Psia umieralnia w Ligocie koło Wrocławia

09.02.07, 10:19
wiem, że wątek nie jest tematyczny, ale byłabym wdzięczna za nieusuwanie go.

słyszeliście o niej....?
zobaczcie, zdjęcia mówią same za siebie (uwaga, drastyczne):
www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=38091&page=86&highlight=ligota
post 851.
Przepraszam, że wklejam, ale trzeba takie rzeczy nagłaśniać, tam zostało
jeszcze koło 200 psów, umierają z głodu, wyczerpania.Chorują na nużeńca,
świerzba i całą masę innych rzeczy.Moze będziecie mogli pomóc.POtrzebne
finanse na ratowanie tych niewinnych istot, potrzebne domy tymczasowe, no
wszystko potrzebne.
Jesli ktoś ma ochotę, niech przeczyta cały wątek na dogomanii od pierwszego
postu.

Pozwolę sobie wpisać nr konta, na wypadek gdyby ktoś chciał/mógł wesprzeć.

78213000042001038801430001
VWBank

ALARMOWY FUNDUSZ NADZIEI NA ŻYCIE
UL.JAGIEŁŁY 5 M 19
14-100 OSTRÓDA

NIP 7412025929
KRS 0000264523

z dopiskiem OD: ......... NA: PSY Z LIGOTY
    • reksia Re: Psia umieralnia w Ligocie koło Wrocławia 09.02.07, 10:59
      a nam właśnie odszedł psiak po dwumiesięcznej walce z nowotworem przewodu
      pokarmowego, nowotwór oceniony przez weterynarza na złośliwego, choroba
      rozwijała sie tak szybko, że psiak nikł nam w oczach, sprawiła że w przeciągu
      2 miesiecy stracił 10 kg, odmawiał jedzenia, a przez ostatni tydzień żył
      praktycznie na sterydach i środkach przeciwbólowych sad(( ostatnio nie byłam w
      stanie patrzeć na to jak kona mój psiak , a teraz te zdjęcia mnie już całkiem
      rozbijają uncertain//,

      ludzka ignorancja, brak dobrej woli i beZmyslność zdecydowanie nie maja granic

      Ciemnanocko może Ty skrobniesz coś pozytywnego?
      • khaldum Re: Psia umieralnia w Ligocie koło Wrocławia 09.02.07, 11:15
        doskonale wiem jak się czujesz...
        już 2 lata mineły jak na nowotwór układu pokarmowego "zjadł" naszego bokserka...
        przez 3 miesiące codziennie jeździłam z nim na kroplówki, karmiłam go papkami
        strzykawką, kiedy leki przeciwbólowe przestały działać... to była
        najtrudniejsza decyzja jaką przyszło i w życiu podjąć... Papi stracił 50%
        swojej wagi ciała, z potężnego psa, nie zostało nic... tylko skowyt bólu w nocy

        chorowałam przez tydzień, kiedy zasnął...


        Kiedy patrzę na zdjęcia wstawione przez mambę CHCE MI SIĘ WYĆ!!! A przepisy o
        znęcaniu się nad zwierzętami są w naszym kraju martwe! JAK DŁUGO JESZCZE????
    • mamba30 Re: Psia umieralnia w Ligocie koło Wrocławia 09.02.07, 11:25
      ja też pożegnałam kiedyś swojego owczarka niemieckiego, ktory odchodzil w
      mękach, miał zaawansowana mocznicę, lekarz dał ciała..... Teraz mam w domu
      kotu, takie bidule, które były w podobnym stanie do tych psów, też między
      innymi w schronisku. Sama nie mogę dać domku dla któregos z tych psiaków, nawet
      tymczasowego, przez wzgląd na te koty. Wysłałam im troszkę pieniedzy, to tez
      jest bardzo potrzebne. Może któras z Was będzie mogła wspomóc?? Każda złotówka
      się liczy, te psy umieraja, przez ludzi, bezmyslnych #@#$#$&^&^$....
    • anastazjapotocka Re: Psia umieralnia w Ligocie koło Wrocławia 09.02.07, 11:42
      Taka ludzka bezmyślność i pseudomiłosierdzie po prostu mnie dobijają.
      Mój starszy dachowiec (ze śmietnika, z foliowej torby) wczoraj skończył 12 lat.
      Młodszy (jakaś pokraka przyniosła go z działki "dla dziecka" i oczywiście
      znudził się, to kopa i za drzwi) ma 5 lat.
      Nie moge wziąć żadnego psiaka, bo po śmierci moich dwóch suk i kotki już tego
      nie przeżyję.
      Wysłałam pieniądze.
      Ale to nie załatwi problemu, to wina samorządu i bezmyślności urzędników. Znam
      sprawę. To urzędnicy właśnie nie powinni do tego dopuścić. Powtórka z "litości"
      pani V.V.
      Mam ochotę zacząć kląć.
      • mamba30 Re: Psia umieralnia w Ligocie koło Wrocławia 09.02.07, 11:46
        Dzięku Anastazjo, wiem że to nie załatwia problemu, ale przynajmniej mozna
        jakoś pomóc w zaistniałym już nieszczęściu. Z tego co wiem, to psy sa zabierane
        stamtąd i ratowane przez grono dziewczyn w miarę mozliwości. Były juz reportaże
        w TV i jak widać goowno dało. One nadal robia co mogą, żeby sprawę ruszyć. Ja
        też mam ochotę kląć jak diabli, wejdź w link poniżej i zobacz w jakim stanie
        był jeden z moich kotów....

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=664&w=40501533
        • natasza39 Re: Psia umieralnia w Ligocie koło Wrocławia 09.02.07, 12:10
          Ja nie mogę ogladać takich zdjęć.
          Od zawsze miałam psy i zawsze traktowane sa jak domownicy.
          Nie mogę...
          W moim mieście jest tez schronisko. Tam psy, których nikt nie adoptuje po
          pewnym czasie sa po prostu usypiane. Myslę, że to bardziej humanitarne, niż
          zapychanie kolejnymi niechcianymi zwierzakami klatek, tylko po to aby głodowały
          i chorowały.
          Boze! Nie mogę wyjść z podziwu kazdego dnia nad "katolicką dobrocią" moich
          rodaków.
          • anastazjapotocka Re: Psia umieralnia w Ligocie koło Wrocławia 09.02.07, 12:27
            Nie... Już się poryczałm.
            Zdjęć psiaków nie zobaczę na pewno, bo mam dziasiaj depresję i nie potrafię
            logicznie myśleć.
            Mamba, masz cudnego kota, podobnego do mojego starszego chłopaka (mój ma czarne
            oczka w złotych obrączkach). Kociak był w kiepskim stanie, lekarz mu właściwie
            szans nie dawał.
            Kocham histerycznie moje zwiarzaki i wszystkie zwierzaki, ale też stoję na
            stanowisku, że zwierzęta bez szans na godne życie należy humanitarnie usypiać,
            a nie skazywać je na straszliwą wegetację.
            Każdą "litościwą", dokarmiającą niewysterylizowane koty w piwnicy, chętnie
            kopnęłabym w .... .
            O tak zwanych humanoidach, wyrzucających zwierzaki za drzwi, bo przeszkadzają,
            bo przestały się podobać, bo zachorowały - wolę dzisiaj nie myśleć, bo jeszcze
            się zdarzy, że polecę na wieś i będę prać po pyskach tych, co źle traktują
            swoje zwierzęta. A sporo tu takich...
            • mamba30 Dla poprawienia nastroju :)) 09.02.07, 13:30
              ja też nie chciałam oglądać.... lepiej popatrz na inne fotki mojej chmarki,
              napewno Ci się humor polepszy. W wątku o Florku zwróć uwagę na posty przy
              których jest ikonka aparatu - tam sa zdjęcia.

              fotoforum.gazeta.pl/72,2,631,31440034,31440034.html
              A w tym wątku trzeba być cierpliwym - patrz po tytułach, w kilku postach sa
              zdjęcia mojej kociarni smile

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=35293&w=45618951&a=45618951
          • mamba30 Re: Psia umieralnia w Ligocie koło Wrocławia 09.02.07, 13:27
            dla mnie każde zwierze jest traktowane jak domownik, bez względu jaka to jest
            aktualnie znajda... Ja też tylko kilka z tych zdjęć obiejrzałam, nie na moje
            nerwy. Wystarczająco dużo już się napatrzyłam ratując koty, a robię to od lat
            dosyć intensywnie. Na nasze :katolckie" społeczeństwo brak mi słów.... pod
            postem Anastazji wkleje link do swojej trzódki - taki cały bury kotek został
            pobity bejsbolem przez jednego takiego "katolickiego" obywatela..... najpierw
            mu ratowaliśmy zycie, potem gałki oczne przed amputacja a na końcu sam wzrok,
            po pół rocznym leczeniu widzi całkiem dobrze, ale tylko na 1 oczko... sad(
            • macosik Re: Psia umieralnia w Ligocie koło Wrocławia 09.02.07, 14:15
              Ja też się dołączam.
              Zaraz prześlę pieniążki. Też mam psiaka ze schroniska i wiem, w jakich
              warunkach żyją tam zwierzaki. Gdy wzięłam swego był chory chyba na
              wszystko.Miał wirusowe zapalenie wątroby, jelit, nosówkę płócną, teraz
              pozostała mu niewydolność trzustki. Ale czuje się dobrze mój chuderlaczek.
              Tylko tabletkami muszę go faszerować. Oczywiście cała z nim zabawa polega na
              tym, że potrafi znaleść tabletkę wciśniętą w kawałek mięska, skrzętnie ją
              wydłubuje i zjada resztę. No i zabawa od nowa smile. A ze względu na chorobę muszę
              go wyprowadzać co 4 godziny więc ruchu mam coniemiara. smile

              • mamba30 Re: Psia umieralnia w Ligocie koło Wrocławia 09.02.07, 14:20
                Bardzo Ci dziękuje w imieniu swoim, dziewczyn i przede wszystkim psiaków smile) A
                co do wyszukiwania poukrywanych tabletek, to wiem cos na ten temat, mój
                niezyjący owczarek tez tak miał. Nie wiem do dzisiaj, jakim cudem ta łajza to
                znajdywała, potrafiłam kostke mięsa rozciąć i włozyć tabletkę w środek, a on to
                tak wymemłał, że mięsko wylądowało w brzuchu a tabletka na podłodze.

                Ufff.... cieszę się, że jest jakis odzew. Zamieściłam ten apel na kilku forach
                i tylko na tym i na moim ktoś się zainteresował. Z samodzielnej mamy mimo
                prosby o nieusuwanie, wątek poleciał po pół godzinie chyba sad(((((((( a co on
                tam przeszkadzał?????
              • khaldum podać lek zwierzakowi... eh 09.02.07, 18:23
                jako główny technik weterynarii wink w naszym domu podaję sposoby:

                pies
                sprawa dość łatwa
                siadamy na fotelu psa bierzemy pomiędzy uda. łatwiejsze w przypadku psów duzych
                z małym nie próbowałam. pies siedzi do nas tyłem. Odchylamy łep do tyłu. Jedną
                dłonią przyciskamy połączenie kości w rzuchwie. psiak otworzy pysk. kładamy
                tabletkę tak głęboko jak tylko się da i amykamy pysk. Trzymamy go ręką, zeby
                nie mógł tabletki wypluć. i żeby się nie denerwował głaszczemy go po gardle...
                Jak połknie nagroda, np to mięsko z którego lekartwo i tak by wydłubał.

                Koty
                oj trudniejsza sprawa, maja PAZURY wink
                technika ta sama, ale potrzebna jedna osoba to trzymania delikwenta. Uwaga na
                tylnie pazury drapią atak samo mocno... I trzeba uważać na ząbki, choć mniejsze
                niż np u boksera, to potrafią szkody narobić smile

                jakby co to posiadam jeszcze doświadczenie w:
                zapaleniu uszu, zarówno psy jak i koty
                chorobach układu pokarmowego, diety + karmienie
                połamanych nogach u psa i kota
                kapanie psów dużych nie trawiących wody
                trudach karmienia kotów wziętych z dzikich stad (jedzenie, wymioty, jedzenie)
                właśnie mam Leonarda, przygarnięty z listopadzie
                oswajaniu psów z adopcji, tych bitych... mój pierwszy bokser był adoptowany
                przeze mnie jak miał 3 lata
                • macosik Re: podać lek zwierzakowi... eh 10.02.07, 11:46
                  pies
                  > sprawa dość łatwa
                  > siadamy na fotelu psa bierzemy pomiędzy uda. łatwiejsze w przypadku psów
                  duzych
                  >
                  > z małym nie próbowałam. pies siedzi do nas tyłem. Odchylamy łep do tyłu.
                  Jedną
                  > dłonią przyciskamy połączenie kości w rzuchwie. psiak otworzy pysk. kładamy
                  > tabletkę tak głęboko jak tylko się da i amykamy pysk. Trzymamy go ręką, zeby
                  > nie mógł tabletki wypluć. i żeby się nie denerwował głaszczemy go po
                  gardle...
                  > Jak połknie nagroda, np to mięsko z którego lekartwo i tak by wydłubał

                  hihihi.Tego sposobu próbowałam wielokrotnie. smile)..Nie działa na mego psiaka.
                  Trzymałam za pysk ręką baaaardzo długo, czasem nawet udawał, że ją łyka a
                  później po pryjomu językiem wydłubywał nie wiem skąd i wypluwał. Z reguły
                  znajdywałam tabletkę na podłodze pojakimś czasie smile..Więc postanowiłam w
                  mięskodawać i i czasem się nabiera - jak nie zauważy - inaczej omija.Jednak
                  zawsze wie, że przeskrobał i jak wyliże miskę do czysta pozostawiając tabletkę
                  ucieka do przedpokoju i w błagalno - poddańczym geście się kładzie na podłogę
                  odsłaniając brzuszek smile nie wiem skąd mu się to wzięło i czasem nawet jak
                  jeszcze nie zajrzę do miski a go zobaczę w takiejpozie już wiem że nie wziął
                  tabletkismile..a wtedy todopiero się trzeba nakombinować by mu dać smile)...
                  ale się rozpisałam smile))
    • lykaena Re: Psia umieralnia w Ligocie koło Wrocławia 09.02.07, 16:56
      Tez juz mialam dzis podly humor,a jak zobaczylam te zdjecia.
      To jest nieludzkie,niedopuszczalne.Juz poslalam pieniadze.
      Ja nie mam na razie zadnego zwierzatka w domu,nie mam po prostu na razie
      warunkow,ale za okolo 3 miesiace zamieszkam w domu i bedize conajmniej jeden
      pies i conajmniej dwa koty.
      U rdozicow jest kot,znajda.Oprocz tego rodzice opiekuja sie grupa osiedlowych
      kotow,kotki dostaja tabletki antykoncepsyjne,a te koty i kotki,ktore sie dalo
      zlapac zostaly juz wysterylizowane i wykastrowane.Niestety jest tych kotow duzo
      i nie wszystko sie da upilnowac,ale jak jest kotka w ciazy to ma stwarzane
      warunki,a mlode sa zabierane matce jak tylko juz mozna,zanim zdziczeja i do
      adopcji.
      Ostatni miot caly wylapany,przebadany,zaszczepiony i oddany dobrym ludziom,do
      dobrych domow.
      Ja mam dwa konie,uratowane od rzezni.Tzn sa w stajniach u ludzi,a ja daje na
      ich utrzymanie.A one,choc nie nadaja sie juz do ujezdzania,odplacaja
      madrym,dumnym,konskim spojrzeniem i przyjacielskim rzeniem.Odwiedzamje kiedy
      tylko moge....
      Mam dzis straszny nastroj potym,najgorsze,ze takich przeklejonych linkow do
      dogomanii o maltretowanych zwierzetach jest coraz wiecej na roznych forach na
      Gazecie i to jest przerazajace.....
      • mamba30 Re: Psia umieralnia w Ligocie koło Wrocławia 09.02.07, 17:06
        przepraszam..... nie chciałam nikogo zdołować....po prostu szukam pomocy u
        innych. Dziekuję za przelane pieniądze, czasami tylko albo az tyle możemy
        zrobić. Konie uwielbiam, w ogóle zwierzeta. Staram sie im od zawsze pomagac jak
        tylko mogę. Tematyka kotów jest mi najbliższa, dogomania to działka mojej
        koleżanki. I tak sobie teraz mysle, że zdołowałam topikiem kilka osób, ale tez
        kilka wysłało jakieś fundusze i jeden z tych psów bęzie mógł byc leczony. Chyba
        się wzruszyłam, dziękuje Wam wszystkim!!!!!!
        • lykaena Re: Psia umieralnia w Ligocie koło Wrocławia 09.02.07, 17:27
          Ty akurat jestes ostatnia osoba,ktora powinna przepraszac.Ja zawsze wchodze w
          takie watki,wiem co zobacze,ale wiem,ze pomoge.
          Mam na to srodki i nie oszczedzam.Jak uslysze jeszcze o jakichs koniach w
          okolicy,o udaremnionym przemycie to tez kupie na pewno,niewazne czy bedzie to
          30 letnia szkapa,skoro miala marne zycie,niech ma chociaz godna smierc.
          Widziec ulge, spokoj i szczescie w oczach zwierzecia to najwieksza wdziecznosc
          jakiej mozna doznac.
          Wole zwierzeta niz ludzi i zwierzetom pomagam zawsze,ludziom tylko tym,ktorzy
          na to zasluguja i ktorych kocham,a zwierzeta kocham wszystkie, bo wszytskie na
          to zasluguja.Wsrod zwierzat obowiazuja proste zasady, nie ma
          zaklamania,nienawisci,zazdrosci(no moze zazdrosc istnieje-szczegolnie wwypadku
          kotowsmile))))
          • mamba30 Re: Psia umieralnia w Ligocie koło Wrocławia 09.02.07, 18:56
            mamy podobne podejście do tematu..... może się znasz chociaż wirtualnie z moją
            koleżanka.... Lykaena, skąd jesteś jeśli mogę zapytać????
            • lykaena Re: Psia umieralnia w Ligocie koło Wrocławia 09.02.07, 19:06
              Pochodze z Lodzi ,ale mieszkam we Francji.
              Znam jedna zwierzeca wariatke z Lodzi,a wirtualnych kilka....
              • mamba30 Re: Psia umieralnia w Ligocie koło Wrocławia 09.02.07, 19:28
                fakt, nie zajarzyłam... rzeczywiście Francja. W takim razie znasz już kolejną
                świrniętą, czyli mnie mambę i Lena_zet ta z mojego forum i z dogomanii..... Ona
                od psów ja od kotów.... Wierzę, że każda pomoc i wsparcie coś dają.
    • damiri Re: Psia umieralnia w Ligocie koło Wrocławia 09.02.07, 19:31
      Nie spojrze na te zdjecia, bo na sama mysl plakac mi sie chce.
      Chcialabym przeslac pieniadze ale nie wiem za bardzo jak, bo jestem w Stanach.
      Nie orientujecie sie jak to zrobic? Sprobuje zadzwonic do mojego banku sie
      dowiedziec.
      Gdybym byla w Polsce na pewno wzielabym jakiegos chocby na odratowanie.
    • m-jak-magi Re: Psia umieralnia w Ligocie koło Wrocławia 09.02.07, 20:02
      rozwalaja mnie takie wiadomosci. wstyd ze jestem czlowiekiem.
      • mamba30 Re: Psia umieralnia w Ligocie koło Wrocławia 09.02.07, 20:08
        Mmagi, nieśmiało zaproponuję - może z 10 zł. byłabyś w stanie przesłać na
        psiaki??
        • m-jak-magi Re: Psia umieralnia w Ligocie koło Wrocławia 10.02.07, 08:58
          przeslalam.
          porazajace jest tylko jest to ze wiemy pewnie jedynie wycinek tego co sie
          nparawde dzieje. takich ligot w polsce jeste pewnie duzo wiecej.
          czasem jak sie przejezdza przez polskie wsie to widac ze wiele zwierzat ma taka
          swoja wlasna ligote.
    • burza4 Re: Psia umieralnia w Ligocie koło Wrocławia 09.02.07, 22:08
      przepraszam że w innym tonie, tez mi żal zwierząt, tylko co dadzą takie akcje?
      chwilową pomoc, a za tydzień pieniądze znowu się skończą i psy będą się
      rozszarpywać z głodu, chorować (w takim skupisku to nieuniknione bo się
      zarażają) i powoli konać.
      • m-jak-magi Re: Psia umieralnia w Ligocie koło Wrocławia 10.02.07, 09:06
        oczywiscie ani mentalnosci ludzkiej ani systemu to nie zmieni, chociaz czasami
        takie akcje cos zmieniaja. pamietam slynna sparwe ze schroniskiem w gdansku o
        tyle mi bliskim ze stamtad wzielam kiedys szczeniaczka. szczeniaczek zyl 3 dni
        byl chory na nosowke i nie dalo sie go uratowac. dla mnie to byla tragedia ale
        piesek przynajmniej umarl w cieplym koszyku przykryty miekkim kocem - inne
        umieraly na mokrej ziemi. bylam wtedy za mloda zeby robic z tego akcje. po
        latach okazalo sie ze schronisko prowadzili zyrodnialcy ktorzy i tak male
        fundusze schorniska ladowali sobie do kieszeni a psy mordowano zdaje sie
        mlotkiem bo zastrzyk tez kosztowal.
        ja szczerze mowiac nie potrafie przjesc obojetnie obok takiej krzywdy.
        jakim trzeba czlowiekiem zeby skazac zwierzeta na takie cierpienia.
        mysle ze czlowiek ktory nie ma problemu z maltretowaniem zwierzat z takim samym
        powodzeniem skrzywdzi dziecko. a wiadomo ze ani dzieci ani zwierzeta nie
        potafia sie bronic.
      • mamba30 Re: Psia umieralnia w Ligocie koło Wrocławia 10.02.07, 10:53
        te psy są sukcesywnie zabierane z tego miejsca, stąd potrzebne srodki finansowe
        na leczenie (widzis sama w jakim sa stanie). Te osoby, które pomagają, nie sta
        w stanie z własnej kkieszeni finansować leczenia. Potrzebne sa tez domy dla
        tych psiaków, zarówno docelowe jak i tymczasowe. Nie mów, że to bez sensu, bo
        to ma sens. Jest grono osób, które codziennie ratuja te psiaki. Zostało ich ok.
        200 i na te psy potrzebne są pieniądze.
        • macosik Re: Psia umieralnia w Ligocie koło Wrocławia 10.02.07, 11:55
          Ja uważam, że każda akcja ma sens. Ja wspieram np. psiaków w schronisku w
          Korabiewicach. Tam można dokonywać wirtualnych adopcji wybranego psaczy kota a
          nawet konia czy krowy smile...to świetny pomysł, bo mimo braku możliwości
          posiadania zwierzęcia w domu można go wspierać finansowo. Schronisko w
          Korabiewicach to dobry przykład jak z wysiłku jednej kobitki i pomocy
          darczyńców udało się stworzyć ośrodek, w którym zwierzęta mają bardzo dobre
          warunki.
          Gdyby ktoś chciał zajrzeć podaję link:
          dajmudom.pl/pozdrawiam
          • macosik Re: Psia umieralnia w Ligocie koło Wrocławia 10.02.07, 11:57
            Jeszcze raz link:
            dajmudom.pl/
Inne wątki na temat:
Pełna wersja