mara68
24.01.07, 09:04
Cześć macoszki
Mam problem - tym razem chyba głównie ze sobą. Potrzebuję dystansu - czyli
Waszego wglądu z zewnątrz na sytuację. Jestem macochą co 2 weekend + M.
spotyka sie z Małą co tydzień we wtorek. W ten weekend Mała była u nas i
wyjątkowo M. spędził popołudnie z Małą w poniedziałek (bo tak pasowało Eks i
jak mówi mój M. jemu też). Wczoraj jesteśmy na zakupach -dzwoni Eks i słyszę
jak M. odpowiada - Tak dobrze, mogę itp. I jaka jest moja reakcja?
Beznadziejna... mina mi natychmiast zrzedła i niby nic ale coś wisi w
powietrzu. Nastąpiła konsternacja i tak w milczeniu wracamy do domu. W domu
pytam dlaczego nic nie mówi - a M. na to że widzi że cos jest nie tak i się
denerwuje. Trudno nie widzieć - bo moje emocje na twarzy wypisane. Pytam co
jest zgrane, czy Eks chce żeby wziął Małą w następne dni, a on na to że nie
tylko wywiadówka i żeby poszedl bo Eks nie może i odebrał dziecko. M. mówi że
jak ma mi być źle to on nie pójdzie na to zebranie. Ale ja chcę żeby on
poszedł - czemu ma nie iść na wywiad. do swojego dziecka i ogólnie głupio mi
że zrobiłam "focha". Napiszcie czy miewacie podobne odczucia i jak przerobić
te emocje - może macie jakiś sposób albo przynajmniej dobrą radę... W
porównaniu z problemami niektórych z Was to mój jest bardzo błachy problem
ale powracający i w związku z tym zatruwający nasz związek.