domisia26
23.03.07, 09:20
Jestem zla, musielismy przedluzyc nasz pobyt za granica, z powodu awarii
samochodu, przejechalismy 400 km, i auto odmowilo dalszej jazdy, ja mam kupe
spraw w polsce do pozalatwiania, i nic z tego, jeszcze na odlidzi zadnej
kawiarni przy autostradzie nic tylko ubikacje, postuj dla tirow, udalo nam
sie zjechac z autostrady na ten parking, cale szczescie ze telefon dzialal
kom. zdzwonilam do siostry, i szfagier przyjechal laweta, a moj ojciec
samochdem i nas zabrali, czekalismy zmarznieci z synkiem 5 godzin cale
szczescie ze ciuchy mielisny ubralismy sie na cebyle i jakos przetrfalismy.
Najgorsze bylo ze jak zawsze ex musi wyczuc pore i dzwonic, w trakcie awarii,
zadzwonila do mojego , ze jedzie z dzieckiem do prywatnej kliniki uszu w
Poznaniu bo wykryla jakas pani lekarz ze dziecko ma niby nie dosluch i musi
aparat nosic, krzyknela zt to 7500 tysiaca kosztuje i ze muj ma myslec.
Najleprze jest to ze jak dotarlismy na miejsce, to weszlam w internet,
znalazlam w poznaniu nie klinike , a NZOZ, laryngologi i uszu i jesli ma sie
skierowanie od rodzinnego to wszystko jest bezplatnie, po drugie zadwonilam
tam aby sie dowiedziec o te aparaty sluchowe, i okazyje sie ze cyfrowe sa od
1500 zl do 7500 tysiaca zalezy od tego jakie dz\iecko potrzebuje ale ze te
tansze sa prawie takie same jak te drogie. Dowiedzialam sie równiez o
refundacji, 3500 tysiaca, wiec ex moze wybrac taki za 4000 tysiace a nie
7500tys.
zastanawialo nas to ze mala co roku ma badania uszu, po drenarzu i slyszy
100% a teraz raptownie po miesiacu od badania co juz nie slyszy?.
Wiem jedno ex ma dlugi i wydaje sie nam ze chce od nas wyciagnac kase, ale
jej sie to nie uda, juz ja jej to obiecuje. Sprawdzimy wszystko po
przyjezdzie do Polski.