ywwy
25.01.07, 12:30
Chodzi o to , ze u nas już od 2 tygodni są ferie, i że z mojego wyjazdu nici
( choróbka małej ), i że syn pojechał, a ja ... muszę przesiadywać całymi
dniami ze swoja pasierbicą ! Bo młoda też nigdzie nie jeździ ( zwłaszcza do
swojej " świętej" mamy ).
Sytuacja wygląda nastepująco, od dłuższego czasu obie tkwimy w naszym
mieszkaniu, w jednej przestrzeni, ja za bardzo nie mam gdzie pójśc , bo moja
córeczka chorowała, więc byłam uziemniona, M całymi dniami w pracy. I my z
pasierbicą sobie razem przebywamy ! To już nie pierwszy raz jest taka
sytuacja, zazwyczaj jak się zbliżają takie okresy to planuję jakiś wypadzik

No i jeszcze przychodzi do niej jej chłopak i sobie razem tam siedzą...
Po prostu pragnę się normalnie wygadać, bo te ostatnie tygodnie dla mojej
psychiki były trudne...
Nie mam większych problemów ze swoją pasierbicą, ale zdecydowanie łatwiej
przychodzi mi akceptowanie młodej, kiedy jest w szkole, u chłopaka

Jak jesteśmy na jednej przestrzeni same to staramy się być miłe dla siebie
ale to jest takie sztuczne i męczące. Zauważyłam, że po prostu potrzebuje od
czasu do czasu odpoczynku, wtedy , po przerwie stać mnie na większa
akceptację i wyrozumiałość. Też tak macie?
Uff, wygadałam się, trochę mi lepiej, a młoda na weekend chyba gdzieś
wyjeżdża!
pozdrawiam