Nowa - prosze o pomoc

19.02.07, 20:28
Czesc dziewczyny,

To moj debiut na tym forum (bo w roli macochy calodobowej funkcjonuje juz od
ladnych kilku lat), chyba aktualna sytuacja troche mnie przerosla i dlatego
jestem zmuszona szukac pomocy u obcych anonimowych osob. Swoj problem
opisalam juz tutaj:

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=37110&w=57119227
Niestety na tamtym forum nikt nie zdolal mi pomoc i dlatego teraz zwracam sie
do Was. Byc moze ktoras z Was miala podobny problem i znalazla jakies
rozwiazanie. Przyznam, ze bardzo na to licze, bo nam z mezem pomysly jak
pomoc jego synowi juz sie chyba skonczyly sad.

Pozdrawiam,
Kasia
    • inesita761 Re: Nowa - prosze o pomoc 19.02.07, 20:59
      Witam zatem u nas.
      Szkoda ze pierwszy raz piszesz bo moze miała bys fajne rady dla reszty
      macoszek, skoro wypracowaliscie super układ.
      Moi rodzice sie rozwiedli gdy miałam 10 lat, tez przeszlam okres buntu i zalu
      do ojca. Dla odmiany, bo u mnie sytuacja była odwrotna. Na szczescie ten okres
      mam juz za sobą, teraz akceptuje go takim jakim jest. Rozumiem , że mnie kocha
      mimo ze nie postepuje tak jak ja bym tego chciała. tylko bym to zrozumiała to
      wymagało czasu.
      Radze przy dziecku zawsze wyrazac sie dobrze o matce,albo wcale. Tłumaczyc mu
      ze ma taką mame jaką ma i ona nie radzi sobie ze soba ,co nie oznacza ze go nie
      kocha. To ze ludzie nam bliscy nie postepuja tak jak bysmy chcieli nie oznacza
      ze nas nie kochaja.
      Młodzi ludzie zawsze maja okres buntu i zal do swiata o to co im nie pasuje. Ja
      radze przeczekac ten okres, przy tym nie mówic źle o jego mamie, nie wdawac sie
      w dyskusje o jej postepowaniu. Wypowiadac sie dobrze o niej albo wcale.
      Po prostu przeczekac nie zaogniajac sytuacji. Jak bedzie starszy inaczej bedzie
      rozumował teraz przemawiaja przez niego emocje, dobrze by znalazł sposób
      wyrzucania złosci na zewnątrz nie tłumił jej w sobie - jakis sport który
      pozwoli sie wyrzyc wykrzyczec. Moze sie stanie jego pasją.
      Pozdrawiam , mam nadzieje ze reszta bedzie miała leprze pomysły.
      • barbara001 Re: Nowa - prosze o pomoc 19.02.07, 22:06
        Witam.
        Podpisuję się pod słowami Inesity. Nie byłam nigdy w takiej sytuacji,ale
        poradziłabym tak samo. Przeczekać i zawsze mówić dobrze o mamie chłopca. Tak
        silne emocje targają ludzmi jak sa bardzo z kims zwizani a ten ktoś zachowuje
        się nie tak jak bysmy na to zasługiwali. A w przypadku matki chłopca to
        sytuacja dość złozona i za trudna, by taki chłopiec potrafił obiektywnie do
        niej podejść. Nie piszesz ile ma lat, ale skoro podejrzewasz okres buntu to
        chyba naście. Będzie dobrze.Pozdrawiam.
    • luna67 Re: Nowa - prosze o pomoc 19.02.07, 22:17
      Witamy mamo.zuzy,

      nie bierz mojej wypowiedzi tak doslownie, nie znam twojego pasierba, ale
      postaram sie zrobic analize (pomocna byla mi moja cora, miala na praktyce taki
      podobny przypadek)smile

      napisalas:

      "Od pewnego czasu o
      matce wyraza sie w najgorszych slowach, nie odbiera telefonow od niej, nie
      chce z nami o tym rozmawiac."

      Czy wy lub otoczenie, czasami wczesniej tez nie wyrazaliscie sie o matce
      negatywnie przy synu? Na to wyglada, a moze sie myle (ale tak szczerze).
      Wczesniej byl tylko sluchaczem opowiadan o matce, jak wszystko zostalo juz
      powiedziane, umilklo ze wzgledu na monotonnie, to on zaczol kontynuowac
      rozpoczety watek (o matce).

      "Zacial sie w sobie, a nam z mezem ciezko na to
      patrzec, bo nie wiemy, jak mu pomoc.

      Jest to bunt przeciwko matce i wam, przeciwko wam, gdyz "pozwoliliscie", zeby
      matka go swoja bezinteresownoscia krzywdzila (wiem glupie, ale to wy jestescie
      mu bardzo blizsy, to u was znalazl azyl, wedlug niego nie broniliscie go
      wystarczajaco), i przeciwko matce, ze przez jej zachowanie jego milosc do niej
      topniala, czul sie odtracony, gorszy.

      "Niedawno probowal wymoc na nas
      wystapienie o alimenty"

      Jest bezsilny i w ten sposob chce ukarac matke, chce sie zemscic, mysli, ze jego
      cierpienie wtedy zmaleje.
      Powiedz mi, dlaczego mlodego czlowieka interesuja sprawy finansowe rodzicow,
      napisalas przeciez: " niczego mu nie brakuje", to skad sie wziol u niego
      "miernik" milosci matczynej w alimentach?
      Chlopiec mysli; nie placi alimentow, bo mnie nie kocha (podpowiedziane przez
      kogos), jak mnie nie kocha, to sobie sam sciagne te alimenty i symbolicznie ta
      milosc. Psychologia jest porabanasmile)) Napewno tlumaczyliscie chlopcu dlaczego
      matka nie moze placic, ale jak wiemy, znajda sie zawsze tzw. "dobre duszki"
      ktore zniwecza nasze starania.

      "Wykrzyczal, ze gdy bedzie pelnoletni, nie odpusci tej s...."

      Oj, musialo sie duzo negatywnie mowic o tej kobiecie w jego obecnosci, czy wolno
      mu tak bezkarnie uzywac takich slow w waszym domu???

      "Boje sie, ze ta nienawisc go zniszczy"

      Ta sytuacja przerosla malego czlowieka, i teraz dopiero reasumujac wszystkie
      zachowania matki + ludzkie negatywne docinki pod jej kierunkiem, nie leczone u
      psychologa zostawia trwaly psychiczny slad w jego zyciu. Moze dojsc do tego, ze
      w przyszlosci nie uszanuje zadnej kobiety, bedzie mu sie kojarzyla zawsze z
      matka (problemy w partnerstwie).

      "Proponowalismy wizyte u psychologa -
      zaparl sie, ze nie pojdzie"

      Tym zachowaniem, tez chce wszystkich ukarac, ale nie widzi, ze siebie sam karze.

      Pomysleliscie, zeby porozmawiac z jego matka, zeby sie rozmowili, pogrzebali
      urazy? Gdzie jest teraz matka, co robi?
      • triss_m7 Re: Nowa - prosze o pomoc 19.02.07, 22:46
        Luna69,
        Dwukrotnie zakladasz ze w domu mama.zuzy mowiono o matce chlopaka nienajlepiej.
        Wierz mi ze tak wcale nie musialo byc. Osobiscie znam kilka przypadkow gdzie
        dzieci wychowane w domach gdzie nigdy nie padaly wulgarne slowa uzywaly
        takowych nagminnie. To w duzej mierze kwestia buntu nastolatkow, ktorym sie
        wydaje ze przez uzywanie wulgaryzmow sa "dorosli".

        Mysle, ze chlopakowi trzeba w miare mozliwosci pomagac rozmowa i wyjasnieniami.
        Proponuje by ojciec chlopaka porozmawia najpierw z exia, potem niech syn spotka
        sie z nia i sobie kilka kwestii wyjasnia.
        Ile chlopak ma lat? Wydaje mi sie z opisu ze jest nastolatkiem. Zatem to
        najprawdopodobniej bunt nastolatka pelen zalow, pretensji i stwierdzen "nikt
        mnie nie kocha nikt mnie nie lubi"...
        Ojciec chlopaka musi za wszelka cene nawiazac z nim kontakt i odbyc meska
        rozmowe.
        Powodzenia.
        • luna67 Re: Nowa - prosze o pomoc 19.02.07, 23:25
          triss_m7 napisała:

          > Luna69

          Uwielbiam cie za to odmlodzieniesmile))


          Gdzie jest napisane, ze nie mozna tu na forum czegos sugerowac? Najlepiej
          zrzucic wszystko na dojrzewanie, na bunt. Napewno to poteguje jego zlosc, ale
          bez przesady nie do tego stopnia, zeby nie odbieral od niej nawet telefonu
          (wychowalam 3-ke dzieci, i wiem o czym mowie).

          > Dwukrotnie zakladasz ze w domu mama.zuzy mowiono o matce chlopaka
          nienajlepiej...znam kilka przypadkow gdzie
          > dzieci wychowane w domach gdzie nigdy nie padaly wulgarne slowa uzywaly
          > takowych nagminnie.

          Jak im sie na to pozwala, to dlaczego nie? tez bym sobie sama pobluzgala w
          mlodosci, ale bylam dobrze wychowana (nie pozwolono mismile), wiec mi nie wypadalosmile


          Nie chodzilo mi wylacznie o to "paskudne" slowo, lecz o to, o czym i w jaki
          sposob mowiono lub wyrazano sie o matce przy chlopcu bez urzywania "epitetow". I
          nie koniecznie moglo to miec miejsce w domu mama.zuzy.
          • triss_m7 Re: Nowa - prosze o pomoc 20.02.07, 09:44
            Przepraszam za pomylke w nicku tak jakos niedopatrzylam ale skoro jest Ci to na
            reke to chyba wybaczysz? smile

            Gdzie jest napisane, ze nie mozna tu na forum czegos sugerowac? Najlepiej
            > zrzucic wszystko na dojrzewanie, na bunt. Napewno to poteguje jego zlosc, ale
            > bez przesady nie do tego stopnia, zeby nie odbieral od niej nawet telefonu
            > (wychowalam 3-ke dzieci, i wiem o czym mowie).

            Oczywiscie ze mozna sugerowac. Nie napisalam tez ze ojciec i macocha sa swieci.
            Zwrocillam uwage na to, ze niekoniecznie tak sprawa musi wygladac jak ja
            podwojnie sugerujesz.


            > Jak im sie na to pozwala, to dlaczego nie? tez bym sobie sama pobluzgala w
            > mlodosci, ale bylam dobrze wychowana (nie pozwolono mismile), wiec mi nie
            wypadal
            > osmile

            Kwestia wychowania to jedno, a kwestia charakteru to druga strona medalu.
            Po prostu wiekszosc dzieciakow bez woli i zgody rodzicow tak sie w okresie
            buntu zachowuje. Niestety czesto majac gdzies to czego zycza sobie rodzice.
            Z racji i zawodu i buntu pasierbicy - nastolatki wiem o czym mowie smile
            Pozdrawiam!
      • mama.zuzy Re: Nowa - prosze o pomoc 22.02.07, 15:04
        Luna, moge Cie zapewnic, ze w naszym domu nigdy nie wyrazalismy sie zle o jego
        matce ani nie krytykowalismy jej w zaden sposob. Wrecz przeciwnie, maz staral
        sie tlumaczyc ten brak kontaktu jej choroba. I nie byl sluchaczem zadnych
        opowiadan o mamie - mamy z mezem na tyle rozumu, zeby wiedziec, czego unikac,
        aby nie zaszkodzic dziecku.
    • m-m-m Re: Nowa - prosze o pomoc 20.02.07, 10:12
      Czy to znaczy, że chodzi Ci o to by pasierb przestał xlemówić o matce?
      Rozczaruję Cię jako wieloletnia całodobowa macocha chłopaka dzis juz prawie 18-
      letniego: nic z tym nie zrobisz. Poza tym moje obserwacje związane z matka
      ojego pasierba sa takie, że owszem, on o nej mówił też wyłącznie źle,
      reperturar zdań na jej temat miał podobny do tych cytowanych przez Ciebie. Dziś
      już się uspokoił i co ciekawe: do tej pory nie wiem, ani ja ani jego ojciec
      jakie tak naprawdę on ma zdanie o matce. Z kilkunastu delikatnych sygnałów
      wiem, że niekniecznie jednoznacznie złe jak to było kiedyś.
      Moim zdaniem nie powinnaś się sugerować jego teraźniejszą opinia, która potrwa
      być może czas jakiś. Dopiero za kilka lat być może dowiesz się jaki tak naprwdę
      ma on stosunek do matki.
      A dlaczego zrezygnowaliście z alimentów na niego?
      Czy wiesz o tym, że jak ona będzie stara i w niedostatku to może wystąpić o
      alimenty dla siebie? I dostanie je bez wzgledu na to, czy płaciła kiedyś czy
      nie, czy opiekowała się, czy nie, bo tak skonstruowane jest polskie prawo, że
      obowizek alimentacyjny wynika wprost z aktów stanu cywilnego, a nie z tego, kto
      jakim był rodzicem. W praktyce sądowej niezwykle rzadko zdarza się, że ktoś
      jest z tego obowiązku zwolniony: wyjątkiem może być nastawanie na życie dziecka
      lub przebywanie dzieka w domu dziecka. I na tym koniec. Twój pasierb nie
      spełnia żadnego z tyh warunków, więc chce czy nie - będzie jej alimenty płacił
      jeśli ona kiedyś z takim wnioskiem do sądu wystąpi.
      Temtat tych obowiazków alimentacyjnych znam z autopsji, a prócz tego dodtkowo
      go drążyliśśmy, ze względu na pasierba, który już dziś wie, że nmoże mieć w
      przyszłości taki kwiatek w postaci alimentów na matkę, czy chce czy nie.
      • kalina81 Re: Nowa - prosze o pomoc 20.02.07, 11:24
        Też przeszłam przez bunt i głośno wyrażaną nienawiść w stosunku do taty, ale tak
        naprawdę bardzo go kochałam i nie umiałam inaczej wyrazić swego żalu i smutku w
        związku z sytuacją rozwodu, macochy itp. Kiedys już tu pisałam, dawno temu jak
        to wyglądało u mnie, że moi rodzice w piekiełku wzajemnych oskarżeń itp
        kompletnie zapomnieli o mnie i moich uczuciach, więc wyrażałam je tak jak umiałam.
        Jesli chłopak nie zgadza się na wizytę u psychologa, pozostaje przeczekać, byc
        gotowym do rozmowy, nawet jeśli to co on mówi jest straszne, powinien mieć
        świadomość, że wysłuchacie go, choć to co mówi wam się nie podoba i macie inne
        zdanie. Jego agresja wynkia zżalu i smutku, roczarowania, ona musi mieć ujście,
        psycholog z pewnością pomógłby mu szybciej się z tym uporać, ale też z pewnością
        wysłychiwałby jego ataków słownych na matkę ze stoickim spokojem, Wam pozostaje
        to samo, choć mniemam, że to dość trudnesmile
        trzymam kciuki
      • mama.zuzy Re: Nowa - prosze o pomoc 22.02.07, 15:01
        Nie wiem. Nie tyle chodzi nam o to, zeby przestal zle o niej mowic, tylko raczej
        o to, ze z tego nic nie wynika, mam wrazenie, ze on sie coraz bardziej nakreca.
        Rozumiem wyrazanie negatywnych emocji, ale tutaj konca nie widac i tak naprawde
        nie widze nic dobrego, co mogloby wyniknac z jego wulgarnych wypowiedzi. Chyba
        sam sie coraz bardziej utwierdza w tej zlosci przez to. Pozwalamy mu na
        wyrazanie tych emocji, dopoki nie zaczyna uzywac niecenzuralnych slow. Na te w
        naszym domu zgody nie ma m.in. dlatego, ze nie chcemy, zeby nasza mala nauczyla
        sie takiego rynsztokowego slownictwa od brata.

        A co do alimentow, to w naszym przypadku nie ma to najmniejszego sensu. Eksowa
        sporadycznie tylko ma jakies dochody, mieszka z rodzicami i na co dzien to oni
        ja utrzymuja ze swoich emerytur. Nawet gdyby zasadzono nam jakies alimenty od
        dziadkow, to kwota bylaby smiesznie mala i nawet nie odczulibysmy jej wplywu do
        domowego budzetu, a dla nich z kolei mogloby to byc powazne obciazenie. Po
        prostu przy bardzo dobrych zarobkach mojego meza niewlasciwe i bezcelowe wydaj
        nam sie ciaganie eksi po sadach. Bylaby to czysta zlosliwosc z naszej strony, bo
        te pieniadze naprawde nie sa nam potrzebne.

        Wiem oczywiscie, ze gdy bedzie stara, moj pasierb moze byc zmuszony do placenia
        na nia alimentow, ale na to i tak nic nie poradzimy, chocbysmy chcieli.
        • m-m-m Re: Nowa - prosze o pomoc 22.02.07, 15:12
          Nie tyle chodzi nam o to, zeby przestal zle o niej mowic, tylko racze
          > j
          > o to, ze z tego nic nie wynika, mam wrazenie, ze on sie coraz bardziej nakreca


          U nas też tak było. Nic z tym nie zrobisz.


          obciazenie. Po
          > prostu przy bardzo dobrych zarobkach mojego meza niewlasciwe i bezcelowe wydaj
          > nam sie ciaganie eksi po sadach. Bylaby to czysta zlosliwosc z naszej strony,
          b
          > o
          > te pieniadze naprawde nie sa nam potrzebne.


          Wam może nie, ale zawsze te pieniądze jakie by nie były od niej można by
          składać dla niego właśnie na przyszłość (tym bardziej, że to dla niego są te
          pieniądze), skoro nie są potrzebene na bieżące wydatki.
          Złośliwości w ciąganiu jej po sądach ja nie widzę. To jej obowiązek dawać na
          syna. Jest dorosła, a to, że rodzice traktują ją jak dziecko i ją utrzymują to
          prywatna sprawa rodziców.

Pełna wersja