Koziol ofiarny zawsze sie znajdzie

23.02.07, 15:54


www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=32863
    • reksia Re: Koziol ofiarny zawsze sie znajdzie 23.02.07, 16:15
      HEHEHEHEHEHEHE smile))))))))))))))))
      DOBRE, DOBRE smile))))))))))))) smile)))))))))))))HEHEHEHE


    • m-m-m Re: Koziol ofiarny zawsze sie znajdzie 23.02.07, 16:16
      Dobry dowcip. Już ja widzę te "dowody" w postaci wspólnego gospodarstwa z
      konkubiną.
      Poza tym coś tu jest niespójne: jeśli polskie prawo nie uznaje konkubinatu, nie
      jest on związkiem prawnie usankcjonowanym i konkubina nie ma z tytułu tego
      związku "korzyści" choćby w prawie spadkowym to kto głupi do konkubinatu się
      przyzna?
      Bo wychodzi na to, że do spadku po partnerze konkubina jest nieważna, ale już
      do płacenia na obce jej dzieci to i owszem, jak najbrdziej się nadaje.
    • mamba30 Re: Koziol ofiarny zawsze sie znajdzie 23.02.07, 16:17
      niestety już widziałam ten artykuł sad(( Niewiele to zmieni, poza okradaniem
      niewinnych ludzi. Dobry kombinator zawsze pozostanie dobrym kombinatorem, a
      facet, którego chwilowo nie stać na alimenty z racji braku pracy np. może
      zostać pociągnięty przez ex do odpowiedzialności przez ściągnięcie kasy z
      dochodów partnerki. A już dziwactwem totalnym jest dla mnie włażenie na pensję
      konkubiny. Niech sie PIS lepiej zajmie samymi alimenciarzami-krętaczami.
      • reksia Re: Koziol ofiarny zawsze sie znajdzie 23.02.07, 16:23
        mi sie własnie tez wydaje, że jakby M sie noga poślizgnęła i nie miał na
        alimenty to ściagną ze mnie i moich dzieci , na jego dzieci i niepracującą
        exaiarę , ale z mojego exa jak nie ściagneli przez ostatnie lata tak i nadal
        nie ściągną
        • reksia Re: Koziol ofiarny zawsze sie znajdzie 23.02.07, 16:25
          jak czytam takie materiały popadam w coraz wieksza depresję
          • mamba30 Re: Koziol ofiarny zawsze sie znajdzie 23.02.07, 16:26
            reksia napisała:

            > jak czytam takie materiały popadam w coraz wieksza depresję

            Reksia, spokojnie. Myslę, że taka ustawa nie ma sznas wejścia w życie, to
            nierealne raczej.

            Czekam na kolekne wybory, może ludzie zmądrzali przez czas, w którym kaczuchy
            rządzą.
        • mamba30 Re: Koziol ofiarny zawsze sie znajdzie 23.02.07, 16:25
          to jest właśnie nasz cały PISdowaty kraj!!!!! uncertain
          • reksia Re: Koziol ofiarny zawsze sie znajdzie 23.02.07, 16:27
            mój M własnie już od pół roku namawia mnie-póki mozna uciekajmy wink
            • mamba30 Re: Koziol ofiarny zawsze sie znajdzie 23.02.07, 16:31
              reksia napisała:

              > mój M własnie już od pół roku namawia mnie-póki mozna uciekajmy wink

              to rób to jeśli możesz. Ja bym sie nie zastanawiała, gdybym miała mozliwości.
              Jestem Polką, kocham swoją narodowość, ale nie kaczory i ich sparszywiałe mózgi.
              • reksia Re: Koziol ofiarny zawsze sie znajdzie 23.02.07, 16:37
                ja obawiam, że to nie kwestia stronnictwa tylko pojemności żłobu


                jak w tym dowcipie o rabinie, którego wnuczek ogonił z kąsających go muchwink
                gdzie wzburzony rabin krzyczy na wnuczka "i cos ty najlepszego zrobił , te
                przynajmniej już sie nażarły"wink
                • mamba30 Re: Koziol ofiarny zawsze sie znajdzie 23.02.07, 16:40
                  kiedys też tak na tę kwestię patrzyłam, ale życie zweryfikowało poglądy.
                  Poprzedni prezio rządził 2 kadencje, a i tak miał nas w doopie, a koryto było
                  cały czas niepełne...
                  A kaczory poza korytem wadliwym maja wadliwe mózgi, nic na to nie poradzę, że
                  tak mysle - nie głosowałam na nich a na PO i Tuska. Być może byłoby podobnie,
                  być może nie. Wydawało mi sie wtedy, że wybieram mniejsze zło.
        • m-m-m Re: Koziol ofiarny zawsze sie znajdzie 23.02.07, 16:26
          Wniosek prosty: nie afiszować się, że jest się konkubiną.
          • mamba30 Re: Koziol ofiarny zawsze sie znajdzie 23.02.07, 16:29
            m-m-m napisała:

            > Wniosek prosty: nie afiszować się, że jest się konkubiną.

            No tak, ale jeżeli się mieszka z NM pod jednym dachem, jest się zameldowanym i
            prowadzi wspólne gospodarstwo, to jestem bardziej niż pewna, że
            exia/adwokat/sąd uzna to za konkubinat.
            • m-m-m Re: Koziol ofiarny zawsze sie znajdzie 23.02.07, 16:31
              No, niestety tak. Ale zameldowac konubiny nie ma obowiązku i no świetnie jeśli
              obie strony dysponują osobnymi własnymi mieszkaniami.
              • mamba30 Re: Koziol ofiarny zawsze sie znajdzie 23.02.07, 16:33
                m-m-m napisała:

                > No, niestety tak. Ale zameldowac konubiny nie ma obowiązku i no świetnie
                jeśli
                > obie strony dysponują osobnymi własnymi mieszkaniami.

                wiesz przecież, że w tych cięzkich czasach to mało realne sad((
                • m-m-m Re: Koziol ofiarny zawsze sie znajdzie 23.02.07, 16:36
                  NO wiem, w większości wypadków mało to realne - stąd pewność autorów projektu o
                  namierzeniu finansowym konkubiny. Oczywiśie ona miałaby tylko obowiązki:
                  płacenie na obcych, ale już przywileju spadku po partnerze to wykluczone.
                  • mamba30 Re: Koziol ofiarny zawsze sie znajdzie 23.02.07, 16:46
                    i to jest kolejne kuriozum całego pomysłu. Sama jestem exią, której ex nie
                    płacił w całości kasy, bo..... nie chce mi się pisać teraz. Chociaz wina za to
                    w dużej mierze obarczam swoją niepracującą next, to do głowy by mi nie przyszło
                    w przyszłości żądać od niej kasy na dziecko MOJE i MOJEGO BYŁEGO. Na
                    forum "niekoniecznie" zaprzyjaźnionym padło pewne stwierdzenie, że taka
                    sytuacja jak ta z artykułu byłaby idealna - to już jest napisane moini słowami.
                    Owszem, idealna, ale dla kogo????? Nasza exia tez swojego czasu miała zakusy na
                    moje dochody. M mimo bezrobocia płacił regularnie alimenty na córkę, exia w
                    sądzie żądała żeby i na nią płacił, a jak nie miał z czego, to z mojej pensji.
                    Żenada, no comment....
                    Dodam że rozwiedli się, zanim go poznałam, bez orzekania o winie, aczkolwiek
                    chyba jednak powinno być jak tak patrzę z perspektywy czasu - z orzeczeniem
                    winy exiary, puściła się i miała w doopie rodzinę.
                    • m-m-m Re: Koziol ofiarny zawsze sie znajdzie 23.02.07, 16:51
                      jak ta z artykułu byłaby idealna


                      Tak, idealna dla nieznających prawa. Bo kto zna prawo i wie o takiej ustawie to
                      założe się, że jeśli ma głowę na karku to nie da sobie udowodnić, że jest
                      konkubiną/konkubinem. Zoragnizuje sobie, wynajmie inne lokum niż to, które ma z
                      partnerem, a u partnera tylko "bywa" towarzysko. Ma prawo - wolny
                      obywatel/obywatelka bywać towarzysko u kogo chce.
                      Tak, ze ja uważam, że to pomysł zły z definicji.
                      • mamba30 Re: Koziol ofiarny zawsze sie znajdzie 23.02.07, 16:58
                        ja osobiście sobie nie wyobrażam płacis alimentów na dziecko M, które do tego
                        jest negatywnie nastawione do całego świata, a mamusia zamiast współdziałać
                        dowala do pieca. Mam syna starszeo prawie o 6 lat. M płacił na córke alimenty
                        wyższe o 100 zł. niz ja dostawałam na nastolatka, mimo mniejszych o połowę
                        swoich dochodów, a później bezrobocia. Jeżeli kiedykolwiek exia będzie chciała
                        położyć łapsko na MOICH pieniądzach, to sie rozpęta piekło. trudno.
                • reksia Re: Koziol ofiarny zawsze sie znajdzie 23.02.07, 16:40
                  bedzie więcej patologii i przestępstw i chyba o to chodziwink kto zarobi na tym
                  układzie??? czyżby prawnicy?


                  • mamba30 Re: Koziol ofiarny zawsze sie znajdzie 23.02.07, 16:47
                    a i owszem, sędziowie też, myślisz że nie biora od adwokatów w łapę??? smile))))
          • reksia Re: Koziol ofiarny zawsze sie znajdzie 23.02.07, 16:30
            a co dla tekich kobiet jak ja?? będących już w związkach??? nic tylko wziąść
            rozwód i przejść do podziemiawink moze to jest szansa na to, by mi dzieciaki
            śmiercią głodową nie zeszłysmile
            • m-m-m Re: Koziol ofiarny zawsze sie znajdzie 23.02.07, 16:33
              Nie, zejście do podziemia to jest szansa, byś Ty mogła żyć godnie, bo na to
              harujesz bez balastu darmozjazdów u boku.
    • reksia Re: Koziol ofiarny zawsze sie znajdzie 23.02.07, 16:49
      "pieniądze na utrzymanie dzieci daje państwo"

      -gdzie?? jakie państwo??? jakie pieniądze i gdzie??? bo moje dzieci żadnych
      takich pieniędzy nie otrzymują!!! bo moim dzieciom sie nie należą://// a
      dlaczego???

      ANO DLATEGO ŻE JA CHCE ŻYĆ W NORMALNYM ZWIĄZKU, W RODZINIE A NIE W SZEMRANEJ
      SZAREJ STREFIE!!!!CHCE JAKO KOBIETA BYC NAJNORMALNIEJ ŻONĄ!!!!

      I TAKIE KOBIETY JAK JA NIE MAJĄ ŻADNEJ OCHRONY!!!


      sz..... mnie trafia:////
      łapie doła jak nic://///
      • m-m-m Re: Koziol ofiarny zawsze sie znajdzie 23.02.07, 16:54
        Etam, Reksia, wg Kościoła i tak nie jesteś żoną esli Twój partner nie
        unieważnił związku kościelnego. Jesteś wiec żoną drugiego gatunku wink)
        • kasian27 Re: Koziol ofiarny zawsze sie znajdzie 23.02.07, 16:56
          czasem zaluje, ze jak mialam mozliwosc to nie wyjechalam z tego kraju a raczej
          krainy
          • reksia Re: Koziol ofiarny zawsze sie znajdzie 23.02.07, 16:58
            no ja własnie tego też żałuje, a już miałam kilka lat temu wizę w łapie,
            zatrzymał mnie wypadek samochodowy
            • phidyle Re: Koziol ofiarny zawsze sie znajdzie 23.02.07, 17:57
              Ja mieszkam we Wloszech a tu jest najbardziej zasrane prawo pod sloncem. Nie
              tylko byl to ostatni w Europie kraj, ktory wprowadzil rozwod, ale i teraz rozwod
              poprzedzony byc musi trzyletnia separacja legalna, niezaleznie od jego przyczyn
              i wypadkow zyciowych malzonkow. W dodatku byla zona dostaje alimenty od meza na
              siebie do konca jej zycia, nawet jesli to ona o rozwod wnosila. Natomiast druga
              zona rzecz jasna musi dokladac do alimentow na pierwsza , nie tylko do alimentow
              na dzieci ale na leniwa, gnusna eksiare.dzieci urodzone poza malzenstwem to sa
              dzieci drugiej kategorii, nawet nie dziedzicza w ten sam sposob, co dzieci
              legalne-i nikogo nie obchodzi, ze sa urodzone poza malzenstwem, bo nie da sie
              zawrzec malzenstwa z partnerem, ktory najpierw trzy lata musi czekac, zeby
              wniesc wniosek o rozwod a potem-jak w naszym wypadku, czeka siedem miesiecy na
              kazda kolejna rozprawe. Jesli eks nie zjawi sie na rozprawie, to nic jej nie
              mozna zrobic i sprawa znow sie przesuwa i tak w nieskonczonosc. A w tym czasie
              wedlug prawa malzenstwo bedace w separacji jest malzenstwem, czyli, jesli moj
              facet umrze zanim oglosza go wolnym, to eksiara po nim dziedziczy, jak rowniez
              kazdy kolejny rok malzenstwa powieksza jej stawke alimentow na nia sama. W takim
              gownie zyjemy i to sie nazywa Europa zachodnia. Totez nie narzekajcie na polskie
              prawo, bywa gorzej -choc pomysl PISu jest poroniony jak cala ta banda.
              • m-m-m Re: Koziol ofiarny zawsze sie znajdzie 23.02.07, 18:00
                Włochy to raj dla exowych.
                • reksia Re: Koziol ofiarny zawsze sie znajdzie 23.02.07, 18:20
                  smile))))))))))))))))))))))))))))
              • olvi Re: Koziol ofiarny zawsze sie znajdzie 23.02.07, 20:32
                Hej phidyle,

                znam, znam... dotknelo to mojego dobrego przyjaciela, byl zonaty z Wloszka.
                Wlasnie zeni sie drugi raz i mowi, ze gdziekolwiek sie moze zenic, ale nigdy we
                Wloszech, z uwagi na to ich &^%# prawo.

                Jemu sie udalo zalatwic alimenty na ex przez ugode - dal jej b. duza sume
                pieniedzy (w zasadzie to glownie na to pracowal przez pierwsze 3 lata po
                rozwodzie), ale teraz nic jej nie musi placic. Nie wiem, jak tego dokladnie
                dokonal, ale sie udalo. Tylko, ze oni nie mieli dzieci. Ex pracowala jako
                nauczycielka o ile wiem, zarabiajac na waciki w porownaniu z tym co on
                zarabial, wiec alimenty grozily mu wysokie (w sumie 13 lat malzenstwa)
          • m-m-m Re: Koziol ofiarny zawsze sie znajdzie 23.02.07, 16:59
            Z tego co pisały dziewczyny, to w Niemczech jest z tym jeszcze gorzej - można
            alimentowac bylego męża w nieskończoność (a po drode i jego nową partnerkę), a
            winę dawno zniesiono. Patrz ostatni watek Luny.
            Że ie wsponę o tym jak mu tam Jugend-cośtam - urząd "nadzoru" nad rodzicami.
        • reksia Re: Koziol ofiarny zawsze sie znajdzie 23.02.07, 16:56
          hehehehehesmile))))))))))))))
    • mikawi z drugiej strony.... 23.02.07, 16:52
      www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=32919
      ostatnie zdanie pana premiera smile)))
      znaczy się, macocha jako odpowiedzialna za dziecko partnera bedzie je mogła wychowywać po swojemu, stosować kary i decydować o wyborze szkoły, sposobie leczenia... heheh juz widzę radość eks żon wink
      • m-m-m Re: z drugiej strony.... 23.02.07, 16:55
        Jak to, nie rozumiesz, Mikawi: bierze odpowiedzialnośc tylko w sferze obowiązku
        dawania kasy, od reszty wara!
      • m-m-m Re: z drugiej strony.... 23.02.07, 16:57
        Ale oczywiście tak powinno być: jesli ktoś płaci to powinien miec możliwośc
        decydowania, anie tylko dawaj kasę i spadaj.
        • mikawi Re: z drugiej strony.... 23.02.07, 17:00
          spoko, macochy złożą w sejmie projekt odpowiedniej ustawy wink
          • m-m-m Re: z drugiej strony.... 23.02.07, 17:22
            Teraz jest wielka mda na różne stowarzyszenia. Teoretycznie możemy się
            stowarzyszyć i wystąpić z obywatelskim projektem ustawy.
            • reksia Re: z drugiej strony.... 23.02.07, 17:24
              m-m-m napisała:

              > Teraz jest wielka mda na różne stowarzyszenia. Teoretycznie możemy się
              > stowarzyszyć i wystąpić z obywatelskim projektem ustawy.


