A ja juz nie jestem macocha....

23.02.07, 00:09
Rozstalismy sie.Nie chce ,nie bede ratowac.Nie islam nic,bo sama przed soba
udawalam,ze jest dobrze.Ale nie bylo nie jest?Mam spakowane walizki,mial byc
wyjazd do rodzicow,a jest rozstanie.Kilka rzeczy potluklismy,byly
wyzwiska,jest spokoj i sen na kanapie.Dobranoc
Moze to przez dzieci,moze za stary byl,moze,moze,moze.....
Pozdrawiam was,bo polubilam to forum.
Trzymajcie sie.
    • kasian27 Re: A ja juz nie jestem macocha.... 23.02.07, 07:59
      przykro,ze to tak sie skonczylo, mam nadzieje ze ulozysz sobie zycie i bedziesz
      szczesliwa
      • kleo1 Re: A ja juz nie jestem macocha.... 23.02.07, 09:18
        Ale przecież możesz tu być.
        • lykaena Re: A ja juz nie jestem macocha.... 23.02.07, 10:58
          Na pewno bede czytac z sentymentu smile)
          Mnie tez jest odrobine przykro,ale z drugiej strony czuje wielka ulge...ehhh
    • mamba30 Re: A ja juz nie jestem macocha.... 23.02.07, 09:25
      bardzo mi przykro sad(( jakbyś chciała pogadać, to masz już moje GG.
      • lykaena Do Mamby 23.02.07, 11:07
        Masz wiadomosc na poczciesmile)
        • reksia Re: Do Mamby 23.02.07, 11:47
          Lykaena faceta zostaw jak masz dośćwink ale Nas ani się waż ;P
    • anastazjapotocka Re: A ja juz nie jestem macocha.... 23.02.07, 12:25
      Lykaeno, bardzo Cię polubiłam, a co więcej i co nie jest zbyt częste -
      zasłużyłaś na mój szacunek. Jesteś wspaniała i dzielna.
      Mój ulubiony niemiecki adwokat pocieszając mnie w naprawdę trudnych chwilach
      powiedziął mi: lepszy ból teraz, niż ból bez końca.
      Jak Ci będzie źle, pisz do mnie na priv.
      Obiecałam sobie nie być już nigdy więcej zbyt szczerą na forum...
      • reksia Re: A ja juz nie jestem macocha.... 23.02.07, 13:21
        Anastazjo! ja pozwolę sobie wtrącić dwa słowa.
        Mi bardzo podoba sie w Tobie, że na tym forum byłaś zawsze szczera ,aż do bólu
        i NIE ZMIENIAJ TEGO!
        Ja nie wiem jak innych ale mnie zawsze twoja postawa wzmacniała, ja np czerpię
        z niej siłę w moim prywatnym życiu.

        jeśli czasem wynikają jakies konfliktowe sprawy to tylko jako takie należy je
        traktować i na takim poziomie zostawiać, rozwiązać konflikt i to wszystko , ale
        na pewno nie należy przekładać ich na zamykanie sie w sobie

        tak niestety jest, że jako naród postkomunistyczny wychowany na "Alternatywach
        4" dźwigamy doświadczenia z gatunku "dziwnych" zakodowanych wręcz wyjątkowo
        głęboko i szeroko w świadomości społecznej

        że czasem trzeba przykombinować by PRZEŻYĆ GODNIE, bo jakieś niecałe 20-30 lat
        temu trzeba było czasem "przykombinować" stojąc którąś z rzędu godzinę w
        kolejce np za szarym toaletowym, by mieć sobie czym tyłek podetrzeć,

        widząc to wszystko co sie dzieje dookoła , jak deklasuje sie społeczeństwo, jak
        pną się w góre Ci co nigdy na niczyj szacunek zasłużyć nie powinni, patrząc
        jakimi metodami to osiągają, mając w bagażu obraz z radosnych "Alternatyw 4"
        gdzie nie tyle w groteskowy, co czarująco rozbrajajacy sposób, ukazana jest
        pochwała kombinatorstwa (szeroko rozumianego)

        jakże się w tym wszystkim odnaleźć?

        i ja myślę, że wiele osób z tej strony również roumie twoje działanie, o które
        poszedł netowy spór dotyczący świata wartości,

        ale polemika była tylko polemiką,

        nie wiem jak inni, ale ja chcę by Anastazja pozostała Anastzjąsmile

        z wyrazami miłości
        Reksia


    • lykaena Re: A ja juz nie jestem macocha.... 23.02.07, 12:44
      W umie to skoro pisza na tym forum jacys frustraci,samodzielne,pasierbice i
      niewiadomo kto jeszcze to ja tez moge jako eks-maocha.
      Tego jesszcze nie bylo wink)
      • phidyle Re: A ja juz nie jestem macocha.... 23.02.07, 13:11
        Przykre to kiedy cos sie rozpada ale mysle, ze bedzie Ci lepiej. Facet z
        dwojgiem dzieci i dziwna eks to jednak nie jest wymarzona partia, tak mysle ja,
        macocha. I gdybym mogla cofnac czas, tobym sie rowniez rozstala, kiedy nie bylo
        jeszcze za pozno, kiedy jeszcze nie kochalam tak bardzo mojego czlowieka.
        • kleo1 Re: A ja juz nie jestem macocha.... 23.02.07, 14:31
          Taa...
      • reksia Re: A ja juz nie jestem macocha.... 23.02.07, 13:25
        Lykena ja myslę że masz wiele interesujacych doświadczeń , moga wielu osoba
        pomóc i na pewno jest tu miejsce na Ex-macochęwink)))
    • luna67 Re: A ja juz nie jestem macocha.... 24.02.07, 14:04
      lykaena, no i co przeszlo wam? pogodziliscie sie? Zamelduj sie, jakos smutno tu
      bez ciebiesad
      • lykaena Re: A ja juz nie jestem macocha.... 24.02.07, 14:32
        Nic nie przeszlo,torby spakowane.Zabieram wszystko.
        Zostawilam mu naczynia,reczniki takie tam pierdoly do domu,ktore ja wnioslam do
        zwiazku smile)
        Moze kiedys po nie przyjade,ale niech sobie zatrzyma jak chce.
        Wyjezdzam jutro rano,ledwo sie zapakowalam.
        Mam nadizje,ze ktos wyjdziena dworzec,bo z tymi tobolami to nawet do taksowki
        sie nie dowloke ,a podobno snieg w PLsmile
        Pozdrawiamsmile)
        • kalina81 Re: A ja juz nie jestem macocha.... 24.02.07, 15:18
          tak z ciekawości zapytam
          pasierbice podciągasz pod kategorię jakiegoś frustrata, czy raczej niewiadomo
          kogo? lol
        • luna67 Re: A ja juz nie jestem macocha.... 24.02.07, 15:41
          lykaena napisała:

          > Nic nie przeszlo,torby spakowane.Zabieram wszystko.

          Jak to szystko, zostaw mu jakies pamiatki po tobiesmile

          Tak na powaznie, musialo naprawde u was byc nie zawesolo. Pamietam kiedys
          pisalas, ze sie zastanawiasz czy go kochasz czy nie (mam nadzieje, ze nie
          pomylilam ciebie z kims innym, a nie chce mi sie szukac w kronice).

          Przepraszam z wcibskosc, mam pytanie, co zawazylo na twoim postanowieniu,
          tesknota za Polska, rodzina, pasierbiatka, NM, perspektywa wspoluczestnictwa w
          lozeniu na dzieci? a moze wszystko na razsmile))

          Ja spakowalam tez 4 lata temu walizki, i mialam juz zaklepane mieszkanie,
          przerazala mnie wizja zycia z takim "uzywanym mezczyzna" ze wszystkimi
          konsekwencjami (no Exia do tego stanu doprowadzila i zachowanie dzieci), ale
          milosc okazala sie silniejsza.
          Zeby dojsc do tekiego stanu i komfortu psychicznego w jakim sie teraz znajduje,
          musialam duzo zmienic w moim zyciu, nawet moj swiatopoglad (zart).

          Ale i moj M tez nie leniuchowal w tym czasie, musial mi "udowadniac", ze jestem
          ta jedyna wybranka, ze tez mu sie nie odechcialo mnie, tez sie dziwie (bylam
          czasami naprawde wredna). Wspolnymi silami dokonalismy cudusmile

          Dzieciaczki maja teraz przedemna respekt, co bylo nie do pomyslenia jeszcze pare
          miesiecy temu, gdyz nie chcialam sie "wtracac" do wychowania, a byl to blad z
          mojej strony, lubimy sie, chodzimy na spacery do kina, jezdzimy na urlopy,
          odrabiamy wspolnie lekcje. A mama? hmmm, nie podobalo jej sie to, wiec zaczela
          uprzykszac mi zycie, wiec postawilam ja przed wyborem; albo u mnie w domu mam
          cos do powiedzenia, odbieramy dzieci po szkole, karmimy idt, albo niestety
          kontakt z dziecmi bedzie sie odbywal poza domem, bez noclegu i bez odbierania
          dzieci (bo to tez moj dom)....wielka cisza i nagle zgoda: nawet powiedziala, ze
          sie cieszy z mojej propozycji (to bylo z jej strony nieszczere).

          lykaena czy ty sie naprawde zastanowilas???
          • dominika303 Re: A ja juz nie jestem macocha.... 24.02.07, 15:58
            Łykaenko smile)
            trzymaj się smile)
            skoro tak wybrałaś sad to chyba wszystko przemyślałaś ?

            A co śniegu , to jest ale nie wszędzie smile))
            Ale ochłodziło sie wszędzie smile)

            Buziaki smile
          • lykaena Re: A ja juz nie jestem macocha.... 27.02.07, 11:05
            Pracoholizm,wiek i brak zainteresowania ze strony M.
            Z dziecmi mialo to najmniejszy zwiazek,a moze nawet zaden.A juz o lozeniu przeze
            mnie na dzieci to nie moglo byc mowy.Tesknota za Polska tez miala znaczeniesad
            A co do tego czy sie zastanowilam,to musze wszystko przemyslec na spokojnie i
            dlatego wyjechalam,nie powiedzialam ostatniego slowa......
    • pom Re: A ja juz nie jestem macocha.... 24.02.07, 17:12
      Lykaena smile
      Są takie chwile, kiedy trzeba wstać i wyjść.
      Powodzenia.
      Zaglądaj do nas na ile się da.
      • jayin Re: A ja juz nie jestem macocha.... 24.02.07, 18:21
        Lykaeno - nic się nie dzieje bez powodu.
        Trzymaj się i nie myśl za dużo i nie analizuj sytuacji.
        Będzie dobrze wink

        I zaglądaj do nas. W końcu nie tylko "macochysmile" tutaj pisują wink
        • dominika303 Re: A ja juz nie jestem macocha.... 24.02.07, 18:48
          Noo w sumie ja przecież jestem raczej pseudo macocha niż macocha hihihihi smile)
          Ale pisuj, i koniecznie odezwij sie jak w naszym kraju juz wylądujesz smile
          • jayin Re: A ja juz nie jestem macocha.... 24.02.07, 18:50
            dominika303 napisała:

            > Ale pisuj, i koniecznie odezwij sie jak w naszym kraju juz wylądujesz smile

            właśnie smile

            i ubierz się ciepło, bo - nie wiem jak w innych rejonach kraju - ale w Szczecinie cholerny mróz jest sad

            a ponoć wiosna miała przyjść...
    • triss_m7 Re: A ja juz nie jestem macocha.... 24.02.07, 19:21
      Czesc Lykaenko,
      Jesli czujesz ulge to widocznie dobry krok zrobilas. Pewnie jeszcze meczyc Cie
      beda wszelkiego rodzaju "myslenice" ale trzymaj sie. Pamietaj, ze nie ma tego
      zlego co by na dobre nie wyszlo. No i ... wcale sie z Toba nie zegnam bo
      przeciez to nie rozstanie z forum =) Pozdrawiam cieplutko!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja