Dodaj do ulubionych

Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

16.01.07, 22:18
Kochane Macoszki,
Dziekuje za wstep. Jestem macocha weekendowa dla dwojki dzieci. Moj maz ma
zasadzone alimnety na nie: 800zl przy jego pensji 1500zl. Moim zdaniem sa to
wysokie alimenmty w porownaniu z jego pensja. Cale utrzymanie naszej rodziny
spadlo na mnie, dodatkowo musimy splacic jego Exi polowe mieszkania w ktorym
mieszkamy. Marze o dziecku...Wiem, sytuacja nie jest najlepsza, ale mam 34
lata, wiec teraz albo nigdy. Czy jest szansa, jesli urodzi sie nam dziecko,
aby choc troche obnizyc alimenty? Czy ktos z Was mial podobna sytuacje?
Obserwuj wątek
    • dominika303 Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 16.01.07, 22:32
      Z doświadczenia kolezanki nie mojego, powiem tak zależy to od sądu, ale
      koleżance sąd obniżył alimenty (miała po 300zł na dziecko, dzieci 2) do 450zł
      na dwoje dzieci, ale tylko do 3 roku życia nowego dziecka ojca.coś tam było o
      tym że alimenty sa w tej kwocie przyznane na okres 3 lat. Nic więcej nie wiem sad
    • jowita771 Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 17.01.07, 10:19
      co do sądu, to zależy, na kogo traficie. u nas sędzia wzięła pod uwagę nasze
      dziecko w drodze. eksia też była wtedy w ciąży, ale o jej dziecku sędzia nie
      wspomniała, bo eksia twierdziła, że mieszka sama u mamusi i z nikim nie jest
      związana. chociaż na drugiej sprawie brzuch był widoczny, eksia nadal upierała
      się, że jest sama, pomijając milczeniem sprawę brzucha. w sumie to chyba sama
      sobie zaszkodziła, ale to jej problem.
      napiszę Ci, co ja bym zrobiła na Twoim miejscu. na pewno zdecydowałabym się na
      dziecko. wiem, że gdybym zdecydowała inaczej, żałowałabym do końca życia.
    • anastazjapotocka Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 17.01.07, 12:23
      Nie ma żadnego powodu, abyś rezygnowała z macierzyństwa z powodu wysokości
      alimentów na dziecko z poprzedniego związku.
      Tendencje sądu są wyraźne: każde uzasadnione rozwiązanie jest brane pod uwagę.
      Z pewnością eksia liczyła się z tym, że jej były założy nową rodzinę i urodzą
      mu się nowe dzieci.
      Nie ma w tym nic dziwnego i nic złego.
      Wysoki Sąd też człowiek i często ma serce na swoim miejscu. Każdy wniosek o
      obniżenie/podwyższenie alimentów należy rzeczowo i solidnie uzasadnić.
      Nikt od Ciebie nie wymaga, abyś rezygnowała z posiadania własnego potomstwa dla
      wygody eksi.
      To nie Twoja wina, że eksia zdecydowała się na rozpad własnego małżeństwa, co
      wiąże się późniejszymi problemami typu: nowa żona i nowe dzieci byłego męża.
      Twój mąż ma duże szanse na obniżenie alimentów, jeśli się na to zdecyduje.
      Na wszelki wypadek zapytaj go o zdanie na ten temat.
      Jeśli oboje chcecie posiadać wspólne dzieciątko, z pewnością je wyżywicie.
      Nie oznacza to, że jestem przeciwko dzieciom z poprzednich związków, bo tak nie
      jest. Uważam, że zawsze należy brać pod uwagę dobro każdego dziecka.
      I zawsze żal mi dzieci pozbawionych pełnej rodziny przez lekkomyślność ich
      rodziców. Ale tu już mleko się wylało, a Ty masz prawo do osobistego szczęścia.
      Jeśli posiadanie dziecka jest dla Ciebie szczęściem - to je realizuj.
      I bądź dla dziecka lepszą matką i żoną DLA MĘŻA niż eksia dla swego dziecka i
      męża.
      I niech Twoje szczęście trwa i przetrwa wszystkie burze i zakręty.
      Sądu nie należy się bać.
      Do kazdej rozprawy należy sie po prostu dobrze i mądrze przygotować.
      Życzę wszystkiego najlepszego.
      • mikawi Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 17.01.07, 12:35
        A ja byłabym ostrożna jeśli chodzi o tą pewność obniżenia alimentów z 400 zł na
        dziecko. I raczej jestem skłonna założyć się, że sąd nie uwzględni argumentu o
        dziecku w tym przypadku, głównie dlatego, że facet nie płaci kosmicznych
        alimentów, które można obniżyć bez uszczerbku na potrzebach dzieci z
        poprzedniego związku, tylko płaci bardzo przeciętną kwotę. I oczywiście - jeśli
        autorka pragnie z mężem mieć dziecko - ich decyzja, tylko nie zakładałabym na
        jej miejscu "oszczędności" na alimentach w tej sytuacji. Pewnie w przypadku
        pojawienia się ich dziecka, eks żona nie będzie miała możliwości na podwyżkę
        tych 800 zl, ale na obniżkę też bym nie liczyła.
        • anastazjapotocka Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 17.01.07, 13:00
          Oczywiście, że masz słuszność.
          To zależy od sądu i od usprawiedliwionych potrzeb dziecka oraz od sytuacji
          finansowej matki dziecka - pamiętajmy, że bezrobocie w Polsce należy już do
          przeszłości. Matka dziecka może i powinna pracować na własne potrzeby oraz na
          potrzeby dziecka w stopniu równym.
          Natomiast rezygnacja z upragnionego macierzyństwa przez nową żonę ze względu na
          wysokość alimentów płaconych przez męża na dziecko z poprzeniego związku -
          wydaje mi się niehumanitarnym rozwiązaniem.
          Gospodarka ma się dobrze, zarobić można.
          Zresztą, już sam fakt niepodnoszenia przez sąd sumy alimentacyjnej jest
          korzystnym rozwiązaniem.
          Gdybym to ja chciała coś mieć, to bym miała, a wysokość alimentów byłaby dla
          mnie istotna tylko jako wymówka (gdyby to mi było do czegoś potrzebne).
          Krótko: nie na takiej siły, żeby ktoś lub coś mógł mi odebrać realizację moich
          marzeń.


          • kowalka33 Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 17.01.07, 13:20
            W zasadzie do Anastazji
            Generalnie lubie cie czytać, jawisz mi sie jako osoba zdecydowana i pewna siebie w dodatku piszesz porawną ładną polszczyzną ludzi dobrze wykształconych. Masz racje dziewczyna chce miec dziecko bravo!!-tylko nie rozumiem dlaczego odbyć ma sie to kosztem dwójki dzieci i czemu jedynym rozwiązaniem ma byc obniżenie wcale nie wysokich alimentów. Piszesz gospodarka ma się dobrze można zarobic zgadzam sie ale to może ojciec dzieci powinien znalezc jakis pomysł na siebie,zmiana praca, nowy zawód itd może tu jest problem ze sprawa dotyczy w ogromnym stopniu ojca dzieci a mam wrażenie że borykać się ze zmianami maja ex i next. Pisałaś A. że sprawy trzeba rozwiazywać ale czy czekanie a może sąd coś tam obnizy , obnizy 100 a zaantagonizuje dwie rodziny na kupe lat
              • klaryska_sister Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 17.01.07, 13:48
                Pierwsza zona mojego meza byla na urolpie wychowaczym. Dwa razy! W sumie kilka
                lat przesiedziala w domu "zajmujac sie dziecmi". A mnie czeka szybki powrot do
                pracy, na dodatek wymagajacej czestego zostawania po godzinach. I dlaczego?
                Tylko dlatego, ze jestem druga zona a moje dziecko bedzie zawsze gorsze, bo ich
                ojciec musi wszystko oddawac tamtym dzieciom. Czasem zaluje, ze zwiazalam sie z
                mezczyzna z przeszloscia, ale kocham go i chce, aby to wlasnie on byl ojcem
                moich dzieci. Coraz czesciej skrycie placze.
                • lilith76 Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 17.01.07, 13:59
                  klaryska, pomyśl spokojnie - twój mężczyzna zarabia 1500 zł, nawet gdyby nie było tamtych dzieci, to utrzymanie ciebie niepracującej z dzieckiem byłoby nie lada wyczynem finansowym. Tak, czy tak będziecie musieli zaciskać pasa.
                  Nie będziesz pierwszą i ostatnią, która będzie musiała wracać szybko do pracy.
                • mikawi Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 17.01.07, 14:01
                  posłuchaj - jestem daleka od stanowiska, że alimenty są ustalone raz na zawsze
                  i nie mogą podlegajać obniżeniu, jesli zajdą ku temu okoliczności. Teoretycznie
                  kolejne dziecko jest taką okolicznością, przewidzianą prawem. Ale piszę Ci to
                  wszystko co powyżej nie dlatego, że odbieram ci prawo do bycia matką ale
                  dlatego, żebyś nie nastawiała się, że w związku z waszym dzieckiem sąd obniży
                  dotychczasową kwotę alimentów. Oczywiście mąż może o to wystąpić, ale uprzedzam
                  cie uczciwie, że sąd może nie uwzględnić jego racji, własnie z uwagi na to, że
                  800 zł na dwoje dzieci nie jest zawrotną kwotą, z której można jeszcze ścinać.
                  Po prostu miej świadomość, że ta kwota może nie zostac obniżona, unikniesz
                  rozczarowań i frustracji.
            • anastazjapotocka Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 17.01.07, 14:05
              Zgadzam się z Tobą.
              Miałam na myśli, że ojciec, nowa żona oraz matka dziecka może zacząć zarabiać
              więcej.
              Życie nauczyło mnie jednak pokory i nie bagatelizuję 100 złotych.
              Dla mnie DZISIAJ, to żadne pieniądze, ale pamiętam czasy, kiedy po wykupieniu
              leków dla mojego męża nie starczyło mi już na chleb.
              • dominika303 Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 17.01.07, 15:20
                Wiecie co 400zł na dziecko to mało to fakt, ale M tej dziewczyny zarabia 1500zł
                z czego 800zł oddaje na alimenty i jemu zostaje 700zł, więc w tym przypadku
                mieć wiecej o 100zł czy nawet 150zł to czesto być albo nie być !!!
                Jeżeli ten facet do budżetu domowego dołoży co miesiąc po 150zł więcej do dużo,
                tutaj nie rozawżamy sytuacji, gdzie wszyscy zainteresowani zarabiają krocie, i
                100zł to wydają na batoniki na BP z nudów, tylko licza kazda wydaną złotówkę.

                Nie chce cię wprowadzać w błąd, ale w tej sytuacji sąd moim zdaniem przychyli
                się do obniżki alimentów, moze to byc czasowo tak jak u mojej koleżanki, tam
                więto pod uwagę to że macocha musi zostać dzieckiem przez 3 lata , a dopiero
                pózniej moze póść do pracy i w sądzie nikogo to nieobchodziło czy ona po
                równych 3 latach od razu znajdzie pracę! Ale też dano jej czas 3 lat na
                spędzenie z dzieckiem, lub na prace dorywczą!

                A 100zł - to jest kilka paczek pampersów więc nie demonizujmy, że to nie
                pieniądze, bo tą kwotę mozna przełożyć na rzeczy materialne, wiec to są
                pieniądze, moze i małe, ale coś jeszcze warte!

                Pozdrawiam
            • reksia do kowalki 33 18.01.07, 08:59
              Przepraszam, że wtrącam się w prywatne pytanie, ale zwróciłaś uwagę , w pytaniu
              skierowanym do Anastazji na bardzo interesujący element. ”Czy różnica 100 zł
              jest warta antagonizowania rodzin”?
              Ja mam jednak pytanie prywatne związane z moim wewnętrznym problemem, z którym
              się borykam.
              Uważam, jako że zwróciłaś słuszną uwagę ( nawet z powodu moralnego) na fakt, że
              łatwiej dorobić owe 100 zł, niż ścigać o zmniejszenie alimentów kobietę, która
              i tak wysokich alimentów nie posiada.
              Co jednak w wypadkach gdy „drugie rodziny” są krzywdzone przez np. mściwość Ex
              żon w stosunku do byłych mężów. Co zdarza się np. w małżeństwach, które
              rozpadły się na wskutek zdrady mężczyzny. Załóżmy, jednorazowej zdrady. Co
              robić w wypadkach gdy wystąpienie do sądu przeciw takiej kobiecie jest jedynym
              sposobem powiedzenia jej „DOŚĆ!”
    • dominika303 Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 17.01.07, 16:20
      można sobie pozwolic na taki urlop , ale pod warunkiem, ze on będzie nie pwłny,
      tzn, że ty będziesz pracować na pół etatu, lub dorywczo, ale że ty też będziesz
      sie dokładac do budżetu rodzinnego, bo innego wyjścia z tej sytuacji nie widzęsad

      a jeżeli mówimy o obniżce to sąd tez wzmie twoje zarobki pod uwagę sad
      Myśle , ze jeśli to ma być czasowo, to moze i bez sadu sie z exią dogadacie, że
      np pół roku M będzie płącił niżesz alimenty, ale póżniej to wrócicie do pełnej
      kwoty ???? myślałaś o takim rozwiązaniu???
    • kai_30 Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 17.01.07, 22:17
      No cóż, klaryska...

      Pamiętam Cię z wątku na SM i NR, gdzie pisałaś o tym, że na prezenty pod choinkę
      dla "tamtych dzieci" nie starczyło. Przy takim podejściu nie dziwota, że
      oczekujesz zmniejszenia alimentów o połowę. A tak naprawdę kwota 800 zet na
      dwójkę nie powala - zarobki faceta w wysokości 1500 złotych również nie
      powalają, zwłaszcza że dochodzi kredyt mieszkaniowy, i naprawdę nie wiem, jak
      można liczyć na trzy lata urlopu wychowawczego - nawet bez alimentów. Piszesz,
      że eksia była na wychowawczym - ale chyba Twój mąż wtedy zarabiał więcej?

      Ponadto zauważ, że spłata kredytu mieszkaniowego obciąża Was de facto mniej, niż
      gdybyście to mieszkanie mieli kupować całkowicie samodzielnie. Można nawet
      wątpić, czy byłoby Was na nie stać.

      Trochę realizmu, dziewczyno. Mam dwoje dzieci, za każdym razem wracałam do pracy
      po macierzyńskim, a dorabiałam już miesiąc po porodzie - taki lajf, nie mam do
      nikogo pretensji, zwłaszcza że byłam "pierwszą" żoną. Gdybym teraz zdecydowała
      się na dziecko, też wróciłabym jak najszybciej do pracy, chociaż mój partner
      zarabia znacznie więcej od Twojego męża. Dziecko kosztuje - brutalne, ale
      prawdziwe. Obniżenie alimentów o 100 czy nawet 200 zł niewiele zmieni - tzn.
      zmieniłoby, gdybyś pracowała po macierzyńskim, ale jeśli stracisz pensję, i tak
      zysku nie będzie, prawda?
      • chalsia Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 17.01.07, 23:40
        no właśnie, po przypomnieniu o tych prezentach, na które nie starczyło, wydaje
        mi się, że Klaryska jest całkiem świadoma faktu, iz w obecnych czasach kobiety
        nie siedzą w domach na wychowawczym, bo na to partner musi nieźle zarabiać. A
        tak w jej przypadku nie jest.
        Myślę, że rzeczywistym problemem jest zazdrośc, porównywanie się, że to eksia
        (a nie kolezanka Iksińska) była na (dwóch nawet) wychowawczych.
        Chalsia
        • reksia Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 18.01.07, 09:45
          Klaryska ja rozumie Twój problem, bo mój M płaci ponad 100% swych dochodów.

          Dziewczyn mają jednak rację. Sąd obniży alimenty o 100-200 zł i na to szkoda
          zachodu.
          Szkoda twych nerwów. Z doświadczenia wiem, że zdrowiej dla siebie samej,
          skupić się na zarabianiu pieniędzy, niż toczyć wewnętrzne batalie moralne o to
          czy mozna odbierać i tak nisko uposażonej Ex-żonie.

          Ja czuje gniew, że moje dzieci w stosunku do innych, w tym również pasierbów są
          krzywdzone. Pewnie nawet, któregoś pieknego dnia ten gniew obróci sie przeciw M
          lub pasierbom, bo coraz częstszą złość za zaistniałą sytuację zaczynam
          odczuwać. Coraz częściej łapie się na tym, że przelewam tą złość na nich.

          Bo tez zadaje sobie pytanie "dlaczego ja mogę podjąć prace, nawet dodatkową, a
          Exia dorabiać w zaistaniałej sytuacji nie musi?"

          Swoją drogą jeśli mogę coś poradzić.
          Nie wiem jakie masz wykształcenie, ale zawsze można pracować w domu.Przy małym
          dziecku mozna na spokojnie spróbować dorabiać sobie w ten sposób.Przy dobrej
          organizacji nawet niemałe pieniądze.
          Uwierz w siebie i na tym się skup, szkoda czasu na walkę z Exiarą.

          Gdy Ex żona jest osobą pazerną, złośliwą bądź leniwą, nie ma sensu liczyć na
          zrozumienie bądź wyrozumiałość czy ludzkie uczucia w stosunku do Ex męża, a juz
          tym bardziej jego nowej rodziny.

    • klaryska_sister Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 18.01.07, 11:49
      Dziweczyny, macie racje, urlop wychowaczy to luksus. Bede musiala wrcoic do
      pracy, aby zarobic na siebie i dziecko. Tylko wscieka mnie taka
      niesprawiedliwosc. Ze Exia mogla sobie poleniuchowac w domu (moj maz zarabial
      wtedy lepiej). Ze kazde z tamtych dzieci bedzie bedzie dostawac 400zl od taty,
      a moje juz od taty nie dostanie NIC tylko wszystko ode mnie. Na szczescie to
      moje bedzie pelna rodzine wink
      O obnizenie alimntow postanowilam nie wnosic, bo to chyba bez szans. Ale niech
      tylko Exia sprobuje wniesc o podwyzke, bo "dzieci rosna". Wtedy zamienie sie we
      lwice.
      Przepraszam za ostry ton, targaja mna rozne emocje. Zlosc na Exiare, parcie na
      wlasne dziecko, zmeczenie praca, bo to w sumie ja ciagne finsowo nasza rodzine.
      • mrs_ka Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 18.01.07, 12:02
        Twoje emocje są zrozumiałe, Twoje argumenty- nie.
        400zł to nie cymes (acz przyznam też, że bywają niższe alimenty)- okreslilabym
        je jako przeciętne. Jeżeli idzie o podwyżkę: sądzisz, że kursy językowe czy
        płatne zajęcia dodatkowe to spisek wymierzony przeciwko Tobie? Nie znam
        podejścia eks żony Twojego męża i nie wiem, jakie ma ambicje wychowawcze. Może w
        ogóle ich nie ma. Może wiec kwestia podwyżki nie zaistnieje, bo nie będzie czuła
        potrzeby wysyłania dzieci na zimowiska, kolonie, angielski, plastykę czy muzykę.
        I może ma mozliwości taniego ubierania dzieciaków oraz jest skrzętna.
        Tym niemniej umówmy się, że to nie są złodziejskie alimenty i że kwestia ich
        podwyższenia nie wydaje się byc specjalnie bulwersująca (a były na tym i innym
        forum przypadki alimentów rzędu 2000zł/dziecko, które miały być podnoszone o
        1000zł- i to są bulwersujące skoki).

        I wiesz co? Zabolał mnie Twój tekst "na szczęscie to moje będzie mieć pełną
        rodzinę wink" oraz cały kontekst tego zdania. Pełna rodzina jako solidny składnik
        poczucia bycia lepszym... Wiesz co, to nawet nie jest podłe, to jest tak niskie,
        że brak mi słów.

        a.
        • reksia Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 18.01.07, 12:17
          Masz rację 400 zł to nie cymes, weź też pod uwagę jakie środki na życie
          pozostaną ciężarnej.
          Z 1500zł odliczając alimenty, odliczając koszt utrzymania i wyżywienia tatusia
          to chyba nawet nie "cymes".
          Nie jest więc dziwne, że w żalu dziewczyna używa "ostrych" argumentów.
          Ciekawam czy mając w perspektywie posiadanie mężą, nie mogącego wywiązywać sie
          z podstawowych obowiązków względem ciebie, czy waszego dziecka była byś tez tak
          wyrozumiała.
          Być może przesadziła, ale z całym szacunkiem, zarzucanie jej podłości w tym
          momencie też na miejcu nie jestwink
          • mrs_ka Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 18.01.07, 13:06
            Przede wszystkim to, ile pieniędzy zostanie im po opłaceniu alimentów to nie
            jest moja sprawa i ja wcale nie muszę brać tego pod uwagę w przeciwieństwie do
            Klaryski. Reksiu, jesteśmy dorosłe. Bierzemy odpowiedzialność za swoje wybory.
            Autorka chyba umie liczyć i wiedziała, że wiążąc się z mężczyzną alimentującym
            dwójkę dzieci będzie mieć na wstępie okrojony budżet? I to raczej ona powinna
            brać pod uwagę, jakie środki pozostaną ewentualnej ciężarnej, którą chciałaby być.
            Wiesz, to tak, jakby świadomie się związać z czlowiekiem mającym wskutek wypadku
            chory kręgosłup, a potem płakać, że nie pomaga nam nosić zakupów. Rozumiem żal,
            ale nikt Jej w tę sytuację nie ładował i obrączki przemocą na palec nie wciskał.
            Jest jak jest. Natomiast obciążanie winą za ciężar zakupów pasażera, który brał
            w wypadku udział uważam za kuriozalne i temu się sprzeciwiłam.
            Żal to jedno, rozsądek to drugie.
            Nie mozna, Reksiu, naginać świata do naszych oczekiwań. Ja rozumiem, że chcesz
            pomóc i wesprzeć Klaryskę, ale nie pomoże Jej przyklaskiwanie Jej żalom i
            podsycanie w Niej nadziei na rozwiązania tymczasowe i złudne, w rodzaju obniżki
            alimentów. Nie pomoże Jej także umacnianie Jej w irracjonalnych żalach, bo co z
            tego będzie mieć, poza eskalującą niechęcią do pasierbów i byłej żony swojego męża?
            Pomoże Jej chyba wyłącznie jasna i trzeźwa ocena sytuacji: tak, ponad połowa
            pensji męża idzie na alimenty. Jest to fakt zastany. Wyjściem jest poszukanie
            lepszej pracy, fuch, whatever i uświadomienie sobie jasno, że biedniejsi ludzie
            w tym kraju miewają dzieci, które wychowują na porządnych ludzi.
            Trzeba patrzeć do przodu i szukać konstruktywnych rozwiązań zamiast dumac nad
            załataniem dziury inną dziurą.

            a.
            • mrs_ka uzupełnienie ad podłości 18.01.07, 13:13
              I tak, Moja Droga, konstekst wypowiedzi Klaryski i Jej triumfalną wypowiedź na
              temat pelnej rodziny odbieram jako niski. Nie ma nic złego w radości z faktu, iż
              nasze dziecko nie ma białaczki. Inaczej jednak brzmi zdanie "tak, rodziców kasi
              stać na drogie prezenty, ale za to kasia ma białaczkę, a moja corka nie".
              Jesli tego nie czujesz to nic na to nie poradzę.
              a.
              • reksia do Mrs-ki 18.01.07, 22:26
                Mrs-ka przeczytaj proszę moje wcześniejsze wypowiedzi w tym watku by ponac moje
                zdanie i moją opinię na temat tego watkusmile PROSZEsmile

                napisałaś:
                >Nie mozna, Reksiu, naginać świata do naszych oczekiwań. Ja rozumiem, że chcesz
                >pomóc i wesprzeć Klaryskę, ale nie pomoże Jej przyklaskiwanie Jej żalom i
                >podsycanie w Niej nadziei na rozwiązania tymczasowe i złudne, w rodzaju obniżki
                >alimentów.

                i proszę pokaż mi, GDZIE ja proponowałam autorce watku owo złudne rozwiązanie
                jakim była by w jej wypadku obnizka alimentów??

                W kontekście CAŁOŚCI moich wypowiedzi w tym watku pokaż mi, gdzie ja uznałam
                obniżkę tych alimentów za własciwe (???) i jedyne rozwiązanie?


                Ja faktycznie rozumie, że w jej sytuacji moze ona odczuwać żal. Jednak to, że
                rozumie fakt, iz takie uczucie moze się w człowieku w takim momencie obudzić
                nie jest tożsamym z jakowymś "bezmyślnym przyklaskiwaniem" które powyżej
                sugerujesz.

                Raz jeszcze proszę przeczytaj moje wcześniejsze wypowiedzi na ten temat
                starnniesmile
          • dzk35 Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 18.01.07, 13:11
            reksiu, ale czy ona o dzieciach swojego męża dowiedziała się teraz? w chwili
            gdy zegar biologiczny jej się odezwał? kochana, podjęła decyzję związku z
            mężczyzną który ma dwoje dzieci i małe zarobki i już! to tak jakby podjęła
            decyzję o małżeństwie z mężczyzną o rudych włosach – może dzieci nie będą rude
            (może on zacznie więcej zarabiać) ale najprawdopodobniej rude będą (nie będzie
            ich stać na dziecko) i już!
            tego że ma się takie a nie inne środki na utrzymanie nie zmieni się tak łatwo,
            a przynajmniej nie można zmieniać kosztem dzieci swojego partnera! to nie są
            bajońskie kwoty (choć uważam że bardzo wysokie, w sytuacji gdy ojciec tylko
            tyle zarabia), to są kwoty które mogą okazać się niewystarczające w wypadku np.
            choroby któregoś z dzieci... wybaczcie ale wiążąc się z kimś wiążemy się tak z
            jego rodzicami, jak i dziećmi! i nie da się ich wymazać „gumką-myszką”, bo
            dziewczyna też chce mieć dziecko! bo chce mieć urlop macierzyński! kiedyś w
            innym układzie i w innych warunkach, a na dodatek w innym czasie, to było
            możliwe ale teraz nie! czy ja mogę mieć pretensje o to że moja prababcia nie
            platerowane, a srebrne sztućce miała? i olbrzymi dom! i służbę! i gdyby nie
            wyszła za dziadka i nie przyjechała do polski to może bym i ja to miała! a nie
            sztućce kupione od „ruskich” na placu używała...
            • kalina81 Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 18.01.07, 13:24
              "Ciekawam czy mając w perspektywie posiadanie mężą, nie mogącego wywiązywać sie
              z podstawowych obowiązków względem ciebie, czy waszego dziecka była byś tez tak
              wyrozumiała." Ja rozumiem, że perspektywa posiadania niemogącego się wywiązać z
              podstawowych obowiązków może budzić złość, ale na boga złość na męża, a nie byłą
              żonę, bo raczej nie ona temu winna, że on niezaradny, nieprawdaż?
          • reksia do mr_ski,dzk35 i kaliny81 18.01.07, 14:39
            Ja zwróciłam uwagę na to iż przesadą jest oskarżenie o podłość w sytuacji gdzie
            dziewczyna nic jeszcze nie zrobiła, co najwyzej w niefortunny sposób wyraziła
            swój żal.

            Nigdzie powyżej nie wyraziłam swego PEŁNEGO zdania na powyższy temat, bo zdania
            na ten temat znając tak mało szczegółów nijak sobie wyrobić nie potrafię.

            Ponieważ jedyną prawdą-racją, która mi się kojarzy w tej sytuacji to dowcip
            jednego z naszych czołowych polityków rzucony kiedyś na antenie TVP
            (z góry przpraszam za dosłowność cytatu):
            "gdyby gówno było w cenie, biedak by bez dupy chodził"
            • dzk35 wybacz reksiu 18.01.07, 14:52
              bardzo mi głupio bo, do Ciebie był pierwszy akapit a potem się rozpędziłam...
              ja wiem że przykrótką kołderką trudno się podzielić ale jeśli będą chcieli spać
              pod nią wszyscy to wszyscy zmarzną, a założycielka topiku chce jeszcze jedną
              osobę przygarnąć... nie stać ich było na prezenty mikołajkowe a dziecko chcą
              utrzymać?? po prostu wszystko się we mnie burzy bo chciejstwa nie znoszę i stąd
              to moje nierozsądne „walenie na oślep”, bardzo Cię przepraszam
            • mrs_ka Re: do mr_ski,dzk35 i kaliny81 18.01.07, 16:52
              Reksiu, dyskusja z Tobą byłaby przyjemniejsza, gdybyś jednak prowadziła ją w
              sposób bardziej zdyscyplinowany. Mam tu na myśli kontrolowanie tego, z którą
              tezą adwersarza polemizujesz oraz upewnianie się, czy adwersarz na pewno
              powiedział to, co Ty uważasz, że powiedział.
              Między oskarżeniem kogoś o podłość, a nazwaniem jakiejś opinii czy postawy
              "niską" jest naprawdę przepaść logiczna i semantyczna.
              NIe podoba mi się i uważam za niskie pisanie o szczęściu, jakim jest pełna
              rodzina w kontekście niepełnej rodziny pasierbów. W dodatku kontekst nie
              pozostawia wątpliwości, iż jest to przytyk celowy.
              Mam nadzieję, że po powyższym wyjasnieniu zrewidujesz określenie "oskarżenie o
              podłość", bo doprawdy nie trzeba padać Rejtanem w tej sprawie, zwłaszcza, że
              nasza polemika jest w tym momencie już polemiką o niuansach, a nie sądzę, aby
              były one zrozumiałe i bliskie komuś, kto oczekuje, że będzie mógł odliczyć z
              alimentów pieniądze na prezenty.

              a.
      • m-m-m Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 18.01.07, 14:32
        obnizenie alimntow postanowilam nie wnosic, bo to chyba bez szans. Ale niech
        tylko Exia sprobuje wniesc o podwyzke, bo "dzieci rosna". Wtedy zamienie sie we
        lwice.



        Powiem Ci, że o ile z reguły bronie macoch na tym forum, to jednak w Twoim
        przypadku jakośnie mogę. Nie mogę pojąć czemu zdecydowałaś sie na faceta, który
        tak mało zarabia i ma dwoje dzieci na karku.
        Do przewidzenia jest, że dzieci będa rosły. Dla przykładu mój obecnie prawie 18-
        letni pasierb z którym mieszkam tyle lat pod jednym dachem kosztuje 1500 zł m-
        c. Mieszkamy w Warszawie, chodzi do państwowej szkoły średniej i jest to koszt
        jego utrzymania bez extrasów typu lekcje tenisa. W skład wchodzi: czynsz,
        jedzene, ubrania, komunikacja miejska, książki pomocnicze, pranie, środki
        czystości, basen raz w tygodniu.
        • reksia Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 18.01.07, 14:46
          m-m-m napisała:

          > Powiem Ci, że o ile z reguły bronie macoch na tym forum, to jednak w Twoim
          > przypadku jakośnie mogę. Nie mogę pojąć czemu zdecydowałaś sie na faceta,
          który
          >
          > tak mało zarabia i ma dwoje dzieci na karku.


          masz rację m-m-m z tym że niedojrzała to decyzja,

          ale czy to oznacza również, że mężczyżnie, który zarabia 1500 zł nie należy sie
          już normalny dom z partnerką do którejść coś czuje więcej prócz wyrafinowania?

          Czy tacy mężczyżni ( bo wychodźę z założenia że mężczyzna to też człowiek) nie
          sa jednak dyskryminowani?
            • reksia Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 18.01.07, 15:20

              dzk35 napisała:

              > reksiu, tacy mężczyźni powinni się wiązać z kimś kto akceptuje fakt że mają
              > dzieci...


              I tez uważam, że taka sytuacja była by najlepsza. Podobnie jak wybranie
              partnera bardziej majętnego w takiej sytuacji, ale dwie rzeczy przychodzą mi
              wtedy na myśl:
              1.serce nie sługa.
              2. a co w sytuacjach gdy decyzją sił wyższych kobieta zachodzi w ciążę? powinna
              usunąć?

              Zaznaczam, że są to moje takie luźne rozważania odnośnie głównego tematu watku,
              a nie sytuacji życiowej autorki.
              Rozważania na temat, czy przy niskich dochodach partnera, macocha ma obowiązek
              zrezygnować ze swych marzeń, biorąc pod uwagę, że podjecie decyzji o posiadaniu
              potomstawa powinno być dojrzałą decyzją.Rozważania na temat czy w stosunku do
              takiej kobiety wymaganie chodźby nawet pełnej świadomości i dojrzałości nie
              jest nieco niesprawiedliwe.

              Z tego to powodu, że zazwyczaj Exie związując sie z panami, którzy tych
              dochodów, tez zbyt wysokich nie posiadali, nie wykazywały sie szczególną
              świadomością społeczną czy dojrzałością. Niezależnie od tego czy pan
              jest "byłym" czy "świeżym narybkiem" przeciez taką świadomość tez powinny
              posiadać.Dać sobie machnąć 3 czy 4 dzieci facetowi z pensją 1500zł tez o ich
              dojrzałości przeciez nie świadczy.
              Rozważam sobie jednocześnie, czy pieniądz jest tu jedyną słuszną wartością w
              kontekście której jest rozpatrywany powyższy problem.


          • m-m-m Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 18.01.07, 15:23
            ale czy to oznacza również, że mężczyżnie, który zarabia 1500 zł nie należy sie
            już normalny dom z partnerką do którejść coś czuje więcej prócz wyrafinowania?


            Należy się, nie należy się...
            ...Reksiu, po swojej sytuacji wiesz, że jak facet mało zarabia to powinien
            szukać jednak babki lepiej uposażonej jeśli chce mieć dom i jeśli ta babka
            wyrazi na taki układ zgodę.
            No wybacz, ale z 1500 zł m-c w tym dwójka dzieci do utrzymania to naprawdę
            marne perspektywy na kolejne dziecko.
            • reksia Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 18.01.07, 15:35
              -m-m napisała:

              > ale czy to oznacza również, że mężczyżnie, który zarabia 1500 zł nie należy
              sie
              >
              > już normalny dom z partnerką do którejść coś czuje więcej prócz wyrafinowania?
              >
              >
              > Należy się, nie należy się...
              > ...Reksiu, po swojej sytuacji wiesz, że jak facet mało zarabia to powinien
              > szukać jednak babki lepiej uposażonej jeśli chce mieć dom i jeśli ta babka
              > wyrazi na taki układ zgodę.
              > No wybacz, ale z 1500 zł m-c w tym dwójka dzieci do utrzymania to naprawdę
              > marne perspektywy na kolejne dziecko.


              Jak najbardziej! Uważam jednocześnie, że z "g... bata nie ukręcisz" i
              wszystkie dorosłe mogące pracować osoby w takiej sytuacji powinny zastanowić
              sie nad polepszeniem takiej sytuacji. Zaznaczam WSZYSTKIE.

              W tym zarówno matka chcąca posiadać potomka jak i Ex zona widząca że druga
              rodzina spodziewa sie potomstwa, o ojcu nawet nie wspominam, bo to chyba wiecej
              niż oczywiste.


              Jednak każda ze stron powinna wziąśc tez realne mozliwości poszczególnych osób.
              Nowa rodzina samotnej matki obciążonej dziećmi, a Ex-żona możliwości Exa, który
              jeśli przez 15 lat zarabiał 1500zł, to nagle nie zapewni dzieciom standartu
              życia dzieci ministra. No chyba, że wygra w totkawink


    • m-jak-magi droga klarysko 18.01.07, 15:31
      poniewaz dokladnie pamietam jak to nie starczylo na prezenty dla dzieci bo dla
      wszytskich kupiono a dla nich kolderka okazala sie za krotka doprawdy staram
      sie nie pisac zlosliwie choc kasliwe stwierdzenia cisna sie same.
      najlepiej siegac po cudze pieniadze a nie starac sie po prostu zarobic wiecej.
      pisze cudze z pelna swiadomoscia, bo w momencie kiedy zostaja przyznane
      dzieciom w formie alimentow to sa to juz ich pieniadze nie wasze a wiec cudze.
      kwota 400zl na dziecko jest dla mnie i tak kwota zenujaco niska - oczywiscie
      odezwa sie glosy oburzenia bo w koncu jak matka dolozy 2-gie tyle to dziecko
      gole i glodne chodzic nie bedzie.
      hmmmmmmm jesli tylko tak postrzegamy finansowe zabezpieczenie naszych dzieci to
      OK - wydaje mi sie jednak ze koszty jakie ponosimy na dziecko to nie tylko
      kwoty na tzw przetrwanie. to rowniez inwestycja w ich przyszlosc, zdrowie,
      szkole to kwota taka wydaje sie byc smieszna. nie zainwestujesz kwoty ktora
      jestes w stanie wydatkowac 1 dnia - chociazby oplacic przedszkole.
      wydaje mi sie ponadto ze zamiast szukac w kieszeni dzieci - zarowno ty jak i
      twoj malzonek moglibyscie postarac sie o poprawe swoich zarobkow. gospodarka
      sie poprawila, pensje rowniez wzrastaja i doprawdy nie widze powodow dla
      ktorych zdrowi ( bo w koncu mogacy splodzic dzieci ) dorosli ludzie nie mogliby
      poprawic swojego stausu finansowego. jestem pewna ze zdane z was nawet takiej
      opcji nie bralo pod uwage bo jak mowie najprosciej siegac po cudze.
      zarabiam 1500 i wiecej nie moge ??? ciekawa jestem dlaczego ??? nie ma
      awansow?? nie ma innych firm ?? umowa o prace podpisana dozywotnio bez
      mozliwosci zmiany jej warunkow ?? - to bardzo wygodna ale jakze nieuczciwa w
      stosunku do tych dzieci postawa.

      po raz kolejny czytam posty o tzw checi posiadania dziecka. byc moze nie bardzo
      to rozumiem albo tez opatrznie interpretuje. splodzenie dziecka ( mimo
      obiektywnych problemow jakie czasem posiadaja kobiety ) to pestka w porownaniu
      z tym co dzieje sie pozniej. oprocz wielkiej milosci sa bardzo prozaiczne
      kwestie wiazace sie z pieniedzmi - sama zobaczysz czym sa kwoty w wysokosci
      400zl kiedy rodzi sie dziecko - to kropla w morzu potrzeb. dlatego uwazam ze
      nie powinno sie tak lekko podchodzic do spraw finansowych.
      kazda 100zl po prostu zniknie w okamgnieniu, bedziesz je wydawac na wlasne
      dziecko - uswiadom sobie zatem ze dzieci twojego meza tez maja potrzeby i 400zl
      jakie jest na nie placone znika predzej niz mozesz to sobie wyobrazic.

      powiem krotko ?? chcecie miec wiecej dzieci - zarobcie wiecej. to bezczelnie
      proste.
      teoria bog dal dziecko wiec da na dziecko chyba przestala funkcjonowac.
      • luna67 Re: Pytanko :-) 19.01.07, 00:13
        m-jak-magi, mam takie pytanie: czy matka dziecka moze wystapic o podwyzszenie
        alimentow na dziecko, jezeli tata zmieni prace na lepiej platna? Badzmy obiektywni.

        > powiem krotko ?? chcecie miec wiecej dzieci - zarobcie wiecej. to bezczelnie
        > proste.

        Taaaak, proste..., masz racje, ale istnieje opcja, ze Ex zapuka o podwyzke, i
        znowu nici z dzieckasmile))

        > pisze cudze z pelna swiadomoscia, bo w momencie kiedy zostaja przyznane
        > dzieciom w formie alimentow to sa to juz ich pieniadze nie wasze a wiec cudze.

        Z tego wynika, ze jak matka dziecka bedzie chciala wiecej niz przyznane dzieciom
        przez sad pieniazki, to tez siegnie po cudze? Jak sie klarysce urodzi dziecko i
        tata znajdzie lepsza prace, to Ex bedzie okradala ich dziecko, jezeli bedzie
        chciala podwyzki? Cos tu jest nie tak....

        Gdzie jest napisane, ze nie wolno zmieniac kwoty alimentow? jezeli matka ma
        prawo starac sie o podwyzke przy malych alimentach (gdy ojciec znajdzie lepsza
        prace), to i tato, jezeli pogorszy sie jemu sytuacja finansowa (nowy czlonek
        rodziny), moze ubiegac sie o zmniejszenie alimentow, a jaki bedzie final, to
        zalezy od sedziego/nysmile
        Nikt nikomu nie zabrania ubiegac sie o to, co mu sie nalezy, gdyz to sad
        rozstrzyga, ma sie tylko sam siebie zapytac, czy to w porzadku przy niskich
        alimentach tak postepowac (kwestia sumienia).

        My tez staramy sie o dziecko, ale nigdy nie myslalam o tym zeby je obnizyc, gdyz
        wiecej wydajemy sami na dzieci (ubrania, zabawki, wczasy w cieplych krajach,
        prywatna szkola, polisy i ksiazeczki oszczedn.), niz Exia dostaje alimentow (ok.
        800 Euro).
        Widzisz my jestesmy w porzadku, ale Exia jak sie dowiedziala, ze przejelam firme
        poinformowala nas bardzo prymitywnie, ze i tak nas oskubiesad((( Boze, ja chce
        juz tylko spokoju, chce zyc normalnie, nie chce, zeby ktos mi liczyl moje
        pieniadze, czasami mam juz wszystkiego dosycsad(((

        Wiem, ze bez pieniedzy nie da sie normalnie zyc, ale wszystkie klotnie dookola
        mnie sa tylko o te piepszone pieniadzesad(((




        • dzk35 Re: Pytanko :-) 19.01.07, 08:42
          luna67 napisała:

          > Taaaak, proste..., masz racje, ale istnieje opcja, ze Ex zapuka o podwyzke, i
          > znowu nici z dzieckasmile))

          bardzo możliwe że masz rację, bo może pierwsza żona ma taki sam charakterek jak
          druga i jej głównym hasłem jest „ja chcę!” ale samo podejrzenie że tak może być
          nie jest wg mnie wystarczającym powodem do zastanawiania się nad tym jak
          zmniejszyć alimenty na dzieci które już są! bo to co przedstawia klaryska to
          chciejstwo i zazdrość i ja odbieram jej wypowiedzi tak jakby te dzieci były jej
          przeszkodą w życiu
          a z drugiej strony nawet jeśli matka dzieci jest osobą która zwiększenie
          dochodów natychmiast wykorzysta to przecież zanim dowie się o tym (chyba że co
          miesiąc spowiadają się jej z przychodów), to wtedy zawsze mogą zacząć się
          starać o dziecko i podczas rozprawy można motywować opór przed podwyższeniem
          alimentów właśnie dzieckiem w drodze lub już urodzonym a nie wściekać się: była
          żona partnera ma to ja też powinnam móc mieć! była żona partnera była na
          wychowawczym to ja poszkodowana jestem bo sobie nie będę mogła pozwolić!
          ludzie, jak tak można??! była żona mojego partnera ma siostrę we francji, jej
          ówczesny mąż a altualnie mój partner jej pracę załatwiał, ja też chcę dobrej
          roboty dla siostry za granicą!! mam mu powiedzieć żeby załatwił odebranie
          tamtej a załatwienie mojej?

          a tak poza tym luna, to przelicz sobie te 800 złotych na euro i zastanów czy
          taka kwota na pewno zapewnia połowę potrzeb ekonomicznych dwojga dzieci? przy
          czym w tym wypadku jestem pewna że matka na dzieci nie dostaje nic poza tym co
          zasądzone (vide sprawa prezentów mikołajkowych)
        • m-jak-magi Re: Pytanko :-) 19.01.07, 09:27
          ja nie dywaguje tylko oceniam stan faktyczny. stan faktyczny jest taki ze to
          klaryska zastanawia sie nad odebraniem dzieciom pieniedzy a nie matka dziecka
          probuje wyrwac dodatkowe pieniadze.
          po raz kolejny podkresle z mojego punktu widzenia kwota 400zl zasadzona na
          jedno dziecko jest niska i obnizanie jej jest po prostu bezczelnoscia. jesli
          ojciec dzieci splodzil ich 2-ke i zarabia 1500zl to zeby miec kolejne dziecko
          musi zarabiac wiecej.
          chyba ze dojdziemy do sytuacji kuriozalnej ze ow tatus nie stara sie o
          podwyzszenie swoich zarobkow tylko dlatego zeby pazerna eksia sie do nich nie
          dobrala. to byloby po prostu zalosnie smieszne.

          nie jestem w tej dziedzinie teoretykiem bo akurat moj m ma zasadzone
          maerykanskie alimenty na swoja corke ktorych kwota znacznie przewyzsza jego
          polskie mozliwosci zarobkowe. oczywiscie najlepiej byloby napisac do matki
          malej - bujaj sie jestem w polsce bede placic 300zl bo tyle sie w polsce placi
          a ty wysylaj dziecko do przedszkola z murzynami bo taki lajf.
          takiej opcji nigdy nie bralismy pod uwage i mnie nigdy nie przyszloby do glowy
          zeby tymi kategoriami sie kierowac. chcialam miec dziecko - zdecydowalam sie na
          dziecko z pelna swiadomoscia ze ciezar finansowy w glownej mierze spada na
          mnie.
          czy sie z tym pogodzilam ? oczywiscie ze nie - naciskam m zeby szukal nowych
          mozliwosci zarobkowych, zeby byl bardziej konsekwentny w swoich poszukiwaniach -
          tak aby stanowil oparcie finansowe dla 2-ki swoich dzieci.
          jak mowie najprosciej siegac po cudze - zwlaszcza w nadszej sytuacji gdzie
          dysporporcja miedzy zarobkami w stanach i w polsce jest ewnidentna. nigdy
          jednak taka opcja nie byla brana pod uwage.
          • jowita771 Re: Pytanko :-) 19.01.07, 10:40
            co do alimentów "zagranicznych", to nie do końca się z Tobą zgadzam, m-jak-
            magi. jeśli rodzice mieszkali za granicą, a po rozwodzie ojciec przeprowadził
            się do Polski, to jest tak, jak piszesz - nie powinno to byc argumentem za
            niższymi alimentami. ale w przypadku, gdy eksia wyjechała z Polski, to większe
            potrzeby są jej problemem. mój NM nie kazał eksi wyjeżdżać do takiego kraju,
            wręcz przeciwnie, przez to rzadko widuje się z dzieckiem, więc nie jest mu to
            na rękę. w dodatku zabrała dziecko nie pytając go o zdanie, po kryjomu. w tym
            przypadku naprawdę nie trafia do mnie argument, że tam są wyższe koszty
            utrzymania. jesli tak jest, to niech się przeniesie tutaj, gdzie życie jest
            tańsze. tym bardziej, że nie wyjechała tam za chlebem, tylko do nowego
            partnera. dlaczego mój NM ma spędzać całe dnie w pracy, bo eksia się zakochała
            w takim, a nie innym panu.
            • m-jak-magi Re: Pytanko :-) 19.01.07, 11:58
              wiesz to doparwdy nie jest kwestia akurat zwiazana z tematem przewodnim.
              klaryska chce uszcznac z zawrotnej kwoty 400zl na dziecko co jest dla mnie i
              bezczelne i podle.
              niech tatus zabierze sie z klaryska za robote i bedzie ich stac na kolejne
              dziecko.
              mam coraz bardziej jasne wrazenie ze zadne z nich nie podejmuje takowych
              dzialan li tylko z powodu zeby eksia nie dobrala sie do ich pieniedzy i nie daj
              boze nie zarzadala wiecej. lepiej zatem zarabiac 1500 nic nie robic zeby
              sytuacje poprawic tylko siegac po cudze - zmniejszyc zawrotna kwote alimentow.
              nic na to nie poradze ale taka postawa budzi moj sprzeciw i obrzydzenie.
              • mikawi Re: Pytanko :-) 19.01.07, 12:08
                m-jak-magi napisała:
                > mam coraz bardziej jasne wrazenie ze zadne z nich nie podejmuje takowych
                > dzialan li tylko z powodu zeby eksia nie dobrala sie do ich pieniedzy

                no tu już się nieco rozpędziłaś w ocenach, żeby nie powiedzieć oszczerstwach.
                Owszem, dziewczyna jest zdesperowana, moim zdaniem raczej bezradna niż podła,
                ale przypisywanie jej i mężowi, że celowo kiepsko zarabiają jest absurdalne.
                • m-jak-magi Re: Pytanko :-) 19.01.07, 12:16
                  byc moze sie zapedzilam. przeczytalam caly watek i takie sugestie padaly. byc
                  moze jednak nie od samej klaryski...... jesli tak jest - odszczekuje podle
                  oszczerstwa pod jej adresem.
                  mam jednak w pamieci post jaki pojawil sie chyba na samodzielnych gdzie
                  sugerowala ze prezenty bozonarodzeniowe powinny byc odliczane od alimentow ....
                  tak sie to jakos zamknelo w jeden niezbyt ladny obrazek.

                • dominika303 Re: Pytanko :-) 19.01.07, 12:20
                  m jak magi,
                  ja byłabym ostrozniejsza na twoim miejscu z taką oceną, że klaryska nie chce
                  wiecej zarabiac w obawie o harpiostwo exi, bo jak to na samym początku
                  napisała, utrzymuje dom, spłaca kredyt za mieszkanie , a wiec chyba więcej
                  zarabia niż tobie się wydaje sad(
                  Co do M ..........?? przeciez nie wiemy czy ten facet moze dorobić? , a moze
                  dorabia ale mało, bo nie ma możliwości lub też zdolności ? więc posłac go do
                  kopania rowów, gdy w okolicy nawet tego nie potrzebują???

                  Przyszło mi coś innego do głowy...........
                  a mianowicie zamiana tego mieszkania na mniejsze, różnicę w ilości m2 dopłaca
                  kupujący, klaryska z M spałcają ten kredyt szybko , bo mają zastrzyk gotówki i
                  spokojnie mogą postarać sie o dziecko smile)))
                  M nadal doje do budżetu 700zł, ale klaryska może wrócic wcześniej do pracy smile)
                  jakas babcie lub ciocie uszczęśliwić opieką nad dzieckiem smile)
                  Ewntualnie M posłać na wychowawczy, a samej płacić alimenty , pod warunkiem, że
                  klaryska sama zarobi na dom + alimenty !

                  • m-jak-magi Re: Pytanko :-) 19.01.07, 12:29
                    dominika303 napisała:

                    > m jak magi,
                    > ja byłabym ostrozniejsza na twoim miejscu z taką oceną, że klaryska nie chce
                    > wiecej zarabiac w obawie o harpiostwo exi, bo jak to na samym początku
                    > napisała, utrzymuje dom, spłaca kredyt za mieszkanie , a wiec chyba więcej
                    > zarabia niż tobie się wydaje sad(
                    > Co do M ..........?? przeciez nie wiemy czy ten facet moze dorobić? , a moze
                    > dorabia ale mało, bo nie ma możliwości lub też zdolności ? więc posłac go do
                    > kopania rowów, gdy w okolicy nawet tego nie potrzebują???
                    >

                    juz w poscie do mikawi przyznalam ze byc moze zagalopowalam sie w swoich
                    osadach. uwazam jednak i tego nie zmienie ze szukanie pieniedzy w kieszeni
                    dzieci jest bardzo nie w porzadku tym bardziej ze kwota alimentow biorac pod
                    uwage poziom cen w polsce jest niska.
                    trzeba brac inne opcje pod uwage a ta ..... jesli naparwde nie ma innych
                    mozliwosci powinna byc ostatecznoscia.
                    jak pisalam wczesniej pamietam klaryske z grudniowego postu gdzie sugerowala ze
                    prezenty dla dzieci powinny byc wliczone do kwoty aliemntow - tak jakby z
                    plastikowej zabawki czy pudelka kredek mozna bylo oplacic przedszkole czy
                    ugotowac zupe.
                    dorosli ludzie musza sobie radzic sami a nie planowac swoja przyszlosc kosztem
                    dzieci.
                    kazdy pomysl jest dobry dopoki nie dotyka dzieci to tyle ode mnie w ten
                    wietrzny dzien smile
    • luna67 Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 18.01.07, 17:49
      Klaryska,

      bedac z mezczyzna z przeszloscia, nie nalezy sie ogladac za przeszloscia, gdyz
      byly to inne czasy i nigdy nie porownuj sie do kogos (EX).

      Chcesz miec dziecko to miej, napewno nie jestes glupia i wiesz co was czeka,
      przy tak niskich dochodach.

      Ale wez prosze tez pod uwage sytuacje finansowa, ktora moze sie zmienic w
      przyszlosci na lepsze i bedziesz sobie w brode plula, ze nie zrealizowalas
      swoich planow (dziecko).

      Nie wiem w jakim wieku sa dzieci, wiec nie wiem jak dlugo bedziecie obciazeni
      alimentami, czy Exia pracuje albo ma zamiar, czy mozna sie z nia "dogadac", czy
      twoj M ma szanse na lepsza finans. prace, no i ile ty dostajesz.

      Ja chyba przegapilam czas na wspolne dziecko (staramy sie juz rok i nic), czego
      bardzo ale to bardzo zaluje (nie ze wzgledu na finanse). Jakby sie udalo, to
      chce dalej pracowac (wlasna firma) i nie przyszlo mi do glowy siebie z Exia
      porownywac ktora nie przepracowala nawet godziny w swoim zyciu i nie ma zamiaru.


      • kai_30 Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 18.01.07, 19:21
        Ja jeszcze tylko a propos pracy (bądź nie) eksi - dziewczyny, chyba nie
        sądzicie, że owa eksia utrzymuje siebie i dwoje dzieci z 800 zł miesięcznie?
        Jeśli nawet nie pracuje, i potrafi za tyle wyżyć, to chwała jej za to - ja bym
        nie umiała. A jeśli nie pracuje, bo np. ma drugiego męża, który sponsoruje ją i
        jej dzieci - to chyba jej sprawa i Klarysce (albo Reksi) nic do tego?

        Poza tym, Klaryska sama przyznała, że kiedy eksia "siedziała" na wychowawczym,
        jej mąż (może powinnam pisać "ich mąż"? tongue_out) więcej zarabiał. Więc niech może
        teraz niech też zacznie? Zmieni pracę, weźmie nadgodziny, dorobi? Jeśli już mieć
        do kogoś pretensje, to raczej do niego chyba, a nie do eksi?
        • reksia do Kai 30 18.01.07, 20:34
          kai_30 napisała:

          >to chyba jej sprawa i Klarysce (albo Reksi) nic do tego?

          z łaski swojej jaśnie pani, PRZECZYTAJ ZE ZROZUMIENIEM I DOKŁADNIE moje
          wypowiedzi na temat tego wątku zanim zaczniesz swoje "wycieranie sobie pyska"
          moją osobą
          • reksia Re: do Kai 30 18.01.07, 20:56
            mam uczulenie na osoby przerysowujące wyrwane z kontekstu cudze wypowiedzi
            poprzez ich nadinterpretację lub przekłamywanie poprzez swoje ograniczenie,

            nie potrafię wogóle zrozumiec tego paskudnego zwyczaju, który mają co niektóre
            panie, do wyrywania fragmentów wypowiedzi,do przeinaczania kontekstu
            wypowiedzi, na użytek potwierdzenia swych zazwyczaj płytkich racji
            • jowita771 Reksiu 18.01.07, 21:13
              tym razem nie mam na celu celowo Ci dogryźć, ale nie mogę się powstrzymać od
              komentarza - jesteś mistrzynią wszystkiego tego, czego nie lubisz i na co masz
              uczulenie. nikt bardziej niż Ty nie wyrywa z kontekstu i nie przeinacza.
              ale podobno najbardziej denerwują nas u innych te cechy, których nie lubimy u
              siebie. coś w tym musi być.
              • reksia Re: Reksiu 18.01.07, 21:28
                zamiast pustych słów pokaż mi wątki gdzie wycieram sobie pycho powołując sie
                imiennie na wypowiedzi innych osób .Pokaż mi przykład.Ja też jestem w stanie
                napisać "Jowitko ja mam wrażenie ze od siania plotek i mącenia w watkach to
                mistrzynią jesteś ty"
                • reksia Re: Reksiu 18.01.07, 21:53
                  jowiciu i jeszcze jedno przeczytaj podobnie jak Kai CAŁOŚĆ mojej wypowiedzi w
                  tym watku, DOPIERO WTEDY ZWRACAJ MI UWAGĘ


                  Kai odkryła Amerykę stwierdzając, że alimenty 800 zł na dwójkę dzieci wysokie
                  nie są, zaznaczając że nie powinno MNIE obchodzić jak z tych alimentów owa obca
                  mi kobieta sie utrzymuje.

                  Tym samym Kai 18.01.07 o godz.19.21 zasugerowała, iż ja należę do osób
                  wyliczających i tak marne grosze kobicie zyjącej za 800.
                  Tylko ze ja w tym samym watku o 15.23, a wiec kilka godzin przed odkryciem
                  Ameryki przez Kai, wyraziłam swoją dezaprobatę w stosunku do wyliczania matką
                  takich pieniadzy.

                  Pozatym jesli chcesz zrozuymieć moje oburzenie to przeczytaj CAŁY WATEK i moje
                  wypowiedzi na temat o 14.46 czy 15.20. Na kilka godzin przed wypowiedzią Kai
                  Jesli nadal bedzie Cie dziwic moje oburzeniue na kai to sorry, ale chyba nie
                  jestesmy się w stanie porozumieć "bo nadajemy na innych falach".
          • kai_30 Re: do Kai 30 18.01.07, 23:14
            reksia napisała:

            > kai_30 napisała:
            >
            > >to chyba jej sprawa i Klarysce (albo Reksi) nic do tego?
            >
            > z łaski swojej jaśnie pani, PRZECZYTAJ ZE ZROZUMIENIEM I DOKŁADNIE moje
            > wypowiedzi na temat tego wątku zanim zaczniesz swoje "wycieranie sobie pyska"
            > moją osobą

            Dobrze, reksiu, nie będę sobie więcej wycierać. Będę pisać: Klarysce (albo
            komukolwiek innemu, za wyjątkiem oczywiście reksi) nic do tego.

            Tak lepiej? Jeszcze raz uniżenie przepraszam, że ośmieliłam się "wytrzeć sobie
            pyska" Twoją nietykalną osobą, której nie można użyć nawet w charakterze
            przykładowego nicka.
    • klaryska_sister Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.01.07, 14:53
      Dziewczyny,
      Exiara wyszla za maz za nadzianego faceta. Pracuje na pol (!) etatu jako
      nauczycielka angielskiego. Ma mozliwosci zarobic wiecej, moze pracowac na caly
      etat, dawac korepetycje itd. Nie zarabia. Najpierw utrzymywal ja jeden facet,
      teraz drugi a ona oddawala sie dzieciom i pracy jako hobby. Dodatkowo ma od nas
      kase za pol mieszkania.
      Moj maz nie jest leniem ani nieudacznikiem!!!! Wypraszam sobie. Pracuje na caly
      etat, poprzednia prace stracil (redukcje). Nie kazdy moze przebierac w
      ofertach, czasami trzeba pracowac tam, gdzie sie prace dostalo i nie narzekac.
      Dlaczego jeden rodzic ma zasuwac a drugi sie byczyc? Matce powodzi sie dobrze
      (dzieki mezowi), jezdza na wakacje, narty, dzieci chodza na basen. Niedawno
      wymyslila, ze corka ma uzdolnienia muzyczne i chce jej kupic fortepian. Fajnie,
      tylko ze jej RODZICOW na to nie stac.
      Ciekawostka, przy ustalaniu alimentow sad bral pod uwage MOJE zarobki. Potem
      matlka wyszla za maz, zazadala podwyzki i przy tej rozprawie zarobkow jej meza
      nie uzwgledniano. Gdzie tu sprawiedliwosc?
      Mrs_ka, uwaga o pelnej rodzinie nie byla niska. Chodzi o to, ze najwazniejsze
      dla dziecka bedzie, ze bedzie kochane, oczekiwane a nie wpadkowe i nie tylko
      kasa sie w zyciu liczy. Ja pochodze z rodziny ubogiej, wielodzietnej, bylam
      czwarta , najmlodsza, do wszystkiego doszlam sama, pracowalam na studiach i
      traumy nie mam. Mam za to wspaniala rodzine.
      Owszem, boje sie, ze jesli kiedys uda nam sie zarobic wiecej, Exiara wyciagnie
      po to swoje lapki. Nie jest to jednak powodem, dla ktorego nie szukamy lepszej
      pracy. Oboje szukamy, rozgladamy sie i bardzo chetnie zmienimy, jak sie trafi
      cos lepszego.
      • m-jak-magi Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.01.07, 15:01
        Oboje szukamy, rozgladamy sie i bardzo chetnie zmienimy, jak sie trafi
        > cos lepszego.

        i na tym poki co poprzestancie. to ze eks umie sobie ulozyc zycie to chyba nie
        powod do wstydu ?? chwala jej za to ze umiala sie tak ustawic zeby zapewnic
        swoim dzieciom i pieniadze i opieke. jesli tak jest jak piszesz to zapewniam
        cie ze na swoje dzieci eks wydaje wielokrotnosc zasadzonych alimentow bo kwota
        400zl naprawde nie powala z nog.
        zreszta zanim urodzisz dziecko - juz w ciazy zorientujesz sie jak szybko
        znikaja takie kwoty i wcale nie ida na ekstrasy.
      • dominika303 Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.01.07, 15:02
        klarysko smile)
        exia córkę może posyłac na lekcje gry niekoniecznie musi od razu kupować
        fortepian, no chyba że ja na niego stać!

        W waszej sytuacji jak naszybciej spłaciłam bym to mieszkanie i postrała sie o
        dziecko smile)) Skoro exia ma wsparcie finansowe, wam nie grozi podwyżka alimentów
        nie przy zarobkach M !
        A fortepian nie jest uzsadnioną potrzebą dziecka!
        Więc głowa do góry, spłaćcie ten kredyt i do dzieła.smile)))

        A jak żyje exia ........ to jej sprawa , ty zacznij żyć waszym życiem i waszą
        przyszłoscią, wiem, ze to napisałaś , aby wyjaśnic sytuację, ale kochana
        naprawdę warto skupic sie na sobie smile))

        pozdrawiam smile
        • m-m-m Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.01.07, 15:14
          Skoro exia ma wsparcie finansowe, wam nie grozi podwyżka alimentów
          nie przy zarobkach M !


          Zaraz, zaraz...mąż exowej nie musi dawać na te dzieci ani złotówki, jesli t
          robi to ałkowicie dobrowolnie, a nie jako obligatoryjny obowiązek ojczyma, by
          ojciec dzieci mógł sobie zrobić kolejne dziecko.
      • m-m-m Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.01.07, 15:08
        Exiara wyszla za maz za nadzianego faceta. Pracuje na pol (!) etatu jako
        nauczycielka angielskiego. Ma mozliwosci zarobic wiecej, moze pracowac na caly
        etat, dawac korepetycje itd. Nie zarabia

        Czy to powód, że można jej dzieciom zmniejszyć alimenty, które i tak sa niskie?
        Jej mąż NIE musi dawać na te dzieci ani złotówki.
        Czy to oznacza, że ona ma wziąć się do pracy by zarabiać więcej i de facto sama
        ma utrzymywać dzieci dostając głodowe alimenty (bo jak z kwoty 800 zł na dwoje
        Ty chciałabyś jeszcze im zabrać to te alimenty nie będą już niskie, tylko
        właśnie głodowe), by partnerka jej byłego męża mogła mieć z nim dziecko?



        Niedawno
        > wymyslila, ze corka ma uzdolnienia muzyczne i chce jej kupic fortepian.
        Fajnie,
        >
        > tylko ze jej RODZICOW na to nie stac.



        Czy wystapiła do Twojego M. o pokrycie części kosztów zakupu tego fortepianu?
        • klaryska_sister Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.01.07, 15:15
          m-m-m napisała:

          > Exiara wyszla za maz za nadzianego faceta. Pracuje na pol (!) etatu jako
          > nauczycielka angielskiego. Ma mozliwosci zarobic wiecej, moze pracowac na
          caly
          > etat, dawac korepetycje itd. Nie zarabia
          >
          > Czy to powód, że można jej dzieciom zmniejszyć alimenty, które i tak sa
          niskie?
          > Jej mąż NIE musi dawać na te dzieci ani złotówki.
          > Czy to oznacza, że ona ma wziąć się do pracy by zarabiać więcej

          Dlaczego nie mialaby sie wziac do pracy?
          Sad podobno bierze pod uwage mozliowsci zarobkowe rodzicow, a matka ma
          mozliwosci zarobkowe calkiem spore.
          • m-m-m Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.01.07, 15:22
            Bo jej mąż zapewnia jej dzieciom w zamian za nią wszystko o im potrzebne. Nie
            ma powodów by to ona musiała (a pośrednio jej mąż) sama dźwigać utrzymanie
            dzieci, tym bardziej, że na tę wdójkę kwota obecnych alimentów jest naprawdę
            bardzo niska. I tak ona (z jej strony jej mąż) wielkorotnie więcej dokładają do
            tych dzieci.
            To Janosik bogatym zabierał i dawał biednym. Czy to oznacza, że ona ma pracować
            (i tym samym zwolnić byłego mężą części i tak niewielkich alimentów) by ten
            mógł sobie założyć nową rodzinę?
      • m-m-m Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.01.07, 15:11
        Ciekawostka, przy ustalaniu alimentow sad bral pod uwage MOJE zarobki. Potem
        matlka wyszla za maz, zazadala podwyzki i przy tej rozprawie zarobkow jej meza
        nie uzwgledniano.


        Bo ona swój obowiązek alimentacyjny wykonywała w całości, pozwanym o podwtyżkę
        był ojciec dzieci i to jego sytuację materialną, a nie jej badał sąd.
        • dominika303 Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.01.07, 15:20
          mmm, z całym szacunkiem ale wkradła sie nielogiczność !
          skoro przy podwyżce sąd brał zarobki klaryski pod uwagę, to logiczne byłoby
          gdyby przy obnizce (której nie popieram) wziął pod uwagę zarobki nowego męża
          exi!!

          czy coś pokręciłam???

          Bo ja sie w tych klimatach alimentacyjnych zawsze gubię sad
          • m-m-m Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.01.07, 15:29
            Nic nielogicznego nie było. Sąd brał pod uwagę zarobki klaryski, bo badał
            warunki materialne w jakich przebywa ojciec dzieci. Pozwanym był ojciec dzieci,
            a nie mąż exowej.
            Przy obniżce i tak małych alimentów z powodu urodzenia się de facto kiepsko
            zarabiającemu ojcu kolejnego dziecka sąd może uzanać za nieroztropne fundowanie
            sobie kolejnego potomka przy braku funduszy na jego wychowanie i tym samym za
            antyspołecze przerzucanie kosztów utrzymania dzieci z poprzedniego związku na
            matkę.
            • dominika303 Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.01.07, 15:44
              ale tym samym nie było asntyspołeczne obciążanie macochy ??? sad

              mmm , sorry ale ja dalej nie kumam??

              facet zarabia grosze, alimnty po dokładnej analizie zarobków drugie żony ida w
              górę, bo druga żóna da opierunek i wikt ojcu i to jest cacy??

              ale nie będzie cacy, jak temu ojcu urodzi się następne dziecko i zechciałby
              obniżyc alimenty,ale exia żyje na wyższej stopie dzieki mężowi, exmąż tez żyje
              na wyżeszj stopie dzieki zonie, to dlaczego tylko w jedna stroną jest to brane
              pod uwagę????

              no i do tego przerzucania kosztów utrzymania dzieci z poprzedniego małżęństwa!
              to macocha ma sie dokładać, a ojczym juz takiego obowiązku nie ma??


              PS
              dla mnie jest to przeginanie w jedna stronę!
              I nie jestem za obniżaniem tychże alimentów broń boże, ale tak na chłopski
              rozum to jest to niesprawiedliwe?
                • m-m-m Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.01.07, 16:26
                  Sądy działaja różnie: podwyższyłby, albo i nie.
                  Dla mnie nie do przyjęcia jest fundowanie sobie dziecka z człowiekiem
                  obarczonym już dwójką dzieci, na które łoży i tak bardzo mało, bo bardzo mało
                  zarabia. Z moich wyliczeń wynika, że zwyczajnie tego ojca nie stać na kolejne
                  dziecko i to nawet przy obniżce owych mikracznych alimentów i tym samym
                  dodatkowemu obciążeniu matki tych dzieci ich niemal wyłącznym utrzymaniem.
                  • luna67 Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.01.07, 17:37
                    m-m-m napisała:

                    Z moich wyliczeń wynika, że zwyczajnie tego ojca nie stać na kolejne
                    > dziecko i to nawet przy obniżce owych mikracznych alimentów i tym samym
                    > dodatkowemu obciążeniu matki tych dzieci ich niemal wyłącznym utrzymaniem.

                    Ha, moze ojca nie stac, a co z macocha? przeciez ona pracuje, i przez to, ze jej
                    zarobki zostaly wziete pod uwage w placeniu alimentow na jego dzieci, ona ma
                    zrezygnowac z wlasnych dzieci???????sad(((((((((
                    • m-m-m Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.01.07, 17:57
                      Luna, załużmy, że jej zarobki nie byłby wzięte pod uwagę.
                      Jakie byłby alimenty? Niższe o 100, czy 200 zł? I co to są za pieniądze w
                      wypadku kolejnego dziecka, które kosztuje kilka razy owe 200 zł?
                      Na początek byłoby to te kilka pieluch wiecej, ale prawdziwe koszty dopiero się
                      zaczna jak dzieciak pójdzie do szkoły, gdyż trzeba mu kupić wyprawkę, poza
                      tym "bezpłatna" państwowa szkoła to też stała dopłata gotówki cały rok.


                      Nie ona niech nie rezyguje z własnych dzieci, ALE w swojej sytuacji
                      materialnej, albo musi najpierw znaleźć lepszą pracę, albo zmienić faceta na
                      bardziej wydolnego finansowo.
                      • luna67 Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.01.07, 18:58
                        m-m-m nie zakladajmy, gdyz wlasnie jej zarobki byly wziete pod uwage.
                        Wiec dla mnie jest to niesprawiedliwe, jej chodzi moim zdaniem o sam faktsad((

                        Nie wyobrazam sobie, ze ja, jako pracujaca (duzo nadgodzin, nawet w weekendy)
                        osoba mialabym zrezygnowac z dziecka, poniewaz moj M malo zarabia i do tego moje
                        zarobki zostaly uwzglednione w placeniu alimentow.

                        Mialabym wrazenie, ze pracuje na cos co nigdy nie bedzie moje, ze rezygnuje z
                        czegos bardzo pieknego, niepowtarzalnego, z bezgranicznej milosci, ze na starosc
                        nie bede miala "podpory" (z tym jestem ostrozna, ale....), zadnych wnukowsad((
                        Rozumie rozgoryczenie klaryski.

                        Wiesz ja wychowalam 3 dzieci, w planie jest jeszcze jedno, wiec wiem z czego
                        chce/musi zrezygnowac klaryska i bardzo jej wspolczuje.

                        A co do wysokosci alimentow, nie musicz mi mowic, jestem naprawde pelna podziwu
                        dla tych kobiet (z malymi alimentami), jak one to robia? bedac w Polsce na
                        odwiedzinach w jednym sklepie spozywczym wydalam 650,- zl, i tych zakupow nie
                        bylo widac po paru dniachsad(((, no przyznam sie, ze wodka (prezent) tez w tym
                        byla, co nie stanowi artykulu perwszej potrzebysmile)))

                        Nie wiem, moze biore siebie za przyklad, ale jak mojemu Ex zle szlo finansowo,
                        to nie chcialam od niego nic, chcialam, zeby mial dobry kontakt z dziecmi. Mial
                        wtedy kochanke (powod rozwodu) i planowali dziecko (juz z nia nie jest), i nawet
                        sie zastanawialam, czy jak mu bedzie dobrze isc mam "poprosic" o te alimenty, i
                        jak mu sie urodzi to dziecko, i wiesz co postanowilam: a niech tam ja jestem
                        szczesliwa, niech on tez bedziesmile)))

                        > Nie ona niech nie rezyguje z własnych dzieci, ALE w swojej sytuacji
                        > materialnej, albo musi najpierw znaleźć lepszą pracę, albo zmienić faceta na
                        > bardziej wydolnego finansowo.

                        Prawde mowiac masz racje, ale i tak to jakos bolismile, moze dlatego ze mamy
                        jeszcze w pamieci klasyczna rodzine (mama, tata i dziecko), i akceptacja
                        patchwork rodziny w Polskim ustroju prawnym jest jeszcze w przewijakachsmile

                        • m-m-m Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.01.07, 19:16
                          Luna, ja Ci napisałam jak to widzę z drugiej strony barykady. Jako osoba będąca
                          dosłownie na miejscu ojczyma dzieci, który ponosi znaczne koszty na nie swoje
                          dzieci i grozi mu, że koszty te wzrosną, bo ojciec tych dzieci jest niewydolny
                          finansowo, nie ma za to żadnych oporów przed zrobieniem kolejnego dziecka,
                          które zamierza wyżywic za kolejne grosze. De facto ten ojczym sponsorowałby
                          potrzeby Klaryski odciążając jej męża z alimentów na dzieci już istniejące.
                          Idąc dalej: dlaczego mój M. miałby pracować wielokrotnie więcej by zwolnić
                          swoją exową z alimentów, bo jej patrtner ma potrzebę bycia ojcem?
                          Pewnych kosztów nie da się uciąć: mam powiedzieć pasierbowi, że dziś to on je
                          tlko chleb ze smalcem, bo jego mamusia ma potrzebę posiadania nowego pana,
                          który chce być ojcem? To bzdura. Tak bym nie powiedziała tylko dołożyla mojemu
                          M. by się nie zachetał by utrzymać swego syna. Tyle, że w ten sposób niejako
                          finansowałabym prokreacyjne potrzeby obcego mi faceta, jakim byłby dla mnie mąż
                          exowej mojego M.
                          Po prostu te alimenty, które ma mąż klaryski na dwójkę dzieci są bardzo, bardzo
                          niskie NIC z nich moim zdaniem nie da się obciąć.
                          Kołdra jest po prostu za krótka i tyle.

      • mrs_ka Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.01.07, 17:41
        Moje odczucie było i jest takie, że była to uwaga niska. I mam do tego odczucia
        prawo, a już zwłaszcza po Twoim wyjaśnieniu:

        "Chodzi o to, ze najwazniejsze
        > dla dziecka bedzie, ze bedzie kochane, oczekiwane a nie wpadkowe i nie tylko
        > kasa sie w zyciu liczy"

        Przeciwstawiając sobie przymiotniki "kochane i oczekiwane" oraz "wpadkowe"
        mówisz nam wprost, że dzieci wpadkowe kochane nie są. To nie jest prawda, sama
        mam wpadkowe dziecko i kocham je najbardziej na świecie. Co więcej: mój syn tez
        nie ma pełnej rodziny, ale nie doświadcza braku miłości, ma ją nawet podwojoną
        dzięki swojej wspaniałej macosze i ojczymowi.
        Ciekawsze jednak jest to, że Twój M. dorobił się aż dwojga wpadkowych dzieci.
        Lepiej na niego uwazaj, ma facet wyjątkowego życiowego pecha, skoro aż dwa razy
        los spłatał mu taką, popatrz, niespodziankę. Rozumiem tez, że ten skrajny
        materializm, pod którego wpływem są niechciani i niekochani pasierbowie ("nie
        tylko kasa się w życiu liczy") wypływa wprost z faktu oszałamiającej kwoty
        400zł alimentów? Chciałam się upewnić, to jednak dość kuriozalna hipoteza.

        Wiesz co Ci powiem? Żal Ci pośladki ściska, że eksia nie przymarła głodem, nie
        ma dziesięć razy gorzej niż Wy i że znalazł się na nią amator, który jeszcze
        nieźle zarabia. I że może sobie pozwolić na względny komfort życia i budżetu. O
        bulwersującym zarzucie, że pracuje na pół etatu i oddaje się hobby nie
        wspominam, to zaiste karygodne okoliczności.

        A rozpatrywanie lekcji muzyki w kategoriach "odbiła jej palma" świadczy
        wyłącznie o tym, że Twoja tolerancja wobec ambicji o innym nasileniu niż własna,
        jest raczej mikra. Bo dla mnie angielski, basen czy zajęcia przygotowawcze do
        szkoły muzycznej stanowią minimum. Nie mówiąc już o tym, że człowiek
        wszechstronnie wykształcony (i na takiego chcę wychować syna) to człowiek
        znający przynajmniej dwa języki obce, mający przygotowanie muzyczne (choćby
        podstawowe), plastyczne, filozoficzne oraz ogólną wiedzę o świecie. I można te
        listę rozszerzać wedle uznania. Sama zaniechałam nauki gry na fortepianie i nie
        ukrywam, że czuję się uboższa o jakiś obszar wiedzy, który pozostał dla mnie
        nieznany.

        a.
        • phidyle Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.01.07, 18:43
          Klarysko. Uwazam, ze nieslusznie na Ciebie napadaja (aczkolwiek nie znam postu o
          prezentach). Rozumiem Twoje rozgoryczenie, mysmy zdecydowali sie na dziecko
          bedac w bardzo nieszczegolnej sytuacji finansowej, jako,ze nasza eksia wcale nie
          pracuje, mimo, ze ma wyksztalcenie i mozliwosci ale po prostu woli dostac
          alimenty. I tez mysle czesto o tym, ze ona mogla sobie siedziec w domu a ja
          musze oddac dziecko do zlobka. Niestety prawda jest, ze alimenty, ktore placi
          twoj maz sa niewysokie i moim zdaniem nie ma tu z czego odjac. Mysmy nigdy nie
          wniesli o obnizenie alimentow, choc sa one o wiele, wiele wyzsze.
          Ja na Twoim miejscu zdecydowalabym sie na dziecko, bo potem moze byc za pozno,
          nawet jesli sytuacja finansowa sie polepszy. Jesli bedziesz karmic piersia to
          przez pierwsze pol roku odejdzie Ci duzy wydatek, najgorsze sa pieluszki(ale
          przeciez mozesz kupic pieluchy Rossmana a nie pampersy. Moja corka ma pol roku i
          wcale tak duzo nas nie kosztowala, co prawda wozek, ubranka i prawie wszystko
          odziedziczylismy po roznych osobach, w sumie kupuje tylko oliwke, pieluchy,
          jakies drobiazgi, zupke mozna ugotowac. Potem koszty wzrosna ale ja juz wroce do
          pracy a moze bede miec lepsza prace, kto wie. Moj pasierb ma o wiele lepsze
          warunki zycia niz moja corka i to mnie boli, owszem. I nie jest dla mnie zadnym
          argumentem fakt, ze moge dorobic, bo mam taka prace, w ktorej nie da sie
          dorobic, tak samo zreszta jak moj facet (pracujemy naukowo i mamy zakaz pracy
          poza instytucja)Rezygnacja z tej pracy to dla mnie oznacza, ze nigdy nie bede
          robic tego, co chcialam ale byc moze tak wlasnie sie skonczy. Rozumiem jednak,
          ze nie zawsze mozna lepsza prace znalezc, w kazdym razie zycze Tobie i mezowi
          powodzenia.
          • barbara001 Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.01.07, 19:03
            Jak masz ochotę na dziecko, właściwego partnera i dach nad głową to na co ty
            czekasz? Jakie to ma znaczenie czy będziesz miała 150 zł wiecej czy mniej?
            Najwyżej będzie skromniej. Bo jak już przyjdzie taki moment, że będziesz
            zadowolona ze swojej sytuacji materialnej, to się okaze że zamiast cieszyć się
            robieniem i potem wychowywaniem dziecka będziesz platała sie po Klinikach
            Leczenia Niepłodności, dzisiaj własnie dostałam skierowaniesad I uwierz mi,
            niewazne że moja pasierbica dostaje tyle a tyle alimentów, niewazne ze eksia
            siedzi w domu na dupie i nic nie robi, niewazne ze dzieci sasiadów maja dwa
            telewizory w pokoju a kolezanka jeżdzi autem na jakie nigdy mnie nie będzie
            stać. Jakbym mogła to dołozyłabym im jeszcze gdyby tylko to zaprocentowało moją
            ciażą i zdrowym dzieckiem.
            • damiri Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.01.07, 20:03
              Ja tylko chcialam sie odniesc do sugerowanego kilkakrotnie "szukania lepiej
              ustawionego faceta" jezeli obecny nie moze zarobic tyle aby go bylo stac na
              kolejne dziecko. Tez moze nie wypalic. Rozwiodlam sie z pierwszym mezem, miedzy
              innymi dlatego, ze po latach zwodzenia mnie odmowil dziecka. Niestety
              znalezienie nowego partnera nie jest zawsze latwe i gdy go juz znalazlam
              okazalo sie, ze jestem zbyt "wiekowa" na potomstwo. Ktos kto jest juz matka lub
              nie mial nigdy specjalnych marzen w tym kierunku nidgy nie zrozumie jak
              potworny to bol wiedziec, ze do ciebie nigdy nie wyciagna sie male raczki
              twojego dziecka...
              Tak wiec popieram Barbare001 Klarysko, nie zaprzataj sobie glowy tym co ma eks,
              nie patrz na ewentualny 'zysk" w postaci oszczednosci na (juz i tak nieduzych)
              alimentach, ale zrob budzet i jezeli wyjdzie wam, ze utrzymacie dach nad glowa
              i zostanie wam na jedzenie - to nie czekaj tylko sie starajcie o dziecko.
      • mg_123 Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 20.01.07, 12:29
        Zupełnie się z tobą zgadzam. Moj mąż ma dwóch synów 14 i 18 lat. Płaci na nich
        od 5 lat 600 zł ale zarabia teraz naprawdę mało bo coś ok. 1100 zł i wcale nie
        jest obibogiem czy gościem bardzo nie zaradnym życiowo. Nie miał pracy i wziął
        taką jaka była. Lepszy 1000 niż nic tym bardziej, że alimenty co miesiąc do
        zapłacenia. Dla przykładu Ci powiem, że w grudniu mąż zarobił coś ok. 1000 zł a
        na dzieci przeznaczył 800 zł bo alimenty i gwiazdka. Przeczytałam kilka
        wypowiedzi i zastanawiam się co robią ludzie ile zarabiają i na co wydają
        pieniądze gdy mówią, że utrzymanie dziecka kosztuje 1500 zł i to bez żadnych
        luksusów. Eksia mojego męża nigdy nie pracowała a wręcz kiedy dzieci były małe
        żyła z alimentów. Teraz eksia też nie pracuje ma trzecie dziecko ze swoim
        konkubentem, dostała mieszkanie socjalne bo poprzednie zadłużyła i się niczym
        nie przejmuje. Nie posłała młodszego syna do gminazjum bo podobno na książki
        nie miała ale na 3 tygodnie pojechała nad morze (dostała 200 zł od państwa na
        rozpoczęcie roku, rodzinne, alimenty, nie wspomnę o tym, że jako matka jest
        również zoobowiązana do finansowania swoich dzieci może w mniejszym stopniu ale
        jest). Zastanawiam się, że nawet jak mąż zarabiałby więcej to ja osobiście nie
        widziała bym powodu dla którego miał by płacić więcej po co żeby eksia
        siedziała w domu nic nie robiła jak to było przez 18 lat i może jeszcze sobie 4
        dziecko zrobiła ze swoim facetem, który też ma dwoje dzieci z innego związku a
        na nie nie płaci nawet złotówki.

        A tak swoją drogą czy masz zawartą intercyzę jeśli nie to postarajcie się o coś
        takiego. I jeszcze jedno jeśli zdecydujecie się na sprawę o obniżenie alimentów
        to proponuję wziąść adwokata.

        A tak na marginesie wcale nie jest tak łatwo znależć lepszą pracę jak się
        niektórym wydaje.

        pozdrawiam, nie przejmuj się i układaj sobie życie.
        • m-m-m Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.01.07, 18:10
          To jakis absurd. Zarówno Burza, jak i Mrska mogłyby z powidzniem i na pewno bez
          specjalnego uszczerbku dla dzieci z pierwszych związków mieć kolejne dzieci z
          nowymi mężami, których obie posiadają.
          Rzecz tu nie dotyczy pełnej- niepełnej rodziny, tylko dotyczyczy pomysłu
          obniżenia niskich alimentów na głodowe, by spełniły się plany prokreacyjne
          Klaryski. Chodzi o to, że męża Klaryski zwyczajnie nie stać na kolejne trzecie
          dziecko.
          • dominika303 Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.01.07, 18:18
            mmm, M klaryski moze i niestac, i nie dołoży za dużó kasy do pieluch i wózka,
            ale klaryskę chyba jednak stać , skoro mówi o tym i mysli o tym, zarazem
            pomyślała, o obniżce alimentów, ale juz tyle razy jej napisałyśmy , ze na to
            liczyć nie moze, a ona nadal o dziecku............. to chyba ją stac na nie!
            A skoro ja na nie stac, to czemu ma z niego rezygnować??, przecież M moze nadal
            płaćic w tej kwocie alimenty i jeśli ona wyliczy, ze wystraczy im na dziecko to
            ich sprawa, a i jeszcze jedno nie dla wszytkich jest wazne aby na siłę rozwijac
            we wszystkich kierunkach dzieci, wystarczy pomóc im wybrac to co ich naprawdę
            interesuje!
            MMM, a co jeśli za 3 lata M klaryski dostanie rewelacyjnie płatną prace, a
            klaryska nie będzie mogła już zajść w ciążę??? pomyślałaś choć przez chwilę o
            niej jak o kobiecie, a nie jako o next, która obdziera pasierby z lizaków ????
            • m-m-m Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.01.07, 18:21
              Ale ona zamierza obiżac niskie alimenty na głodowe by miec te 100 czy 200 zł
              wiecej dla swojego potencjalnego dziecka.


              MMM, a co jeśli za 3 lata M klaryski dostanie rewelacyjnie płatną prace, a
              > klaryska nie będzie mogła już zajść w ciążę??? pomyślałaś choć przez chwilę o
              > niej jak o kobiecie, a nie jako o next, która obdziera pasierby z lizaków ????



              To już pisałam: niech poszuka lepszej pracy lub zmieni faceta na bardziej
              wydolnego finansowo.
                • m-m-m Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.01.07, 18:31
                  To musi poczekać, aż ja znajdzie on, albo ona, albo oboje. Niestety teraz mają
                  taki układ niekorzystny finansowo i jest moim zdaniem głęboko niepoważne
                  pokrzykiwanie, że też chce się być matką nie mając na to funduszy i szukając
                  groszy w nędznych alimentach na pasierbów.
              • m-m-m Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.01.07, 18:28
                Powiedzmy, ż jej M. płaciłby na te dwójkę dzieci nie 800, a np. PO 800 zł na
                jedno, czyli 1600 na dwójkę. Przy tej kwocie ewentualnie można zastanowić się
                nad obniżką rzędu 300 zł do poziomu 650 na jedno dziecko. 650 zł to już blisko
                kwoty godziwej alimentów i w takiej wysokości są one do przyjęcia, ale na Bga,
                nie z 800 na dwójkę do załużmy 600 na tęże samą dwójkę!
            • mrs_ka Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.01.07, 18:47
              Dominiko, po pierwsze primo to luksus posiadania dziecka jest jedynym luksusem,
              na który stać niestety każdego, kto jest płodny. Piszę "niestety" bo jestem
              wrażym liberałem, który wolałby, abyśmy szli w jakość a nie w ilość. Niestety
              nie wyznaję również poglądu: dał Bóg dzieci, dał i na dzieci oraz nie wierzę w
              powierzchnowne hasła "rodzina miłością bogata". I sądzę, że Jesteś w wieku, w
              którym matematyka powinna zacząć górować nad idealizmem. Ale naturalnie masz
              prawo do wygłoszenia każdej opinii.
              Uważam- cały czas jako wraży liberał- że obowiązkiem wykształconego człowieka,
              który decyduje się na dzieci, jest zapewnienie tymże dzieciom różnych
              możliwości. To jest właśnie to Twoje "na siłę", którego zgryźliwość nie bardzo
              Ci wyszła, ale spuśćmy na to zasłonę milosierdzia.
              Jak dla mnie nie ma znaczenia, czy mój syn odnajdzie się w kopaniu rowów czy w
              grze w golfa, choć wolałabym naturalnie golfa. Jednak obie możliwości stoją
              przed nim otworem.
              Logiczne jest także, że aby dziecko mogło wybrać swoją pasję to powinno mieć
              dostęp do przynajmniej kilku. I zważ: mój syn mial okazję zapoznać się z
              ceramiką, judo, tańcem, szachami, językiem obcym i plastyką, z czego wybrał
              sobie plastykę i judo. Ale dostęp miał do wszystkiego. A na to z kolei potrzeba
              było pieniędzy, bo pneumą dziecka nie nakarmisz i lekcji nie opłacisz, choć tak
              pięknie to brzmi, prawda?
              Jest wyjątkowo smutna sytuacja, kiedy przed dzieckiem stoi wyłącznie to
              metaforyczne kopanie dołów, bo rodziców nie stać na metaforyczny kij golfowy.

              Z drugiej beczki: znam wspaniałe wielodzietne rodziny, rodziny wykształcone,
              niekorzystające wprawdzie z zapomóg, ale też bez przesady majętne. I choć nie
              jeżdżą porszakami to dzieci języki znają, zainteresowania mają i rozwijają, oraz
              ogólnie jest fajnie. Bo jak się chce to się może- święte słowa.

              Jednak patrząc na nasze społeczeństwo odnoszę głębokie wrażenie, że owe "jak się
              chce to się może" stalo się tylko sloganem, który ma usprawiedliwić różne
              bezrefleksyjne poczynania, którym patronuje hasło "bo ja chcę!". Bo jednak mniej
              (a nie więcej) wielodzietnych i gorzej sytuowanych rodzin ma te fajne, kwitnące
              i rozwijające się dzieciaki. Czyli oprócz tego, że jak się chce to się może-
              skrzeczy nam jeszcze rzeczywistość i jednak steinway'a czy calisii z gliny się
              nie ulepi.
              Nie jest żadnym odkryciem, że choć pieniądze szczęścia nie dają, to mocno
              ułatwiają życie. I że lepiej kupić na raty calisię, niż używany keybord na
              allegro tudzież prowadzać dziecko do sąsiadów na ćwiczenia, bo oni akurat mogli
              sobie pozwolić na zakup pianina.

              Dlatego lepiej, aby nas na dziecko było stać. Bo choć teoretycznie zawsze możemy
              wygrac w totka albo dostać spadek po nieznanym wuju, to jednak na ogól się to
              nie zdarza. Niestety częsciej zdarzają sie nieplanowane wydatki, czy- o wiele
              gorzej- choroby.
              A uwierz, cholernie przykre jest nie móc dziecka wspomóc w jego pasji z powodu
              szczupłości portfela. I natchnione teksty o potędze miłości, która nakarmi,
              napoi i opierze na nic się tutaj nie zdadzą.

              natomiast nikt Klarysce nie mówi, że nie może czy nie powinna mieć dziecka. To
              Jej biznes i Jej decyzja. Tak samo Jej decyzją było małżeństwo.
              przedstawiamy Jej tylko mniej kuszące strony potencjalnego wyboru.

              a.
              • dominika303 Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.01.07, 19:21
                mrska,
                gdybyś raczyła zauważyć, ja jedynie stwierdzam, ze to trochę nie tak, aby
                klarysie wmawiać, że jak jej M nie stać na dziecko to ona jako jego żona nie
                moze nawet o tym dziecku myśleć!
                Moze i nawet powinna, bo gdy ludzie maja cel to dążą do niego, tutaj jest
                wyzsza pansja ich obojga, a tym samym mozliwosć posiadania wspólnego dziecka
                staje otworem, jak i dorzucenie pieniędzy na fortepian dla pasierbów !

                No bynajmniej ja to tak widzę!

                Ty mozesz widziec to inaczej i masz prawo uważać, iż ludzie zarabiajacy poniżej
                10tys na miesiac nie powinni porywac sie na rozmnażanie, gdyż ich pociecha moze
                swe hobby ulokować w modelingu odrzutowców, to więcej kosztuje niż te 10 tyś
                miesięcznie!

                Co do rozwoju dzieci, są domy kultury, gdzie są dawane bezpłatne korepetycje
                (moja siostrzenica na drugim końcu polski z takiej pomocy korzysta i jest
                uczennica ze średnią 4,9) ma tez hobby, które jej rodziców nie doprowadza do
                bankructa, ponieważ oni maja jeszcze dwie młodsze córki i zyją za całe 3tyś
                netto miesięcznie w 4 !!!

                "A uwierz, cholernie przykre jest nie móc dziecka wspomóc w jego pasji z powodu
                szczupłości portfela. I natchnione teksty o potędze miłości, która nakarmi,
                napoi i opierze na nic się tutaj nie zdadzą."

                Jako liberał ronisz łezkę nad brakiem gotówki na dodatkowe hobby, ale tym samym
                nie potrafisz współczuc kobiecie, która chwilowo znalazła się na zakręcie
                życia .............. sad(((
                Pozwolisz nie rozwinę tego .


                " To Jej biznes i Jej decyzja. Tak samo Jej decyzją było małżeństwo.
                przedstawiamy Jej tylko mniej kuszące strony potencjalnego wyboru."

                I z tym sie zgadzam .




                • mrs_ka Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.01.07, 19:49
                  ja tylko stwierdzam, że nie żyjemy jeszcze w czasach dzieworództwa, dlatego
                  rozczulają mnie Twoje podziały na "dziecko Klaryski" i "dziecko Klaryski i M.
                  Klaryski". POnadto "bynajmniej" nie jest synonimem "przynajmniej".
                  I nie pisz mi, Dominiko, o dziesięciu patykach miesięcznie, bo nigdzie takie
                  sformułowanie z mojej strony nie padło, a w dyskusjach cenię sobie rzetelność, a
                  nie egzaltacje i hiperbole, które są Twoją domeną w tym wątku. Byłabym
                  wdzięczna, gdybyś raczyła wziąć to pod uwagę.
                  Proszę Cię również o zaniechanie rysowania przede mną obrazków rodem z
                  Mniszkównej, jako to biedna kobieta na zakręcie życia fafa rafa. Co to ma
                  wspólnego z liberalizmem i moją empatią? Śmiem twierdzić, że nic. Jako
                  obyczajowy liberał uważam, że kowal nie powinien wisieć za to, że kołodziej
                  ukradł. Dlatego nie poczuwam sie do ronienia łez nad Klaryską, która jest
                  dorosła i wiedziała, co robi.

                  W osiedlowej świetlicy można pograć na keybordzie, a w Caritasie najeść się za
                  free, tylko nie o to tu chodzi. Pisałam już, że wszystko można- przeczytaj sobie
                  jeszcze raz. Wyjaśniłam też, dlaczego opieranie się na takich nadziejach uważam
                  za głupie i naiwne.
                  I wybacz, nie wmawiaj mi tu hobby na poziomie modelingu odrzutowców. Niewielu
                  bezrobotnych Polaków interesuje się wspomnianym modelingiem, za to większośc z
                  nich nie zna języków, nie ma wykształcenia i są przerażająco wręcz
                  niedoinwestowani. Wot, koincydencja, co? Dlatego ośmielę się podtrzymać tezę, że
                  to jednak nie w dobrych chęciach jest pies pogrzebany, tylko w braku możliwości
                  (które opłaca się papierkami ze znakiem wodnym).
                  Ty zaś jak dla mnie wyznajesz w tym wątku coś w rodzaju sentymentalnego socjalizmu.


                  a.
              • luna67 Re: "rodz ty dziesięć, cztery, dwa, Ja jednego,.. 20.01.07, 00:10
                ale lwa"

                mrs_ka napisała:

                "> Dominiko, po pierwsze primo to luksus posiadania dziecka jest jedynym luksusem,
                > na który stać niestety każdego, kto jest płodny. Piszę "niestety" bo jestem
                > wrażym liberałem, który wolałby, abyśmy szli w jakość a nie w ilość"

                mrs_ka, spodobal tobie sie wierszyk Ignaca Krasickiego "o lwicy i
                maciorze"?smile))) przeciez Polska idzie za ta idea, widac juz po nizu
                demograficznymsmile))

                > A uwierz, cholernie przykre jest nie móc dziecka wspomóc w jego pasji z powodu
                > szczupłości portfela. I natchnione teksty o potędze miłości, która nakarmi,
                > napoi i opierze na nic się tutaj nie zdadzą.

                Nie chce mi sie wierzyc, ze to napisala kobieta inteligentnasad((

                Pochodze z normalnej rodziny, gdzie sie nie przelewalo. Moi rodzice nie mieli
                duzo pieniedzy na nasze zachcianki, hobby, prywatne lekcje jezyka obcego, kursy
                malarstwa, nauke na instrumencie, jazdy na nartach itd.

                I wierz co? jak to jest, ze ja, dziewczyna z rodziny przecietnej, ktora rodzice
                nigdy nie wspomagali w jej pasjach (finansowo), umialam je sama w sobie znalezc,
                dalam rade je utrzymac i dalej rozwijac? Jak to jest powiedz mi, ze mam w tych
                wszystkich wyzej wymienionych dziedzinach nawet sukcesy, poczawszy od
                instrumentu muzycznego do malarstwa? Fakt jest, ze uiscilam to do rangi mojego
                hobby, ale mam z tego powodu wielka frajde. Nie mysl, ze jestem genie,
                zawdzieczam to moim rodzicom, ktorzy wpoili mi ambicje i dali dobre genysmile)))

                Mozesz wydac caly swoj majatek na szukaniu pasji lub hobby u twojego dziecka,
                ale jak nie ma zadnego talentu to i tak nic nie zrobisz, gdyz z talentem sie
                czlowiek rodzi. Dziecko nie utalentowane, leniwe, bez ambicji, nie bedzie mialo
                nigdy prawdziwej pasji w zadnej dziedzinie, a jezeli sie czyms zajmie, to tylko
                dlatego, ze tego sie od niego wymaga, lub nie chce rozczarowac ambicji rodzicow.

                mrs_ka, przeswieca przez ciebie pogarda dla ludzi biednych i nie wyksztalconych,
                na pierwszym miejscu u ciebie stoja pieniadze a drugorzedna jest milosc, tylko
                pamietaj, ze pieniadze tak jak przyszly moga odejsc, jak rowniez ta twoja
                inteligencja (przez chorobe), a prawdziwa milosc jest nie do zniszczenia, bo
                nawet czlowiek uposledzony na umysle i biedny potrzebuje milosci i umie kochac.



                • mrs_ka Re: "rodz ty dziesięć, cztery, dwa, Ja jednego,.. 20.01.07, 00:43
                  Luna, dzięki za ostatni akapit. Nie wierzę, że post, na który odpowiadam,
                  spłodziła kobieta inteligentna, za jaką Cię mam.

                  Zanim się ustosunkuję do Twojej wypowiedzi pozwolę sobie na luźną refleksję.
                  Jak to jest, że żyjemy w kraju, w którym pewnie jakieś 20% dorosłych ludzi
                  wypełnia kupony w toto lotka, a jednocześnie dostatek jest nadal takim
                  społecznym obciachem? NIe chodzi o epatowanie pieniędzmi, o ile sobie
                  przypominam, to na tym forum PITami się nie mieniamy. Nie chodzi o zachowania w
                  zlym guście "fura, skóra i komóra". Nie zauważyłam też, aby ktokolwiek tutaj się
                  chwalił się pensją i zachowywał jak żona mafioza z Wołomina.

                  Zadziwiające szalenie jest zatem to, że na zarzuty "pensji stu tysięcy" czy "na
                  pierwszym miejscu stoją u ciebie pieniądze, a na drugim miłość" (????) naraża
                  się ktoś, kto śmie wyrazić prostą prawdę, iż wyżej dupy się nie podskoczy.
                  Serio Luna? Naprawdę uważasz mnie za materialistkę, dla której miłość się nie
                  liczy? Jestem zaskoczona poziomem populizmu, na jaki wzniosłaś się w ostatnich
                  zdaniach swojego postu.

                  I kontynuując: Twój życiorys świadczy jedynie o Tobie, a nie o ogólnych
                  tendencjach społecznych. Gdybyś uważnie przeczytała moje poprzednie posty to
                  przeczytałabyś tam, iż znam wiele rodzin wielodzietnych, które żyją naprawdę
                  skromnie i nie stać ich na ekstrasy, a mimo to wychowują świetne dzieciaki i
                  zazdrościć tylko im emocjonalnej oraz intelektualnej atmosfery w rodzinie. Dalej
                  piszę o tym, że mówi się, iż "chcieć to móc" i czasem naprawdę chcieć to móc. I
                  jeszcze dalej o tym, że jednak dla większości ubogich rodzin hasło "chcieć to
                  móc" to za mało, bo nie są w stanie przeskoczyć pierwszej zapory finansowej. I
                  te chęci giną. Nie bez kozery uważa się obecnie, że dawny system klasowy
                  zastapiły teraz szklane sufity edukacji. Stąd chociażby stypendia naukowe, bez
                  nich ubodzy geniusze by zginęli.

                  Chodziło mi wyłącznie o proporcje. Uważasz, że niedoinwestowane dzieci
                  wyrastające na bezrobotnych wzięły się własnie z tego "chcieć to móc"? Nie, one
                  się wzięły z "dał Bóg dzieci, da i na dzieci".

                  Szczerze? Kocham dzieci. Rozumiem Klaryskę. Pokazuję tylko tę sytuację uczciwie.
                  Uważam, że sytuacją optimum byłoby, gdyby każdy, kto pragnie mieć dzieci, mógł
                  te dzieci mieć i mógł je godnie wychować. NIestety, witajcie w życiu.

                  Kolejną rzeczą, która mnie nawet nie tyle irytuje, co zadziwia, jest uderzanie
                  ad personam.
                  Cóż ma znaczyć ten uroczy akapit o biednych dzieciach bez talentu, w które
                  rodzice ładują morze pieniędzy, a one jak głupami były tak kiepami pozostają?
                  Retoryka i generalizacja godne Samoobrony.
                  Usiłujesz nauczyć mnie pokory ? Zawstydzić bulwersującym faktem, że posłałam
                  Młodego na ceramikę czy judo?
                  Do jasnej cholery, Miłe Panie, żyjemy w kraju, w którym tysiące wzruszają się
                  nad losem katowanych dzieci i wspierają WOŚP, a mimo to inwestowanie w swoje
                  dziecko, opieka nad nim, rozwijanie go w inny sposób niż sadzanie przed
                  telewizorem- to wstyd! Bo nazwą cię snobem lub nazbyt ambitnym rodzicem.
                  Faktycznie- jest się czego wstydzić!


                  Jestem zażenowana tym, że tłumaczę się tutaj z tego, iż wypełniam swoje
                  obowiązki względem dziecka. Że chodzę z nim do filharmonii czy do teatru. Że nie
                  uważam, iż da się je wychować na powietrzu i miłości. Bo nie da się.
                  Jestem zażenowana tym, że dyskutuję tutaj z kobietą, która wedle nicka ma prawie
                  czterdzieści lat i która pisze mi o tym, iż pogardzam ludźmi niewykształconymi i
                  biednymi, a przecież wszystko może mi zabrać choroba...
                  Jestem również zażenowana tym, że takie emocje wzbudzają bardzo proste
                  konstatacje: aby powołać dziecko na świat należy mieć je za co utrzymać.
                  Jestem jednak przede wszystkim zażenowana faktem, iż tym, co tak zażarcie
                  krytykujesz, Luno, jest zwykła odpowiedzialność.

                  I to wszystko w bliskości sąsiedniego forum, na którym krytykujemy bezmyślne
                  dziewczątka, iż niesione falami miłości dały sobie zrobić bobo a teraz pytają
                  "ile dostanę od państwa?! Jakim prawem zasiłki są tak głodowe?!".

                  No więc ja jestem za myśleniem, odpowiedzialnością i zdrowym rozsądkiem, a nie
                  "przeciwko miłości". To naprawdę nie jest szczególnie trudna do pojęcia różnica.

                  a.
                  • mrs_ka Re: "rodz ty dziesięć, cztery, dwa, Ja jednego,.. 20.01.07, 01:35
                    ps. i pojęcia nie mam, skad się Paniom wzięła ta opozycja: albo ubogo lecz z
                    miłoscią, albo z kasą, ale "z miłością na drugim miejscu i pogardą dla ludzi".
                    Dżizas... Sądziłam, że etap fascynacji ostrymi dychotomiami kończy się gdzieś na
                    przełomie drugiej i trzeciej klasy liceum.

                    a.
                    • reksia Re: "rodz ty dziesięć, cztery, dwa, Ja jednego,.. 20.01.07, 12:39
                      Mrs-ka a ja sobie tak myślę, że twój wyegzaltowany sposób wypowiadania się
                      tuszuje czasem brak zasadności racji. Pełnam podziwu w jaki mistrzowski sposób
                      wykorzystujesz tą przewagę nad dziewczynami.


                      p.s.
                      mrs_ka napisała:

                      > ps. i pojęcia nie mam, skad się Paniom wzięła ta opozycja: albo ubogo lecz z
                      > miłoscią, albo z kasą, ale "z miłością na drugim miejscu i pogardą dla ludzi".


                      rozmawiałaś z jedną z kobitek, dlaczego więc wkładasz tą ostrą dychotomię w
                      usta wszystkich "PAŃ"? smile)))))
                      • mrs_ka Re: "rodz ty dziesięć, cztery, dwa, Ja jednego,.. 20.01.07, 12:53
                        Dominika i Luna to dwie kobiety, czy się mylę?
                        Reksiu, obawiam się, że jeśli idzie o egzaltację to nie masz sobie równych, ale
                        wskaż mi proszę, jaki to "brak zasadności racji" jest tutaj tuszowany?
                        I rozczaruję Cię: owszem, mam kwiecisty styl pisania i ogólnie nad słowem
                        panuję, ale to jeszcze nie jest tożsame z egzaltacją. Co gorsza mam poczucie, że
                        z moich postów w tym wątku bije realizm łamany wręcz przez cynizm, a więc
                        antynomie egzaltacji.
                        Dyskusja za mną nie jest trudna i niczego nie robię tutaj "mistrzowsko"- po
                        prostu piszę (choc długo) o konkretach i to one mnie interesują, a nie piękne
                        miłości pięknych dwudziestoletnich. Natomiast nie da się ukryć, że Ty i ja mamy
                        zupełnie inny styl prowadzenia polemik.

                        a.
                      • reksia Re: "rodz ty dziesięć, cztery, dwa, Ja jednego,.. 20.01.07, 13:08
                        Mr-ska z całym szacunkiem czytając padające spod Twych opuszków zwroty:

                        I-szy
                        > > ps. i pojęcia nie mam, skad się Paniom wzięła ta opozycja: albo ubogo lec
                        > z z
                        > > miłoscią, albo z kasą, ale "z miłością na drugim miejscu i pogardą dla lu
                        > dzi".

                        II-gi
                        >Piszę "niestety" bo jestem
                        > wrażym liberałem, który wolałby, abyśmy szli w jakość a nie w ilość"


                        nie sposób oprzeć się wrażeniu, że Ty to "jakość" a pozostałe "Panie" to "ilość"

                        i w tym kontekście nie sposób nie przeznać racji Lunie

                        Chodz przyznaję równiez jestem zwolennikiem zasady "jakość nad ilość" dodam
                        tylko "z uwzględnieniem realnych warunków w jakich egzystujemy".

                          • reksia Re: "rodz ty dziesięć, cztery, dwa, Ja jednego,.. 20.01.07, 13:29
                            Mr-ska odniosłam wrażenie że cytat:

                            >Piszę "niestety" bo jestem
                            > wrażym liberałem, który wolałby, abyśmy szli w jakość a nie w ilość"


                            w który wyrażnie określasz siebie "jestem liberałem" jest określeniem twej
                            postawy życiowejsmile

                            Bycie liberałem oznacza w moim przekonaniu kierowanie się okreslonymi
                            przekonaniami w szerszym stopniu niż wycinkowe, pojedyńcze odniesienie się do
                            tzw "stylów prokreacyjnych".

                            A swoją drogą za jedną nieuwagę przepraszam ,faktycznie Dominika i Luna to
                            panie.Odebrałam jednak wpis skierowany do Luny jako wymianę racji tylko między
                            Tobą a Luną.
                            • mrs_ka Re: "rodz ty dziesięć, cztery, dwa, Ja jednego,.. 20.01.07, 13:40
                              owszem, uważam siebie za liberała, ale to w dalszym ciągu ma się nijak do Twoich
                              nadintepretacji. Wniosek o tym, iż jest to postawa lepsza (?) od innych wysnułaś
                              sama. Sama również dorobiłaś historię do ilości i jakości, które w moim poście
                              oznaczały wyłącznie ilośc i jakość bez podwójnych den.
                              Generalnie wiele hałasu o nic oraz tłumaczenia się z rzeczy, za które w
                              najmniejszym stopniu nie jestem odpowiedzialna, bo są Twoimi dopowiedzeniami.

                              a.
                              • reksia Re: "rodz ty dziesięć, cztery, dwa, Ja jednego,.. 20.01.07, 14:00
                                Mr-ska wiec napiszę prosto z tzw. mostu .Luna moim zdaniem zawarła wiele racji
                                i mądrości w swej wypowiedzi.Było by miłym gestem gdybyś czasem wsłuchała się w
                                racje przeciwne Twoim, zanim "zaatakujesz"wink
                                Wypowiadanie racji z wplataniem pomiędzy zasadne argumenty ,oceny danego
                                rozmówcy, jest przyznasz kapkę niestosowne.Czemu bowiem ma służyć taki atak?
                                Podkresleniem wagi argumentów?

                                Masz rację polemizujemy na innych płaszczyznachsmile
                                • mrs_ka Re: "rodz ty dziesięć, cztery, dwa, Ja jednego,.. 20.01.07, 14:14
                                  dobrze, Reksiu, no więc jestem materialistką, dla której miłośc jest na drugim
                                  miejscu przed pieniędzmi- jak okresliła to Luna i naturalnie to wcale nie było
                                  kapkę niestosowne. To jest własnie ten konkret, prawda. Ja zaś jestem
                                  egzaltowana, nadinterpretowuję oraz wydaję diagnozy moich adwersarzy.
                                  Ja nic do Ciebie nie mam, Reksiu, natomiast do rozpaczy doprowadza mnie
                                  konstatacja, że Ty nawet nie czytasz postow, z którymi polemizujesz. I po
                                  cholerę tłumaczę Ci kolejne zdania, skoro za chwilę wyjedziesz z nowym kuriozum,
                                  takim jak "wplatanie oceny danego rozmówcy". Litości!!!

                                  Męczy mnie wyjasnianie, że nie jestem wielbłądem.

                                  a.
                                  • reksia Re: "rodz ty dziesięć, cztery, dwa, Ja jednego,.. 20.01.07, 14:28
                                    Rany julek!smile)) Mr-ska nigdy w życiu nie przeszło mi przez myśl byś była
                                    materialistkąsmileco najwyzej mozliwe, ze jestes przykładowo warszawianką stąd
                                    mozesz miec inny przelicznikwinkMr-ska napiszę to raz jeszcze prosto z tzw mostu
                                    JA CIĘ LUBIĘ smile Nie mam pojecia czy jestes brunetką , blondynką czy ruda z
                                    Ciebie kobitka ,nawet nie wiem ile masz lat, ale wiem jedno czytając twoje
                                    wypowiedzi :
                                    - są twórcze,
                                    -bardzo trafne,
                                    -pełne zasadnych argumentów
                                    "LUBIE CIĘ CZYTAĆ"

                                    i wiem że nie jestes wielbładem smile co więcej myślę, że fajna babka z Ciebiesmile
                                    -
    • m-m-m Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.01.07, 16:40
      Eksowa ma iść do roboty, a tym samym zaniedbać opiekę nad dziećmi, żeby
      odciążyć ojca i żeby Klaryska mogła sobie pozwolić na wychowawczy, na ktory i
      tak jej nie stać?



      No własnie to mi się nie podoba. Jestem w prawie analogicznej sytuacji co
      ojczym dzieci męża Klaryski. Też mieszkam z pasierbem pod jednym dachem jak ten
      ojczym i nie wyobrażam sobie, że np. exowa mojego M. z podwodu chęci
      rozmnażania przez jej nowego faceta miałaby niejako moim kosztem i kosztem
      mojego M. fundować sobie i nowemu kolejne dziecko, skoro nie stać jej na
      godziwe alimenty wobec dziecka z pierwszego związku. Bo ona płaci na 18-latka
      420 zł, a resztę dokłada (do 1500 potrzebnych na jego utrzymanie) mój M. i poe
      średnio i ja. Czyli pośednio ja, albo mój mąż miielibyśmy ponieść większe
      koszty utrzymania jej syna, bo jej nowy partner koniecznie chce być ojcem???
      Dla mnie do to nie do przyjęcia. Nie zamierzam sponsorować potrzeb
      prokreacyjnych nowego faceta exowej mojego M.
      Tak więc uważam, że ten ojczym, który tyle dokłada do dzieci żony z innego
      związku jest naprwdę święty i nie ma żadnego powodu by exowa i jej mąż
      dokładali choćby o złamanego szeląga więcej.
    • maxxi26 Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.01.07, 23:52
      Ja popieram zdanie Phidyle, nie rozumiejąc napaści na autorkę wątku. Po
      pierwsze - kobiety kierują się głównie emocjami i nic dziewnego, ze przy
      kiepskich zarobkach męża a jednocześnie zastanawiając sie nad włąsnym
      dzieckiem - myśli o tym jak to wszystko zorganizować gdy pojawi się już jej
      dziecko. Oczywiście idealnym rozwiązaniem byłoby, gdyby mąż autorki wątku
      znalazł lepiej płatną pracę, ale samo życie może na to nie pozwalać. Ile osób
      wykonując naprawdę dobrą pracę i dostaje marne grosze. Skad wzieła się ta
      cholerna emigracja. Z braku perspektyw właśnie. ja też pamietam czasy gdy
      pracowałam na 2 etatach zarabiając 1200 zł. Teraz całe szczescie jest inaczej.

      Moim zdaniem Klarysko - powinnaś rozwarzyć przede wszystkim swoje potrzeby i
      oczekiwania. PO pierwsze czy w razie czego poradzisz sama sobie z utrzymaniem
      dziecka. Oczywiscie tak nie musi być. Jasne, ze alimenty w kwocie 400 zł na
      dziekco nie powalają, ale gdy pojawi się wasze dziecko masz prawo oczekiwac
      rownież wkłądu finansowego na to dziecko od męza. nawet jeśli doprowadzi to do
      zmiejszenia kwot przeznaczonych dla pasierbów. tak jak w normalnej rodzinie.
      gdy pojawoia się kolejne dziekco - znów dochody rozdiców dzielą sie na wiecej.
      czesto prowadzi to do ograniczenia finansowego, ale tak to jest.

      Nie popieram równiez podejścia, ze gdy cie nie stać na dziecko, to się na nie
      nie decyduj. Oczywiście w skrajnych przypadkach nędzy, choroby rodziców, b.
      poźnego wieku rodziców - powinno sie roważyć powoływanie do życia nowego
      człowieka i co mu się może przekazać. Ale jeżeli stanowi się normalną rodzinę
      ale nie swietnie sytuowaną to dlaczego rezygnować z posiadania dziecka. Moze
      dziecko nie będzie chodzić na garncarstwo, dzudo, tenis, kursy 3 jezyków obcych
      ale moze być kochane przez rodziców i samemu osiągnąć w życiu sukces. Mój mąż i
      ja wcale nie pochodzimy z rodzin bogatych a nam sie powiodło. I to nie tylko na
      s dotyczy. Wiele z naszych znajomych z biedniejszych rodzin pokończyło studia i
      radzą sobie swietnie. A również wśród naszych znajomych jest mnóstwo dzieciaków
      bogatych rodziców, majacych w życiu po prostu wszystko - a nadal nie
      potrafiących nawet po 30 zrobic coś z własnym życiem. Osobiście bardziej
      obawiam się jak wychować syna na porządnego, skromnego człwoeka w sytuacji gdy
      na wiele będziemy mogli sobie pozwolić. I nie chciałabym, zeby był właśnie taki
      tak te bogate dzieciaki.
      • reksia maleńki apel do mieszkanek duzych aglomeracji 20.01.07, 13:44
        Macoszki(zaznaczam nie chcę siac antagonizmów lokalnych) ale było by bardzo
        miłym gestem gdybyście wzieły pod uwagę, warunki finansowe macoszek zyjących
        na "peryferiach"

        W moim mieście , wcale nie małym, zarobki wielu osób to zarobki rzędu 1200zł-
        1600zł.
        Ludzie za takie pieniądze żyją.
        Mieszkającym w większych aglomeracjach wydać sie to moze dziwne.
        Weźcie jednak pod uwagę, że życie na tzw"peryferiach " jest tańsze.
        Dzięki temu mozliwe nawet przy tak małych zarobkach.

        Przy ocenianiu niektórych osób czy ich postów było by chyba ważnym zwrócenie
        uwagi na ten maleńki drobiazg
        • dzk35 Re: maleńki apel do mieszkanek duzych aglomeracji 22.01.07, 16:53
          kochana, na ocenę klaryski w wielu wypadkach wpływa nie kwota ale to co mówi i
          jakich słów dobiera! ja nie znoszę przenoszenia wątków ale jak czytałam jej
          słowa: „To piszę JA żona faceta obardzonego alimentami. Nic nas nie zaskoczylo.
          Po prosu po tym jak kupilismy prezenty dla naszej rodziny okazalo się, że dla
          tamtych dzieci nie ma już kasy i chcemy z tego jakoś wybrnąć.” to mi się nóż w
          kieszeni otwiera! i nie umiem przyjąć do wiadomości że takie podejście może być
          w porządku... tu nie problem w kwotach, tu jest problem w podejściu do własnych
          dzieci (w przypadku ojca) i dzieci swojego partnera!! jak kto wychodzi z
          założenia że najpierw kupi prezenty dla swojej rodziny a potem dla dzieci z
          poprzedniego małżeństwa to zawsze pewnie będzie brakowało, nawet jak zarobki
          obojga pomnożymy przez 10!
          • imme1981 co to znaczy "peryferia"? 22.01.07, 18:23
            może uściślimy? czy Lublin z liczbą mieszkańców około 500 tyś. jest dużym
            miastem czy miasteczkiem? ponieważ kursuje non stop na trasie Warszawa Lublin to
            w kwestii mieszkań sprawa ma się podobnie jak w warszawie i wielkość miasta nie
            ma za bardzo ma znaczenia, popytem rządzi podaż i ceny rosną z miesiąca na
            miesiąc ponieważ jak wiecie zapotrzebowanie na własne M jest ogromne, w Lublinie
            dochodzą do 5tyś. za metr za mieszkanie do remontu, za wynajem płaci się tyle
            samo, tańsze są na pewno usługi, jeśli chodzi o żywność nie ma różnic, co więcej
            komunikacja miejska w Lublinie jest droższa niż w Warszawie, więc chyba nie ma
            co tak uogólniać :]
            chyba że porównujemy miasto z wsią to tak, na pewno żyje się inaczej, ale jeśli
            chodzi o mniejsze niż Warszawa miasta życie kosztuje prawie tyle samo, w końcu
            pieluchy w Rossmannie kosztują tyle samo w Warszawie co i w Chełmie.

            Pozdrawiam
            • e_r_i_n Re: co to znaczy "peryferia"? 22.01.07, 18:34
              imme1981 napisała:

              > w Lublinie dochodzą do 5tyś. za metr za mieszkanie do remontu, za wynajem
              > płaci się tyle samo

              No sie nie zgodze. A 5 tys za metr w Warszawie to raczej okazja smile

              > ale jeśli chodzi o mniejsze niż Warszawa miasta życie kosztuje prawie tyle
              > samo, w końcu pieluchy w Rossmannie kosztują tyle samo w Warszawie co i w
              > Chełmie.

              A wiesz, nie. Ostatnio z ciekawosci porownałam ceny czegos tam w Rossmanie w
              samym centrum Warszawy i w moim rodzinnym, malutkim miasteczku i róznica była,
              bodajze 12 zł. W Warszawie oczywiscie taniej smile

              Mowiac o peryferiach pewnie Reksia ma na mysli małe miasteczka, a nie miasta, w
              koncu wszystkie mniejsze od stolycy. I prawda jest, ze w tych malym
              miasteczkach zyje sie inaczej, ale niekoniecznie znacznie taniej.
              • chalsia Re: co to znaczy "peryferia"? 22.01.07, 18:51
                > > ale jeśli chodzi o mniejsze niż Warszawa miasta życie kosztuje prawie tyl
                > e
                > > samo, w końcu pieluchy w Rossmannie kosztują tyle samo w Warszawie co i w
                >
                > > Chełmie.
                >
                > A wiesz, nie. Ostatnio z ciekawosci porownałam ceny czegos tam w Rossmanie w
                > samym centrum Warszawy i w moim rodzinnym, malutkim miasteczku i róznica
                była,
                > bodajze 12 zł. W Warszawie oczywiscie taniej smile


                he he, o dziwo nawet w jednym mieście i w sklepach TEJ SAMEJ sieci handlowej
                ceny bywają różne - ostatnio widziałam w Carrefour w Arkadii i w Carrefour
                Bemowo te same artykuły w różnych cenach (Bemowo było tańsze)
                Chalsia
                • imme1981 Re: co to znaczy "peryferia"? 22.01.07, 19:32
                  no tak, możliwe, że ceny są różne, ja się z tym nie spotkałam, promocje są te
                  same w Warszawie co w Lublinie, natomiast o czym to świadczy? o tym, że na
                  peryferiach nie żyje się taniej, i taka była moja myśl we wcześniejszym poście.
                  jeśli chodzi o ceny mieszkań w Lublinie w lipcu zeszłego roku cena za metr
                  wynosiła około 2 tysięcy, teraz 5, więc niedługo dogonimy Warszawę, nie pisałam
                  przecież, że takie są ceny w Warszawie, ale że cena szybko rośnie bez względu na
                  miasto.
                  • kai_30 Re: co to znaczy "peryferia"? 22.01.07, 21:11
                    Nie żyje się taniej - i tu się zgodzę. W mojej wioseczce(podmiejska, pod niedużą
                    miejscowością miejską wink) wszystko, ale to wszystko, jest droższe niż w mieście,
                    poza cenami mieszkań (bo takowych nie ma wink) i działek budowlanych. W mieście z
                    kolei ceny chyba jedne z najwyższych w Polsce, bo to cholerne uzdrowisko jest, w
                    dodatku zapchane Niemcami przyjeżdżającymi do sanatoriów.
    • e_r_i_n Re: Ja tez chce byc matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 22.01.07, 21:26
      Muszę przychylić sie do zdania tych, ktore uwazaja, ze obnizenie alimentow w
      Waszej sytuacji jest ani prawdopodobne, ani uzasadnione.
      Sama jestem zwolenniczką obnizenia alimentow w sytuacji narodzin dziecka w
      nowym zwiazku, ale tylko, gdy zasadzono je na wysokim poziomie, m.in. dlatego,
      ze dziecko jest jedynym jego zobowiazaniem.
      Tez nie rozumiem obwiniania eks za zaistniałą sytuację. Brakuje Wam kasy przede
      wszystkim dlatego, ze po prostu Twój mąż mało zarabia. Nawet gdybyscie nie
      placili alimentow, 1500 zł jest małą kwotą dla 3 osób. I nie chodzi tu, Reksiu
      czy Dominiko, o szalenstwo wydatkowe. W tej kwesti podpisuję się pod Mrs_ką.
      Ona wszystko napisała w temacie kosztów zwiazanym z WYCHOWANIEM, nie
      wyżywieniem i ubraniem tylko, dziecka.

      Dodam też, że stawianie znaku równości miedzy sformułowaniami 'dziecko
      wpadkowe' i 'dziecko niekochane/mniej kochane' jest smieszne, zeby nie uzyc
      mocnieszych słów.

      I na zakonczenie - zycze Ci dojsca do takiego momentu, kiedy bedziesz mogła
      zrealizować swoje wszystkie marzenia.
      • reksia do erin 23.01.07, 10:36
        erin wczytaj się wnikliwiej a unikniemy zbędnego powtarzania tematów, bo
        stwierdzenie ze wychowanie dziecka to nie tylko wyżywienie i ubranie jest wg
        mnie czymś tak oczywistym ze szkoda wogóle strzępić sobie języka
        • e_r_i_n Re: do erin 23.01.07, 10:45
          Przeczytałam bardzo dokladnie cała dyskusje i stwierdzenie o wychowaniu, nie
          tylko wyzywieniu dziecka jest refleksja po tej lekturze. Dla niektorych
          inwestowanie w dziecko jest ujma. Dla mnie nie.
          • reksia Re: do erin 23.01.07, 11:18
            nie zgadzam się z twoim twierdzeniem, że dla niektórych inwestowanie w dziecko
            jest ujmą


            e_r_i_n napisała:

            > Przeczytałam bardzo dokladnie cała dyskusje i stwierdzenie o wychowaniu, nie
            > tylko wyzywieniu dziecka jest refleksja po tej lekturze. Dla niektorych
            > inwestowanie w dziecko jest ujma. Dla mnie nie.


            a mi się wydaje, że należało by zrozumieć lęk tych kobiet, które nagle z
            powodu "jakiejś tam" trudnej sytuacji materialnej (często czasowej) mówią o
            swym strachu

            jest to moim zdaniem chwilowy lęk w związku z tym wsparcie tych kobiet,
            uspokojenie jest jednym z właściwszych rozwiązań

            atakowanie takich kobiet, wsadzanie do wora z napisem "egoistka lub okradająca
            pasierbów" jest wielką pomyłką

            są kobiety które mają trudność z powiedzeniem partnerowi na codzień, że
            mają "jakieś tam" swoje niezrealizowane potrzeby szukają wiec zrozumienia tu na
            zewnątrz gdzie sa anonimowe i łatwiej im nazwać coś co tłumią w sobie


            myśle że są osoby które mając małe fundusze i partnera który bardzo sie stara a
            mimo to nie wyciąga większych pieniedzy , że są osoby, które mogą miec problem
            z powiedzeniem swemu partnerowi "słuchaj ja też potrzebuje" gdy widzą, że
            brakuje dzieciom

            mogą się one wówczas tak motać jak autorka, im to dla nich trudniejsze tym do
            wiekszej niezręczności w wypowiadaniu się mogą się posunąć,

            założę się ze autorka postu gdy ustabilizuje się jej sytuacja materialna na
            tyle, że przestanie liczyc grosz do grosza, bedzie myslała podobnie jak Ty Erin
            i że dla niej inwestowanie w pasierby również "nie będzie ujmą" ,

            uważam że wszystko ma swój czas

            a ta dziewczyna potrzebuje dobrze płatnej pracy

            nie czytałam postu "o prezentach" i możliwe, że autorka okaże się z czasem
            osobą, której zawsze będzie mało i jest niezdolna do dzielenia się z innymi,
            ale to już bedzie inny problem niż temat watku, czyli małe zarobki a marzenie o
            tym że "macocha tez chce być matką!!!"
            • e_r_i_n Re: do erin 23.01.07, 12:10
              reksia napisała:

              > nie zgadzam się z twoim twierdzeniem, że dla niektórych inwestowanie w
              > dziecko jest ujmą

              Poczytaj w takim razie uwaznie posty Dominiki303.

              Reszta jest dla mnie mocno niezrozumiała i nijak odnoszaca sie do mojego postu.
              Oczywiscie autorka ma prawo chciec byc matką, ma prawo czuc zal, ze fundusze
              mają ograniczone. Tyle, ze powinna zrewidowac poglady na PRZYCZYNY tego stanu
              rzeczy i te przyczyny eliminowac. I taki cel, IMO, mialy wypowiedzi wiekszosci,
              w tym moje.
            • kai_30 Re: do erin 23.01.07, 17:22
              Reksiu - no to podaję Ci linka do wątku o prezentach.

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=37110&w=54355085
              Drugi jest na Samodzielnej Mamie, ale link do niego klaryska podaje sama.
              • reksia Re: do erin 23.01.07, 21:45
                przeczytałam wreszcie ten watek o prezentach

                ...hmmm...Klaryska ja powiem krótko....teraz nie dziwie sie oburzeniu co
                niektórych kobitek
                mówisz mój facet płaci z 1500zł ponad 50%, czyli 800zł i mówisz to są wyjątkowo
                wyskokie alimenty...

                a wiec powiem Ci, że się mylisz, mój M płaci z 1100 zł dochodu jaki posiada( a
                założę sie, że brzuszki panowie maja takie samewink) płaci 1200zł...

                ...moi pasierbowie otrzymują wiec 1200zł alimentów co miesiąc moje dzieci nie
                otrzymują alimentów od ich ojca, jest rzekomo nieściągalny, chociaż z
                wiadomości które przesyła dzieciom wynika, że wojażuje obecnie po europie, ja
                jestem już w ściganiu alimentów bezsilna , dzieci otrzymują wiec alimenty od
                dziadka.


                Moi Pasierbowie otrzymują 1200zł, bo mają ojca który płaci, a moje dzieci 150
                zł miesiecznie od dziadka, bo takie tylko alimenty zasądził sąd, bo od dziadka
                wiec symboliczne.


                Dobrze przeczytałaś sto pięćdziesiąt złotych na dwoje dzieci przy mężu
                obciążonym alimentami ponad 100% dochodu

                i powiem Ci jedno

                łzy mi teraz lecą po policzkach, bo ja kiedy mam u siebie całą czwórkę dzieci(2
                pasierbów +2 moich) to cokolwiek mam dziele zawsze równo na cztery części

                i tak sie teraz zastanawiam, czy moich własnych dzieci nie krzywdzę
                na rzecz takich ludzi, którzy na ostatnie 5 min przed wigilią zastanawiają się
                czy jakichś ściepków dzieciom nie rzucić.....i nie w ciasteczkach tu problem,
                bo mogą być cudownym prezentem, ale w tym, że w moim życiu sam Pan Bóg tak te
                prezenty jak i Ty obdzielił


                ...bez komentarza

    • domisia26 Jestem tu nowa i jestem czasami przerażona tym.... 23.01.07, 12:01
      Witam jestem tu nowa czytam wasze forum od bardzo dawna,
      ale jak do tej pory nie miałam czasu napisać.
      Czasami jestem przerażona wypowiedziami niektórych ex i next na tym forum,
      chociaż to forum jest dla macoch, wiecej głosu wychodzi od ex, niektóre z was
      krytykują sytuacje rodzinne tak jakby to wam ktoś zabierał ten kawałek chleba.
      Next nie powinny mieć dzieci,bo tym z poprzedniego związku zmniejszy sie byt,
      poziom życia, nie bedą mogły mieć ponad planowych zajęć.

      To co czasami tu czytam jest przerażające. Na ten temat nie będe sie
      rozpisywała bo zostawiam to swojej ocenie, każda wie o czym mówie.
      Jestem macochą od 2 lat mam synka z M, alimenty zasądzone w kwocie 300 zł, dla
      niektórych ex to bedzie koszmar tak niskie alimenty, ale Sąd takie zasądził
      chociaz pensja mojego nie jest niska. Alimenty zostały zasadzone dlatego że Ex
      nie raczy podjąć żadnej pracy, z Mops ciągnie zasiłki, i żyje z dziecka
      pieniędzy. I wiem że na tym świecie jest wiele takich kobiet.
      Kiedy ex dowiedziała sie że mamy dziecko, poleciała do Sądu o podwyżke
      alimentów, na córkę, nie mówiąc o tym izsprzedalismy jej mieszkanie za 20 %
      ceny rynkowej, o tym iż to my oddajemy dziecku pieniade które ojciez dostaje
      dodatkowo z pracy na dzieci, o tym iz to my kupujemy jej co roku na każdą
      okazje prezenty wyprawke do szkoły, buty bo mamusia musiała sie ubrać ale juz
      dla dziecka nie starczyło na buty. Dla mnie nie jest to zadna łaska, drogie ex
      że przeznaczamy na jego dziecko dodatkowe pieniądze. To ja walczyłam z ex o
      dobro jej dziecka, to ona ja zaniedbywała, nie pozwalała jej do nas
      przyjeżdżać, nasze widzenia jak były to, (100 kilometrów dojeżdzamy) to
      kończyły sie, z dzieckiem świetnie a z exsią jak zawsze kłótnia o pieniędze.
      Zawsze jej było i jest za mało. Ale ja mam to gdzieś co ona mówi jestem górą,
      kiedy dowiedziała sie że planujemy pełna para powiększenie naszej rodziny o
      jeszcze jednego skarba, była przerażona, wie że kilka rzeczy jej sie skróci,
      kłóciła sie o to, ale jedno zdanie zamkneło jej buzie- Weś sie do pracy a nie
      żyj na koszt dziecka to mała bedzie miała wiecej.

      Do autorki tego postu. Masz takie samo prawo jak każda ex, next, każda inna
      kobieta, miec dzicko, nie powinnaś żadnej z nas pytać o zdanie. To jest tylko
      twoja decyzja czy chcesz miec dziecko czy nie, oto równiez musisz spytac
      swojego chłopa. To wy podejmujecie decyzje, czy chcecie miec wspólne dziecko
      czy też nie. Alimenty zawsze można obnizyć, i nie tylko posiadanie dziecka w
      kolejnym zwiazku jest tego powodem.
      My chcemy miec kolejnego skarba i nie bede patrzyła na to czy ex, ma jakies
      pretensje o to czy nie. Wiem tylko jedno, to co przeznaczam na córke mojego i
      naszego synka bedzie równo dzielone na 3 dzieci.
      Zdecyduj sie na dziecko teraz bo potem może byc za późno.
        • dominika303 Re: Jestem tu nowa i jestem czasami przerażona ty 23.01.07, 12:26
          Erin,
          moze to i nie setnsowne, ale oni (tak mi się wydaje, albo coś zle przeczytałam)
          kończa spłate kredytu za to mieszkanie, więc pieniądze w pózniejszym terminie
          na wychowanie dziecka sie znajdą nawet przy ich aktualnych pensjach!
          (wychowanie to też nauka i jez obce) ale za nim szkrab będzie uczęszczał na
          farncuski, to jego rodzice mają sznasę na znalezienie lepiej płatnej pracy!

          pozdrawiam

          PS
          pytanie jest inne czy fortepian dla pasierba + inne dodatki, czy własne
          dziecko????
          Jako, ze autorka nie ma dziecka chyba wiadomo co wybierze!

          Są jeszcze inne metody, na początek niemowlęctwa , można sie wspomagac ludzmi
          dobrego serca, kótrzy za grosze oddają ubranka, wózki i inne akcesoria!
          A pózniej rozejrzec sie za większymi pieniązkami za swoją pracę!
          • e_r_i_n Re: Jestem tu nowa i jestem czasami przerażona ty 23.01.07, 12:31
            dominika303 napisała:

            > PS
            > pytanie jest inne czy fortepian dla pasierba + inne dodatki, czy własne
            > dziecko????
            > Jako, ze autorka nie ma dziecka chyba wiadomo co wybierze!

            Przy takich zarobkach raczej ojciec sie do fortepianu nie dołoży.

            > Są jeszcze inne metody, na początek niemowlęctwa , można sie wspomagac ludzmi
            > dobrego serca, kótrzy za grosze oddają ubranka, wózki i inne akcesoria!
            > A pózniej rozejrzec sie za większymi pieniązkami za swoją pracę!

            Naprawde uwazasz, ze planowanie dziecka i zdawanie sie z zalozenia na pomoc
            innych jest rozsadne? Ja wiem, ze sie wszystko da. Sama urodzilam nie pracujac,
            gdy moj maz zarabial mocno srednio. Przezylismy, ale rykoszetem oberwał syn
            mojego meza, bo kasy na alimenty nie wystarczylo. Tez wtedy uwazalam, ze kasa
            dla mojego dziecka jest priorytetem. I na przyklad dlatego wiem, ze moment na
            dziecko byl mocno nie taki. Wlasnie z finansowego punktu widzenia. Pewnym,
            mizernym wprawdzie, ale jednak, usprawiedliwienim jest to, ze nie planowalismy
            dziecka. Ale i tak je kochamy nad zycie wink.
            Wlasnie dlatego uwazam, ze trzeba dobrze policzyc kase, ktorej jestesmy pewni,
            decydujac sie na dziecko.
            • dominika303 Re: Jestem tu nowa i jestem czasami przerażona ty 23.01.07, 12:45
              erin,
              ale ja sie z tym zgadzam !!!
              natomiast nie zgadzam sie z tym, że od razu musimy zakładać ile kasy
              nam "pochłonie" dziecko w ieku szkolnym ! bo do tego czasu możemy podnieść
              stope zyciową i to juz może nie byc problemem (pod warunkiem, ze człowiek sie
              rowija zawodowo, ale w dzisijszych czasach nie znam osoby, która by tego nie
              robiła i stad moje założenia)

              Ja nie namawiam , na obniżkę alimentów, ale jesli ich stać na dziecko, to czemu
              mają z tego rezygnować ? tylko dlatego że nie bedzie ich stać na pampersy, a na
              tetrę??
              Autorka podała zarobki M i wyskość alimentów, swoich nie ! więc nie wiemy czy
              sama będzie w stanie utrzymac dziecko czy nie!
              Ona zapytała czy jest szansa na obniżkę alimentów, kóre pochłaniają ponad 50%
              dochodu M (chyba dobrze pamiętam) dowiedziała się że ma nikłe szanse na te
              pieniądze! Ale jeśli przy nieuwzglednianiu alimentów wyszło jej że ją stać na
              dziecko to czemu nie!!!Tylko dlatego, ze jej M sie mało dołoży? Czy moze
              dlatego, ze ona nie będzie mogła pozwolić sobie na wychowawczy ?

              Mnie też troszke raziły posty, ze exia to czy tamto, ale nie mnie oceniać
              uczucia autorki wątku.
              • m-m-m Re: Jestem tu nowa i jestem czasami przerażona ty 23.01.07, 12:54
                natomiast nie zgadzam sie z tym, że od razu musimy zakładać ile kasy
                nam "pochłonie" dziecko w ieku szkolnym ! bo do tego czasu możemy podnieść
                stope zyciową i to juz może nie byc problemem (pod warunkiem, ze człowiek sie
                rowija zawodowo, ale w dzisijszych czasach nie znam osoby, która by tego nie
                robiła i stad moje założenia)



                Trzeba to zakładać, bo pasierbowie jeśli nie już sa to wkrótce będą w wieku
                szkolnym - wzrosną wiec na nich wydatki, czyli zmniejszenie alimentów nie tylko
                spowoduje mniejszy budżet na wydatki szkone pasierbów, to tez spowoduje, że
                alimenty się być może nie podniosą - tak czy siak zwiększy się obciążenie tylko
                dla matki dzieci, a nie dla ojca.


                Ja nie namawiam , na obniżkę alimentów, ale jesli ich stać na dziecko, to czemu
                >
                > mają z tego rezygnować ? tylko dlatego że nie bedzie ich stać na pampersy, a
                na
                >
                > tetrę??


                Jeśli ich stać na kolejne dzieci BEZ obniżania alimentów z niskich na głodowe
                na dzieci z poprzedniego związku, to niech sobie mają i furmankę nowych dzieci
                z tetrą, czy pampersem - ich sprawa
                • dominika303 Re: Jestem tu nowa i jestem czasami przerażona ty 23.01.07, 13:20
                  mmm,
                  ja pisałam o ich wspólnym dziecku, nie o pasierbach, bo ich ojciec jak na
                  razie zarabia tyle ile zarabia i nawet jeśli pasierbów potrzeby wzrosną, to
                  ojciec napewno dołozy w miarę możliwości, ale na pewno te dzieci, jak i to
                  planowane nie będa żyły ponad stan!
                  O czym wie dobrze autorka wątku jak i exia, kóra związała sie z takim a nie
                  innym facetem!, to że kiedys lepiej zarabiał to wiemy, ale to lepiej chyba nie
                  znaczy, ze kiedyś to było kilka tys a teraz 1,5 zł !
              • e_r_i_n Re: Jestem tu nowa i jestem czasami przerażona ty 23.01.07, 13:03
                dominika303 napisała:

                > Ja nie namawiam , na obniżkę alimentów, ale jesli ich stać na dziecko, to
                > czemu mają z tego rezygnować ?

                Ja zrozumialam, że wlasnie ich nie stac i szukaja dodatkowej kasy w obnizce
                alimentow.

                > tylko dlatego że nie bedzie ich stać na pampersy, a na tetrę??

                Pewnie, ze nie trzeba wydawac na dziecko kilku tysiecy, ale moim zdaniem, co
                juz napisalam, wydatki na dziecko, nawet najmniejsze, to nie tylko pampersy.
                Dlatego tez trzeba pomyslec, czy stac nas na zapewnienie dziecku czegos ponad
                minimum.

                A problem z wychowawczym jest chyba dla Klaryski istotny.
                • dominika303 Re: Jestem tu nowa i jestem czasami przerażona ty 23.01.07, 13:16
                  erin,
                  wychowawczy odebrałam jako pożalenie się i nic więcej, ot takie babskie
                  wygadanie się.

                  No wiesz dla jednych minium to dla innych dużó ponad stan, więc to naprawdę
                  zalezy od nich, co oni chcą dac dziecku, i czy będą w stanie to mu dać!

                  A ja myslę, że w obniżce alimentów to nie szukano srodków na następne dziecko,
                  tylko zapytała czy jest cos takiego mozliwe!

                  Wiesz ja ją to odbieram, nie jako podłą macochę, co to chce pasierby zagłodzić
                  i zabrac im nalezne pieniądze od ojca, tylko jako kobietę, która zastanawia
                  sie, czy gdyby zaistniała koniecznośc , to można obnizyc te alimenty.

                  No i chyba o to cała ta dyskusja sie rozbiła!