reksia
07.02.07, 20:07
mam dylemat... z moją Exią

jak zwykle

... w trakcie trwającej sprawy
sadowej miedzy exiarą a moim M wyszła na jaw informacja o tym ze exiara od
czasu rozstania z M systematycznie zadłuzała mieszkanie...nie tylko
mieszkanie zresztą... bo długi exia ma spore... przy czym sa to tak głupie
długi... nawet żal komentować... sa to np kilkumiesieczny dług za telefon
stacjonarny... na którym nie pracujaca Exia, utrzymująca sie z alimentów
(1200zł) z dwójką dzieci potrafiła nabijac spokojnie miesięcznie po 400-500
zł

... ale nic to telefon... na dzień dzisiejszy być może nawet bedzie jej
grozic eksmisja...
Mój M wystapił do sadu o zmniejszenie alimentów ze wzgledu na to, że alimenty
na dzień dzisiejszy stanowią ponad 100 % jego dochodu
i mam dylemat moralny... czy w takim wypadku powinnam zasugerować M by
odstapił od zmniejszenia alimentów.. przy czym z drugiej strony razi mnie
fakt, że całość dochodu M ma iśc na alimenty, a ja mam odbierać moim dzieciom
by w tym momencie żywić i uiszczać podstawowe opłaty za M...razi mnie to że
Exia kompletnie nie chce podjąc żadnej pracy!...ale nie wyobrażam sobie by
dzieci M mogły stracić mieszkanie..
...czy nalezy moze pomóc Exi w takim momencie?
... tylko czy jesli sie jej pomoze to skórka jest warta wyprawki? czy nie
okaże sie, że wyprowadzimy tą sytuację na prostą, a Exia znów zadłuzy się, z
drugiej strony dla dzieci które juz straciły ojca zmiana zamieszkania moze
byc kolejną traumą
... jak sadzicie?
...mam kompletny metlik w głowie