oceniając eks...na jakiej podstawie?

30.01.07, 14:47
na jakiej podstawie oceniacie te niby wredne eks? Tylko i wyłącznie na
zwierzeniach swojego nowego faceta, czy może próbujecie poznać tę drugą
wersję zdarzeń?
    • jowita771 Re: oceniając eks...na jakiej podstawie? 30.01.07, 15:08
      ja oceniam eks zdecydowanie źle. nie tylko na podstawie tego, co słyszę od
      mojego NM.
    • domisia26 Re: oceniając eks...na jakiej podstawie? 30.01.07, 15:12
      > na jakiej podstawie oceniacie te niby wredne eks?
      Tylko i wyłącznie na
      > zwierzeniach swojego nowego faceta, czy może próbujecie poznać tę drugą
      > wersję zdarzeń?

      Po pierwsze chyba za bardzo sie burzysz, po drugie nie zapominaj że wiele z nas
      jest mężatkami, po trzecie odpowiem ci na twoje nurtujące pytanie.

      Nie na podstawie mojego męża oceniam swoja ex tylko na podstawie jej
      zachowania, rozmów przeprowadzonych twarzą w twarz. Ależ oczywiscie wysłuchałam
      wersji ex, i wiesz różniła sie tylko tym, że nie powiedziała o swoich zdradach,
      bo było jej wstyd. Zaraz sie spytasz skąd wiem o tych zdradach, a ztad że
      teściu ja nakrył w hotelu, o tym jak to sama mówiła mojemu a mój nie wciemie
      bity rozmowy nagrywał na dyktafon.

      Moja ex jest wredna, ma z psychą, ale uwiesz mi idzie ja poskromić jak byka.
      To jej wredota, chamstwo, napuszczanie policji na mojego M za nic,
      manipulowanie dzieckiem, wyzwiska, a potem grzeczne zachowanie nauczło mnie, że
      co mnie nie zabije to mnie podwójnie wzmocni.

      I wiesz co ci napisze że chciałabym mieć, taką ex jak jest na tym forum i to
      nie jedna, normalna ex jak....... zostawie to dla siebiesmile)))

      I powiem ci że niektóre ex z tego forum, sa bardzo fajne,i nie tylko dlatego ze
      nie robia z siebie ofiar, ale dlatego że potrafia rozmawiać z nami jak kobiety,
      a nie jak ex.
    • samamama8 Re: oceniając eks...na jakiej podstawie? 30.01.07, 15:17
      ok, a co w sytuacjach gdy te next źle oceniają te eks, których w życiu na oczy
      nie widziały...tylko po tym co im facet powiedział?
      • e_r_i_n Re: oceniając eks...na jakiej podstawie? 30.01.07, 15:31
        samamama8 napisała:

        > ok, a co w sytuacjach gdy te next źle oceniają te eks, których w życiu na
        > oczy nie widziały...tylko po tym co im facet powiedział?

        Hmm... Nic? Bo co niby miałoby być?
    • e_r_i_n Re: oceniając eks...na jakiej podstawie? 30.01.07, 15:17
      Ja na podstawie słów mojego starego faceta smile
      • barbara001 Re: oceniając eks...na jakiej podstawie? 30.01.07, 15:20
        Oceniam ją na podstawie jej zachowania w stosunku do mnie, mojego męża, jej
        dziecka, jej reszty rodziny oraz znajomych.
      • samamama8 Re: oceniając eks...na jakiej podstawie? 30.01.07, 15:21
        własnie do kogoś takiego jak Ty kieruje swoje pytanie...piszesz że na podstawie
        słów swojego byłego...a nigdy nie przyszło Ci do głowy, że może on zwyczajnie
        kłamie? Nie miałas nigdy ochoty tego sprawdzić?
        • e_r_i_n Re: oceniając eks...na jakiej podstawie? 30.01.07, 15:22
          samamama8 napisała:

          > piszesz że na podstawie słów swojego byłego...

