Kanydatki na neksie

09.02.07, 13:24
Muszę się wygadać, bo od wczoraj mnie to męczy i mam przez to taką depresję,
że nie mogę spokojnie pracować, więc siedzę i nic nie robię, tylko się głupio
wściekam...

Czekałam sobie na mojego męża (który zapowiedział, że się tak z godzinkę
spóźni) w ulubionej kawiarni przy kawie late i byłam w świetnym nastroju.
Przy stoliku obok usiadły dwie dziewczyny, na oko: 20-21 lat. Tipsy, fryzury,
makijaż, solarium, markowa garderoba (z tej wyglądającej jak tandetny łach, a
kosztującej majątek), stringi nad biodrówkami, tatuaż - no, pełny wypas.
Rzuciły mi owe panienki pełne uwagi, taksujące spojrzenie, nie zauważyły nic
groźnego (pani w średnim wieku spowita od stóp do głów w czekoladoway zamsz -
sama nuda) i zaczęły ze sobą rozmawiać.
Od pierwszych ich słów zrobiło mi się słabo, bo rozmawiały o panach, których
znam (jedych lepiej, innych gorzej) i to w takim konteksćie, że dyskretnie
wyjęłam z torebki dyktafon i go włączyłam (jako rasowa dziennikarka dysponuję
wysokiej klasy zminiaturyzowanym sprzętem, który mam zawsze przy sobie).

Jedna z pań przedstawiała drugiej pani swoje plany na najbliższą przyszłość,
które to plany przedstawię w skrócie:
Jako że pani skończyła właśnie 27 lat (!) i studia podyplomowe, musi zacząć
poważnie myśleć o swojej przyszłości. Dość więc już romansów z żonatymi
faciami (tu padły nazwiska panów mi znanych), zresztą, ci panowie jadą
ostatnią parą na viagrze, z żonami się nie rozwiodą, są skąpi dość i wiecej
się z nich już nie wyciśnie.
Dlatego pomysłowa pani postanowiła zajść w ciążę z panem (nazwisko mi znane,
a jakże), bo pan jest jak na swój zaawansowany wiek dość wrażliwy, chce mieć
własne dzieci, bo RAPUCHA BEZPŁODNA (to określnienie tej pani na żonę pana),
wychowuje dzieci z adopcji.
Nawet już pani jeździła oglądać willę pana, a RAPUCHĘ Z MAŁYMI PRZEFLANCUJE
SIĘ do mieszkanka w mieście.
Nie znam dalszych planów pani, bo na horyzoncie pojawił się mój mąż.
Kiedy szedł w moją stronę, panienka rzuciła mu przytomnie pod nogi torebkę i
zaświergotała: och, najmocniej przepraszam!
Moje Chłopisko obeszło torebkę łukiem, na panienki nawet nie spojrzał (jeśli
kretynka myślała, że mój mąż rzuci się podnosić tę jej parszywą torebkę, to
się zawiodła).
Nie posiedzieliśmy długo, bo miałam dość obecności tych kreatur.
W aucie puściłam mężowi rozmowę panienek.
Słowo ludzkie nie opisze jego reakcji i wrażenia!!!
Najdelikatniejsze określenie na panienki to "tanie szmaty".
Najgorsze jest to, że moje Chłopisko negocjuje teraz ze mną pożyczenie mojego
dyktafonu, bo chce ostrzec tego pana.
Mąż uważa, że pan padł ofiarą spisku i trzeba mu pomóc.
A ja dostałam depresji i nie wiem co mam robić.
Dać mu czy nie dać?
Dyktafon, oczywiście...
    • kai_30 Re: Kanydatki na neksie 09.02.07, 13:29
      O, cholera.

      Ja bym chyba dała, mimo oporów związanych z naruszaniem cudzej prywatności itd.
      To znaczy nie - opory to bym miała przed wyjęciem dyktafonu... Wiele zależy od
      tego, jakie są relacje Twojego męża z owym panem, i od charakteru tegoż pana
      (czasami obrywa posłaniec...).
    • mamba30 Re: Kanydatki na neksie 09.02.07, 13:40
      rzeczywiście miałaś miłą posiadówę w kawiarni uncertain

      chyba bym się nie wtrącała, znaczy nie dawałabym dyktafonu. Jeżeli mąz ma dobre
      relacje z tym panem, to może go ustnie uprzedzić. Z drugiej strony facet sam
      sobie dołek kopie, skoro mysle nie ta głową, która potrzeb.... Szkoda tylko
      rzeczonej "rapuchy" bo jest pewnie nieświadomą niczego kobietą, która będzie
      cierpiała za jakis czas przez kolejnego niedorozwiniętego umysłowo faceta i
      siksę, która doopa sobie zycie układa uncertain
      • anastazjapotocka Re: Kanydatki na neksie 09.02.07, 13:54
        Zawsze włączam dyktafon, jak słyszę coś szczególnego i robi tak każdy
        dziennikarz, na wszelki wypadek.
        Mąż zna tego pana nawet dość dobrze, ale jak widać jednak słabo, bo myślał,
        tak, jak WSZYSCY, ŻE TO WZOROWY MĄŻ I OJCIEC.
        Żonę pana widziałam tylko raz, miła i nieśmiała.
        O rany, ale mogiła!!!
        • kai_30 Re: Kanydatki na neksie 09.02.07, 13:57
          wzorowy? hmmm...

          No może coś być na rzeczy. Być może rozważania panienki są JESZCZE hipotetyczne,
          a willę oglądała z wierzchu, żeby się upewnić, czy jest sens macki zarzucać. Co
          nie zmienia faktu, że jeśli pan da się omamić, to jest zwykłym debilem.
        • mamba30 Re: Kanydatki na neksie 09.02.07, 14:03
          ano mogiła, pewnie niczego nieświadoma kobieta, która swoje życie poświęca
          obowiązkom gospodyni domowej i wychowaniu przysposobionych dzieci. Co podła
          zdzira, która z tego faktu potrafi zrobić argument dla swoich knowań. Jak
          gdzieś słusznie napisała Kai zostaw to nagranie dla żony, jak przyjdzie co do
          czego, to pan będzie miał wiadro zimnej wody na łeb, bo wyjdzie że młoda doopa
          nie jest z nim, bo jest taki cudowny, ale że ma cudownie pełen portfel, a zona
          będzie miała dowody w sprawie rozwodowej tudziez przy ew. podziale majątku. To
          takie moje luźne dywagacje
    • kai_30 Re: Kanydatki na neksie 09.02.07, 13:55
      Mam myśl godną samodzielnej big_grin

      Panu nie dawaj, niech go mąż tylko uprzedzi, jak słusznie prawi mamba, za to
      jeśli pan się nie przejmie i zostawi rapuchę, dostarcz nagranie jej <:F> Plany
      panienki raczej nie wypalą w obliczu takiego materiału na sprawie rozwodowej <:F>
    • mamba30 Re: Kanydatki na neksie 09.02.07, 13:57
      burza4 napisała:

      > oczywiście że bym dała (robiąc sobie kopię nagrania), dla mnie to w ogóle nie
      > jest kwestia prywatności, a reakcji na zło, to tak, jakby nie zwrócić uwagi
      > widząc jak ktoś kogoś okrada, czy nie uprzedzić o planowanym oszustwie.

      Burzo, ale ten facet świadomie używa sobie na boku na młodszej doopie, nie
      licząc się z uczuciami zony, łamiąc przysiegę małżeńską..... Uważasz, że jak
      się uprzedzi faceta, że siksa poluje na jego kasę, to będzie po sprawie?? Moiże
      i pogoni lalunię, ale pewnie za jakiś czas znajdzie sie kolejny zamiennik
      zuzytej żony.... Nie jestem za wtrącaniem się między pary, ale chyba lepiej by
      było, gdyby to żona została przez kogoś uprzedzona o podwójnym życiu swojęgo
      mężusia
    • ciemnanocka Re: Kanydatki na neksie 09.02.07, 14:05
      a ja bym dala dyktafon...
      Po takim "sluchowisku" facet powinien sie zreflektowac i zaczac naprawiac swoje
      malzenstwo...
      ale co za siksy no...
      Ja nie rozumiem jak mozna sobie zycie planowac biorac pod uwage JEDYNE
      kryterium, jakim jest kasa... brrr...
      • mamba30 Re: Kanydatki na neksie 09.02.07, 14:08
        może by zaczał a może i nie. Co prawda nie znam tego facia, ale jeżeli jest to
        pan, który inaczej pojmuje słowo wierność, to może dla żony byłoby lepsze
        odejście i spróbowanie ułożenia sobie zycia z kimś innym, albo samej... Trudna
        sytuacja....
        • kai_30 Re: Kanydatki na neksie 09.02.07, 14:11
          No więc właśnie, mamba - ja też nie znam tego facia. Może sobie używa na boku, a
          może jeszcze nei zaczął. Tak czy owak, opcję z wręczeniem kasety żonie
          pozostawiłabym otwartą, ale najpierw trzeba by pogadać z gościem.
          • mamba30 Re: Kanydatki na neksie 09.02.07, 14:17
            No tak, Anastazja wraz z mężem moga temat totalnie olać. Jeżeli chcą się
            mieszać, to chyba duża rola M Anastazji, jest w dobrych stosunkach z gościem,
            może niech pogada.... Niech wybada grunt, kim jest tak naprawdę tamten
            mężczyzna. Jeżeli facet jest porządny i sie zagubił (brrr.... osobiscie nie
            uznaję takich błądzeń) to jest szansa że będzie chciał sie lepiej zając żona i
            domem. Jeżeli to doopek, to raczej byłabym skłonna ew. pomóc żonie. Nie tyle
            uswiadomić ją co robi mąz, co poczekać na rozwój wypadków...
            • anastazjapotocka Re: Kanydatki na neksie 09.02.07, 14:29
              Sytuacja jest wredna, bo z rozmówki panienek wynikało, że pan już się
              zaangażował (że się tak wyrażę), krótko mówiąc, ma z nią romans i został przez
              panienkę wytypowany na dawcę spermy? płatnika alimentów? męża?
              A to oznacza, że już nic nie wiem...
              I strasznie mi się nie chce, żeby mój Chłop się w to mieszał...
              Tchórz i struś ze mnie...
              Żony mi szkoda jak nie wiem, skromna, cicha i te dzieciaki...
              A tu na boczku kadydatka na neksię jej rośnie i na... macochę?
              Mówcie, co robić dziewczyny, co robić?
              • mamba30 Re: Kanydatki na neksie 09.02.07, 14:35
                Anastazjo, jeżeli chcesz w ogóle cokolwiek zrobić, to wg mnie jak wczesniej
                pisałam, niech się Twój chłop dowie, co tak naprawdę siedzi w tym kolesiu.
                Jeeli drań, to kit mu w ucho.... Z drugiej strony, jeżeli okaże się gnojkiem a
                potem ta kobieta będzie miala info o działalności męża, to może skojarzyć to z
                Wami.....Kurde, sytuacja nie do pozazdroszczenia.... Nie wiem, to chyba głupie,
                ale może jakaś anonimowa informacja do zony?? Niby kiedys byłam w sytuacji, gdy
                wiedziałam, że mąż koleżanki sie puszcza, ale on się nadal puszcza, a ona
                wiedząc tylko o 3 zdradach nadal wraca do niego.... grrrrrrrrrrrrrr.... taka
                niemoc czasami człowieka dopada, chciałby jak najlepiej ale nie potrafi sad(
              • dzk35 a anonim? 09.02.07, 14:37
                jeśli nie chcesz by mąż się mieszał to zostaje tylko przesłać kopię niewiernemu
                mężowi, drugą zatrzymać i najwyżej przekazać małżonce gdyby coś się podziało
                później w tym stadle (ale wtedy chyba musiałabyś się ujawnić, żeby to było
                dowodem w ewentualnej sprawie, więc i tak któreś z Was „wypłynie”wink
                • konkubinka Re: a anonim? 09.02.07, 14:44
                  ja bym dała dyktafon.W koncu byla w publicznym miejscusmileMozesz przeciez
                  powiedziec, ze musiałas do radiowej audycji nagrac kawiarniany gwar.
                  W koncu mozesz choc troszke uchronic jakąs rodzine.
                • anastazjapotocka Re: a anonim? 09.02.07, 14:47
                  Anonim, to jest chyba wyjście, ale komu to przesłać? Tej nieszczęsnej żonie?
                  Tak sobie właśnie pomyślałam, że gdybym wczoraj usłyszała nazwisko mojego
                  Chłopa, to bym tam z miejsca zimnym trupem padła i nikt by mnie już nie
                  odratował...
                  Zresztą, wcale bym nie chciała...
                  Taki kanał, co za drań z faceta...
                  A może nie drań, tylko zwyczajnie - upolowany?
                  Panienka wybitnie ładna - fakt.
                  A facet całkiem nie.
                  Myślicie, że ta żona CHCIAŁABY się dowiedzieć?
                  Ja bym chyba wolała nie wiedzieć. Już sama nie wiem.
                  • kai_30 Re: a anonim? 09.02.07, 14:51
                    A ja bym zdecydowanie wolała wiedzieć. Nie ma nic gorszego, niż sytuacja, kiedy
                    wszyscy dookoła trąbią o tym, co jest grane, a Ty robisz z siebie naiwną debilkę.

                    Działaj, no! IMHO najpierw rozmowa z gościem, kopia nagrania, jakby się
                    wypierał, i w zależności od rozwoju sytuacji druga kopia dla żony (chyba żeby
                    facet się opamiętał, w co wątpię).
                    • ciemnanocka Re: a anonim? 09.02.07, 14:56
                      hmm...
                      ja tez bym wolala wiedziec...
                      ale patrzac na przyklad na moich rodzicow, gdybym sie dowiedziala, ze tata ma
                      romans, to robilabym wszystko by mama sie nie dowiedziala... I tak zyją obok
                      siebie od dobrych 20 lat, osobne pokoje, osobne lozka, zero seksu... A wiem, ze
                      nie zmieniloby to ich zycia oprocz tego, ze mama bylaby nieszczesliwa...
                      wiec wszystko zalezy od punktu "siedzenia". Moim zdaniem przekazac kasete
                      facetowi. Ja wierze ze sie chlop opamieta.
                    • anastazjapotocka Re: a anonim? 09.02.07, 15:01
                      Ja nie wiem, ale dzisiaj mi się wydaje, że już wolałbym robić za ciemną
                      debilkę, niż się dowiedzieć, że mój własny mąż mnie zdradza...
                      Może do siebie dojdę, ale na razie jestem w takiej rozterce...
                      A może ten koleś tak całkiem płodny nie jest (oni NAPRAWDĘ mają przysposobione
                      dzieci) i panience nici wyjdą z planu?
                      Może się jakoś dowiedzieć o tej płodności?
                      • mamba30 Re: a anonim? 09.02.07, 15:06
                        nie wnikaj w takie szczegóły, skup sie lepiej na meriyum.... ja osobiście też
                        bym wolała wiedzieć....
                  • khaldum moe kawa... 09.02.07, 15:09

                    Nie zazdroszczę Ci sytuacji... paskudna.

                    Siedzę i zastanawiam się, co bym na Twoim miejscu zrobiła...

                    wyjść masz, kilka, dziewczyny o tym pisały...

                    no i tak sobie myślę, przekazanie materiału żonie... kto na tym skorzysta?

                    Ona na pewno nie, dzieci też raczej nie.. mąż niewierny? Też straci, jeśli
                    materiał byłby dowodem w rozprawie

                    przekazanie materiału padalcowi niewiernemu ...
                    chłopi pewni w pewnym wieku głupieją... dla poczucia sie „samcem mężczyzną
                    pożądanym” wiążą się z młódkami, na zasadzie dowartościowania.
                    Jeśli posiadają minimum klasy i rozumu to wstrząs sprowadza ich na ziemię

                    nie wiem...
                    może to Ty powinnaś z panem porozmawiać...
                    nie wiem, może umów się z nim na kawę, w podtekście zawodowym... na pewno coś
                    wymyślisz...
                    w kawiarni, zachęć go do obserwowania ludzi, zacznij rozmowę, jak wiele można
                    usłyszeć , a później powiedz, że czujesz się niezręcznie, ale kilka dni temu,
                    byłaś świadkiem pewnej rozmowy, że nie chcesz go oceniać, bo nie jesteś od
                    tego, ale że czujesz się zobowiązana, mu o tym powiedzieć, bo może zostać
                    wykorzystany. Daj mu nagranie i chyba w tym miejscu się Twoja rola skończy.
                    Jeśli głupi jest, nic z tym nie zrobi.
                    Jeśli ma ciut klasy i rozumu zrozumie, w jakie bagno się z młódka wkopał

                    co się będzie dalej działo ....
                    na pewno się dowiesz...
                  • glonik Re: a anonim? 17.02.07, 14:44
                    anastazjapotocka napisała:

                    > Anonim, to jest chyba wyjście, ale komu to przesłać? Tej nieszczęsnej żonie?
                    > Tak sobie właśnie pomyślałam, że gdybym wczoraj usłyszała nazwisko mojego
                    > Chłopa, to bym tam z miejsca zimnym trupem padła i nikt by mnie już nie
                    > odratował...
                    > Zresztą, wcale bym nie chciała...
                    > Taki kanał, co za drań z faceta...
                    > A może nie drań, tylko zwyczajnie - upolowany?
                    > Panienka wybitnie ładna - fakt.
                    > A facet całkiem nie.
                    > Myślicie, że ta żona CHCIAŁABY się dowiedzieć?
                    > Ja bym chyba wolała nie wiedzieć. Już sama nie wiem.


                    Anastazjo, wysyłanie do żony nic nie da. Ona jest i tak do odstrzału
                    wystawiona, więc pola manewru nie ma.
                    Natomiast tak: jeśli chciałabym zainterweniować, dałabym dyktafon Potockiemu,
                    poczekałabym aż ochłonie, a potem poprosiłabym o interwencję - jeśli naprawdę
                    zależy Ci na tej Kobiecie.
                    Wiem, to trudne, ale nie o Siebie zawalczysz, tylko o drugiego człowieka.
                    Nawet, jeśli pan jest zdeterminowany zmienić żonę, to niech wie, że wiedzą inni
                    i że się nie wymsknie od zobowiązań. A panienki tej "klasy" raczej są czułe na
                    ubytek kasy. O, nawet do rymu.
                    Daj Potockiemu nagranie do wysłuchania i zdaj się na Jego mądrość. Jeśli umyje
                    ręce - trudno. Wtedy Ty zadziałaj. Ale nie uświadamiaj zdradzanej, ino tego
                    pana.
                    Ach, jeśli jest to nazwisko znane, to się palant będzie bał, że zostanie
                    odpryskami porażony.
                    • glonik Do glonika 17.02.07, 15:11
                      Gloniku, zanim odpiszesz, przeczytaj cały wątek. Nie reaguj hipokampem.
                      Ale i tak się utwierdzam: żony nie ruszać; ja nie chciałabym wiedzieć. A w
                      ogóle, to wolę czytać takie wątki, niźli delektować się raportem
                      niezrównoważonego psychicznie pewnego pana... jeeeeja, on też - podobno -
                      mężczyzna.
    • kasztanka5 Re: Kanydatki na neksie 09.02.07, 15:20
      Witam,
      pisze po raz pierwszy, i to tylko ze wgledu na temat.

      Anastazjo - jako ex i next dalabym nagranie facetowi.
      Bo jezeli dasz zonie, to raczej nic dobrego z tego nie wyniknie,
      a jezeli on to dostanie,
      to moze cos jeszcze go meskiej glowy dojdzie i facet dojrzeje do tego, co ma
      byc najwazniejsze?
      To, ze krzywdzi swoja zone - to jest ich problem. Ona moze wie, a moze nie chce
      iedziec.

      Powodzenia zycze smile)
      • barbara001 Re: Kanydatki na neksie 09.02.07, 15:31
        A ja znam podobną sytuację. Koleś jest starszy i zamożny, jego żonka średnio
        starsza i od lat siedząca w domu. I koleś odkąd pamiętam miał romanse. Nawt
        poznałam go w towarzystwie pewnej pani i przez miesiąc myslałam że to jego
        bardzo młoda żona. Dopiero znajomi rycząc ze śmiechu wyprowadzili mnie z błędu.
        I też kiedys grono znajomych zastanawiało się, powiedzieć kolesiowi że za
        bardzo afiszuje sie z panienkami, czy żonie że facet ją zdradza i może sie to
        skończyć wpadką z którąs z lal i przewrotem małżeńskim. I zdecydowali, że
        powiedzą a tej żonie. A żona popłakała chwilkę, może wiedział tak naprawdę
        wcześniej ale to zmobilizowało ja do zabezpieczenia sobie i dzieciom
        przyszłości, żeby w razie czego nie zostac na lodzie, bo o rozwodzie nie było
        mowy, z jakiegos tylko jej znanego powodu. I tak jest do dzisiaj, zona
        realizuje się w domu, ktory zawsze juz będzie do niej nalezał, a facet nawet od
        czasu do czasu pokazuje sie na bardziej prywatnych spotkaniach z lalami, bo wie
        że wszyscy wiedza. Nie wierzę w biednego bogatego starszego pana usidlonego
        przez wyrachowaną Barbie. Jak nie ta to inna, zawsze się chętna znajdzie. A
        zona może powinna się zabezpieczyć, bo co innego romanse na boku beż
        konsekwencji a co innego ambitna laska z zakusami na połowę majątku.
      • anastazjapotocka Re: Kanydatki na neksie 09.02.07, 15:33
        O Boże, za nic na świecie się nie spotkam z tym padalcem...
        Ja siebie znam, ja bym mu naurągała, kawę na łeb wylała, ja nieobliczalna
        jestem, jak mnie coś wkurzy.
        Przyznam się Wam, że ja mam zero taktu w takich sprawach i nici z całej
        dyplomacji.
        Panienki nagrałam, jak usłyszałam o viagrze, chciałam to puścić mojemu Chłopu w
        celach wychowawczych, tam padło z pół tuzina nazwisk panów znanych nam
        osobiście i wielce nobliwych (tfu!). Gdybym miała trochę rozumu w durnym łbie i
        opanowania, to bym tego draństwa Chłopu nie dała do posłuchania, tylko bym
        wykasowała i cześć.
        Ale ja kobieta niedoskonała jestem i ta sytuacja MNIE PRZEROSŁA.
        I nie jestem taka stara jeszcze, żeby się bezkarnie z draniem umawiać.
        Jeszcze sobie padalec pomyśli, że na niego lecę...
        Idę zwymiotować...
        • khaldum a ja myslę, że dasz radę 10.02.07, 09:49
          wymagało by to zmiany sposobu myslenia

          nie myśl o nim jako o padalcu i szuji, tylko jak o człowieku upośledzonym
          serce masz wielkie, pomyśl, że upośledzony jest, biedny, litość nad brakiem
          rozumu owego pana doda Ci sił, napewno
    • joanna-walencja Re: Kanydatki na neksie 09.02.07, 15:40
      ja bym nie dawala dyktafonu, nie namawiala M do odbycia rozmowy z owym
      potencjalnym tatusiem i w ogole zapomniala o sprawie... rzeczony facet nie jest
      Wam bratem ani swatem, daje ciala i powinien ponosic tego konsekwencje.
      oczywiscie szkoda zony i dzieci (zarowno tych przysposobionych jak i tych ktore
      sie jeszcze mogą narodzic).

      a tak na marginesie panowie wcale nie sa tacy szybcy w kwestii porzucania
      swojego poukladanego zycia, zon i dzieci. Moze się jeszcze ta mloda dziwa
      niezle zdziwic, jak ja ten facet porzuci z brzuchem i zamiast willi bedzie
      miala wojne o alimenty.

    • lilith76 Re: Kanydatki na neksie 09.02.07, 15:45
      Ja bym wrzuciła do internetu...

      Ale ja mam PMS silny do tygodnia...
      • pom Re: Kanydatki na neksie 09.02.07, 16:00
        A ja bym wrzuciła toto do netu, a PMS-a nie mam na pewno.

        Anastazjo - daj mężowi to nagranie. Cokolwiek by nie mówić to tym złamasie, to
        jednak wychowuje z fajną kobietą adoptowane dzieci, więc chyba ze wzgląd na nich
        trzeba by było oszczędzić im cierpień.
        A może sam kolo się opamięta - i obudzi.
    • triss_m7 Re: Kanydatki na neksie 09.02.07, 16:00
      Ja bym dala dyktafon facetowi.
      Mozliwe ze przejrzy na oczy i pogoni tania lafirynde.
      Strasznie prostackie te dziewoje.
      • joanna-walencja Re: Kanydatki na neksie 09.02.07, 16:18
        Na marginesie drobne spostrzezenie: jak to jest, ze w takich sytuacjach
        większość zdecydowanie potępia "tę trzecią" - widac to chocby po ilosci
        epitetow, jakimi obrzucono tę pannicę: tania lafirynda, zdzira, doopa... Co do
        faceta, w kilku postach wyrażono przypuszczenie, że jest niczego nieświadomą
        ofiarą sprytnej oszustki, którą siłą zaciągnęła go do łóżka. A przecież ten
        facet sypiając z panienką jest co najmniej tak samo winny całej tej sytuacji.
        To jednak prawda, że jedna baba drugiej babie jest wilkiem...
        • mamba30 Re: Kanydatki na neksie 09.02.07, 17:08
          o przepraszam, może i o pannicy wyrażałam sie per doopa, ale i pana nie
          wybielałam, wręcz przeciwnie, za co sie póxniej sama zbeształam, bo może4 on
          zagubiony.... (w takie wersje nie daje wiary, ale może......)
        • kai_30 Re: Kanydatki na neksie 09.02.07, 19:47
          joanna-walencja napisała:

          > Na marginesie drobne spostrzezenie: jak to jest, ze w takich sytuacjach
          > większość zdecydowanie potępia "tę trzecią" - widac to chocby po ilosci
          > epitetow, jakimi obrzucono tę pannicę: tania lafirynda, zdzira, doopa... Co do
          > faceta, w kilku postach wyrażono przypuszczenie, że jest niczego nieświadomą
          > ofiarą sprytnej oszustki, którą siłą zaciągnęła go do łóżka. A przecież ten
          > facet sypiając z panienką jest co najmniej tak samo winny całej tej sytuacji.
          > To jednak prawda, że jedna baba drugiej babie jest wilkiem...

          To ja wyraziłam to przypuszczenie, ale zauważ, że zanim anastazja wyjaśniła, że
          wedle panienek romans juz trwa. Z pierwszego postu nie było dla mnie jasne, czy
          ten romans już jest, czy może panienka mówi o swoich planach.

          A oburzenie mniej z racji onego romansu - bo tu winne są obie strony (panienka z
          racji charakteru, facet z racji wiarołomstwa), ale bardziej z racji
          zaprezentowanej przez panienkę bezwzględności.
      • anastazjapotocka Re: Kanydatki na neksie 09.02.07, 16:19
        No dobrze, to już się Wam całkiem przyznam...
        Co mnie najbardziej w moim Chłopie zezłościło, to to, że tego praszczura od
        razu za "uwiedzionego" uznał i chce go "uprzedzać".
        Ale przed czym? Żeby sobie kochanice staranniej dobierał, na mniej po
        kawiarniach dziobem kłapiące?
        Praszczur ma andropauzę, panienka jest cwana i doświadczona, można powiedzieć
        ZAWODOWA UWODZICIELKA. Posłuchałam nagrania jeszcze raz i ona
        powiedziała: "...mnie kocha i chciałby ze mną być, ale trzeba mu w tym trochę
        pomóc i myślę, że CIĄŻA ZAŁATWI SPRAWĘ". Tak powiedziała. Dokładnie.
        • konkubinka Re: Kanydatki na neksie 09.02.07, 17:10
          a no wlasnie.
          Mysle sobie , ze sa i takie pary co zyja kolo siebie (gdybym ja tak zyla ,np
          zupelnie w oddzielnych pokojach ) to spodziewlaabym sie na miejscu zony , ze
          facet bedzie sie pocieszal.
          Druga rzecz, sa takie zony , ktore wiedza i widza i nic nie robia.
          Trzecia -nie sadze aby facet sie zakochal i zeby byl to pierwszy raz ale wedlug
          mnie cale zajscie jest upokarzajace dla jego zony-nie dla niego i tej panny.

          Generalnie uwazam , ze zdrada jest niebezpieczna chocby z powodow zdrowotnych -
          gdyby moj M piuszczal sie z jakas wolalabym wiedziec z przyczyn higieniczno-
          zdrowotnych.

          A jesli chodzi o dziecko i płodnosc-skoro panna ma takie morale to i z kim
          innym moze miec dziecko i zwyczajnie go wrobic.
          Ale swoja droga, jak sie to czyta to jakby ogladalo sie meksykanska
          telenowele.Jakos nie wyobrazam sobie spotkan z przyjaciolkami gdzie celem
          rozmow sa takie tematy.
    • luna67 Re: Kanydatki na neksie 09.02.07, 17:37
      anastazjo,

      czy jest dla ciebie ZDRADA nowoscia ? napewno nie raz juz slyszalas, ze tamta z
      tym, a ten z ta, wiem, jestes troche w szoku, ale sprobuj sie odprezyc.

      Ze ty lub ja jestesmy wierne, nie mozemy wymagac od kogos takiego samego
      zachowania oprocz od naszych Msmile)).

      Wiekszosc facetow tych zamoznych zdradza, sami mowia o sobie "pieniadze robia
      czlowieka sexi", "moge miec kazda", oni wiedza, ze te ich "...lale leca tylko na
      pieniadze, a milosc? hmmmm... nie istnieje" slowa mojego znajomego, dojrzalego
      mezczyzny, ktorego zlapalam prawie na goracym uczynku (zdradzie).

      Ohydny czlowiek, ktorego przedtem lubilam, on otworzyl mi troche oczy i zaczelam
      inaczej patrzec na pary, ktore na zewnatrz uchodza za wzorowe malzenstwo.

      Myslalam, ze bedzie troche skruszony moim "wiedzostwem", ze bedzie skrepowany,
      ...wrecz przeciwnie, natknelam sie w rozmowie z nim, w jego mniemaniu na
      niezrozumienie z mojej strony sad((

      Mezczyzna ktory zdadza bedzie prawdopodobnie zawsze zdradzal, u twojego
      "znajomego" tym bardziej, gdyz on nie szuka drugiej zony tylko rozrywki,
      ucieczki od codziennosci. Jezeli nawet twoj M lub ty dacie mu ta kasete, nie
      wyciagnie z tego zadnych wnioskow, bedzie tylko lepiej uwazal i dobieral
      dyskretne panienki.

      Jezeli chodzi o zone, to trudna sprawa. Sytuacja wygladala by inaczej jakbys ja
      lub twoj M znal, a tak nie wiecie jak zareaguje. Moze wie o zdradach M, je
      akceptuje wzamian za dobry byt (znam tez takie przypadki (tfuj!!!).
      TAk tutaj mozna "gdybowac..."

      Wyslowie sie w moim imieniu: ja bym chciala o tym wiedziec (w podobny sposob
      dowiedzialam sie o zdradzie mojego Exa), przygotowalam sie
      emocjonalnie/psychicznie do rozwodu, "pogrzebalam" wirtualnie mojego wtedy meza,
      zalobe tez mialamsmile)), zabezpieczylam sie tzn. nie wzielam pieniedzy mojego
      Exa i nie pozwolilam, zeby dostal mu sie moj spadek po babci, przepisalam
      wszystko dzieciom, z czym sie zgodzil nie wiedzac, ze ja wiem (zdrada) i co ja
      "knuje" (rozwod).
      Jezeli nie chce twoj M stracic znajomosci, to najlepiej zniszczcie kasete, nie
      mowiac o niej nikomu, gdyz dobre "duszki" moga kiedys doniesc koledze po
      szkodzie i moze wam miec za zle, ze go nie uprzedziliscie o planach panienki
      (znam tez taki przypadek).

      Zycze tobie Anastazjo dobrej decyzji.

      A ja sie pakuje i wyruszamy jutro raniutko na 5 dni na narty!!!!!!smile))))))
      Pa!
    • gov.single Re: Kanydatki na neksie 09.02.07, 17:56
      Pomysł Khaldum podoba mi sie najbardziej. Na Twoim miejscu spotkałabym sie z
      facetem,ale nie po to zeby go ostrzec(również nie wierze, ze podobny typ mógłby
      się zmienic) ale po to zeby go upokorzyć. Nie miałabym zadnych skrupułów.

      A wracajac do spotkania-znajac Cie z róznych postów to czytając powyższy tekst
      spodziewałam sie innego zakończeniasmile. Ot-wychodząc rzucasz do meza głośne
      hasło- "aha, Kochanie, XINSKI dzwonił z pytaniem, czy znalazłeś te książke o
      ktora prosił". ....wyobrazam sobie mine panienkiwink

      A zony bym w to nie mieszała. Nie wiadomo jakie ona ma priorytety. Ja do dzis
      mam zal do przyjaciółki, ze nie uprzedziła mnie o romansie mojego meza. Nie
      zdołałam sie w miarę szybko psychicznie pozbierać i przeprowadziłam
      bezsensowny-niekorzystny dla mnie rozwód. Ale ta konkretna zona może w ogóle nie
      brać pod uwage możliwosci rozwodu-wiec po co jej takie informacje.
    • kicia031 Re: Kanydatki na neksie 09.02.07, 18:58
      jako zdradzana zona, o sytuacji ktorej wiedzieli wszyscy wokol procz samej
      zainteresowanej zdecydowanie wolalabym wiedziec. I ja bym zonie powiedziala - a
      nawet sprezentowala jej nagranie, bo wiem z doswiadczenia, ze wiedziec to duzo,
      ale moc udowodnic to dopiero daje przewage...
      Bedzie mogla padalca oskubac do ostatniego grosza, a czego nie wezmie ona to juz
      doopa sie tym zajmie.
      Poniewaz solidaryzuje sie z kobietami, to takiego konca padalcowi zycze...
    • reksia Re: Kanydatki na neksie 09.02.07, 22:53
      hmmm... a co w sytuacji gdy panienka bzdury opowiadała? jesli to tylko
      kanfabulujących plastik?

      a mama adopcyjnych ma zastawkę?
      • joanna-walencja Re: Kanydatki na neksie 10.02.07, 09:50
        hmmm... a co w sytuacji gdy panienka bzdury opowiadała? jesli to tylko
        > kanfabulujących plastik

        A co jezeli wcale nie chodzi o znajomego Anastazji, bo to przypadkowa zbieznosc
        nazwisk? W koncu nie jednemu psu burek, sama znam kogos kto nazywa sie
        dokladnie tak samo (nawet imie sie zgadza i nie jest to nikt z rodziny) jak moj
        M, ktory ma dosc oryginalne i rzadko wystepujace nazwisko...
    • braktalentu Budzi się we mnie mangolda-:) 10.02.07, 07:19
      a co jeżeli kandydatka na nexię postarała się dziś w nocy i już jest w ciąży?
      Taka zdemoralizowana kreatura gotowa w razie ulotnienia się willi usuną ciążę.
      Myślę, że jako kobiety i matki powinnyśmy chronić życie dziecka poczętego, a
      nawet planowanego (bo, dziecko z całą pewnością JEST planowane). Myślę, że
      przyszła była żona (almost Exia) powinna się z godnośią usunąć, a dzieci oddać
      tam skąd je wzięła. Jej mąż ma prawo ułożyć sobie życie, zwłaszcza, że Ropucha
      jest bezpłodna, więc naznaczona jako bezwartościowa i bezużyteczna. Powinnaś
      udostępnić nagranie mężowi, żeby mógł ostrzec tego Pana, że Jego, w 50%
      zaplanowane dzieciątko jest w niebezpieczeństwie. Dobro dziecka przede
      wszystkim! A dla Ropuchy Nexia i tak jest łaskawa, że pozwala mieszkać w
      gniazdku, które przecież w przyszłości może służyć Jej potomkowi. A wogóle to
      przecież mogłaby to mieszkanko wynająć i zabezpieczyć przyszłość SWOJEJ
      rodziny. Aaaa, z tym mieszkankiem w mieście to był kiepski pomysł. Lepiej
      wymienić tam zamki, żeby się czasem Ropucha nie zalęgła.
      -smile)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
      • mrs_ka Re: Budzi się we mnie mangolda-:) 10.02.07, 09:35
        BrakTalentuwink))))))))
        Obawiam się jednak, że Mangolda może Ci odpowiedzieć najzupelniej poważniewink


        pzdr

        a.
        • khaldum Re: Budzi się we mnie mangolda-:) 10.02.07, 09:45
          Ale jaka radość ją ogarnie, gdy zobaczy "bratni" sposób myślenia...
          bo prowokacji się pewnie nie dopatrzy

          smile
        • reksia Re: Budzi się we mnie mangolda-:) 10.02.07, 10:31
          smile)))))))))))))))))))))))))
    • anastazjapotocka ZAKOŃCZENIE 10.02.07, 11:23
      Nie odzywałam się wczoraj, bo przyjechał mój Chłop, niezwykle z siebie
      zadowolony i nawet nie zdziwił się, że nie dostanie obiadu (moja chandra
      przełożyła się na olanie obowiązków kuchennych).
      Okazało się, że już jadł i to bardzo wytwornie w dużym towarzystwie.
      Ale zacznę od początku.
      Mój mąż miał spotkanie biznesowe w kawiarni i po załatwieniu sprawy, bez żenady
      opowiedział panu moją przygodę z dyktafonem (pan był wymieniony jako skąpy
      amator viagry). No i rozpętała się ponoć burza, w rezultacie której po dwóch
      godzinach panowie byli zmuszeni przejść do wykwintnej (drogiej, a przez to mało
      odwiedzanej o tej porze) restauracji, bo było ich już tylu, że zajęli
      największy stolik. Zlecieli się wszyscy zainteresowani oraz ci, którym inni
      koledzy mściwie wmówili, że są zaiteresowani.
      Moje Chłopisko (karmione i pojone) z upodobaniem dodawało coraz to nowe
      szczegóły (wyssane już całkiem z palca, dla zwykłej draki) i zabawa (męska)
      szła na całego.
      Obiadek, koniaczki, cygarka, no, skąpstwa nie było ani śladu.
      Na szczęście Chłopisko na wstępie powiedziało, że ja tę rozmówkę z obrzydzeniem
      wykasowałam od razu po wysłuchaniu przez niego (mojego męża) i mściwie dodało,
      że nie wiadomo, co ja teraz robię i czy po Czcigodnych małżonkach nie
      wydzwaniam (bo ja moralna jestem i strasznie na zdradę cięta).
      Panika zrobiła się ponoć okropna.
      Panowie nawzajem zwalali na siebie winę, kto kogo i z kim poznał i różne takie.
      Ale głównie chodziło im o to, kim były te panienki (imiona się nie nagrały, bo
      one mówiły sobie tak jakoś bez imion).
      Wyszło na to, że amatorzy wiagry nawzajem zgadywali, co to za panienki były i u
      którego z nich pracują (bo trzeba je natychmiast wylać)...
      Najśmieszniejsze w tym jest to, że tych kandydatek do zwolnienia mój mąż
      naliczył kilka, a przy stoliku były wtedy dwie...

      Przyznaję Wam Dziewczyny, że dałam nieco ciała. Fakt, zachowałam się wczoraj
      jak mały, jęczący tchórz. Dzisiaj pewnie sama zrobiłabym głośną zabawę.
      Na swoje wytłumaczenie mam chyba tylko zmęczenie wiosenne...
      Dziękuję Wam za wsparcie, naprawdę było mi potrzebne.
      A swoją drogą, po niektórych panach NAPRAWDĘ bym się nie spodziewała.
      Taka jestem niby doświadczona i taka naiwna.
      Ufff, dobrze, że moje Chłopisko zrobiło z tego ponurego przedstawienia zwykłą
      farsę. A sprawa i tak się rozniesie, bo mężczyźni to straszni plotkarze, więc
      do głównego zainteresowanego i tak dotrze, jeśli już nie dotarła.
      Chłopu zapowiedziałam stanowczo, że jeśli mnie by taki numer wyciął, to umrę,
      wcześniej przenosząc wszystkie pieniadze na inne konto i mu numeru nie podam.
      Ryknął śmiechem, poklepał mnie po mojej ... (kudy tam tej chudej Jennifer Lopez
      do mnie) i powiedział, że takiej rozrywkowej laski jak ja to się ze świecą nie
      znajdzie i powiedział, że obiad był świetny, a i atmosferka niezykle milutka...
      Nawet mi obiecał nowy dyktafon...
      • kleo1 Re: ZAKOŃCZENIE 10.02.07, 11:48
        Nieźle. A fakt, faceci to gorszy plotkarze od nas, tylko oni to nazywają
        sprawami służbowymi, męskimi poważnymi rozmowami itp smile
        Widzisz, mężulek za Ciebie to załatwił smile
      • khaldum Re: ZAKOŃCZENIE 10.02.07, 12:15
        EXTRA smile

        takiego zakończenie to się nie spodziewalam.
        o ile dobrze kojarzę, to jesteś z okolic wrocka...
        toż popłoch wśród sponsorownych akrylówek musi dziś tam być... i pewnie się
        zastanawiają, co jak, kto... która taka głupia była wink

        oby masowej migracji "za pracą" nie zaczeły...

        pozdrawiam
      • braktalentu Reksia 10.02.07, 12:31
        Anastazjo, przepraszam, że tak w Twoim wątku, ale dla Reksi to może być ważne.

        Reksiu, zamiast sugerować mężowi wysokość alimentów, daj znać Jego byłej Żonie,
        że w dolnośląskim szykuje się kilka wakatów na stanowiskach biurowych. W
        komisji rekrutacyjnej sporo starych Ropuch, ciętych na tzw. "młode, obrotne,
        biurewki", więc ma Exia spore szanse.
        -smile))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
      • kai_30 Re: ZAKOŃCZENIE 10.02.07, 12:51
        ROTFL!!!

        Świetne big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
      • lilith76 Re: ZAKOŃCZENIE 12.02.07, 09:39
        Jakoś to zakończenie mnie nie rozbawiło.
        Wychodzi na to, że panowie hurtem zdradzają żony i jedyny uczciwy w tym towarzystwie to twój mąż anastazjo.
        Ja bym uświadomiła ich żony.

        Kurde, to są efekty PMS, który zaczyna trwac już chyba 3 tydzień.
        • anastazjapotocka Droga Lilith, 12.02.07, 13:26
          zwykłe życie jest w ogóle mało zabawne, a sprawa zakończyła się akurat tak.
          Nie powiadomię żon tych panów z kilku powodów.
          - Nie znam tych pań aż tak dobrze, aby im bezceromonialnie wchodzić w
          najbardziej intymną sferę życia,
          - wyobrażam sobie, że moja denuncjacja upokorzyłaby te panie, a tego nigdy by
          mi nie wybaczyły,
          - panowie owi są kolegami i znajomymi mojego męża, prowadzimy z nimi interesy i
          oni nigdy nie wybaczyliby mojemu mężowi, że nie powstrzymał swojej żony przed
          tak drastycznym krokiem, jak powiadamianie żon o zdradzie.

          Jest jeszcze parę innych powodów, ale te akurat są najważniejsze.

          Dziewczyny mądrze mi odpisały, że zdrada jest rzeczą normalną i nie ma co szat
          rozdzierać. Każda z nas, żyjąca w związku jest narażona na tego rodzaju ryzyko,
          tym bardziej, że kandydatki na neksie nie czują się w ogóle winne i łatwo
          znajdują obrończynie podobnie myślących lub postępujących.

          Fakt, miałam huśtawkę nastrojów, hormony robią mi kawały - w moim wieku już
          mają prawo, bo jak przeczytałam, amerykańscy lekarze obliczyli, że młodość u
          kobiet kończy się DEFINITYWNIE w wieku 35 lat i 3 miesięcy.
          Jako pani w średnim wieku mam więc prawo do dziwacznych zachowań... i może
          dlatego zwykła zdrada znajomego mi osobiście pana zrobiła na mnie aż tak
          irracjonalne wrażenie.
          To prawda, że mój mąż jest mi wierny i bardzo mnie to cieszy i napawa dumą.
          Staram się od 20 lat być dla niego WSZYSTKIM, aby nie szukał wrażeń poza naszym
          związkiem. Inne kobiety też mogą się starać, a jeśli tego nie robią, to,
          niestety, ponoszą teraz konsekwencje.

          Oczywiście, może się zdarzyć, że moje starania zawiodą i chłop da się omotać...
          Wtedy będę się sama musiała z moimi odczuciami zmierzyć i wolałabym nie mieć
          licznej widowni. Jako kobieta dojrzała muszę się liczyć z wieloma
          niebezpieczeństwami, czyhającymi na każdym kroku: zdrowie, młode, śliczne
          kobiety, nawaleni narkotykami nieobliczalni kierowcy starych rupieci...

          Myślę, że nie tylko ja siedzę na różnych forach, badając punkt widzenia innych
          oraz bacznie obserwując zagrożenia.
          Myślę też, że tamte panie nie są głupsze ode mnie i parę z nich skojarzy być
          może wcześniejsze Walentynki we Wrocławiu z moim wpisem.
          Myślę też, że wierność mężów dawno po 50-tce nie jest może dla wszystkich
          kobiet aż tak ważna i zdają sobie sprawę i z tej wiagry i z urody "sekretarek"
          oraz "asystentek" panów.

          Nie czuję się powołana do demaskowania zachowań przez lata wypracowanych w
          różnych małżeństwach.

          Po za tym, uważam się za przyjaciółkę niektórych z tych pań, a widziałaś kiedyś
          przyjaciółkę, która powie Ci taką rzecz?
          To ponury żart, ale prawda niewiele odbiega od niego.

          Cieszę się, że mam to już za sobą.
          Tym bardziej, że denuncjując panów, stałabym się nienawistna dla wszystkich
          zainteresowanych. A ja nie chcę, aby mnie omijano z daleka.

          Myślę, że i Ty i Wszystkie Dziewczyny, które zainteresował ten wątek - okażą mi
          zrozumienie i nie potępią mojej zachowawczej postawy w tej sprawie.
          Dziękuję Wszystkim. Ewa
          • lilith76 Re: Droga Lilith, 12.02.07, 13:52
            Rozumiem cię.
            Może owe zdradzane panie mają swój własny kobiecy klubik z młodymi, zabiedzonymi studentami wink
            • anastazjapotocka Re: Droga Lilith, 12.02.07, 13:57
              Dobre! Naprawdę dobre.
              Dziękuję Ci i pozdrawiam.
          • nette78 Re: Droga Lilith, 16.02.07, 20:52
            hmmm...
            Obawiam się, że każda z tych żon jest tak samo pewna jak Ty wierności swojego
            męża...

          • mrs_ka Re: Droga Lilith, 17.02.07, 01:53


            "Staram się od 20 lat być dla niego WSZYSTKIM, aby nie szukał wrażeń poza naszym
            związkiem. Inne kobiety też mogą się starać, a jeśli tego nie robią, to,
            niestety, ponoszą teraz konsekwencje."

            a ja sądziłam, że fascynację mentalnością żon ze Stepford mamy przynajmniej na
            tym forum za sobą. To przykre, że nadal taka wykładnia filozofii zdrady pokutuje
            wśród kobiet i to kobiet, które przedstawiają sie tutaj jako wykształcone i
            kulturalne.
            Co do całego topiku to jest on dla mnie tak nieprawdopodobnie najeżony zbiegami
            okoliczności i przedziwnymi koincydencjami, że- wybaczcie- celowo się nie
            wypowiem, bo nie chciałabym być dla nikogo przykra.

            a.
    • kasia_kasia13 Re: Kanydatki na neksie 11.02.07, 12:21
      Chwila, dlaczego napadacie na te panny? Wielokrotnie tutaj czytalam, ze gdy
      mezczyzna zdradza, to znak, ze zle sie dzieje w jego malzenstwie. A jak zle sie
      dzieje, to wina zawsze lezy posrodku, wiec i zona po czesci winna. A kochanka
      jest czysta jak lza, gdyz to przeciez nie ona zdradza, tylko facet. Itd.
      • kleo1 Re: Kanydatki na neksie 11.02.07, 14:51
        ale jesteśmy też przeciwko łapaniu faceta na dziecko. co innego miłość a co
        innego co dzień nowa panna
      • natasza39 Re: Kanydatki na neksie 16.02.07, 20:18
        kasia_kasia13 napisała:

        > Chwila, dlaczego napadacie na te panny? Wielokrotnie tutaj czytalam, ze gdy
        > mezczyzna zdradza, to znak, ze zle sie dzieje w jego malzenstwie. A jak zle
        sie
        >
        > dzieje, to wina zawsze lezy posrodku, wiec i zona po czesci winna. A kochanka
        > jest czysta jak lza, gdyz to przeciez nie ona zdradza, tylko facet. Itd.


        No i po co tak trywializować?
        Tu jest klasyczny przykład wrabiania faceta w ciażę. Zawsze uwazałam, ze faceci
        sa durniami i średniointeligentna baba majaca jakie takie pojęcie o owulacji
        jest w stanie kazdego profesora zrobic pod tym wzgledem w jajo!
        I raczej na tym skupia się ten wątek.
        Nad konsekwencjami zdrady i seksu podtatusiałych panów z młodymi zaradnymi
        pannami.
        Swoja drogą....
        Mnie zastanawia co innego.
        że tez taki podtatusiały, wyłysiały misio nie widzi, ze laski leca na niego bo
        on ma kaskę?
        Jakby tej kaski nie miał i łaził sobie po ulicy w materiałkowych spodenkach
        kupionych przez zonkę w lumpexie i w kurteczce przyciasnawej z przed 3-ch lat,
        to panienka nawet nie splunełaby na jego widok.
        Faceci w pewnym wieku z cała pewnoscia powinni inwestować w duze lustra.
        Baby po 40-stce sa jednak bardziej krytyczne wobec siebie....
        • kasia_kasia13 Re: Kanydatki na neksie 16.02.07, 21:05
          > Nad konsekwencjami zdrady i seksu podtatusiałych panów z młodymi zaradnymi
          > pannami.

          Jakos mi tych poddatusialych panow nie zal...


          > Swoja drogą....
          > Mnie zastanawia co innego.
          > że tez taki podtatusiały, wyłysiały misio nie widzi, ze laski leca na niego
          bo
          > on ma kaskę?
          > Jakby tej kaski nie miał i łaził sobie po ulicy w materiałkowych spodenkach
          > kupionych przez zonkę w lumpexie i w kurteczce przyciasnawej z przed 3-ch
          lat,
          > to panienka nawet nie splunełaby na jego widok.
          > Faceci w pewnym wieku z cała pewnoscia powinni inwestować w duze lustra.
          > Baby po 40-stce sa jednak bardziej krytyczne wobec siebie....


          A to fakt. Oni tak maja wink
        • pom Re: Kanydatki na neksie 17.02.07, 09:59
          >Jakby tej kaski nie miał i łaził sobie po ulicy w materiałkowych spodenkach
          kupionych przez zonkę w lumpexie i w kurteczce przyciasnawej z przed 3-ch lat,
          to panienka nawet nie splunełaby na jego widok.

          A tak może tylko liczyć na wygłodniałą sąsiadkę big_grin
Inne wątki na temat:
Pełna wersja