moja Exia ukochana:(...WRRRRRRRRRR...)

07.02.07, 20:07
mam dylemat... z moją Exią uncertain jak zwykle uncertain... w trakcie trwającej sprawy
sadowej miedzy exiarą a moim M wyszła na jaw informacja o tym ze exiara od
czasu rozstania z M systematycznie zadłuzała mieszkanie...nie tylko
mieszkanie zresztą... bo długi exia ma spore... przy czym sa to tak głupie
długi... nawet żal komentować... sa to np kilkumiesieczny dług za telefon
stacjonarny... na którym nie pracujaca Exia, utrzymująca sie z alimentów
(1200zł) z dwójką dzieci potrafiła nabijac spokojnie miesięcznie po 400-500
tongue_out... ale nic to telefon... na dzień dzisiejszy być może nawet bedzie jej
grozic eksmisja...

Mój M wystapił do sadu o zmniejszenie alimentów ze wzgledu na to, że alimenty
na dzień dzisiejszy stanowią ponad 100 % jego dochodu


i mam dylemat moralny... czy w takim wypadku powinnam zasugerować M by
odstapił od zmniejszenia alimentów.. przy czym z drugiej strony razi mnie
fakt, że całość dochodu M ma iśc na alimenty, a ja mam odbierać moim dzieciom
by w tym momencie żywić i uiszczać podstawowe opłaty za M...razi mnie to że
Exia kompletnie nie chce podjąc żadnej pracy!...ale nie wyobrażam sobie by
dzieci M mogły stracić mieszkanie..

...czy nalezy moze pomóc Exi w takim momencie?
... tylko czy jesli sie jej pomoze to skórka jest warta wyprawki? czy nie
okaże sie, że wyprowadzimy tą sytuację na prostą, a Exia znów zadłuzy się, z
drugiej strony dla dzieci które juz straciły ojca zmiana zamieszkania moze
byc kolejną traumąuncertain

... jak sadzicie?
...mam kompletny metlik w głowie
    • kleo1 Re: moja Exia ukochana:(...WRRRRRRRRRR...) 07.02.07, 20:13
      To jest jej mieszkanie? Jak się zadłużyła to niech się znowu zadłuży, jak się
      niczego nie nauczy to trudno(chyba). Z drugiej strony nie może być tak, że
      alimenty to ponad 100% dochodu, facet musi z czegoś żyć! Z trzeciej strony(jest
      taka? ;P ) ona zajmuje sie dziećmi i w zasadzie nie wiadomo co zrobić! A M
      prosił Cię o radę? Czy tak sobie o tym myślisz? Generalnie nie powinnaś się
      wtrącać no bo co Tobie do tego? A generalnie to zobaczymy co sąd zrobi. Tak
      myślę...
      • kleo1 Re: moja Exia ukochana:(...WRRRRRRRRRR...) 07.02.07, 20:17
        A co do pomocy to uważam, że to zależy od układów na lini ex-Twój M. Jeśli są w
        tzw. dobrych relacjach i sobie pomagają i wiesz na pewno że w syt. gdy ojcieć
        dziecka miałby długi i ex by mu pomogła no bo to ojciec dziecka to... rany to
        jest nierealne! Jakoś tego nie widzę ale ja może się myle nie znam...
        poczekajmy na odp. Nataszy albo Lilth one na pewno wiedzą lepiej... tak myśle,
        albo mrska.. no..
        • natasza39 Re: moja Exia ukochana:(...WRRRRRRRRRR...) 07.02.07, 21:56
          kleo1 napisała:
          > poczekajmy na odp. Nataszy albo Lilth one na pewno wiedzą lepiej...

          Jaja sobie robisz?
          Może nie wiem lepiej, ale mieliśmy z moim M podobny przypadek.
          W naszym przypadku sąd jednak wykazał odrobinę rozsadku.
          • kleo1 Re: moja Exia ukochana:(...WRRRRRRRRRR...) 08.02.07, 07:09
            NIE ROBIE SOBIE JAJ! No proszę Cię! Zwyczajnie uważam, ze jesteście na tym
            forum wyjątkowo rozsądne a ja wczoraj miałam doła i dlatego tak dziwnie
            pisałam...
            • natasza39 Re: moja Exia ukochana:(...WRRRRRRRRRR...) 08.02.07, 20:27
              kleo1 napisała:

              > NIE ROBIE SOBIE JAJ! No proszę Cię! Zwyczajnie uważam, ze jesteście na tym
              > forum wyjątkowo rozsądne a ja wczoraj miałam doła i dlatego tak dziwnie
              > pisałam...

              Sorry Winetu!
              Tez miałam drazliwy dzień wczoraj.
          • reksia Re: moja Exia ukochana:(...WRRRRRRRRRR...) 08.02.07, 20:15
            natasza39 napisała:


            > Może nie wiem lepiej, ale mieliśmy z moim M podobny przypadek.
            > W naszym przypadku sąd jednak wykazał odrobinę rozsadku.

            Nataszo a jak wygladał twój przypadek i jak rozstrzygnął go sąd ?
            • natasza39 Re: moja Exia ukochana:(...WRRRRRRRRRR...) 08.02.07, 20:26
              reksia napisała:

              > natasza39 napisała:
              >
              >
              > > Może nie wiem lepiej, ale mieliśmy z moim M podobny przypadek.
              > > W naszym przypadku sąd jednak wykazał odrobinę rozsadku.
              >
              > Nataszo a jak wygladał twój przypadek i jak rozstrzygnął go sąd ?


              Napisałam Ci w w watku poniżejsmile
              • reksia Re: moja Exia ukochana:(...WRRRRRRRRRR...) 08.02.07, 21:26
                oki juz znalazłam wink
      • reksia w odpowiedzi dla kleo 07.02.07, 20:22
        Exia mieszka w komunalnym... M o radę nie prosił...to ja sama zastanawiam sie
        czy do M nie wystapić, o to by odstąpił... generalnie nie powinnam sie wtracać,
        ale moze też zaistniec taka sytuacja, że jesli ...tfu, tfu... miała by jej
        grozić exmisja... to co wówczas z dziecmi???uncertain ...moze sie okazać ze to my
        powinniśmy sie nimi zaopiekować...jako posiadający lepsze warunki... wiec po
        części ta sytuacja jest tez i mojauncertain .. czy tego chcę czy nieuncertain
        • kleo1 Re: w odpowiedzi dla kleo 07.02.07, 20:26
          O tym myślałam właśnie. Ale ważną kwestie poruszyła burza. Ew. może jakas
          pożyczka? Oczywiście udokumnetowana, żebu MUSIAŁA liczyć się z groszem i
          ponieść konsekwencje lekkomyślności. Ciężka sprawa.
    • lykaena Re: moja Exia ukochana:(...WRRRRRRRRRR...) 07.02.07, 21:04
      Straszne jest to czytam Reksiu.W jakim kraju wy mieszkacie.Trzeba sie udac do
      sadu jak najszybciej.Jak Eksia nie bedzie miala pieniedzy ze strony Twojego M
      to chyba pomysli troche zanim wyda pienidzae na telefon,czy inne glupoty.Co
      innego alimenty na dzieci,ale wtakiej wysokosci,zeby byly tylko na dzieci,a
      nie najkaies durne zachcianki.
      Mnie sie wglowie to nie miesci.Ja moglabym ewentualnie utrzymywac mojego
      chlopa z skrajnej sytuacji,ale tylko jego,a niedizeci i jego,eks
      • mg_123 Re: Do Reksi 07.02.07, 21:43
        Ex mojego męża też mieszkała w mieszkaniu komunalnym. W ciągu kilku lat coś
        około 7 je zadłużyła i to dosyć sporo. Dostała eksimisje i nikt jej nie
        wyrzucił na bruk.

        Pewnie dalej mogła by tam mieszkać gdyby nie fakt, że nie było jak prądu na
        lewo podłączyć a legalnie nie miała szans bo też były zadłużenia tym razem w
        elektrowni. Po jakiś 2 latach ex dostała mieszkanie socjalne z opieki wcale nie
        gorsze od tego co miała i nawet dostała jeszcze jakieś dofinansowanie do
        czynszu jako niby samotna niepracująca matka.

        W sumie to nie wiem jak długo starała się o to mieszkanie ale napewno ex
        twojego męża razem z dziećmi na bruk nie wyrzucą bo chyba prawo tego zabrania
        także nie martw się aż tak.

        Może jak twoja ex doświadczy takich problemów to się obudzi i zacznie szanować
        pieniądz a kto wie może pójdzie do roboty żeby chociaż na siebie zapracować a
        nie okrada własne dzieci.
        • barbara001 Re: Do Reksi 07.02.07, 22:01
          Ciężka sprawa, ale opowiem jak to kiedys dawno temu było u nas. Eks nie
          pracowała bo wszędzie jej było za daleko do pracy (mieszka w centrum miasta
          wielkiego). Finalnie zadłuzyła mieszkanie (przez półtora roku nie płaciła),
          widykacja upominała sie dług telefoniczny a na obiady chodziła do matki. Jak
          okazało się że za przedszkole nie płaci, tylko przejada te pieniądze, dzieciak
          chodzi w sandałach a tu jesienne deszcze itd.- bo zapomniałam wspmnieć, że
          tradycyjnie na podróze miała( kolejne pożyczki od znajomych po 20 zł, lista 30
          osób i na tydzień pod namiotem się uzbierało). M się wkurzył i tyle ile było w
          alimentach za przedszkole odjał i sam opłacał. Resztę dawał do łapki za
          pokwitowaniem. No, kupowaliśmy dziecku ubrania i buty i takie tam potrzebne.
          Jak się okazało, ze eks dostaje TYLKO dwie stówy do ręki, na caaały miesiąc na
          siebie! i dziecko, to powoli, powoli nabrała chęci do roboty. I teraz zarabia,
          niedużo, bo chałturzy w domu ale jednak. I to moim zdaniem jest metoda. Jak was
          nie stać na takie alimenty,to obciąć, w miarę możliwości kupowac dzieciakom
          potrzebne rzeczy, a jak leń i wałkoń nie będzie miał co sobie do gara włożyć i
          komornik zawita do bram to może powoli, powoli zabierze się do jakies roboty i
          sama się przekona jak to fajnie jest miec trochę własnego grosza.
          • reksia Re: Do Reksi 08.02.07, 22:02
            u komorników Exia mam już kilka zadłużeń i to własnie ten problem...
            boję się że i nas za sobą pociagnieuncertain
      • reksia Re: moja Exia ukochana:(...WRRRRRRRRRR...) 08.02.07, 21:24
        no ja w skrajnej sytuacji mogę i chetnie popracuję na M ,mogę tez na jego
        dzieci, ale własnie drażni mnie to, że Ex wymusza sytuację w której ja
        musiałabym popracować rówież na nią, ewentualnie M musiałby wyjechać
        gdzies "dorobić" w sumie po to by pokryć jej długi,

        ...Ex nigdy w zyciu nie pracowała!wykształcenie ma podstawoweuncertain a ambicje
        zostania ministrem,

        nie potrafię jednak, ze względu na zbyt silne emocje własne negatywne w
        stosunku do Exi, realnie ocenic tej sytuacji,

        ..czy M ma obowiązek pomóc swojej byłej żonie??? ...

        ..mój Ex mąż nawet alimentów nie płaci, więc realna bezstronna ocena tej
        sytuacji jest tym bardziej dla mnie trudna...

        ...szczerze powiedziawszy czuje się gdzies tam wewnetrznie bardzo
        pokrzywdzona... moze to i głupie, ale ja czuje wewnętrzny żal, ogromny żal do
        losu że dał mi drugiego męża

        ... ale co to za mąż który ma inną "byłą żonę" której non stop trzeba dokładać
        ( i zdecydowanie nie piszę tu o alimentach czy dodatkach dla dzieci, bo taki
        nakład pieniężny moim zdaniem jest naturalnym obowiązkiem)...

        ...przez "regulowanie licznych zaniedbań" spowodowanych przez Exie, mojego M
        nie stać na chociażby zaproszenie mnie na kolację, do kina czy inne spędzenie
        wspólnie czasu...mogłabym na miłą kolację dać się porwać komuś innemu... ale
        mój M jest z drugiej strony cudownym człowiekiem, wiec nie widze najmniejszego
        powodu dla którego miałabym pozwolic na sprawienie mu bólu...


        mam wrażenie, że to jakiś "kosmos"...mam męża, a jest tak jakbym go nie
        miała... najgorsze jest to, że gdzieś wewnetrznie zaczynam z tego powodu czuć
        potrzebę rozwodu... i to co sie we mnie rodzi zaczyna być bardzo silne...
        zaczyna się we mnie rodzić silna, wręcz depresyjna potrzeba odejścia od M i
        pozostania samą...

        ... m jest troskiliwym i czułym mężem, a ja zaczynam czuć,gdzies tam głęboko w
        srodku, że mam dośćuncertain ... dość obecności w moim życiu jego byłej rodziny i ich
        wiecznych problemów ze wszystkim, kompletnej niezaradności w kazdej sferze
        życia, dość matołowatej Exi...

        ... tez mam byłego męża, ale nie dzwonie do niego że mam problem z gniazdkiem!!!
        biorę śrubokret i naprawiam !nie dzwonię do byłego, że brakuje mi pieniędzy
        tylko pracuję i zarabiam! gdy mnie na coś nie stac to nie kupuje!!! i nie
        potrafię zrozumieć kobiety, która pomimo tego że ją na coś nie stać , POŻYCZA (%
        *^%$!!%&#$!!!), kupuje po czym dzwoni do byłego, że nie ma dla dzieci NA
        JEDZENIE!!


        to dzioałanie i ta bezradność Exi mnie przeraża!!!


        ...ciągle w nasze życie wbija sie ta kobieta, jak nie drzwiami to oknem,a jak
        nie oknem to przez rury kanalizacyjne.... zaczynam miec tego dość

        w sumie odkad trwaja sprawy w sadzie jest spokój, bo akurat ja nie mam z nia
        kontaktu ( z czego sie bardzo, ale to bardzo cieszę),ale z drugiej
        strony "jakaś tam walka" trwa na salach rozpraw... wiec jest nadal tak jakby
        sie nic nie skonczyło tylko zeszło do "podziemia"

        ...wydaje mi sie, że te wyroki które zapadną niewielę zmienią, bo przeciez co
        po wyroku przyznajacym M widzenia, gdy np dzieci trzeba będzie poprzez policje
        odbieraćuncertain toż to bezsens ...

        chyba mam dośćuncertain
    • natasza39 Re: moja Exia ukochana:(...WRRRRRRRRRR...) 07.02.07, 21:55
      No cóz....
      Nasza ex tez zadłuzyła mieszkanie. Było to mieszkanie słuzbowe na mojego M.
      Pomimo tego, ze doatwała comiesięcznie na utrzmanie dzieci i media 2500 zł
      potrafiła to zrobic, choc sama, w przeciwieństwie do Twojej, reksiu ex
      zarabiała. Sa takie zdolne nie da się ukruć.
      Nie płaciła równiez rachunków, ale akurat umowa za telefon była na nia,
      Wyłaczyli jej ten telefon, waszej ex pewnie tez wyłaczą a mam nadzieję, ze Twój
      ex sprawe na kogo jest umowa uregulował zawczasu.


      W naszym przypadku było tak, ze sad zgodził się, aby czesć alimentóww
      formie "otrzymywaniaw naturze" mój M płacił za czynsz. Ma pewnośc, ze dzieci
      nie wyladuja na bruku, reszte na dzieci płaci exi do reki. Za media nie płaci,
      bo umowy sa na ex. Telefonu do tej pory nie maja, ale nasza ex
      potrafiła "wydzonic" za ponad 700 zł/mc tak, ze uwazam, ze była lepsza.
      ale u nas sprawa jest taka, ze ex nadal mieszka w mieszkaniu słuznowym mojego
      M. Nie mam pojecia jak to jest kiedy exia mieszka w mieszkaniu komunalnym gdzie
      umowa zawarta jest na nia.
      Jesli pozostanie "bezdomna" nie będzie miała warunków do wychowania dzieci.
      Bedziecie mogli chyba starać się o opieke nad nimi (choć z drugiej strony Twój
      maz ma ograniczone prawa jak czytałam, pomijam jak sie to stało).

      W waszym wypadku upór i nieroztropnosc ex moze doprowadzić do tego, ze dzieci
      wyladuja w domu dziecka.
      Naprawdę Wasz przypadek jest irracjonalny, choć sama nie wiem jak w ponoc
      normalnym kraju mozna do czegoś takiego dpuscic.
      Bynajmniej nie jest to przytyk do Was, ale do systemu prawnego.
      Pozdrawiam, mimo to, ze mnie nie znosisz.
      • reksia do Nataszy 08.02.07, 22:04
        Natasza z tym nieznoszeniem to przesadziłaś;P
        i również pozdrawiamsmile
        SERDECZNIEsmile
    • triss_m7 Re: moja Exia ukochana:(...WRRRRRRRRRR...) 07.02.07, 23:05
      Witaj Reksiu kochana,

      Oj kolorowo macie z ta Wasza exia. Nie zazdroszcze.
      Wiesz co, w zadnym razie nie splacajcie jej dlugow. Ta kobieta musi poczuc na
      sobie odpowiedzialnosc. W przeciwnym razie nie bedzie miala oporow by zaciagac
      kolejne dlugi. Ona robi to na wlasne zyczenie. Co do mieszkania to na pewno
      moze sie starac o dodatek do czynszu. Jako samotna matka nie powinna miec
      problemu z otrzymaniem tego. Tu chyba jednak bedziecie musieli sie Wy za tym
      rozejrzec przede wszystkim ze wzgledu na dzieci bo ona wnioskuje tym sie nie
      zajmie. No wlasnie co do dzieci to moze uda sie ustalic sadownie na co maja byc
      przeznaczone alimenty (odziez, czynsz, pomoce naukowe). Mysle ze przy takich
      dowodach bedzie mozna to osiagnac.

      Poza tym Reksiu sadze, ze powinnas pozostawic decyzje Twojemu M. To tez jest
      niedopuszczalne, ze alimenty wynosza ponad 100% jego dochodow ba, prawie polowa
      tychze przeznaczana jest na telefon.
      Reksiu, exi nie zmienisz ani ona nie wyciagnie z Twojej pomocy wnioskow.
      Dzieciakom M mozecie pomoc kupujac dodatkowo jakies potrzebne rzeczy, atrakcje
      czy nawet dajac kieszonkowe.

      Trzymaj sie,
      Pozdrawiam!
      • natasza39 Re: moja Exia ukochana:(...WRRRRRRRRRR...) 07.02.07, 23:34
        triss_m7 napisała:
        >w zadnym razie nie splacajcie jej dlugow. Ta kobieta musi poczuc na
        > sobie odpowiedzialnosc

        Triss ma rację!
        Kobita musi wreszcie ponieść konsekwencję swych decyzji i postepowania.
        Spłacenie długów dałoby tylko odwleczenie w czasie problemu.
      • reksia Re: moja Exia ukochana:(...WRRRRRRRRRR...) 08.02.07, 22:09
        podoba mi się pomysł z tym sądownym ustaleniem na co mają iść pieniądze, mówie
        o czynszu i podstawowych opłatach dla dzieci (szkoła itp)... to jest pomysł
        który podrzucę M moze uda sie cos takiego ustalić... to w sytuacji dzieci M
        bardzo dobry pomysł

        • natasza39 Bez obrazy reksia.... 08.02.07, 22:51
          Jak przeczytałam te wszystkie Twoje posty w tym watku + inne wczesniej
          przeczytane przedstawił mi się obraz Ciebie - kobiety, która wszystko za
          wszystkich chce załatwić i załatwia.
          Widzę to tak:
          1. Twoje dzieci sa na Twojej tylko i wyłacznie głowie, przez co, słusznie
          zresztą szlag cię trafia.
          2. Twój M jest po przekazaniu wszystkich swoich comiesięcznych dochodów na
          alimenty na całkowitym Twoim utrzymaniu.
          3. Twój ex i jego rodzina ma wszystko w dupie.
          4. W tym domu wszystko jest na twojej głowie.


          Reasumujac jawisz mi się jako kobita-postument, na którym liany w postaci M,
          ex, dzieci, pasierbów wija się i sie owym postumentem odzywiają.
          Powiedz, jakie sprawy sa na głowie Twojego M?
          Czy we wszystkim mu pomagasz?
          Czy sa rzeczy, które rozwiazuje sam?
          A jesli je rozwiaze, to czy Ty przypadkiem nie musisz tego poprawiać po nim?
          Dla mnie systuacja jest dziwna....
          Jak facet, moze pozwalac sobie na takie coś co aktualnie dzieje sie w jego
          zyciu?
          Pozwalał ex przez całe swoje zycie, aby nic nie robiła i jak odszedł, to
          myslał, ze to sie z dnia na dzień zmieni?
          Uwiesił sie, ja to tak widzę, na Twoim ramieniu i co sobie teraz myśli, ze moze
          to Ty teraz rozwiażesz problemy, którym on kiedys nie psrostał?

          Ja nie namawiam Cię do rozwodu i pieprznięcia tego w kat, choć sama
          przyznajesz, ze nawet rozważałas taka mozliwość, ale sa pewne
          granice "świętosi". Ja pym tym pieprzneła juz dawno.
          Jesli nie miałas oparcia w exu, to teraz masz prawo jako kobieta mieć prawo
          oparcia sie na kimś kto pojawił się teraz w Twoim zyciu.
          Dokad zamierzasz uzdrawiac świat?
          Dokad zamierzasz za wszystkich rozwiązywac problemy?
          Jest takie powiedzenie: "Jak sobie pościelesz tak sie wyspisz"
          Nie pozwól reksiu, aby pernamentnie do Twojego łózka z czysta pościelą bez
          przerwy rył się ktos z brudnymi nogami.
          chce się przespac to niech nogi wymyje, pizame załozy i czasem pościel zmieni.
          Wiem, ze to nie jest przyjemne co pisze, ale mojej przyjaciółce tez prawdę w
          oczy walę.
          Potrzasam Toba, zebys zrozumiała ze sama świata nie zbawisz.
          • reksia Re: Bez obrazy reksia.... 08.02.07, 23:26
            Nataszo i przyznaję Ci rację. Z tym ze mój M naprawdę sie stara. Ma teraz
            jeszcze dodatkowo inne obowiązki, które powodują że trudno mu nadgonić
            brakujące finanse.

            Z tym ze M to nie jest facet który czeka by kobieta załatwiła za niego jego
            sprawy.

            Sprawy sadowe załatwia sam.Stara sie też o zmianę istniejącej sytuacji. Ostro
            nad tym pracuje.To obnizenie alimentów od exi tez miało być chwilowe. M
            aktualnie doucza sie by otrzymać dodatkową dobrze płatną pracę. M nie siedzi na
            laurach.Na razie trzymaja go tez inne dodatkowe obowiązki.

            M stara sie też o mnie, na codzień stara się jak najbardziej ograniczyć mój
            kontakt z exią, ze względu na stan moich nerwów.Róznie mu to wychodzi , bo
            zdarzają sie rózne nieprzewidywalne sytuacje.Przykład:
            M zarządał od Exi by trzymała sie ode mnie z daleka, więc ona częściej zaczeła
            do mnie wydzwaniac i to na mój prywatny numer.Przestałam odbierać telefon
            widząć jej numer, ona zaczeła dzwonić z innych numerów!itd, itp

            tych spraw jest wiele wiecej ale zbyt charakterystycznych by mozna było pisać o
            tym na forum
            i absolutnie nie jestem kobita postument-jestem wystraszona zyciem, zmeczona ,
            drobna, depresyjna,i mam już dość, a dziś szczególnie dośćsad((

            a moje dzieci sa faktycznie tylko i wyłacznie na mojej głowie, ale one poza mną
            nikogo innego nie mają, wiec to jakby siła wyższa
            • natasza39 Re: Bez obrazy reksia.... 08.02.07, 23:40
              W takim razie mniej sie tym wszystkim co zwiazane jest z przeszłościa M
              przejmuj. Włącz na luz, to jego, a nie Twoja przeszłosć i nie za wiele możesz
              poradzić.

              A numer zmień, albo odbiaraj tylko te co znasz. A tak nawiasem.... skad ona ma
              Twój numer?
              Jak nasza ex wydzwaniała, bo numer był w ksiazce telefonicznej to zmieniłam
              operatora na tańszego i przy okazji zastrzegłam. Mam teraz święty spokój i luz
              boliwijski.
              Jak ex pisze sobie sms-y do M, albo dzwoni, nie czytam, nie słucham co mówi,
              nie pytam M o czym gadali. Wogóle mam to w dupie. To ich sprawy i niech sobie
              gadają.
              Na dziecko i siebie sama zarabiam, rozdzielnosc finansowa i majatowa mam, mój M
              zarabia na siebie + na swoje zobowiazania i ma obowiazek sie do domu dokładać.
              A zatem w ich sprawy bezposrednio mieszana nie jestem.
              Proponuję wiecej luzu i zlewania problemów, które Ciebie ewentualnie dzieci
              twoicjh nie dotycza.
              a zadłuzenie mieszkania exi jest tylko i wyłacznie jej problemem, nawet juz nie
              Twojego exa ale jej. Wogóle sobie tym głowy nie zaprzataj.



              • reksia Re: Bez obrazy reksia.... 09.02.07, 00:07
                Numer Exia ma od pasierba:/zmienić go nie mogę ze względu na pracę, poza tym
                zminiłam już wczesniej kilka innych numerów.

                M juz wogóle z Exią poza salą sadową nie rozmawia.

                ale z tym luzem to chyba masz rację i chyba faktycznie tego właśnie potrzebuję

                chyba jestem przemęczona

                dzięki Nataszo za to towarzyszenie mi w moim depresyjnym wieczorze;/
                Pozdrawiam i spokojnej nocy zyczęwink
    • mira59 Reksiu 08.02.07, 01:26
      W żadnym wypadku nie spłacajcie jej długów.No i koniecznie obniżcie alimenty.
      W razie eksmisji nie można wyrzucić "na bruk",gmina musi zapewnić lokal
      socjalny.
      Więcej uwagi poświęćcie jego dzieciom,im ułatwcie odnalezienie się w przypadku
      konieczności zmiany mieszkania.
      A może Twój M nakłoni exie żeby zamieniła mieszkanie na
      mniejsze,niezadłużone,by przeciwdziałać eksmisji?
    • m-jak-magi Re: moja Exia ukochana:(...WRRRRRRRRRR...) 08.02.07, 11:29
      reksiu a nie braliscie pod uwage zajecia sie dziecmi?? - z tego co sie
      orientuje masz z dziecmi swojego m dobre uklady.
      eksie w takim wypadku trzeba zostawic samej sobie.
      tak wlasciwie to alimenty jakie placil twoj m nie szly na dzieci tylko
      utrzymywaly eksie i jej ekstrawagancje bo zeby wygadac miesiecznie takie
      pieniadze przez telefon to trzeba na nim wisiec.
      domyslam sie ze zarowno ty jak i twoj m macie skrupuly ze wzgledu na dzieci -
      stad przemyslenia o alimentach. sadze jednak ze ogromny wysilek z waszej strony
      ( bo to w koncu 100% dochodow twojego m ) po raz kolejny pojdzie na marne a
      eksia pasozyt dalej bedzie marnotrawic kase w poczuciu ze z kazdej sytuacji
      jakos sie wyslizga.
      gdyby udalo sie wam przejac opieke nad dziecmi - eksia musialaby wreszcie zejsc
      na ziemie i zabrac sie za robote. teraz naprawde praca lezy na ulicy, nie mowie
      o dyrektorskich fuchach ale sama wiem jak trudno jest np znalezc kogos do
      sprzatania mieszkania, opieki nad dziecmi itd. Eksia zreszta jako osoba, ktora
      nigdy praca sie nie splamila na nic wiecej liczyc nie moze.
      mysle ze w przypadku takiej eksi jaka macie terapia szokowa to jedyna skuteczna
      metoda. postawiona pod sciana byc moze przypomni sobie ze dzieci mialy i maja
      staly kontakt z ojcem i ze tymczasowy pobyt w domu ojca dopoki ona sie nie
      pozbiera jest dobrym wyjsciem z krytycznej sytuacji.
      • reksia Re: moja Exia ukochana:(...WRRRRRRRRRR...) 08.02.07, 22:55
        bralismy pod uwagę zajecie sie dziecmi juz kilkakrotnie, szczególnie ze starszy
        syn M wykazywał chęc zostania u nas, ale zaraz po tym jak dzieciak sie
        wypowiedział jasno, ze chciałby zostac z nami, Exia zabroniła dzieciom
        kontaktów... ja jestem w stanie zgodzic sie i zając dziećmi M, ale tylko wtedy
        gdy była by to ich własna wola i widziałabym, że im faktycznie na tym zależy


        ... wychodzę jednak z założenia że dzieci powinny móc spokojnie wychowywać sie
        przy matce...ja nie wiem jaką matką na codzień jest Exia...być moze jest ciepłą
        i dobrą matką...chociaż gdy miałam ostatnio okazję zobaczyć(rachunki
        przedstawione w sadzie i długi wszelakie Exi, zaciągniete po rozwodzie
        zaznaczę) na co przeznacza Exia pieniądze to ja sie grubo zastanawiam co te
        dzieci jedzą? jak zyją? bo z 1200 zł alimentów( które sa jedynym źródłem
        dochodu Exi ) po wstępnych obliczeniach wychodzi na to, że na wyżywienie
        wydają 300 zł miesiecznie na 3 osoby!!

        mozliwe jednak ze Exia na potrzeby sądu by wywalczyć jak najmniejsze
        zmniejszenie alimentów od M znacznie naciągneła te swoje wydatki

        przypomina mi się sytuacja gdy pasierbowie byli u nas i starszy tłumaczył mi że
        lubi jeść "przelany" makaron ciepłą wodą i posypany cukrem... i mnie to wówczas
        przeraziło... i nie chodziło już o to co jadł, bo rózne smaki to rzecz gustu...
        ale przeraziło mnie to że KOBIETA NIE PRACUJE, SIEDZI NON STOP W DOMU, a
        dzieciak zamiast świeżego, stary makaron, przelany ciepłą wodą wcina i uważa to
        za smakołyk,

        wziełam to jednak na kanwe tego, że dzieciaki różne cuda wymyslają jesli chodzi
        o kuchnię i "dzicięce gotowanie"... i czasem bywa tak, że różniaste opowiadają
        i robią bzdury by zwrócić na siebie uwagę...wiec widząc te exine przedstawione
        wyliczenia zastanawiam, czy chłopcy maja złą sytuację i należło by
        interweniować, czy to tylko pozory, które mogą skrzywdzić w sumie bogu ducha
        winną kobietę, bo jakaś sytuacja moze pozornie wyglądać na inną niż jest w
        rzeczywistości, nie chce wiec na takich podstawach oceniac Exi



        wiem że bije dzieci i bije po twarzy i tym pogardzam, bo wg mnie uderzyć
        dziecko znaczy tyle co odebrać mu godność...
        ja jestem przeciwnikiem bicia, ale zwolennikiem ciepłej , upartej, chamskiej
        wręcz konsekwencji

        moja metoda wychowywania, w mysl wartości które wyznaję, siłą rzeczy wydaje mi
        sie słuszniejsza,


        ale biorąc pod uwagę to iz nie ma na tym świecie żadnych "dróg właściwych" moze
        sie okaże za kilka lat, że jej system wychowawczy był skuteczniejszy


        chyba mam dośćuncertain


        • m-jak-magi Re: moja Exia ukochana:(...WRRRRRRRRRR...) 09.02.07, 09:13
          po tym co napisalas reksiu - mysle ze wiesz dokladnie jaka jest matka.

          naprawde zal dzieciakow.
          uwazam ze powinniscie bezwzglednie odciac ja od pieniedzy na tyle ile mozecie.
          tym razem uwazam ze alimenty to nie sa pieniadze jakie saplacone na dzieci ale
          na nia.
          kazda zlotowka to wyrzucanie jej w bloto, a jedyna metoda na taka postawe jaka
          reprezentuje eksia to sprowadzenie jej na ziemie. zeby miec pieniadze - trzeba
          pracowac.
    • anastazjapotocka Re: moja Exia ukochana:(...WRRRRRRRRRR...) 08.02.07, 11:57
      Witaj, Kochana Reksiu.
      W żadnym razie nie spłacaj długów eksi oraz nie odstępujcie od obniżenia
      alimentów. Sąd jest zazwyczaj rozsądniejszy i sprawiedliwszy od niektórych ex,
      ale nie lubi chwiejnych zachowań - w rezultacie sąd potaktuje Twojego Chłopa
      jako mało zrównoważonego emocjonalnie i kłamcę (nie ma za co żyć, nagle ma,
      choć pracy nie podjął), na co Twój mąż nie zasłużył.
      Z nierobami jest tak jak z pijaczynami - nie wolno im pomagać i ułatwiać życia,
      bo się za siebie nigdy nie zabiorą, a Was będą uważać za FRAJERÓW (określenie
      naszej eksi o nas). Z komunalnego, nawet zadłużonego lokalu, nikt jej z dziećmi
      nie wyrzuci, bo nie ma takiego prawa. Co najwyżej mogą z nią negocjować spłatę
      długu oraz dać inny lokal komunalny (przy czym, nie może to być lokal gorszy od
      zajmowanego obecnie).
      Nie wiem dlaczego ten leń nie pofatygował się do Urzędu Miasta o dopłatę do
      czynszu - należy jej się. Należy jej się także dopłata do ogrzewania i parę
      innych, o czym ją poinformują w MOPS-ie. Jak taka leniwa, to niech choć po
      różnych instytucjach łazi, z Caritasem włącznie.
      A telefon niech leniowi wyłączą - co Ci do tego?

      Nasza eksia swego czasu też zadłużyła mieszkanie własnościowe i mój naiwny
      Chłop pospieszył jej z pomocą.
      Efekt?
      Napisała list, w którym wyzwała nas od frajerów i cześć.
      Teraz swoje mieszkanie (własnościowe) zadłuża notorycznie pasierbica, ale mój
      Chłop jest kompletnie głuchy na jej aluzje i zapowiedział, że te 200 złotych
      miesięcznie, które jej daje z własnej woli to wszystko, na co może dziewczyna
      liczyć.

      Naprawdę, lepiej jest dać coś od siebie, z własnej woli, do ręki, niż pomagać
      leniom, bo to jak widzisz - bywa, niestety, dziedziczne.

      A najlepiej jest inwestować w siebie - to się opłaca najbardziej i zamiast dać
      eksi swoje krwawo zarobione pieniadze, kup sobie coś ślicznego na wiosnę. Jakiś
      zamszowy kostium i buty z torebką do niego - na pewno Ci się przyda, a wydatek
      rozsądniejszy, niż dawać leniowi do wstrętnej łapy kasę, na którą i tak nie
      zasłużyła.

      Całuję Cię serdecznie i życzę Ci więcej zdrowego egoizmu.
      Co zaiwestujesz w siebie - opłaci Ci się wielokrotnie.
      Co zaiwestujesz w eksię - to jak w błoto wrzucił.
      Nie wmawiaj w siebie, że szkoda jest dzieci, bo te dzieci są w połowie eksi i
      mogą do niej być podobne.
      • reksia Re: moja Exia ukochana:(...WRRRRRRRRRR...) 08.02.07, 23:34
        Anastazjo cieszę się, że jesteśsmileCałuski ode mnie gorące smile


        P.s. ale dzieci i tak mi szkoda, nawet jeśli są w połowie do niej podobne uncertain
    • kowalka33 Re: moja Exia ukochana:(...WRRRRRRRRRR...) 08.02.07, 14:41
      Reksiu
      Masz niezłe przejscia z Eks , nie wiem dlaczego tak jest ze wsród dzielnych samodzielnych matek które okazuja sie byc rozsądne i zaradne zdarzaja się i takie (telefon to skandal zwazywszy na fakt że towar ten mozna ograniczyc najpredzej)Ciezka sprawa wiem że udzielasz się aktywnie na forum i nieżle dajesz na Ex (czesto mnie to drażniło)i generalnie emocjonalna z ciebie kobieta ale jest coś takiego w twoich wypowiedziach że mam wrazenie że dobry z ciebie człowiek i nawet obawiam sie głodna ex też by dostała ten talerz zupy. Nie wiem czy pomoc Ex załatwi spraweAnastazja dobrze radzi że samotnej nie wyrzucą , a nawet jakbys dała worek grosza to nic by to nie dało i za rok wrócilibysciew do punktu wyjScia -właściwie moze trzeba jej zagrozić ze mąż wystapi o to by dzieci z nim mieszkały moze to ja otrzezwi w polsce dzieci musza zostac przy matce inaczej to wsyd i hańba. Anastazja radzi daj spokój nie wiem czy to dobra rada mnie dzieci śniły by sie co noc a tak swoja droga czy mąz ma poczucie na co idą jego pieniądze może dzieci głodne i zaniedbane a ex z fajka przy buzi
      • anastazjapotocka Re: moja Exia ukochana:(...WRRRRRRRRRR...) 08.02.07, 17:09
        Nie chodzi o to, żeby dzieci męża Reksi chodziły głodne i obdarte.
        Do tego oczywiście nie wolo dopuścić.
        Alimenty można w uzasadnionych wypadkach regulować w naturze, czyli: opłacać
        osobiście czynsz, prąd i gaz (telefonu już nie, po co?), dzieciom opłacić
        obiady w szkole i na przykład co drugi dzień robić im zakupy, dawać pieniądze
        na napoje i czekoladki, itd.
        Kupować im przybory szkolne, regulować czesne...
        Mnie chodzi o to, że KAŻDY grosz dany do łapy eksi, zamieni się w coś zupełnie
        niepotrzebnego.
        To można uregulować sądownie, do czego zaistniał bardzo dobry klimat:
        zadłużenie mieszkania i te rachunki telefoniczne.
        Żadna osoba przy zdrowych zmysłach nie wydzwania 400 złotych przy 1000
        alimentów na dzieci.
        Normalnie eksia powinna drugie 1000 dołożyć do życia swych własnych dzieci.
        A tak jak jest, zachodzi poważne podejrzenie, że ona uprawia seks telefonicznie
        i dlatego są takie rachunki...
        Innego wytłumaczenia nie widzę...
        Reksia ma własne dzieci, którym, chcąc, nie chcąc i tak od ust odejmuje, o
        sobie nie mówiąc. Nikt nie ma prawa wymagać od Reksi dalszych, drastycznych
        poswięceń, tylko dlatego, że eksi rączki do pewnej obwisłej części ciała
        przyrosły...
        • barbara001 Re: moja Exia ukochana:(...WRRRRRRRRRR...) 08.02.07, 17:29
          Się zgadzam z poprzedniczką. Naszej eks matka pomagała, bo jej szkoda było
          wnuczki. Duzo nie mogła, ale eks wolala biedować niż do roboty się wziąc, bo
          widziała że w razie jakby co, to mama i jej emerytura są do dyspozycji. Ale sie
          i matka wściekła, bo ile można nieroba i lenia utrzymywac i z emerytury
          ciągnąć dwa domy. I jak drzwi przed córką i kuchnię zamknęła to jak juz
          pisałam, się zabrała. Od nas przestała dostawać do ręki cała kwotę, matka sie
          odcięła, siostra zapowiedziała że jak sie dowie że ciągnie z dziecka pieniądze,
          bo jej się nie chce do roboty zabierać to popamięta- to sie w koncu zabrała.
          Taka terapia szokowa podziałała. W myśl zasady, nie daje się ludziom ryby,
          można pokazać gdzie leży wędka.
      • reksia Re: moja Exia ukochana:(...WRRRRRRRRRR...) 08.02.07, 23:59
        wogóle (ze wzgledu na odległość) nie jestesmy w stanie ocenić na co sa
        przeznaczane pieniądze i jak na codzień zyją dzieci sad(( równie nasza ocena
        mogłaby okazać sie mylna i krzywdzaca dla Exi... w tym jest chyba najwiekszy
        problem

        jesli miałabym sadzić na co idą pieniądze alimentacyjne sądzac po
        przedstawionych przez exie rachunkach i zaciągnietych po rozwodzie długach to
        jestem przerazona ,bo znaczyło by to, że z 600zł zasądzonych na jego potrzeby,
        dziecku zostaje 100 zł na wyżywienie miesieczne
        • joa_nnap Re: moja Exia ukochana:(...WRRRRRRRRRR...) 10.02.07, 11:19
          wiesz, ja nie wiem, czy dobrze zrozumiałam, ale jesli ex wraz z dwójka dzieci
          utrzymuje się tylko z 1200 alimentów, to wierzę, ze na czynsz może nie
          wystarczac. niemniej jednak... matka tych dzieci ma całkiem sporo mozliwości
          poprawienia tej sytuacji - dodatek mieszkaniowy, podjęcie nawet dorywczej
          pracy, w końcu - tymczasowo- wystąpienie o zasiłek z mops (takze w formie
          obiadów dla dzici w szkole czy pokrycia kosztów przedszkola).
          pierwsze co nasunęlo mi się, a oczym była juz mowa - sąd na wniosek twojego
          męża może zasądzić cześć alimentów płatne nie do rąk eks, ale np. a konto
          czynszu.mąż może się również zobowiązać do tego, ze np. za jakąś częśc tych
          alimentow będzie kupował dzieciom odzież i buty (na rachunek oczywiście, żeby
          były dowody). podejrzewam, że w sytuacji, gdy nagle matka dzieci zacznie "do
          reki " otrzymywać np. 500 zł. zamiast 1200 też ją to zmotywuje do jakichś
          dzialań.
          • reksia Re: moja Exia ukochana:(...WRRRRRRRRRR...) 10.02.07, 13:56
            Exia płaci czynsz wysokości ok 250 zł i żyje na prowincji. Ja tez uważam ze
            Exia nie ma kolosalnych alimentów ale tym bardziej uważam ze powinna wziąść sie
            za pracę.

            Mnie niestety razi w mojej sytuacji jedno ze moja Exia i mój Ex mąz od lat nie
            pracują. Ona od 12lat on od 7 lat. Przy takim ich działaniu na tym wszystkim
            najwiecej przeciez tracą dzieci.Zarówno dzieci mojego M i Exi jak równiez
            dzieci moje i mojego Exa.

            razi mnie ich lenistwo, sa młode osoby Exia ma ok 30 lat, a mój Ex 30 pare


            w praktyce wyglada to tak, ze skoro oni nie pracują, to my czyli ja i M musimy
            pokryć to czego oni nie wyrobią dla dzieci, a co jest ich obowiązkiem (bo tez
            mają prawny obowiązek łozenia na dzieci) plus pieniądze na utrzymanie Exi, na
            szczeście nie utrzymujemy mojego Exa

            Problem polega na tym ze exia odmawia podjecia jakiejkolwiek pracy.Za mojego
            Exa który nie łozy nic na dzieci , ja wykładam z tego co mogłabym miec na
            siebie.

            Odmawiam sobie w związku z tym bardzo wielu rzeczy, ale mam juz tego coraz
            bardziej dość.





            • joa_nnap Re: moja Exia ukochana:(...WRRRRRRRRRR...) 10.02.07, 19:15
              reksia! bez przesady! co z tego, ze "nie ma kolosalnych alimentów"?? po 600 zł.
              na dziecko to wcale niemałe alimenty - zakładając, ze dzieci nie mają jakichś
              przewlekłych chorób i zakładając, że ojciec nie zarabia jakichs kokosów.
              mnie też ciśnienie podnosi to, jak niektórzy za pewnik przyjmuja, ze "im się po
              prostu należy".
              wydaje mi się, ze najrozsadniejsze co twój m może w tej sytuacji zrobić to w
              pewnym sensie rozliczać ex z alimentów - tzn. jak już proponowałam i ja, i ktoś
              wczesniej - część na czynsz (przelew bezpośrednio na spółdzielnię), część na
              odzież czy podręczniki (kupowane przez ojca), reszta w gotówce dla matki.
              jeśli sytuacja rzeczywiście tak wygląda, to sąd powinien bez problemu wydać
              takie postanowienie.
            • natasza39 Małe pytanie. 10.02.07, 19:32
              Nie wiem, czy dobrze pamiętam, ale pisałaś kiedys ze Twój M został uznany
              jedynie winnym rozwodu z ex.
              Czy on płaci w takim układzie alimenty wyłacznie na dzieci, czy tez na dzieci
              ina ex?
              Bo jeśli płaci na ex, to wtedy mniej "dziwi" jej wstręt do pracy. Mogłaby wtedy
              utracić owe alimenty na swoja osobę.
              JAk to w takim razie jest?
              • reksia Re: Małe pytanie. 11.02.07, 00:13
                alimenty Exia ma przyznane na dzieci a faktycznie rozpad jest orzeczony z jego
                winy i M tej winy sie nie wypiera , M zdradził Exie
                • anastazjapotocka Re: Małe pytanie. 12.02.07, 13:46
                  Cześć, Reksiu,
                  to, że Twój mąż zdradził eksię, wcale nie musi oznaczać dozgonnego łożenia na
                  ową zdradzoną. Jeśli kobieta jest pełnoletnia (a jest) i zdrowa (a też jest) to
                  żaden sąd nie zasądzi NA NIĄ alimentów.
                  Za zdradę w małżeństwie nie karze się alimentami na zdradzoną żonę, tylko
                  zasądza takowe w uzasadnionym przypadku, jeśli ta była żona nie możliwości
                  zarabiać na własne utrzymanie (ciężka choroba).
                  Jak widać w przypadku Twojej eksi nawet sąd stoi na stanowisku, że może i
                  powinna ona na samą siebie łożyć.
                  600 złotych na dziecko to nie są małe alimenty w polskich realiach i nie musisz
                  mieć wyrzutów sumienia.
                  Całuję Ciebie serdecznie i trzymam kciuki.
                  • chalsia Re: Małe pytanie. 12.02.07, 15:55
                    akurat myslisz się ANastazjo - w przypadku jednostronnej winy rozpadu
                    małżeństwa alimenty na tego z małżonków, który winny nie był przysługują NIE
                    tylko w przypadku NIEDOSTATKU (czyli np. niemożności pracy z powodu choroby)
                    ale także w przypadku OBNIZENIA SIE STOPY zyciowej - nawet jeśli by ta osoba
                    pracowała.
                    Oczywiście każdy sąd może zasądzić co innego, ale powyższe to litera prawa.
                    Chalsia
                    • m-m-m Re: Małe pytanie. 12.02.07, 15:59
                      Akurat tu popieram Chalsię. Z reala znam panią, którą mąż był opuścił lat temu
                      kilka, nieźle sytuowaną, a jako że rozwód był orzeczony z jego winą to teraz on
                      jej faktycznie płaci alimenty. Nie duże, ale płaci.
                  • euna alimenty przy orzeczeniu o winie 12.02.07, 16:44
                    art 60 par. 2
                    "Jeżeli jeden z małżonków został uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia ,
                    a rozwód pociąga za sobą istotne pogorszenie sytuacji materialnej małżonka
                    niewinnego, sąd na żądanie małżonka niewinnego może orzec, że małżonek
                    wyłącznie winny obowiązany przyczyniać się w odpowiednim zakresie do
                    zaspokajania usprawiedliwionych potrzeb małżonka niewinnego, chociażby ten nie
                    znajdował się w niedostatku."

                    (Obowiązek wygasa w razie zawarcia przez małżonka niewinnego małżeństwa).

                    W praktyce, jeżeli małżonek niewinny zgłasza takie żądanie, sąd prawie zawsze
                    alimenty na jego rzecz zasądza (choć nie zawsze w żądanej wysokości).

                    Odradzałabym tez posługiwania się terminem "polskie realia" w odniesieniu do
                    zasądzanych alimentów gdyż dotyczą one konkretnych przypadków. Niejednokrotnie
                    widziałam alimenty na byłego małżonka zasądzone w wysokości kilku tysięcy
                    złotych miesięcznie a było to w polskich realiach jak najbardziej.
                    • reksia Re: alimenty przy orzeczeniu o winie 12.02.07, 19:42
                      sad(((((( no jeszcze tego mi brakuje bym musiała na nią płacić sad((((((bo
                      rozumie, że skoro M nie bedzie miał, a nie ma, to jeśli sąd zasądzi alimenty
                      jeszcze na nią
                      TO JA JESZCZE MIAŁABYM PŁACIĆ NA NIĄ??????????????????????????

                      na dzień dzisiejszy ŻYWIĘ M, UTRZYMUJĘ M, DOKŁADAM DO JEGO ALIMENTÓW DLA JEGO
                      DZIECI, ŻYWIE MOJE DZIECI, NA KTÓRE OD ICH OJCA NIKT,ani prokuratura ani
                      komornik, nikt OD LAT NIE POTRAFI ŚCIĄGNĄĆ ALIMENTÓW,


                      A GDZIE JEST MOJE PRAWO??? GDZIE JEST PRAWO CHRONIĄCE MNIE MACOCHĘ??????

                      mam ochotę strzelić sobie w przysłowiowy "łeb"

                      proszę nie straszcie mnie jużsad((


                      • reksia Re: alimenty przy orzeczeniu o winie 13.02.07, 10:10
                        a tak na wesoło dodam jeszcze jako ciekawostkęsmile)))) przy czym zaznaczam nie
                        chcę sie skarżyć podaje to jako parodię w której przyszło mi żyćwink)))

                        czy wiecie, że macocha taka jak ja , czyli zamężna po raz drugi NIE MA PRAWA
                        zablokować sweby byłemu mężowie prawa jazdy, celem zmuszenia aroganta do
                        płacenia alimentów smile)))

                        Gdyż wg prawa zatrzymanie takiego prawa jazdy od ojca pracującego "na lewo",
                        możliwe jest gdy kobieta otrzymuje zamiast alimentów, zaliczkę alimentacyjną. W
                        przypadku gdy taka zaliczka nie jest przyznana , a wg prawa nie otrzyma takiej
                        zaliczki żądna macocha mężatka, JAKIEKOLWIEK ŚWIĄGANIE DŁUGÓW OD OJCA DZIECI
                        JEST BEZSKUTECZNEsmile)))))))))))


                        tak wiec mój Ex mąż wojażuje po Europiesmile) obecnie wygrzewa sie na plazy w
                        Hiszpanismile))

                        Exiara siedzi przed TV i plotkuje godzinami przez telefonsmile)) bo faktycznie
                        wygadać 400-500z zł miesiecznie tez trzeba umiećsmile))

                        A JA zap..(ppppppI)...am PO 12-14 GODZIN DZIENNIE:////

                        ale nic to dzis jestem pełna optymizmu wink w sumie silna ze mnie babka wink a za
                        chojne 70 i 80 zł przyznane moim dzieciom

                        ba! zaszaleją te moje maluchy;PPP

                        smile)))))))))))))))
                        • jowita771 Re: alimenty przy orzeczeniu o winie 13.02.07, 11:47
                          idiotyczne to prawo, trochę jakby zwalniało ojca z łożenia na dzieci, kiedy
                          matka ma nowego męża. nie rozumiem takiego prawa zupełnie, przecież nadal
                          zostaje ojcem dzieci, nic sie nie zmienia w tej kwestii, więc skąd tak
                          kretyńskie prawo?
                          • mamba30 Re: alimenty przy orzeczeniu o winie 13.02.07, 12:22
                            prawo jest totalnie kretyńskie. Mam tego przykłady we własnym domu. Moj M
                            rozwiód się jak Młoda miała bodajże 5 lat. Wtedy miał w miarę dobrą pracę i
                            zadeklarował, że będzie płacił 600 zł. alimentów. Jak mieszka jeszcze z exia,
                            to płacił dodatkowo połowę świadczeń. W ub. roku był bez pracy, mieli w wakacje
                            sporawę z exią o alimenty - exia żądała podwyższenia na 800 zł. - Mała miała
                            wtedy 7 lat - M chciał przez brak środków finansowych na ten czas obniżyć. Sąd
                            ani podwyższył, ani obniżył. Powiedział do M, że nie wygląda na bezrobotnego i
                            ma Możliwości zarobkowe........
                            Ja się przez ostatnie kilka m-cy użerałam ze swoim exem. Jak się rozchodziliśmy
                            miałam w miarę dobrze płatną pracę i się zgodziłam na 500 zł. alimentów. Ex
                            mimo tak niskiej kwoty w stosunku do swoich zarobków (ok. 5.000 zł. na rękę)
                            nie płacił mi w całości, często sobie potracał, bo np. kupił dziecku T-shirt
                            albo wziął go na weekend. Wkurzyłam sie po ponad roku takich akcji i poszłam do
                            sądu z pozwem o podwyższenie..... Wziął sobie adwokata, mieliśmy aż 3 sprawy i
                            sąd przyznał mi 150 zł. więcej, czyli mam 650 zł. (przy DUŻYCH zarobkach exa)
                            na 13-letniego syna..... Powiedział w uzasadnieniu tak - że mój obecny mąż, ma
                            dobry zawód (czytaj napewno dobrze zarabia), że stopa życiowa mi się polepszyła
                            od rozwodu (na koszt mojego M zrobiliśmy remont tego syfu, jaki został w
                            mieszkaniu), więc podwyższa tylko 0 150 zł. A że udowodniłam, że ex kłamie w
                            dochodach, że utrzymuje swoją dziunię, która nie pracuje, 2 samochody ( w tym
                            jeden kupiony w listopadzie - terenówka) oraz 2 motocykle, to już nie była
                            wysoka stopa exa..... On na wakacje jeździ do Włoch, a my 2 lata siedzieliśmy w
                            wawie z braku kasy - wolałam pieniądze przeznaczyć na remont.
                            Takie właśnie różne dziwne akcje sądu.... tylko ja się pytam, co ma mój M do
                            mojego syna finansowo???

                            Jak w sierpniu dostałam od exa tylko 300 zł. alimentów (wyprawka do 6 klasy
                            kosztowała nas ok. 1000 zł.) jak mu wysłałam sms-a "czy mu nie jest głupio, e
                            obcy facet utrzymuje twoje dziecko" a otrzymałam odpowiedź "gdyby go
                            utrzymywał, to byś nie była tak pazerna na kasę, odpier...olo się"... pokazałam
                            to jako dowód, to sędzia to zlała.... jak i całą resztę innych dowodów.... exa
                            nawet na papugę stać był.... taki lajf, ale wqrw pozostaje....
                            • babe007 Re: alimenty przy orzeczeniu o winie 13.02.07, 14:42
                              > sąd przyznał mi 150 zł. więcej, czyli mam 650 zł. (przy DUŻYCH zarobkach exa)
                              > na 13-letniego syna..... Powiedział w uzasadnieniu tak - że mój obecny mąż,
                              ma
                              > dobry zawód (czytaj napewno dobrze zarabia), że stopa życiowa mi się
                              polepszyła
                              >
                              > od rozwodu (na koszt mojego M zrobiliśmy remont tego syfu, jaki został w
                              > mieszkaniu), więc podwyższa tylko 0 150 zł. A że udowodniłam, że ex kłamie w
                              > dochodach, że utrzymuje swoją dziunię, która nie pracuje, 2 samochody ( w tym
                              > jeden kupiony w listopadzie - terenówka) oraz 2 motocykle, to już nie była
                              > wysoka stopa exa..... On na wakacje jeździ do Włoch, a my 2 lata siedzieliśmy
                              w
                              >
                              > wawie z braku kasy - wolałam pieniądze przeznaczyć na remont.
                              > Takie właśnie różne dziwne akcje sądu.... tylko ja się pytam, co ma mój M do
                              > mojego syna finansowo???
                              >
                              > Jak w sierpniu dostałam od exa tylko 300 zł. alimentów (wyprawka do 6 klasy
                              > kosztowała nas ok. 1000 zł.) jak mu wysłałam sms-a "czy mu nie jest głupio, e
                              > obcy facet utrzymuje twoje dziecko" a otrzymałam odpowiedź "gdyby go
                              > utrzymywał, to byś nie była tak pazerna na kasę, odpier...olo się"...
                              pokazałam
                              >

                              mamba, ta kwota na 13 latka jest dosyć niska (szczególnie przy wysokich
                              zarobkach ojcach), więc jak tylko minie okres jakiśtam (nie pamiętam czy jest
                              to rok, czy pół) występuj o kolejne podwyższenie. I przygotuj sie dobrze jeżeli
                              chodzi o koszty utrzymania syna. Nie zapomnij wliczyć nie tylko podstawowych
                              rzeczy jak mieszkanie, ubranie czy jedzenie ale również wyprawki szkolne.
                              Pamiętaj również o wakacjach Młodego (jeżeli ojciec na takowe go nie zabiera)
                              lub kosztach obozu, jeżeli na taki chciałabyś go wysłać. Jeżeli trafisz na
                              nieprzychylną sędzinę (sędzię), to zawsze można sie odwołać - w następnej
                              instancji decyzje będzie podejmował ktoś inny (może sprawiedliwszy). I jeżeli
                              ex robi Ci takie numery, że płaci ile chce i kiedy chce - od razu z wyrokiem
                              idź do komornika. Po dobroci już próbowałaś.
                              • mamba30 Re: alimenty przy orzeczeniu o winie 13.02.07, 14:55
                                babe007 napisała:

                                >> mamba, ta kwota na 13 latka jest dosyć niska (szczególnie przy wysokich
                                > zarobkach ojcach), więc jak tylko minie okres jakiśtam (nie pamiętam czy jest
                                > to rok, czy pół) występuj o kolejne podwyższenie.


                                Niestety wiem, dlatego tym bardziej się wkurzyłam na uzasadnienie wyroku, gdzie
                                pojawiła się osoba mojego M. Jest z wykształcenia informatykiem, ale nie
                                pracował nigdy na etacie w swoim zawodzie. Przez 6 lat od ukończenia studiów
                                robił coś innego. Sąd z góry założył, że skoro ma takie wykształcenie, to musi
                                zarabiać kokosy. Wręcz mi dał do zrozumienia, że nie wierze w kwotę zarobków,
                                którą podałam na sprawie. Poczułam się przez moment, jakbym to ja była
                                pozwana.....



                                I przygotuj sie dobrze jeżeli
                                >
                                > chodzi o koszty utrzymania syna. Nie zapomnij wliczyć nie tylko podstawowych
                                > rzeczy jak mieszkanie, ubranie czy jedzenie ale również wyprawki szkolne.
                                > Pamiętaj również o wakacjach Młodego (jeżeli ojciec na takowe go nie zabiera)
                                > lub kosztach obozu, jeżeli na taki chciałabyś go wysłać.


                                Wydaje mi się, że byłam doskonale pod tym względem przygotowana, miałam
                                dokładne wyliczenie na kilka stron z uwzględnieniem ceny każdego zeszytu czy
                                książki. Może trudno w to uwierzyć, ale wyliczenie opiewało na kwotę 1.620 zł.
                                liczyłam, że sąd mi przyzna 800 zł. i się przeliczyłam.


                                Jeżeli trafisz na
                                > nieprzychylną sędzinę (sędzię), to zawsze można sie odwołać - w następnej
                                > instancji decyzje będzie podejmował ktoś inny (może sprawiedliwszy). I jeżeli
                                > ex robi Ci takie numery, że płaci ile chce i kiedy chce - od razu z wyrokiem
                                > idź do komornika. Po dobroci już próbowałaś.

                                Chyba właśnie trafiłam na jakąś zołzę. Wyobraź sobie, że nawet dopuściła do
                                przesłuchania byłą teściową i obecną dziunię exa (z premedytacją napisałam
                                dziunia, bo nie trawię tej dziewczyny za to, co spowodowała w relacjacj ja-ex,
                                ex-syn). Jak dla mnie paranoja (one raz ex zeznawały, że terenówka nie jest
                                exa, a dałam w sądzie zdjęcia tego auta z informacją, że samochód jest
                                zarejestrowany właśnie na niego.... Nawet fakt, że składali fałszywe zeznania
                                nie miał dla sądu znaczenia.....
                                Masz rację, próbowałam po dobroci i się nie dało. Miałam zamiar wcześniej iść
                                do komornika, o czym ex był poinformowany, zlał to, a ja po prostu założyłam
                                sprawę o podwyższenie. W sadzie został mimo wszystko uświadomiony, co to są
                                alimenty i w jaki sposób należy je płacić. Odkąd minęła 1 sprawa (25 wrzesień
                                2006 bodajże) do dnia dzisiejszego płaci w całości, bez problemów. O dziwo,
                                nawet w miarę o czasie, czyli w okolicach 10 a nie tak jak wcześniej według
                                widzimisię - raz 20 raz 25.... Jak minie okres, to wystapię o podwyżkę,
                                przestałam mieć skrupuły wobec tego człowieka. teraz się nie odwoływałam, bo
                                byłam wystarczająco zużyta psychicznie po tych 3 sprawach, zresztą M mi
                                zabronił, widział jak to na mnie wpływa. Powiedział że dla kolejnych 100 zł.
                                nie da mi się tak denerwować.

                                Mój przypadek jest cięzki, jak już gdzieś indziej napisałam, mam wrażenie, że
                                pech mnie całe życie prześladuje. A z exem to ja się użerałam łącznie 15 i poł
                                roku z czego jakieś 10 i pół w związku małżeńskim. Nikomu nie zyczę takiego
                                faceta, pięści i "kwiatuszki" były u niego na porządku dziennym. Jak złozyam
                                pozew po tylu latach, to mnie od egoistek wyzwał, która sprawiła, że jego
                                marzenia legły w gruzach, he he...... Podłe babsko ze mnie, rzeczywiście...
                                • chalsia odwoływać TRZEBA SIĘ zawsze 13.02.07, 15:17
                                  odpowiedź na pytanie "dlaczego" jest zawarta w kpc.

                                  a wystąpić o podwyższenie możesz wtedy, gdy możesz udowodnić, że koszty
                                  utrzymania poszły w góre.
                                  Z tego co pamiętam taki "uznaniowy" termin ponownego wniesienia sprawy o
                                  podwyżkę alimentów to 3 miesiące.
                                  Chalsia
                                  • mamba30 Re: odwoływać TRZEBA SIĘ zawsze 13.02.07, 16:24
                                    będę się najpierw starała z exem dogadac. Od m-ca mamy w miarę normalne
                                    stosunki, jakbym się odwoływała wtedy, to by ich nie było i znowu bym miała
                                    nerwy zszargane. Jeżeli z exem się nie dogadam (mam raczej na mysli czas, gdy
                                    syn pójdzie do gimnazjum, więc za jakieś pół roku albo rok, wtedy zwrócę się
                                    ponownie do sądu o pomoc. Napewno będę już miała stałą pracę, więc być może i
                                    ja wezmę adwokata.
                        • chalsia Reksiu, mylisz się !! 13.02.07, 13:14
                          >
                          > Gdyż wg prawa zatrzymanie takiego prawa jazdy od ojca pracującego "na lewo",
                          > możliwe jest gdy kobieta otrzymuje zamiast alimentów, zaliczkę alimentacyjną.

                          Reksiu, to nie jest prawda.
                          Poczytaj sobie jeszcze raz wątki Mamatomaszka na samodzielnej - ona dokładnie
                          wyjasniała jak to jest.
                          NIE MA cenzusu majątkowego (bo do tego takie ograniczenie by się sprowadzało)
                          co do środków jakie ma do wykorzystania wierzyciel alimentów.
                          Tyle tylko, że musisz działać z pomocą komornika, by móc wystąpić do starosty o
                          zatrzymanie prawka jazdy.
                          Chalsia
                          • reksia Re: Reksiu, mylisz się !! 13.02.07, 14:30
                            Chalsiu własnie po przeczytaniu watku mamytomaszka pomyslałam ze spróbuje smile))
                            i własnie otrzymałam informację od komornika, ze niemozliwe jest takie
                            zablokowanie w moim wypadku prawa jazdy Exowismile) Dodam jeszcze, że zmieniłam
                            poprzedniego komornika ze względu na bezskuteczną ściągalnośćwink))

                            Co wiecej dodam żeby było zabawnie .Mój M jest osobą uzalażnionąsmile))i jeździ
                            tirami z (i tu ciekawostkasmile) z MATERIAŁAMI NIEBEZPIECZNYMI smile)) wiesz taka 20
                            paro tonowa bomba jeżdżąca po ulicach wink))
                            no coments:///

                            nie wiem moze ja mam takiego pecha trafiając na urzędników ignorantów
                            • chalsia Re: Reksiu, mylisz się !! 13.02.07, 15:12
                              > i własnie otrzymałam informację od komornika, ze niemozliwe jest takie
                              > zablokowanie w moim wypadku prawa jazdy Exowi

                              to komornik Ci bzdury opowiada - a ma w tym interes, bo nie chce mu się za
                              friko pracować.
                              Mówię Ci, że to nieprawda.
                              Jak chcesz to zadzwoń sobie do lokalnego biura rzecznika praw obywatelskich i
                              zapytaj albo pogadaj z Waszym adwokatem (choć ten TEŻ może nie wiedzieć).
                              Chalsia

                              -_-------------
                              Są tacy co lubią gady, ja nie.
    • reksia Re: moja Exia ukochana:(...WRRRRRRRRRR...) 08.02.07, 22:00
      burza4 napisała:

      > jak
      > ktoś się z groszem nie musi liczyć, to się nie nauczy


      i ja też tak myślę uncertain boję sie jednak, że jesli dzieci M będą sie wychowywały
      w takich warunkach jak teraz od niczego dobrego to nie doprowadzi

      najstarszy syn M ma ostatnio( z tego co dało się wyczuc przez telefony, wiec
      jest to ograniczony osąd) ogromne poczucie żalu do mojego M, żalu ze jest
      z "cudzymi" dziecmi
      ... gdy dzieci przyjeżdzały do nas i mogły spokojnie po kilka razy w tygodniu
      rozmawiac z ojcem nie było takiego problemu..

      ... ale kompletne odciecie dzieci od ojca i wmawianie im bzdur że ich "ojciec
      na cudze łozy" zrobiło zdaje sie swoje...

      zaczynam miec tego DOŚĆ

      Exia dodatkowo wydzwania "po rodzinie" i tam również nazywa moje
      dzieci "cudzesami"... wszyscy ambitnie przekazują nam te informacje... a ja mam
      tego dość... czasem w przekazywaniu tych sensacji zapominają się ...nie
      zwracaja uwagi na obecność moich dzieci przy niektórych rozmowach... nie
      kontrolują sprawiania im bólu... zaczynam już ich wszystkich unikać!

      bo mam dość smutnych oczu moich dzieci!

      jak mam nastawiać moje dzieci pozytywnie podczas gdy Exia nastawia wyraźnie
      pasierbów wrogo do moich dzieci???

      jak ja mam zaistniałe sytuacje tłumaczyć moim dzieciom????

      a ze tak powiem w ramach dowcipu, przypomina mi sie wypowiedz jednej z matek (
      w jakimś tam programie publicystycznym TV)... program mówił o głupio i
      bezmyślnie przez rówieśników zamordowanym chłopcu...

      ... a wypowiedziała sie matka zamordowanego: "gdybym wiedziała, że coś takiego
      mojego syna w życiu spotka, to bym go uczyła, że noża należy używać nie tylko
      do krojenia chleba, bo teraz co najwyżej odsiadywałby wyrok, ale nie byłby
      martwy!"

      ... było tyle bólu w jej słowach... a ja się zastanawiam w tym moim depresyjnym
      żalu, czy nie było tez i życiowej mądrości








Inne wątki na temat:
Pełna wersja