          Nie, nie piszę tak smile
          • samamama8 Re: oceniając eks...na jakiej podstawie? 30.01.07, 15:24
            cyt.:"Ja na podstawie słów mojego starego faceta smile"

            sorry to chyba ja w takim razie nie umiem czytać..
            • e_r_i_n Re: oceniając eks...na jakiej podstawie? 30.01.07, 15:27
              No chyba nie umiesz wink
              Mój facet nie jest moim nowym facetem smile
              A słowa mojego męża mam okazję weryfikować na forum smile
              • e_r_i_n Re: oceniając eks...na jakiej podstawie? 30.01.07, 15:28
                Aaa, nie jest też moim byłym, co chyba logiczne bardzo smile
              • samamama8 Re: oceniając eks...na jakiej podstawie? 30.01.07, 15:35

                wiesz pisząc "mojego starego faceta" ciężko wyczytać czy to Twój mąż czy nie
                mąż...zresztą nie ważne, nie śledzę waszego forum, zapytałam tylko na jakiej
                podstawie oceniacie eks...a Ty napisałaś że na podstawie słów (nie ważne
                czyich)...więc odpisałam jak zrozumiałam...no bo niby jak inaczej można to
                zrozumieć???
                • e_r_i_n Re: oceniając eks...na jakiej podstawie? 30.01.07, 15:41
                  Zauważyłaś emotikon na koncu mojej wypowiedzi?
                  A jak mozna weryfikować na forum czyjeś słowa? Na przykład czytajac to, co
                  pisze 'druga strona' smile
                  • samamama8 Re: oceniając eks...na jakiej podstawie? 30.01.07, 15:42
                    to Ty wiesz, ze ta druga strona pisze na forum i wiesz jaki ma nick? skąd to
                    wiesz?
                    • e_r_i_n Re: oceniając eks...na jakiej podstawie? 30.01.07, 15:44
                      Wywróżyłam z fusów smile
                      • samamama8 Re: oceniając eks...na jakiej podstawie? 30.01.07, 15:45
                        fajnie się z Tobą rozmawia...tak fajnie, że straciłam ochotę...smile
                        • e_r_i_n Re: oceniając eks...na jakiej podstawie? 30.01.07, 15:48
                          smile
              • samamama8 Re: oceniając eks...na jakiej podstawie? 30.01.07, 15:36
                a jak można weryfikować na forum czyjeś słowa?
        • samamama8 Re: oceniając eks...na jakiej podstawie? 30.01.07, 15:22
          to były pytania do e-r-i-n
          • dominika303 Re: oceniając eks...na jakiej podstawie? 30.01.07, 15:27
            Ex NM oceniam na podstawie jej tel do mnie , akt spraw w sądzie, zdania jej
            byłych teściów, zdania jej byłej babci, zdania jej brata ciotecznego oraz jej
            sąsiadów, a znajomych NM .
            Nikt, ale to nikt z w/w osób nie powiedział o niej nawet jednego dobrego słowa,
            no moze po za tym że młoda jest zawsze czystko i ładnie ubrana - ale to też
            nasza zasługa jak i rodziców exi, u których młoda spędza większość tygodnia.
            • jowita771 Re: oceniając eks...na jakiej podstawie? 30.01.07, 18:13
              dominika303 napisała:

              > Nikt, ale to nikt nie powiedział o niej nawet jednego dobrego słowa

              może mamy wspólną eksię? o naszej też wszyscy tylko źle, cały świat się
              uwziąłwink))
    • kai_30 Re: oceniając eks...na jakiej podstawie? 30.01.07, 15:24
      Ja eks mojego faceta nie oceniam. Nie znam jej osobiście, nie ma wpływu na moje
      życie, ani mnie ziębi, ani grzeje. A jeśli mam o niej jakieś zdanie, to składa
      się na nie wiele czynników - opowieści Nieślubnego (dotyczące sytuacji
      aktualnych, nie przeszłych - przeszłe mnie nie interesują), opowieści dzieci,
      znajomych, jej zachowanie w stosunku do mnie - a raczej brak zachowania, ja dla
      niej po prostu nie istnieję smile Nawet jeśli podjeżdżam pod jej dom, bo się
      umówiłam z córką Nieślubnego, że ją odbiorę, a eksia stoi przed bramą, to mnie
      demonstracyjnie nie widzi smile Smieszy mnie to, ale nie myślę: Ale durna baba, czy
      coś w tym guście. Może ma swoje powody (aha, gwoli ścisłości - Nieślubnego
      poznałam cztery lata po jego rozstaniu z eksią).
      • samamama8 Re: oceniając eks...na jakiej podstawie? 30.01.07, 15:25
        no a Ty nie masz czasem ochoty z nią porozmawiać?
        • kai_30 Re: oceniając eks...na jakiej podstawie? 30.01.07, 15:49
          samamama8 napisała:

          > no a Ty nie masz czasem ochoty z nią porozmawiać?


          A po co? O czym? O ile jeszcze ona mogłaby znaleźć powody do rozmowy ze mną -
          czyli dzieci, które widują mnie bardzo często, o tyle ja z nią rozmawiać nie mam
          o czym. O jej dzieciach, jeśli jest taka potrzeba, rozmawiam z Nieślubnym, bo to
          też jego dzieci. Czyli jeśli wybrała sobie moje "nieistnienie", to niech tak
          będzie. A jak czasem ma do mnie jakiś biznes (bo miewa, choćby z racji mojego
          zawodu i sporego księgozbioru) to prosi byłego męża albo córkę. Z tym, że jej
          były mąż, a mój nieślubny nie kryje, że prośba np. o pożyczenie ksiązki pochodzi
          od eksi, a córka pożycza "dla siebie" wink Ja do niej żadnych biznesów nie mam.
    • zielnaa Re: oceniając eks...na jakiej podstawie? 30.01.07, 15:27
      nie oceniam. Czasem dziwią mnie pewne rzeczy związane z dzieckiem mojego męża,
      ale nie oceniam na tej podstawie jego eks. Przyczyny mogą być przeróżne,
      niekoniecznie czyjaś wredność czy inne niemiłe rzeczy.
    • e_r_i_n Re: oceniając eks...na jakiej podstawie? 30.01.07, 15:29
      A teraz na poważnie - wypowiadaŁAM swoje zdanie na temat eks, a nie oceniałam.
      Miałam okazję być świadkiem róznych sytuacji na linii mój mąż - jego eks, które
      uwiarygodniły jego ogólną opinie na temat rzeczonej.
    • macosik Re: oceniając eks...na jakiej podstawie? 30.01.07, 15:31
      Ja nie próbuję poznać żadnej wersji zdarzeń. Mój NM rozstał się z Ex 10 lat
      temu. Mnie poznał 4 lata temu. Wydaje mi się, że ten okres uciszył wszystkie
      burze jakie były.
      Jeśli zdarza mi się oceniać Ex to tylko poprzez dzieci - ich zachowanie,
      wychowanie, to co mówią.
      Czasem dziwi mnie sposób ich wychowania ( i przez to zdaża mi się w jakiś
      sposób oceniać Ex )jednak to kwestia rodziców a nie moja.
    • m-m-m Re: oceniając eks...na jakiej podstawie? 30.01.07, 15:38
      ...na podstawie tego zestawu przekleństw kierowanych do mnie bezpośrednio
      (dawno to było), na podstawie...zdjęć z obdukcji jej syna po pobiciu przez nią.
    • reksia Re: oceniając eks...na jakiej podstawie? 30.01.07, 16:16
      mój M nigdy nic nie mówił o byłej, nawet gdy o coś zapytałam udzielał
      lapidarnych wypowiedzi, nie lubi o niej mówić

      po naszym ślubie to ona zaczeła wydzwaniać do Nas, dzwoniła na poczatku zawsze
      9-tego by spytać M i upewnić sie czy wyśle jej 10-tego alimenty, później
      telefony były coraz to bardziej nachalne i zdarzyło się że kilka razy ja
      odebrałam i tak zaczeła "zaczepiać"

      pewnego dnia gdy akurat dzieci były u nas, ona poprosiła by mogły zostać
      tydzień dłużej, M stwierdził ze musi to uzgodnić ze mną, po chwili ona
      zadzwoniła ja odebrałam akurat i to była moja pierwsza rozmowa z nią, później
      były następne, zazwyczaj dzwoniła by pożyczyć pieniędzy lub bym wpłyneła na M
      aby wysłał jej wcześniej alimenty

      zdanie na jej temat wyrobiłam sobie na podstawie jej działań i moich z nią
      rozmów

      acha drobne sprostowanie moja Exiara nie rozmawia ona krzyczy
      • reksia Re: oceniając eks...na jakiej podstawie? 30.01.07, 16:48
        acha a pierwszy raz poczułam wyjatkowe zdziwienie i niechęc do Exiary gdy
        zadzwoniła by pożyczyć pieniędzy, po tym jak tydzień wcześniej otrzymała
        alimenty,
        jako ze była to juz któraś z rzędu z jej strony akcja "potrzebuje
        pieniędzy"(czyt. jestem biedna bo niezaradna)wystepujaca w krótkim okresie
        czasu , przeprosiłam ją i stwierdziłam ze jesli bede miała taką mozliwość to
        MOŻE pożyczę te pieniądze

        zadzwoniła na drugi dzień po 18.0 i O(...pi...)ła mnie że pieniedzy jeszcze nie
        ma na koncie a ona czeka bo dzieci ma głodne

        oniemiałam ,
        zaniemówiłam,
        trwałam chwilę bezruchu,
        odłozyłam milcząc słuchawkę,
        wkurzyłam się,
        krzyknełam 3 razy głośno K...K...K...!
        kiedy przyszedł M powiedziałam jednym zdaniem "siadaj musimy porozmawiać bo ja
        sobie na takie coś nie pozwolę"

        i to był ostatni raz gdy poszliśmy jej na ręke, od tej pory nic od nas
        dodatkowego nie otrzymała

        i ode mnie nie otrzyma skończyły sie pozyczki i wcześniejsze wpłaty czy
        jakiekolwiek dodatkowe pieniadze a takie otrzymywała


        i to był nasz błąd
        • reksia Re: oceniając eks...na jakiej podstawie? 31.01.07, 13:50
          a i dodam jeszcze że owe pożyczanie przez Exie pieniedzy -ostatnie na które ja
          sobie pozwoliłam miało miejsce w czasie GDY EXIA POZBAWIAŁA M PRAW
          RODZICIELSKICH ZA JEGO PLECAMI ,

          bo nie podała w sądzie właściwego adresu do korespondencjismile))
          tak wiec nawet za dokonanie z jej strony ,krzywdy M,(bo za taką krzywdę uważam
          doprowadzenie do procesu za czyimiś plecami, będąc z daną osobą w kontakcie,jak
          również pozbawienie kogokolwiek praw używając fałszywych zeznań- a takimi były
          zeznania o braku kontaktu M z dziećmi)

          zapłaciliśmy MY smile)) pożyczając jej dodatkowe pieniądze najprawdopodobniej na
          opłacenie kosztów tego procesu wykonanego za plecami Msmile))


          byłam wiec świadkim , pomijają sprawę działań ze strony Ex wychodzacych poza
          prawo ( o logice nawet nie wspomnę) byłam i jestem świadkiem działań gdzie Exia
          działała z takim tupetem że....(tu brzydko się wyrażam)...


          dodam ze M nie pali, nie pije , nie klnie , nie bije...smile))jest bardzo
          poczciwym facetem

          w tym tygodniu odbedzie sie proces moze dowiemy się czegos wiecej, wówczas z
          chęcią Ci opisze dlaczego sądzę że moja Exia jest NIBY WREDNA
    • cleopa Re: oceniając eks...na jakiej podstawie? 30.01.07, 16:19
      Ja oceniam na podstawie tego co widze ,czyli tego jak sie zachowuje w stosunku
      do mnie,w stosunku do swojej własnej matki i dzieckasmile
    • luna67 Re: oceniając eks...na jakiej podstawie? 30.01.07, 16:51
      samamama8 napisała:

      > na jakiej podstawie oceniacie te niby wredne eks? Tylko i wyłącznie na
      > zwierzeniach swojego nowego faceta,"

      Exie nie oceniam na podstawie zwierzen mojego M, gdyz jest to w naszym domu
      tabu, lecz na osobistej obserwacji jej zachowania, jej slow/krzykow (obraz),
      zaniedbywania/olewania dziecisad,.....,itd. itp.

      "czy może próbujecie poznać tę drugą
      > wersję zdarzeń?"

      ksiazki na jej temat nie mam zamiaru pisac, wiec te wiadomosci nie sa mi
      potrzebnesmile

      Moj Ex "wieszal na mnie psy" po rozwodzie , a ze kazdy znal ta prawdziwa wersje,
      to nikt nie bral go na serio. Moja Ex-tesciowa i jego brat, byli swiadkami w
      sadzie przeciwko niemusmile)) Teraz mamy dobry kontakt, ale nie obchodzi mnie co o
      mnie jego Nexie mysla i jak mnie oceniaja, zyje dla siebie, a nie dla nich (na
      pokaz).
    • triss_m7 Re: oceniając eks...na jakiej podstawie? 30.01.07, 16:55
      Na podstawie zdjecia tongue_out Napatrzylam sie na nie a potem zaczelam wieszczyc tongue_out

      Czy Ty masz nas wszystkie tu kolejno za super idiotki??
      Poczytaj troche to forum to nie bedziesz zadawac takich pytan. Po prostu sie
      zorientujesz na ile mamy doczynienia z exiami i skad wnioski.
    • reksia do samamama8 :) 30.01.07, 19:36
      a ja mam pytanie do Ciebie smile


      na jakiej podstawie wnioskujesz, że nasze exie są "NIBY" wredne??

      tylko i wyłącznie na zwierzeniach koleżanki z wspólnej pisakownicy? czy może
      próbujesz poznać tę drugą wersję zdarzeń?
    • joanna9969 Re: oceniając eks...na jakiej podstawie? 30.01.07, 21:52
      Zdanie na temat ex wyrobilam sobie glownie na podstawie wydarzen ktore nastapily
      po ich rostaniu czyli tych ktorym bylam swiadkiem , badz tez o ktorych to
      slyszalam podobnie jak moj maz od jej rodziny , znajomych , corki itp.
      Chyba nie moge powiedziec ze ex jest wredna w stosunku do mnie , poniewaz w
      stosunku do mnie jest ona raczej obojetna a nawet uprzejma no ale ona w koncu ma
      siebie za osobe z klasa i na poziomie wiec inaczej jej chyba nie wypada.
      Czasem nawet jest mi glupio gdy spotykam jej ciotke ktora czuje sie wrecz w
      obowiazku ze mna exsie porzadnie obgadac a akurat ex z jej "bujnym" zyciem
      towarzyskim jest tak wdziecznym tematem do plotek .
      A to ze bez zadnych skrupulow "molestuje" i atakuje czasem mojego malzonka to
      juz jest inna sprawa .Ja moge powiedziedziec tylko ze ja nie jestem jej ani
      wrogiem ani przyjacielem ona i ja to zupelnie dwie inne bajki
      z roznymi pogladami na zycie , ona zyje jak chce i niech sobie zyje , czasem
      jest mi jej tylko zal bo sama pod soba dolki kopie.
    • kicia031 Re: oceniając eks...na jakiej podstawie? 30.01.07, 22:52
      Tak, ja ocenialam Exie na podstawie opowieci aktualnego przez dlugi czas.
      Okaazlo sie to podejciem naiwnym i blednym, bo niestety jak by sie nie zapierac,
      to kij zawsze bedzie mial 2 konce.
      W tej chwili patrze na to trzezwiej, i tylko szkoda mi, ze Exia ma tak malo do
      zaoferowania corce, ktora jest uroczym, zdolnym dzieckiem, i ktorej potencjal
      sie marnuje przy takim a nie innym podejsciu matki.
      Niestety, ojciec niewiele robi, by to naprawic, a ja juz nie ma sily przypominac.
    • anastazjapotocka Re: oceniając eks...na jakiej podstawie? 31.01.07, 11:44
      Eksię oceniałam w swoim życiu parę razy.
      Po raz pierwszy na podstawie tego, co o swojej byłej mówił mój (wówczas)
      znajomy (dziesiejszy mąż).
      Z jego opowieści wyłonił się obraz pięknej, wykształconej, kulturalnej i
      inteligentnej kobiety z dobrego domu.
      Wersja bardzo prawdopodobna, zważywszy atuty fizyczne i psychiczne mego chłopa
      (nie ożeniłby się z byle kim).
      Pierwszy szok: na własne oczy zobaczyłam straszliwego maszkarona, chodzącą
      obrzydliwość (jak można było się w ogóle z czymś takim związać - nie chodzi mi
      o urodę - po oczach było widać, że to zły maszkaron).
      Drugi szok: maszkaron okazał się: prymitywny, wredny, głupi i podły. Oceniałam
      ją na podstawie pism sądowych przez te wszystkie lata, jej zachowania się w
      stosunku do nas oraz do własnej córki. Wyłonił mi się jasno obraz samolubnej,
      wstrętnej baby, na którą splunąć nie warto.

      Po latach zapytałam męża, dlaczego tak dobrze mówił o kimś tak podłym.
      W odpowiedzi usłyszałam, że z miłości do córki. Bardzo żałował, że dziecku
      sprawił taką mamusię.

      Jeśli miałabym miłą eksię - byłabym zachwycona, bo nie jestem złą kobietą.
      Trafił mi się koszmarny maszkaron - musiałam to jakoś przeżyć.

      Po latach nie znoszę jej równie mocno, jak na początku.
      Swoją drogą, jak tacy kulturalni ludzie, jak rodzice eksi mogli wychować tak
      nieudane córki.
      • mamaadama4 Re: oceniając eks...na jakiej podstawie? 31.01.07, 12:28
        Naszą eksię oceniam wyłącznie po jej czynach - chocby jej podejście do spraw
        opieki na dziećmi. Nikt nic mi nie musi mówic na jej temat, nawet ona sama.
    • glonik Re: oceniając eks...na jakiej podstawie? 31.01.07, 14:24
      samamama8 napisała:

      > na jakiej podstawie oceniacie te niby wredne eks? Tylko i wyłącznie na
      > zwierzeniach swojego nowego faceta, czy może próbujecie poznać tę drugą
      > wersję zdarzeń?


      Na podstawie bezpośredniego kontaktu.
      Nie czytałam innych postów, coby się nie sugerować.
      Poznałyśmysię na ślubie Jej Córki (tu od razu odpowiedź: nie nazwę Jej i
      brzydko - Córki - Młodą, - imię ma, a z szacunku, bo taki jest, piszę wielkimi
      literami.)tongue_out
      Najgorzej,to w sumie Glonikowy się zachował: uciekł.
      A my i tak się poznałyśmy. Paląc.
      Nie wtrąca się - dzieci dorosłe - mogłaby, ale Glonikowy nie przenosi tego na
      mnie.
      Dziewczyny chyba mnie zaakceptowały, bo słysząc coś takie: "Jak Ojciec cię
      poznał, to się fajniejszy zrobił".
      I Ex Glonikoweo, nie wchodząc mi w drogę, daje mi otwartą drogę do Siebie, Jej
      dzieci i następnych.
      Czy mam zmienić sygnaturkę?
      Niee, ja mam jeszcze "nieboszczyka", czyli własnego eksa, wykręcającego klamki.
      Ale durnota... Echchchchchch..
      • anastazjapotocka Re: oceniając eks...na jakiej podstawie? 31.01.07, 14:49
        Cześć, Gosiu!
        1. Rzuć natychmiast palenie!
        2. Glonikowy zachował się jak RASOWY mężczyzna (ciesz się, że się choć kąpie,
        bo jak każdy rasowiec, mógłby uważać, że od kąpieli "się parszywieje").
        3. Po co eksowi były te klamki (a może, złote one były, jak u maharadży?)
        4. Jak zdrówko?
        5. Całuję i do serca przytulam - czy Glonikowy już wrócił?
        Ewa
        • glonik Re: oceniając eks...na jakiej podstawie? 31.01.07, 15:55
          anastazjapotocka napisała:

          > Cześć, Gosiu!
          > 1. Rzuć natychmiast palenie!
          > 2. Glonikowy zachował się jak RASOWY mężczyzna (ciesz się, że się choć kąpie,
          > bo jak każdy rasowiec, mógłby uważać, że od kąpieli "się parszywieje").
          > 3. Po co eksowi były te klamki (a może, złote one były, jak u maharadży?)
          > 4. Jak zdrówko?
          >. Całuję i do serca przytulam - czy Glonikowy już wrócił?
          > Ewa

          To ja dojechałam do Glonikowego, bidoczek..., bo: autobus się spóźnił,; bo do
          pracy musiał lecieć, a ja tylko przeziębiona jestem, bo w autobusie grzali jak
          cholera, a paląca jestem.
          O klamkach napisałam w innym wątku.
          Palenia nie rzucę, bo już, po tym wszystkim ,dupencja mi się nadmiernie
          rozrosła.
          Nienawidzę "ciumkania", a Ty ( i nie tylko Ty) mię podtrzymujecie mnie w moich
          odbiorach.
          PS Dobra, przyznam się... zostałam babcią honoris... niech to szlag...
          PPS Niestety, jedna dolegliwość zastąpiła inną. Lecę na Diclofecania, bo się
          okazało, że boli.
          Ale i tak Cię i Inne Macochy nie "ciuciające" i nie "pochylające" się
          pozdrawiam.
          Dzieci mające OBOJE rodziców - żyjących - to dla nieumiejących czytać - nie
          mają macoch.
          • atenais Re: oceniając eks...na jakiej podstawie? 31.01.07, 21:55
            Gloniku, wywal fajasy... bleeee. Palilam - wywalilam, a raczej schudlam niz
            przybralam... Mam za soba dwa semestry o zywieniu ludzkosci i wiem jak jesc by
            nie tyc smile moge doradzic smile uwielbiam pysznosci i nie umiem sie glodzic, pol
            roku we Fracnji siedzialam (mniam - tam dopiero jedzonko)
            Chetnie cos podpowiem
            • reksia Re: oceniając eks...na jakiej podstawie? 31.01.07, 22:38
              Gloniku ja sobie pozwolę dołączyć sie do apelu atenais, wywal fajasy i to jak
              najprędzej

              ja rzuciłam jakieś 2 lata temu
              przybrałam faktycznie 5 kg, ale po tych 2 latach stwierdzam, że nawet kosztem
              złego samopoczucia (z powodu tej 5 w boczkach:p)) WARTO BYŁO RZUCIĆ smile

              moze podam drobne i prozaiczne "za", ale podam takie które mnie cieszą , no
              wiesz w serduszku tak troszkuwink
              -skóra twarzy nabrała koloru

              - zdziwionam ale moje włosy są o wiele bardziej błyszczące,
              -smaki i zapachy znów czuję ich całą plejadę i z taką mocą jakbym odczuwała je
              od nowa, wręcz wieloma nie mogę sie nasycić z na wspomnienie tego, że wcześniej
              wyciełam sobie z zyciorysu tak wielką część świata , to mi wstyd przed samą
              sobą,

              a zresztą glonikuwink juz bez moraLizatorstwa
              WARTO KOBITO WARTOwink
            • reksia do atenais 31.01.07, 23:03
              atenais napisała:
              >i wiem jak jeść by nie tyć

              atenais ja postuluje tak niesmiało, bo nie wiem na ile czas ci pozwala, ale o
              mały pościk w tym temacie ,( coś w stylu" macoszko dbaj o siebie")


              ja sobie tak marzę zgubić 2-3 kilogramiki do wiosenki;P, bo tej wiosny chcę
              zabłysnąć dla M na nowo, a co mi tam;P

              a moze do mojego apeliku o pościk wiosenny, sie jeszcze ftoś dołączy smile
              • triss_m7 Re: do atenais 01.02.07, 11:05
                Ja ja! Ja sie przylacze!
                Dokladnie rok temu rzucilam fajki big_grin i jestem z tego bardzo zadowolona.
                Nie przytylam ale bardzo chetnie pocztyam co ma do powiedzenia Atenais.
                Reksiu, poscik "Macoszko dbaj o siebie" to swietny pomysl!
                Pozdrowki!
                • reksia Re: do atenais 01.02.07, 14:04
                  Witam Triss_m7 i pozdrawiam serdeczniesmile
    • domisia26 do samamama8 31.01.07, 18:57
      Jak widzisz prawie Każda z nas, ocenia swoja ex na podstawie własnych
      doświadczeń, nie tylko po tym co opowiadali nasi M, czy partnerzy.
      • atenais Re: do samamama8 31.01.07, 21:48
        Moja Ex znam z opowiesci NM, opowiesci Mlodego, telefonow do NM (notorycznie
        miedzy 23 a 24) oraz z kilku spotkan "osobistych".
        Moje zdanie o niej... osoba dziwna, nietolerancyjna, zatwardziala, zacofana i
        wycofana. Nie jest zla, nie jest brzydka. Jest przedwczesnie postarzala na
        wlasne zyczenie - nie fizycznie, ale psychicznie (za czym idzie ubranie,
        fryzura, postawa ciala).
        Kiedy musza gdzies isc razem z moim NM - np. w sprawie Mlodego to wygladaja
        zaiste przedziwnie. Zal mi jej - ale tylko ona moze zmienic wlasne zycie.
        Jedyna rzecz, ktora mi przeszkadza tak naprawde to fakt, ze bardzo deprymuje
        Mlodego. Nawet jego osiagniecia mozna zanegowac - w jakikolwiek sposob. Dostal
        sie do kadry narodowej (w wieku smile 14 lat!!!) w swojej dziedzine sportu -
        jada na zawody do Holandii - chwali sie mamie... i co slyszy????? "To nie mieli
        juz gdzie tych zawodow zaorganizowac!!!???? Musieli w tym kraju narkomanow,
        zboczencow i popaprancow????!!!!!!! Jezdzic za granice sobie mozesz jak
        bedziesz mial 18 lat!!!"
        Bez komentarza... aby nikt nie powiedzial, ze jestem negatywnie nastawiona wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja