Dzień Dobry :)

06.02.07, 09:31
po kilkumiesięcznym w miarę regularnym studiowaniu forum postanowiłam się do
Was przyłączyć. Jestem i exią i nexią i weekendową macochą od ponad 2 lat.
Bywało różnie, raz poprzecznie raz podłużnie, ale musze przyznać, że
pechuńcio mnie nie omija, bo trafiłam na paskudne kobiety życia mojego M.
(czyt. matka, exia i córka obecnie lat prawie 8) i na wspaniałego faceta,
który gdzieś w tym wszystkim sie zagubił swojego czasu. Wyszliśmy generalnie
na prostą, ale pewne procesy juz nastapiły, jak dla mnie chyba
nieodwracalnie. Na razie nie mam odwagi więcej napisać, bo chyba bym
strasznie wypadła w Waszych oczach.
Pozdrowienia dla wszystkich dzielnych kobitek smile
    • lilith76 Re: Dzień Dobry :) 06.02.07, 09:43
      Witaj smile
    • swieta_1 Re: Dzień Dobry :) 06.02.07, 13:19
      Witamy,
      może aż tak źle nie będzie, nawet jak napiszesz.
      • mamba30 Re: Dzień Dobry :) 06.02.07, 13:31
        he he.... może i tak, lepiej teraz.... w weekend ma byc córka M i do tego
        teście maja wpaść, więc stan moich emocji może wzrosnąć drastycznie. Teraz na
        zakupy zmykam, ale po powrocie może w skrócie cos napisze o sobie, swoim
        wrednym charakterze i swojej sytuacji.
    • triss_m7 Re: Dzień Dobry :) 06.02.07, 14:56
      Witaj!

      "Na razie nie mam odwagi więcej napisać, bo chyba bym
      > strasznie wypadła w Waszych oczach."

      No co Ty? Przeciez tu same wiedzmy big_grin jak zatem mozesz "strasznie wypadac"? tongue_out
      Pozdrowka!
      • mamba30 Re: Dzień Dobry :) 06.02.07, 14:58
        Triss, tak czytając to forum i nicki zawsze sie zastanawiałam, czy Twój nick
        sie wział z Wiedźmina?? O ile się nie myle była tam jedna czarownica, która sie
        zwała Triss Merigold czy jakos takoć smile))

        jeszcze mnie poznasz jako wiedźme, zwłaszcza jako wiedźmę macochę, ale to z
        czasem.....
        • triss_m7 Re: Dzień Dobry :) 06.02.07, 15:06
          mamba30 napisała:

          > Triss, tak czytając to forum i nicki zawsze sie zastanawiałam, czy Twój nick
          > sie wział z Wiedźmina?? O ile się nie myle była tam jedna czarownica, która
          sie
          >
          > zwała Triss Merigold czy jakos takoć smile))
          >
          > jeszcze mnie poznasz jako wiedźme, zwłaszcza jako wiedźmę macochę, ale to z
          > czasem.....


          A jakze wink Triss Merigold czarodziejka (zlosliwi mowili czarownica smile))kochanka
          Wiedzmina - przyjaciolka Yennefer big_grin A siodemka to moja ulubiona cyfra.

          Nic nie nie przejmuj. Po to tu jestesmy zeby sobie pomagac. Czasem cos doradzic
          a czasem oberwac po glowie.
          • mamba30 Re: Dzień Dobry :) 06.02.07, 15:17
            Wiedźmina czytałam juz kilkakrotnie, ale chyba nadszedł czas na ponowne
            odświeżenie pamięci smile)I tak przeczytałam juz wszystkie pozycje, które
            wypozyczyłam, więc czas na ponowna wizyte w bibliotece smile

            Teraz to ja chyba tylko będe obrywała po głowie. Młoda zachowuje się powiedzmy
            poprawnie, ale we mnie coś pekło. Owszem, w stosunku do niej nie okazuje
            żadnych negatywnych emocji, tak jak zawsze wręcz przeciwnie, ale meczy mnie to
            już na tyle, że mam dość. I nawet nie pomaga to, że zaczęła mówić dziękuję,
            albo cześć jak przyjeżdza, że powiedziała cokolwiek poza żądaniami.... ech...
            • triss_m7 Re: Dzień Dobry :) 06.02.07, 16:36
              Oj jak dobrze Cie rozumiem.
              U nas tez ostatnio niewesolo. Mloda przechodzi bunt 15-latki i zachowuje sie
              karygodnie. Ostatnio jest przekonana ze wszystko sie jej nalezy i wszyscy maja
              wokol niej skakac, a uslyszenie od niej "dziekuje" graniczy z cudem. Coz...
              Pomimo calej sympatii do niej zaczyna mnie to meczyc ale staram sie byc ponad
              tym. Nawet moj M powiedzial wczoraj ze wstyd mu za jej zachowanie... duzy plus
              dla niego za obiektywizm.
              Ech... zycie, zycie, a kto powiedzial ze bedzie lekko? smile
              Pozdrowki!
              • mamba30 Re: Dzień Dobry :) 07.02.07, 09:38
                Boże, a co będzie u mnie, jak młoda będzie miała tyle?? Skoro jako 6-latka dala
                mi w kośc totalnie....
                A chciałam od początku dobrze, kilka pierwszych nocy u nas spałam na sofie w
                salonie (niewygodnie jak diabli) żeby młoda spała z tata, żeby sie
                przyzwyczaiła... Niestety to dziecko nie potrafi powiedzieć proszę, dziękuję,
                dzień dobry, dowidzenia. Za każdym razem jak ją M przywozi mówi jej w
                drzwiach "powiedz Kasi cześć" "pożegnaj się z Kasią". Przyjeżdżała tu, nie dała
                mi podejść na pół metra do M. Rozumiem, zazdrośc, ale trwało to półtora roku
                aż. Nadeptywała mi specjalnie na nogę, zasłaniała TV jak oglądałam, mimo kilku
                zwróceń uwagi robiła w kółko to samo. Nie odzywała się do mnie w ogóle. jej
                jedyne słowa to z rana (wstawałm przed M) "jestem głodna, DAJ mi jeść". Szła
                spać o 20, więc cisza nocna wcześnie się zaczynała, po czym pobudke robiła o 6
                rano. I już nie mozna było pospać, co 10 minut wchodziła do sypialni "tatuś,
                siusiu mi się chce" "to idź zrób", za 10 min. "tatuś, pić mi się chce" " to się
                napij, stoi w szklance na stole" "tatuś, nuszi mi się" itd. itp. Weekend w
                weekend ta sama sytuacja, ani chwili oddechu, exia szaleje na imprezach, a ja
                sie wściekam na jej dziecko, które z pełną świadomością nastawia przeciwko
                mnie. Nie dośc, że mała ma sama w sobie paskudny charakter (nie tylko moja
                opinia, ale wszystkich) to jeszcze nadgorliwa exia, której sie nie udało
                odzyskac męża..... Do tego mała całymi dniami gadała do siebie, albo krzyczała,
                wiedziała że mnie to wkurza, patrzyła mi się prosto w oczy i z premedytacja
                skrzeczala pod nosem. M jak to widział, to zamiast zwrócić jej uwagę, szedł z
                nia np. do innego pokoju i się zamykał, żeby mnie nie wkurzała. Taka chora
                sytuacja trwała długo, po wielu awanturach trochę zrozumiał, że mądre
                wychowanie nie polega na tym, że się dziecku na wszystko pozwala, ale na tym,
                że się wyznacza jasne granice tego, co dziecko może a co nie. Inny przykład -
                stawiam obiad na stole (za każdym razem oczywiście jej mam najlepiej gotuje, a
                wiem, że tego nie robi, bo M mówił, że odkąd poszła do pracy, to bardzo rzadko
                gotowała, a jeśli juz to cos z gotowców) surówka jest w salaterce, a młoda do
                mnie " nie będe tego jadła, nie nałozyłaś mi surówki". Albo: jestem w pokoju
                syna, M w kuchni i go wołam, młoda do mnie mówi żebym była cicho i tak kilka
                razy. Księzniczka całymi dniami chodzi znudzona i wiecznie słysze teksty "
                - tatuś, nudzi mi się
                - chodź porysujemy
                - nie chcę, tatuś nudzi mi się
                - chodź pobudujemy z klocków
                - nie chcę, tatuś nudzi mi się
                - chcesz pooglądać bajkę
                - nie chcę, tatuś nudzi mi się
                - no to co chcesz robić?
                - nie wiem, nudzi mi się......

                I tak w kółko Macieju, a we mnie się flaki przewracają, bo jazgocze cały dzień
                od rana. Próbowałam żeby wyszła na dwór do innych dzieci, są dziewczynki w
                podobnym wieku, ona nie chce. @ razy wyszła na dwór z synem, ale wróciła sie po
                5 minutach, bo tam jest nudno. Nigdzie nie chce chodzić, siedzi w domu całymi
                dniami i się nudzi albo męczy koty. Zamykam się już, bo widze że się zaczęłam
                rozkręcać. To tylko malusieńkie przykłady z życia..... Same widzicie, jestem
                podła, bo taki mam stosunek do malej. Niestety nie polubię jej juz raczej
                nigdy. Mimo tego całego syfu, który fundowała, zawsze byłam dla niej miła, o
                niechęci do niej mówiłam M, małej starałam się jej nie ookazywać. Dostawałam po
                nosie, mimo to nadal próbowałam dotrzec do niej. Nie udawało się, minęły ponad
                2 lata i stracilam na tyle serce, że nienawidze weekendów, w które ona tu
                przyjeżdża. Odkąd wróciłi exi rodzice z zagranicy, exia przestała mieć chęć
                dawać M dziecko, jest teraz złośliwa i potrafi kłamać, żeby małej nie dać.
                Ufff....
                • jowita771 Re: Dzień Dobry :) 07.02.07, 10:02
                  współczuję Ci, jeśli tak się pasierbica zachowuje, to musi Ci być trudno. Może
                  jest mało inteligentna? Bo żeby tak niczym się nie zainteresowała, to aż
                  dziwne.
                  • mamba30 Re: Dzień Dobry :) 07.02.07, 10:09
                    jest bardzo inteligentna, tylko strasznie absorbujaca. pytałam się jej
                    ostatnio, co robi w domu, bo to nienormalne żeby dzieciak całymi dniami sie tak
                    platał. Powiedziała, że tez się nudzi sad( Prosze ją za każdym razem, żeby
                    pozabierała ze soba jakies gry planszowe, to przynajmniej bedzie mozna pograc,
                    czy cos.... Oczywiście za każdym razem zapomina i sytuacja się powtarza. Tak
                    jak juz gdzieś napisałam, na szczęście zaczęła ze mna rozmawiać. Myśle że
                    mamuska po kilku rozmowach z m i zważywszy na fakt, ze ma wyjśc niedługo za
                    gacha za mąż, przestała buntować dzieciaka. To by nie było złe dziecko, gdyby
                    było inaczej wychowywane. Oczywiście ma się w genach pewnien zalążek
                    charakteru, ale jak widac jej rodzicie nie potrafili wydowyc tej lepszej
                    części. szkoda tylko, że ja na tym tyle czasu cierpiałam.
                    • triss_m7 Re: Dzień Dobry :) 07.02.07, 10:31
                      Mamba!

                      Ochlon troche, wiem, ze to trudne w tej sytuacji ale widac ze rzadza Toba
                      nienajlepsze emocje.
                      Nie zakladaj ze "nigdy jej nie polubisz" bo to od razu buduje wrogie
                      nastawienie. A przeciez to tylko dziecko i masz zamiar stosowac jej metody w
                      Waszym ukladzie? Mala jest ewidentnie zazdrosna, bardzo mozliwe, ze nastawiana
                      przez matke (ale tak wcale nie musi byc bo dzieciaki czesto tak maja po prostu).
                      Nabierz dystansu. Jesli Cie denerwuje podczas wizyt to ustal z M, ze na jakis
                      czas nie bedziesz w nich uczestniczyc. Raz Ty - nastepnym razem M z corka
                      mozecie gdzies wyjezdzac na week-end. Ja osobiscie nie preferuje takiej metody
                      i u nas nie ma mowy zeby z powodu humorkow Mlodej mielibysmy spedzac chociazby
                      week-endy osobno ale w sytuacjach mocno napietych to jedyne wyjscie. Kochac jej
                      nie musisz ale moze byc miedzy Wami przeciez przyzwoicie smile Wyrosnie - daj jej
                      i sobie troche czasu.
                      Aha i jeszcze jedno. Tutaj nie mowimy na nowego faceta exi - gach. Mimo
                      wszystko. Pozdrowki i powodzenia!
                      • m-m-m Re: Dzień Dobry :) 07.02.07, 10:33
                        Tutaj nie mowimy na nowego faceta exi - gach


                        Popieram.
                      • mamba30 Re: Dzień Dobry :) 07.02.07, 10:45
                        triss_m7 napisała:

                        > Mamba!
                        >
                        > Ochlon troche, wiem, ze to trudne w tej sytuacji ale widac ze rzadza Toba
                        > nienajlepsze emocje.
                        > Nie zakladaj ze "nigdy jej nie polubisz" bo to od razu buduje wrogie
                        > nastawienie.

                        Nie pisałabym tak, gdybym widziała jakies światełko w tunelu. Zbyt wiele złego
                        się wydarzyło. Niby jest lepiej, ale mam wrażenie że to tylko chwilowe. Zresztą
                        czas pokaże, zobaczymy...



                        A przeciez to tylko dziecko i masz zamiar stosowac jej metody w
                        > Waszym ukladzie? Mala jest ewidentnie zazdrosna, bardzo mozliwe, ze
                        nastawiana
                        > przez matke (ale tak wcale nie musi byc bo dzieciaki czesto tak maja po
                        prostu)
                        > .


                        Owszem, widac było że jest zazdrosna, ale minęło już naprawdę duzo czasu, żeby
                        ten układ zaczął jakoś normalniej funkcjonować. Co do exi to na 100% nastawiała
                        małą. Podczas kilku rozmów M udało się wyciągnąć takie informacje, zreszta exia
                        sama się kilka razy wsypała, bo nagadała małej głupot, które ona potem
                        powtarzała np. że tata woli tamtemu dzieicakowi (czyli mojemu synowi) kupowac
                        zabawki a mala potem gada, że wszystkie co jest u nas w domu jest jej, bo to
                        tatus kupił...

                        > Nabierz dystansu. Jesli Cie denerwuje podczas wizyt to ustal z M, ze na jakis
                        > czas nie bedziesz w nich uczestniczyc. Raz Ty - nastepnym razem M z corka
                        > mozecie gdzies wyjezdzac na week-end. Ja osobiscie nie preferuje takiej
                        metody
                        > i u nas nie ma mowy zeby z powodu humorkow Mlodej mielibysmy spedzac
                        chociazby
                        > week-endy osobno ale w sytuacjach mocno napietych to jedyne wyjscie.


                        Nie no, sorki, ale ja z własnego mieszkania nie będe wychodziła, bo mała nie
                        potrafi się trochę lepiej zachowywać. Jak juz gdzieś napisałam, jest lepiej a i
                        m pewne rzeczy zrozumiał i zaczął je wprowadzać w życie. Niestety na jej
                        charakter i to że się całymi dniami nudzi nie ma nikt wpływu, bo co nie
                        zaproponujesz, to jest xle. Więc kolejny weeknd z marudzącym dzieckiem przede
                        mną.


                        Kochac jej
                        >
                        > nie musisz ale moze byc miedzy Wami przeciez przyzwoicie smile Wyrosnie - daj
                        jej
                        > i sobie troche czasu.


                        Bardzo bym chciała, naprawdę bardzo żeby wyrosła i poszła w pozytywnym
                        kierunku. Znowu się narazę, ale znając ją jaka jest w ostatnim czasie, znając
                        ją jaka była wcześniej z opowieści M i dziadków, wątpię, żeby coś poszło w
                        lepszym kierunku. Obawiam się, że może być duzo gorzej.

                        > Aha i jeszcze jedno. Tutaj nie mowimy na nowego faceta exi - gach. Mimo
                        > wszystko. Pozdrowki i powodzenia!
                        >

                        Ok, przyjełam do wiadomości.
                        • triss_m7 Re: Dzień Dobry :) 07.02.07, 11:02
                          mamba30 napisała:

                          > Nie no, sorki, ale ja z własnego mieszkania nie będe wychodziła, bo mała nie
                          > potrafi się trochę lepiej zachowywać. Jak juz gdzieś napisałam, jest lepiej a
                          i
                          > m pewne rzeczy zrozumiał i zaczął je wprowadzać w życie. Niestety na jej
                          > charakter i to że się całymi dniami nudzi nie ma nikt wpływu, bo co nie
                          > zaproponujesz, to jest xle. Więc kolejny weeknd z marudzącym dzieckiem przede
                          > mną.
                          >
                          Mamba!
                          Ja Ci podalam tylko ewentualnosc. Ty mozesz - nic nie musisz. Ale czasami warto
                          troche odpuscic i pojsc na kompromis. Skoro tak sie nudzi mimo wielu propozycji
                          to niech sama cos zaproponuje, a jesli nie to ja zostawcie nich sobie siedzi i
                          robcie swoje. Mozecie razem z M zaczac np. jakas gre - zobaczysz szybciutko sie
                          przylaczy wink

                          Bedzie dobrze smile Nie daj sie tylko wyprowadzic z rownowagi wink
                          Powodzenia!
                          • mamba30 Re: Dzień Dobry :) 07.02.07, 11:12
                            triss_m7 napisała:

                            > Mamba!
                            > Ja Ci podalam tylko ewentualnosc. Ty mozesz - nic nie musisz. Ale czasami
                            warto
                            >
                            > troche odpuscic i pojsc na kompromis.

                            Nie mam zamiaru nigdzie chodzić, bo sama tez mam dziecko, może starsze, ale
                            mimo wszystko zająć się nim muszę. Rodziny nie mam, do której moglibysmy sie
                            poturlać, a jak pójde do jakiejś koleżanki, to raczej syn nie będzie miał na to
                            ochoty.


                            Skoro tak sie nudzi mimo wielu propozycji
                            >
                            > to niech sama cos zaproponuje, a jesli nie to ja zostawcie nich sobie siedzi
                            i
                            > robcie swoje.


                            No i tu jest problem, bo ona sama nie wie, a zostawić ją samej sobie się nie
                            da. Ona nawet jak cos robi, to co chwila woła tatusia albo przychodzi. Jak
                            kupiliśmy z M grę, to było fajnie, bo przynajmniej się czymś zajęła, graliśmy
                            razem. Ale grę zabrała, juz kilka razy. Ptzrcież nie będę za każdym razem
                            kupowała gry, bo nie mam na to pieniędzy. Proszę małą, żeby przywoziła ze sobą,
                            to tego nie robi. Zabiera miśka ze soba a potem się nudzi. Wyjsciem jest
                            jeszcze czasami ich wspólna wizytya u teściów, ale teściowa tez małej nie lubi,
                            toleruje ją przez wzgląd na M. No niestety to taki tp, że cięzko jest polubić.
                            Wyć mi się chce, bo am takiego fajnego faceta, moglibyśmy być fajna rodzinką,
                            gdyby nie te zgrzyty. Tak bardzo zazdroszczę niektórym z Was fajnych
                            dzieciaczków, mnie to nie jest dane niestety.

                            Mozecie razem z M zaczac np. jakas gre - zobaczysz szybciutko sie
                            >
                            > przylaczy wink
                            >
                            > Bedzie dobrze smile Nie daj sie tylko wyprowadzic z rownowagi wink
                            > Powodzenia!
                            >
                • ajmj Re: Dzień Dobry :) 07.02.07, 12:07
                  Księzniczka całymi dniami chodzi znudzona i wiecznie słysze teksty "
                  - tatuś, nudzi mi się
                  - chodź porysujemy
                  - nie chcę, tatuś nudzi mi się
                  - chodź pobudujemy z klocków
                  - nie chcę, tatuś nudzi mi się
                  - chcesz pooglądać bajkę
                  - nie chcę, tatuś nudzi mi się
                  - no to co chcesz robić?
                  - nie wiem, nudzi mi się......
                  I tak w kółko Macieju, a we mnie się flaki przewracają, bo jazgocze cały dzień
                  > od rana. Próbowałam żeby wyszła na dwór do innych dzieci, są dziewczynki w
                  > podobnym wieku, ona nie chce. @ razy wyszła na dwór z synem, ale wróciła sie
                  po
                  >
                  > 5 minutach, bo tam jest nudno. Nigdzie nie chce chodzić, siedzi w domu całymi
                  > dniami i się nudzi



                  *toż to wypisz wymaluj mój własny RODZONY synsmile Ja sobie wytłumaczyłam, ze ma
                  taki charakterek i jużwinka kiedys ludzie dadza mu popalić i dorosnie w moment.
                  Mam nadzieję. I już nie będzie taki znudzony i wiecznie niezadowolony z zyciawink
                  Wiec widzisz Mamba, własne dzieci choć próbujesz, starasz się, rozmawiasz TEŻ
                  potrafia dac popalićwink
                  Moją córke własnie zabrała opiekunkawinkDZieki Boguwink mam dwie godzinki
                  odpoczynku i idę sie odstresować na rozmowę kwalifikacyjną w sprawie pracy,
                  haha, bo córcia moja kochana przez moment dosłownie zdążyła pomalowac mi
                  markerem panele na sliczny czerwony kolor!

                  • mamba30 Re: Dzień Dobry :) 07.02.07, 12:22
                    ajmj napisała:

                    > *toż to wypisz wymaluj mój własny RODZONY synsmile Ja sobie wytłumaczyłam, ze ma
                    > taki charakterek i jużwinka kiedys ludzie dadza mu popalić i dorosnie w moment.
                    > Mam nadzieję. I już nie będzie taki znudzony i wiecznie niezadowolony z
                    zyciawink
                    > Wiec widzisz Mamba, własne dzieci choć próbujesz, starasz się, rozmawiasz TEŻ
                    > potrafia dac popalićwink
                    > Moją córke własnie zabrała opiekunkawinkDZieki Boguwink mam dwie godzinki
                    > odpoczynku i idę sie odstresować na rozmowę kwalifikacyjną w sprawie pracy,
                    > haha, bo córcia moja kochana przez moment dosłownie zdążyła pomalowac mi
                    > markerem panele na sliczny czerwony kolor!
                    >
                    Pewnie dostanie w kośc od życia, myslę że już w jakiś sposób coś się dzieje, bo
                    ona nie ma w ogóle koleżanek. Nie chodzi do dzieci, dzieci nie przychodzą do
                    niej, na podwórku u siebie sama jest ze sobą, gdy inne dzieci się bawia razem.
                    M mi opowiadał, że jak była mała i szedł z nią na plac zabaw, to jak widziała,
                    że huśtawka jest zajęta przez inne dziecko, zaczynała się giąć i wyć, bo to jej
                    hustawka. Potrafiła stanąć na zjeżdżalni i nie dać żadnemu dziecku zjeżdżać.
                    Taka jednostka nie przystosowana do życia w stadzie. Kocha M ponad zyciu,
                    zawsze mówi tatuś, natomiast o mamie mama a nie mamusia. Bardzo przeżyła
                    rozstanie rodziców, zresztą była w takim wieku, że trudno było cokolwiek
                    wytłumaczyć, ale mimo wszystko nadal twierdze, że nie tylko rozejście rodziców
                    jest przyczyna takiego a nie innego zachowania.
                    Widzisz, swoim rodzonym dzieciom chyba o wiele łatwiej jest coś wybaczyć bądź
                    zrozumieć. Mój syn jest zupełnym przeciwieństwem małej, inaczej go wychowałam,
                    tym bardziej mnie razi gburowatość tego dziecka. Tyle czasu jestem w stosunku
                    do niej miła, mimo że w środku wiele razy sie we mnie gotuje. Wiem, że dzieciak
                    niczemu nie jest winny, dlatego przełykam pigułę. Tylko to tak cięzko zyć,
                    zwłaszcza że z drugiej strony nie widzisz żadnych checi do polepszenia sytuacji.
                    • m-m-m Re: Dzień Dobry :) 07.02.07, 13:27
                      Pewnie dostanie w kośc od życia, myslę że już w jakiś sposób coś się dzieje, bo
                      ona nie ma w ogóle koleżanek. Nie chodzi do dzieci, dzieci nie przychodzą do
                      niej, na podwórku u siebie sama jest ze sobą, gdy inne dzieci się bawia razem.



                      EEE, tu bym nie przsadzała. Jako dziecko byłam bardzo podobna. Najlepiej
                      bawiłam się sama, żadne dodatkowe dzieci nie były mi potrzebne do towarzystwa.


                      Widzisz, swoim rodzonym dzieciom chyba o wiele łatwiej jest coś wybaczyć bądź
                      > zrozumieć.


                      Tak, to naczelna prawda dla macochy. Zakres tolerancji dla dzieci partnera jest
                      dużo niższy.
                      • mamba30 Re: Dzień Dobry :) 07.02.07, 13:42
                        m-m-m napisała:

                        > EEE, tu bym nie przsadzała. Jako dziecko byłam bardzo podobna. Najlepiej
                        > bawiłam się sama, żadne dodatkowe dzieci nie były mi potrzebne do towarzystwa.
                        >
                        Ja też tak miałam, ale nie nudziłam się ze sobą, potrafiłam sobie sama coś
                        zorganizować. W tym przypadku miałam raczej na mysli fakt, że od małej stronia
                        inne dzieci. Jeżeli w stosunku do nich zachowuje sie podobnie jak w stosunku
                        np. do mojego syna, to nie zdziwiłabym się, jakby omijały ja szerokim łukiem.
                        Chociażby zasada, która wyznaje "co toje to i moje a co moje to jest tylko
                        moje" może powodować negatywne odczucia innych dzieci w stosunku do córki M.
                        Próbowałam jej to kiedyś wyjaśnić, ale albo zrobiłam to za mało przystępnie,
                        albo mała po prostu nie chce tego zrozumieć.



                        > Tak, to naczelna prawda dla macochy. Zakres tolerancji dla dzieci partnera
                        jest
                        >
                        > dużo niższy.


                        Wiem i mimo walczenia sama ze soba, nie jestem w stanie zacząć inaczej
                        rozumować. Na szczęście albi i nie nie okazuję tego malej, dusze w sbie i w
                        środku sie gotuję, ewentulanie potem rozmawiam o tym z M.
    • mamba30 Długie 06.02.07, 14:56
      więc po kolei:
      Mam w tej chwili 33 lata i 12 letniego syna. Rozeszłam się z exem po ponad 10
      latach katowania. Nie mam żadnej rodziny, tkwiłam w tym bagnie sama. Poznałam
      M. od razu zaiskrzyło, sprawy potoczyły się błyskawicznie. Zamieszkaliśmy
      praktycznie od razu razem, u mnie w mieszkaniu. M z synem maja świetny kontakt
      od samego początku. M przed wprowadzeniem sie do mnie mieszkał ze swoją ex,
      gdyz mieli wspólne mieszkanie, które musieli sprzedać i podzielić się kasą. Coś
      o exi - wzięli rozwód po 6 latach małżeństwa, córka M miała wtedy 5 lat. Rozwód
      był bez orzekania o winie, na prośbę ex. Po odchowaniu dziecka poszła do pracy
      do jednostki wojskowej, tam poznała 21 letniego zołnierzyka, zachciało się jej
      zmian i stąd rozwód. Po wprowadzeniu sie M do mnie ex zaczęła robić problemy z
      mieszkaniem. M musiał jeździć po pracy na 2 koniec wawy 25 km. żeby wpuścić
      chętnych do oglądania mieszkania. Ex się umawiała a potem specjalnie nie
      otwierała. Oczywiście młody gach natychmiast sie tam wprowadził. Z podziału
      majątku po ponad półrocznej szarpaninie wyszło tak, że rodzice ex spłacili M. w
      1/3 kwoty wartośi mieszkania i na tym koniec. Ex nie dała kompletnie nic ruszyć
      poza kompem i jednym z TV. Zostawił jej 100m kompletnie umeblowane we wszystkie
      sprzęty mieszkanie i samochód. Po 2 m-cach odkąd M zamieszkał z nami ex sie
      przypomniało, że go kocha i że popełniła błąd. Zaczęła go nękać tel. smsami i
      innymi..... Chciała żeby wrócił, same pewnie możecie sobie wyobrazić
      scenariusz. W tym czasie rodzice ex byli za granicą i mała bywała u nas od
      piatku do niedzieli, co tydzień. Ex była na tyle bezczelna, że już w
      poniedziałek wydzwaniała, o której mój pojedzie po małą. Jakby było mało tego,
      to nastawiala dzieciaka przeciwko mnie. Dochodziło tez do wyzwisk w moim
      kierunku, potrafiła wyjść z domu, jak M. jechał odwieźć córkę o umówionej
      godzinie i powiedzieć, żeby ją jutro np. przywiózł. Mogłabym tu zacząć mnożyć
      przykłady zachowań ex córki, ale to chyba na osobny wątek. Takiego dziecka ze
      świecą szukać, dopiero teraz coś drgneło w pozytywnym sensie. A ex to typowy
      przykład kobiety bez klasy, która potrafi rzucić mięchem pod naszym blokiem, że
      M. zapomniał płyty znieść na dół. np. Teściowa moja nie odcięła pepowiny od
      syneczka. Cokolwiek on nie zrobiłby, w jej mniemaniu jest bez winy. Był juz
      moment, że pół roku sie do niej nie odzywałam, ani nie bywałam, bo w rozmowie
      tel. powiedziała żebym do niej mówiła na pani i że jestem wykluczona z kręgu
      rodziny. Dobrze, że M. chociaz też w jakimś stopniu za mna stanał, może nie
      tyle w bezpośrednim starciu, ale potem, tel. próbował pogadać i uświadomić
      matce, że się zachowała nie fair. Ech.... troszkę już przynudzam, ale za duzo
      na raz do napisania. Gdzie głowę nie przyłozyc, tam same problemy. Z exem tez
      ostatnio w sądzie wylądowałam, bo miał problem z płaceniem i z całokształtem.
      Moja nexia to kawał zdziry, sorki za słowo, narkomanka, która jest na
      utrzymaniu exa i pasozytuje na dziecku. Ex przestał płacić na syna, albo ucinał
      alimenty odkąd z nia zamieszkał. Next potrafiła odebrac tel. exa i mnie
      zwyzywać, jak dzwoniłam w sprawie dziecka albo o alimenty... Stąd te moje
      wczesniejsze przemyślenia, że te kobiałki wokół mnie sa specyficzne. Ja pewnie
      tez święta nie jestem, ale nigdy nie wchodziłam ludziom w życie z butami, nie
      byłam złosliwa, stałam z boku.... ale nie mogę już patrzeć, jak inni ludzie
      sprawiaja mi przykrość, są złośliwi,a przecież całkiem inaczej mozna te relacje
      poukładać....

      ciąg dalszy pewnie kiedyś nastapi
      • reksia Re: Długie 06.02.07, 18:25
        O! karamba wink, no to witaj wśród Nas Mamba wink))
        • khaldum Re: Długie 06.02.07, 18:26
          witamy Mamba, witamy ....

          ps, ciekawe to Twoje forum
          • m-m-m Re: Długie 06.02.07, 18:29
            Niestety już ktoś życzliwy wywlókł fragment Twojego postu na inne forum. Ale
            tym się nie przejmuj. Tu jesteś bezpieczna, a psy niech szczekają i tak
            karawana idzie dalej.
            • m-m-m To było do Mamby 06.02.07, 18:29
            • reksia Re: Długie 06.02.07, 18:37
              ja bym się tam tym wywlekaniem raczej nie przejmowała , wg mnie to oznacza ze
              tutaj My mamy to czego oni szukają smile)),

              to chyba nawet dobrze o macoszkach świadczy winkPPP

              znaczy się macochy sa bardziej interesujące niz np samodzielne winkPPP
              • m-m-m Re: Długie 06.02.07, 18:39
                Wolę uprzedzić nowa uczestniczkę naszego forum, by nie była zaskoczona i miała
                do tego dystans.
                • reksia Re: Długie 06.02.07, 18:43
                  tak wczytując sie w tych kilka pierwszych słów, które napisała to chyba
                  niewiele juz ją ruszywink))

                  P.s.
                  ale m-m-m ma rację trzymaj sie mocno Mambosmile
                • mamba30 Re: Długie 06.02.07, 19:27
                  JAK NA Smodzoielnych, to już brykam.... napisałam tam chyba 2-3 wątki w sprawie
                  exa.... to się nie tyczyło macoszek..... zaraz luknę....
                  • bemari mamba - znam to 06.02.07, 21:08
                    Ja tak miałam z teściową i szwagierką.Lata całe próbowały mnie
                    ustawiać.Szokowało mnie to, bo z innymi kobietami żyłam zawsze w zgodzie.
                    Jednej zabrałam jednak synusia, ostatnią miłość życia, druga próbowała leczyć
                    kompleksy(wykształcenie, relacje z mężęm) moim kosztem - wszystkie wywody
                    zaczynała :"BO młoda jesteś i nic nie wiesz".Mąż próbował łagodzić spory, ale
                    jak w końcu sam uznał, że to nie ja konfliktowa jestem, nie ja zaczynam
                    dyskusje, doszedł do wniosku, że trafiła mu się kobieta wyjątkowa.I one sobie
                    gadały, a on mnie dopieszczał.Ja byłam kochana, a w nich się gotowało. Czego i
                    Tobie życzę.
                    • mamba30 Re: mamba - znam to 07.02.07, 09:17
                      u mnie powodem kłótni z teściową (o ile tak to mozna nazwać) był konflikt
                      pomiędzy naszymi dziecmi - córka M i moim synem. Akurat spędzaliśmy wszyscy ten
                      weekend u teściów pod Wawą. Córka M ma taki charakter, że jak cos weźmie ze
                      sobą (miśka, lalkę, kawałek pudełka, cokolwiek) to nie da tego tknąć mojemu
                      synowi. I tego pamiętnego dnia była złośliwa, bo nie dawała mu dotknąc tego
                      miśka, tylko machała mu przed nosem. Nie zwracałam na to uwagi, zwaszcza pezy
                      tesciowej, bo ona jest zdania że nie mam prawa. Nie pomogła rozmowa z babą, że
                      jakoś mam prawo się młoda zajmować, ścielić jej łóżko, podstawiać jedzenie pod
                      nos, ale jak się zachowuje nieładnie to już mam siedzieć cicho. M jest taki, że
                      jak mała jest u nas, to pozwala jej totalnie na wszystko (a właściwie
                      pozwalała, jakoś trochę udało mi się opanować to) więc też nie zwróci jej uwagi
                      na nic. Akurat wyszłam wtedy na papierosa, jeszcze paliłam, gdy mój syn, który
                      jest starszy zabrał tego piekielnego miśka małej, więc zadyma na 100 fajerek.
                      Ona w ryk, M opierdzielił syna, na ten moment akurat weszłam. Więc zwróciłam M
                      uwagę, że niesłusznie skarcił syna, bo to wina małej, że go drazni, a przecież
                      wiadomo, że on jest większy, więc silniejszy.... Jak ja móiwłam do M to
                      wtrąciła się teściowa, jakim prawem ja to, jakim tamto. Że skoro nie możemy sie
                      dogadać, to powinniśmy rozwód wziąć, zaczęła się drzeć, obrażać mnie, że jestem
                      nikim (fakt rodzina patologiczna, która od dawna nie żyje i domy dziecka, ale
                      to nie znaczy że jestem nikim) i to wszystko się działo przy dzieciach. Nie
                      szło uspokoić tej kobiety, a że mój był na mnie zły to też siedział cicho.
                      Pojechaliśmy do domu, na drugi dzień zadzwoniłam do teściowej, wyciągnęłam
                      pierwsza dłoń, chciałam jej wytłumaczyć, że swoim zachowaniem spowoduje po raz
                      kolejny sytuację, w której jej syn będzie ja sam odwiedzał. Exia nie
                      przyjeżdżała kilka lat, po tym jak ja teściowa wyrzuciła z domu podczas wizyty,
                      święta spędali osobno uncertain Więc jak usłyszała to teściowa, to walnęła mi takim
                      właśnie tekstem i sie rozłączyła. Za kolejne 2 dni dzwoni do niej M,
                      teoretycznie jejj wytłumaczył już coś, oddał mi słuchawkę, ponoć mnie miała
                      przeprosić, a ona znowu jakiś tekst zarzuciła, nie chciałam z nia rozmawiać, co
                      raczej jest normalne. Pogadała jeszcze chwilę z M po czym stwierdziła, że woli
                      żonę od matki (paranoja) i też walnęła słuchawką. Od tamtej pory tylko teść
                      dzwonił do nas. Święta Wielkanocne spędziliśmy sami, dopiero po pół roku
                      zadzwoniła, że może byśmy sie spotkały i wyjaśniły sobie co nie co.
                      Pojechalismy do nich, rozmowa była niezbyt miła, stanęło na tym że jest zgoda,
                      ale atmosfera nadal nie jest do końca czysta. Jak wcześniej jeździliśmy tam co
                      2-3 tyg. na weekend, tak teraz raz na 4-5 na obiad. To tyle odnośnie teściowej.
              • mikawi Re: Długie 07.02.07, 09:32
                to raczej zabawne się zrobiło, z jakim zapałem "macochy" są czytane i stanowią
                główny nurt dyskusji dla tych "szczęśliwych" ponoć kobiet smile nie ma to jak być
                inspiracją dla kogoś smile
                • e_r_i_n Re: Długie 07.02.07, 09:38
                  Gdzie czytane, przecież cały czas się niektórzy zarzekają, że ich 'nic a nic
                  nie interesują te wredne, mściwe macochy'. Pewnie tym szczęsliwym kobietom i
                  idealnym macochom (stad tutaj nieobecnym) się te wątki w koszmarach sennych
                  pojawiaja wink Ewentualnie dotyk anioła, te sprawy wink
                  • mamba30 Re: Długie 07.02.07, 09:39
                    czytałam, przeraża mnie jad i złośliwość tych szczęśliwych kobiet. Nie
                    sądziłam, że ktoś w ogóle mnie nie znając może tyle osądów na mój temat
                    wypowiedzieć.
                    • m-m-m Re: Długie 07.02.07, 09:47
                      Dlatego niepotrzebnie się przejmujesz. Nie ma kim, naprawdę.
                      Ja z definicji nie dyskutuję z betonem, a na udowadnianie, że nie jestem
                      wielbłądem tym bardziej szkoda mi czasu.
                      • m-m-m Re: Długie 07.02.07, 09:50
                        Acha i jeszcze jedno: niejaka mi.lena to wielonickowa zatwardziała zdradzona
                        żona, często występuje pod nickiem bet66, beatea i milionami innych nicków.
                        Typ niereformowalny i mocno pokoślawiony psychicznie, żywi się niczego nie
                        podejrzewającymi nowymi uczestnikami różnych forów.
                        • mamba30 Re: Długie 07.02.07, 09:53
                          no cóż, przykro mi w takim razie że ma zryty beret smile)
                          Ale ja nie jestem w ciemię bita, co prawda wole dyskutować, niz rzucać miechęm
                          tudziez innymi, ale jak potrzeba, to potrafię sie obronic. Nie od dzis pisuje
                          na forum smile) Biedne nieszczęsliwe kobiety, ech...
                    • e_r_i_n Re: Długie 07.02.07, 09:54
                      mamba30 napisała:

                      > czytałam, przeraża mnie jad i złośliwość tych szczęśliwych kobiet.

                      One sa bardzo szczęśliwe smile Dlatego tak często o tym piszą wink
                      A wiedzac wszystko najlepiej. O wszystkich. I zawsze mają rację. Przy okazji
                      można się czegoś o sobie dowiedzieć wink.
                      Dlatego niewarto się wdawać w dyskusję.
                      • mamba30 Re: Długie 07.02.07, 09:59
                        własnie to dzisiaj zrobiłam. Wkurza mnie to, że nic o mnie nie wiedzą, a
                        potrafia tyle opinii wydać. Teraz się doczytałam, że mój mąż to taki biedny
                        zuczek, któremu zawsze było pod górkę i którego wybielam. he he.... ciakawa
                        rzecz, zważywszy na to, że sama mu ciągle wyrzucałam, ile błędów popełnia. A że
                        baby są wredne, to jest inna sprawa. Ciekawi mnie, jakby jedna z druga nazwały
                        exię, która pod wpływem alku wysłałaby strzałkę do ich M (exia tak wiele m-cy
                        robiła, puszczała strzałki, a M oddzwaniał) dodam że mała była oczywiście u nas
                        na weekens i zaproponowałaby żeby przyjechał, to sobie trójkąt zrobią. Ciekawi
                        mnie tez, jakby nazwała ex, która do ich M przez telefon wyzywałaby ja od kurew
                        i szmat......
                        Ale przecież one wiedxą lepiej ode mnie, co się działo w moim życiu.
                        • e_r_i_n Re: Długie 07.02.07, 10:03
                          mamba30 napisała:

                          > Ciekawi mnie tez, jakby nazwała ex, która do ich M przez telefon wyzywałaby
                          > ja od kurew i szmat......

                          Eee, niektóre z nich same to uskuteczniały wink
                          Dobra rada - daj sobie spokój z dyskusjami na nowej rodzince. Przypadki takie
                          jak Agamagda, Pelagaa czy Derena sa kolorytem forum. I warto poczytać czasami
                          ich posty, zeby wiedzieć, jaką eksia sie nie stać.
                          • m-m-m Re: Długie 07.02.07, 10:11
                            Zdecydowanie daruj sobie Mambo dyskusję z osobami, które poza pyskówką i
                            złośliwością nie mają Ci nic innego do powiedzenia.
                            • mamba30 Re: Długie 07.02.07, 10:12
                              i tak też uczyniłam smile
                          • mamba30 Re: Długie 07.02.07, 10:11
                            Kurcze, ja jestem raczej ugodowa babka. Do życie exa się nie wpieprzałam do
                            momentu, w którym mi zaleźli za skórę. I tak byłam cierpliwa, bo rok czasu po
                            mnie jeździli. W końcu się wkurzyłam i poszłam do sądu. Teraz ex wie, ze mnie
                            na to stać i sobie dal spokój. Póki co od m-ca mamy poprawne stosunki, jeżeli
                            znowu nexia nie wejdzie mu na łeb i nie nabuntuje, to będzie spokój, który tak
                            sobie cenię.
                            Zaraz sobie polatam po tamtym forum...
                        • e_r_i_n Re: Długie 07.02.07, 11:36
                          mamba30 napisała:

                          > Wkurza mnie to, że nic o mnie nie wiedzą, a potrafia tyle opinii wydać.

                          Taaa... A dodatkowo jeszcze naginają rzeczywistość do swoich potrzeb i widzą
                          to, czego nie widać.
                          • mamba30 Re: Długie 07.02.07, 11:38
                            własnie przeczytałam wywody jednej, że ja szkalujesz itp. itd. stwierdziłam wg
                            Waszych rad, że ucinam z nimi dyskusje, bo to nie ma sensu.
                            • e_r_i_n Re: Długie 07.02.07, 11:41
                              No więc własnie. Znaki interpunkcyjne stawiam, zdania oddzielam.
                              Wydawało mi się, ze to dosyc jasne jest.
                              No ale żeby nie było: to nie derena nazywała mnie ... nieładnie smile
                              • mikawi Re: Długie 07.02.07, 11:43
                                co nie zmienia faktu, że koloryt pozostaje, żeby nie powiedzieć "folklor
                                lokalny" smile
            • mamba30 MMka dokąd? nie widzę na samodzielnych.... 06.02.07, 19:29
              ja ogólnie nie skaczę po forach...
              • m-m-m Proszę, oto link 07.02.07, 07:42
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=37110&w=56847249&a=56847249
          • mamba30 Re: Długie 06.02.07, 19:26
            khaldum napisała:

            > witamy Mamba, witamy ....
            >
            > ps, ciekawe to Twoje forum

            wiem, wiem.... jakis czas juz jest...... poznacie mnie doszczętnie smile)
        • mamba30 Re: Długie 06.02.07, 19:24
          Karrrambę to jeszcze zobaczysz, to była wersja light... sad
      • mamba30 Re: Długie 07.02.07, 09:21
        mamba30 napisała:

        Mogłabym tu zacząć mnożyć
        > przykłady zachowań ex córki, ale to chyba na osobny wątek.

        miało być oczywiście ex, córki sprostowałam, bo na innym forum juz się laska
        o to przypieła.
    • natasza39 Re: Dzień Dobry :) 06.02.07, 22:40
      No proszę, następna samodzielna w macoszym gronie...
      • dominika303 Re: Dzień Dobry :) 07.02.07, 00:01
        Witaj smile))

        I pisz śmiało smile)
        Wg teorii co nas nie zabije, to nas wzmocni smile)

    • kasia_kasia13 Re: Dzień Dobry :) 07.02.07, 11:42
      Mambo, jak mozna byc juz w wieku 8 lat pasudna _kobieta_?
      Byc moze dziewczynka jest niewychowana, co zapewne jest _wina_ rodzicow a nie
      _pechem_ przesladujacym ojca.
      • mamba30 Re: Dzień Dobry :) 07.02.07, 11:47
        kasia_kasia13 napisała:

        > Mambo, jak mozna byc juz w wieku 8 lat pasudna _kobieta_?
        > Byc moze dziewczynka jest niewychowana, co zapewne jest _wina_ rodzicow a nie
        > _pechem_ przesladujacym ojca.


        pisane zbyt duzymi skrótami myslowymi - exia i teściowa - a dziecko jak sama
        zauważyłas nie mozna nazać kobietą. Oczywiście że źle wychowane dziecko jest
        efektem pracy rodziców, o czym wielokrotnie M wspominałam i mu wytykałam, nie
        szczędząc zarówno exi jak i jego w tej kwestii. Pech też był skrótem myslowym,
        może jak przeczytasz inne wypowiedzi bardziej zrozumiesz, co miałam na mysli.
        Niestety nie zawsze potrafię ubrać w słowa to, co siedzi mi w łepetynie, w
        takie słowa, które dokładnie przekażą, co miałam na mysli.
    • anastazjapotocka Dzień Dobry - długie i trochę nudne. 07.02.07, 12:43
      Nie wydajesz się bezbronną istotką, więc z pewnością sobie w życiu poradzisz.
      To duży prezent od Boga, że dał Ci waleczność, skoro odebrał Ci nobliwe
      pochodzenie i pieniądze z nieba.
      To wcale nie jest złe rozwiązanie, bo waleczny charakter jest dużo lepszy niż
      troskliwi rodzice i śliczny domek na start.
      Teraz może Cię to śmieszyć, bo może wolałabyś kochających rodziców i zadbany
      domek z tarasikiem.
      Wszystkiego można samemu się dorobić, wszystko inne jest złudzeniem.
      Rodzice mogą się rozstać, oszaleć dla młodych partnerów, domek może spłonąć
      (nieubezpieczony).
      Ty masz siłę, jaką pozazdrościłby Ci niejeden mężczyzna i nie byle co Cię
      załamie.
      Teściową olej. Nie odwiedzaj, nie dyskutyj, niczego nie "naprawiaj" - nie Ty
      zepsułaś. Teściowa nie jest Ci do niczego potrzebna, naucz się techniki uników.
      Unikaj baby, ale tak, żeby Twój mąż myślał, że to przypadek.
      Teściowa w Twoim życiu to dodatkowy, niepotrzebny stres, matki w niej nie
      znajdziesz. Zresztą, jak napisałaś, ona sama nie chce w Tobie córki - więc
      niech się wypcha. Na córkę trzeba sobie zasłużyć, a więc daj sobie spokój.

      Pasierbica - fakt. Irytująca. Też olej. Nie patrz, nie słuchaj, nie obsługuj.
      Nudzi się? To niech się zanudzi. Co Ci do tego? Baw się ze swoim synem, a
      pasierbicą niech się ojciec zajmuje. Denerwuje Cię to włażenie do pokoju o 6
      rano? To ją wyrzuć, albo śpij na kanapie w innym pokoju.
      Zajmuj sie TYLKO SOBĄ I SWOIM DZIECKIEM, bo macie tylko siebie. Męża da się
      wychować cierpliwością i mądrością, czego Ci życzę.
      Sam do Ciebie przyjdzie. Gotuj mu pyszności, kupuj drobiazgi, zachwycaj się
      nim, masz setki możliwości przywiązania go do siebie. Dasz radę.

      Pomyślałaś, żeby swoją energię spożytkować na przykład na własny interes?
      Dla mnie jesteś urodzoną kobietą interesu. Serio.
      Moja teściowa wraz z resztą rodziny mego Męża zaczęła mnie szanować, jak
      odniosłam sukces zawodowy i finansowy.
      Nawet do mnie dzwoni. A raczej do mojej sekretarki, bo ja do niej jeszcze nigdy
      nie oddzwoniłam. Nie mam dla niej czasu. Ona swoją szansę straciła, a nowej ode
      mnie już nie dostanie. Nie chce mi się.

      Plotami i obelgami na "nowej rodzince" też się nie przejmuj.
      Jest tam parę fajnych dziewczyn, ale są tam też frustratki, umierające ze
      strachu, aby im się te "nowe rodzinki" nie rozpadły. Siedzą na zapadłych
      dziurach, martwią się o chore dzieci z poprzednich związków, borykają się z
      kłopotami finansowymi, drą koty o kasę z eksami olewającymi swoje własne
      dzieci, ciągle przeżuwają swój los niekochanych córeczek tatusiów, którzy sobie
      poszli w siną dal: same kompleksy i paraliżujący strach.
      Z tego strachu stały się dziwolągami, mało przypominającymi prawdziwe kobiety.
      Z tych dziwolągów wyziera też wyraźnie frustracja, że są niekochane przez
      mężów - po prostu.
      Kobietę niekochaną poznać łatwo. Niekochaną, przerażoną, sfrustrowaną.
      Więc spokojnie przejdź nad ich strachem i agresją do porządku dziennego.
      Jak mówi moja dorosła pasierbica: wali mnie to.

      A propos pasierbicy.
      Co to jednak znaczy, być wolną od alimentów!
      Kupiłam sobie buty z krokodyla -a co!-, torebkę z krodyla -a jak!- i super buty
      z jakiegoś jaszczura dla mojego Chłopa - jak się przyjrzeć, to może z eksi te
      buty, też takie blade i kostropate, ohyda!!!
      Wyniki mam dobre, będę żyć, wiosna przed nami, no to SIĘ CIESZĘ!
      Cześć M-m-m. Brakowało mi Ciebie.
      Pracy mam tyle, że już się gubię. Jem śniadanie i sobie Was czytam.
      Ku pokrzepieniu serca (zdrowego, odpukać!).
      • mamba30 Re: Dzień Dobry - długie i trochę nudne. 07.02.07, 13:04
        anastazjapotocka napisała:

        > Nie wydajesz się bezbronną istotką, więc z pewnością sobie w życiu poradzisz.
        > To duży prezent od Boga, że dał Ci waleczność, skoro odebrał Ci nobliwe
        > pochodzenie i pieniądze z nieba.
        > To wcale nie jest złe rozwiązanie, bo waleczny charakter jest dużo lepszy niż
        > troskliwi rodzice i śliczny domek na start.

        Charakterek mam i owszem, życie mnie nauczyło walczyć o swoje i jakos do tej
        pory idzie do przodu.


        > Teraz może Cię to śmieszyć, bo może wolałabyś kochających rodziców i zadbany
        > domek z tarasikiem.
        > Wszystkiego można samemu się dorobić, wszystko inne jest złudzeniem.
        > Rodzice mogą się rozstać, oszaleć dla młodych partnerów, domek może spłonąć
        > (nieubezpieczony).

        Masz rację, zresztą wiele w życiu osiągnęłam i zawdzięczam to tylko sobie,
        jestem z tego dumna.

        > Ty masz siłę, jaką pozazdrościłby Ci niejeden mężczyzna i nie byle co Cię
        > załamie.
        > Teściową olej. Nie odwiedzaj, nie dyskutyj, niczego nie "naprawiaj" - nie Ty
        > zepsułaś. Teściowa nie jest Ci do niczego potrzebna, naucz się techniki
        uników.
        > Unikaj baby, ale tak, żeby Twój mąż myślał, że to przypadek.
        > Teściowa w Twoim życiu to dodatkowy, niepotrzebny stres, matki w niej nie
        > znajdziesz. Zresztą, jak napisałaś, ona sama nie chce w Tobie córki - więc
        > niech się wypcha. Na córkę trzeba sobie zasłużyć, a więc daj sobie spokój.


        Teściowej unikam, odwiedziny sa sporadyczne, czasami M jedzie sam z córką, raz
        że wizyta odwalona bez mojego udziału, a dwa kilka godzin z weekendu bez
        rozkapryszonej małej.


        > Pasierbica - fakt. Irytująca. Też olej. Nie patrz, nie słuchaj, nie obsługuj.
        > Nudzi się? To niech się zanudzi. Co Ci do tego? Baw się ze swoim synem, a
        > pasierbicą niech się ojciec zajmuje. Denerwuje Cię to włażenie do pokoju o 6
        > rano? To ją wyrzuć, albo śpij na kanapie w innym pokoju.

        Na kanapie spać nie idzie, to taka sofa jest nierozkładana, niewygodna dla mnie
        do spania, bo się nie mieszcze, a syn z deka za duzy żebym z nim spała.

        > Zajmuj sie TYLKO SOBĄ I SWOIM DZIECKIEM, bo macie tylko siebie. Męża da się
        > wychować cierpliwością i mądrością, czego Ci życzę.
        > Sam do Ciebie przyjdzie. Gotuj mu pyszności, kupuj drobiazgi, zachwycaj się
        > nim, masz setki możliwości przywiązania go do siebie. Dasz radę.


        Nad chłopem pracuję cały czas, zrozumiał duzo - że córka nie jest świętą krową
        i że nic jej się nie stanie, jak jej zwróci czasami uwagę, w słusznej sprawie
        rzecz jasna. Myślę, że już go do siebie przywiązałam, jestem z tych kobiet,
        które potrafia okazać uczucie smile Uwierz mi, cały czas spędzony z M jest
        najszczęśliwszym czasem, jaki spędziłam z mężczyzną. Czuję się kochana jak
        nigdy dotąd smile)


        >
        > Pomyślałaś, żeby swoją energię spożytkować na przykład na własny interes?
        > Dla mnie jesteś urodzoną kobietą interesu. Serio.
        > Moja teściowa wraz z resztą rodziny mego Męża zaczęła mnie szanować, jak
        > odniosłam sukces zawodowy i finansowy.


        Myslałam o tym, zwłaszcza że na chwile obecną jestem bezrobotna. Nie mam
        pomysłu żadnego sensownego niestety. Zresztą ostatnie m-ce to była szarpanina z
        exem w sądzie, dopiero od m-ca oddycham lżej.


        > Nawet do mnie dzwoni. A raczej do mojej sekretarki, bo ja do niej jeszcze
        nigdy
        >
        > nie oddzwoniłam. Nie mam dla niej czasu. Ona swoją szansę straciła, a nowej
        ode
        >
        > mnie już nie dostanie. Nie chce mi się.
        >

        To tak jak moja, no second chances.... Nadal mówię do niej na pani, zgodnie z
        jej wolą. Na słowo mama trzeba zasłużyć, a ona zbyt łatwo obraża ludzi i im
        ubliża.



        > Plotami i obelgami na "nowej rodzince" też się nie przejmuj.
        > Jest tam parę fajnych dziewczyn, ale są tam też frustratki, umierające ze
        > strachu, aby im się te "nowe rodzinki" nie rozpadły. Siedzą na zapadłych
        > dziurach, martwią się o chore dzieci z poprzednich związków, borykają się z
        > kłopotami finansowymi, drą koty o kasę z eksami olewającymi swoje własne
        > dzieci, ciągle przeżuwają swój los niekochanych córeczek tatusiów, którzy
        sobie poszli w siną dal: same kompleksy i paraliżujący strach.
        > Z tego strachu stały się dziwolągami, mało przypominającymi prawdziwe kobiety.
        > Z tych dziwolągów wyziera też wyraźnie frustracja, że są niekochane przez
        > mężów - po prostu.
        > Kobietę niekochaną poznać łatwo. Niekochaną, przerażoną, sfrustrowaną.
        > Więc spokojnie przejdź nad ich strachem i agresją do porządku dziennego.
        > Jak mówi moja dorosła pasierbica: wali mnie to.



        Przeraziłam się ich jadem i frustracją, bo w głowie mi sie nie mieści w taki
        sposób się zachowywać. Wypisz wymaluj nasza exia, prymitywne, chamskie i tak
        naprawdę nic nie mające konstruktywnego do powiedzenia.


        > A propos pasierbicy.
        > Co to jednak znaczy, być wolną od alimentów!
        > Kupiłam sobie buty z krokodyla -a co!-, torebkę z krodyla -a jak!- i super
        buty
        >
        > z jakiegoś jaszczura dla mojego Chłopa - jak się przyjrzeć, to może z eksi te
        > buty, też takie blade i kostropate, ohyda!!!
        > Wyniki mam dobre, będę żyć, wiosna przed nami, no to SIĘ CIESZĘ!
        > Cześć M-m-m. Brakowało mi Ciebie.
        > Pracy mam tyle, że już się gubię. Jem śniadanie i sobie Was czytam.
        > Ku pokrzepieniu serca (zdrowego, odpukać!).



        Rozbawiłaś mnie tymi butami smile))
        • anastazjapotocka Re: Dzień Dobry - długie i trochę nudne. 07.02.07, 13:10
          To świetnie, że jesteś berobotna.
          Jeśli jesteś zarejestrowana, dłużej niż 3 miesiące, możesz się starać z UP o
          dotację na własną działalność gospodarczą, zdaje się, że 12 tys.
          Poproś o przyjecie na forum "kobiety przedsiębiorcze" - tam są świetne
          dziewczyny, doskonale poinformowane, z pewnością Ci pomogą i podpowiedzą parę
          super pomysłów.
          Trzymam za Ciebie kciuki, Waleczna Kobieto.
          • mamba30 Re: Dzień Dobry - długie i trochę nudne. 07.02.07, 13:13
            szczerze mówiąc nie rejestrowałam się, miałam taki zamiar, ale chcieli kwot z
            ZUS-u o okresie składkowym (kiedyś dawno temu miałam działalnośc gospodarczą)
            Uzyskanie go trwało m-c i jakos sprawę odłożyłam. Może się zarejestruję, a na
            forum postaram sie wejść. Dzięki za radę i dobre słowo smile
      • m-m-m Re: Dzień Dobry - długie i trochę nudne. 07.02.07, 13:33
        Cześć Anastazja, oczyswiście popieram Twój post do Mamby big_grin
        • anastazjapotocka Dziękuję Ci, M-m-m. 07.02.07, 13:49
          Właśnie przepisuję artykuł znanego w świecie profesora i tam jest jak byk, że
          JAJKA SĄ BARDZO ZDROWE i niskokaloryczne.
          2 duże jajka mają tylko 150 kcal.
          Natomiast jest to nieocenione źródło witamin, a z tym cholesterolem to lipa.
          Organizm człowieka wytwarza (do prawidłowego funkcjonowania -choćby mózgu- 3g
          cholesterolu dziennie) więc po prostu wyprodukuje o ten zjedzony w jajkach,
          mniej.
          Sam profesor ma swoje lata, ale wygląda ze 20 lat młodziej, więc się dałam
          przekonać i zaraz jutro lecę po jaja do wiejskiego sklepiku (trochę się boję
          tych z hipermarketów).
          Jaja są zdrowe i tanie i dają dużo możliwości kulinarnych, w sam raz dla
          takiego lenia kuchennego jak ja.
          Niech żyją JAJA.
          Bez jaj.
          • mamba30 Re: Dziękuję Ci, M-m-m. 07.02.07, 13:55
            dobre jajo nie jest złe, lubie je pod każda postacią poza surowym. Mnie za to
            naszło dzisiaj na naleśniki i takowoz zamierzam je popełnić. Smacznego
            jajowania smile
    • anastazjapotocka Re: Dzień Dobry :) 07.02.07, 13:28
      GORĄCO Cię namawiam do spaceru po urzędach - zawsze czegoś się dowiesz.
      Urzędniczka też człowiek i jak ją grzecznie zapytasz - będzie także grzeczna.
      Pozałatwiaj i ureguluj swoje sprawy.
      Zobaczysz, że nie pożałujesz, ja też kiedyś zaczynałam...
      ZUS dla początkujących, to także obecnie 200 złotych miesięcznie przez 2 lata
      (chyba, nie znam szczegółów, bo mnie to nie dotyczy) - zwykły około 800.
      Kobieta NIEZALEŻNA FINANSOWO jest podwójnie kobietą.
      • mamba30 Re: Dzień Dobry :) 07.02.07, 13:44
        z ZUSem jest tak, jak mówisz. Pomyślę, rozejrze sie, zwłaszcza że ta cała
        biurokracja i księgowośc nie sa mi obce. Na co dzień to robie, dorabiałam sobie
        od lat prowadząc księgowośc w małej firmie. Na ogół byłam niezalezna finansowo,
        teraz nie jestem i powiem szczerze, że mi to nie pasuje uncertain
    • natasza39 Z forum na forum, czyli przenoszenie. 07.02.07, 14:35
      Napisałam w watku agimagdy na "NR" swoje zdanie na temat, tego konkretnego
      przypadku, ale jeszcze jedno chciałam dopisac....

      Nie ma się co oburzac, ze watki z jednego forum sa dyskutowane na innym, bo
      jest to praktykowane od dawna i na tym forum tez się często "przekleja" watki z
      innych forum, a najczesciej z "SM", więc tu sie akurat co oburzac nie ma bo
      ów "grzech" się wszystkim forumowiczom zdarza.

      Nie ma co się kwalifikować do grupy "dobrych i merytorycznych" piszących na tym
      forum i "złych i głupich z "kolorytem" piszacych na drugi,.
      Pogadać i podyskutowac, uwazam da się ze wszystkimi (poza chorymi psychicznie
      trolami).
      Nie przekręcajmy tylko czyiś słów, a wszystko bedzie ok.

      Na tym forum nie brak jest watków kontrowersyjnych, więc dopóki wszystcy moga
      je czytac, będa one przeklejane na inne otwarte fora.


      • mamba30 Re: Z forum na forum, czyli przenoszenie. 07.02.07, 14:42
        nie widziałabym problemu w przeklejeniu mojego wątku na inne forum, gdyby to
        miało jakiś konkretny sens. Jak sama zapewne zauważyłaś, że skopiowano kawałwk
        mojej wypowiedzi i zaczęto mnie osmieszać. Nie znam tej dziewczyny ani ona
        mnie, więc tym bardziej wydaje mi sie dziwny jej stosuenk do mnie i wydanie
        osądu jaka jestem ja i mój M.
        • natasza39 Re: Z forum na forum, czyli przenoszenie. 07.02.07, 15:00
          mamba30 napisała:
          >Jak sama zapewne zauważyłaś, że skopiowano kawałwk
          > mojej wypowiedzi i zaczęto mnie osmieszać

          Dlatego uwazałam za stosowne zareagowac.
          • mamba30 Re: Z forum na forum, czyli przenoszenie. 07.02.07, 15:22
            Dziękuję Ci bardzo, ja sobie postanowiłam nic nie pisać w tym wątku, bo to i
            tak by było jak woda na młyn. Ciesze się, że zrozumiałaś, o czym piszę w
            postach. Nie jest mi łatwo. Uwierz mi, wiwle razy mam ochotę zabronić M
            przywożenia tu małej, w końcu to mój dom, mój azyl, w którym ona nie ma do
            nikogo i do nieczego szacunku. Powstrzymuje mnie fakt, że to dziecko zostało
            juz skrzywdzone przez zycie rozwodem rodziców, miłość do M, wiem, jak bardzo
            kocha córkę i normalne ludzkie odruchy. Nie jestem zawistna, Ci którzy mnie
            znają, wiedzą, że zdjełabym z siebie ostatnia koszulę, oststni kawałek chleba
            bym oddała głodnemu, ale przeciez też jestem zwykłym człowiekiem z ograniczoną
            skalą brania na klatę niemiłych incydentów, czy tez zachowań - nie tylko
            córki, mam tez na mysli ex, teściową i samego M.
            Te wszystkie moje negatywne odczucia do małej opisuje tutaj, muszę pewne rzeczy
            z siebie wyrzucić. Mała generalnie na tym nie cierpi, w stosunku do niej się
            nie zmieniłam, nadal staram się zachowywac jak zawsze - próbuje zorganizowac
            czas, zając ja czymś, pogadać, namówic na wspólne pichcenie w kuchni, pogłaskać
            po glowie, rano uczesać, pochwalić rysunek i powiesic na lodówce...... Ostatnio
            cos drgnęło, ale ogólnie cały czas jest warstwaq lodu. Ja juz po prostu powoli
            mam tego dość. W środku się gotuję a na zewnątrz jestem miła, żeby małej nie
            robić przykrości. Szkoda że to tylko w jedną stronę działa.
            • natasza39 Re: Z forum na forum, czyli przenoszenie. 07.02.07, 19:36
              rozumiem Cię.
              Co prawda ja jestem w sytuacji odwrotnej. To mój M mieszka w moim mieszkaniu i
              musi znosić moje dzie cko, które nie zawsze zachowuje sie fair. Choc jest juz
              dorosły, w sensie dowodu i prawka jazdy, to jednak ma głupie czasem nawet
              szczeniackie odruchy. Dlatego w opisywanych konfliktach macocha-pasierb ja
              widze to ze strony rodzica, który czasem na klatke musi przyjmowac takie
              sytuacje.
              Z moimi pasierbicami, styczności osobistej nie mam, ale to tez nie sa juz małe
              dziewczynki, wiec wychowaniem ich nie zamierzam sie wogóle zajmowac. Raczej na
              ewentualnej checi pomocy w sytuacjach podbramkowych, czy w dazeniu do
              unormowania stosunków ojciec-dzieci skupić się mogę.
              Za małymi dziecmi nie przepadam, choc jakos dziwnie nawet wśród tych obcych
              respekt budze i zachowuja sie przy mnie normalnie.
              Dlatego rozumiem Twojego "pecha".
              Pozdrawiam serdecznie i cierpliwości Nioba zyczę!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja