Znowu te piep...one pieniadze:-(((

07.03.07, 15:16
Jak juz niektore z was wiedza, od przeszlo roku prowadze firme mojej przyszlej
tesciowej. Zmienilam cala organizacje, sprzety, wyposazenie za moje pieniadze
(spadek po kochanej bezdzietnej cioci), moj duzy wklad byl dla mnie inwestycja
w nasza przyszlosc i gniazdko, nigdy nie zastanawialam sie, co by bylo gdyby,
gdyz mam do mojego M 100%-towe zaufanie, a on do mnie.

Planujac slub w lecie, obydwoje nie chcielismy podzialu majatku, gdyz mielismy
taki sam start materialny, a moze tez, z powodu "mojej romantycznosci", ktora
zostala by zniweczona przez przedmalz. intercyzesmile

Firma miala byc na mnie, ale z powodu nie wyjasnionej sytuacji mojego Ex
(alimenty) ustalilismy, ze firma ma byc zapisana na mojego M. Biorac pod uwage
najgorszy scenariusz jakim jest rozstanie, stacilabym moj wklad finansowy w
firme, w dom i inne rzeczy (nie mowiac o inwestycji w dzieci mojego M).

Wiem, ze w moim postepowaniu mozna sie dopatrzyc dwie skrajne rzeczy; naiwnosc
albo pelne zaufanie do mojego M, myslam, ze ktos to docenisad(( jednak jestem
durna i naiwna.

Wszystko bezstresowo i kulturalnie, do wczorajszego dniasad((

Wczoraj bylismy umowieni na pogawedke do rodzicow mojego M, zeby omowic dalsze
sprawy organizacyjne (nad ktorymi siedzialam dwie noce, uprzedzone przeroznymi
telefonami i szukaniem dobrego doradcy finansowego itd.).

Wchodzac do domu zastalam nerwowo tikajacego prawym okiemsmile jakiegos pana,
ktory sie okazal znajomym notariuszem rodzicow M, mial nam przedstawic pewne
plany i rozwiac nasze bezpodstawne watpliwosci odnoszace sie do ustalenia
formy firmy.

Pogaduszki, bla, bla, bla,..., az nagle chlop wyciaga z teczki plik papierow,
i mowi, ze moze przeszlibysmy do sedna sprawy, ja i moj M zdziwieni, bo
przeciez caly czas o ciekawych sprawach rozmawiamy, nawet pewne watpliwosci
gdzies sie rozwialy.
Nie wiem dlaczego przeszedl mi nieprzyjemny dreszcz po plecach, wiedzialam, ze
cos nieprzyjemnego na mnie za moment spadnie i mialam racjesad

Pan notariusz przyszedl po to, zeby mnie przekonac podpisac intercyze
przedmalzenska, popatrzylam na rodzicow i mojego M zszokowana, nie wiedzialam
o co chodzi, doszukiwalam sie w ich spojzeniu jakiegos sygnalu, ze to
nieporozumienie. Ale widzialam jakby ulge na ich twarzach, w sensie; nareszcie
ktos za nas podjol ten trodny temat. Popatrzylam w strone M, i widzialam na
poczatku zaskoczenie, skwitowane; zaufanie jest dobre ale......(niby zart).

Zamurowalo mnie, czulam sie jak jakis zbir, przed ktorym nalezy sie
ubezpieczyc. A przeciez rozmawialismy nie jeden raz na ten temat i bylismy
tego samego zdania. Nie wiem co go tchnelo, czyzby nie chcial rozczarowac
rodzicow? wiem, ze nie wiedzial o tym planie, ale mogl by sie inaczej troche
zachowac.

Na moje pytanie, a co z moim wkladem w firme, czy w razie rozstania, strace
moj wklad, notariucz odpowiedzial; "a co chce pani sie rozstac? jak nie to nie
ma obawy...." Po krotkim milczeniu odpowiedzialam, ze nie potrzebny podzial
majatku, gdyz nie chce wychodzic za maz, niech tak zostanie jak bylo, niech
nikt nie mysli, ze chce zawladnac majatkiem mojego M". Nastala cisza,... dosyc
dluga cisza, moj tesc przerwal ja slowami: "jak to? tak bez slubu?".

Powiedzialam im jak ja sie w takiej osaczonej sytuacji czuje, bo czulam sie
jak na jakims przesluchaniu na lawie oskarzonych, mialam do nich zaufanie i
wymagalam tego samego. To ja iwestujac w nie moja firme ponosze ryzyko, ale
ufalam. Rozstalismy sie w milczeniusmile Odechcialo mi sie wszystkiegosad

Wszystko prysnelo, chce mi sie wyc, jakis kluz utkwil mi w gardle i nie moge
go przelknacsad

Napewno inaczej zareagowalabym jakbym o tym notariuszu wiedziala, ale spadlo
to na mnie jak grom z jasnego nieba. Moj M przeprasza za rodzicow, ale ich tez
usprawiedliwia i tlumaczy (no tego nie musi mi tlumaczyc).

Ps.
Musialam to z siebie wygarnacsad

    • dzk35 o kurde! 07.03.07, 15:29
      wiesz... wstałabym i wyszła bez słowa, nie wiem czy gdyby za mną wybiegł od
      razu to dałabym się przekonać, gdyby został spakowałabym manatki
      łach! jak zaufać mężczyźnie wychowanemu przez rodziców którzy takie coś zrobili
      za jego plecami?
      • mrs_ka Re: o kurde! 07.03.07, 15:56
        Wiesz... Mogłabym odpowiedzieć bardzo złośliwie nawiązując do słów, jakie Ty
        skierowałaś pod moim adresem niedawno, bo oto sam los dopisał komentarz bez
        mojej pomocy. Ale daruję sobie.
        Podpiszę się pod dzk35 i powiem Ci- nie obraź się- że pewne sprawy powinnaś
        chyba gruntownie przemyśleć. To, że Twój m. został zrobiony w jajo tak samo jak
        i Ty- to jedno i tu zgoda. Ale to, że nie przerwał tej skandalicznej sytuacji i
        pozwolił na upokorzenie Ciebie- to drugie.
        I to drugie by mnie porzadnie zastanowiło. Rozsądek nie jest tożsamy z
        materializmem, pamiętaj. Masz swoje własne dzieci i uważam, że ten rozsądek
        nawet nie jest u Ciebie przywilejem, on jest obowiązkiem.
        A skoro już przy materializmie jesteśmy to przemyśl sobie, jaki stosunek
        (prawdziwy stosunek) mają do Ciebie przyszli teściowie, skoro a) wychodzą z taką
        propozycją, gdy Ty władowałaś już SWOJE pieniądze w ICH firmę b) robią to poza
        Twoimi plecami?
        Ich udziału w Waszym życiu nie da się wykreslić, choćby ze względu na firmę.
        a.
        • luna67 Re: o kurde! 07.03.07, 16:24
          dziekuje tobie mrs-ka za oddzwiek mojego "placzu"smile Masz na mysli ta
          sprawiedliwosc? tja, tu nie chodzi o sprawiedliwosc a o zaufanie.

          Twój m. został zrobiony w jajo tak samo jak
          > i Ty- to jedno i tu zgoda. Ale to, że nie przerwał tej skandalicznej sytuacji i
          > pozwolił na upokorzenie Ciebie- to drugie.

          Masz racje moj M zostal wrobiony tak samo jak i ja, ma zamiar dzisiaj z
          rodzicami porozmawiac i uswiadomic ich bezpodstawna troske o niego.

          Racje przyznaje tez jezeli chodzi o stosunek tesciow do mnie, to takze nalezy
          wyjasnic. Tlumaczyli sie troska o mnie/nas, jakby mojemu Ex odbilo i chcialby
          odemnie alimentysmile, ale nie wzieli pod uwage, ze ich syn bedzie placil jak
          obejmie firme podwujne lub potrojne alimenty (z czym sie zgodzilam).
      • luna67 Re: o kurde! 07.03.07, 16:04
        Nie masz pojecia dzk35 jak mi jest ciezko.

        Po wczorajszym dniu doszlam do wniosku, ze rodzice M ufaja kazdemu dookola,
        tylko w stosunku do mojej osoby maja jakies obiekcje (tak mi sie wydaje),
        spowodowane moim zdaniem "wyrolowaniem" ich bylej synowej.

        Jest mi przykro, dlaczego ja mam cierpiec za byla jego zone, nienawidze jak sie
        cos omawia z nimi, a oni "no bo tamta wtedy zrobila to i to..."
        Jak ich upominam, zeby mnie nie porownywali z byla, to zaprzeczaja, ze tego nie
        robiasad i kolo sie zamyka.
        Jednego dnia "wieszaja na niej psy", a na drugi dzien wysylaja prezent na
        urodziny. Tego nie rozumie, nie mam i nigdy nie bede miec pretensji o ten
        prezent, tylko o niemile wyrazanie sie o bylej zonie mojego M, to jest dla mnie
        falszywe.

        Teraz nie wiem, czy ich mile zachowanie do mnie jest szczere, ukryte pod
        plaszczykiem jakiegos podejrzenia o cos tam.

        Ja mam wdalszym ciagu zaufanie do mojego M, ale nie jestem pewna (po wczorajszym
        dniu) co on tak naprawde mysli, to nie daje mi spokoju i musze z nim dzisiaj
        wieczorem porozmawiac.
        • dzk35 rozumiem Cię 08.03.07, 09:05
          z wymarzonego, pięknego pałacu została kupka gruzu i nie wiesz czy plac
          oczyścić czy próbować rekonstruować...
          moim zdaniem zrobiłaś błąd i to nie że ufasz ale dlatego że przekazałaś tylko
          to że ufasz a nie udało Co się przekazać że jeśli Twoje zaufanie się zniszczy
          to nie będzie co odbudować, wiem że to trudne ale tak trzeba, bo to jest
          właściwie jedyne zabezpieczenie zakochanego człowieka (świadomość u partnera ze
          jak coś pęknie to nie będzie co składać)
          wybacz ale uważam za Twój błąd to że nie wyszłaś, ja bym naprawdę wyszła i
          poszła prosto do domu pakować rzeczy i mój partner ma taką świadomość, i w
          sytuacji takiej lub podobnej pierwsze co by zrobił to zawrzałby gniewem na
          kogoś kto mnie śmiał urazić, bo ma świadomość że i do niego należy ochrona
          naszej miłości, naszego związku i naszej przyszłości (ostatnie wypadki upewniły
          mnie że się nie mylę) ale ja jasno wyznaczałam od początku granice!
          tak samo rozmowy i porównania do byłej, trzeba być zdecydowanym! gdy żona
          kuzyna mojego partnera chciała mi poopowiadać o jego byłej, poinformowałam ją
          chłodno że nie chcę słyszeć, to przeszłość mojego partnera a nie moja i nie mam
          ochoty mu w niej grzebać! tak samo Ty powinnaś była jasno przyszłym teściom
          wyznaczyć granice: przeszłość jest przeszłością, Ty w niej nie uczestniczyłaś,
          jeśli dla nich jest taka ważna to ich sprawa ale dla Ciebie nie musi!

          nie wiem czy zdołałabym zaufać teraz Twoim teściom, chyba nie, chyba musisz
          wybrać pokojowe współistnienie zamiast przyjaźni, lubemu delikatnie dałabym do
          zrozumienia że jego brak natychmiastowej reakcji budzi Twoje wątpliwości co do
          jego szczerości, a zwłaszcza że zaczęłaś odczuwać brak poczucia bezpieczeństwa
          bo gdy potrzebowałaś oparcia to nie było go z Tobą i absolutnie nie masz ochoty
          poczuć się tak powtórnie
    • anastazjapotocka Re: Znowu te piep...one pieniadze:-((( 07.03.07, 16:00
      Luna, to obrzydliwe, co Cię spotkało. Obrzydliwe i niesprawiedliwe.
      Pomijam fakt, że teściowie za syna (?)(mam nadzieję, że syn nie maczał w tym
      palców) za jego plecami zadbali o JEGO interes.
      Odezwanie się notariusza:..."a co, chce się pani rozstać?"... jest zwykłym
      nadużyciem zawodowym.
      Jako zgorzkniała i nieufna osoba powiem Ci tak: teściowie postanowili
      zagwarantować bezpłatnego pracowanika (czytaj: niewolnika) dla syna.
      Masz wkład finansowy w interes, a więc łatwo policzyć, ile procentowo dochodów
      już na starcie jest Twoje. Do tego dolicz wkład własny, czyli godziny
      poświęcone w pracy, Twoją kreatywność i kontakty - czyli to, co jest
      najchętniej przez każdą firmę kupowane. Na tym polega "łowienie głów".

      Gdybym była złośliwa, doradziłabym Ci doliczenie mu do rachunku Twoje
      zaangażowanie w pasierbów. Dobra, seksu nie liczę, bo zakładam, że przyjemność
      jest obustronna...

      Moja rada: Jak Ci już przejdzie szok i złość, a uznasz, że chcesz z nim zostać,
      załóżcie spółkę (w tym przypadku najlepsza będzie komandytowa, przy czym to on
      niech odpowiada całym SWOIM majątkiem w razie problemów, od Twoich pieniędzy -
      wara). Nawet nie jemu, ale pasierbom, eksi, rodzicom, rodzeństwu.
      Bo wiesz, sądzę, że nawet w razie jego nagłej śmierci teściowie nie będą żywili
      dla Ciebie żadnych sentymentów.

      Nie daj się wyrolować, po prostu.
      • luna67 Re: Znowu te piep...one pieniadze:-((( 07.03.07, 16:59
        Zdolowalam sie totalniesmile a chcialam jak najlepiej.

        Nie moj M nie maczal w tym palcow (dzieki Bogu), bo bym chyba wszystkie meble
        przestawila. Nie jestem takze bezplatnym pracownikiem, gdyz mam bardzo wysoka
        wyplate plus premie, ktora sobie od czasu do czasu podwyzszam (naturalnie
        wszyscy o tym wczesniej wiedza).

        Firma miala byc kupiona za moje pieniadze jakby byla na mnie, a ze zostaje teraz
        darowana w formie spadku mojemu M (nalezy podatek zaplacic, gdyz przewyzsza
        ustalona przez panstwo nieoprocetowana sume, ktora mozna w ciagu 10 lat
        darowac), wiec ja osobiscie nie ponosze zadnych kosztow, jedyny minus; nie jest
        moja z czym sie w zupelnosci zgadzam.

        Forma spolki juz uzgodniona GmbH (Gesellschaft mit beschränkte Haftung - spolka
        z ograniczona odpowiedzialnoscia), moj M jest wlascicielem a ja oficjalnie
        prowadze firmie, w umowie ma byc klauzula odszkodowania na moja korzysc, jakbym
        sie rozmyslila albo moj M.

        Pierdziele pieniadze moich tesciow, mam swoje, i nie chce slubu.

        Przypomina mi sie sytuacja ze slubem koscielnym z moim Exem, cywilny owszem byl,
        ale nie chcialam slubu koscielnego, gdyz tesciowa wymagala hucznego wesela a ja
        chcialam tak romantycznie w gronie rodziny. Nie zgadzali sie wiec go nie bylo,
        a do oltarza nie mogli mnie zaciagnac. I dobrze sie stalo patrzac z perspektywy
        czasusmile Historia lubi sie powtarzacsmile

        Nawet dobrze, ze dostalam obuchem po glowie, troche sie ocknelam i zaczelam
        trzezwiej patrzec na ta sytuacje.

        Przyznam sie, ze zaczelam sie bacsad((
    • lilith76 Re: Znowu te piep...one pieniadze:-((( 07.03.07, 16:20
      Wyżalić się możesz smile

      Ale, przychylam się do zdania mrs_ki.
      To jednak dobrze, że jestem wiatrem podszyta i jedną nogą w drzwiach związku. A może zbyt dużo w moim otoczeniu kumpelek rozwódek - one mi zawsze wybijają brutalnie z głowy romantyczność w kwestii pieniędzy i majątku.

      Czy masz jakieś prawne możliwości zaznaczenia twojego wkładu finansowego w firmę "teściowej"? Bo ślub ok, intercyza ok, ale oni niech będą twoimi dłużnikami.

      A facet zachował się jak wypierd.
      Wybaczcie wulgarność.
    • triss_m7 Re: Znowu te piep...one pieniadze:-((( 07.03.07, 16:40
      Przykro mi ze Cie to spotkalo.
      Moja rada - skoro tak zostalas potraktowana to nie miej watpliwosci,
      romantycznosc odloz na bok i zadbaj o swoje interesy. Dobrze ze nadal ufasz
      swojemu facetowi ale postaw sprawe jasno. Powiedz mu co Cie dotknelo prosto w
      oczy bo zachowal sie (sorry) gowniarsko. Nie ma tez co od razu robic dramatu
      ale wyjasnij wszystko szczegolowo zeby wiecej takich niespodzianek nie bylo.
      Trzymaj sie,
      Pozdrawiam!
    • poxywka Re: Znowu te piep...one pieniadze:-((( 07.03.07, 18:36
      luna takie myslenie romantyczne po prostu nie ma sensu; sytuacja w jakiej Cie
      postawili jest paskudna bo nikt z Toba o tym nie porozmawial a do tego
      ewidentnie notariusz chcial Cie zrobic w balona; nie mialo to za wiele
      wspolnego z uczciwoscia ale sam fakt checi podpisania intercyzy mnie nie dziwi;
      ja co prawda tez czuje do tego jakis wstret bo zawieranie zwiazku z
      jednoczesnym zabezpieczaniem sie 'na wszelki wypadek' kloci mi sie z przysiega
      milosci; ale gdy raz sie czlowiek sparzy juz nigdy nie zaufa tak, jak majac lat
      20; ja np nie potrafie juz nie myslec co by bylo gdyby... sad mimo ze moj NM
      jest uczciwy az do bolu; przy rostaniu z exem nagle sie dowiedzialam jaki jego
      zdaniem mam wklad w majatek i troche mi szczeka opadla; dlatego nie dziwi mnie
      sam pomysl i to wlasnie ze strony rodzicow natomiast sposob zalatwienia sprawy
      jest obledny; sa po prostu ludzie z klasa i bez; mam nadzieje ze jak ochloniesz
      przestaniesz sie az tak przejmowac; dbaj o swoje interesy ale nie pozwol zeby
      takie problemy zepsuly Twoj zwiazek i szczescie
      pozdrawiam
      poxywka
    • cleopa Re: Znowu te piep...one pieniadze:-((( 08.03.07, 08:04
      Ja to jestem tak zraniona przez zycie że powiem szczerze cos nie ufam że twój
      facet nie maczał w tym palców...ale ja go nie znam ...

      Po drugie kobieto ,skoro masz dzieci to zadbaj tez o ich przyszlość..w dupie
      czy Twój ex bedzie chcial alimentow od Ciebie czy nie ,dbaj o siebie swoja
      przyszłość i swoich dzieci bo ktoregos dnia obudzisz sie z reka w nocniku..
      A romantyczność jest dobra w wieku lat 17 kiedy sie ufa ze zycie jest
      piekne ,różowe a ludzie dobrzy..
    • luna67 Re: Znowu te piep...one pieniadze:-((( 08.03.07, 11:07
      No tak wczoraj wieczorem byla rozmowa z rodzicami, wyjasnilismy wszystko co sie
      dalo. Wywalilam z siebie meczace mysli, oni naturalnie wszystkiemu zaprzeczali,
      to ich taktyka obrony, tfuj nieladnie, mowili, ze zle ich zrozumielismysmile
      smiechu warte.

      Dowiedzialam sie, ze chodzilo o bardzo duza sume pieniedzy (oprocz materialnych
      srodkow jak dom i samochody) o ktorej moj M nie wiedzial (ja tym bardziej), gdyz
      nigdy nie interesowaly go sprawy finansowe rodzicow, wiedzial tylko, ze nie
      przymieraja glodemsmile)) Ich obawa wedlug nich nie byla bezpodstawna, oni sie
      boja, ze moge wywinac numer jak jego Ex, wierzcie mi, jeszcze nie widzialam tak
      oburzonego mojego M, musialam go uspokajac.

      Teraz sie zastanawiam, czy postapilabym na ich miejscu tak samo (oprucz tego
      zaskoczenia z notariuczem), biorac pod uwage dobro moich dzieci (??? ciezki
      temat). Inaczej wygladala by sytuacja jakby grali w otwarte karty. ( Tak na
      boku, moj M jest jedynakiem i oczko w glowie rodzicow).

      Mojego M kocham jeszcze bardziej i jestem dumna z niego, oswiadczyl im, ze dla
      mnie zrezygnuje z calego spadkusmile)) Zrezygnuje z darowizny (firma) i kupi od
      nich ta firme. Zatkalo ich. ... Balam sie tylko, zeby ojciec w przyplywie emocji
      nie wypaplal tajemnicy rodzinnej.



      • triss_m7 Re: Znowu te piep...one pieniadze:-((( 08.03.07, 11:41
        To to chyba dobrze no nie??
        No i musze odwolac ze Twoj M zachowal sie po gowniarsku bo pokazal chlop klase.
        A i faktem jest ze nie musial wiedzec o pomyslach swoich rodzicow. Sama widzisz
        ze ludzie roznie sie zachowuja i w sumie to trudno sie dziwic jego rodzicom ze
        chca syna zabezpieczyc gdy exia wywinela im jakis numer. Wiem, ze to krzywdzace
        dla Ciebie ale jak slusznie zauwazylas moze w takiej sytuacji chronilabys
        wlasne dziecko? To na prawde trudne. Nie wszyscy potrafia od razu zaufac i
        niestety czesto niewinni pokutuja za bledy bylych. Na szczescie Twoj M wie
        doskonale KTO (a nie co) jest dla niego najwazniejszy. Zycze Wam duzo szczescia!
        Pozdrawiam!
      • lilith76 Re: Znowu te piep...one pieniadze:-((( 08.03.07, 12:33
        Powiedzmy, że sprawa się trochę wyjaśniła, a chłop stanął na wysokości zadania.
        Teściowie zachowali się z gracją rzymskich legionistów w Galii i tyle.
    • weronka77 Re: Znowu te piep...one pieniadze:-((( 08.03.07, 13:15
      Kopnij w tyłek i niedoszłego mężusia i jego rodziców.Szmaty nie ludzie-nie są
      Ciebie warci i czas najwyższy z tego sobie zdac sprawę.
      • natasza39 Re: Znowu te piep...one pieniadze:-((( 08.03.07, 13:43
        weronka77 napisała:

        > Kopnij w tyłek i niedoszłego mężusia i jego rodziców.Szmaty nie ludzie-nie są
        > Ciebie warci i czas najwyższy z tego sobie zdac sprawę.

        Lubię Cie weronka, ale czasem pieprzysz jakbyś miała 16 lat!
        • weronka77 Re: Znowu te piep...one pieniadze:-((( 09.03.07, 11:17
          Natasza-popatrz na sygnaturkęwinkMówię to co myslęwink Ja na szczeście nie mam
          juz ani teściów ani mężawinkNie lubię centusiówwink))Ani ludzi z wężem w kieszeni.
    • natasza39 Re: Znowu te piep...one pieniadze:-((( 08.03.07, 13:48
      Może i te Twoje tescie zachowały się jak słonie w składzie porcelany, ale
      zrozum ich.
      Nie zachowali formy, ale raz się sparzyli. Poprzednia synowa wycyckała ich syna
      i teraz chcą go przed taka sytuacja uchronić, bo pewnie pomyśleli, że
      zakochany, to ślepy pewnie.
      Za to Twój mąż zachował się adekwatnie, możesz być z niego dumna, a teściom
      przebacz, bo nie chcieli Cie raczej zranić, a działali w imię dobra ich
      jedynego dziecka.
      Też mam jedynaka i też zadbałabym o jego interesy.
      No nie w takiej formie, ale jestem zwolenniczką oddzielania uczuć od finansów.
      • ataner30 Re: Znowu te piep...one pieniadze:-((( 08.03.07, 16:22
        > Nie zachowali formy, ale raz się sparzyli. Poprzednia synowa wycyckała ich syna
        >
        > i teraz chcą go przed taka sytuacja uchronić, bo pewnie pomyśleli, że
        > zakochany, to ślepy pewnie.

        tzn. ze jezeli zaprosze gosci do domu i po ich wyjsciu okaze sie ze cos cennego
        zginelo to pozniej za kazdym razem gdy zaprosze kogos do domu mam im powiedziec:
        "bardzo mi milo was goscic, czujcie sie jak u siebie ale przed wyjsciem
        pozwolcie ze przejrze wasze torby czy mi czegos przypadkiem nie podp...scie"?
        I jeszcze dodam: "Tylko nie miejcie do mnie zalu ale wiecie kiedys mialam taka
        sytuacje, ze ....."
        Lune wlasnie w ten sposob potraktowano.

        Co do oddzielania uczyc od finansow - moim zdaniem w zwiazku najwazniejsze jest
        zaufanie w KAZDEJ dziedzinie zycia. Jezeli tego zaufania nie mamy do drugiej
        osoby to nie powinnismy sie z nia wiazac. Jezeli ktos sie raz sparzyl powinien
        to przepracowac i w nowy zwiazek wejsc z "czysta kartka". Owszem zdarza sie tak
        ze ludzie po poprzednich zwiazkach sa juz tak zbrukani ze nie sa w stanie zaufac
        nikomu ale tacy ludzie juz sie nie nadaja do zwiazkow i nie powinni ich zawierac.
        • poxywka Re: Znowu te piep...one pieniadze:-((( 08.03.07, 18:15
          sa pewne sztuczne twory, ktore tak naprawde w przyrodzie nie istnieja
          naleza do nich np. rozklad normalny ale takze i pelne zaufanie oraz 'czysta
          kartka'; pewnie sie po prostu nie zdazylas jeszcze o tym przekonac
          pozdrawiam
          poxywka
          • ataner30 Re: Znowu te piep...one pieniadze:-((( 08.03.07, 22:54
            hmm... ta 30tka w moim nicku to byla aktualna pare lat temu smile
            dzis juz mam "ciut" wiecej lat i ciut wiecej doswiadczenia. Nauczylam sie ze
            nie mozna bezgranicznie ufac niektorym znajomym, przyjaciolkom smile , kolegom z
            pracy, przelozonym, tesciom (tak tesciom, bylam w bardzo podobnej sytuacji jak
            Luna). Ale zawsze bede twierdzic ze osobie z ktora sie idzie przez zycie nalezy
            ufac. I nalezy przerobic w sobie porazke po poprzednim zwiazku tak aby byc
            gotowym zaufac w nowym. Nie zawsze to sie da zrobic z dnia na dzien i trzeba
            sie na nowy zwiazek po prostu przygotowac.

            rozklad normalny..... hmmmm.... istnieje smile tylko rozkladem normalnym nie
            mozna modelowac dowolnie malych probek. Cala populacja jak najbardziej
            odpowiada rozkladowi normalnemu. Tak naprawde wiekszosc ludzi ufa swoim
            partnerom (i cale szczescie !!!). W jakim srodowisku jest najwiecej intercyz
            przedmalzenskich podpisywanych? W show biznesie i czego jest tam jeszcze
            najwiecej w porownaniu z reszta populacji? Rozwodow !!! Bez zaufania nie ma
            milosci, zwiazku. Jezeli nie ufasz w jednej sprawie, nie zaufasz w innych. A
            jezeli nie ufasz to zaczynasz podejrzewac i sie wszystko wali.

            Przed Luna ciezkie dni. Pisze to wlasnie na podstawie wlasnych doswiadczen.
            Jedno dobre w tej sytuacji to to ze M. stanal za nia murem. Jezeli by tak sei
            nie stalo, badz Luna dla swietego spokoju przystalaby na propozycje tesciow to
            nie wrozylabym szczescia temu zwiazkowi. Ale i tak jeszcze nie raz bedzie
            plakala gdy sobie przypomni tamto wydarzenie. Tesciom juz raczej nie zaufa i
            nie stworzy z nimi cieplejszych rodzinnych wiezi. Ale .... obym sie mylila i
            oby jej zycie potoczylo sie inaczej niz moje. Czego ci Luna serdecznie zycze.
            • poxywka Re: Znowu te piep...one pieniadze:-((( 09.03.07, 09:14
              co do rozkladu normalnego nadal sie nie zgodze smile w rzeczywistosci czubek jest
              ostry a ogony 'grube' znaczy ida do gory
              nie potrafie przewidziec sytuacji w jakich sie znajde tak jak nie potrafie
              przewidziec w 100% jak sie w tych sytuacjach zachowam; jak moge wiec zalozyc ze
              partner zachowa sie tak jak sobie to wymyslilam ? jesli wchodzi sie w zwiazek z
              rownym dorobkiem nie ma tematu; jesli dorobek sie rozni ludzie sie
              zabezpieczaja i to wcale nie tylko ludzie po przejsciach; nie chodzi o
              podejrzewanie i sprawdzanie i brak zaufania na codzien; ani ja ani moj NM nie
              mamy zamiaru sie kontrolowac wzajemnie , ale nie musze nabierac nagle praw do
              tego co bylo do tej pory NM - a ma on zdecydowanie wiecej niz ja; jesli
              bedziemy razem nie bedzie podzialu na moje i twoje;
              tutaj jest temat nie partnera Luny ale raczej rodzicow; sytuacja nieprzyjemna
              ale to nie z nimi miala wziac slub; moga przeciez olac kompletnie ich zdanie i
              zrobic co im sie podoba; to ze runely jakies idealy i Luna sie na nich zawiodla
              to jedno - nie byli szczerzy do tej pory; ale Jej zwiazek i zaufanie z NM nie
              ma z tym nic wspolnego

              nikt nie jest czysta karta, kazdy wyciaga wnioski z wlasnych doswiadczen bo one
              go ksztaltuja - nie da sie ich odrzucic; nadal uwazam ze czlowiek w wieku lat
              20 jest jeszcze glupi i naiwny - i bardzo dobrze; ale to nie znaczy ze 15 lat
              pozniej ma byc taki sam;

              pozdrawiam
              poxywka
        • natasza39 Re: Znowu te piep...one pieniadze:-((( 09.03.07, 14:19
          ataner30 napisała:
          Co do oddzielania uczyc od finansow - moim zdaniem w zwiazku najwazniejsze jest
          > zaufanie w KAZDEJ dziedzinie zycia. Jezeli tego zaufania nie mamy do drugiej
          > osoby to nie powinnismy sie z nia wiazac.

          Co innego zaufanie, a co innego zabezpieczenie swoich i swoich dzieci interesów.
          Kochajmy sie jak bracia, ale rozliczajmy sie jak żydzi, to bardzo madre
          pzysłowie.
          Wplątywanie miłosci i uczuc w rozliczenia finansowe i interesy, to bład.
        • natasza39 Re: Znowu te piep...one pieniadze:-((( 09.03.07, 14:24
          ataner30 napisała:
          > tzn. ze jezeli zaprosze gosci do domu i po ich wyjsciu okaze sie ze cos
          cennego
          > zginelo to pozniej za kazdym razem gdy zaprosze kogos do domu mam im
          powiedziec
          > :
          > "bardzo mi milo was goscic, czujcie sie jak u siebie ale przed wyjsciem
          > pozwolcie ze przejrze wasze torby czy mi czegos przypadkiem nie podp...scie"?

          No właśnie, o tym pisałam.
          Nie zachowałabys wtedy formy.
          Gdyby jednak, co jednej z mich znajomych się zdarzyło realnie, gość
          podpieprzyłby ci biżuterię z łazienki, bo tak się właśnie jej stało, to po
          prostu nastepnym razem nie trzymałabyś bizuterii w łazience, kiedy byliby u
          ciebie goście.
          Nie myl chamstwa z rozsądkiem i kalkulacja.
          Podkreslam, że forma jaka wybrali teściowie luny była skandaliczna, jednak nie
          ma się im co dziwić, że próbuja zabezpieczyć swoje i swojego syna interesy.
          Zreszta wyjaśnienie do końca wszystkich kwestii finansowych wprowadza porządek
          między ludźmi.
          Nazdrowiej jest jak nikt nikomu nic nie jest winien i nikt nikomu nic nie
          zawdzięcza
    • kasia_kasia13 Re: Znowu te piep...one pieniadze:-((( 08.03.07, 14:45
      Luna dam Ci dobra rade: zadbaj w koncu o finanse. Jesli nie dla siebie, to dla
      swoich dzieci. Ufalas swojemu Ex i jak na tym wyszlas? Nie placil na dzieci a
      teraz chce alimnetow na siebie. Ufasz teraz swojemu M., mam nadzieje, ze sie
      nie sparzysz. Ale lepiej... ureguluj swoje sprawy finansowe z obydwoma panami.
      • dominika303 Re: Znowu te piep...one pieniadze:-((( 09.03.07, 10:53
        Luna ,
        trzymaj się smile)
        Tesciów , właściwie nieteściów nie zazdroszczę - ale mam podobnych , więc wiem
        jak to smakuje sad
        I radzę jednak udac się do notariusza niekoniecznie tego znajomego teściów, ale
        jednak smile Spiszcie wszystko notarialnie i po kłopocie smile
        Bo takie sytuacje jeszcze sie powtórzą sad
        A teściowie przy każdej waszej kłótni będą tylko w M wzbudzać niepewność wobec
        ciebie , co nie przysłuży sie waszemu związkowi sad

        Najlepiej zamknąc temat raz na zawsze , tak aby kazda ze stron wiedziała na co
        moze liczyc i z czym pewne decyzje się wiążą.

        Pozdrawiam

        • luna67 Re: Znowu te piep...one pieniadze:-((( 09.03.07, 13:47
          Dziekuje za wsparcie,

          Juz kiedys pisalam o tym, ze nie jestem zlosliwym czlowiekiem, ale tym razem nie
          przepuszcze, gdyz znam tesciow i wiem; jak pokaze sie im ze slabej stony i bede
          robila co oni chca, to beda mi na glowe wchodzic.

          Jak postanowilam, tak ma byc, jezeli im sie to nie podoba to moga sobie inna
          synowa szukac, a takiej nigdy nie znajda (slowa mojego Msmile)

          Nikt nigdy nie wtracal sie do mojego zycia, moich decyzji i bylo dobrze, sama
          ponosilam konsekwencje pochopnych decyzji i wypijalam piwo ktore sobie sama
          nawazylam (nie marudzac przy tym), wiec dlaczego ma byc tym razem inaczej? wiem,
          ze jakbym cos zrobila wbrew moim przekonaniom i woli, to by mnie to dreczylo.

          Nie lubie statystyki, ale wiecej ludzi w Niemczech sie rowodzi z podzialem
          majatkusmile

          Mam znajomego doradce finansowego, ktory mi odradza spisywanie czegos na nie
          moja niekorzyscsmile)), gdyz niczego nie mozemy byc pewni na 100%smile Przedstawil
          mi najgorsza wizje jaka mogla by mi sie zdarzyc i doszlam do wniosku, ze ma
          racjesmile

          Postawilam sprawe jasno, albo slub bez zabezpieczenia z obu stron, albo zyjemy
          tak jak zyjemy bez slubu. Zastanowie sie pozniej jak mam dalej postepowac,
          jezeli moj M zmieni zdanie w lecie (w co watpie, ale...), bede wtedy wiedziala
          na czym stoje. Jak narazie jestem za mojego M 100% pewna, kocham go a on mnie,
          ale jak juz pisalam, nie nalezy nigdy mowic NIGDY.

          Ach i jeszcze jedno, w testamencie uwzglednili tylko biologiczna wnuczke, moj M
          narazie nie wie o tymsad(( Bedzie jeszcze haja, ze hejsad((

          • dominika303 Re: Znowu te piep...one pieniadze:-((( 09.03.07, 14:54
            Luna ty ze ślaska jesteś???
            wiesz ta "haja" smile
            • luna67 Re: Znowu te piep...one pieniadze:-((( 09.03.07, 17:40
              no pywniesmile)) to z "podworka" zostalosmile bo domu i w szkole bylo zabronionesmile
              • dominika303 Re: Znowu te piep...one pieniadze:-((( 09.03.07, 17:46
                Luna smile)
                ja tylko tam kilka lat mieszkałam wink

                ale masz rację na podwórku dzieci wszedzie troszkę inaczej mówią niż w domu, a
                tam jeszcze gwara dochodzi - fiu fiu wink
                Pamietam jak synek kolezanki w przedszoku ( chodziłam czasami po niego) do mnie
                mówił po polsku, ale juz za bramą to mu się gadoło, że hej smile))A miał wtedy
                całe 4 lata wink

                Pozdrawiam
                • luna67 Re: Znowu te piep...one pieniadze:-((( 09.03.07, 18:10
                  Znam kilka gwar, ze wzgledu na kilkakrotna zmiane mieszkania zwiazane z praca
                  mojego taty. A ze moj tato z moja mama nie mogli sie rozstac nawet na pare
                  tygodni, musielismy sie wluczyc za nim, to bylo dla mnie bardzo ekstycujace,
                  nowe miejsca, nowe kolezanki, nowa gwara, ktora nalezalo szybko opanowac, zeby
                  byc akceptowanymsmile))

                  Mialam naprawde piekne dziecinstwo, moi rodzice do tej pory nie moga bez siebie
                  dlugo wytrzymac, az milo popatrzyc jak starsi ludzie sie tak kochaja.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja