Alimenty a dochody obecnej żony

17.02.07, 14:26
Witam,

powiedzcie jak to jest mój M jest rozwiedziony ma dwoje dzieci na, które od
lat regularnie płaci alimenty. Przed ślubem zawarliśmy intercyzę, która
chroni mnie przed ewentualnymi długami M. Zastanawiam się jak to jest przy
podwyższaniu alimentów czy mój dochód również powinien być brany pod uwagę.
Nie mamy dzieci i to ja więcej zarabiam w rodzinie i wspieram meza.
    • e_r_i_n Re: Alimenty a dochody obecnej żony 17.02.07, 15:42
      Intercyza nie broni przed braniem Twoich dochodów pod uwagę. Niestety jest tak,
      że jesli next niezle zarabia, sad moze uznac, ze moze odciazyc meza w wydatkach
      na 'nowa' rodzine, tak, aby mógł on wiecej płacic na dzieci.
      • mamaika Re: Alimenty a dochody obecnej żony 17.02.07, 16:31
        I nawet żoną być nie musisz smile.
        • domisia26 re: gadasz głupoty mamaika 17.02.07, 22:29
          Dlaczego wprowadzasz w błąd, pisząc ze nie musi byc żoną, i dochód bedzie jej
          tez liczony. Przestań robic zamieszanie jesli chcesz byc wścibska i podła rób
          to na samodzielnych. Sąd nie uwzglednia dochodów osoby nie bedącej w zwiazku
          małżeńskim, oblicza tylko dochody ojca, w Polsce konkubinat nie jest uznawany i
          dochody partnerki tez nie są brane pod uwage. Takie jest prawo.
          • jayin Domisia... 17.02.07, 23:19
            Domisia, trochę opanowania poproszę.
            Wydaje mi się, ze pomyliłaś mamaikę z innym nickiem na tamtym forum.
          • e_r_i_n Re: re: gadasz głupoty mamaika 17.02.07, 23:51
            domisia26 napisała:

            > w Polsce konkubinat nie jest uznawany i dochody partnerki tez nie są brane pod
            > uwage

            Jesli sie udowodni, ze prowadzą wspólne gospodarstwo, to owszem, mogą byc wziete
            pod uwagę.
          • reksia Re: re: gadasz głupoty mamaika 18.02.07, 00:22
            Domisiu to raczej ty wprowadzasz w błąd.

            Gwoli ciekawości dodam, że moja exiara ostatnimi czasy próbowała zrobić to w
            sposób następujący.

            Zgłosiła do sądu ZAGUBIENIE orzeczenia o przyznanych jej alimentach z prośbą o
            wydanie jej drugiego orzeczenia. Tym samym mając dwa orzeczenia, może
            jednocześnie zwrócić sie gdyby M nie zapłacił jej alimentów na czas, o
            ściągnięcie takich alimentów przez komornika, który zablokuje jednocześnie
            pieniądze M jak i również korzystając z drugiego orzeczenia może równocześnie
            zablokować je Z MOJEJ PENSJI (pensji żony smile)i ma prawo to zrobićsmile))).

            Nie mów mi więc o rzeczach niemożliwych. Bo niby z jakiej ja choolerki mam
            płacić na dzieci mojego M!!!!!! posiadając własne maluchy i ojca moich, który
            od lat na nie nie łoży.

            A jednak jak widzisz Exiara bardzo, ale to bardzo sprytnie się zabezpiecza.....
            taki drobiazg, dwa orzeczenia...jedno rzekomo zagubione.
            • e_r_i_n Re: re: gadasz głupoty mamaika 18.02.07, 19:37
              reksia napisała:

              > jak i również korzystając z drugiego orzeczenia może równocześnie
              > zablokować je Z MOJEJ PENSJI (pensji żony smile)i ma prawo to zrobićsmile))).

              W orzeczeniu jest napisane, ze alimenty płacicie oboje? Jesli nie, to nie ma
              podstaw do ściągania alimentów z Twojej pensji.
              • reksia do erin 18.02.07, 20:53
                Erin ja też tak myślałam smile Erina ja tez byłam PEWNA, że exia nie może
                wyciągnąć rąk po moje pieniądze i okazało sie, że się myliłamsmile Gwoli
                wyjaśnienia dodam, że w orzeczeniu jest napisane, ŻE ALIMENTY PŁACI M, a nie
                jasmile Nie mam żadnych prawnych obowiązków alimentacyjnych względem dzieci M.Bo
                niby ja z jakiej racji miałabym pokrywać utrzymanie dzieci, które mają swoich
                rodziców.

                A jednak taka możliwość istnieje...

                Kiedy wyjaśnialiśmy sprawę tego, dlaczego Ex zaczęła tak mieszać z
                orzeczeniami smilezadaliśmy sobie z M pytanie po co jej te orzeczenia w takiej
                ilości... udałam się z tym pytaniem bezpośrednio do adwokata, jak również do
                komornika, gdzie pan szczegółowo, powołując się na konkretne przepisy,
                przedstawił mi DO CZEGO MOŻE CHCIEĆ wykorzystać podwójne orzeczenie Exiasmileco
                jej daje posiadanie podwójnego orzeczeniasmile

                Erin mnie PRZYMUROWAŁO, bo wg tego co mi powiedział pan komornik, okazało się,
                że istnieje ścieżka umożliwiajaca Exi ściągnięcie alimentów z Nexi, w przypadku
                gdy facet nie płaci.

                Nam udało się zapobiec sytuacji na tyle wcześnie, że Exia nie dostała drugiego
                orzeczenia, o które występowała. Nie mam wiec nad głową "kata" w postaci lęku.
          • mamaika Re: re: gadasz głupoty mamaika 18.02.07, 18:37
            Nie jesteś ani wścibska ani podła. Jako macocha nie wypowiadam się na
            samodzielnych raczej , a jako konkubina której dochody były brane pod uwagę
            przez sąd przy ustalaniu wysokości alimentów wiem co mówię, w przeciwienstwie
            zapewne do ciebie. Więc reasumując krótko : jak nie wiesz co i o kim piszesz to
            przychamuj ze skakaniem na kogoś.
    • olga721 Re: Alimenty a dochody obecnej żony 17.02.07, 19:43
      Niestety to prawda sad
      I wydaje mi się że niesprawiedliwe, w przypadku uczciwych tatusiów, regularnie
      płacących alimenty.
    • mamaika Re: re:wiem co pisze. 20.02.07, 10:40
      Nie przypominam sobie żebym o jakiejś macosze wypowiadała się na forum nowa
      rodzinka. Z tego co mi życzliwi donieśli mylisz mnie z niejaką mamaice z
      samodzielnych. Rzecz w tym,ze jesteśmy dwiema różnymi osobami . Komornik
      konkubinie może naskoczyć, natomiast sąd z racji prowadzenia wspólnego
      gospodarstwa i tak jak w moim przypadku posiadania wspólnego dziecka moje
      dochody niejako pod uwagę wziął . I też wiem co mówię.
      • domisia26 Re: re:wiem co pisze. 20.02.07, 18:06
        Jeśli sobie nie przypominasz czy pisałas na tamtym forum to wpisz siebie w
        wyszukiwarke i wtedy zobaczysz cze nie pisałaś ja wiem ze pisałas i ników nie
        pomyliłam.
    • m-m-m Re: re:wiem co pisze. 20.02.07, 11:21
      Pomyliły Ci się, Domisia nicki: MAMAIKA to zupełnie inna osoba niż ta z forum
      samodzielnych, która podpisuje się jako MAMAICE.
      Nicki zbliżone, osoby i poglądy krańcowo różne.
    • anastazjapotocka Re: Alimenty a dochody obecnej żony 20.02.07, 11:52
      Jak wiadomo, pomimo zawartego z moim mężem ślubu, nie legalizowałam tego
      dokumentu w Polsce, więc dla polskiego sądu występowałam jako konkubina.
      Moje zarobki były jak najbardziej brane pod uwagę, sąd poprosił także (na
      wniosek byłej żony mojego męża) o moje zeznania PIT z ostatnich trzech lat.
      Byłam zmuszona dostarczyć wszystkie te dokumenty oraz tłumaczyć się z mojej
      stopy życiowej.
      Alimenty nie zostały mojemu mężowi podniesione z dwóch powodów:
      1. Córka trzeci raz powtarzała rok (w tajemnicy przed ojcem, wydało się na
      sprawie);
      2. Oświadczyłam, że właśnie zerwałam z panem i wyprowadzam się do innego
      pana. "Inny pan" - przyprowadzony przeze mnie potwierdził ochoczo, że kocha
      mnie nad życie (lat 23, wdzięk i styl - sędzina patrzyła na mnie z podziwem).

      Po sprawie poszliśmy z "panem" i moim mężem na obiad i było miło. Pan
      usatysfakcjonowany obiadem zaoferował się zawsze zeznawać, że mnie kocha, przy
      czym deklarcje składał mojemu mężowi.
      Byłam naprawdę wzruszona.
      • tautolog Re: Droga Anastazjo 20.02.07, 12:01
        Jeśli pozwolisz, mam trzy pytania:

        Czy dobrze zrozumiałem, że jesteś dumna ze swojej przebiegłości i z faktu
        wprowadzenia w błąd wymiaru sprawiedliwości?

        Czy dobrze kojarzę, że jesteś dziennikarką?

        Czy to co napisałaś powyżej, to prawda, czy kolejna pulp fiction jak w wątku
        kawiarnianym?
        • anastazjapotocka Tautolog 20.02.07, 12:08
          Nie rozmawiam z Panem.
          • tautolog Re: Tautolog 20.02.07, 12:15
            I słusznie, choć z drugiej strony taka wygadana jesteś, ba wręcz bajkopisarz.
            Mitomanię da się leczyć, gorzej z podłością.

            ps. jako przedstawiciel zawodu zaufania społecznego sugeruję, złożenie do
            prokuratury zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, jeśli brak Ci
            odwagi, chętnie uczynię to za Ciebie
            • glonik Re: Tautolog 28.02.07, 10:00
              tautolog napisał:

              > ps. jako przedstawiciel zawodu zaufania społecznego sugeruję, złożenie do
              > prokuratury zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, jeśli brak
              Ci
              >
              > odwagi, chętnie uczynię to za Ciebie


              To, że chętnie - nie wątpię.

              Co to jest zawód zaufania społecznego????????

