Eks mojego M. niszczy moj zwiazek!!!

16.02.07, 20:59
Nie jestem z nim dlugo, mialam male problemy z jego corka, pisalam tu juz raz na tym forum o tym, jakos w miare sie nasze stosunki jednak z czasem ulozyly…

Ale to, co moj M. mi powiedzial niedawno i dzis i wczoraj, tak po trochu, to scielo mnie z nog i obawiam sie, ze to koniec mojego zwiazku…

Jego byla zona kazala mu wybierac miedzy mna a dzieckiem. Powiedziala, ze nie bedzie dziecka wiecej widywal, jak bedzie ze mna. Uzasadnila to niby tym, ze jego corka, tzn. ich corka (8 lat) niby jej powiedziala po ktoryms z naszych wspolnych spotkan w trojke, ze „tata jej juz nie kocha, tylko kocha swoja dziewczyne“.

No i jego byla sie wkurzyla i powiedziala, ze skoro ja jestem dla niego wazniejsza niz corka, to jej nuz nie bedzie ogladal. I ze ona od zawsze wiedziala, ze corki nigdy nie kochal niby, tak jak jej niby nigdy nie kochal…

Jezuuu… wszystko mi sie wali… On jest zalamany, nie wie co ma zrobic. Jakiekolwiek odpowiedzi z jego strony u niej koncza sie tym samym tekstem: Skoro tak, to Agi nie bedziesz juz widywal.

Moze sobie na to pozwolic, poniewaz on ma sadownie ustalone widywanie dziecka tylko co drugi weekend – jednak ona mimo to godzila sie na czesciej, moze widziala, ze Mala chce do taty, nie wiem. I ona dobrze wie, ze M jest glupi za corka i jest ona dla niego najwazniejsza, wiec go szantazuje, znalazla jego czuly punkt, wie gdzie go ubodnac, a on sie boi jej w jakikolwiek sposob odpowiedziec czy tez czyms zagrozic, czy urazic, bo naprawde wystarczy, ze ona powie „Nie“ i znow straci kontakt z corka…

Ale nie rozumiem, dlaczego ona taka jest, dlaczego nam to robi…
Ich malzenstwo skonczylo sie 7 lat temu, trwalo zaledwie pol roku, to ona go zostawila i poszla do kochanka, z ktorym jednak juz nie jest. No i jakos nie ulozyla sobie zycia przez te lata – ale dlaczego on nie moze byc szczesliwy? Dlaczego jak wreszcie znalazl mnie po tylu latach samotnosci, i chce zalozyc rodzine i byc ze mna, ona wszystko psuje i nie zyczy mu tego? Przeciez nie sadze, ze go chce z powrotem, ale dlaczego jest zazdrosna?
Co ja jej przeszkadzam?

Tym bardziej, ze lubie ich corke i ani jej nie krzywdze, bawie sie z nia, rozmawiamy, mamy normalny, jako tako kolezenski uklad.
A ona o mnie sie wyraza, jakbym byla ostatnia zdzira, choc w ogole mnie nie zna…

Moj M na to pozwala, bo sie boi, ona sie wscieka, wpada w furie, robi mu awantury, grozi np. tez, ze wyjedzie z dzieckiem gdzies i on moze sobie ich szukac… Co mam robic?

Jak mam postepowac w tej sytuacji? Ma ktoras z Was podobne doswiadczenia??

Czy zostawi nas w spokoju? Kiedy? Jak sama kogos znajdzie? Dopiero

Narazie moj M powiedzial, ze nie bedziemy sie lepiej spotykac, jak jego corka jest u niego – wtedy Mala nie bedzie matce mogla mowic, ze ja bylam czy cos. Ale czy na dluzsza mete sie tak da? JA mam ustalac moj plan dnia i wychodzic, bo jego Eks decyduje, kiedy mu dziecko da, zaleznie od jej humorow?
Jeszcze niedawno to robila wrecz odwrotnie, ale takze nam na zlosc, tzn. dawal dziecko na caly weekend, bo wiedziala, ze nie bedziemy wtedy mogli byc sami...ech

Boje sie najbardziej, ze on, choc na pewno mnie kocha, jednak corke kocha bardziej… I jak naprawde zostanie postawiony pod sciane i bedzie wybieral, to mnie nie wybierze… sad

K.
    • nette78 Re: Eks mojego M. niszczy moj zwiazek!!! 16.02.07, 21:18
      Kylie7,
      Mialam ten sam problem - balam sie przeokrutnie i wiedzialam ze jesli bedzie
      musial wybierac, to ja odejde.
      Po czterech latach upadkow i wzlotow - problem sie nasilil - M nie widuje
      dziecka, bo Exia robi wszystko zeby dzieciak znienawidzil ojca. Tydzien temu w
      trakcie mediacji (ale nie z Exia - bo ta odmowila mediacji, tylko od samego
      mediatora) M dowiedzial sie, ze jednym z warunkow widywania dziecka moze byc
      zwiekszenie alimentów, ale drugim pobycie sie mnie (nie powiedzial tego wprost,
      raczej sugerowal).
      Nie chce juz pamietac co wtedy przezywalam... za pol roku planujemy slub, ale
      ja nadal nie wiem co bedzie.
      co robie? siedze cicho... cierpliwie.... staram sie nie sprawiac kolejnych
      problemów pytajac go co zrobi... bo to na pewno nie pomoze. raczej staram sie
      być z nim i szukac racjonalnych rozwiazan: wizyt u prawnika, psychologa itp.
      I nie pytam sie Go co dalej, co planuje, jak chce to rozwiazac... bo wbrew
      pozorom, samo stawianie go w takiej sytuacji przez jego byla zone jest dla
      niego frustrujace i jest problemem, a jesli jeszcze ja mu zaczne marudzic, to
      tez zaczne byc problemem... i wtedy pytam sama siebie: ktorego problemu bedzie
      mu sie latwiej pozbyc?
      Nie wiem czy dobrze wytlumaczylam o co chodzi. ale nie umiem o tym pisac z
      chlodna logika. jeszcze tego nie potrafie.
      wiem co czujesz i... trzymam kciuki za cierpliwosc i wytrwalosc
    • ywwy Re: Eks mojego M. niszczy moj zwiazek!!! 16.02.07, 21:18
      Kylie, czy jesteś pewna, z problem tkwi w eksi , a nie w twoim facecie? Radzę
      Ci zastanów się , bądź obiektywna ! Wiem, że go kochasz, ale on powinien
      zachować się jak mężczyzna i poradzić sobie z eksią.
      • koka313 Re: Eks mojego M. niszczy moj zwiazek!!! 16.02.07, 21:59
        Dziewczyny!!!
        nie dajcie się zwariować.
        Jeżeli eksia stawia absurdalne warunki, to zawsze może postawić takie, których
        się spełnić po prostu nie da. Niestety, kiedy matka sprawuję opiekę nad
        dzieckiem, naturalnym się staje, że ma większy wpływ na wychowanie,
        kształtowanie itd. Co będzie jeżeli on spełni jej durne warunki a ona potem
        zacznie dziecku opowiadać jakieś bzdury na temat ojca i kontakt i tak się
        urwie ? Komu ma posłużyć tak naprawdę Wasze rozstanie? Dziecku? Nie jestem za
        odpuszczeniem kontaktu z dzieckiem. W żaden sposób.Ale jestem za tym, żeby Wasi
        faceci pokazali jaja i postawili zdrowe granice. Jeżeli teraz jej ustąpią -
        zawsze będą mieć do czynienia z absurdami a one pewność, że wszystko można
        wymóc szantażem. To ma być okup? Ofiara ? Dlaczego nie chcecie się upominać o
        swoje prawa ? Moja Teściowa zawsze mawiała i mawia, że nie tylko ja miałam i
        mam się liczyć z tym że mąż ma córkę ale i on miał i ma się liczyć z tym, ze
        będzie miał żonę, która dzieci nie miała z kim innym i ON ma dziecko z
        poprzedniego małżeństwa. Że problemy, które się pojawią - bo o takowych zawsze
        zapewniała - są nasze. Nie moje czy jego. Nie może być tak, że on lub ja
        siedzimy cicho, udajemy że tematu nie ma, ktoś płacze w wannie, udaje że
        wszystko w porządku a tak naprawdę serce pęka na pół. Bert Hellinger napisał
        kiedyś (był także artykuł w Zwierciadle na ten temat), że małżonek , który ma
        dzieci z poprzedniego związku powinien w szczególny sposób uczcić tego, który
        nie mając dzieci decyduje się z nim być. Nikt nikomu łaski nie robi. Ale trzeba
        rozumieć DWIE strony. Nie tylko biednego faceta, który ma dziecko i różne
        problemy z tego powodu ale i te kobiety, które są targane różnymi emocjami. W
        jaki sposób Wasi mężowie chcą Was 'uczcić' za to, że chcecie być z nimi pomimo
        różnych przeszkód? Niezdecydowaniem ? Strachem przed eksią ? Wycofaniem się ??
        Nie mam na celu buntowania kogokolwiek. Uważam jednak, ze także kobieta , która
        decyduje się na ślub z mężczyzna, który ma dzieko/dzieci ma swoje uzasadnione
        prawa. I nie jest to ani egoizm ani małoduszność oczekiwać, że facet nie
        odpuści ani dziecka ani jej. Będzie walczył o tych, których kocha - po równo.
        • reksia Re: Eks mojego M. niszczy moj zwiazek!!! 16.02.07, 22:10
          popieram koke!!!
          i z jednego się cieszę... mój M.... gdyby Exia postawiła mu takie
          warunki ...dostał by pewnie ataku śmiechu... i mocno mnie przytulił wink

          i tego samego Wam życzę

          NORMALNOŚCI w relacjach z waszymi mężczyznami :0)
    • olga721 Re: Eks mojego M. niszczy moj zwiazek!!! 16.02.07, 22:52
      Brawo Koka313!!! Nie mogłaś tego lepiej ująć.
      Bardzo podobało mi się zdanie, że facet musi mieć jaja. I to jest prawda. Ja
      również jak Ty poznałam swojego męża gdy był już po rozwodzie, ale też robił
      się mięciutki, gdy jego była żona dzwoniła do niego z płaczem z byle g...nym
      problemem a dla dobra dziecka był w stanie zgodzić się na wszystko. Na początku
      naszego związku walczyłam o swoje miejsce w szeregu prośbą, groźbą,
      tłumaczeniem, krzykiem i wszystkimi innymi sposobami jakimi mogłam. W końcu
      facet załapał na jakim żyje świecie i obudził się "ze stresu porozwodowego".
      Teraz mam takiego męża o jakim marzyłam całe życie. Mam wspaniałą, kochającą
      się rodzinę. Jego córka też jest w naszym życiu, jest ważna ale to nie pod jej
      dyktando my żyjemy. Ona na swój sposób żyje z nami ale zupełnie obok.
      PS Jak czytam wypowiedzi Reksi na temat jej męża, to jakbym miała swojego przed
      oczami.
    • luna67 Re: Eks mojego M. niszczy moj zwiazek!!! 16.02.07, 23:31
      kylie7,

      bylam w podobnej sytuacji, moj M stanol po mojej stronie, a pozniej razem
      walczylismy o regularne widzenia dzieci z ojcem (wygralismy w sadzie).

      Chcialam odejsc, zaoszczedzic mojemu M rozstrzygania; ja albo dzieci, ale moj M
      kleczac przedemna powiedzial mi: "nic ale to nic na swiecie, nie moze nas
      rozlaczyc, nawet moje dzieci, ktore bardzo kocham, bede walczyl o ciebie i o
      dzieci". Tego zdania nie zapomne do konca zycia, dalo mi to sily do uzbrojenia
      sie w "pancerz" przed Exia.

      Nie znam twojego M, i nie chce go oceniac, ale po tym co napisalas twoj chlop
      nie ma jaj (przepraszam za to slowo).

      Pytasz co masz robic i jak dlugo to bedzie trwac, tja... na to pytanie moze
      tobie tylko twoj M odpowiedziec, gdyz jest to zalezne od niego nie od ciebie. On
      sie poniza przed Exia, dopuszcza do tego, ze ona "pisze mu zyciorys",

      Czy twoj M ma zamiar ciebie ukrywac (jezeli mysli o tobie powaznie) cale zycie
      przed corka i Exia? jak on to sobie wyobraza, czy on mysli o tobie, jak ty sie w
      tej sytuacji czujesz? (w to watpie).

      O kurde, ale sie wnerwilam (dobrze, ze tego nie widac przez monitor)
      ide po lampke winka...

      • kylie7 Re: do luna67 17.02.07, 15:54
        luna67 napisała:

        > Czy twoj M ma zamiar ciebie ukrywac (jezeli mysli o tobie powaznie) cale zycie
        > przed corka i Exia? jak on to sobie wyobraza, czy on mysli o tobie, jak ty sie
        > w
        > tej sytuacji czujesz? (w to watpie).

        nie, cale zycie nie. Tylko on mówi, ze przynajmniej teraz, dopóki eks sie nie uspokoi a mala sie nie przyzwyczai do tego, ze jest nagle ktos w zyciu taty, a przez 6 lat nikogo innego oprocz niej nie bylo...

        ze on woli jej oszczedzic tego stresu, uczucia zazdrosci jakie jego córka do mnie ma i tym samym ja sie zle nie bede czula.

        tylko ja nie wiem, czy to takie fajne... w koncu jak ona ma sie do mnie przyzwyczaic i mnie poznac jak mnie nigdy nie bedzie?

        • luna67 Re: do luna67 18.02.07, 13:03
          kylie7 napisała:

          > nie, cale zycie nie. Tylko on mówi, ze przynajmniej teraz, dopóki eks sie nie
          > uspokoi a mala sie nie przyzwyczai do tego, ze jest nagle ktos w zyciu taty, a
          > przez 6 lat nikogo innego oprocz niej nie bylo...

          Sama widzisz, ze to nie realne: "... w koncu jak ona ma sie do mnie przyzwy
          > czaic i mnie poznac jak mnie nigdy nie bedzie?

          > ze on woli jej oszczedzic tego stresu, uczucia zazdrosci jakie jego córka do
          > mnie ma i tym samym ja sie zle nie bede czula.

          No tak, znowu "hodowla ksiezniczki", bez stresu, wszystko dla dobra dziecka, a
          gdzie czas na normalne wychowanie, na pokazanie dziecku, ze nie jest pepkiem
          swiata, ze tato to tez czlowiek, ktory chce tez byc szczesliwy u boku kochajacej
          kobiety. Narazie Exia kieruje zyciem twojego M, a pozniej corka obejmnie wodze.

          Jezeli twoj M sadzi, ze zazdrosc mija, to sie myli, my kobiety mamy to do siebie
          (nawet male dziewczynki), ze jestesmy zazdrosne (jedne wiecej, drugie mniej) o
          czlowieka ktorego kochamy (nieraz nieswiadome tego).

          Ale ta zazdrosc, moze byc przez rodzica "zaklocana", przez madre wychowanie,
          pokazanie dziecku; "spojrz mam kogos, kogo bardzo kocham, i moja milosc starczy
          tez dla ciebie".

          Jestem z moim M 5-ty rok, i do dzisiaj jego corka jest o mnie zazdrosna (na
          poczatku chorobliwie), co nie znaczy, ze u ciebie tez tak musi byc.

          Jezeli twoj M tak panicznie boi sie Exi i corki, to wybral bardzo krotka droge,
          bezstresowa dla kazdej strony, ale omijanie problemu nie rozwiazuje gosmile

          Problem twojego M i Exi polega na tym, ze obydwoje po rozstaniu nie umieli sie
          od siebie odpepkowac, w dalszym ciagu Exia ma wplyw na zycie twojego M, a on
          robi to co ona tupaniem wywalczy, zamiast zyc i dac innym zyc.

          Mam nadzieje, ze sie myle.

    • phidyle Re: Eks mojego M. niszczy moj zwiazek!!! 17.02.07, 00:33
      Kylie, pamietam dobrze Twoj poprzedni post, nie odpowiedzialam na niego, gdyz
      wlasciwie nie wiedzialam, co Ci doradzic-sytuacja opisywana prza Ciebie byla
      niemal identyczna z moja kilka lat temu,jestesmy w tym samym wieku, ja odnioslam
      sukces ale duzym kosztem i nie wiem, czy drugi raz zdecydowalabym sie na tak
      trudna walke.To co teraz piszesz wydarzylo sie u nas, kiedy moj pasierb mial
      osiem lat, czyli trzy lata temu. Napisal do ojca historyczny list w ktorym kazal
      wybierac miedzy soba a "ta dziewczyna". Oczywiscie to eks nakrecila chlopca. Moj
      facet jest bardzo wrazliwym, miekkim czlowiekiem, nie ma za bardzo"jaj". Jednak
      w tym wypadku nie dal sie szantazowac, choc zazwyczaj jest podatny wysoce na
      szantaz emocjonalny. Poszlismy razem do adwokata i ten wyjasnil, ze eks nie ma
      zadnej mozliwosci, zeby pozbawic ojca kontaktu z dzieckiem, tylko dlatego, ze
      nie podoba jej sie nowa narzeczona ojca. Tak wiec moj facet zignorowal te grozby
      i rzecz jasna eks i pasierb zobaczywszy, ze nic nie moga uzyskac spuscili z
      tonu. Wielokrotnie pozniej sytuacja sie powtarzala a ja nie czulam sie zbyt
      pewnie w tym wszystkim i gdybym bardzo nie kochala mojego faceta, to nigdy nie
      wytrzymalabym w takim bagnie.Tak, czy inaczej eks zrozumiala, ze przegrala, zas
      kiedy zaszlam w ciaze i urodzilam dziecko, zrezygnowala z takich zagrywek, bo
      wie, ze tak czy inaczej nie uda jej sie rozbic naszej rodziny a w razie czego,
      moj facet wybierze zawsze nas (nie doradzam Ci takiego rozwiazania rzecz jasna
      ale u nas okazalo sie zbawienne) Oczywiscie mamy mnostwo problemow, eks wciaz
      manipuluje synem, ten obraza sie na ojca, probuje roznych taktyk wzbudzania
      wyrzutow sumienia, wszystko to psuje nam humor i uprzykrza zycie.
      Moim zdaniem powinnas w ogole dobrze przemyslec, czy warto jest walczyc o
      zwiazek, ktory bedzie bardzo trudny dla Ciebie i zawsze prawdopodobnie bedziesz
      musiala walczyc z eks i jej corka,bo zdaje mi sie, ze jest to typ podobny do
      mojej a takie zawsze znajda sposob dreczenia wykorzystujac milosc ojca do
      dziecka. Oczywiscie wiele zalezy od wyboru Twojego faceta ale jesli nie jest
      glupi, to nie da sie tak latwo, przeciez eks nie moze mu zabronic wizyt co dwa
      tygodnie a uwazam, ze kiedy zobaczy, ze jej taktyka sie nie powiodla, da za
      wygrana a malej tez mina zrzednie i moze troche spokornieje.
    • jowita771 Re: Eks mojego M. niszczy moj zwiazek!!! 17.02.07, 08:57
      naszej eksi nawet nie dalismy szansy na taki szantaż. mój NM miał z nią (a
      właściwie z córką) kontakt tylko telefoniczny. eksia dostała informację o mnie
      od znajomych, kiedy przyjechała do Polski. i za jednym zamachem dowiedziała
      się, że mieszkamy razem i spodziewamy się dziecka, więc w tej sytuacji taki
      szantaż byłby śmieszny. próbowała inaczej rozwalić nasz związek, ale posłalismy
      ją do diabła.
    • ataner30 Re: Eks mojego M. niszczy moj zwiazek!!! 20.02.07, 12:23
      kylie, twoj M. popelnil jeden kardynalny blad, ktorego efekty beda sie za nim
      ciagnac jeszcze byc moze przez dlugie lata. Mianowicie pozwolil ex. uzyc dziecka
      jako narzedzia. Jest to ewidentny blad ex. (bo nie mozna tak poslugiwac sie
      dzieckiem), ale jest to rowniez jego blad - bo nie mozna jej bylo na to pozwolic.

      Jezeli M. nic z tym nie zrobi teraz to juz tak zawsze bedzie, wymusi na nim
      wszystko co tylko bedzie chcila. A jak M. zobaczy ze swoje grozby ona spelnia to
      bedzie jeszcze gorzej, bo on zacznie "uprzedzac " jej ataki i postepowac niejako
      na wyrost. Tzn. M. zanim cokolwiek zrobi, bedzie zadreczal sie myslami co tez
      ex. moze zrobic, jak to sie negatywnie odbije na dziecku itd... i bedzie
      popelnial coraz wiecej bledow.. paranoja.

      M. powienien jasno jej powiedziec zeby sie "wypchala" swoimi grozbami. Ta
      kobieta powinna wyraznie widziec ze nie "ugra" nic przy pomocy dziecka. Ona tez
      bada grunt, zauwaz ze jeszcze nic nie zrobila na razie tylko grozi. A postawa
      twojego M. jest jej wyjatkowo na reke - widzi ze samymi grozbami juz wiele
      osiaga, wiec nabiera pewnosci siebie. Moim zdaniem powinniscie sie spotykac we
      trojke i M. stanowczo powininen egzekwowac "widzenia" (jak ja nie cierpie tego
      slowa). W przypadku najmniejszego (powtarzam najmniejszego) oporu ze stony ex.
      nalezy uzyc wszelkich srodkow (lacznie z policja i sadem) zeby wymoc na matce
      kontakt dziecka z ojcem. Wiem ze sa ojcowie ktorzy na haslo "sad, policja"
      panicznie reaguja i mowia "przeciez nie pojde z policja do wlasnego dziecka",
      ale trzeba pamietac ze jest jeszcze druga strona medalu. Ojciec idzie z policja
      dlatego ze to matka go do tego zmusza. Jezeli to wplynie negatywnie na psychike
      dziecka to ona rowniez do tego sie przyczyni. Dziecko ma dwoje rodzicow ktorzy
      wspolnie sa za nie odpowiedzialni. Ojcowie po rozwodzie zwalniaja czasami matke
      z tej odpowiedzialnosci. Gdy matka ewidentnie zle postepuje oni chca
      "wynagrodzic" dzicku to postepowanie. Pozwalaja sie szantazowac, skubac z kasy
      byle tylko to zle sie nie odbilo na dziecku. I cel osiagaja - dziecko zyje
      szczesliwe, omijaja go wszelkie burze - ale obok zyje zona, partnerka, dzieci z
      nowego zwiazku i oni cierpia....

      Uwierz mi jezeli twoj M. nadal tak bedzie postepowal to marnie widze szanse na
      wasz zwiazek. Musialabys byc bardzo silna zeby to wszystko przetrzymac. Bo na
      razie warunek jest taki ze ty nie bedziesz miala kontaktu z dzieckiem ale w
      przyszlosci moga przyjsc inne rownie, lub bardziej absurdalne warunki. Zadna
      kobieta nie zniesie tego ze w jej zwiazku decyzje podejmuje jakas inna baba. A
      do tego sie to sprowadza. Zanim cokolwiek ustalicie bedziecie musieli analizowac
      czy aby ex. sie to spodoba i co tez ona moze wymyslec.

      Wiem co pisze, bo jestem od paru lat w zwiazku z mezczyzna ktory "trzesie" sie
      przed swoja byla zona, placi kosmiczne alimenty i mimo ze wie ze kazdy sad by je
      obnizyl boi sie isc do sadu. Cale nasze zycie podporzadkowane jest jego dziecku.
      Cale nasze zycie podszyte jest strachem o to co ex. moze zrobic aby utrudnic mu
      kontakty z dzieckiem, itd... Ja powoli trace juz sily. Boje sie ze lada moment
      nie wytrzymam. boje sie ze nie jestem w stanie dluzej tak zyc.
      Z tym ze u mnie to juz dlugo trwa i moj M. pozwolil soba manipulowac i teraz ex.
      jest juz tak pewna swoich "racji" ze tego sie nie da odkrecic (zreszta M. nie
      chce, bo wiadomo "dobro dziecka"). Mam nadzieje ze twoje zycie sie inaczej
      potoczy i twoj M. bedzie twardo wyznaczal granice i nie doprowadzi do takiej
      chorej sytuacji.

      • dominika303 Re: Eks mojego M. niszczy moj zwiazek!!! 21.02.07, 00:07
        Początki związku powinny być miłe i fajne smile))
        a nie pokręcone i zakręcone sad(

        Ale cóż, życie z dzieciatym rozwodnikime różami jest usłane , a kolce wbijają
        się zazwyczaj macosze sad(((

        Twój facet dał wciągnąc się w jakąś dziwną grę sad
        Ex każe on robi, ex santażuje on robi, ex pierdnie on szuka odświżacza
        powietrza - to jakis absurd nie życie!!

        Pogadaj z nim, zapytaj o jego uczucia do siebie, wszak to początek znajomości !
        Pózniej zacznij z nim rozmawiać o życiu o jego dziecku i o waszym dziecku.

        To powinno dac ci jasny pogląd z jakim typem faceta masz doczynienia.
        Dziewczyny ci juz napisały jak to jest być z kimś kto jest podporządkowany
        swojej exi.
        Ja ci napisze jak to jest u mnie, a właściwie było.

        NM młoda zabierał w ustalone dni, ja wiedziałam że dnia X NM na widzenia od tej
        i do tej , exia wiedziałą, że dnia X młoda widzi sie a ojcem , młoda tez to
        wiedziała!
        Zadnym szantażom NM nie uległ exi, a miała swoje na skóra oj miała, łącznie z
        tym, że zachciało jej sie alimentów na nią sad(
        I takie rozwiązanie uważam za najlepsze dla wszystkich stron!

        Niestety exia po 3 latach zmieniała zdanie i uznała, ze jej nowy mąż będzie
        ojcem dla jej dziecka - teraz biegamy po sądach sad(


        Jak widzisz nic nie jest dane na zawsze !
        Ludzie sie zmieniają, moze twój NM tez sie zmiani i stanie sie bardziej
        asertywny ?? a moze exia złagodnieje??

        Ale czy ty chcesz czekac na te zmiany ? czy dasz radę ?
        No i co w zamian dostaniesz? - jeśli sfrustrowanego NM to przemyśl to wszytsko
        dobrze i pogadaj z nim .


        Pozdrawiam

        PS
        Rodzicielstwo nie polega na tym aby dziecko chowac pod kloszem, tylko n mądrym
        pokazywaniu świata smile))


        • ataner30 Re: Eks mojego M. niszczy moj zwiazek!!! 21.02.07, 08:56
          > Ex każe on robi, ex santażuje on robi, ex pierdnie on szuka odświżacza
          > powietrza - to jakis absurd nie życie!!

          bardzo dobrze to ujelas. Ja od siebie dodam ze kolejny etap to "on szuka
          odswiezacza zanim ex pierdnie".
      • phidyle Re: Eks mojego M. niszczy moj zwiazek!!! 21.02.07, 11:46
        to, co opisalas, to wlasnie moj zwiazek!Gdzie wszystko zdeterminowane jest przez
        strach przed eks i to, co ona moze uzyskac stawiajac przed soba dziecko. Dziecko
        jest najlepszym narzedziem. Ja tez czasem zastanawiam sie, czy nie rzucic tego
        wszystkiego i zorganizowac sobie zycie na wlasna reke, bez cienia eks i jej
        smyczy.To by jednak znaczylo odebrac z kolei ojca memu dziecku...
Pełna wersja