To ja z innej beczki, tak dla równowagi...

03.02.07, 21:40
za co cenicie Ex waszych mężów/partnerów?
I nie jest to żadna prowokacjasmile))
Przeczytała właśnie cały wątek samamama8 i generalnie opinie na temat Ex
negatywne, tak więc pomyślałam,że może jednak chociaż niektóre z Was znajdą
jakieś cechy pozytywne w Ex...?
Na samym początku dodam małe wyjaśnienie,aby ktoś mnie opacznie nie zrozumiał:
a mianowicie, Ex mojego męża posiada cechy negatywne i nie będę kłamała,że
szczególnie na początku "naszej" znajomości bywało różnie,ja jednak przyjęłam
zasadę,że nie odpowiadam na żadne zaczepki ze strony Ex i dość szybko dała
sobie siana,a na dzień dzisiejszy nasze stosunki określam mianem poprawnych.
Ale staram się być teraz obiektywna i:
cenię "naszą" Ex za to,że nigdy nie nastawiała Młodego przeciwko mnie
(przynajmniej nic o tym nie wiem), nigdy nie robiła problemu z faktu,że Młody
jest pod moją opieką(czasem tylko moją),że Młody lubi mnie a ja jego. Cenię ją
również za to,że bardzo dobrze wychowuje Młodego i jest dla niego dobrą matką.
Cenię ją również za to, że przywiązuje dużą wagę do nauki Młodego. Cenię ją
również za to,że umie ze sobą rozmawiać i ma do mnie zaufanie (chyba..)

Hmmm....to chyba na tylesmile))

Pozdrawiam serdecznie
Cymbeline - macocha od lat 6-ciu.
    • luna67 Re: To ja z innej beczki, tak dla równowagi... 03.02.07, 22:02
      Niestety cymbeline, nic pozytywnego o Exi mojego M nie moge napisac (a bardzo
      bym chciala).
      Ale o nowej Nexi mojego Ex po tak krotkim czasie znajomosci moglabym bardzo duzo
      (znam ja od 2-ch tygodni) . Mial kilka Nexi, jedne fajne takie sobie obojetne,
      inne zaborcze, zazdrosne o dzieci, itd..
      Dzisiaj Nexia zadzwonila sama od siebie i sie zapytala czy moja corka nie miala
      by ochote pojsc z nia na zakupysmile. Poklachalismy troche przez telefon i jestem
      "wniebowzieta", ciesze sie, ze moja corka bedzie miala dobrego "duszka".
      • cymbeline Re: To ja z innej beczki, tak dla równowagi... 03.02.07, 22:36
        Wiesz Luna,rozumiem Ciebie,tak myślę przynajmniejsmile
        U nas też cukierkowo nie było,przynajmniej na początku i pewnie gdybym pisała na
        tym forum jakieś 5-6 lat temu to ten post brzmiałby zupełnie inaczej...
        Ale u nas zadziałał czas no i pewnie jednak cechy charakteru.Czasem czas jest
        lekarstwem,a czasem niestety nie i nie z każdym da się mieć pozytywne czy
        chociaż poprawne relacje. I to jest smutne.Ja myślę,że najczęstszym powodem
        niedogadywania się na lini Ex-Next jest to,że z jednej strony czasem Ex nie umie
        zaakceptować faktu,że jest jakaś Next,a Next ma problem z zaakceptowaniem faktu
        istenienia Ex i pasierba/pasierbicy i całego dobrodziejstwa inwentarza jaki się
        z tymi faktami wiąże.I ja też miałam wiele problemów na początku mojego związku.
        Z wieloma rzeczami nie umiałam sobie poradzić,ułożyć ich w swojej głowie itp.
        Teraz jest u nas w miarę ok,ale niestety zdaję sobie sprawę z tego,że w sytuacji
        kiedy Ex nie ułożyłoby się życie prywatnie tak jak sobie je zaplanowała,to być
        może ten post,który dzisiaj napisałam by nie istniał. To,że życie Ex ułożyło się
        dobrze,zaakceptowała dzięki temu fakt,że jej Exowi (a mojemu mężowi) też wiedzie
        się dobrze. Bardzo chciałabym się mylić....

        Pozdrawiam serdeczniesmile))

        P.S. Z tego mojego przydługiego wywodu wyłania sie jedno równanie:

        szczęśliwa,spełniona i zadowolona z własnego życia Ex = spokój w rodzinie Next smile
        • luna67 Re: To ja z innej beczki, tak dla równowagi... 03.02.07, 23:12
          cymbeline, u mnie "idzie" 6 rok jak jestesmy razem, ale te zle relacje z Exia
          nie sa uwarunkowane moim zachowaniem, lub moim negatywnym nastawieniam do
          dzieci. Dieci zawsze lubilam i lubie (raz bardziej raz mniej), i moje uczucia do
          dzieci, nic nie moze zaklocic, nawet parszywe zachowania Exi (choc bylo u nas
          juz nie za ciekawie).

          Dzisiaj wiem, ze taki czlowiek jak ona, nie zmieni sie nawet za 10 lat, wiec
          odpuscilam i koncentruje sie na pozytywnych wibracjachsmile

          Exia ulozyla sobie zycie ma dzieciatko, ale wstretny charakter jednak pozostalsad
    • cymbeline Re: To ja z innej beczki, tak dla równowagi... 03.02.07, 22:47
      Luna, cieszę się,że Twoja ostatnia Next wydaje się być fajna. Myślę,że wszystko
      tak naprawdę zależy od charakteru człowieka i tyle.
      Natomiast uważam,że dobre czy też poprawne relacje między Ex a Next dobrze
      wpływają na dziecko. Przynajmniej tak mówi moje doświadczenie. Nasz Młody jest
      spokojny,wie że może ze mną porozmawiać o mamie, a z mamą o mnie. Nie ma
      problemu czyją "stronę trzymać" itp.,wiesz co mam na myśli,prawda?
      Myślę,że Ex nigdy do dziecka nie powiedziała złego słowa o mnie,a ja nigdy nie
      nastawiałam dziecka przeciwko niej,nigdy nie zastępowałam Młodemu matki itp.
      Dla niego mamusia zawsze będzie mamusią i równocześnie osobą najukochańszą na
      świecie i naprawdę mnie to cieszy,ale ten fakt nie wyklucza innego faktu,a
      mianowicie tego,że jestem ja i mnie też może lubić i nie musi się z tym kryć...
      Bardzo się cieszę z naszych relacji i mój mąż też bardzo się cieszy,że jego syn
      i ja po prostu bardzo się lubimy.To naprawdę ułatwia życie wszystkimsmile

      Tak więc trzymam kciuki za Twoją Nextsmile))
      • phidyle Re: To ja z innej beczki, tak dla równowagi... 03.02.07, 22:50
        Nasza eks jest bardzo ladna.Wiecej dobrego w niej nie znalazlam a i to nie jej
        zasluga.
        • cymbeline Re: To ja z innej beczki, tak dla równowagi... 03.02.07, 22:58
          Hahahaha...
          Ja phidyle tego akurat o mojej Ex napisać nie mogę....a bardzo żałuję, bo do
          dziś nie mogę rozwiązać zagadki,do kogo podobny jest Młody,jest ładnym dzieckiem
          a podobizny ani do matki ani do ojca nie widzę..)))

          Ups...mam nadzieję,że mój mąż nie obrazi się na mnie jak to przeczyta,bo na
          prawdę go kochamwink)

          Pozdrawiam smile
          • phidyle Re: To ja z innej beczki, tak dla równowagi... 03.02.07, 23:26
            Moj pasierb jest do matki bardzo podobny i tez ladny, natomiast moja corka jest
            podobna do tatusia, niestety, bo uszy maja oboje godne uwagi i sa lysawi.
          • luna67 Re: To ja z innej beczki, tak dla równowagi... 04.02.07, 00:24
            cymbeline napisała:

            "...bo do dziś nie mogę rozwiązać zagadki,do kogo podobny jest Młody,jest ładnym
            dzieckie ma podobizny ani do matki ani do ojca nie widzę..)))"

            Moj przyszly tesc rozwiazal ta zagatkesad(( testem DNA.

            Syn mojego M, jest rudy i ... (nie napisze jaki gdyz nie lezy to w moim stylu,
            nie chce dziecka obrazac, i dziecko nic za to nie moze), dodam, ze w rodzine Exi
            i mojego M nikt nie mal tego koloru wlosow i odstajacych uszu.

            Jak syn mial 3 miesiace, wyszlo na jaw, ze Exia miala romans z sasiadem jak
            dlugo nie bylo wiadomo, mowili, ze 2 miesiace, (sasiad: rude wlosy i odstajace
            uszy, terazniejszy maz Exi po wielu rozstaniach i powrotach).

            Moj M nie mogl tego przebolec i malzenstwo sie rozsypalo. Obawy zaczely sie
            pojawiac tylko u tesciow, jak dziecku w wieku 1 roku zaczely rosnac wlosy.

            A ja, widzac troskliwosc mojego M o malego, nie przypuszczam, zeby mial z tym
            dylemat,..... albo sie z tym pogodzil?, ze prawdopodobnie dziecko nie jest jego,
            nic i tak by nie zdzialal, gdyz na zaprzeczenie ojcostwa bylo za pozno
            (zaprzeczenie w niemczech jest: 6 miesiecy po urodzeniu dziecka).

            Placil dalej alimenty na dwujke i dalej placi wiecej niz sad przyznal, ale ojcu
            mojego M nie dawalo to spokoju (pisalam juz kiedy o tym dylemacie tutaj na
            forum). Tesc, zrobil pare tygodni temu test DNA (pisalam tutaj, ze cos napisze,
            ale nie mialam na to odwagi i sily), i wyszedl negatywny, tnz moj M nie jest
            ojcem!!!!. Tesc tylko mnie i swojej zonie powiedzial o tym fakcie, i mi
            przyrzekl, ze nie powie mojemu M, serce by mu peklo.

            Boje sie tyko, ze to i tak kiedys wyjdzie na jaw, gdyz tesc sporzadzil testament
            uwzgledniajac tylko wnuczke oprocz syna!!!!sad(((((

            Czasami nie moge zasnac z tego powodu, nieraz chcialabym mu to powiedziec, ale
            sie boje jego reakcji;-((((( to gryzie mnie od srodka, czuje sie tak jakbym ja
            mojego M oszukiwalasad

            Prosze drogie panie o rade, co mam z tym fantem zrobic?

            Przepraszam mialo byc pozytywnie, spiep...szylam chyba twoj watek, nie chcialam
            tego opisywac, ale po twoim zdaniu jakos sie otwarlam, i nie wiem, czy bym
            kiedys ten dylemat z siebie wyrzucilasad((((

            Moze ten fakt, usprawiedliwialby zachowanie Exi, ktora chciala, zeby jej maz
            przysposobil dzieci, ale nie chciala stracic alimentow?
            • reksia do Luny 04.02.07, 14:59
              Luna ja spytałam mojego M czego by oczekiwał odemnie w takiej sytuacji.
              M powmyslał i odpowiedział krótko "ja bym chciał znać prawdę, oczekiwał by byś
              mi powiedziała".

              I wiesz , ja bym tez chciała wiedzieć. To moze być trudne i róznie w pierwszym
              momencie dana osoba moze zareagować , ale powinno sie powiedzieć.

              Wg mnie mozna i wręcz nalezy tez jasno podkreslić, że skoro przez całe zycie
              pełnili dla siebie wzajemnie funkcje ojciec-syn , to dalej tak powinno pozostać.

              Bo w tym wszystkim nie tylko geny sie liczą ale i cała plejada innych ludzkich
              odczuć i doświadczeń.

              Pozdrawiamsmile
              • dominika303 Re: do Luny 04.02.07, 15:23

                A ja jestem zdania, ze skoro teściowie Luny znaja prawdę i zatrzymali to dla
                siebie, to Luna nie jest odpowiednia osobą aby uświadamiac M, że DNA wyklucza
                jego ojcowstwo sad(
                Wiesz to jest cios poniżej pasa dla każdego !
                Jeszcze gdyby exia powiedziałam o tym , to oki, ale Luna - sad(((((
                marnie to widzę! Zresztą po co mącić?
                • luna67 Re: do Luny 04.02.07, 22:54
                  dominika303 napisała:

                  >
                  > A ja jestem zdania, ze skoro teściowie Luny znaja prawdę i zatrzymali to dla
                  > siebie, to Luna nie jest odpowiednia osobą aby uświadamiac M, że DNA wyklucza
                  > jego ojcowstwo sad(

                  Mylisz sie Dominiko, to ja musialam uzyc silnych argumentow, zeby rodzice nie
                  uswiadamiali syna. Tesc byl tak poruszony (przez telefon), przeklinal Exie na
                  czym swiat stoi, i chcial natychmiast rozmawiac z synem (dobrze, ze mojego M nie
                  bylo w domu). Pojechalam do tesciow, a ze licza sie z moim zdaniem, obiecali
                  milczec, powiedzialm, ze jezeli uznam to za stosowne, to mu o tym powiem.

                  Doszlismy wszyscy do wniosku, ze Moj M nie jest durny i napewno przypuszcza.

                  Dlaczego myslisz, ze ja nie jestem odpowiednia osoba do "uswiadamiania" mojego
                  M?, jezeli ja, najblizsza mu osoba (przed rodzicami, tak przed rodzicami!!!),
                  jestem nie odpowiednia, to jak myslisz kto???? Exia? czy ty myslisz, ze Exia o
                  tym nie wie? na 100% wie, ale sie boi, ze moze stracilaby alimenty na jedno
                  dziecko (ona naprawde nie zna sie na prawie).

                  Nie mam zamiaru macic, jestm ostatnia osoba dorzaca do konfliktow, zanim cos
                  zrobie pomysle. Pozatym moj M przyjol by najgorsza nowine lepiej odemnie, niz od
                  kogos innego (nawet od rodzicow).
                  • dominika303 Re: do Luny 05.02.07, 07:53


                    "> Dlaczego myslisz, ze ja nie jestem odpowiednia osoba do "uswiadamiania"
                    mojego
                    > M?, jezeli ja, najblizsza mu osoba (przed rodzicami, tak przed rodzicami!!!),
                    > jestem nie odpowiednia, to jak myslisz kto???? Exia? czy ty myslisz, ze Exia o
                    > tym nie wie? na 100% wie, ale sie boi, ze moze stracilaby alimenty na jedno
                    > dziecko (ona naprawde nie zna sie na prawie)."

                    Luno, mnie chodziło tylko o to, ze skoro exia nawarzyła piwa to jako dorosła
                    osoba powinna to piwo wypic z całą odpowiedzialnością, a ty jako żona nie masz
                    obowiązku rozwiązywac tajemnic przeszłości twego M.
                    Bo pierwszy odruch nienawiści i nie wiary, wręcz bólu i ogromnego smutku
                    spadłby na ciebie nie na exię! A ty tutaj w niczym nie zawiniłaś.
                    Więc dlaczego miałabyś dzwigać ciosy od zranionego M??

                    Wiesz, nie obraz sie, ja tak to widzę z boku.
                    Ty będąc w środku możesz tą sama sytuacje odbierac inaczej.

                    Pozdrawiam smile)
              • luna67 Re: do Luny 04.02.07, 21:35
                reksia napisała:

                > Luna ja spytałam mojego M czego by oczekiwał odemnie w takiej sytuacji.
                > M powmyslał i odpowiedział krótko "ja bym chciał znać prawdę, oczekiwał by byś
                > mi powiedziała".

                Rozmawialam z moim M o dzieciach, o tym, ze matka jest zawsze pewna, idt.,
                zapytalam sie mojego M co by zrobil, jakby sie okazalo, ze jakies niby jego
                dziecko nie jest jego (naturalnie w zartach), i uslyszalam odpowiedz: " nie
                chcialbym sie o tym dowiedziec, matka wtedy nie pozwolila by mi sie chyba z tym
                dzieckiem widywac, no i dla drugiego dziecka bylo by to katastrofa, a placic
                musialbym i tak"

                Mam teraz czyste sumienie, odemnie sie nigdy nie dowiesmile

                > Wg mnie mozna i wręcz nalezy tez jasno podkreslić, że skoro przez całe zycie
                > pełnili dla siebie wzajemnie funkcje ojciec-syn , to dalej tak powinno pozostać
                > .
                Zgadzam sie z tym. Ale nie umie sobie wytlumaczyc, dlaczego jego rodzony ojciec
                (przypuszczam sasiad, terazniejszy maz Exi) godzi sie, zeby obcy facet bral jego
                dziecko, tak czesto!!!! czyzby chodzilo mu o te zdechle 400,- Euro???? Jest to
                dla mnie ochydnesad((
            • cymbeline Re: do Luny 04.02.07, 22:09
              Luna,
              głupio mi,bo ja tak bezwiednie wypaliłam z tym brakiem podobieństwa,miało to
              mieć wydźwięk żartobliwy,nie znałam Twojej historii,dawno nie byłam na tym forum
              i nadal rzadko się pojawiam,mam huk roboty i mało czasu na internet.
              Powiem Ci szczerze, że nie wiem co zrobiłabym na Twoim miejscu,z jednej strony
              miałabym wielką ochotę wygadać się mojemu M,a z drugiej strony zdawałabym sobie
              sprawę,że to nie moja rola...patowa sytuacja. Myślę,że przede wszystkim Twój
              teść nie powinien był obarczać Ciebie taką tajemnicą.

              Pozdrawiam Cię cieplutkosmile)
              • luna67 Re: do Luny 04.02.07, 23:14
                Cymbeline, masz racje:

                "Myślę,że przede wszystkim Twój
                > teść nie powinien był obarczać Ciebie taką tajemnicą."

                Wiesz, to wygladalo 2 lata temu inaczej, moj tesc chcial zrobic ten test nie
                tylko ze wzgledu na testament, ale glownie dlatego, ze Exia notorycznie
                utrudniala widzenia z dziecmi. Moj M z tego powodu bardzo cierpial, i tesc
                chcial go "pocieszyc", ze jedno z dzieci nie jest jego, myslal, ze ten bol sie
                jakos "przepolowi"smile.

                Test wyladowal w szufladzie, jak wygralismy w sadzie, wygrzebal go po pewnym
                czasie spoczywania na dnie i zamowil nowy, i tak z ciekawosci zrobil.

                Ale nie przypuszczal, ze tak sie tym przejmie, a o jego pomysle dowiedzialam sie
                ok. pol roku temu, gdyz darzy mnie duzym zaufaniem (i mu odradzilam!!!).

                On teraz zaluje, ze sie mnie nie posluchal, gdyz go to bardzo "gryzie" (chyba
                wiecej niz mnie).

                Pozdrowionka z powrotemsmile
      • luna67 Re: To ja z innej beczki, tak dla równowagi... 03.02.07, 23:36
        cymbeline napisała:

        > Luna, cieszę się,że Twoja ostatnia Next wydaje się być fajna. Myślę,że wszystko
        > tak naprawdę zależy od charakteru człowieka i tyle.

        Ooooo wlasnie mialam to na mysli piszac ostatni post.

        > Natomiast uważam,że dobre czy też poprawne relacje między Ex a Next dobrze
        > wpływają na dziecko.

        Ja o tym wiem, ale jak widac nie wszyscy. Ja po rozwodzie dbalam o poprawne
        relacje z ojcem, nigdy zle o nim nie mowilam (przy dzieciachsmile, nie utrudnialam
        kontaktow, wrecz przeciwnie aranzowalam je.

        Zaowocowalo to bardzo dobrym kontaktem dzici z tata i oczywiscie ze mna.
        Urodziny dzieci czy jakies inne uroczystosci uzgadniamy i organizujemy razem,
        tnz. ja, moj M i Ex, a jak Nexia jest w porzadku to z Nex. Z ostatnia Nex mojego
        Ex sie nie dalo, gdyz uwazala nasze relacje za "chore", za sielankowesad Wedlug
        niej po rozwodzie ojciec powinien sie usunac od dzieci i zajac sie w pelni nowa
        kobieta (rodzina)sad(
        Bardzo sie ciesze z terazniejszej Nexi, to bardzo sympatyczna kobieta,
        inteligentna, tylko sie boje, ze dla mojego Exa za inteligentna;-((( nie mam na
        mysli, ze moj Ex jest mlotem, tylko jak ona go blizej pozna, to zrezygnuje z
        "znajomosci". Moj Ex jest natretnym "zdradaczem", i nie wiem jak dlugo z jedna
        wytrzymasad((, a jak ja znam, to nie bedzie z niewiernym dlugo sie patyczkowac.

        Moja corka jest naprawde szczesliwasmile)) bardzo ja lubi, i ja tezsmile
        Trzymam za nich kciuki, gdyz normalna Nexia jest blogoslawienstwem dla matki, no
        i oczywiscie dla dzieci.

        Dziekuje za ten pozytywny post, podtrzymuje na duchu, i tylko tak dalejsmile
        • dominika303 Re: To ja z innej beczki, tak dla równowagi... 04.02.07, 10:19
          Cymbeline,
          moze kidyś nastąpi taki dzień, że będę za coś lubic exię NM, lub chociaz mieć o
          niej neutralne zdanie. Na chwilę obecną - nic dobrego nie moge wyszukać sad(
          A to dopiero niespełna 5 lat jak mam z nia pośrednio doczynienienia, wiec kto
          wie ...............
          • cymbeline Re: do Dominiki (małe sprostowanie...:))) 04.02.07, 22:34
            Wiesz Dominika,
            to za dużo powiedziane,że ja lubię Ex, za dużo się wydarzyło na samym początku i
            na pewno wiele rzeczy nigdy jej nie wybaczę,a na pewno nie zapomnę. Ja po prostu
            tylko staram się w miarę obiektywne dostrzec w niej pozytywne cechy. I tak jak
            już chyba gdzieś wcześniej pisałam,nie ufam jej (myślę,że ma problemy
            emocjonalne ze sobą, myślę,że w jakimś procencie jest wrażliwym człowiekiem,a
            kiedyś wielu osobom wyrządziła wiele krzywd w imię kasy i myślenia tylko o
            sobie..)i nie ma możliwości żebyśmy się polubiły tak szczerze i prawdziwie i ja
            tego nie oczekuję. Wiem również nawet na pewno,że w innych okolicznościach ona
            nie byłaby taka jaka jest teraz (mam na myśli jej życie osobiste),ale jednak coś
            musiało się stać,że zachowuje się poprawnie.Po pierwsze myślę,że jednak brak
            mojej reakcji na jej zaczepki,a po drugie,Młody po rozwodzie miał problemy
            emocjonalne,czasem moczył się w nocy i nie tylko. Wtedy ona zażądała wizyty ich
            trójki u psychologa i mój mąż poszedł oczywiście. Opinia psychologa m.in.
            mówiła,że dziecko (na tamtą chwilę oczywiście) jest bardziej związane
            emocjonalnie z ojcem niż matką,a wiadomo,że po rozwodzie i czas jakiś przed
            Młody rzadko widywał ojca,a i w tamtym okresie ona (a może i bardziej jej matka)
            utrudniała kontakty ojciec-syn. Myślę,że ta rozmowa z psychologiem dużo dała, bo
            Ex naprawę kocha swoje dziecko i stara się postępować dla jego dobra. Tak więc
            od lat kilku nasze stosunki są ok, natomiast wciąż i niezmienne mąci jej matka ,
            ale to zła kobieta jest....smile Jest bardzo zawistna i czas próbuje czepiać się do
            mojego męża (wiecie,dzieci same opowiadają,że babcia to i to powiedziała o tacie
            itp.). Myślę,że ex-teściowa mojego męża nie może przeboleć faktu,że mój mąż tak
            szybko ułożył sobie życie i pomimo tego,że życzyła mu żeby "zdechł pod płotem"
            mój mąż ma się całkiem dobrze.W dodatku wkurzają ją moje dobre kontakty z jej
            wnuczkiem,który często opowiada o mnie,a ona tego widocznie słuchać nie może...
            Najbardziej przykro jest mi z tego powodu,że ta baba-potwór jest moją
            imienniczką,a imię moje ponoć pokój oznacza...smile)))

            Tak więc moja Kochana, nic białe nie jest i nic czarne, również w moim życiusmile)
            A już na pewno różowe nie było....)))

            Pozdrawiam cieplutkowink
            C.
    • pom Re: To ja z innej beczki, tak dla równowagi... 04.02.07, 16:32
      Cenię Eksię za parę spraw:
      - wobec mnie jest uprzejma i taktowna, jeśli w ogóle ją widzę, czy słyszę (by
      phone);
      - dobrze wychowuje swoich synów, nie nastawia ich negatywnie do naszej nowej
      rodziny i mnie w szczególności; mam wrażenie, że jest dokładnie odwrotnie;
      - razem z M stanowią wspólny front w wychowaniu dzieci, nie gra nimi w żadnym razie;
      - ujęła mnie ostatnio tym, że myśli i ma serce do naszego synka; jak się urodził
      chłopcy przynieśli mu prezenty, pamiętała o dniu dziecka, gwiazdce, itp.;

      Mam Eks chyba najlepszą z możliwych: choć nasze światy są zupełnie różne i
      trzymamy się na dystans, to mamy dużo zrozumienia, życzliwości i dobrej woli
      wobec siebie.
      Tak to widzę i niech tak zostanie. Amen.
    • lilith76 Re: To ja z innej beczki, tak dla równowagi... 05.02.07, 09:20
      - jest miła i uprzejmna, choć miała kiedyś powody, to złości;
      - potrafi podziękować za jakiś gest względem jej dziecka;
      - uważa, że kontakt dzieci z ojcem jest bardzo ważny;

      Ma też swoje wady, ale wady ma każdy człowiek.
    • joanna9969 Re: To ja z innej beczki, tak dla równowagi... 05.02.07, 17:10
      Moja ex jest w stosunku do mnie uprzejma .
      Jest atrakcyjna kobieta , umie sobie radzic w zyciu.
      I to chyba tyle z tych pozytwnych jej cech.
      A tak a propo to przypomniala mi sie sytuacja
      sprzed paru mniesiecy .
      Ex zalozyla sprawe o uniewaznienie slubu koscielnego
      (bo ona bardzo religijna kobieta jest)
      i w zwiazku z tym z moim M skontaktowala sie zakonnica proszac go o
      rozmowe , zgodzil sie.
      Ja mu wczesniej wbilam do glowy zeby absolutnie i pod zadnym
      pozorem nie obsmarowywal exsi
      (nie ukrywam ze nam tez na tym uniewaznieniu zalezy).
      Wiec moj M sie staral na maxa ,nic od siebie , same odpowiedzi na pytania
      ale i tak obawiam sie ze obraz nie byl piekny :dziecko bez ojca ,
      wielu partnerow , zdrada w malzenstwie.
      A propo sprawy to pierwsza instancja uniewaznila , czekamy na wyrok
      drugiej instancji.

    • jowita771 Re: To ja z innej beczki, tak dla równowagi... 06.02.07, 11:57
      myslę nad zaletami i wymysliłam! plusem eksi jest to, że daleko mieszka.
      i jeszcze to, że czuje przede mną respekt. przy pierwszym kontakcie próbowała
      mnie nastawić przeciwko mojemu NM, ale ją ustawiłam. wytknęłąm jej kłamstwo i
      nie wiedziala, co powiedzieć. waliła na "ty", a ja tylko "pani" i żeby nie
      nachodziła mojej rodziny. nie miałam ochoty się z nią spoufalać, potraktowałam
      ją chłodno i uprzejmie. teraz moja prawie tesciowa się śmieje, że eksia nawet
      ton głosu i wyraz twarzy zmienia, jak mnie widzi i "dzień dobry" mówi z
      dziesięciu metrów z widocznym ukłonem, żeby zdążyć pierwszasmile
      • ywwy Re: To ja z innej beczki, tak dla...+ luna 06.02.07, 20:58
        Ja dla równowagi właśnie nie zastanawiam się nad eksią, zostawiam to mojemu M smile
        Niech sobie sam z nią układa sprawy dzieci - bo tylko to im pozostało . Gdyby
        nie dzieci to byłaby zwykłą znajomą, jakich wiele, kto by się dłużej nad nimi
        zastanawiał...
        Luna - myslę, że teściu wcześniej czy później nie wytrzyma i puści parę, a twój
        M na pewno wszystkiego się domyśla i wiesz co , imponuje mi, ma facet klasę!
        Nie możemy stawać się tacy sami jak oni !
    • dzk35 przekornie... 08.02.07, 08:21
      za co cenię...? głównie za to że przy niej jestem: dobra, ciepła, czuła,
      życzliwa, wyrozumiała, sympatyczna, opiekuńcza, szczera, potrafiąca się znaleźć
      w każdym towarzystwie, umiejąca rozmawiać, chętna do współpracy i świetna
      kucharka!!!
      ludzie! połowy z tych cech ja w sobie sama nie umiem znaleźć, a moja rodzina
      nie widzi nawet z osiemdziesięciu procent!!! gotować wprost nie znoszę... jakim
      cudem oni przetrwali razem dwadzieścia lat?

      a tak serio to nie znam jej więc trudno mi coś powiedzieć, jedynie że ma miłe i
      dobrze wychowane dzieci
Pełna wersja