lykaena
15.01.07, 15:53
Zadzwonila do mnie Eksia,tym razem na komorke.Numer sama jej podalam.
Uznalam,ze to bezpieczne,bo przeciez zawsze moge nie odebrac.No i 3 razy
nie odbieralam,az nagrala sie na poczte,cyt" Mam do ciebie wazne pytanie,wiec
jezeli mozesz to odbierz.To nie jest pytaniedomojego ex a do ciebie"
Poczulam sie zaintrygowana ,no i nastepny telefon juz odebralam.
Uslyszalam,ze podobno planujemy zabrac dzieci w gory(co nie ejst prawda,ale
to juz niewazne),a ona sie na to nie zgadza.
Oczywiscie od razu mnostwo pretensji,bez mozliwosci dojscia do glosu.
Juz mialam sie rozlaczyc,a tu pada pytanie
"Czy zamierzasz wmawiac moim dzieciom,ze jestes ich nowa mama i czy
zamierzasz budowac sobie nowa rodzinke moim kosztem i jak juz wezmiecie slub
to odbierzecie mi dzieci i wyjedziecie do Polski??"
No to jej odpowiedzialam,ze w przeciwienstwie do niej nie jestem
katoliczka i slub nie jest mi do niczego potrzebny.
Przedstawilam tez jej moja opinie na temat macierzynstwa i tego jaki
stosunek mam do dzieci ogolnie,a ze jej dzieci akceptuje,traktuje dobrze,ale
unikam z nimi kontaktow,bo to dzieci M ,a nie moje i nie mampotrzeby miec z
nimi nic wspolnego.
Zapytalam jej tez,czy ona by palala wielka checia do matkowania cudzym
dzieciom.
Ona na to byla tak zaskoczona(widac w jej umysle nie miescilo sie,ze jej
dzieci nie sa obiektem marzen wszystkich kobiet swiata), powiedziala,ze nie
spodziewala sie takiej odpowiedzi i ze...przeprasza,co do gor to jeszcze
pogadamy,zyczy milego popoludnia i rozlaczyla sie.
Teraz zastanawiam sie co bedzie dalej,czy jej podejrzenia i debilne
telefony i teksty sie skoncza,czy tez zmieni front i teraz bede wrogiem dla
jej dzieci i wymysli nowa metode nekania.