              Mniej więcej, bynajmniej (wink wiem, o co ci chodzi, ale pomyśl...
              Masz zachciankę nabycia wędliny, bądź, jeśliś wegetarianinem, zdrowych,
              świeżych martwych roślin.
              Pytasz: Czy to jest świeże?
              Odp.: Oczywiście.
              Nabywasz.
              W domu stwierdzasz, że sprzedali ci hmmmm... ostatki, albo coś w podobie.
              Co robisz?
              - idziesz do sklepu z awanturą
              - wyrzucasz do śmieci
              - karmisz posiadane stworzenie
              - karmisz żonę: ze strachu nie odmówi
              - jesz sam, bo zapłaciłeś i szkoda, żeby się zmarnowało i
              - UWAGA:
              - ZAUFAŁEŚ

              Pytanie.

              Komu doniesiesz?

              - sanepidowi
              - prokuraturze
              - forum................ (wpisać odpowiednie)
              - teściowej
              - jain


              --Boże: zabierz włosy, zabierz zęby, ale zostaw poczucie humoru.
              • glonik Ło matko, kara za niedoczytanie 28.02.07, 10:17
                > tautolog napisał:
                >
                > > ps. jako przedstawiciel zawodu zaufania społecznego sugeruję, złożenie do
                >
                > > prokuratury zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa,


                Jak w tytule. Poległam. Niedoczytałam.

                Jako przedstawiciel... jakiego zawodu?

                Sanitariusza, prokuratora, lekarza, bibliotekarza, ministra(y) ?, naucfzyciela,
                księdza, posła... itd. itp. ?????????????????????????
                • chalsia Dziennikarz (n/txt) 28.02.07, 10:23
                  • dominika303 Re: Dziennikarz (n/txt) 28.02.07, 10:30
                    To chyba ma pecha, bo już chyba sprawa sie przedawniła tongue_out
                    A jako osoba z dużym zaufaniem publicznym chyba nie powinna wprowadzac w błąd?
                    czy to nie jest jakos karane ? hahahahahahahahahahahaha
                    chyba jako pomówienie, a moze grożby karalne ?? hmmm coś by się znalazło tongue_out
                  • glonik Wcieleniowy? Hmmm... 28.02.07, 10:36
                    Wiesz na pewno?
                • tautolog Re: Ło matko, kara za niedoczytanie 28.02.07, 12:20
                  Błagam Cię kobieto nie myśl, nie dociekaj i nie kompromituj się dalej.
                  Nie zastanawia Cię fakt, że tylko Ty masz problem ze zrozumieniem?
                  Zawód zaufania społecznego to m.in. dziennikarz, to PONOĆ do czegoś obliguje.
                  Ów zawód, ponoć wykonuje pani, która składała fałszywe zeznania.
                  I proszę daj pas z tym aspektem, nie próbuj mnie przekonać, że trudności ze
                  zrozumieniem tekstu pisanego są u ciebie od urodzenia, a nie nabyte.
                  • glonik Re: Ło matko, kara za niedoczytanie 10.03.07, 05:05
                    tautolog napisał:

                    > Błagam Cię kobieto nie myśl, nie dociekaj i nie kompromituj się dalej.
                    > Nie zastanawia Cię fakt, że tylko Ty masz problem ze zrozumieniem?
                    > Zawód zaufania społecznego to m.in. dziennikarz, to PONOĆ do czegoś obliguje.
                    > Ów zawód, ponoć wykonuje pani, która składała fałszywe zeznania.
                    > I proszę daj pas z tym aspektem, nie próbuj mnie przekonać, że trudności ze
                    > zrozumieniem tekstu pisanego są u ciebie od urodzenia, a nie nabyte.

                    Hymmmm... sądzę, że nabyte.Przenosi się to drogą elektroniczną.
                    Np.:napisze tautolog i ja drżę.
                    Ponoć.
                    I nie, nie zastanawia mnie.
                    Kopmpromitować się będę, kiedy zachcę.
                    Nie gramy w brydża, więc nie czas na pas.
                    Mogę mieć problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Mam do czynienia z tekstami i
                    dziećmi.
                    A wiadomo, że taka mięszanka (och powinnam wziąć w cudzysłów... jeja) wali
                    głupkowi nie będącemu "zaufanym publicznie".
                    A zatem twoje pisanie potraktuję jak pierwsze kroki "dziecioka" w kierunku
                    publicystyki. Mało udanej.
                    I proszę:
                    Nie zwracaj się do mnie per: "kobieto", bo widzisz - mężczyzno - głupio tak
                    wygląda. Jak się leczysz, to proszę nie moim kosztem.
                    A ja tam cię o nic nie błagam.
                    I tak bym nie dostała.


                    Boże : zabierz włosy, zabierz zęby, ale zostaw poczucie humoru.
      • kasia_kasia13 Re: Alimenty a dochody obecnej żony 20.02.07, 14:13
        "Pan" skladal przed sadem falszywe zeznania i Ty sie tym chwalisz na forum?
      • mrs_ka Re: Alimenty a dochody obecnej żony 20.02.07, 15:01
        Anastazjo, abstrahując od osoby Tautologa, (któremu poświęciłaś osobny wątek)
        oraz od osoby Kasi_Kasi (której też nie cenisz, jesli dobrze rozumiem) faktem
        jest, iż popełnilaś przestępstwo nakłaniając podstawioną osobę do złożenia
        fałszywych zeznań i jeszcze się tym szczycisz na forum. Sadzę, że ani mnożenie
        ripost, ani nawet szermowanie moją ulubioną fraszką Sztaudyngera "próżno repliki
        się spodziewasz..." czy tym bardziej cytowanie "spieprzaj dziadu" nie przysłonią
        faktu, że to Ty podlożylaś się tutaj w sposób widowiskowy przyznając się do
        złamania prawa, a nie Twoi adwersarze. I niestety jakkolwiek by tej materii nie
        kroić, nie staje jej na obronę Twojej uczciwości, bo sama o jej braku piszesz
        explicite czyniąc z tego powód do chwały, a nie wstydu.
        Więcej ostrożności, Anastazjo. O ile zgodzisz sie przyjąć tę radę, ale daję ją w
        dobrej intencji.

        a.
        • anastazjapotocka Re: Alimenty a dochody obecnej żony 20.02.07, 15:38
          Nie potrzebuję twoich rad.
          Nie składałam fałszywych zeznań. Jeśli o tym nie wiesz: w prawie polskim mam
          jako konkubina PRAWO zakochiwać się i odkochiwać do woli, nawet cztery razy
          dziennie.
          Zakochałam się i on się zakochał, przy obiedzie mnie już przeszło, jemu nadal
          trzymało i dalej trzyma, choć nie musi.
          A może ja jakaś cudowna piękność jestem?
          Guzik mnie obchodzi, co myślisz.
          Obie baby KŁAMAŁY: jedna, że jest bezrobotna, bidulka, druga, że się uczy i
          cnotliwie z mamusią noce na modłach spędza.
          Nie bądź więc śmieszna.
          Kiepska to ucziwa walka z przeciwnikiem, który żadnej uczciwości nie wyznaje.
          Twoja pseudomoralność dobra jest na Berdyczów.
          Daruj więc sobie i wracaj na "nową rodzinkę".
          Bez urazy.
          Żle się czuję i nie chce mi się kłócić.
          A dziewczyny i tak nie dadzą się bezkarnie okradać.
          • mrs_ka Re: Alimenty a dochody obecnej żony 20.02.07, 16:47
            Anastazjo,
            Tak, masz całkowitą słuszność co do tego, że jako człowiek posiadasz pełną
            wolność w dysponowaniu swoimi uczuciami i że nikt nie jest w stanie Ci udowodnić
            przed sądem, iż było inaczej.
            Na marginesie faktów niepodważalnych i linii obrony własnej leżą jeszcze takie
            pojęcia jak lawiranctwo i hucpa. I one nie przynależą do pól semantycznych
            określeń "klasa, szlachetne korzenie, uczciwość per se". Piszę o tym dlatego, bo
            wielokrotnie zaznaczałaś, że poczuwasz sie do ww. wartości będąc depozytariuszką
            chlubnych tradycji rodzinnych. Otóż cwaniactwo w naszym pięknym kraju kojarzy
            się dość jednoznacznie z epoką gloryfikującą murarki i radzieckich robotników na
            MDMie, a nie z czasami arystokracji i elit posiadającymi własny kodeks honorowy.
            I nawet jeśli ubierze się cwaniactwo w piękne słowa i podciągnie pod obronę dóbr
            własnych i własnej kieszeni, to cwaniactwem pozostanie. Wiesz o tym dobrze.
            Jesli więc idzie o konkluzje to śmieszna jest hipokryzja, a nie obnażanie
            hipokryzji.
            To, co mnie uderzyło w Twoim poście to nie fakt, iż chcesz ochronić własną
            kieszeń (bo to całkowicie rozumiem), tylko fakt, iż bronisz się przekonując nas
            de facto, iż wierność wartościom zależy od okoliczności, zaś sprawiedliwość
            powinniśmy wymierzać sami kierując się własną oceną sytuacji.
            Doprawdy?
            A ja sądziłam, że uczciwość czy honor nie zależą od sytuacji lub tego, kim jest
            przeciwnik i na tym właśnie polega ich wartość, co teksty kultury kręgu
            europejskiego wykazują od jakichś dwóch tysięcy lat.

            NIe jestem za tym, aby nastepne żony płaciły na poprzednie. Jesli idzie o
            alimentację dzieci to co przypadek, to historia i tu trudno IMHO uogólniać.

            Na tym kończę dyskusję z Tobą, uwazam, że i tak wyświadczyłam Ci uprzejmośc
            odpowiadając w innym tonie niz Ty mnie i powstrzymując sie od wyznania, na jaką
            prowincję skierowałabym moralność nie będącą niczym więcej, jak tylko kolejną
            inkarnacją makiawelizmu, choć usilnie stara się uchodzić za coś innego i reaguje
            agresją na wytknięcie nieścisłości.
            Bez urazy oczywiście.

            a.

            • reksia :((((((((((((((((((((((((((( 20.02.07, 17:01
              Przy całej przeogromnej sympatii Anastazjo, ale Mrs-ka ma rację
              sad((((((, bo faktycznie wierność wartościom powinna być niezależna od
              okoliczności a sprawiedliwość, tak jak zauważyła powyżej Mrska nie powinniśmy
              wymierzać sami, kierując się własną oceną sytuacji, bo zawsze istnieje ryzyko
              iz nasza ocena będzie stronnicza i mylna.sad(((((((((
              • reksia Re: :((((((((((((((((((((((((((( 20.02.07, 17:10
                Anastazjo ja cały czas sie zastanawiam, gdzie istnieją granice "obrony
                koniecznej" i w pełni rozumie jedno w Twojej sytuacji,

                ja wiem, że faktycznie czasami trafiamy na ludzi którzy z naszego życia są w
                stanie uczynic piekło, potrafią czasem tak dać popalić, że w ramach "obrony
                koniecznej", człowiek w skrajnych wypadkach jest sie posunąć do łamania
                prawa ,ale nic niestety nie tłumaczy lekceważenia powyższegouncertain

                Wiem też że najgorsze w tym wszystkim jest to, że gdy człowiek zwraca sie po
                pomoc do różnych organów, które powinny tej pomocy udzielić, jest najczęsciej
                zbywany, a jego problem lekceważony:/// i to jest moim zdaniem sedno problemu
                • m-m-m Re: :((((((((((((((((((((((((((( 20.02.07, 17:13
                  Reksiu, życie to nie jest bajka - to prawo dżungli.
              • m-m-m Re: :((((((((((((((((((((((((((( 20.02.07, 17:12
                Tak Reksiu. To bardzo piękne, ale nierealne.
                Szlachetny frajer co zasuwa na obce dorosle osoby. Tak lepiej?
                • reksia Re: :((((((((((((((((((((((((((( 20.02.07, 17:25
                  na pewno nie lepiej, ale na pewno trzeba szukać innych rozwiązań i tego życzę
                  Anastazji z całego serducha, by juz nigdy nie znalazła sie w sytuacji w której
                  trzeba walczyć nie mogąc liczyć na uczciwość przeciwnika sad(

                  • m-m-m Re: :((((((((((((((((((((((((((( 20.02.07, 17:29
                    Akurat tu nie ma innych rozwiązań, Reksiu.
            • m-m-m Re: Alimenty a dochody obecnej żony 20.02.07, 17:09
              Pozwolę się wrącić:
              Mrs_ka nie uwierzę w to, że jako osoba rozsądna wierzysz w "wartości" i temu
              podobne frazesy. Jeśli ktoś stosuje ciosy poniżej pasa to trudno usiąść, by
              wygodniej mu było w nas walić.
              Niestety, gdy przeciwnik jest bez skrupułów jak to były exowa z pasierbicą
              Anastazji to trudno wznosić się ponad nie i recytować bez zająknienia: "klasa,
              szlachetne korzenie" itd. i zwyczajnie dać się wyrolować i to jescze zgodnie z
              literą prawa. Wobec takich przeciwników walczy się tą sama bronią, a nie w
              imię "wartości" grzecznie otwiera swoją sakiewkę.
              • reksia Re: Alimenty a dochody obecnej żony 20.02.07, 17:19
                m-m-m nie mylmy pewnych spraw
                Anastazja miała prawo sie bronic jak najbardziej!!!
                ale Mrska też ma rację.Szkoda, że na tamtą chwilę Anastazja nie mogła
                skorzystać z jakiegoś innego rozwiązania, które pozwoliło by jej, nie łamac
                szanowanych przez nią zasad.
                • m-m-m Re: Alimenty a dochody obecnej żony 20.02.07, 17:25
                  No, ale ja sprzeczności nie widzę: można wyznawać zasady, ale trudno wynawać je
                  wobec kogoś, kto ich wcale nie wyznaje i zamierza z uczciwości drugiej strony
                  nieuczciwie skorzystać. Na ten czas jest się zwolnionym ze swoich "wartości".
                  • reksia Re: Alimenty a dochody obecnej żony 20.02.07, 17:29
                    m-m-m zbyt wiele we mnie sympatii dla Anastazji bym chciała cokolwiek w jej
                    postepowaniu krytykować,pozwolę wiec sobie wycofac sie z tej dyskusji

                    pozdrawiam serdecznie m-m-m

    • mg_123 Re: do Anastazjipotockiej 20.02.07, 14:59
      "Alimenty to sprawa rodziców, nie moja"

      zupełnie się z tobą zgadzam, czy uczciwym jest kiedy ojciec swoich dzieci
      regularnie płaci alimenty a ich matka nie dość, że nie pracuje to jeszcze
      beszczelnie próbuje wyciągać kasę od obcej osoby bo w tym kraju wszystko się
      dzieje dla "dobra dziecka". A kto zweryfikuje trwające 16 lat nieróbstwo
      biednej "samotnej" mamusi.

      pozdrawiam
      • anastazjapotocka Re: do Anastazjipotockiej 20.02.07, 15:23
        Dziękuję Ci.
        Mam już dość awantur z trollami i miło mi porozmawiać z kimś normalnym.
        Mój mąż płacił regularnie 3 500 złotych miesięcznie na studiującą córkę.
        Dobrowolnie, bo alimenty zasądzone przez sąd były o 3000 niższe.
        Sami przeżywaliśmy trudne chwile, kiedy mąż rozchorował się ciężko.
        Sprzedaliśmy dom, aby dalej płacić i aby mieć na leczenie męża.
        Efekt był taki, że mamusia DOROSŁEJ córci podała do sądu o alimenty w kwocie
        płaconej.
        Szlag mnie trfił, bo tego już było za wiele.
        Sprzedałam mieszkanie w Niemczech, najęłam detektywa. I co się okazało? Mamusia
        zwolniła się z pracy i oficjalnie była bezrobotna, pobierała dopłaty do
        mieszkania z gminy i co tam jeszcze się dało, ale na czarno robiła tłumaczenia
        za niezłą kasę. Córcia natomiast zamiast się uczciwie uczyć i studia w terminie
        kończyć - zamieszkała z bezrobotnym konkubentem, olewając studia!
        Na całe to towarzystwo miałam płacić ja, z tych pieniędzy z mieszkania po mojej
        prababce. I z pieniędzy, które zaczęłam zarabiać, prowadząc własną firmę, a
        założoną z kasy za to mieszkanie.
        No i się nie udało!!!
        Sąd nie podniósł alimentów, pozostawiając je na poziomie zasądzonym.
        Na wniosek męża o obniżenie alimentów, sąd obniżył te alimenty do 120 złotych
        miesięcznie, wychodząc ze słusznego stanowiska, że dorosła córka może sama na
        siebie pracować i na swego konkubenta również.
        W efekcie pasierbica ukończyła studia uzyskując dyplom inżyniera, ale coś tam z
        magisterskim do dzisiaj kombinuje (coś mi sie wydaje, że go nie ma).
        Sąd zasądził ustanie obowiązku alimentacyjnego wobec niej.
        Teraz mąż z własnej woli płci córce 200 złotych miesięcznie, do czasu
        ukończenia przez nią 30 lat (teraz ma 26).
        Nic mi do tego, bo to jego pieniądze i może z nimi robić co chce.
        Ale ode mnie na pewno jego córka nie dostanie już nigdy ani grosza.
        Nawet po mojej śmierci.
        Amen.
        P.S.
        A jedyne, co może ode mnie dostać jej mamusia, to kopa w jej obwisły, tłusty
        tyłek.
    • aga-aga3 Re: Alimenty a dochody obecnej żony 27.02.07, 08:28
      Odnośnie wspaniałych pomysłów Pis dotyczących alimentów. Do poczytania. I
      właściwie do przygotowania się , że ex żony beą słać wnioski o ich
      podwyższenie.
      www.gazetaprawna.pl/index.php?action=showNews&dok=1911.2.376.2.14.1.0.1.htm

      • anastazjapotocka Re: Alimenty a dochody obecnej żony 27.02.07, 13:34
        Dziękuję za uprzejmość, ale kwestia alimentów mnie już nie dotyczy, ani mego
        męża. Pasierbica jest dorosła -26 lat- samodzielna i od ojca dostała nawet
        mieszkanie.
        Mąż ma sądownie postanowione ustanie obowiązku alimentacyjnego.
        Więc jeśli w ogóle, to raczej odwrotnie. Jak mego męża nie będzie stać na buty
        z krokodyla, może zawsze podać CÓRKĘ o alimenty, bo mu się stopa (nomen omen)
        obniżyła...
      • mg_123 Re: Alimenty a dochody obecnej żony 08.03.07, 11:06
        Witam,

        jakiś czas temu zastanawiano się nad tym, żeby alimenty byly płatne do 18 roku
        życia. Ktoś nawet napisał, że to już pszeszło a teraz czytam w gazecie prawnej,
        że zaliczki aliemntacyjne będą w myśl nowego projektu ustawy wypłacane nie do
        24 ale do 25 lat. Powiem szczerz, że nic z tego nie rozumiem. Proszę napiszcie
        jak to w końcu jest.

        pozdrawiam
    • damiri Re: Alimenty a dochody obecnej żony 27.02.07, 20:36
      Wlasnie wpadla mi w rece lista pytan, na ktore moj M (wtedy jeszcze nie M)
      musial odpowiedziec w polskim konsulacie przy okazji ostatniego zlozenia przez
      jego eks o podwyzke alimentow (jako przebywajacy za granica, jest
      przesluchiwany przez konsula jezeli nie planuje sie stawic na sprawie
      osobiscie). I co?
      Pytanie nr 2, zaraz po pytaniu czy i ile zarabia, brzmi czy jest zonaty lub z
      kims zyje i ile ta osoba zarabia i gdzie pracuje!

      Tak wiec sadze, ze nalezaloby przyjac za pewnik, ze zarobki drugiej
      zony/konkubiny sa brane pod uwage przy decydowaniu co do wysokosci alimentow
      (jakkolwiek niesprawiedliwe to by nie bylo-a nie jest!) i jezeli w jakims
      przypadku nie zostana wziete pod uwage, to nalezaloby sie cieszyc, ze "tak nam
      sie fajnie trafilo i sedzia przegapil".
      • aga-aga3 Re: Alimenty a dochody obecnej żony 28.02.07, 09:09
        Idąc za tym tokiem rozumowania to też dochody obecnego partnera ex zony powinny
        byc brane pod uwagę, tylko jakos nie slyszałam żeby były, ale może za mało
        jeszcze się nasłyszałam.
        • dominika303 Re: Alimenty a dochody obecnej żony 28.02.07, 09:15
          Aga-aga,
          jak znam życie, to wkład partnera ex żony w wychowanie dziecka moze być tylko
          osobisty sad( skoro exie moga chcieć więcej niz 50% kosztów utrzymania powołując
          się na wkład osobisty, to chyba tą aureole mogą rozciągnąć i na swoich
          partnerów sad
          A macocha nie dość, że zawsze zle robi, bez względu czy cokolwiek robi, to
          jeszcze ma ułatwić tym gołąbkom gruchanie i beztroskie "osobiste" wkłady w
          wychowanie pasierbów sad Wszak jeśli macocha ma to czemu ma sie nie podzielić ?
          hmm czyżby powrót do wspólnej odpowiedzialności za jednostkę nastał??
        • babe007 Re: Alimenty a dochody obecnej żony 28.02.07, 10:35
          Najwyraźniej za mało. Najlepszy przykład (z forum, i żeby nie było
          przykład "poprawny politycznie", bo również macocha) mamba.
          • mamba30 Re: Alimenty a dochody obecnej żony 28.02.07, 10:52
            babe007 napisała:

            > Najwyraźniej za mało. Najlepszy przykład (z forum, i żeby nie było
            > przykład "poprawny politycznie", bo również macocha) mamba.

            niewyspana jestem dzisiaj, do późna książkę czytałam... Mogę prosić jaśniej??
            Albo nie kumam, albo się drzewka nie trzymałaś i dlatego nie kumam...
            ech, dzisiaj wsześniej trzeba iść spać.
            • babe007 Re: Alimenty a dochody obecnej żony 28.02.07, 11:34
              To była odpowiedź na post Agiagi cytuję:

              "Idąc za tym tokiem rozumowania to też dochody obecnego partnera ex zony
              powinny
              byc brane pod uwagę, tylko jakos nie slyszałam żeby były, ale może za mało
              jeszcze się nasłyszałam."

              A ja odpowiedziałam

              babe007 napisała:
              >
              > > Najwyraźniej za mało. Najlepszy przykład (z forum, i żeby nie było
              > > przykład "poprawny politycznie", bo również macocha) mamba.

              Mam nadzieję, że nic nie pomyliłam.

              Pozdrawiam
              • mamba30 Re: Alimenty a dochody obecnej żony 28.02.07, 12:04
                Teraz już jasne wszystko, nic nie pomyliłaś, zgadza się - u mnie na sprawie o
                alimenty zostały wzięte dochody obecnego M. A właściwie nie tylko dochody, bo
                te podałam i Wysoki Swąd nie uwierzył (że niby za mało jak na jego kwalifikacje)
                ale wykształcenie M. Nikt nie wziąl pod uwagę, że wykształcenie bardzo często
                nie idzie w parze z wykonywanym zawodem. Nic to, poczekamy, pożyjemy...
      • jowita771 Re: Alimenty a dochody obecnej żony 01.03.07, 09:09
        mój NM miał ustalone alimenty na sprawie rozwodowej. sędzia zapytała, gdzie
        pracują moi rodzice i ile zarabiają.
    • khaldum pomysł? 01.03.07, 09:43
      tak sobie poczytałam, i mając obawy, bo zaczęłam zarabiać więcej niż mój M,
      przypomniałam sobie pewną historię z życia znajomych moich rodziców.

      Prawda jest taka, że wcale nie trzeba być exią, aby o alimenty na dzieci
      wystąpić. Sama sprawę alimentów na moją Kluskę załatwiłam sporo przed rozwodem.

      No i myśli mam takie:
      Jeśli nasz NM lub M, jest ojcem naszego dziecka, to występujemy do sądu o
      alimenty, otrzymujemy wyrok z klauzulą wykonalności, i ten dokument składamy w
      zakładzie pracy mężczyzny. Pracodawca jest zobowiązany zasądzona kwotę przelać
      na nasz rachunek. ( u mnie to działa ) komornik dostaje dopiero po przesłaniu
      matce pieniędzy.

      Alimenty nie są liczone do dochodu. Tak więc nawet jeśli sąd stwierdzi, że
      dochody żony, konkubiny są brane do obliczania alimentów na dzieci z
      poprzedniego małżeństwa, to nasze wspólne ma zapewnione środki na utrzymanie.

      Oczywiście nigdy nie stosowałabym takiego rozwiązania jeśli dzieci exi pozostają
      w niedostatku, stosowałabym to tylko w przypadku obrony przed exiarą pazerną do
      bólu.

      to chyba realne, bo znajomi rodziców zrobili coś takiego kiedy byłam dzieckiem,
      wypłynęło ostatnio w czasie jakiś rozmów o alimentach, rozwodach itp
      • aga-aga3 Re: pomysł? 01.03.07, 11:58
        To jest rozwiązanie , zwłaszcza że konkubiny czy nowe zony zwykle nie mają
        zasądzonych alimentów na swoje dzieci.Jak ex jest pazerna za bardzo zawsze
        można przykrocic jej podbiegi, ale problem z tym artykule dotyczy tych ojców
        którzy wcale nie płacą, bo tym co płacą nic nie może jakas głupia ustawa zrobic
        i jedynie ex zona może sobie pomyslec , że skoro istnieje możliwośc ściagania
        od dwojga to ona sobie podwyższy . No ale niestety może się to obrócic
        przeciwko niej. Gdyby moja ex wpadła na nieuzasadnione i wysokie podwyższenie
        alimentów tylko dlatego że jakies dziwadła prawne wymyslają i ona sobie cos
        tam ubzdura to ja automatycznie wniose o przyznanie alimentów na moje dzieci z
        M i niestety wtedy nie dośc że nie bedzie mogła podwyższyć to będą wskazania do
        ich wręcz obniżenia.

        Myślę że trzeba rozgraniczyc ojców którzy wcale nie płacą i matki nie mają na
        dziecko ani grosza i się sądzą i starają od takich ex które mają ale ciągle im
        i zawsze będzie za mało.
        • dominika303 Re: pomysł? 01.03.07, 13:04
          Khaldum ,
          pomysł swietny, ale chyba większość z nas już o tym pomyślała smile)
          tak na wszelki wypadek smile)

          Ale nie podoba mi sie mozliwość otwierania następnej furtki dla samodzielnych
          kosztem macoch/konkubin/nowych partnerek sad(

          Jak exia jest w porządku, to chyba żadna macocha nie będzie szukała pocieszenia
          i wsparcia na tym forum tylko zajmie sie układaniem swego życia.
          Jednak większość tutaj pisujących osób ma w taki lub inny sposób problem z exią:
          ( Czsami tylko o emocje chodzi, a czasami o wszystko sad

          pozdrawiam
          • astarza78p Re: pomysł? 05.03.07, 09:23
            Jak myślicie????
            Czy jak za ok 2 lata zmienię obywatelstwo to polski rząd będzie mógł wyciągnąć
            ręke po moje pieniądze? już zresztą zapowiedziałam mojemu (konkubentowi, na
            razie), że jeśli wyciągnie ręce, po moje, to ja bez skrupułów założe sprawe na
            starość o aliment dla mnie. Obiecał, że do tego nie dopuści, ale obawa
            pozostaje....
            jak to jest po zmianie obywatelstwa???
            jak macie jakieś doswiadczenia to prosze o odpowiedźwink
            • dominika303 Re: pomysł? 05.03.07, 18:37
              Duzo zalezy od prawa istniejącego w nowym "państwie"jakiego obywatelsko
              przyjmiesz i od tego czy miedzy tymi państwami jest jakas tam umowa o wymianie
              juz istniejących zobowiązań jak np między członkami UE. Poza tym wazne jest też
              to czy owe zobowiązanie powstało przed zmianą obywatelstwa czy po zmianie.

              Dokładnych info udzieli ci ambasada przyszłego państwa - przynajmniej
              powinna smile))

              Pozdrawiam

              • astarza78p Re: pomysł? 07.03.07, 10:38
                No to mnie zmartwiłaś...
                mieszkam w UE i "zobowiąznie" już jest... niestety...
                pocieszam się tym, że ślubu nie mamy i dziecko jedno, drugie w drodze i w razie
                czego to ja też złoże pozew o alimenty.
                Mam tylko inny problem, bo mój N planuje ślub i niewiem co wtedy, ale będąc
                małeżenstwem zawsze można złożyć sprawe o alimenty bo nam się może nie
                układać...
                pozdr
                • dominika303 Re: pomysł? 10.03.07, 19:10
                  Dowiesz sie więcej w amabasadzie tego kraju w wawie !Lub w konsulacie juz na
                  miejscu smile
                  Ja głowy za to uciąć nie dam.
                  Ale część zobowiązań mimo granic podlega egzekwowaniu, część nawet pozwala na
                  extradycję sad
                  Ale jak to w przypadku alimentów jest nie wiem sad

                  Lepiej się dowiedzieć, bo moze sie okazać, ze wyrównaja wam wg stawki z nowgo
                  kraju, a to nie byłoby fajne sad

                  Pozdrawiam
      • perelka.80 Re: pomysł? 07.05.07, 23:47
        khaldum napisała:

        > Alimenty nie są liczone do dochodu. Tak więc nawet jeśli sąd stwierdzi, że
        > dochody żony, konkubiny są brane do obliczania alimentów na dzieci z
        > poprzedniego małżeństwa, to nasze wspólne ma zapewnione środki na utrzymanie

        Witajcie!

        Od kilkunastu miesięcy udzielam się na forum "Wrodzone wady serca", a dziś
        postanowiłam poczytać o innych zagadniniach...

        Muszę Cię niestety rozczarować, ale Twój "Pomysł" jest do kosza,
        ponieważ "nieznajomość prawa i przepisów szkodzi"...
        Alimenty zasądzone na rzecz dzieci NIESTETY wlicza się do dochodu - wklejam ze
        strony www.pomocspoleczna.ngo.pl/x/121990 : " Obliczając dochód
        uwzględnia się zarówno przychody podlegające opodatkowaniu jak i
        nieopodatkowane. W przypadku tych pierwszych – dochód bez kwoty należnego
        podatku. Dochód pomniejszany jest również o składki na ubezpieczenie społeczne
        i zdrowotne oraz o koszty uzyskania przychodu. Do przychodów niepodlegających
        opodatkowaniu, które bierze się pod uwagę przy obliczaniu dochodu, zaliczane są
        m.in.: renty inwalidów wojennych, dodatek kombatancki, świadczenia pieniężne
        przysługujące osobom deportowanym do pracy przymusowej, zasiłki chorobowe,
        alimenty na dzieci (lista zawarta w ustawie jest znacznie dłuższa). Od dochodu
        odlicza się kwoty alimentów płaconych na rzecz innych osób."

        Znam to z autopsji, ponieważ co roku składam wniosek o przyznanie - kontynuację
        wypłacania zasiłku rodzinnego wraz z wieloma dodatkami i alimenty, które
        otrzymuję na córkę, jak najbardziej są brane pod uwagę. Gdyby były choć trochę
        wieksze niż do tej pory, to nie miałabym szans na otrzymywanie nawet
        tych "groszy" od Państwa i nie mogłabym być 6 lat na urlopie wychowawczym z
        niepełnosprawnym dzieckiem.

        A jeśli chodzi o przebiegłe postępowanie Anastazji, to każdy kij ma dwa końce.
        I tak na prawdę przed podjęciem naszej decyzji o zrobieniu komuś na złość czy
        wyrządzeniu krzywdy, powinniśmy "stanąć" na miejscu tejże osoby. Choć uważam,
        że twoja decyzja była uzasadniona, ponieważ byłaś w 100% przekonana o
        nieuczciwości pierwszej żony Twojego męża.

        Serdecznie Pozdrawiam
        A.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja