sabra210
25.01.07, 23:53
No bo tak:
jestem macocha kompletnie bezkontaktowa, tzn widzialam je (dwojke) w zeszle
wakacje po raz pierwszy i one widzialy wtedy po raz pierwszy swojego
przyrodniego brata. I na tym kontakt ze mna czy z ich malym braciszkiem sie
skonczyl. Jasne, ze nie za sprawa samych dzieci, ale jakos ani eks, ani ja
nie mialysmy potrzeby czy checi kontaktowania dzieci, czy pozdrawiania dzieci
przy okazji sporadycznych telefonow i mejli. M. kontaktuje sie z nimi rzadko,
ale zawsze jest to owiane bardzo ciepla atmosfera wynikajaca z ich wzajemnej
milosci.
No i teraz tak, zblizaja sie 10te urodziny mojego pasierba. Jakos mi glupio
jest je po prostu przemilczec, bo jestem osoba ciepla, ktora czuje sie zle w
takich sytuacjach. Chcialabym wyslac mu zyczenia ode mnie i jego przyrodniego
braciszka, ale nie wiem czy to nie bedzie akcja kompletnie wyrwana z
kontekstu biarac pod uwage, ze do tej pory praktycznie nie mialam z nimi
kontaktu, ani oni nie pytali sie o malego.
Nierozstrzygnieta rowniez zostaje kwestia czy w przyszlosci beda dzieci
utrzymywaly ze soba bratersko-siostrzane kontakty, poniewaz mieszkamy w
innych krajach i poki co, ewentualne wiezi nie mialy jeszcze szansy powstac.
ale mimo to, chcialabym czasem zeby wiedzialy,ze ktos tu jeszcze jest, kto o
nich cieplo mysli. Myslicie, ze bez problemu moge? Czy raczej rzecz jest
niepotrzebna, niechciana, nieprzemyslana?