anna-z11
01.02.07, 12:59
Mój mążma dziecko z pierwszego zwiążku, rozstał się ze swoją partnerką, gdy
ona była w ciąży. Nie utrzymywał kontaktu z synem do jego 8 roku życia. Teraz
syn ma 12 lat. Przychodzi do nas na weekendy tylko po to, aby pograć sobie na
kompie, bo w domu mu nie pozwalają (robi to przez 20 godzin dziennie z
przerwami na posiłki). Mamy z meżem 5 miesięcznego synka, do czasu jego
urodzenia jakośznosiłam te wizyty, ale teraz jużnie mogę. Wróciłam do pracy i
wstajęo 5 rano, wracam o 17.00 bo dojeżdżam do innej miejscowości, podróż
zajmuje mi 5 godzin. Wracam zmęczona, w nocy wstajędo maluszka, któremu
wychodzą ząbki. Teraz są ferie i dziecko męża jest z nami przez tydzień. Nie
mam spokoju, bo gra głośno, a do tego sprowadza dzieci sąsiadów, które
zachowują się głośno i siedzą do 22 lub 23. Kiedy kazałam zwrócić mężowi
uwagę tym dzieciom to powiedział, że jego syn może robić co chce.Nienawidzę
tych wizyt i coraz bardziej tego dzieciaka. Najgorsze, że dochodzi między
mnąi mężęm do nieporuzumieńna tym tle, a on mówi wtedy, że jak mi się nie
podoba to mogę wyjechać z dzieckiem do rodziców. Nie chcę pozbawiać mojego
dziecka ojca, ale już dłużej nie mogę tego znieść. Czy komuś takie uczucia
też nie są obce?