Czy to sie kiedys skonczy???

18.02.07, 20:58
Mam znowu dylematsad prosze o rade.

Mojemu Ex nie za bardzo idzie finansowo i cos ostatnio pobakiwal o alimentach
dla siebie. Dowiadywalam sie u mojego adwokata, i jest to mozliwe, jezeli moje
zarobki przekraczaja jego, tzw. alimenty wyrownawcze (w Niemczech).

Nie mam zamiaru finansowac jego panienki, wiec musze sie zabezpieczyc, tzn.
chce firme zameldowac na mojego M.

Ale i tu pojawia sie problem ze strony Exi mojego M, firma bardzo dobrze
prosperuje, i po wyliczeniu dochodu mojego M (pracuje jako inz. dypl. na
kierowniczym stanowisku + dochody firmy) wyszly by 3 krotne alimenty.

Dodam, ze moj M i tak placi dosc wysokie alimenty (ok. 800 Euro + prywatna
szkola + ubrania + prezenty + ekskluzywne urlopy + ksiazeczki oszczedn. i polisy).

My chcemy zabezpieczyc nasze dzieci (moje i jego), wiec odkladamy i
inwestujemy jak sie da. Jezeli moj Ex bedzie chcial alimenty na siebie, lub
jego Exia zarzada zwiekszenia alimentow, to mozemy sie porzegnac z
zabezpieczeniem dzieci, gdyz moj Ex i jego Exia nie pomysla o dzieciach,
rozpiepsza pieniadze na prawo i lewo.

Kurde, jak sie czlowiek nie obroci, to du.. zostaje zawsze z tylusad((

Prosze, zeby mnie nikt zle nie zrozumial, my naprawde myslimy o dzieciach, nie
o wymigiwaniu sie od naleznosci.

Ps
Od dwuch dni leze w lozku z przeziebieniem, i dzieci mojego M, dla pocieszenia
narysolawy mi piekne obrazki: ja, moj M, wszystkie dzieci (one i moje), no i
ich mama z ojczymem. Prawie sie rozplakalam, szkoda, ze w rzeczywistosci to
tak pieknie nie funkcjonujesad

    • kicia031 Re: Czy to sie kiedys skonczy??? 19.02.07, 09:08
      Luna, przeciez ty masz juz dorosla corke? Przepisz firme na nia.
      Powiem ci, ze bezczelnosc twojego Exa nie zna granic.
      Dla mnie to dowod na to, ze mimo strachu przed konfrontacja trzeba podczas
      rozwodu walczyc o orzeczenie zgodne z faktami (czyli np orzeczenie o winie
      Exa, jesli doszlo do zdrady, przemocy i tym podobnych)
      • luna67 Re: Czy to sie kiedys skonczy??? 19.02.07, 10:50
        kicia031 napisała:

        > Luna, przeciez ty masz juz dorosla corke? Przepisz firme na nia.

        Juz o tym myslalam, ale moja corka szykuje sie na studia w USA za ok. 2 lata (ma
        szanse na stypendium w ulubionym kieruneku). Chce kontynuowac psychologie po USA
        (jest to szansa jakich malo).

        trzeba podczas
        > rozwodu walczyc o orzeczenie zgodne z faktami (czyli np orzeczenie o winie
        > Exa, jesli doszlo do zdrady, przemocy i tym podobnych)

        Orzeczenie o winie zostalo w Niemczech zniesione w 2001 roku, wiazalo sie z tym,
        ze moj M placil prawie 4 lata alimenty na niewierna Exie, do czasu rozprawy o
        oszustwo Exi, ktora wygralismy.

        Byla to paranoja, ona zdradzala, oszukiwala, zyla z kochankiem pod jednym
        dachem, grala mojemu M na nerwach, a moj M placil na sasiada kochanke (Exie)
        alimenty i to nie male (ok. 1000 Euro). No i mojemu Ex tez uszlo na sucho,
        liczylam sie z tym, ze kiedys moze zapukac o alimenty. Musze z moim adwokatem
        troche posiedziec i uzgodnic tok dzialansad((

        Slyszalam, ze w Polsce ma byc tez cos takiego wprowadzone (w najblizszej
        przyszlosci), porabane to prawo na calym swiecie. W ten sposob rzad sie
        zabezpiecza przed finansowym ubytkien socjalnym (przez zniesienie orzeczenia o
        winie). Chlop w niemczech jest ujajany do konca zycia, jak sie rozwiedzie z zona
        (obojetnie czyja to byla wina).
        Jest niby ograniczenie czasowe alimentow na Ex, ale w rzeczywistosci wyglada to
        calkiem inaczej, powod do dalszego placenia alimentow jest blachy, np.: Exia nie
        umie znalezc pracy (jak nie chce to nigdy nie znajdzie), lub choroba Exi (moze
        symulowac do konca zycia, i np. leczyc sie na nerwy lub na jakies bole, u
        ktorych lekarz nie moze znalezc zrodla, gdyz jest to psychosomatyczne, itd., nie
        mowmy juz o Exi ktora wychowuje dziecko chore np. na nadpobudliwosc, ona wedlug
        prawa, nie jest w pelni zdolna do pracy, gdyz takie dziecko potrzebuje wiecej
        uwagi, a jak dziecko sie usamodzielni to Exia idzie do lekarza i leczy sie na
        skutki uciazliwej opieki nad takim dzieckiem.

        Dziwie sie mojemu M, ze sie w grudniu oswiadczylsmile))

        Ale i ja wychodzac za maz musze sie liczyc z tym, ze jezeli moj M straci prace
        to bede placic alimenty na jego dzieci.
    • kleo1 Re: Czy to sie kiedys skonczy??? 19.02.07, 09:11
      Przepisz firmę na rodziców swoih, mamę czy tatę jak asz możliwość.
      • luna67 Re: Czy to sie kiedys skonczy??? 19.02.07, 10:54
        Moi rodzice i rodzenstwo mieszkaja niestety w Polscesad(( jestem tutaj
        samiusienka jak paluszek, tesknie za nimisad((
        • ajmj Re: Czy to sie kiedys skonczy??? 19.02.07, 11:05
          Prawo samo w sobie złe nie jest, tylko to nieuczciwi ludzie przeginaja .
    • mangolda Re: Czy to sie kiedys skonczy??? 19.02.07, 09:36
      luna67 napisała:

      > Mam znowu dylematsad prosze o rade.
      >
      > Mojemu Ex nie za bardzo idzie finansowo i cos ostatnio pobakiwal o alimentach
      > dla siebie. Dowiadywalam sie u mojego adwokata, i jest to mozliwe, jezeli moje
      > zarobki przekraczaja jego, tzw. alimenty wyrownawcze (w Niemczech).

      szkoda, że u nas tak nie ma. mielibyśmy alimenty od dwóch exi.
    • kasia_kasia13 Re: Czy to sie kiedys skonczy??? 19.02.07, 11:34
      A moze pozwij swojego Exa w koncu o alimenty na _jego_ dzieci, z ktorych sama,
      w imie "dumy" zrezygnowalas?

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=54271848&a=54285887
      Odpuscilas mu utrzymanie dzieci, to posuwa sie dalej.
      • arwena_11 Re: Czy to sie kiedys skonczy??? 19.02.07, 13:46
        A nie możesz przepisać firmy na córkę i ustanowić pełnomocnictwo na siebie?
        Takie co pozwoli ci załatwiać wszystkie sprawy w imieniu córki i podpisyywać
        wszystkie papierki, rozliczać itd?. NIe wiem jak w NIemczech ale w Polsce jest
        to mozliwe. Najlepiej załatwić to przez notariusza.
      • natasza39 Re: Czy to sie kiedys skonczy??? 19.02.07, 15:16
        Popieram kasie.
        Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie.
        Jak on wystapi do sądu o alimenty na siebie Ty wystap o bieżące + zaległe na
        dzieci.
        I ciekawe kto będzie na plusie?
      • chalsia Re: Czy to sie kiedys skonczy??? 19.02.07, 16:21
        no właśnie.
        Niestety bywają tacy ludzie, którym jak dasz palec, to będą w zamian za to
        chcieli zaraz całą rękę.
        WNiosek - duma czasami bokiem wychodzi.

        Zgadzam się z sugestią - prosty komunikat do eksa - jak Ty tak, to ja występuję
        o bieżące i zaległe alimenty na dzieci.
        Chalsia
      • luna67 Re: Czy to sie kiedys skonczy??? 19.02.07, 17:04
        Dziekuje za nieglupia rade, sama o tym juz myslalam, bylam u adwokata (tydzien
        temu). Myslalam, ze sie przewroce po tym co uslyszalam.

        A mianowicie; przy terazniejszych dochodach mojego Exa (srednia zarobkow z
        trzech lat, prywaciarz i kanciarz) alimenty na dzieci wynosilyby ok. 150 Euro
        miesiecznie.

        Jezeli zasadzone by byly alimenty odemnie dla niego, to odliczono by te 150x3
        Euro ktore by moj Ex placic musial na dzieci, a reszta musialabym sie z nim
        dzielic, i tak zostaje pokazna suma do dzieleniasad((

        Nie wiem czy zostalo to dobrze zrozumiane, wiec jeszcze raz na przykladzie:

        jego dochody np. netto 1500 - 950 do zatrzymania dla Ex na zycie (przy
        alimentach na dzieci) = 550 - 450 alimenty na dzieci = 100 Euro + 300 udzial
        jego partnerki w gospodarstwie domowym - 300 kredyt malzenski= 100 z ktorymi ma
        sie ze mna podzielicsad

        moje dochody np. netto 4000 - 1100 do zatrzymania dla mnie na zycie (przy
        alimentach na Ex) = 2900 - 600 (200 x 3 dzieci) udzial moj w wychowaniu i pomocy
        dzieciom + 300 Euro udzial mojego M w gospodarstwie domowym = 2600 - 500
        kredyt malzenski = 2100 z ktorymi mam sie z Exem podzielic
        a wiec: 2100 + 100 = 2200 : 2 = 1100 Euro wynosily by alimenty dla Exsad(((

        Kasia_kasia13 bylo uzgodnione, ze kazdy zyje swoim zyciem i nikt nikogo nie
        ciaga po sadach. On chyba myslal, ze po rozwodzie dorobi sie fortuny, a ja
        wyladuje w rynsztoku, a tu akuku, sytuacja sie odwrocila.

        Przeboleje chyba placic wyzsze alimenty dla dzieci mojego M, niz mojemu Ex
        alimenty. Tylko kurcze, te dzieci, chcialam dac wszystkim dobry start na dorosle
        zycie, ktorego nie mialam i wiem, ze Exia mojego M nie ma zamiaru odkladac dla
        dziecisad((

        Mam jeszcze taka cicha nadzieje, ze ta sprawa zatrzyma sie tylko na pobakiwaniu Exa.

        Ps
        Mam nadzieje, ze to prawo nie bedzie tak szybko wprowadzone w Polsce (ze wzgledu
        na EU), biedne beda pracowite kobiety ktore sie rozwioda z nierobolem i w
        dodatku z jego winy (ktora zostanie zniesiona).


        • kasia_kasia13 Re: Czy to sie kiedys skonczy??? 19.02.07, 17:17
          Trudno w to uwierzyc, nie dosc, ze sama utrzymujesz dzieci to jeszcze na Ex
          musialabys placic. Jakas paranoja, ale skoro bylas u adwokata, to zakladam, ze
          pewnie tak jest.
          I chyba kolejne ostrzenie dla wszystkich bylych malzonkow, nie zawierac zadnych
          umow "na gebe" crying
          • kasia_kasia13 Re: Czy to sie kiedys skonczy??? 19.02.07, 17:21
            Tu, gdzie mieszkam, tez nie ma dochodzenia o winie tylko jest tak, ze jesli
            jeden z bylych malzonkow popadnie w ubostwo to drugi mma obowiazek
            alimentacyjny. Z tym, ze czas trwania obowiazku zalezy od tego, jak dlugo byli
            malzenstwem. Wiec osoba, ktora sie rozwiedzie np. po roku malzenstwa moze tez
            cos kolo roku dostawac alimnety w przeciwienstwie do porzuconej po 20-tu
            latach malzonki.
            • luna67 Re: Czy to sie kiedys skonczy??? 19.02.07, 17:32
              kasiula moje malzenstwo trwalo prawie 18 lat!!!

              A umowa pisemna zawarta na rozprawie sadowej nie liczy sie, jezeli jeden z
              malzonkow zyje z minimum socjalnego.

              • kasia_kasia13 Re: Czy to sie kiedys skonczy??? 20.02.07, 12:54
                luna67 napisała:

                > kasiula moje malzenstwo trwalo prawie 18 lat!!!

                Wspolczuje. Prawo samo w sobie nie jest zle, bo chroni interesy tych osob,
                ktore latami zajmowaly sie domem i przyczynialy sie do kariery drugiego
                malzonka. A w praktyce bywa roznie. Tez mam znajomego, co alimetuje zone, ktora
                go zostawila dla kochanka....
                Nie wiem co napisac, wiele rad to teraz "musztarda po obiedzie".

                • jowita771 Re: Czy to sie kiedys skonczy??? 20.02.07, 13:31
                  mojego M żona tez zostawiła dla kochanka, rozwód bez orzekania o winie. jeżeli
                  miałby placić alimenty na nia, to pomogłabym mu ukryć dochody, gdyby było
                  trzeba.
                  • kasia_kasia13 Re: Czy to sie kiedys skonczy??? 20.02.07, 14:23
                    jowita771 napisał:

                    > mojego M żona tez zostawiła dla kochanka, rozwód bez orzekania o winie.
                    jeżeli
                    > miałby placić alimenty na nia, to pomogłabym mu ukryć dochody, gdyby było
                    > trzeba.

                    Ja nie wiem, czy bym w takiej sytuacji pomogla. Zalezy, czy bylaby mozliwosc
                    pomocy zgodnej z prawem. Mam gdzies bardzo gleboko zakorzenione, ze prawa
                    trzeba przestrzegac.
                    • mamba30 Re: Czy to sie kiedys skonczy??? 20.02.07, 14:30
                      kasia_kasia13 napisała:
                      > Ja nie wiem, czy bym w takiej sytuacji pomogla. Zalezy, czy bylaby mozliwosc
                      > pomocy zgodnej z prawem. Mam gdzies bardzo gleboko zakorzenione, ze prawa
                      > trzeba przestrzegac.

                      a według Ciebie nie jest bezprawiem roszczenie sobie praw do ciężko zarobionych
                      pięniędzy przez pokrzywdzona już i tak w tym układzie byłą żonę??? Uważasz, że
                      powinna sobie żyły wypruwać, żeby płacić często i gęsto na nieroba i krętacza???
                      Podziwiam za logikę......
                      • kasia_kasia13 Re: Czy to sie kiedys skonczy??? 20.02.07, 14:33
                        mamba30 napisała:

                        > kasia_kasia13 napisała:
                        > > Ja nie wiem, czy bym w takiej sytuacji pomogla. Zalezy, czy bylaby mozliw
                        > osc
                        > > pomocy zgodnej z prawem. Mam gdzies bardzo gleboko zakorzenione, ze prawa
                        >
                        > > trzeba przestrzegac.
                        >
                        > a według Ciebie nie jest bezprawiem roszczenie sobie praw do ciężko
                        zarobionych
                        >
                        > pięniędzy przez pokrzywdzona już i tak w tym układzie byłą żonę??? Uważasz,
                        że
                        > powinna sobie żyły wypruwać, żeby płacić często i gęsto na nieroba i
                        krętacza??
                        > ?
                        > Podziwiam za logikę......

                        Nie wmawiaj mi, prosze, rzeczy, ktorych nie napisalam.
                        • mamba30 Re: Czy to sie kiedys skonczy??? 20.02.07, 14:43
                          ja Tobie nic nie wmawiam. To co napisałam, wynika z kontekstu. Piszesz, że nie
                          posunęłabys się do złamania prawa, bo masz jego przestrzeganie głęboko
                          zakorzenione. Jak pisze autorka - alimenty na exa są zgodne z prawem - nie ma
                          raczej szans na to, żeby w legalny sposób obejść to prawo. Sią rzeczy będąc na
                          jej miejscu poddałabyś się pewnie wyrokowi, skoro nic byś nie zdziałała zgodnie
                          z prawem.
                          Dla mnie to BEZPRAWIE. Wara zarówno exowi jak i exi od MOICH pieniędzy.
                          Zwłaszcza takiemu exowi, który najpierw rozpieprzył rodzinę, potem olał własne
                          dzieci, a teraz wyciaga łapsko po moją krwawicę.
                          Proponuję nauczyć się czytać ze zrozumieniem i nie nastawiac od razu negatywnie
                          do każdej wypowiedzi osób, których nie lubisz, bądź nie rozumiesz.
                          • kasia_kasia13 Re: Czy to sie kiedys skonczy??? 20.02.07, 15:00
                            mamba30 napisała:

                            > ja Tobie nic nie wmawiam. To co napisałam, wynika z kontekstu. Piszesz, że
                            nie
                            > posunęłabys się do złamania prawa, bo masz jego przestrzeganie głęboko
                            > zakorzenione.
                            > Jak pisze autorka - alimenty na exa są zgodne z prawem - nie ma
                            > raczej szans na to, żeby w legalny sposób obejść to prawo. Sią rzeczy będąc
                            na
                            > jej miejscu poddałabyś się pewnie wyrokowi, skoro nic byś nie zdziałała
                            zgodnie
                            >
                            > z prawem.

                            Czytaj uwaznie. Napisalam :"Ja nie wiem, czy bym w takiej sytuacji pomogla."

                            NIE WIEM

                            Poza tym nie wiadomo, czy nic bym nie zdzialala zgodnie z prawem.

                            > Dla mnie to BEZPRAWIE.

                            A dla mnie to niesprawiedliwosc, a nie bezprawie.

                            > Wara zarówno exowi jak i exi od MOICH pieniędzy.
                            > Zwłaszcza takiemu exowi, który najpierw rozpieprzył rodzinę, potem olał
                            własne
                            > dzieci, a teraz wyciaga łapsko po moją krwawicę.

                            Na temat Exa Luny sie juz wypowiedzialam.

                            > Proponuję nauczyć się czytać ze zrozumieniem i nie nastawiac od razu
                            negatywnie
                            >
                            > do każdej wypowiedzi osób, których nie lubisz, bądź nie rozumiesz.


                            Proponuje Ci to samo.
                    • jowita771 Re: Czy to sie kiedys skonczy??? 20.02.07, 14:41
                      ja też jestem za przestrzeganiem prawa, ale poczucie sprawiedliwości mam
                      zakorzenione duzo głębiej, a w tym wypadku żądanie alimentów byłoby wielką
                      niesprawiedliwością.
                      • mamba30 Re: Czy to sie kiedys skonczy??? 20.02.07, 14:44
                        jowita771 napisał:

                        > ja też jestem za przestrzeganiem prawa, ale poczucie sprawiedliwości mam
                        > zakorzenione duzo głębiej, a w tym wypadku żądanie alimentów byłoby wielką
                        > niesprawiedliwością.

                        niestety zyjemy w czasach, gdzie prawo bardzo rzadko idzie w parze ze
                        sprawiedliwością.
                        • jowita771 Re: Czy to sie kiedys skonczy??? 20.02.07, 15:19
                          postawiona przed koniecznością wyboru wybiorę sprwaiedliwość.
                          • mamba30 Re: Czy to sie kiedys skonczy??? 20.02.07, 15:27
                            i bardzo dobrze, bo nasze (i nie tylko) prawo często i gęsto jest ustanowione w
                            taki sposób, że korzystaja na nim ci, którzy nie powinni. Nigdy nie miałam
                            dobrej opinii o polskim prawie. osobiście się z nim zetknęłam w ostatnich m-
                            cach, gdy walczyłam o alimenty dla syna - o paranoidalnym wyroku i uzasadnieniu
                            nie chce mi się nawet pisac. Ale to, co przedstawiła tutaj autorka wątku, jest
                            dla mnie po prostu tak wielka abstrakcją, że aż mi słów w gębie zabrakło, co
                            rzadko się zdarza...
                • luna67 Re: Czy to sie kiedys skonczy??? 20.02.07, 15:45
                  kasia_kasia13 napisała:

                  > Wspolczuje.

                  Niepotrzebnie, mialam naprawde wspaniale malzenstwo, dorobilam sie wspanialych
                  dzieci, tylko ostatni 18 nie byl za ciekawy (zgroza, trauma itp.), a
                  wspomnieniami nie chcialam zyc, wiec sie wycofalam z "paktu" malzenskiego
                  (podobno madrzejszy ustepuje)smile))
    • jowita771 mam pytanie 20.02.07, 09:36
      przepraszam, że nie do końca na temat, ale nasunęło mi się pytanie. chyba Luna
      napisała, że w Niemczech nie ma orzekania o winie i były małżonek może wystąpić
      o alimenty na siebie w sumie z powodu wlasnego nieróbstwa i że ma tak być w
      Polsce. w związku z tym moje pytanie - czy ponowne małżeństwo cos zmienia? czy
      osoba ponownie zamężna nie może juz wystąpić o alimenty na siebie?
      • luna67 Re: mam pytanie 20.02.07, 17:05
        jowita771 napisał:

        czy ponowne małżeństwo cos zmienia? czy
        > osoba ponownie zamężna nie może juz wystąpić o alimenty na siebie?

        Dobre pytanie, ktore tez zadalam mojemu adwokatowi;

        Nie ma znaczenia, czy ja ponownie wyjde za maz czy bede tkwila w partnerstwie,
        wlicza sie wklad partnera/meza do gospodarstwa domowego (suma wacha sie pomiedzy
        300 a 500 Euro).
        Jezeli Ex jako "singel" (ktorym nie jest, powiedzial ze, zaprzeczy w sadzie, i
        wyzuci ja z domusad), wniesie o alimenty, i w czasie placenia sie ozeni, to mu i
        tak przysluguje tzw. alimenty wyrownawcze,
        jezeli sie ozeni i pozniej wniesie sprawe o alimenty, to ich prawdopodobnie nie
        dostanie.

        Ale moj Ex oswiadczyl dzisiaj przy rozmowie telef., ze nigdy, przenigdy nie
        wejdzie w zwiazek malzenski, teraz napisze prawde (chcialam zatrzymac dla
        siebie, "bojac" sie o posadzenie mnie o jakies uczucia do Exa, brrrr)sad(( on
        powiedzial, ze: "bede czekal na ciebie do konca zycia", zapytalam z ironia to po
        co te alimenty, a on "alimenty na mnie? to inwestycja dla nas bo ja tez
        odkladam"??????, chcial mi wmowic, ze ja tak naprawde tylko jego kocham , ze moj
        slub w lecie to paranoja, nie mowiac juz o dziecku, ze, i tak sie z moim M
        rozwiodesad(( piernicznelam sluchawka, ten czlowiek jest naprawde chory, nawet
        moja corka martwi sie o niego.

        Zeby przyblizyc jego obraz: jest bardzo przystojnym mezczyzna (kiedys byl dla
        mnie, ale jak poznalam mojego M, zszedl w cien), cholernie inteligentna,
        przebiegla bestia, lubi byc w centrum zainteresowania, nowa cecha, ktorej
        wczesniej nie odkrylam: nieobliczalny (tu nalezy sie bac), poprzez intrygi
        podnosi sobie adrenaline i sie tym rozkoszuje, no i najgorsze i najpaskudniejsze
        dla mnie "kasanowa" (tak siebie okresla)(powod min. rozwodu nie w slowach lecz w
        czynach).

        Popelnilam tu blad, wiem, moze jak bym mu klody pod nogi kladla jak inne Exie,
        to by sie odczepil, zrozumial, ze koniec z nami, on nie moze zrozumiec dlaczego
        ja nie mam do niego urazu, zlosci, nienawisci po tym co on mi zrobil. Czy to tak
        ciezko zrozumiec, ze robie to dla dzieci??? Kurde, przeciez znal mnie prawie 21
        lat i wie, ze nie bylam/jestem msciwa.

        Po rozwodzie spedzalismy wszystkie uroczystosci rodzinne (urodziny dzieci, mojej
        Ex-tesciowej, jego brata i bratowej) razem, ale po tych zwierzeniach nie mam juz
        ochoty, chce sie od niego odizolowac, ale jak? czy mam odmowic jak mnie i mojego
        M Ex-tesciowa zaprasza na urodziny, bo on tam bedzie? albo mam jej powiedziec
        albo ja albo jej syn? napewno nie.

        Jestem rozdarta, tak duzo zawdzieczam tej kobiecie, zastapila mi moja kochana
        matke, ktora mieszka odemnie pareset kilometrow. Mam nowa przyszla tesciowa, ale
        to nie jest to samo, to sa dwa rozne swiaty; "stara" otwarta, szczera, serce by
        oddala i ostatni grosz, wnuki sa dla niej zyciem, a "nowa" wytworna, zamozna,
        dzieci? beee, troche zarozumiala, fajnie sie z nia rozmawia, ale nie na kazdy
        temat jak ze "stara", w jej domu nalezy przestrzegac etykiety (to jest troche
        meczace).

        No i mam znowu dylemat, za dwa tygodnie sa urodziny mojej przyszlej synowej,
        zaprosila jak kazdego roku wszystkich, a ja nie chce Exa na oczy ogladac, nie
        mowiac juz o rozmowie z nimsad

        Moj M o tych alimentach i rozmowie dzisiejszej wie, podsumowal smiejac sie, ze
        musi sie bardziej starac, zeby mi do glowy glupie mysli nie przyszlysmile

        Uzgodnilismy, ze firma bedzie na niego, ale jego Exia musi sama do tego dojsc.
        • dominika303 Re: mam pytanie 20.02.07, 23:41
          A jak twój obecny mąż znosi wizyty w domu twoich exteściów???

          Ja rozumiem, ze są między wami zdrowe relacje , ale czy oby napewno ???

          Pozdrawiam
          • luna67 Re: mam pytanie 21.02.07, 00:38
            dominiko303,

            moj tesc niestety nie zyje, a z moja Ex-tesciowa moj M rozumieja sie doskonale.
            On wie co ja zawdzieczam tej kobiecie i ja za to szanuje. Jak zapomne lub mi sie
            nie chce do niej zadzwonic, to mnie upomina, czasami sam zadzwoni do niej z
            pytaniem, czy cos nie potrzebuje (jak jedziemy na duze zakupy do "metra" w
            Polsce bodajze "macro".

            Wiem, ze niektorym osobom jest ciezko w to wierzyc, ale tak jest. Byla przy mnie
            jak rodzilam. Jak podjelam decyzje o rozwodzie, wspierala mnie, dawala sile i
            wiare w lepsze jutro. Jak sie dowiedziala o moim M, to sie cieszyla jakby to
            mial byc jej przyszly ziec. Nie bede tu opisywala co ona mi zawdziecza, bo nie o
            tym mowa, napisze tylko, ze nasze relacje byly obopolne.

            Naprawde wspaniala kobieta, az sie wierzyc nie chce, ze jej syn to jej.

            Nie zmuszam ciebie zebys mi uwierzyla, ale prosze uszanuj moje prawdziwe
            zdarzenia. (niby nic zlego nie napisalas, ale jakos tak dziwnie, jak ktos
            niedowierzasmile)

            • dominika303 Re: mam pytanie 21.02.07, 11:26
              Luno,
              nie chciałam cię urazić jaeśli to zrobiłam to przepraszam!

              Luno,
              o twojego męża zapytałam, bo chyba wiem dlaczego twój ex ma takie nadzieje!
              A więc napisałaś , ze z teściową masz dobry kontakt i że nawet tówj mąż to
              akceptuje, a moze twój ex wymyślił sobie, ze przez swoja mame podbije ciebie na
              nowo, i że skoro twój obecny mąż pozwala na kontakt z exteściową to ty go czyli
              exa na pewno jeszcze kochasz itp. Faceci sa trochę dziwni, oni walczą o swoje
              terytorium i jesli tak jak u ciebie, ty nadal na terytorium exa jestes mile
              widziana to moze daje mu to nadzieję na wasze wspólne życie ?? ..............
              hmm Luno, nie wiem co mogło by twojego exa do ciebie zniechęcic sad( moze nagle
              brak klasy z twojej strony ? ...

              Pozdrawiam
              PS
              pytanie nie miało ciebie urazić , ani obrazić, jeszcze raz przepraszam.

              • luna67 Re: mam pytanie 21.02.07, 12:01
                wiem chyba gdzie lezy problem, w czasie trwania naszego malzenstwa, nigdy nie
                klocilismy sie na tzw. dluzszy czas, po awantorze, doslownie po pol godzinie
                znajdowalismy zawsze droge do siebie i zawieszalismy toporki wojenne.

                Chyba to nam weszlo w krew, i obojetnie co ja bym mu nie zrobila a on mnie,
                wybaczamy, a moge byc naprawde nieprzyjemna (poczul nie raz na swojej skorze).

                A co do tego terytorium to mozesz miec racje, musze jakos ograniczyc chyba ten
                kontakt, albo Ex-tesciowa musi sie powstrzymac od ujawniania kazdego naszego
                kontaktu ze mna (przy Ex). No kurde ale jak sie zachowac jak dzieci maja
                urodziny? nie zapraszac go? niech robi osobno? ech juz sama nie wiem.

                Przyszla synowa dzwonila do mnie i zaprosila nas na urodziny wymieniajac kto
                bedzie, jak padlo imie Exa to mi sie odechcialo, pojde na te urodziny ale nie
                mam pojecia jak sie zachowac, jak do tej pory? normalnie rozmawiajac, czy
                udawac, ze sie nie slyszy nie dopuszczajac do rozmowy. Wiem, ze bedzie nowa Nex,
                ale on sobie nic z tego nie robi, a moj M mnie zna i wie jaki mam stosunek do Ex
                (w rozmowach telefonicznych wydzieram sie czasami na Ex az dostaje hrypki, nie
                zeby mojemu M pokazac, ale moj Ex doprowadza mnie jak nikt do furisad((

                Nie urazilas mnie, napisalam, ze jakos tak glupio jak ktos nie dowierzasmile

                Ps
                I jeszcze jedna rzecz, moj najstarszy syn ma swoje mieszkanie, czesto odwiedzamy
                go lub ja sama, i prawie za kazdym razem jak juz siedze przynajmniej godzinke,
                zjawia sie moj Ex mowiac wiedzialem, ze tu jestessad(( ja naturalnie zwijam
                manatki. Prosilam juz mojego syna, jak chce zebym dluzej posiedziala, to niech
                nie ujawnia przed tatusiem wizyty u niego, ale on zaprzecza te ujawnianie.

                W tej chwili odebralam telefon od mojego syna, mowil, ze tatus
                najprawdopodobniej musi sie wyprowadzic na drugi koniec Niemiec (ze wzgledu na
                lukratywna prace)smile)))))))))) czyzby moje modly zostaly wysluchane????wink)))


Inne wątki na temat:
Pełna wersja