moj mezczyzna

05.02.07, 14:50
Historia mojego M

Oto czego dowiedzialam sie w ten weekend....
Od poczatku naszego zwiazku wiedzialam,ze Rodzice mojego M rozstali sie jak
on mial 2 lata.Moj M nie kontaktuje sie ze swoja matka.Taka sytuacje
zastalam,pytalam raz,ale M powiedzial,ze nie chce o tym mowic,ze to
przeszlosc i, ze jego rodzicami sa Tata i obecna partnerka ojca.
Uszanowalam Jego decyzje.
W sobote Babcia M opowiedziala mi cala historie.Powiem szczerze- zszokowalo
mnie to,ale zaczelam teraz pewne rzeczy lepiej rozumiec.
Matka mojego M urodzila najpierw dziewczynke 2 lata pozniej mojego M i od
razu zaczely sie problemy,bo powiedziala wszem i wobec,ze ona chlopca
wychowywac nie bedzie,ze robila wszystko,zeby byla dziewczynka.
Pomieszkala z nimi jeszcze pol roku,wziela corke i sie wyniosla.
dodam,ze przez ten czas nie karmila syna,nawet go nie brala na rece,totalny
chlod i obojetnosc.
Po rozwodzie corka zostala z nia,na rozprawie powiedziala natomist,ze syna
nie chce i niech go sobie ojciec chowa.Corke spasla,do rozmiarow swiadczacych
juz o chorobie ,po czym przestala sie jej podobac i ja rowniez oddala ojcu.
Sama wyniosla sie daleko.Wyszla ponownie za maz.
Po pewnym czasie wrocila w ich okolice i postanowila zabrac syna i zajac sie
jego wychowaniem.Moj M wowczas 8letni pamietal matke,bo odwiedzila ich ona
pare razy ,a ojciec nie ukrywal kto to.Choc nawet jej zachowanie wtedy bylo
straszne.Potrafila wrzeszczec na dzieci,gdy sie na nia patrzyly: Co sie tak
gapisz glupku itd.
Zostala szybko przepedzona.
Jednak ,gdy M mial 8 lat wziela Go do siebie(nie wiem jak to zostalo
rozwiaznae sadownie i dlaczego,ale sad przyznal tymczasowa opieke matce)
Nie wiem i nigdy sie nie dowiem co moj M przezyl przez ten czas z matka,ale
domyslam sie skoro w wieku 11 lat sam wsiadl w pociag ,wrocil do Ojca i nigdy
nie chcial juz matki ogladac.
Ona probowala nawiazac kontakt,przyjezdzala,ale w koncu dala za
wygrana.Natomiast starsza siostre mojego M przekonala do siebie i zyja teraz
w doskonalej komitywie,co wplynelo tez na stosunki M z siostra.Sa one
poprawne.I tyle.
Strasznie przykro mi sie zrobilo.M nie wie,ze ja wiem.Od soboty okazuje mu 10
razy wiecej czulosci(choc nigdy mu jej nie brakowalo z mojej strony),sama
nawet nie wiem co robic.Dziwnie sie czuje.
    • lykaena Re: moj mezczyzna 05.02.07, 14:56
      Dodam jeszcze,ze Eks mojego M przez caly czas trwania ich zwiazku rowniez
      szanowala Jego decyzje o braku kontaktu z matka.Natomiast gdy ich zwiazek mial
      sie ku koncowi i byl to okres robienia na zlosc, nawiazala z nia kontakt i dzis
      sa najlepszymi przyjaciolkami.

      P.S.Na wesele Eks przyszla,ale sama bez corki,co bylo czysta zlosliwoscia z jej
      strony.Przyszla tez bez partnera.Posiedziala 2 godziny.Na koniec dala popisowe
      przemowienie,ktore znamy z relacji znajomych,bo skierowane bylo do nich,zreszta
      my slabo slyszelismy,bo siedzielismy daleko,przy innym stole.
      Bylo to przemowienie pelne wyzwisk pod ich adresem.Nikt nie wiedizla o co
      wlasciwie jej chodzilo.Po swoim popisie Eks wyszla.
      My bawilismy sie fantastycznie,choc ja nie potanczylam ,bo w sobote spadlam z
      konia i mam kontuzje kregoslupasad((
      • kleo1 Re: moj mezczyzna 05.02.07, 15:03
        Dot. 1 posta: Uuuuuuu sad
        Dot. 2 posta: No tego to się chyba nikt nie spodziewał, nieźle się popisała,
        spaliła się chyba na całej linii...
        • dominika303 Re: moj mezczyzna 05.02.07, 16:34
          Ale numer z przeszłoscią twojegosad(((
          co do exi - popis I klasa hahahahahahahahaha chyba szybko jej na imprezy
          rodznne nikt nie zaprosi hihihihi

      • natasza39 Re: moj mezczyzna 05.02.07, 21:32
        lykaena napisała:

        > Dodam jeszcze,ze Eks mojego M przez caly czas trwania ich zwiazku rowniez
        > szanowala Jego decyzje o braku kontaktu z matka.Natomiast gdy ich zwiazek
        mial
        > sie ku koncowi i byl to okres robienia na zlosc, nawiazala z nia kontakt i
        dzis
        >
        > sa najlepszymi przyjaciolkami.


        Myslę, że to najlepiej charakteryzuje obie panie.
        Normalna osoba nie czułaby potrzeby "zaprzyjaźniania sie" z ex tesciową, do
        której całe lata sie nie odzywała.
        W kontekście afery weselnej a zasadniczo jej zakończenia to doskonale tłumaczy
        stosunek obu pań do dzieci.
        Jest przedmiotowy i tyle.
        Jedna pani oddawała albo brała sobie dziecko w zalezności od tego co i kiedy
        było dla niej wygodne, a druga pani "wydaje" ewentualnie " nie wydaje" dziecka
        ojcu tak jakby to były płaszcze w szatni.

        Nieporadnosc zas twojego faceta w tej całej sytuacji mozna chyba genetycznie
        wytłumaczyc.
    • lilith76 Re: moj mezczyzna 06.02.07, 09:45
      Lykaeno, przy okazji rzuć okiem na historię tej rodziny z innej strony - dzieci M, to jeszcze prawie "czyste kartki" i po części i od ciebie zależy, czy wejdą w życie poranione jak ojciec.
      • lykaena Re: moj mezczyzna 06.02.07, 15:08
        Nieprawda.Moj M mial wspaniala macoche,z ktora ma doskonaly, przyjacielski
        kontakt do dzis,a nie zmienilo to jego stosunku do matki i nie zlagodzilo tego
        co przezyl.
        • babe007 Re: moj mezczyzna 06.02.07, 18:35
          A czy nie pomyślałaś jaki mógłby być Twój mąż dzisiaj gdyby na domiar
          wszystkiego zamiast cudownej macochy trafił na macochę złą...?
          • reksia Re: moj mezczyzna 06.02.07, 18:38
            witaj Babewink
        • lilith76 Re: moj mezczyzna 07.02.07, 09:13
          Nie załapałaś lykaeno - tak się rozczulasz jaki to twój M był biedniutki, marniutki, jak to go życie nie rozpieszczało, puci, puci. A nie potraifsz tak samo, choć trochę, spojrzeć na jego dzieci smile
          • lykaena Re: moj mezczyzna 07.02.07, 11:32
            Wiedzialam,ze kto jak kto,ale Ty sie na pewno wypowiesz w moim watku i znow
            wystapisz jako adwokat ucisnionych....No comments
            • lilith76 Re: moj mezczyzna 07.02.07, 12:30
              Wolę być obrończynią tych którzy pomocy mogą potrzebować, niż roztkliwaić się egocentrycznie nad dorosłym chłopem, który ma swoje mechanizmy obronne i umiejętności poradzenia sobie z bagażem doświadczeń.

              Kurczę, lykaena, myślałam, ze potrafisz spojrzeć na świat poza własną dupę, ale ty widzisz tylko siebie i tych, ktorzy aktualnie robią ci dobrze.
              • lykaena Re: moj mezczyzna 07.02.07, 15:52
                Wiesz zupelnie nie rozumiem czemu mnie atakujesz?? Opisalam jakas historie,a Ty
                oczywiscie wywlekasz poprzednie watki i probujesz mi dosrac.
                Myslisz,ze od twojego gadania nagle zostane matka polka??
                Kocham kogo kocham i mysle i troszcze sie o tych ,ktorych kocham.
                Dzieci M absolutnie nie kocham, sa mi obojetne ,mam do nich stosunek jak do
                sasiadow, drzew na ulicy i pogody.Ty mozesz sobie kochac i roztkliwiac sie nad
                cudzymi dzicmi,mozesz sie przejmowac cudzymi problemami,Twoj wybor.
                Moja moralnosc to moja sprawa i nie Tobie ja oceniac,a juz na pewno nie po
                lekturze kilku postow.



                ...Łagodny i bojaźliwy Prosiaczek czuje się niepotrzebny, gdy jego przyjaciele
                mówią mu, że jest za mały, by pomagać przy miodowych żniwach...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja