Jego eks wszystko rozwala, a On na to pozwala...

25.03.07, 21:47
Witam was wszystkie. Jestem to nowa, ale z tego co czytam - macie duuużo
zdrowego rozsądku, a tego mi chyba przede wszystkim trzeba smile
Mam nadzieję, że nie zanudzę Was swoją historią, a Wy jakoś to ocenicie.
Przez ponad 2 lata byłam z człowiekiem, który ma córke - nastolatkę. Od ponad
1,5 roku jest po rozwodzie. Jego była żona stosowała najróżniejsze metody
umilania mi życia. Od nachodzenia w domu, robienia awantur w biurze,
wydzwaniania do mnie i obrzucania wyzwiskami, po rzucanie gróźb. To wszystko
było kontynuowane również po rozwodzie. Ale nie to jest najgorsze. Ona
wydzwania z każdą pierodłą do Niego - a swojego eks, czasami po kilkanaście
razy na dzień. Stoi na skrzyżowaniu i nie wie gdzie skręcić - dzwoni do
Niego, zepsuł się samochód - tel., ma zły humor - tel., coś u niej w
rodzinie - tel., itd. Ja nie mam żadnego kontaktu z Jego dzieckim, bo nie
może moje imię nawet paść w rozmowie, żeby nikogo nie denerowować (pewnie
dziecku psychikę od razu skrzywię). Ba, nie mogę być nawet wspomniana w
rozmowie z eks, bo wtedy jest furia i awantura. Po prostu nie mogę istnieć.
Ale wydzwaniać z każdą bzurą to ona moze i On zawsze odbiera, odpowiada,
pomaga. Bo uważa, że tak trzeba. Ostatnio był chory. Ona zamówiła mu lekarza,
przesłała leki, wydzwaniała co 10 minut jak się czuje, itd. Nie wytrzymałam.
Powiedziałam dość. Walczyłam od dawna o ukrócenie tych telefonów.
Tłumaczyłam, że nie da sie żyć w 3 osoby, że ja rozumiem kontakty z córką,
nigdy ich nie utrudniałam, sama czasami wiele godzin rozmawiałam z nim na jej
temat, żeby mu lepiej przybliżyć psychikę dziewczynki w jej wieku (czasami i
prezenty dla niej też wybierałam, ale oczywiście nigdy nie mogłam zostać z
nimi skojarzona), ale nie mogę się pogodzić, że jego eks rozwala nasz
związek, ze on na to pozwola, że nie ukróci tych bezsensownych telefonów. On
uważa, że ja przesadzam, że nie powinnam się o to denerować, że prosząc by
zaczął w rozmowach z nią wymawiać moje imię (np. jej pytanie: "jak dojedziesz
do lekarza?", Jego odp: "Już sobie to zorganizowałem", zamiast powiedzieć, ze
ja z nim jadę) chcę wojny, bo niby nie wiem do czego ona jest zdolna, itd.
Przypominam - są od 1,5 roku po rozwodzie, od 3 lat nie mieszkają ze sobą. My
jesteśmy razem 2 lata. I on uważa, że ja nie mam racji, że ograniczam jego
wolność. Właśnie się wyprowadził, powiedział, że to koniec naszego związku,
że to oczywiście przeze mnie. Na moje pytanie dlaczego tak trudno mu
zrezygnowac z telefonów od eks, że woli zniszczyć związek ze mną,
odpowiedział, że to jest moja interpretacja. A co ja mam mysleć?
Dziewczyny - ja nie mam prawa jeździć do domu, który on wybudował dla córki
(córka i eks mieszkają w jeszcze innym mieszkaniu), nie mam możliwości
żadnego kontaktu z jego dzieckim (mieszkamy w jednym mieście), on jedzie z
córką na konie w sobotę, ja spędzam czas samotnie, jego była żona nie może
usłyszeć mojego imienia, zeby nie wpaść w furię, a jednocześnie uważa, że
moze wydzwaniać do niego w swoich sprawach po kilka razy dziennie. Kiedy ja
zadzwoniłam do niego jak był na spacerze z córką to oczywiście dostałam
telefon od eks, jak w ogóle śmiem dzwonić kiedy on spędza czas z dzieckiem.
Oczywiście wszystko okraszone niewybrednymi wyzwiskami. Co mam robić? Boje
się, że to koniec. Czy któraś z Was była w podobnej sytuacji? Dlaczego On na
to pozwala, skoro wcześniej zdecydował sie na rozwód, na zmiany, powtarzał w
nieskończonośc, że mnie kocha? Jestem bezradna...
    • olga721 Re: Jego eks wszystko rozwala, a On na to pozwala 25.03.07, 23:25
      Sorry, ale rozśmieszył mnie ten post. Dziewczyno, skoro gościu ma nastoletnią
      córkę, to musi być po 30-ce a zachowuje się jak gówniarz.
      Postaw ultimatum albo Ty albo przeszłość. Skoro tak się zachowuje, to widocznie
      nie pożegnał się jeszcze z przeszłością (a jesteście przecież razem 2 lata).
      Nic innego Ci nie pozostaje, jak powiedzieć facetowi good bye.
    • kati27 Re: Jego eks wszystko rozwala, a On na to pozwala 25.03.07, 23:35
      hej z tego co piszesz wygląda, że on nie zakończył swojego życia z byłą
      małżonką. Nieładnie. Przecież są dla siebie obcymi ludźmi, których kontakt
      powinien wynikać z faktu, iż mają wspólne dziecko i tyle. Może, pewna nie
      jestem, babka nie pogodziła się z faktem, że nie tworzą już wspólnej rodziny
      stąd brak akceptacji odrębności życia i problemów i Twojej osoby. Trudno widzieć
      tutaj Twoją winę bądź udział w tym, że Twój partner akceptuje te durne telefony
      i durne problemy swojej eks. Trudno też obojętnie czytać, że masz sama spędzać
      weekendy a Twoja osoba jest ukryta.
      Odnosząc się do Twojego pytania ja w takiej sytuacji nie byłam i życzę Tobie
      abyś również długo nie musiała znosić tego typu historii. Nie można być tą
      trzecią, tą o której nikt nie wie, ta która ma być ważnym członkiem nowej
      rodziny a jest "czarną owcą". Myślę, co bym zrobiła na twoim miejscu (na
      podstawie kilku informacji które napisałaś) - albo próbowałabym rozmawiać ze
      swoim partnerem albo rzuciłabym go w cholerę, skoro to właśnie Ciebie próbuje
      obwiniać za całą sytuację i za to, że jesteś obrażana przez eks (jakim
      prawem???) i za to że nie chcesz być na marginesie. Trzymaj się i pamiętaj że
      pośpiech to zły doradca
      • anirac Re: Jego eks wszystko rozwala, a On na to pozwala 26.03.07, 11:36
        Masz racje kati - ona nie pogodzila sie z Jego odejsciem. Potrafila do mnie
        wydzwaniac, ze ona go kocha i zrobi wszystko by do niej wrocil. Nigdy nie
        znizylam sie do jej poziomu, nigdy nie podnioslam glosu, nigdy nie komentowalam
        jej slow tylko ucinalam wszelka dyskusje. Nalegalam tyko na Niego by to
        wreszcie uporzadkowal do konca. Ale jego argument jest taki, ze on ma swoje
        metody i nie bedzie stosowal moich. Bo,ze niby moje prowadza do wojny, a on nie
        chce byc postrzegany jako dran, ktory zostawil bezradna zone i dziecko. Wiec po
        co w ogole sie rozwodzil? I jego ironiczne slowa na pozegnanie: " Ty sobie
        przeciez poradzisz". Widocznie trzeba byc kobietka, ktora blaga o milosc, ktora
        jak nie wie gdzie jest jakis klawisz na komputerze to dzwoni do bylego meza o
        pomoc. Wtedy jest ok.
        Rozmawiam z nim, kati, probowalam.
        Nic nie dociera...
    • mamaika Re: Jego eks wszystko rozwala, a On na to pozwala 26.03.07, 02:26
      Zmień faceta, po co Ci ktoś kto żyje tak na dobrą sprawę z kim innym . Swoją
      drogą to nie rozumiem po co się rozwodził
    • capa_negra Re: Jego eks wszystko rozwala, a On na to pozwala 26.03.07, 08:07
      Upij sie ze szczęscia,ze sie wyprowadził.


      Poważnie - takie zycie to nie zycie.
      Troche poboli , a potem poczujesz sie lżejsza o 20 kg i młodsza o 10 lat ...
      Daj sobie spokój - szkoda twoich nerwów i dalszych straconych lat
      • mrs_ka Re: Jego eks wszystko rozwala, a On na to pozwala 26.03.07, 09:03
        Capa Negra ma rację. I to w porządne Dom Perignon zainwestuj, a nie w pospolite
        wino musujące, bo jest co opijać: właśnie Los uchronił Cię przed wejściem w
        takie g..o, że nawet sobie nie wyobrażasz. Za to my- szkolone na setkach postów
        i problemów macoszych- doskonale to sobie wyobrażamy, bo nawet wdzięczny problem
        "nienormalna eks żona" jest niczym w porównaniu z problemem "nieodpępowiony
        mężuś, który odpępowić się nie chce".
        Byłabyś za kochankę i popychadło bez praw, którym łaskawie wolno kochać, ale nie
        wolno niczego oczekiwać, bo inaczej obsztorcuje Cię eks żona. Ciekawy sposób na
        menage a trois, ale żaden normalny człowiek by tego nie wytrzymał.
        Znajdziesz jeszcze faceta, który na Ciebie zasługuje, zobaczysz.

        a.
        • capa_negra AMEN :-)))) 27.03.07, 09:23
          Dodam jeszcze, ze za mlodości durnej i chmurnej przerobiłam na własnej skórze
          takiego nieodpępowionego.
          Pomijam fakt , ze ja odżyłam i że w nowym związku wreszcie sie dowiedziałam jak
          może wygladać zycie i jak facet może zabiegac i dbac o kobiete ....i nie to
          najlepsze było.

          Najlepszy był wyraz bezdennego niedowierzania na twarzy owego nieodpepowionego
          gdy mu powiedziałam, ze zostaje wykopsany z mojego zycia na zawsze.
          Nie mógł uwierzyć....
          Nie dotarło nawet jak mu podałam date slubu.....
          Dzwonił do mnie jeszcze rok po slubie - myslałam, że sie ze smiechu o sciane
          zabije...

          Takie wrażenia sa bezcenne .,..i jedynie czasami sobie mysle jaka ja bezdennie
          głupia byłam, ze sie pozwoliłam wykorzystywać gnojowi przez 7 długich,
          straconych lat.
          Amen
    • triss_m7 Re: Jego eks wszystko rozwala, a On na to pozwala 26.03.07, 09:38
      Powodzenia na nowej drozdze!
      Powaznie, nawet sie za tym czlowiekiem nie ogladaj bo nie warto. To ze boli i
      jeszcze pewien czas bedzie bolec to normalne bo w koncu dwa lata robia swoje.
      Tak jak napisaly dziewczyny - poczujesz sie pozniej wspaniale i wspominac
      bedziesz jakie mialas szczescie ze cos Cie ochronilo przed chorym zwiazkiem.
      Powodzenia i glowa do gory,
      Z kazdym dniem bedzie coraz lepiej wink
    • kicia031 Powiem krotko 26.03.07, 10:37
      Panu - kopa
      Zycie jest piekne, jest wiosna.
      Pol swiatu tego kwiatu.
    • anirac Re: Jego eks wszystko rozwala, a On na to pozwala 26.03.07, 10:44
      Dziekuje Wam za odzew. Wiem,ze to nienormalne, sama nie moge uwierzyc ze taka
      sytuacja tak dlugo trwa, ze czlowiek, ktory mowi,ze kocha do szalenstwa
      jednoczesnie tak upokarza. Po powiekami tyle pieknych chwil, tyle planow, tyle
      szczescia i tyle bolu jednoczesnie... Mi w przeciwienstwie do olgi jakos nie
      jest do smiechu (chociaz wiem, ze to forma porady). Facet ma 42 lata, ja 28, on
      mowil, ze juz nic wiecej od zycia nie chce kiedy mnie spotkal. Widocznie sie
      mylil, pewnie sam nie wie czego chce. Tez sobie tlumacze, ze lepiej teraz niz
      pozniej plakac. Ale ten olow na sercu...
    • kasia_kasia13 Re: Jego eks wszystko rozwala, a On na to pozwala 26.03.07, 12:30
      Zgadzam sie z tym, co dotychczas napisano. Nie warto tracic czasu w takim
      zwiazku, a tego kwiatu naprawde jest pol swiatu wink
      • barbara001 Re: Jego eks wszystko rozwala, a On na to pozwala 26.03.07, 12:48
        Rany, jak to przeczytałam to usiadłamsmile
        Twój facet (całe szczęście i mam nadzieję) BYŁY to głupek i oszukaniec. W
        zasadzie bigamista. Daj sobie spokój. Wiosna idzie, los ci sprzyja, ludziom
        szybciej smutki przechodzą o tej porze rokusmile Co za tupet tak traktować
        kobiete, i trzymać ją jak dobawkę- w tajemnicy. Miłość wiele pomaga wybaczyć,
        ale dac sprowadzić się do pozycji wesołej gazetki, którą szybko zamyka się w
        szufladzie jak ktoś wchodzi do pokoju? Kopnąć w tyłek bigamistę! I upić
        się....z radoścismile
    • m-jak-magi droga anirac 26.03.07, 12:51
      mysle ze tytul twojego postu jest nie do konca trafiony.
      jesli poczytalas sobie trosze na macochach to zorientowals sie chyba ze "twoja"
      eks nie jest wcale taka najgorsza, bywaja bardziej krytyczne przypadki, z
      ktorymi forumki macoch lepiej lub gorzej ale sobie radza.
      radza sobie jednak bo maja wsparcie, milosc i szacunek partnera.
      czytajac twoj post nie widze zadnego z tych warunkow jakie sa konieczne do
      osiagniecia sukcesu w takim zwiazku.
      nie wiem wlasciwie jaka role wyznaczyl ci twoj partner w jego zyciu. napewno
      nie jestes jego partnerka a to juz z definicji powinno dyskwalifikowac taki
      zwiazek.
      nie zadam sobie trudu zeby probowac analizowac jego postawe - za malo
      informacji i w sumie nie ma takiej potrzeby. jedno jest ewidentne - w takim
      zwiazku nie masz szans na spelnienie sie w zadnej roli.
      aura sprzyja zmianom. taka zmiane zafunduj sobie i rozpocznij nowy rozdzial
      swojego zycia - juz bez tego pana - zobaczysz z perspektywy czasu docenisz fakt
      iz znalazlas w sobie sile zeby ten uklad zakonczysz.
      kazdy zwiazek to wiele kompromisow ale.................. jest granica ktorej
      przekraczac nie mozna. w twoim przypadku zostala przkroczona. facet ni okazuje
      ci ani krzty szacunku. pogon go kochana tak daleko jak sie da.
      swiat jest pelen fajnych facetow wiec nie zaluj tego ktory jest bardzo
      niefajny.
    • joanna9969 Re: Jego eks wszystko rozwala, a On na to pozwala 26.03.07, 19:30
      Sytuacja beznadziejna .
      Eksia ktora nie chce sie odpempkowac i facet ktory nie widzi w tym nic zlego.
      No to powiedz mu ze ty widzisz i to duzo
      i ze zazwyczaj ludzie po to sie rozwodza by nie miec ze soba za wiele wspolnego
      (oprocz dzieci )
      a ty na role kochanki sie nie piszesz .
      • anastazjapotocka Re: Jego eks wszystko rozwala, a On na to pozwala 27.03.07, 10:20
        Nigdy nie myślałam, że będę tego samego zdania, co WSZYSTKIE przedmówczynie.
        Mam za sobą małżeństwo ze starszym panem (ale numer, on miał wtedy 41 lat, ale
        mnie, 20-latce jawił się jako patriarcha).
        Wyszłam za niego bo:
        - chciałam mieć wreszcie tatusia (a nie miałam pojęcia, że to tak nie
        funkcjonuje),
        - chciałm uciec od mamusi (traktującej mnie jak pomoc domową w tym dla mojego
        rodzeństwa, taki współczesny Kopciuszek),
        - miał fajne mieszkanie,
        - miał fajne stanowisko,
        - fajnie zarabiał.
        Na swoje usprawiedliwienie dodam, że do czasu zamążpójścia byłam zobowiązana
        nosić ciasno splecione warkocze, ciemne, workowate sukienki, a wieczory wolno
        mi było spędzać tylko i wyłącznie dziergając swetry na zamówienie dla koleżanek
        mojej mamusi (nie muszę dodawać, że kasę za dzierganie inkasowała mamcia?).
        I co?
        No i guzik.
        Mąż traktował mnie jak superlaskę, którą się dmucha raz dziennie (nie
        wiedziałam, że młodzi męzczyźni mają trochę inne potrzeby) i którą się kolesiom
        mozna pochwalić, ale z którą nie trzeba się liczyć... bo jest za młoda.
        Ponieważ szybko dorosłam, a iloraz ineligencji mam wysoki, 10 miesięcy po
        ślubie powiedziałm mężowi - pa, misiu.
        Nie żałuję do dzisiaj.
        Poznałam swoją wartość, nabrałam pewności siebie, bo wreszcie byłam ślicznie
        ubrana i okazało się, że jestem piękną dziewczyną, a nie brzydkim kaczątkiem,
        jak mówiła moja mamusia.
        Właściwie moje prawdziwe i cudowne życie zaczęło się od rozstania z pierwszym
        mężem.
        No i nie musiałam (jak to muszą panienki) tłumaczyć się z utraty błony
        dziewiczej (no powiedz, który ja jestem, no który?).
        Do dziś nie żałuję, czego i Tobie z całej duszy życzę.
        • tautolog Re: Jego eks wszystko rozwala, a On na to pozwala 27.03.07, 11:05
          Normalnie lepsze od manifestu PKWN, a bez wątpienia zabawniejsze.
    • anirac Re: Jego eks wszystko rozwala, a On na to pozwala 27.03.07, 10:15
      Wczoraj postanowil porozmawiac ze mna. Nawet w towarzystwie osoby trzecej, po
      to by ktos obiektywnie to ocenil. Uparl sie, ze chce kompromisu. Tylko gdzie ja
      mam ustapic? Ja tego nie wiem, nie wiedzial tez tego nasz znajomy, ktory tego
      wysluchiwal. Obiecal, ze ukroci te telefony, ze zacznie wymawiac moje imie w
      tych rozmowach, ale ja mam tez cos zrobic. Pytam "co"? Odpowiedz: "okopalas sie
      na jednej pozycji i nie chcesz ustapic". A gdzie ja mam ustapic? Przyjac stare
      rozwiazania i godzic sie na upokorzenia? Dzis rano zapukal i powiedzial, ze
      chce sie pogodzic, proszac bym sie przytulila. Jeszcze raz spokojnie mu
      powiedzialam w czym rzecz, powtarzajac tez slowa naszego znajomego z wczoraj.
      Efekt: on tak nie bedzie rozmawiac i trzasnal drzwiami. Tylko dzis juz jestem
      spokojna, cokolwiek sie wydarzy dam sobie rade. Po osiagnieciu dna - chyba moze
      juz byc tylko lepiej, obojetnie czy bedziemy razem, czy nie.
      • kati27 trzymam kciuki :-) 27.03.07, 11:23
        a jak będzie źle to pisz...
      • triss_m7 Re: Jego eks wszystko rozwala, a On na to pozwala 27.03.07, 15:44
        Nie daj sie zwiesc chwilowym przeblyskom. Wierz mi niemalo z nas we
        wczesniejszych zwiazkach sie nabieralo w ten sposob. Dobrze bylo przez dwa
        tygodnie a potem znow to samo. Ten czlowiek musialby baaardzo duzo zmienic w
        swoim postepowaniu. Niestety mimo wykazanej checi kompromisu(!?) kilka godzin
        pozniej ponownie wywala na Ciebie swoje pretensje. Dobrze ze czujesz spokoj i
        ze masz pewnosc co do swoich dzialan. Zostaw go, jesli mu na Tobie faktycznie
        zalezy to zmieni swoje postepowanie, doceni zwiazek z Toba i wtedy bedziecie
        mogli zaczac zyc w zdrowym zwiazku. Jesli nie to... nie masz czego zalowac, a
        wrecz bedziesz sie cieszyc ze uniknelas chorego zwiazku. Kobieto, dbaj o siebie!
        Powodzenia!
    • anja07 Re: Jego eks wszystko rozwala, a On na to pozwala 28.03.07, 11:27
      Hym...u mnie było podobnie.Z tym że działo się to po rozwodzie gdzieś przez pół
      roku a wtedy byliśmy ze sobą rok.Żle bardzo czułam się i źle działało to na mnie
      na tyle że pewnie po 2 latach takiego stanu wykończyłabym psychicznie i siebie i
      jego.Tak więc pamiętaj o tym żemogłaś mu już dać popalići może należy być
      konasekwentnym w swoich żądaniach ale panując spokojnie nad
      emocjami...przypuszczam żemasz już zszargane.
      Ja uświadomiłam sobie że tak długo razem nie pociagniemy i podałam ultimatum -
      pierwszy raz w życiu jak babcie kocham - albo jej mówi o mnie albo
      odchodzi.Powiedział (sprawdziłam to) i tel. skończyły się.Widzeń z dzieckiem też
      nie było jakiś czas, były wyrzuty (podejrzenia że zdradzono eksię)-ciężko
      było.Ale minęło.Nie wiem tylko jak to zadziała po tak długim czasie.Trochę może
      być za późno...2 lata jak ty to wytrzymałaś???
      Czy ty jesteś pewna że oni nie żyją ze sobą w jakiś sposób "poza" tymi
      telefonami?...bo to dziwnie wygląda.A to jest chyba podstawowe pytanie.

      • anja07 Re: Jego eks wszystko rozwala, a On na to pozwala 28.03.07, 11:40
        i jeszcze jedno...jesli ty masz 28 lat a on 42 to jest naprawdę dojrzały facet i
        zachowuje się faktycznie dziwnie...może tracisz czas? bo mam takie
        wrażenie...będąc w ponad dwuletnim związku tego typu uważam że tylko duże,
        naprawdę duże duże uczucie pozwala Wam to wszytsko przetrwać a z tego co piszesz
        to jest ON i jego sprawy i TY.Jego poprzednie życie dotyczy was OBOJGA i nie da
        się tego ominąć.Pytanie czy chcesz nieść ten ciężar?Czy warto męczyć się z jego
        dziećmi/strachami/eksiami/poczuciem zabieranej wolności(którą odzyskał w jakiś
        sposób)/poczuciem bycia drugą(bo zawsze bedziesz)?Zmaganie się z wieloma
        problemami o których mozesz na tym forum przeczytać?Czy nie lepiej znależć
        przystojnego singla 30 latka który uwierz mi może chyba być dojrzalszy niż Twój
        obecny partner,dla którego bedzie NATURALNIE istaniała w życiu a nie była
        ukrywana?Czas to zważyć i wymierzyć.
        AAAAA trzaskać drzwami to ten Twój może eksi - Ty nie musisz tego znosić przecież.
        • chalsia Re: Jego eks wszystko rozwala, a On na to pozwala 28.03.07, 13:51
          > AAAAA trzaskać drzwami to ten Twój może eksi - Ty nie musisz tego znosić
          przeci
          > eż.

          Eksi nie może traszkać drzwiami, właśnie dlatego, że jest eksią, a nie jego
          aktualną partnerką.
          Chalsia
          • joanna9969 Re: Jego eks wszystko rozwala, a On na to pozwala 28.03.07, 15:06
            z tym ze ten akurat ekzemplarz nie przyjmuje
            do wiadomosci ze jest exsia.
    • anirac Maly zwrot? 02.04.07, 12:14
      Po tygodniu kompletnej ciszy i niemal mojego pogodzenia sie z rozstaniem,
      przyjechal. Przeprosil, obiecal wiele zmian, wczoraj poprosil bym z nim
      pojechala do domu na wies (do ktorego nie mialam wstepu), ze rozmawial ze
      swoimi rodzicami i chca mnie poznac. Nie chce sie cieszyc, ze to wszystko
      zalatawia bo dluga jeszcze droga do tego by wszystko naprawic, ale moze nie
      powinnam go przekreslac? Dalam mu szanse, zgodzilam sie na powrot. Zobaczymy
      czy beda efekty. Bardzo Wam dziekuje, dziewczyny, za te wszystkie slowa i rady,
      ale chyba na razie powinnam jeszcze poczekac na dalszy rozwoj sytuacji, moze te
      wspolne plany nie wezma jednak w leb? smile
      • pom Re: Maly zwrot? 05.04.07, 15:39
        Jak znam takie typy, to da Ci ochłap a na telefon od byłej żony i tak się poderwie.
        Prawdziwy test dopiero przejdzie, jak odmówi swojej byłej małżonce i uzna za
        oczywiste, że może widywać się z córką w Twojej obecności. Ale jak jesteś kimś,
        kogo imienia nie wolno wymawiać, to długa i ciernista droga przed Tobą a koniec
        niewiadomy.
        Każde jego "jeszcze nie czas, daj mi troche czasu, ona musi się oswoić" to
        powrót do starego. Jak chcesz coś z tym zrobić to nie odpiszczaj dziadowi,
        choćby płakał Ci w rękaw.
        • pom Re: Maly zwrot? 05.04.07, 15:41
          Zapomniałam o najwazniejszym:
          kwarantanna mieszkaniowa i łóżkowa obowiązkowa do czasu wyprostowania sytuacji.
          inaczej doopa zbita. Facet wróci na swoje tory.
    • pom Re: Jego eks wszystko rozwala, a On na to pozwala 05.04.07, 15:34
      Anirac, Ty błogosław chwilę, w której on zatrzasnął drzwi.smile))
      Uśmiechaj sie do siebie bo oto nadszedł poczatek prawdziwego życia!

      Kretono niech spada na bambus. Czytaj co ci dziewczyny piszą i popijaj
      najlepszym winem!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja