dzieci w pościeli

23.01.07, 22:15
Witam
Mój NM ma dwójkę dzieci.Córkę lat 13 i syna 11 lat.
Tata nauczył je, że gdy są u nas w weekendy, rankiem "pakują" się nam do
łóżka. Tak było od początku, tzn od prawie 4 lat. Dla mnie to bardzo
krępujące. Początkowo dlatego, że nie znałam dzieci a one były już duże,
natomiast ja po nocnym śnie "wymięta" lekko no i w koszuli nocnej.
Mój NM uważał, że tak będzie lepiej bo to nas zbliży jako rodzinę i jemu
zawsze się podobał taki obraz rodzinki leniuchującej w łóżku i oglądającej tv
bądź oddającej się porannym pogaduchom. Dla mnie to koszmar i napięcie.
Dzieci wchodzą rano do pokoju bez pukania a ja już wcześniej staram się na
szybkiego przydziać szlafrok.
Jak to wygląda u Was gdy dzieci są na weekend?
Piszemy na tym forum o różnych problemach z pasierbami i o tym jak należy się
zachowywać. Jestem ciekawa zwykłych codziennych czynności i zachowań. Tego na
co można pozwalać i czego unikać.

    • ciemnanocka Re: dzieci w pościeli 23.01.07, 23:03
      hmmm... czy Ty troszke nie przesadzasz?
      Ja nie kwestionuje tego, ze dzieciaki juz sa moze za duze by do lozka wchodzic,
      ale powod jaki podalas mi sie w glowie troszke nie miescismile
      gola nie jestes - ino w koszuli nocnejsmile a wymiety po nocnym snie jest kazdysmile
      Mala do nas tez czasem wskakuje juz kolo 5 rano i spi z nami. Mi to czasem
      przeszkadza, no bo w lozku chcialabym miec chlopa ino dla siebiewink
      ale coz... biorac chlopa z corką nigdy nie bede miala go tylko dla siebie. A za
      chwile dwie male beda do lozka wskakiwacwink
      • chalsia Re: dzieci w pościeli 24.01.07, 00:05
        hmmmm, jeśli obecnośc dzieci wczesnonastolatkowych w łóżku po prostu krępuje
        (co rozumiem, bo to na dodatek dzieci zapoznane stosunkowo niedawno) no i nie
        chce się być widzianą "wymiętą", to może lepiej po prostu wstać z łóżka w
        szlafroku i dać się samemu ojcu z dzieciakami rodzinnie pobyczyć chwilę
        razem???
        Chalsia

        ps. ten watek przypomniał mi miłe chwile z moimi rodziacmi, gdy nawet jako
        nastolatka potrafiłam im się rano w niedzielę wpakować do łóżka na wspólne
        podsypianie i polegiwanie smile)
        • m-m-m Re: dzieci w pościeli 24.01.07, 08:36
          to może lepiej po prostu wstać z łóżka w
          szlafroku i dać się samemu ojcu z dzieciakami rodzinnie pobyczyć chwilę
          razem???


          NIech tatuś idzie do łóżek dzieci i tam się znimi "byczy". Dlaczego to maocha
          ma się zrywać, bo nastolatki nie maja postawionej granicy, że to nie jest łóżko
          ich obojga rodziców???
      • m-m-m Re: dzieci w pościeli 24.01.07, 08:34
        Mala do nas tez czasem wskakuje juz kolo 5 rano i spi z nami


        Przepraszam Nocko, ale mała ma dopiero 5 lat, a nie 14!!!
    • m-m-m Re: dzieci w pościeli 24.01.07, 08:33
      Od samego poczatku mojego macochowani zaprowadziłam żelaznazasadę: łóżko jest
      sprawą tak indywidualną jak szczotka do zębów.
      Nie do pomyślenia jest by mój pasierb nawet mając lat 9 czy 10 wchodził nam do
      łóżka, a co dopiero jak zaczął dojrzewać. Nie jestem jgo matką i nie wyobrażąm
      sobie, by nastoletni młodzian pakował mi sie do łóżka nawet w obecności jeho
      ojca w celu jakimkolwiek.
      Macosiku, popieram Cię całkowicie: to ni jest łóżko rodziców,tylko ojca i osoby
      z nmi niespokrewnionej w żadem sposób.
      Nie widzępowodu byś Ty rano sięzrywała i ubierała w szafrok bo jego nastolatki
      wchodzą do Wasego łóżka! Zaznaczam: to nie jest rodzina nuklearna, gdzie na
      różnych płaszczyznach są różne "wspólnoty" takie jak np. owe spędzaie czasu w
      łóżku z rozdziciami - tu jedna z osób nie jest rodzicem i to Twój M. musi
      przyjąć to do wiedzy.
      Twoja reakcja jest naturalna i nie ma powodu byś na to się godziła.
      • kingkong22 Re: dzieci w pościeli 24.01.07, 09:03
        A mnie się wydaje to przesadą...Naprawdę nie ma większych problemów niż ten, że
        pasierbowie wkroczą do łóżka raz na jakiś czas?Daje im to przecież namiastkę
        jakiejś takiej normalności(może w domu z mamą też się tak byczą).Zawsze w sumie
        można wstać wcześniej, jeśli jest to aż takim problemem dla autorki postu.
        Jakieś takie szukanie problemów na siłę...
        Pozdrawiam
        • m-m-m Re: dzieci w pościeli 24.01.07, 09:14
          Dla mnie wchodzenie dzieci lat "naście" do pościeli rodziców nie jest normalne,
          ac o dopiero takież samo wchodzenie do łóżka maochy/ojczyma.
          • e_r_i_n Re: dzieci w pościeli 24.01.07, 09:30
            m-m-m napisała:

            > Dla mnie wchodzenie dzieci lat "naście" do pościeli rodziców nie jest
            > normalne

            Mmm, dla jednych jest normalne, dla innych nie. Jesli wszystkim zainteresowanym
            pasuje kokoszenie sie z nastoletnim dzieckiem, to moga to robic i JEST TO
            NORMALNE. Nawet nastolatki czułości rodziców potrzebują.
            • m-m-m Re: dzieci w pościeli 24.01.07, 09:46
              Czułość nastolatkom można okazywac niekoniecznie w pościeli rodziców, a zreszta
              już napisałam, że w rodzinie nuklearnej różne takie domowe "wspólnoty"
              zachodzą, co innego w rodzinie rekonstruowanej, gdzie w łóżku nie ma jedego z
              rodziców, a jest ktoś z nastolatkiem zupenie niespokrewniony.
              • e_r_i_n Re: dzieci w pościeli 24.01.07, 09:49
                Dlatego też w kazdej sytuacji normalne moze byc to, co pasuje WSZYSTKIM.
        • m-m-m Re: dzieci w pościeli 24.01.07, 09:15
          I z jakiej racji macosuk ma wstawac wcześniej? Niech tatuś sam wstanie i idzie
          do łóżek dzieci jeśli to takie normalne.
        • e_r_i_n Re: dzieci w pościeli 24.01.07, 09:28
          kingkong22 napisała:

          > A mnie się wydaje to przesadą...Naprawdę nie ma większych problemów niż ten,
          > że pasierbowie wkroczą do łóżka raz na jakiś czas?

          Dla mnie to też by był problem. Pewne formy bliskości są zarezerwowane dla
          bardzo bliskich nam osob, a pasierbowie nie musza takimi byc.
          Jesli autorce watku to przeszkadza, to powinna wyraznie to mezowi powiedziec i
          znowu to on powinien zadbac o to, zeby obie strony byly usatysfakcjonowane.
          Chociazby stosujac rozwiazanie takie, jak proponuje mmm, czyli spotkanie w
          lozku dzieci z ojcem tylko.

          > Daje im to przecież namiastkę jakiejś takiej normalności

          Zeby bylo normalnie, musi to byc naturalne dla wszystkich. Dla macochy nie jest.
    • mamaika Re: dzieci w pościeli 24.01.07, 09:19
      A mnie się wydaje to sprawą indywidualną i jestem zdania,że skoro jest to dla
      Ciebie krępujące i żle się z tym czujesz to powinnaś powiedzieć o tym chłopu i
      jednak się temu sprzeciwić . Tyle,że skoro od czterech lat tak robią , Twoje
      nagłe veto i dla nich i dla Twojego M będzie trochę dziwne .U nas dziewczyny do
      łóżka nie wchodzą .
    • reksia Re: dzieci w pościeli 24.01.07, 10:14
      U nas dzieciaki (nie zawsze) ale rankiem kiedy dzień jest luźniejszy pakują się
      i to z głośnym hukiem, czasem równiez z książką wieczorem i wówczas jest to
      wersja "poczytaj nam mamo".Pomimo tego, że część lat ma naście

      Szczególnie tulić i wsłuchiwac lubi się córka jako rodzynek wśród bandy
      chłopaków.

      Chłopcy zdecydowanie preferują ściąganie M na dywan i siłowanie się z nim. Cała
      trójka atakuje M na 100 róznych sposobów, wykręcają mu ręce, krępują, wiążą
      prześcieradłem .
      Jak na razie M zawsze wygrywa;P i jest górą nad trójcą, ale chłopcy coraz
      częsciej dają mu popalićwink).Często po szaleństwie jest czas na spokojne rozmowy.


      Hmmm.. nie wiem czy to dobry nawyk czy zły uncertain chociaz gdy widzę jak mój prawie
      40 letni M wita się z swoim 70 letnim ojcem i zaczynają od przepychanek i
      kuksańców ciepło mi sie robi na serduchu.
      Widze bowiem, że kontakt miedzy nimi jest wyjatkowo ciepły, a to daje mi
      poczucie bliskości i bezpieczeństwa, którego ja akurat bardzo potrzebuje.
      • reksia Re: dzieci w pościeli 24.01.07, 10:21
        acha no i jak jeszcze z maluchami mieściliśmy się w poszwie,
        to mieliśmy w niej mały domek, wówczas lądowały z nami jeszcze miśki i lalki z
        ubrankami;P

        teraz już na szczęście nie mieścimy się , a pisze, że "na szczęście" gdyż jakaś
        tam część barbi czy innego plastika wbita w środku nocy nie należała do
        najprzyjemniejszych odczuć;P)))a zdarzało się, że pomimo starań jakiś tam
        plastik się zagubił w tej naszej pościeli uncertain))
        • reksia Re: dzieci w pościeli 24.01.07, 10:25
          dodam tylko jeszcze, że sypiam nago, nocą drzwi mamy zawsze zamknięte na klucz,
          gdy tylko słysze szmery budzących sie i kombinujących za drzwiami wskakuję w
          piżamę i dopiero wtedy z M otwieramy
      • lykaena Re: dzieci w pościeli 24.01.07, 11:35
        "chociaz gdy widzę jak mój prawie
        40 letni M wita się z swoim 70 letnim ojcem i zaczynają od przepychanek i
        kuksańców ciepło mi sie robi na serduchu."
        Ale do lozka ojcu nie wskakuje....???? wink))
    • agula_d Re: dzieci w pościeli 24.01.07, 10:17
      To napewno jest sprawą indywidualną. Ale wcale mnie nie dziwi że Tobie to
      przeszkadza. Mnie również. Niestety nie bardzo mam pomysł jak mogłybyśmy sobie
      z tym poradzić. Córka mojego NM wchodzi nam do łóżka już około 6, dzieje się
      tak od niedawna, bo do tej pory spała ze swoim tatą i wcześniej oboje ładowali
      mi się do łóżka w weekendy, z tym że około 9. Dla mnie jest to sytuacja bardzo
      krępująca, nie ze względu na moje "wymięcie", ale na to że łózko jest tak jak
      powiedziała m-m-m "jak szczoteczka do zębów". I chociaż rozumiem potrzebę
      poleżenia i polenichowania ojca z córką to nie widzę powodu dla którego ja
      miałabym leżeć z córką NM, zwłaszcza jeśli nie daje mi to żadnej radości, wręcz
      przeciwnie. Ja po prostu wstaję. NM dąsa się wtedy na mnie, bo dla niego
      niezrozumiałym jest to że nie mam potrzeby leżenia w pościeli razem z nimi...
      • m-m-m Re: dzieci w pościeli 24.01.07, 10:28
        Ja po prostu wstaję. NM dąsa się wtedy na mnie, bo dla niego
        niezrozumiałym jest to że nie mam potrzeby leżenia w pościeli razem z nimi...


        Nie wstawaj. Kategorycznie powiedz M., że jego córka to nie Twoja i dla Ciebie
        to żadna radocha siedzieć z nią w łóżku. Ty do jej łożka nie wchodzisz.
        Nawet jak się nadąsa to jego wybór - jest to rodzaj szantażu emocjonalnego.
        Powiedz mu, że nie jesteś jej rodzicem i nie czujesz związku z nią takiego jak
        on.
        • agula_d Re: dzieci w pościeli 24.01.07, 10:42
          m-m-m do niego to wogóle nie dociera! Wścieka sie na mnie, ze... po prostu jej
          nie kocham i jest mi obca. Powli przyzwyczajam się do Małej i coraz lepiej się
          dogadujemy, ale nie czuję do niej nic szczególnego... NM nie rozumie tego i ma
          żal że nie zachwycam się jego dzieckiem tak jak on. Nie wiem jak do niego
          dotrzeć!
          • m-m-m Re: dzieci w pościeli 24.01.07, 10:54
            Wścieka sie na mnie, ze... po prostu jej
            > nie kocham i jest mi obca.


            A czego on oczekiwał? Że będziesz kochała jego dziecko? To tak jakby wymgał by
            każdy kogo on zna, w tym kuzyni kochali ją jak rodzice, Chyba mu się role
            pomyliły. Powiedz mu, że myli pojęcia i a nierealne oczekiwania wobec osób z
            zewnątrz wobec jego dziecka.
            Zapytaj go czy chciałby np. ze swoją teściową siedziec rano w łóżku i w ogóle
            to z jakiej racji on teściowej nie kocha i jest mu obca?
            Tylko nie daj sie zamydlić że teściowa to dorosła kobieta, a jego córka to
            dziecko! Powiedz mu, że odczuciowo wobec jego córki jesteś taka sama jak on
            wobec teściowej.
            • agula_d Re: dzieci w pościeli 24.01.07, 11:20
              hehehe no może nie aż takwink)

              wielokrotne rozmowy niewiele dały, zawsze twierdzi że rozumie itd itp a i tak
              kończy się to dąsami...

              oczywiście nie poddam sie i będę próbowała dalejsmile
    • lilith76 Re: dzieci w pościeli 24.01.07, 10:19
      U nas jest podobnie, ale dzieci są młodsze - 9 i 7 lat.
      Ale mnie to nie przeszkadza. Tyle, że odpadają skąpe przezroczyste koszulki i wychodząc z łóżka trzeba od razu naciągac bielzinę i nie świecim narządami wink I nie mogę sypiać nago, a lubię.

      Najczęściej jest tak, że M i jego syn siedzą od rana przy kompie (obaj wstają jak tylko otworzą oczy), a ja i Mała wylegujemy się obie w tym samym łóżku (obie lubimy się byczyć w pościeli).

      W sumie wydaje mi się, że kiedy podrosną, to im przejdzie. Nieswojo czułabym się z nastoletnim chłopaczkiem w jednym łóżku... Gdyby był moim biologicznym synem, to ok.
    • dzk35 brrr... 24.01.07, 10:42
      rozumiem Cię, ja też bardzo szeroko rozumiem sferę własnej intymności i pewnie
      cierpiałabym tak jak Ty!
      ale ponieważ nagły zwrot może rzeczywiście być źle odebrany, proponuję pogadać
      z partnerem i powiedzieć że chłopiec staje się powoli mężczyzną i zaczyna Cię
      to krępować, wiec może dobrze będzie powoli dzieci zacząć traktować jak osoby
      dorosłe, a więc i takie wspólne polegiwania należy powoli zlikwidować
    • lykaena Re: dzieci w pościeli 24.01.07, 11:41
      Mnie rowniez wydaje sie to nienaturalne.
      6 letnia corka mojego Chlopa czasem usiluje pakowac sie nam do lozka,ale ojciec
      jej na to nie pozwala.
      Co innego jakies tam wyglupy na lozku,a co innego wchodzenie komus w posciel.
      Oczywiscie inaczej jest z Malym,ale on ma 15 miesiecy to jest cos innego.
      Dodam jeszcze ,ze oboje sypiamy nago(nawet jak dzieci spia z nami w jednym
      pokoju) i nie mamy zamiaru z tego rezygnowac,nagosc jest dla mnie czyms
      naturalnym.
      • kasian27 Re: dzieci w pościeli 24.01.07, 11:58
        kiedys mialam podobnie, mlodsza corka M kiedy przyszla a ja w skapej koszulce
        i z gola d...., bylam strasznie zazenowana, chyba nie zauwazyla, bo wieczorem
        chciala spac z nami, bylam bardzo zdziwiona bo dziewczyna miala 13 lat.
        • lykaena Re: dzieci w pościeli 24.01.07, 12:09
          To juz nie jest normalne.Jak mialam 13 lat,a nawet duzo mniej to nie chcialam
          spc z wlasnymi rodzicami,a na pewno nie chcialabym z ojcem i obca kobieta.
          Wydaje mi sie,ze ta dziewczyna byla tak "po kobiecemu" zazdrosna o to,ze ty
          spisz z jej ojcem.
      • kingkong22 nagość 24.01.07, 12:10
        Dla niektórych nagość jest czymś naturalnym, a dla niektórych wskakiwanie tacie
        do łóżkasmile)
    • macosik Re: dzieci w pościeli 24.01.07, 12:21
      Dziękuję za odpowiedzi. Nie są jednorodne, co uświadomiło mi, że wszystko
      zależy od indywidualnych odczuć każdego z nas. Nie chcę popełniać więcej
      błędów, popełniłam ich już co niemiara będąc macochą. Nie zawsze wiem, co jest
      właściwe a co nie. U nas w domu rodzinnym tak nie bywało. Ten nowy dom kieruje
      się całkiem innymi zasadami, może dlatego tak mi trudno się dostosować. Ja nie
      pakowałam się rodzicom w wieku nastu lat do łóżek, jestem również bardziej
      skryta w okazywaniu uczuć. Wylewność zawsze mnie krępuje. Nie lubię gier
      zespołowych typu szamotanki na śniegu, choć czasem próbuję ( jednak zawsze to
      bardziej jest przymus niż zabawa ). Staram się, pewnie z biologicznym dzieckiem
      byłoby to spontaniczne, jednak z dziećmi nie moimi - trudne.
      Może gdyby zażyłość następowała stopniowo...Od początku mój NM chciał z nas
      stworzyć kochającą się rodzinę i teraz się powoli wszystko kruszy.
      • m-m-m Re: dzieci w pościeli 24.01.07, 12:39
        U nas w domu rodzinnym tak nie bywało. Ten nowy dom kieruje
        > się całkiem innymi zasadami, może dlatego tak mi trudno się dostosować


        To tez Twój dom i nie widze powodu dla jakiego miałabyś sie Ty dostosować do
        tak delikatnej sprawy jak cudze dzieci z Tobą w łóżku.



        Może gdyby zażyłość następowała stopniowo...Od początku mój NM chciał z nas
        > stworzyć kochającą się rodzinę i teraz się powoli wszystko kruszy



        Znam się z moim pasierbem niemal 10 lat i niewiele mniej z nim mieszkam i
        jaokoś nie czuję się na tyle zażyła by tolerować jego spontanizczne wizyty w
        też moim łóżku.
        Macosik, Twój M. wyszedł z nierealnych oczekiwań, że to będzie taka sama
        rodzina jak nukrealna. To może być dobra rodzina, wspierająca się, ale niestety
        zawsze będzie rządziła się innymi prawami. On musi to zrozumieć. Kruszy się co?
        Jego nierealistyczna wizja? To chyba oczywiste.
        On ma błędnie zakorzenione, że rodzina może być dobra tylko w ścisłych ramach
        rodziny nuklearnej, a to błąd zasadniczy.
        To może być dobra rodzina BEZ włażenia dzieci do łóżka ojca i macochy i bez
        bycia przez macochę jak matka tych dzieci.
        Tak, to rodzina z barierami jakich nie ma w rodzinie nuklearnej, ale to nie
        znaczy, ze jest od niej gorsza. Jest inna.
        • reksia Re: dzieci w pościeli 24.01.07, 14:24
          m-m-m napisała:
          > To może być dobra rodzina BEZ włażenia dzieci do łóżka ojca i macochy i bez
          > bycia przez macochę jak matka tych dzieci.
          > Tak, to rodzina z barierami jakich nie ma w rodzinie nuklearnej, ale to nie
          > znaczy, ze jest od niej gorsza. Jest inna.

          Podpisuje się pod tym co napisała m-m-m prawą i lewąwink

          W moim domu panuje duża zażyłośc, ale wydaje mi się, że są osoby mające
          mniejszą potrzebę bliskiego kontaktu i wiem, że gdybyś ktoś z nas okazywał taką
          potrzebę odosobnienia chodźby czasowego również byśmy to szanowali.

          To wszystko jest chyba kwestią jakiegoś wyczucia i na pewno tak jak napisała m-
          m-m są osoby, które z jakiegoś powodu mogą nie mieć checi na taki kontakt lub
          chodźby potrzebę dłuższego powylegiwania się w samotności. I to należy
          uszanować bezwzględnie.
          • konkubinka Re: dzieci w pościeli 25.01.07, 14:09
            a ja uwazam, ze dziecinstwo ma swoje prawa.Ja tez mam czasem taka sytuacje ,
            zarowno z pasierbica jak i wlasnymi dziecmi.Niezawsze mi to odpowiada wtedy
            poprostu wstaje i robie swoje.
            Co do tego zeby tatus szedl do lozek dzieci oczywiscie i takie rozwiazanie jest
            dobre o ile dzieci nie spia na pietrze.
            Generalnie nie widze problemu....
            • kalina81 Re: a ja się z m-m-m nie zgadzam 25.01.07, 19:28
              co to znaczy, że włażenie nastolatki do łózka któremuś z rodziców jest
              nienormalne. Rozumiem, że dla Ciebie nienormalne, a nie w ogóle?
              Ja np właziłam zarówno tatce i jego żonce, jak i mamie i moim ojczymom (miałam
              dwóch). Lubiłam się przytulać, jestem straszną przylepą i nie rozumiem dlaczego
              pozbawiać tej radości dzieci, które takiej formy rodzicielskiej czułości
              potrzebują, a które nie posiadają obojga rodziców w tym samym łóżku.
              I nie sądzę, aby moje zachowanie było nienormalne.
              Dodam, że gdy pojechaliśmy kiedyś z moim facetem do mojej mamy, przybyli bez
              zapowiedzi goście zostający na noc. Rady nie było i w wielkim łożu spałam z mamą
              i swym facetem i o dziwo pozostaliśmy normalni.
              Moim zdaniem ludzie, dla których takie zachowania są nienormalne, zostali
              wychowani w jakimś starsznym łóżkowym tabu, dlatego uważają ów mebel, oraz
              odbywające się w nim czynności za strasznie intymne i wstydliwe. A przeciez w
              łóżku można spac, przytulać się, czytać, bawić, rozmawiać, zwierzać, kłócić,
              przepychać itp. I nie są to bynajmniej rzeczy wstydliwe.


              Kalina z łóżka pisząca
              • phidyle Re: 25.01.07, 19:57
                Nigdy nie weszlam mojej mamie do lozka odkad skonczylam piec lat i na pewno nie
                chcialabym, zeby mi wlazil nastoletni pasierb, uwazam, ze to po prostu nie
                przystoi w pewnym wieku.
              • m-m-m Re: a ja się z m-m-m nie zgadzam 25.01.07, 20:37
                Moim zdaniem ludzie, dla których takie zachowania są nienormalne, zostali
                > wychowani w jakimś starsznym łóżkowym tabu, dlatego uważają ów mebel, oraz
                > odbywające się w nim czynności za strasznie intymne i wstydliwe


                Mylisz się. Łóżko jest naprawdę indywidualną sprawą i nie dla każdego jest
                miejscem otwartym. Czułośc można dzieciom okazywać poza nim.
                Ja sobie nie wyobrażam bym jako pasierbica mogła wchodzić do łóżka mamie i
                ojczymowi, dla mnie od dziecka było zupełnie oczywiste, że to nie do przyjęcia.
                Wychowywana byłam liberalnie, ale z informacją, że trzeba szanować to co innym
                nie odpowiada, a nie tylko oczekiwać spełniania życzeń. To, że inne dziecko
                potrzebuje takiego układu, nie znaczy to, że macocha ma się temu podporządkować
                jeśli ją to krępuje lub jej nie odpowiada.
                Mnie zdecydowanie rezydowanie we wspólnym łóżku z moim pasierbem nie
                odpowiadało i nie odpowiada.
                • dominika303 Re: a ja się z m-m-m nie zgadzam 25.01.07, 20:52
                  Mnie tez nieodpowiadałoby "polegiwanie" z pasierbica w łóżku !
                  Ona ma swoje łóżko ja swoje.
                  Jak chce sie do ojca przytulac to maja całe mieszkanie do tego, ale nie
                  sypialnię!

                • kalina81 Re m-m-m 25.01.07, 22:27
                  Czy ja się mylę stwierdzić nie możesz.
                  Możesz się co najwyżej ze mną nie zgadzać i mieć własne zdanie, szanuję to i
                  rozumiem. Jednakże Twoje autorytatywne stwierdzenia co jest normalne, a co nie,
                  lub jakie uczucia wobec pasierba może mieć macocha, a jakich nigdy nie będzie
                  miała irytują mnie tak bardzo, że postanowiłam napisać coś w takim samym stylu
                  jak Ty. Ja rozumiem, że na podstawie własnych przezyć nabyłaś przekonań, które
                  rządzą Twoim postrzeganiem świata, typu: "ja nie kochałam swego ojczyma", ale
                  nie rozumiem dalszych Twich wniosków, czyli "dlatego żadna pasierbica nigdy
                  kochać ojczyma, czy macochy nie będzie" itp. Ja też staram się przedstawiać swój
                  (inny od Twojego) punkt widzenia na podstawie własnych przeżyć i doświadczeń
                  jako pasierbicy, zawsze też zaznaczam, że to co piszę to moje własne, osobiste
                  zdanie, a nie ogólnie przyjęty pewnik, bo skoro mnie coś takiego spotkało,
                  oznacza to, że tak jest u wszystkich.
                  Dlatego właśnie możemy dyskutować, że każdy z nas ma inne doświadczenia, możemy
                  poznawać różne punkty widzenia i przyjmować to co nam odpowiada, odrzucając
                  zachowania, które nie mieszczą się w, przez nas przyjętych, normach. Jednakże
                  gdy ktoś z dyskutujących posuwa się do oświadczenia "jeśli ja czegoś nie robię,
                  to znaczy, że to jest nienormalne"itp. może to urazić innych dyskutujących, bo
                  nie po to ktoś zadaje pytanie, lub dzieli się swymi przeżyciami, by usłyszeć, że
                  jest nienormalny. Dość często czytałam tego typu wypowiedzi Twojego autorstwa,
                  więc wiem o czym piszę. Odezwałam się akurat dziś, bo jestem wyjątkowo chora i
                  rozdrażniona, a przez to łatwiej niestety sprowokować mnie do produkcji posta o
                  tak horrendalnie długim tekście.
                  kalina
                  • m-m-m Re: Re m-m-m 26.01.07, 09:03
                    "jeśli ja czegoś nie robię,
                    to znaczy, że to jest nienormalne"itp. może to urazić innych dyskutujących, bo
                    nie po to ktoś zadaje pytanie, lub dzieli się swymi przeżyciami, by usłyszeć, że
                    jest nienormalny. Dość często czytałam tego typu wypowiedzi Twojego autorstwa,
                    więc wiem o czym piszę


                    Nie moja wina , że jesteś chora i rozdrażniona. Tak jak i nie moja wina, ze
                    tak, a nie inaczej rozumiesz moe posty.
                    Podkreślam jeszcze raz: DLA MNIE nie do przyjęcia jest pakowanie się pasierbów
                    do łóżka osoby z nimi nie spokrewnioneji to w sytuacji, gdy tej osobie
                    niespokrewnionej to nie odpowiada.
                    Stylu pisania nie zmienię. Możesz nie czytać i nie komentować moich postów.
                    Nigdy też nie napisałam, że żadna psierbica nie będzie kochała oczyma - wbrew
                    temu jak wyglądam - rozumiem, że sa różne opcje w życiu.
                    • chalsia Re: Re m-m-m 26.01.07, 13:10
                      Ja natomiast NIE jestem chora i rozdrażniona.
                      I w 100% podzielam zdanie Kaliny. I świetnie wiadomo, ze krucjatę na macochach
                      prowadzisz (boś sama się do tego przyznała), żeby więcej kobiet podzielało
                      Twoje "jedynie słuszne" poglądy.
                      Ponizej masz to co napisałaś w tym watku:

                      Re: dzieci w pościeli
                      m-m-m 24.01.07, 09:14 + odpowiedz


                      Dla mnie wchodzenie dzieci lat "naście" do pościeli rodziców nie jest normalne,
                      ac o dopiero takież samo wchodzenie do łóżka maochy/ojczyma.
                      -------
                      A ja w tym watku wczesniej pisałam o sobie jako nastolatace w takiej sytuacji.

                      Dziękuję Ci o Jedyna_mająca_rację Mmm, że dowiedziałam się od Ciebie, że moje
                      postępowanie było nienormalne = ja i moi rodzice jestesmy nienormalni.

                      To jest dokładnie KLASYKA Twoich autorytarnych wypowiedzi. Ty, nawet jak
                      napiszesz "dla mnie", to piszesz tak, że inni mogą się czuć urażeni.

                      Chalsia
                      • chalsia Re: Re m-m-m 26.01.07, 13:13
                        aaa, oczywiście to, że JA czuję się urażona to mój problem.

                        Innymi słowy dostosowując się do Mmm poziomu: jak dla mnie nie jest normalne,
                        że wchodzenie nastoletniego dziecka rodzicom do łózka traktuje się jako
                        nienormalne. Ten kto tak do tego podchodzi ma prawdopodobnie jakies problemy ze
                        swoim ego i sajko.
                        Chalsia
                        • m-m-m Re: Re m-m-m 26.01.07, 13:39
                          oczywiście to, że JA czuję się urażona to mój problem


                          No, nie da się ukryć, Chalsiu, że to Twój problem.


                          Innymi słowy dostosowując się do Mmm poziomu: jak dla mnie nie jest normalne,
                          > że wchodzenie nastoletniego dziecka rodzicom do łózka traktuje się jako
                          > nienormalne. Ten kto tak do tego podchodzi ma prawdopodobnie jakies problemy
                          ze
                          >
                          > swoim ego i sajko.


                          I wzajemnie, Chalsiu.
                      • m-m-m Re: Re m-m-m 26.01.07, 13:36
                        I świetnie wiadomo, ze krucjatę na macochach
                        prowadzisz (boś sama się do tego przyznała), żeby więcej kobiet podzielało
                        Twoje "jedynie słuszne" poglądy.



                        Krucjatę??
                        Ja wyłącznie stram się wspierać macochy, ale nie zalezy mi by inni podzielali
                        moje poglądy. Jęśli macocha pisze, że nieczuje się dobrze jak nastoletni
                        pasierbowi wchodzą rano bez pukania do sypialni jej i jej męża i pakują im się
                        do łóżka to ja ja rozumiem i o tym piszę: tez nie do przyjęcia dla mnie byłaby
                        taka sytuacja. Zaznaczam : DLA MNIE.


                        ja i moi rodzice jestesmy nienormalni


                        Moja droga, Chalsiu: wszystko jest dozwolone jesli wszystkim zainteresowanym to
                        odpowiada.
                        Poza tym zapominasz, że jednak wchodznie do łóżka, gdzie jest oboje rodziców
                        to jednak co innego, niż gdy do łóżka macochy i ojca wchodzi dojrzewający
                        chłopak (np. mój pasierb), a o tym pisałam z MOJEJ perspektywy. Nie jestem
                        matką dojrzewającego chłopaka i jest dla mnie bardzo krępujące takie "wspólne"
                        siedzenie w łóżku nawet przy jego ojcu. Ja do łóżka pasierba nie wchodzę i
                        jedynie chcę by to było uszanowane i w odwrotnym kierunku.

                        A co do normalności wchodznie dzieci lat naści do łóżka rodziców: dla mnie to
                        nie jest normalne, czyli nie jest oczywiste. Znowu zaznaczam: DLA MNIE.
                      • klaryska_sister Re: Re m-m-m 26.01.07, 19:16
                        Chalsiu, m-m-m nie prowadzi krucjaty, tylko pomaga nam, poczatkujacym
                        macoszkom. Jest to spojrzenie jednoczesnie macochy jak i bylej pasierbicy,
                        bardzo cenne. Pomogla mi zrozumiec moje miejsce w tym ukladzie, zrozumialam, ze
                        nic nie musze, nie musze sie poswiecac, obslugiwac, lubiec pasierbow, mam prawo
                        od czasu do czasu pomyslec w tym wszystkim rowniez o sobie.
    • macosik Re: dzieci w pościeli 26.01.07, 15:31
      Widzę, że ile Macoszek tyle punktów widzenia smile...i dobrze. Bo gdyby był tylko
      jeden musiałabym się zacząć nad sobą zastanawiać - czy moje odczucia i
      postępowanie jest właściwe czy nie.
      Ja podzielam pogląd m-m-m. Dla mnie wchodzenie nastolatków do łożka nie jest
      normalne bo u mnie w rodzinie tak nie bywało. Gdybym miała własne biologiczne
      dziecko nie zastanawiałabym się co wypada a co nie i jak należy się zachowywać
      w takich jak ta sytuacje bo działałabym spontanicznie - tak jak każda z matek.
      Jedne lubią przesiadywać z dziećmi w łóżku inne trakutją sypialnie jak azyl.
      Tego typu wybory są indywidualną sprawą rodziny. Dzieci wychowuje się "po
      swojemu". Dla mnie jako "doszłej" do nowej rodziny pewne rzeczy są inne, trudne
      do przyjęcia.
      Swoich własnych dzieci nie wpuszczałabym do łożka ( w wieku nastoletnim) więc
      tym bardziej trudno mi to akceptować w stosunku do obcych mi przecież dzieci.
      Dlaczego dla nich mam robić wyjątki od zasad mi wpojonych bądź odczuć dla mnie
      właściwych a dla SWOICH dzieci nie?...hmmm
      Mnie uczono gdy byłam dzieckiem szacunku dla dorosłych. Ustępowania im miejsca
      w autobusie, puszczania przodem czy przytrzymywania drzwi. Takie drobne
      aczkolwiek wiele uczące młodego człowieka sprawy.
      I teraz jak jestem dorosła jakoś samoistnie pragnę tego szacunku.
      Teraz natomiast w dobie bezstresowego wychowania każe się dorosłym ustępować
      dzieciom. Kilka z macoch napisało, że jeśli chcą dzieci wejść do łóżka to
      przecież macocha może wyjść wcześniej...No tak. Jednak dlaczego JA mam
      ustępować dzieciom? A kiedy nauczy się je, że powinny respektować potrzeby
      dorosłych i odnosić się do nich z szacunkiem?
      To nie tylko o łóżko chodzi. Gdy Młodzi pyskują - macocha powinna
      ustąpić "przecież to jeszcze dzieci i to do tego w trudnym wieku dojrzewania"..
      Mnie w tym trudnym wieku rónież uczono jak mam postępować i nikt nie głaskał
      mnie po głowie gdy chodziłam naburmuszona. Wiem, że to taki okres i że minie -
      tak jak każdemu z nas - ale to nie znaczy, że teraz należy inaczej się
      zachowywać ( bardziej delikatnie ) niż nasi rodzice wcześniej.
      Takie są moje odczucia.
      • m-m-m Re: dzieci w pościeli 26.01.07, 15:42
        Dla mnie jako "doszłej" do nowej rodziny pewne rzeczy są inne, trudne
        >
        > do przyjęcia.



        Nie pisz tak o sobie, Macosik.
        To tak wygląda jakbyś Ty jako "doszła" miała wpasować się w istniejący ukłąd
        bez burzenia tegoż ukałdu tym, do których doszłaś.
        Jesteś RÓWNA z pasierbami i jeśli dochodzisz Ty jako osoba z zewnątrz, to
        WSZYSCY w tym układzie, czyli pasierbowie i ich ojciec muszą też z czegoś
        zrezygnować.

      • babe007 Re: dzieci w pościeli 26.01.07, 15:53
        >Swoich własnych dzieci nie wpuszczałabym do łożka ( w wieku nastoletnim) więc
        tym bardziej trudno mi to akceptować w stosunku do obcych mi przecież dzieci.

        A skąd masz tę pewność? Przecież sama napisałaś, że własnych dzieci nie masz.
        Znam wiele kobiet, które, bedąc bezdzietnymi "ustawiały" matki pouczając je jak
        należy wychowywać dzieci. Kiedy po jakimś czasie same zostawiały matkami robyły
        dokładnie te same "straszne rzeczy" które wtedy były dla nich tak rażące.


        >Kilka z macoch napisało, że jeśli chcą dzieci wejść do łóżka to
        przecież macocha może wyjść wcześniej...No tak. Jednak dlaczego JA mam
        ustępować dzieciom?

        Z tego co zrozumiałam, to Twój mąż nie ma nic przeciwko temu. Czyli cała trójka
        ma się dostosować do JEDNEJ osoby, czyli Ciebie?
        • m-m-m Re: dzieci w pościeli 26.01.07, 16:17

          > Z tego co zrozumiałam, to Twój mąż nie ma nic przeciwko temu. Czyli cała
          trójka
          >
          > ma się dostosować do JEDNEJ osoby, czyli Ciebie?


          Wszystko się , Bebe zmieniło od dnia kiedy Macosik macochą została: to już nie
          jest układ dzieci + tatuś i tylko oni.
          W każdym układzie, czy to tatuś + mamusia, czy to tatuś + macocha najważniejszy
          jest układ dorosłych.
          Jeśli Ci oboje dorośli (nie ważne czy macocha czy matka) uważają, że im OBOJGU
          odpowiada wizytywanie ich w łóżku przez nastoletnie dzieci to ok.
          Ale jeśli jedna ze stron tak nie uważa, to tych dwoje powinno wypracować jakiś
          kompromis, ale na pewno nie oczekiwać, że jedno z nich ustąpi, bo "dzieci tak
          chcą". Może ustąpić jeśli uważa to za zasadne z jego, dorosłego punktu
          widzenia, może ustąpić raz na jakiś czas, ale nie jako element stały.
          Czy tak trudno pojąć, że dorosła kobieta, która z własnego domu rodzinnego
          wyniosła inne zasady może czuć się skrępowana obecnością w łóżku nastolatków i
          to do tego nie swoich??? Czy to takie straszne naruszenie "praw" dzieci, gdy to
          macocha chce poleżeć w łóżku sama dłużej, a nie na komendę wstawać, bo
          zwyczajnie wstydzi się swojej intymności przed cudzymi dziećmi?
          • babe007 Re: dzieci w pościeli 26.01.07, 16:36
            A dlaczego układ dorosłych jest najważniejszy? Bo nie rozumiem?
            • m-m-m Re: dzieci w pościeli 26.01.07, 16:55
              Bo takie są prawa psychologii, Bebe.
              Jak znajde kilka tytułów książek, które to Ci wyjaśnią sczegółowo i dokładnie
              to podam i jak zechcesz to sobie poczytasz. Możesz też zapytać jesli akurat
              masz taką możliwośc znajomego psychologa w tej sprawie.
              Układ dorosłych jest fundamentem, nie oznacza to jednak, że dzieci się nie
              liczą, bo chyba tak rozumiesz.
              Dzieci nie mogą dyktować dorosłym jak mają żyć i czym czuć się skrępowanym, a
              czym nie.
          • olvi Re: dzieci w pościeli 26.01.07, 16:51
            Zupełnie nie rozumiem, dlaczego od macochy wymaga się rzeczy, których w życiu
            nikt by od matki nie wymagał. Jeśli na przykład ojciec z własnego domu zna
            wchodzenie dzieci do łóżka rodzicom, a jego żona wręcz przeciwnie i jej
            psychiczna potrzeba intymności we własnej sypialni nie da się pogodzić z
            dziećmi (nastoletnimi) w łóżku - to co? Ma być jak on i dzieci chce, matki
            odczucia się nie liczą? Czy może należy szukać kompromisu? I NIE polegającego
            na tym, że "jak tata i dzieci chcą tak, to będzie tak, a jak mama chce inaczej,
            to chce" tylko naprawdę kompromisu. I to wszystko odnosi się do każdej sytuacji
            konfliktowej a nie tylko ojciec - dzieci - macocha.

            Wolność moja kończy się tam, gdzie naruszam wolność innego człowieka. A akurat
            potrzeby psychiczne/granice intymności to te najtrudniejsze do złamania. A
            zresztą czy naprawdę koniecznie trzeba je łamać?

            Moje veto wobec dzieci M w łóżku NIE JEST tragedią dla nich. To mój dom i ja
            mam prawo czuć się tu dobrze - i mam do tego prawo zawsze, a nie tylko wtedy
            jeśli akurat potrzeby dzieci M są zgodnie z moimi.

            U nas w domu np. ja zaakceptowałam parę rzeczy, które dla M i jego dzieci były
            oczywiste ale dla mnie obce. Natomiast mam 2-3 takie rzeczy, których
            wewnętrznie NIE akceptuję. I jakoś ani M, ani dzieci nie robią z tego powodu
            tragedii. Każdy rozumie, że inny człowiek ma prawo mieć swoje potrzeby/czegoś
            nie tolerować i że kompromis to nie frazes, tylko coś, co warto osiągnąć.
        • m-m-m Re: dzieci w pościeli 26.01.07, 16:29
          Kiedy po jakimś czasie same zostawiały matkami robyły
          dokładnie te same "straszne rzeczy" które wtedy były dla nich tak rażące.


          Tak, bo to były ich własne dzieci. Ja też dzieci nie mam, ale przypusczam, że
          gdybym takowe miała to też mój zakres tolerancji dla własnych byłby dużo
          większy.
          To tak samo jak pasierb z reguły więcej wybaczy rodzicowi bilogicznemu niż
          macosze/ojczymowi. Przykład: słynne "nie jesteś moim tatusiem" - pasierbowie
          też często nie traktują maochy/ojczyma na równi z rodzicami biologicznymi.
          • babe007 Re: dzieci w pościeli 26.01.07, 16:40
            Wyrwałaś z kontekstu. To była odpowiedź na stwierdzenie, że "ja moim dzieciom
            bym na to nie pozwalała". Bo czy by pozwalała, czy nie, to rzecz nie do
            sprawdzenia (dopóki rzeczone dzieci na świecie się nie pojawią). A ja tylko
            pokazałam, że często bywa odwrotnie niz bezdzietna "ekspertka" się zarzeka, że
            będzie.
            • macosik Re: do babe007 26.01.07, 19:28
              Masz rację, że nie wiem czy moim własnym dzieciom będę pozwalała czy nie bywać
              w łóżku czy robić inne rzeczy, jakich teraz u pasierbów nie toleruję. Ale to
              będą MOJE dzieci i pewnie mój stosunek do nich i zażyłość będzie inna (
              większa ) niż w przypadku obcych dzieci. Prawdopodobnie włącze je również w
              strefę swojej intymności, już poprzez sam fakt urodzenia, karmienia piersią i
              bliskości cielesnej.Dzieci poznane przeze mnie już w wieku starszym ( 7 i 9
              lat ), które same również nie traktują mnie jako osobę im bliską,ograniczają
              moje poczucie zażyłości i najzwyczajniej w świecie krępują mnie w bardziej dla
              mnie intymnych sytuacjach ( np. większość matek przebiera się przy swoich
              dzieciach, część nie wstydzi się swej nagości - może i przy własnych tak samo
              będę się zachowywać jednak przy nastolatkach nie będących dla mnie dziećmi
              rodzonymi naturalnie się krępuję i nie robię tego ).
    • cymbeline Re: dzieci w pościeli 03.02.07, 22:20
      To jeszcze ja się wypowiem,chociaż będę w znacznej mniejszości,ale nic na to nie
      poradzę,że jestem zżyta z Młodym,a on ze mną. Poznałam do jak miał skończone 3
      latka i od tamtego czasu często usypiałam Młodego,czytałam bajeczki,przytulałam.
      Często Młody chciał spać z nami, czasem tylko z ojcem a czasem tylko ze mną. Nie
      zdarza się to często, bo rzadko Młody zostaje na noc, zazwyczaj są to wakacje,
      dłuższe urlopy itp. Młody bardzo lubi przytulać się do nas,jest pieszczochem i
      widocznie tego potrzebuje,jest bardzo wrażliwym i uczuciowym dzieckiem dlatego
      nie wyobrażam sobie,że mogłabym odrzucić to dziecko i odizolować go ode mnie.
      Ciszę się,że napisała Kalinka odczucia z "drugiej" strony czyli odczucia
      pasierbicy,bo już zaczęłam się zastanawiać czy z naszą trójką wszystko w
      porządku....
      Pozdrawiam serdeczniesmile
      P.S. Pozdrowionka również dla Chałsiwink)


      • dominika303 Re: dzieci w pościeli 04.02.07, 10:06
        cymbeline,
        ja dzieci też lubię,
        ale przyznsz, ze polegiwanie i czy nawet spanie z 3 latkiem jak miało miejsce u
        ciebie a z 14 latkime to co innego ??

        pozdrawiam smile
        • cymbeline Re: dzieci w pościeli 04.02.07, 21:46
          Dominiko, przyznajęsmile)

          Nasz Młody na dzisiaj prawie 9 lat i jeszcze stosuje te praktyki, ale myślę,że
          jak niedługo wejdzie w okres,w którym zaczną mu hormony buzować, to myślę, że i
          on będzie czuł się raczej skrępowany...

          Pozdrawiam serdecznie
          C.

          P.S. Ja po prostu chciałam powiedzieć,ze dla mnie papierb (brr...okropne słowo,
          to nie jest zło konieczne,a wręcz przeciwnie, wnosi do mojego życia dużo radościwink
      • lilith76 Re: dzieci w pościeli 05.02.07, 09:13
        Ja też uważam, że polegiwanie dzieci w pościeli, to nic strasznego, ale trzeba też spojrzeć na kontekst - ty masz kontakt z dzieckiem odkąd skończyło 3 lata, jesteście tak zgrani jak rodzina, autorka wątku dopiero chyba debiutuje i ma prawo do swoich granic intymności.
        A swoją drogą wkurzają mnie teksty - "u mnie w domu takich rzeczy się nie robiło, ja zostałam inaczej wychowana" - tak to się niczego nie da wytłumaczyć wink
        • natasza39 Re: dzieci w pościeli 05.02.07, 13:36
          lilith76 napisała:
          > A swoją drogą wkurzają mnie teksty - "u mnie w domu takich rzeczy się nie
          robił
          > o, ja zostałam inaczej wychowana" - tak to się niczego nie da wytłumaczyć wink


          Masz racje lilith.
          Takie tłumaczenie jak róznego rodzaju patologicznych zachowań.
          A jak w domu wychowali kogos źle, to nastepne pokolenia tez maja być
          wychowywane źle?
          Tak samo z tym.
          Była juz zreszta podobna dyskusja gdy chodziło o porównywanie zachowań dzieci
          wogóle i pasierbów w szczególe.
          Na zasadzie jesli "macocha" w dzieciństwie mówiła pełnymi zdaniami w wieku lat
          2-ch, to jej pasierb, który w wieku lat 2-ch umie powiedzieć mama i tata tylko
          jest napewno niedorozwiniety.
          Jesli w domach rodzinnych "macoch" nie było zwyczaju polegiwania dzieci z
          dorosłymi w wyrku to przeciez nie oznacza, ze zwyczaj ten jest naganny.
          Cała sprawa polega na tym, zeby powiedziec wyraxnie o tym co my akceptujemy, a
          nie od razu tłumaczyc, ze nie akceptujemy, bo takiego zwyczaju jako dzieci nie
          praktykowalismy.
          • cymbeline Re: dzieci w pościeli do Natasza i Lilith :))) 05.02.07, 14:13
            Kochane dziewczynki, no właśnie o to mi chodziłosmile)
            Po prostu uważam,że w żadnym praktycznie temacie nie można generalizować.
            Przez mój post chciałam tylko pokazać,że "z tym łóżkiem" może być bardzo różniewink)

            Pozdrawiam serdecznie i słonecznie,bo o dziwo mam dzisiaj słoneczko za oknem.
            C.
          • macosik Re: dzieci w pościeli 05.02.07, 14:59
            Nie uważam, że rodzice wychowali mnie źle czy ja sama jestem zła, bo nie mam w
            zwyczaju leżeć z nie moimi i już dość dużymi dziećmi w pościeli.
            Jeśli mam być tolerancyjna w stosunku do zachować dla mnie obcych wymagam tego
            samego w stosunku do mnie. Więcej tolerancji. To nie jest tak, że chcę wpoić
            wszystkie zasady jakich mnie uczono w domu. Przecież nawet w stosunku do
            własnych dzieci rodzice tego nie robią smile
            • natasza39 Re: dzieci w pościeli 05.02.07, 21:37
              macosik napisała:

              > Nie uważam, że rodzice wychowali mnie źle czy ja sama jestem zła, bo nie mam
              w
              > zwyczaju leżeć z nie moimi i już dość dużymi dziećmi w pościeli.

              A kto Ci macosik napisał, ze cię źle wychowano?
              Czytaj uwaznie to co napisane, a nie bedziesz sie niepotrzebnie podniecaćsmile
          • macosik Re: dzieci w pościeli 05.02.07, 15:06
            Nie uważam, że rodzice wychowali mnie źle czy ja sama jestem zła, bo nie mam w
            zwyczaju leżeć z nie moimi i już dość dużymi dziećmi w pościeli.
            Jeśli mam być tolerancyjna w stosunku do zachować dla mnie obcych wymagam tego
            samego w stosunku do mnie. Więcej tolerancji. To nie jest tak, że chcę wpoić
            wszystkie zasady jakich mnie uczono w domu. Przecież nawet w stosunku do
            własnych dzieci rodzice tego nie robią smile

            Jesli w domach rodzinnych "macoch" nie było zwyczaju polegiwania dzieci z
            > dorosłymi w wyrku to przeciez nie oznacza, ze zwyczaj ten jest naganny.

            Nie uważam by był naganny ale nie muszę przecież wszystkiego akceptować.
            Dokarmianie bezdomnych ludzi też nie jest "naganne" a rzadko kiedy ktoś
            wpuszcza ich do swego domu.

            A jeśli chodzi o moje tłumaczenie - nie lubię rozmawiać na zasadzie - nie bo
            nie - wydaje mi się to lekceważące - może i to błąd, ale staram się wyjaśniać
            skąd biorą się moje odczucia. To ułatwia zrozumienie - ale to mój pogląd.

            Poza tym, mimo wszelakich problemów jakie mam z pasierbicą, ostatnio
            poczyniłyśmy kroki - obydwie i ...mieliśmy wspaniały weekend. Trochę moich i
            jej ustępstw. Mam nadzieję, że będzie coraz lepiej.
            Choć dzieci wiedzą,że do łóżka pchać się nie powinno smile)
            • macosik Re: dzieci w pościeli 05.02.07, 15:07
              Sorki...kliknęło mi się dwa razy smile
    • pom Re: dzieci w pościeli 05.02.07, 15:28
      Cóż, Twój M niech przejrzy na oczy - marzenia o sielance łóżkowo-rodzinnej
      skończyły się wraz z jego rozstaniem z matka dzieci!
      On by chciał zjeść ciasteczko i mieć ciasteczko - a tu nie ma tak w życiu.
      Niech dojrzeje i przejrzy na oczy.
      • pom Re: dzieci w pościeli 05.02.07, 15:33
        Żeby była jasność - jeśli wszystkim tak pasuje - ok. Jesli zdarza się to co
        jakiś czas - też ok. Ale jeśli macocha za każym razem czuje się mało komfortowo
        jak ładuje jej się do wyra nastolatek/nastolatka, to już chyba cos nie gra.

        Sama nie miałabym z tym problemu - w końcu wzięłam sobie faceta z dziećmi i nie
        ma się co obrażać na świat.
        Ale mogę sobnie wyobrazić, że ustawiczne wylegiwanie się z TAK DUŻYMI dziećmi
        tylko dlatego, że ich ojciec ma niespełnione marzenia o cudownej rodzince -
        rodzi bunt u kobiety, dla której te dzieci są obce. Co tu kryć.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja