jestem zla jak diabli i do tego tel. od exsi.

23.03.07, 09:20
Jestem zla, musielismy przedluzyc nasz pobyt za granica, z powodu awarii
samochodu, przejechalismy 400 km, i auto odmowilo dalszej jazdy, ja mam kupe
spraw w polsce do pozalatwiania, i nic z tego, jeszcze na odlidzi zadnej
kawiarni przy autostradzie nic tylko ubikacje, postuj dla tirow, udalo nam
sie zjechac z autostrady na ten parking, cale szczescie ze telefon dzialal
kom. zdzwonilam do siostry, i szfagier przyjechal laweta, a moj ojciec
samochdem i nas zabrali, czekalismy zmarznieci z synkiem 5 godzin cale
szczescie ze ciuchy mielisny ubralismy sie na cebyle i jakos przetrfalismy.

Najgorsze bylo ze jak zawsze ex musi wyczuc pore i dzwonic, w trakcie awarii,
zadzwonila do mojego , ze jedzie z dzieckiem do prywatnej kliniki uszu w
Poznaniu bo wykryla jakas pani lekarz ze dziecko ma niby nie dosluch i musi
aparat nosic, krzyknela zt to 7500 tysiaca kosztuje i ze muj ma myslec.
Najleprze jest to ze jak dotarlismy na miejsce, to weszlam w internet,
znalazlam w poznaniu nie klinike , a NZOZ, laryngologi i uszu i jesli ma sie
skierowanie od rodzinnego to wszystko jest bezplatnie, po drugie zadwonilam
tam aby sie dowiedziec o te aparaty sluchowe, i okazyje sie ze cyfrowe sa od
1500 zl do 7500 tysiaca zalezy od tego jakie dz\iecko potrzebuje ale ze te
tansze sa prawie takie same jak te drogie. Dowiedzialam sie równiez o
refundacji, 3500 tysiaca, wiec ex moze wybrac taki za 4000 tysiace a nie
7500tys.
zastanawialo nas to ze mala co roku ma badania uszu, po drenarzu i slyszy
100% a teraz raptownie po miesiacu od badania co juz nie slyszy?.
Wiem jedno ex ma dlugi i wydaje sie nam ze chce od nas wyciagnac kase, ale
jej sie to nie uda, juz ja jej to obiecuje. Sprawdzimy wszystko po
przyjezdzie do Polski.
    • kasia_kasia13 Re: jestem zla jak diabli i do tego tel. od exsi. 23.03.07, 11:10
      > Najgorsze bylo ze jak zawsze ex musi wyczuc pore i dzwonic, w trakcie awarii,
      > zadzwonila do mojego , ze jedzie z dzieckiem do prywatnej kliniki uszu w
      > Poznaniu bo wykryla jakas pani lekarz ze dziecko ma niby nie dosluch i musi
      > aparat nosic, krzyknela zt to 7500 tysiaca kosztuje i ze muj ma myslec.
      > Najleprze jest to ze jak dotarlismy na miejsce, to weszlam w internet,
      > znalazlam w poznaniu nie klinike , a NZOZ, laryngologi i uszu i jesli ma sie
      > skierowanie od rodzinnego to wszystko jest bezplatnie, po drugie zadwonilam
      > tam aby sie dowiedziec o te aparaty sluchowe, i okazyje sie ze cyfrowe sa od
      > 1500 zl do 7500 tysiaca zalezy od tego jakie dz\iecko potrzebuje ale ze te
      > tansze sa prawie takie same jak te drogie. Dowiedzialam sie równiez o
      > refundacji, 3500 tysiaca, wiec ex moze wybrac taki za 4000 tysiace a nie
      > 7500tys.
      > zastanawialo nas to ze mala co roku ma badania uszu, po drenarzu i slyszy
      > 100% a teraz raptownie po miesiacu od badania co juz nie slyszy?.
      > Wiem jedno ex ma dlugi i wydaje sie nam ze chce od nas wyciagnac kase, ale
      > jej sie to nie uda, juz ja jej to obiecuje. Sprawdzimy wszystko po
      > przyjezdzie do Polski.

      Rozumiem, ze glownym problemem jest to, ze Ex zadzwonila nie w pore oraz, ze
      byc moze beda potrzebne pieniadze. Czy Twoj M. przejal sie choc troche
      problemem niedosluchu u corki?
      • olga721 Re: jestem zla jak diabli i do tego tel. od exsi. 23.03.07, 13:37
        Trafnie to ujęłaś. Zapewne autorka listu jest zła na całą tą sytuację, ale
        gdyby to chodziło o jej dziecko, myślę, że wybrałaby aparat najlepszy z
        możliwych, co mogłoby się = najdroższy.
        • m-jak-magi Re: jestem zla jak diabli i do tego tel. od exsi. 23.03.07, 15:13
          ja na miejscu autorki zainwestowalabym w slownik ortograficzny. sama robie
          bledy, ale ilosc bledow w jej poscie po prostu mnie porazila.

          co do meritum - 7500 zl to rzeczywiscie wysoka cena, ale winic mozna raczej NFZ
          ze nie chce dofinansowywac, a nie matke, ktora kieruje sie dobrem dziecka.
          • e_r_i_n Re: jestem zla jak diabli i do tego tel. od exsi. 23.03.07, 17:39
            Podejscie do ceny aparatu zalezec powinno moim zdaniem od mozliwosci rodzicow.
            Wiadomo, ze kazdy chcialby to, co najlepsze dla dziecka, ale jesli jest poza
            zasiegiem finansowym, trzeba sie zadowolic czyms tanszym.
            Dodatkowo, autorka watku:
            1. nie musi sie emocjonowac stanem zdrowia dziecka swojego meza;
            2. pisze ona o swoich odczuciach, nic nie piszac o reakcji faceta, wiec
            wysnuwanie jakichkolwiek wnioskow na ten temat jest nieuzasadnione

            Facet jest dorosłym człowiekiem, odpowiedzialnym za siebie. Next nie jest drugim
            wcieleniem tego faceta.


            ZAGINĄŁ!

            "Nic tak nie prowadzi na manowce jak poczucie wielkiej misji"
            • kasia_kasia13 Re: jestem zla jak diabli i do tego tel. od exsi. 23.03.07, 19:29
              e_r_i_n napisała:

              > Podejscie do ceny aparatu zalezec powinno moim zdaniem od mozliwosci rodzicow.
              > Wiadomo, ze kazdy chcialby to, co najlepsze dla dziecka, ale jesli jest poza
              > zasiegiem finansowym, trzeba sie zadowolic czyms tanszym.

              Wydaje mi sie, ze telefon matki byl "na goraco", dowiedziala sie o problemie
              dziecka, byla w drodze do lekarza, najprawdopodobniej zdenerwowana i zadzwonila
              do osoby, ktora uznala za stosowne powiadomic o calej sytuacji, czyli ojca
              dziecka. Gdy emocje opdana, lekarz doradzi jaki aparat bedzie najlepszy rodzice
              powinni spokojnie usiasc i przedyskutowac finanse.

              > Dodatkowo, autorka watku:
              > 1. nie musi sie emocjonowac stanem zdrowia dziecka swojego meza;
              > 2. pisze ona o swoich odczuciach, nic nie piszac o reakcji faceta, wiec
              > wysnuwanie jakichkolwiek wnioskow na ten temat jest nieuzasadnione

              Stanem zdrowia sie nie musi przejmowac, ale bardzo sie przejecha finansowa
              strona sprawy, mimo iz to nie do niej zwrocono sie o pomoc.

              A reakcja dziwna. Nie wyobrazam sobie, ze gdyby jedna z najblizszych dla mnie
              osob (moj maz), otrzymal telefon, ze kolei jednej z najblizszych mu osob
              (dziecku) grozi kalectwo, jedyna moja reakcja na jego problem (bo to chyba tez
              problem ojca?) bylaby wscieklosc, ze telefon jest nie w pore (taaaak,na pewno
              Ex zlosliwie zadzwnonila nie w pore).

              • e_r_i_n Re: jestem zla jak diabli i do tego tel. od exsi. 23.03.07, 20:32
                kasia_kasia13 napisała:

                > A reakcja dziwna. Nie wyobrazam sobie, ze gdyby jedna z najblizszych dla mnie
                > osob (moj maz), otrzymal telefon, ze kolei jednej z najblizszych mu osob
                > (dziecku) grozi kalectwo, jedyna moja reakcja na jego problem (bo to chyba tez
                > problem ojca?) bylaby wscieklosc, ze telefon jest nie w pore (taaaak,na pewno
                > Ex zlosliwie zadzwnonila nie w pore).

                Wiesz, jak opadną emocje, też pomyśli spokojnie wink
                Pewnie, ze nie zadzwoniła złośliwie, wiedzac, ze maja problem z autem, ale
                zdarza sie, ze jakas osoba czesto dzwoni nie w czasie, stad pewnie taka reakcja.
                A tak w ogole, to matka sama sprowadzila problem do kasy (mowiac, ze trzeba 7500
                i niech facet o tym mysli), tak wiec autorka zareagowala na ten komunikat MATKI
                dziecka.
    • anastazjapotocka Re: jestem zla jak diabli i do tego tel. od exsi. 23.03.07, 17:40
      Macocha nie musi się przejmować słuchem pasierbów, a matka i owszem.
      To dobrze, że wszystko sprawdziłaś, teraz już wiesz, na ile naciąga Twojego
      męża jego była powołując się na kalectwo jej dziecka.
      A te 7 500 zainwestuj w SWOJE WŁASNE dziecko.
      I cześć.
      Na drugi raz nie denerwuj się, tylko odbierz mężowi telefon i wyłącz. Albo
      wrzuć w kałużę. Nie warto się stresować dodatkowo. Tym bardziej, że jak widzę,
      w sytuacjach kryzysowych możesz liczyć tylko na swoją włąsną rodzinę.
      Nie martw się gramatyką.
      Nie jesteś pisarką.
      • phidyle Re: jestem zla jak diabli i do tego tel. od exsi. 23.03.07, 18:01
        Nawet gdyby istniala koniecznosc zakupu urzadzenia za 7500, to zdaje sie, ze
        rodzice powinni podzielic sie po polowie wydatkiem, wiec nie wiem, czemu to
        jedynie facet autorki postu mialby "myslec".A juz na pewno nie jest to problem
        macochy i nie musi ona rowniez przejmowac sie sluchem pasierbicy. Moze ale nie musi.
    • domisia26 Sprawa wyjasniona w 100% . 23.03.07, 23:50
      Witam nie pisalam bo nie ma mnie w polsce jesli chodzi o bledy ortograficzne ta
      klawiatora nie posiada polskiego.

      Po drugie naskoczylyscie na mnie wszystkie jakbym byla ta najgorsza ale
      zauwazylam ze to na tym forum jest coraz czestrze walenie jadem, nie dajac sie
      wytlumaczyc ale to szczegol.

      Po drugie do Kasi_Kasi13 wiem ze lubisz byc zlosliwa i beszczelna ale taka
      widze masz kulture osobista.

      Co do sprawy malej i ex, po pierwsze odpisze do tych co jadem wala w moja
      osobe, bardzo mocno przejmuje sie stanem zdrowia dzieci zarowno mojego syna jak
      i corki mojego. Moj M tez bardzo sie tym przejmuje, poniewaz jak pisalam na
      poczatku jak tu przyszlam mala ma problemy ze zdrowiem, nie miala ze sluchem,
      Moj m jest dobrym ojcem, poniewaz ex nigdy nie miala zamiaru i nie chciala
      informowac go o stanie zdrowia malej, mojM sam sie tym zajal, ma kontakt na
      boerzaco z wszystkimi lekarzami, z terapeutami, laryngologami, psychologiem,
      nauczycielka w szkole, sadownie zalatwial po rozowdzie papier aby moc
      dowiadywac sie o stan zdrowia i szkole o jej zycie, ja rowniez bardzo sie tym
      przejmuje.

      Wiemy co malej dolega lub dolegalo, moj kontaktuje sie z matka ale ona piate
      przez dziesiate gada, wiec zaraz za telefon i dzwoni do lekarzy wychowawaczyni,
      udalo mu sie zalatwic ze jesli nie bedzie mogl przyjechac to telefonicznie sie
      skontaktuje. Kiedy ex zadzwonila z ta informacja bylismy raz po awarii dwa ona
      jeszcze zadzwonila z dodatkowym problemem, mialismy dosc, zamiast martwic sie o
      to jak zjechac martwilismy sie o dzieci zeby nasz synek nie zamarzl,i co sie
      dzieje z jego córka, jak zwykle ex wszystko mowila chaotycznie, nie powiedziala
      jaka klinika nic a nic, tylko ze taki wydatek i mamy sie martwic nie on sam
      tylko my, bo wie ze ja bardzo lubie ich dzieco i ja mam tez o tym wiedziec,
      wyskoczyla ze mamy kredyt brac i takie tam. Bylam w szoku. Dzisaj dopiero od
      rana na spokojnie, po tym wszystim siedlismy z mezem wzielismy telefon i
      dzwonilismy do lekarzy do polski znalexlismy ta niby klinike, moj rozmawial z
      lekarzem ktory skierowa mala na takie badania uszu na badania a nie na aparat
      sluchowy. Sprawa sie wyjasnila malej nic nie jest, musi miec przeprowadzony
      drenaz co kilka lat teraz dojrzewa i po kilku latach to trzeba zrobic, maly
      zabieg. To nie jest klinika i za nic sie nie placi, aparat narazie jej nie jest
      potrzebny, dostalismy nr telefonu do tego szpitala, i po przeslani dokumentow
      sadowych moj sie dowiedzial wszystkiego.

      Po co exsi byly te pieniadze, na splate dlugow swoich dlugow, a nie naszych, i
      jak zwykle probowala zdobyc te pieniadze wykorzystujac mala.

      Teraz sie nie martwimy moj zadzwonil do ex probowal z nia pogadac nie mowiac ze
      wszystko wie, ona juz zaczela kracic ze dopiero jak wroci to powie mu czy
      potrzebuje tego aparatu czy nie, a jak moj powiedzal o cenach i ze te tansze
      wcale nie sa gorsze, i ze dofinansowanie ma , to byla w szoku z kad on to wie.

      Ja mam troche znajomosci, dowiedzialam sie ze narobila dlugow na mieszkaniu, na
      telefon domowy, i ze to musi splacic jak najszybciej, tak nas probowala urobic.
      Mojemu powiedziala na koniec ze sie odezwie pozniej, i ze zobaczy i sie
      wylaczyla.

      Do szkoly tez dzwonil matka mu powiedziala ze mala zostala zwolniona z zajec bo
      wyjazdza a wychowawczyni powiedizala ze nie i ze bedzie wszkole do swiat.

      poprostu nas oklamala, po raz kolejny, dlatego bylam taka wsciekla, ze znow nas
      wykorzystac chce, mama zawsze ma od nas pomoc, moj i ja rowniez interesuje sie
      jej stanem zdrowia zyciem, szkola, moj nigdy nie doposcilby do tego aby jego
      dziecio stala sie krzywda.

      Teraz wiecie jaka jest ta sytuacja, i wiecie jaka jest prawda, my tez, i bez
      wzgledu na wszystko na to jak ex nas traktuje nie zapomnimy o malej i pomocy
      dla niej.

      Jesli chodzi o pisownie naprawde nie mam jak pisac ortografi, jestem zmeczona
      tymi dniami, ciesze sie tylko ze juz dzisaj odebralismy samochod z naprawy i do
      domu wracamy w niedziele.

      Mala cieszy sie ze ja po swietach odwiedzimy, moj powiedzial ze z ex
      przeprowadzi po raz kolejny powazna rozmowe ale czy to poskutkuje nie wie , bo
      ona zachowuje sie jak dziecko.

      • kleo1 Re: Sprawa wyjasniona w 100% . 24.03.07, 08:48
        Ten typ kobiet się nie zmieni. Dobrze, że ok. I dobrze, że mąż taki rozsądny smile
      • kasia_kasia13 Re: Sprawa wyjasniona w 100% . 24.03.07, 11:03
        Dzisaj dopiero od
        > rana na spokojnie, po tym wszystim siedlismy z mezem wzielismy telefon i
        > dzwonilismy do lekarzy do polski znalexlismy ta niby klinike, moj rozmawial z
        > lekarzem ktory skierowa mala na takie badania uszu na badania a nie na aparat
        > sluchowy.

        Nie wiedzialam, ze lekarze udzielja informacji o stanie zdrowia pacjentow przez
        telefon....
        • anastazjapotocka Re: Sprawa wyjasniona w 100% . 24.03.07, 11:30
          No i dobrze. Nie daj sobie w kaszę dmuchać. Jak eksiowa narobiła długów, to
          niech je spłaca. Straszana baba, pokaż jej, gdzie jest jej miejsce w szeregu.
          I kontroluj wszystkie wydatki.
          A 7500 to naprawdę bardzo dużo pieniędzy. I to nie tylko w Polsce.
      • natasza39 Re: Sprawa wyjasniona w 100% . 24.03.07, 12:19
        Nie dziw się, że dziewczyny na Ciebie naskoczyły, bo twój pierwszy post, był
        taki, ze w sumie nie wiadomo o co chodziło.
        Czy o to, ze exia śmiała dzwonić w czasie kiedy wy mieliście awarię?
        Czy tez dlatego, że ex wymyśliła najdroższy aparat dla dziecka, a nie najtańszy?
        Czy może o to, że narobiła długi i chce was naciągnąć?


        W każdym bądź razie u normalnie myślących osób raczej normalnym jest, że każda
        matka chce aby jej dziecko miało, w przypadku perypetii zdrowotnych, najlepszą
        opiekę, najlepsze lekarstwa itp, etc.
        Więc, w tym kontekście te 7 500 zł nawet nie bulwersuje.
        W kontekście tego co napisałaś później jest po prostu podłe.
        I nie chodzi mi o podłość ex w stosunku do was, ale w stosunku do własnego dziecka.
        Jak bowiem można wykorzystać chorobę własnego dziecka, aby wyciągnąć pieniądze,
        to mi się to w pale po prostu nie mieści.
        Gdyby jednak faktycznie potrzebny był aparat dziecku, to wiadomo, że trzeba się
        postarać o lepszy. Ty chyba nie widziałaś tych refundowanych przez NFZ, ze
        piszesz coś o takiej możliwości. Aparaty refundowane są bardzo widoczne,
        olbrzymie, po prostu i niewygodne. Mówię o tych, które refundowane sa dorosłym,
        bo mam w rodzinie osobe nosząca taki aparat, wiec wiem, ze to koszmar.
        Jak sie ma lat 40,50 to się ma generalnie w dupie, czy inni widza coś takiego w
        uchu czy tez nie, ale jak się ma lat kilka, czy kilkanaście to jest to
        zasadniczym problemem.
        Więc ocena oszczędności w tym temacie piszacych dziewczyn była jednoznaczna.
        Inaczej myślałabyś, gdyby nie daj Boze twoje dziecko potrzebowało takiego aparatu.
        Ręczę ci, że chciałabyś aby to było najlepsze urządzenie.


        Na przyszłość, radzę nie denerwować się pomysłami exi co do zakupów nowych
        aparatów i innych rzeczy.
        Na chłodno przeanalizować, popytać i M powinien osobiście jechać z dzieckiem do
        takiej kliniki i zapytać, dowiedzieć się u źródła. jeśli byłaby potrzeba zakupu
        takiego urządzenia, to przecież można na chłodno i rzeczowo przeanalizować ze
        specjalista które urządzenie byłoby najlepsze, a nie podniecać się niepotrzebnie
        podejrzewając ex nie wiadomo o co.
        Co do ortów w pierwszym poście, to oczywiście brak polskich fontów wyjaśnia, że
        nie można napisać "ó" "ę" "ą", ale absolutnie nie wyjaśnia, dlaczego pisze się
        "muj", a nie "moj".
        Pozdrawiam


        • natasza39 Re: Sprawa wyjasniona w 100% . 24.03.07, 12:24
          Oczywiście przykłady ortów, nie były konkretnie wyjęte z twoich postów. Był to
          tylko przykład edukacyjny, żeby nie było, ze się czepiam.
    • mangolda pisownia 24.03.07, 15:12
      Dominiko!
      skoro nie jesteś Polką nie musisz przejmować się gramatyką, ani ortografią. IMO
      posługujesz się naszym językiem zupełnie dobrze, jak dla mnie First Certificate
      in Polish smile Pisałam tak samo w języku Szekspira po 4 latach nauki.
Pełna wersja