mg_123
20.01.07, 14:12
witam wszystkich
Mąż po dwóch miesiącach spostrzegł, że syn nie chodzi do szkoły ponieważ nie
ma książki, zeszytu itd. Natomiast eksia mojego męża niby przez 1,5 miesiąca
a może nawet więcej "szukała" dla syna szkoły. A najprostrzym rozwiązaniem
było posłać go do gminazjum rejonowego czyli tam gdzie powinien być od
września ale mąż głosu nie mam w tym domu. Teraz ex nie bardzo pewnie wie jak
załatwić tę sprawę w szkole skoro syn przesiedział pół roku w domu. Sprawa
skończy się pewnie w Sądzie i zastanawiam się co za to grozi.