              "który wyladuje w jakiejś szufladzie " zapomniałas dodać;P



              • m-m-m Re: z drugiej strony.... 23.02.07, 17:26
                Reksiu, ja żartuję przecież. Aczkolwiek podobno nowo powstała partia kobiet z
                M. Gretkowską na czele ma coraz więcej zwolenników.
            • mikawi Re: z drugiej strony.... 24.02.07, 11:36
              drugi plus jest taki, że gdy wejdzie ten zapis, samodzielne nie będą mogły napisać np. na forum jakiejś next pytającej o obniżkę alimentów, że to nie jej sprawa, bo sprawa będzie jak najbardziej jej smile teraz to rzecz jasna kwestia między facetem a jego byłą i next nic do tego i nie ma prawa się wtrącać. Z nowym zapisem jak sądzę to prawo nabędzie wink
        • mamba30 Re: z drugiej strony.... 23.02.07, 17:02
          taaa, pewnie...... exiarze płacimy alimenty, diecko bywało u nas co tydzień od
          piatku do niedzieli ( w tygodniu nie, z racji odległości). Dziecku dawałam dach
          nad głową (mieszkanie jest moje) i wikt i opierunek. Mama nawet ubrania na
          zmianę nie raczyła dawać, majtek, kapci, piżamy, lekarstw itp... Dziecko na
          jakiekolwiek zawołanie, czy cokolwiek odpowiadało "co". Wyjaśniałam jak i
          kiedys swojemu, że niaładnie, że można "słucham" bla, bla, bla.... Dostałam
          zjębę od exiary, nie ja osobiście, ale mój M. jakim prawem pouczam itp. itd....
          Do zorganizowania czasu, urodzin, jedzenia się nadaje, ale wara mi, żebym
          żądała szacunku, tudziesz wypowiedziała słowo, w kierunku "naprostowania"
          dziecka....
          • braktalentu Re: z drugiej strony.... 23.02.07, 19:02
            Ja tam się Exiarze nie dziwię. Też bym była "zaskoczona", gdyby obca
            kobieta "naprostowywała" moje dziecko. To, że dajesz wikt, opierunek,
            organizujesz czas i imprezy to sprawa między Tobą, a Twoim M. Exiara o to nie
            prosiła. Wysyła dziecko do OJCA, nie do macochy, a to gdzie Ojciec mieszka, to
            już problem tegoż Ojca, a nie Exiary.


            • kati27 Re: z drugiej strony.... 24.02.07, 01:45
              Jakie to wygodne - obca kobieta... Chyba dzieci nie dajemy pod opiekę obcym
              ludziom?? Co jak co, ale nie jest chyba złą wolą i działaniem na szkodę dziecka
              uczenie go kultury...
              Co do pomysłu PIS-u dawno się tak nie rozbawiłam, a często myślę sobie, że już
              chyba nic mnie nie zdziwi..
              • mamba30 Re: z drugiej strony.... 24.02.07, 09:21
                kati27 napisała:

                > Jakie to wygodne - obca kobieta... Chyba dzieci nie dajemy pod opiekę obcym
                > ludziom?? Co jak co, ale nie jest chyba złą wolą i działaniem na szkodę
                dziecka
                > uczenie go kultury...

                Najwyraźniej dla niektórych jest. Bo ugotować, podstawić pod nos i sprzątnąć
                to "Marysia" może, ale żeby otzrymać słowo "dziękuję" w podzięce, to
                już "Marysi" nie przysługuje. A jak się "Marysi" nie podoba, to ma siedzieć
                cicho, bo nie od głosowania jest..... uncertain
                > Co do pomysłu PIS-u dawno się tak nie rozbawiłam, a często myślę sobie, że już
                > chyba nic mnie nie zdziwi..
            • mamba30 Re: z drugiej strony.... 24.02.07, 09:20
              braktalentu napisała:

              > Ja tam się Exiarze nie dziwię. Też bym była "zaskoczona", gdyby obca
              > kobieta "naprostowywała" moje dziecko. To, że dajesz wikt, opierunek,
              > organizujesz czas i imprezy to sprawa między Tobą, a Twoim M. Exiara o to nie
              > prosiła. Wysyła dziecko do OJCA, nie do macochy, a to gdzie Ojciec mieszka,
              to
              > już problem tegoż Ojca, a nie Exiary.
              >
              >
              Wybacz, ale we własnym domu oczekuje chociaż odrobiny szacunku. Chyba nie jest
              czymś złym, że oczekuję słowa poproszę a nie "daj" , dziękuję zamiast ciszy,
              bądź burknięcia i sucham zamiast "co". To naprostowanie było niefortunnym
              słowem, nie wiedziałam jakiego urzyć, bo napewni nie wychowywanie. Ja małej
              tylko tłumaczyłam podstawowe zasady dobrego wychowania, przynajmniej w
              odniesieniu do mojej osoby. Tak samo jak zwróciłam uwagę, że jeżeli wołam M i
              nie robię tego szeptem, to Mała nie ma prawa mówić do mnie "cicho bądź" jak to
              miewało miejsce. Nie bulwersuj sie zatem, bo to niezdrowo smile)
              • mamba30 Re: z drugiej strony.... 24.02.07, 09:23
                użyć nie urzyć
                • dominika303 Re: z drugiej strony.... 24.02.07, 11:04
                  No i wychodzi na to, że najlepiej jak ojciec tylko kasę dajęsad
                  Bo jak już ze swoją partnerką próbują dziecku wpoić zasady dobrego zachowania,
                  to już jest zle sad
                  Nie ma to jak święta exiara i podła macocha tongue_out
                  A wszystko dla dobra dziecka i dbrego samopoczucia exi tongue_out

                  Ja zaczynam sobie chwalić stan, że exiara postanowiła sama zająć sie dzieckiem
                  NM, i przynajmniej nie mam zgrzytów o pierdoły , a młoda też nie zna zasad
                  dobrego zachowania, i pewnie daj, co, itp tez starałbym się zmienić w stosunku
                  do mnie na proszę, słucham i byłaby afera tongue_out A tak mam święty spokój smile
                  • mamba30 Re: z drugiej strony.... 24.02.07, 11:29
                    Mamuńci się to w przyszłości czkawką odbije. Nie nauczyła córki szacunku do
                    innych, nie będzie miała córka szacunku do matki. Exia również nie ma szacunku
                    do innych ludzi, do rodziców ma stosunek roszczeniowy - kasa i opieka na Młodą,
                    babcia, która im w nocy do dziecka wstawała, bo exia była zmęczona w tej chwili
                    ma status mebla. Ale u nich to wynika z wychowania w domu rodzinnym. Nie
                    dziwnym będzie, że i exia kiedyś zapłacze, bo się okaże, że córka traktuje ją
                    przedmiotowo. O tyle o ile exiara sobie sama takie układy poprzez swoje
                    zachowanie i wychowanie wypracowała i będzie zbierać tego plon, o tyle ja nie
                    muszę być narazona na impertynencje 8-latki. W tym wieku większość dzieci zna
                    podtawowe zasady grzeczności i je stosuje. Jeżeli się jakiejś exi nie podoba,
                    że macocha zwraca uwagę na niewłaściwe zachowanie jej dziecka, to ja na to nic
                    nie poradzę. Nie podoba mi się to i mam do tego pełne prawo. Ale cóż, przecież
                    macocha z założenia jest zła i cokolwiek by nie zrobiła, zawsze zostanie
                    przekręcone na niekorzyść i nadinterpretowane.
          • natasza39 Re: z drugiej strony.... 25.02.07, 01:00
            mamba30 napisała:

            Dziecko na
            > jakiekolwiek zawołanie, czy cokolwiek odpowiadało "co". Wyjaśniałam jak i
            > kiedys swojemu, że niaładnie, że można "słucham" bla, bla, bla.... Dostałam
            > zjębę od exiary, nie ja osobiście, ale mój M. jakim prawem pouczam itp.
            itd....

            To zjebę powinien Twój M dostać jeszcze od Ciebie!
            Gdyby w moim domu, jego dziecko odnosiłoby się do mnie w sposób chamski mój M
            napewno zareagowałby odpowiednio.
            Podobnie zreszta jakby mój młody odezwał się w sposób chamski do mojego M
            dostałby ode mnie zjebę.
            Nie od niego, bo to nie jego ojciec ale ode mnie.
            Tak młoda Twojego M powinna dostac zjebe od swojego ojca, ze zachowyje sie w
            sposób niegrzeczny i chamski.
            Jesli Ty jej zwracasz uwagę, młoda moze rżnąc sierotke Marysię i mieć to w
            dupie. Ojciec będzie miał wyrzyty sumienia, ze dziecko zostało zjebane przez
            jego nowa zonę, a przeciez i tak jest "biedne" (specjalnie pisze
            w "cudzysłowiu") i moze sie obrazic i go wiecej nie odwiedzać, a matka dziecka
            bedzie miała słuszne pretensje do macochy, ze ta ośmiela się jej dziecko
            prostować. Tez nie byłoby Ci w smak, jak Twoje dziecko ktos obcy prostowałby i
            daję sobie reke uciac, ze dała bys wiarę swojemu "skrzywdzonemu" dziecku, a nie
            jakiejś obcej babie, w dodtaku next, którą żadko się sympatia darzy.

            A zatem Twój M mamba, to jakas dupa. Bo kochajacy facet powinien bronić swojej
            kobiety, kiedy ta jest niesłusznie narażana na chamstwo, obojętnie czy jest to
            chamstwo obcych, czy ze strony jego dziecka, a moze nawet wtedy tym bardziej,
            bo przy okazji wychowuje dziecko ucząc go co "wolno i wypada", a nie
            tylko "wizytuje" dziecko, ewentualnie "przyjmuje wizyty" tegoż.

            Reasumując za złe zachowanie młodej odpowiada przede wszystkim jej ojciec, pod
            którego opieką przebywa w Twoim domu.
      • reksia Re: z drugiej strony.... 23.02.07, 17:00
        mikawi napisała:
        >heheh juz widzę radość eks żon wink


        a ja widzę radość tych dzieci gdy dojdzie do poważniejszych rozgrywek miedzy
        dorosłymi

        kto na tym zarobi ? czyzby prawnicy??
        • mamba30 Re: z drugiej strony.... 23.02.07, 17:05
          reksia napisała:

          > a ja widzę radość tych dzieci gdy dojdzie do poważniejszych rozgrywek miedzy
          > dorosłymi
          >
          > kto na tym zarobi ? czyzby prawnicy??

          Tak Reksiu, materialnie prawnicy, a psychicznie dzieci - dorobią się nerwicy.
          Wiadomo, że takie środki wpłyną na jakość kontaktów ze wszystkimi
          zainteresowanymi.
        • jayin Re: z drugiej strony.... 24.02.07, 18:47
          reksia napisała:

          > a ja widzę radość tych dzieci gdy dojdzie do poważniejszych rozgrywek miedzy
          > dorosłymi
          > kto na tym zarobi ? czyzby prawnicy??

          zawsze chodzi o pieniądze. i o władzę.

          hi-PIS-sowskie zapędy do znalezienia pieniędzy "gdziekolwiek" - w tym wypadku na przykład - służą głównie do pokazania "jacy to my skutecznie działający jesteśmy i załatwiamy ważne sprawy, o ktore spoleczenstwo prosi!" i "znajdziemy pieniążki dla waszych dzieci! jesteśmy prorodzinni i pro-pro-pro".

          a poza tym - oni sami nie wiedzą gdzie znalezc srodki na to. ktos rzucil pomysl pierwszy jaki mu wpadl do glowy. ktos inny podchwycil. ktos inny spisal. hop siup projekt ustawy gotowy. w perspektywę nikt nie zaglądał. chyba dążą do tego, żeby społeczeństwod stało się "samofinansujące się"smile bez zawracania głowy politykom, ktorzy musieliby wymyslac jakies inwestycje i oszczedniej gospodarowac w innych resortach. po co. skoro "ludzie ludziom zapłacą".

          zagrywki polityczno-finansowe. chore w tym kraju.
      • jayin Re: z drugiej strony.... 24.02.07, 18:41
        mikawi napisała:

        > znaczy się, macocha jako odpowiedzialna za dziecko partnera bedzie je mogła wychowywać po swojemu, stosować kary i decydować o wyborze szkoły, sposobie leczenia... heheh juz widzę radość eks żon wink


        No, własnie to samo mi przyszło na myśl...wink
        W imię szeroko pojętego głoszenia społecznych haseł klasy: "Masz prawa, masz i obowiązki!".

        Taka jedna wielka rodzina nastanie. Jak nowa żona i nowa rodzina nie da rady utrzymać dziecka - to obowiązek spadnie np. na sąsiadów niewywiązującego się "elimenciarza". Komuna taka hipissowska nieomal - wszystkie dzieci nasze są smile

        Ciekawe tylko, kiedy Władza wpadnie na jakiś dobry i skuteczny pomysł prawny ściągania od dłużników alimentacyjnych kasy, bez uderzania w ludzi, którzy w sprowadzaniu dziecka na ten świat nie mieli żadnego udziału. Najwyraźniej Władza idzie tropem "po najmniejszej linii oporu" i nieprzemyślanie. Bo o ile coś tam im niby w którymś kościele dzwoni, ale zamiast zacząć pracować nad restrukturyzacją całego systemu alimentacyjnego OD PODSTAW, to oni łatają dziury w nim "jak się da". To w końcu samo się załamie i bedzie afera. Boj ak na razie widze, że nikt nie jest zadowolony z tego co obecnie mamy prawnie. Ani "alimenciarze" (no, ci "zadłużeni specjalnie" chyba nigdy nie będą, jesli ktos z nich bedzie chcial na sile sciagac kase), ani samodzielni rodzice - bo te "zaliczki alimentacyjne" to jakiś pic na wode. O komornikach-kornikach nie wspomnę nawet...

        Znając ludzi w tym kraju - wywoła to wyłącznie efekt zbutnowanie się wobec dziwnych ustaleń prawnych, a co za tym idzie: jeszcze większą skalę kombinatoryki płatniczej - bo poszerzonej na "nowe rodziny", nie tylko na "alimenciarzy".

        Cel słuszny. Bo dłużników jakichkolwiek należy ścigać i domagać się wywiązywania się ze zobowiązań.
        Środek do osiągnięcia celu - ...smile

        Za żadne cudze długi płacić nie zamierzam. Ani za cudze emerytury. Ani za cudze zachciewajki. Ani za cudze mercedesy. Ani za nic innego cudzego smile Altruizmu we mnie - za grosz.

        Ale gdyby przyszło co do czego, że jako macocha musiałabym utrzymywać dziecko męża/partnera - bo ani on ani jego ex nie dają rady finansowo - to może pomyślałabym o przysposobieniu tego dziecka, czy co?smile)) W końcu - skoro rodzice nie dają rady zapewnić mu godziwych warunków.. I ja bym musiała z własnej kieszeni i własnych starań... Skoro uprawnia się mnie do utrzymywania i zapewniania tych warunków dziecku... no to można i by uprawnić do zajęcia się dzieckiem, jeśli rodzice nie umieją zadbać... finansowo na przykład... ani dziadkowie... ani nikt z ich rodzin (bo w takiej kolejności spada zobowiązanie na "macochę" i kolejność ta się nie zmieni)... Tak?smile Mikawi - coś w tym jest...wink No i jeszcze ta ewentualna alimentacja "macochy" przez alimentowanego przez nią pasierba...

        Oj, będą protesty w państwie.
        Podejrzewam, że po głebszym namyśle - z obu stron smile
        • dominika303 Re: z drugiej strony.... 24.02.07, 18:47
          A ja myślę, że po obecnych rządach trzeba będzie 10 lat sprzatć i nie tylko w
          prawie rodzinnym sad
          • jayin Re: z drugiej strony.... 24.02.07, 18:49
            dominika303 napisała:

            > A ja myślę, że po obecnych rządach trzeba będzie 10 lat sprzatć i nie tylko w
            > prawie rodzinnym sad

            no właśnie... wbrew "obietnicom wyborczym" mamy burdello... a nie porządek i państwo prawa sad państwo prawicy - być może prędzej.
            • dominika303 Re: z drugiej strony.... 24.02.07, 18:53
              A moze ta ustawa czy tam projekt jeszcze jest pod córkę władcy robiona? wszak
              zamierza się rozwieś -przynajmniej plotka tak głosi ! Moze rodzina dba o
              interesy swoje ? hihihihihihi kto by nie chciał?? żeby mu obcy dołożyli, moga
              nawet i na dzieci dawać nie musza od razu na samochody hihihihi
              • jayin Re: z drugiej strony.... 24.02.07, 18:57
                A możliwe, możliwe... W końcu panna Capuletti do rodziny Montecchich przylgnęła, jak słyszałam. I już męża poza zasięgiem zostawiła.

                > moga nawet i na dzieci dawać nie musza od razu na samochody hihihihi

                Jest ustawa o dzieciach - będzie i o samochodach smile Spokojnie. To tylko kwestia czasu smile

                Nie zdziwiłoby mnie nawet wprowadzenie "dobrowolnej" składki na budowę sieci Świątyń Opatrzności w całym kraju... Katolik, nie katolik - płać bracie za nasze pomysły, howgh.
                • dominika303 Re: z drugiej strony.... 24.02.07, 19:04
                  Jayin,
                  Hahahahahahahahahahahahahahahahaha
                  oj dobre, dobre wink)
        • jayin Re: z drugiej strony.... 24.02.07, 19:08
          a własnie dywagują o tym w TV.

          Wg prawników - nie ma podstaw prawnych do takiego rozwiązania.

          Wg PiSu - nowa opcja ustawy: "można pociągnąć konkubenta/konkubentkę lub męża/żonę do odpowiedzialności za długi alimentacyjne partnera/małżonka jedynie w zakresie ich wspólnego majątku, bądź rzeczy których kupno jest "domniemanie wspólne". ustawa nie przewiduje w żadnym wypadku zajmowania zarobków konkubenta/konkubentki/"nowego współmałżonka", bo to jest sprzeczne z prawem polskim".

          to tak w wolnym tłumaczeniu...
          • luna67 Re: z drugiej strony.... 25.02.07, 01:13

            Juz pisalam o tym 18.02, jakie wizje alimentow beda rzadzic w Polsce, w jaki
            sposob konkubent/bina lub zona/maz w Niemczech udzielaja sie w placeniu
            alimentow na Exa/sie oraz na dzieci z poprzednich malzenstw. Myslalam, ze to
            dlasza przyszlosc, ale w Polse ten postep w szybkim tepie idziesmile

            Ale to funkcjonuje tylko w krajach zachodnich, gdzie jest wyzszy poziom zycia i
            alimenty nie stanowia 60% wynagrodzenia. Gdzie sa wysokie kary za kombinowanie.
            No i moralnosc placenia alimentow jest o 70- 80% wyzsza. Jak taki tatus
            kombinowal zeby nie placic, to bedzie dalej kombinowal, np. firme zapisze na
            kogos innego a siebie i malzonke zatrudni na najnizszej krajowej w tej swojej
            firmie. Takiego drania wyslalabym na sybirsad

            "można pociągnąć konkubenta/konkubentkę lub męża/żonę do odpowiedzialności za
            długi alimentacyjne partnera/małżonka jedynie w zakresie ich wspólnego majątku,
            bądź rzeczy których kupno jest "domniemanie wspólne".ustawa nie przewiduje w
            żadnym wypadku zajmowania zarobków konkubenta/konku
            > bentki/"nowego współmałżonka", bo to jest sprzeczne z prawem polskim". ".

            Czyli jak zona/konkubina zalozy firme np salon kosmetyczny w czasie trwania
            malzenstwa/konkubenctwa(?), i firma dobrze prosperuje, a maz/konkubent niestety
            straci prace, to zona/konkubina ma placic alimenty za meza, tak? to bedzie tak
            jak w Niemczech (prawie), ale za dlugi zaciagniete przed zwiazkiem sie nie
            odpowiada.
            A co z alimentami dla macochy, tez ma prawo je dostac od pasierbow? a co bedzie
            jak tatus zafunduje swoim dzieciom takich kilka "macoch", ktore beda lozyly na
            alimenty, czy wszystkie dostana podpore finansowa na starosc od pasierbow?

            Mowi sie o nie zajmowaniu zarobkow konkubenta/bentki? bo to jest sprzeczne z
            prawem, taaaaaak to nie humanitarnesmile ale te zarobki gdzies musza byc ulokowane
            np. w postaci telewizora, mebli, lub skladane na konto, to przeciez tez sa jej
            "zarobki" tylko "uplynnione" w postaci przedmiotow lub oszczednosci. Przeciez
            jest to obojetne czy jej czesc zarobkow zostanie zajeta na podczet alimentow czy
            jej np. telewizor (liczy sie kwota ktora ona stracila). Najlepiej bedzie
            wszystko do konca miesiaca przehulacsmile. A takiego mezulka jak najszybciej do
            roboty bym poslala.

            Czy malzonek/konkubina odpowiada za dlugi zaciagniete przez drugiego
            malzonka/konkubenta przed malzenstwem/zwiazkiem?, chyba nie, to dlaczego dlugi
            alimentacyjne maja miec inna podstawe prawna?

            Ach i jeszcze jedno: jak jest w Posce? czy np. jak maz placi alimenty na Exie
            lub dzieci i niedaj Boze cos mu sie stanie, to nowa zona przejmuje te alimenty
            za zmarlego malzonka jezeli cos odziedziczy po nim? i placi alimenty do
            wyczerpania zasobow sumy odziedziczonej po mezu?
    • triss_m7 Re: Koziol ofiarny zawsze sie znajdzie 24.02.07, 19:28
      No tak. Czego madrego sie mozna spodziewac po Pis-owcach? Ano niczego - istny
      cyrk na kolkach.
      Niestety coraz bardziej utwierdzam sie w tym ze nie warto wracac do kraju w
      ktorym rzadza ludzie bez wyobrazni...
    • khaldum zmroziło, mnie ...ale 25.02.07, 10:40
      projekt ustawy zmroził mnie, kiedy go przeczytałam... tym bardziej że exiara to
      ten gatunek, który nie ukrywa, że jej celem jest wydojenie nas do ostatniego
      grosza./znowu złożyła doniesienie o zatajaniu dochodów... nawet się NM wkurzył/

      no i wzięłam artykuł na tapetę, w czasie nocnych rozmów polaków, które mamy z
      chłopem wieczorami.

      i chłop stwierdził, że pomysł nie jest najgłupszy...

      przeraziłam się, czyżby chłop zmienił orientację polityczną ???

      ale wytłumaczył to bez emocji.
      Sam przepis w sobie nie jest zły. Oby go nikt nie naginał, bo jeśli ma dotyczyć
      notorycznie uchylających się od obowiązku alimentacyjnego ojca/matki, to może
      sprawne zapobiegliwe nexie i rodzice kiedy sami będą musieli płacić alimenty
      przestaną ukrywać darmozjadów.

      No spójrzmy na reksię, która nie ma sposobu ściągnięcia z exa pieniędzy.

      Wydaje mi się, że większość z nas nie wiązała by się z facetem, który ma w d...
      swoje dzieci z pierwszego związku. Mój, jak i większość naszych partnerów płaci
      na dzieci. Boli nas, że niepracujące exiary zawyżają koszty utrzymania dzieci,
      by z alimentów nie tylko utrzymywać dzieci, ale i finansować swoje akryle i
      solarium. Ale to inna bajka.

      Ja osobiście pogoniłabym chłopa gdyby migał się z płacenia. Jeśli straciłby
      pracę, na pewno pomogłabym mu w zapewnieniu dzieciom środków na chleb. Nie
      płaciłabym na waciki exiary, ale na potrzeby dzieci na pewno.

      I myślę, że większość z nas postąpiło by tak samo. Na pewno nie zgodziłabym się
      na to by chłop siedział w domu i nie pracował.

      podsumowując. jeśli przepis będzie stosowany TYLKO I WYŁĄCZNIE w stosunku do
      migających się alimenciarzy to nie powinien być zły.

      Obawy budzi to, że pazerne exiary przy pomocy prawników mogą z niego zrobić
      dojarkę do niszczenia 2 rodzin swoich ex... w chwili przejściowych kłopotów
      finansowych.
    • anastazjapotocka Re: Koziol ofiarny zawsze sie znajdzie 25.02.07, 14:04
      Zupełnie nie rozumiem tych emocji.
      Parę dni temu zostałam przez niektóre osoby z forum odsądzona od czci i wiary,
      bo NIE CHCIAŁAM DŁUŻEJ PŁACIĆ na: pasierbicę, jej matkę oraz konkubenta
      pasierbicy.
      Przypominam, że, pomimo ciężkiej choroby męża oraz kosztów jego operacji -
      przez 18 miesięcy płaciłam sama 3 500 zł. (dobrowolnie zadeklarowaną sumę
      alimentów przez męża od chwili, kiedy jego córka raczyła podjąć studia
      wieczorowe).
      Całą burzę rozpętała eksia z DOROSŁĄ córką, kiedy zapowiedziałam, że będę
      płacić jedynie sumę zasądzoną przez sąd.
      To gwoli przypomnienia.
      Powtarzam: jako konkubina jestem zameldowana od dwóch lat u pewnego pana -
      dzisiaj lat 25. Nie posiadamy z mężem ŻADNYCH nieruchomości trudnozbywalnych
      (czytaj: mieszkania), inwestujemy jedynie w dochodowe stoiska handlowe (można
      zbyć je szybko, nie wymagają umowy notarialnej).
      Mieszkamy w luksusowym apartamencie - wynajętym - i tak już pozostanie.
      BAWIĘ SIĘ I BĘDĘ SIĘ BAWIĆ.
      Pasierbicy, jej konkubentowi oraz jej mamusi zasyłam ........ (obiecałam sobie,
      że nie będę się brzydko wyrażać).
      Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie.
      Ale, oczywiście, gorąco zachęcam autorki przykrych słów pod moim adresem do
      NATYCHMIASTOWEJ ODPOWIEDZI NA POMYSŁ PiS I WPŁACANIE DOBROWOLNYCH ALIMENTÓW NA
      NIE SWOJE DZIECI - mogą to być na przykład dzieci sąsiadów.
      Pozdrawiam serdecznie.
      Zła Anastazja.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja