Nerwy rozwodnika

02.04.07, 11:52
Oto ja - jego druga szansa na założenie drugiej szcześliwej rodziny. Ale
zaczynam widziec, że schemat się odwraca - ze spokojnego, znerwicowanego przez
histeryczną i zaborczą żonę mężczyzny , w miarę zacieśniania przez nasz
relacji (planujemy wspólną przyszłość i dziecko wkrótce)- on staje się
impulsywny, nerwowy, mamy problemy z komunikacją, zauważam, że zaczyna się
zachowywać despotycznie i agresywnie, dokładnie tak jak z jego własnych
opowieści traktowała go żona!

Kocham go, ale czuje, że nie mam siły już do jego reaktywności..potrafi wpaść
ze skrajności w skrajności, jednego dnia jest czuły, spokojny i mam w nim
wsparcie, nastepnego - zachowuje się jak jakaś humorzasta baba z fochami! Nie
pamięta o wielu rzeczach, o które go proszę, a jak przypominam mu, że mu to
mówiłam to się od razu irytuje...

Czy to dlatego, że czuje, że ma mnie w garści i teraz próbuje owianąć mnie
wokół palca, bo ja jestem od niego młodsza i mu uległa, a była zona była 5
lata starsza i to ona nim dyrygowała...

Czy on na mnie odreagowuje swoje poprzednie małżeństwo?!!
    • kalina81 Re: Nerwy rozwodnika 02.04.07, 12:31
      zawsze istnieje możliwość, że taki po prostu jest i taki zawsze był, dlatego się
      z żoną rozeszli, a to co opowiadał o niej, było tak naprawdę opowiescią o nim.
      Wcześniej tego nie okazywał, a gdy związek wszedł w fazę dużej zażyłości doszedł
      do wniosku, że czas przestać grać. Ale to tylko jedna z możliwości, choć wydaje
      się prawdopodobna
      • chalsia Re: Nerwy rozwodnika 02.04.07, 12:44
        może być tak jak napisała Kalina a może być też prawdą to co sama podejrzewasz::

        >Czy to dlatego, że czuje, że ma mnie w garści i teraz próbuje owianąć mnie
        >wokół palca, bo ja jestem od niego młodsza i mu uległa, a była zona była 5
        >lata starsza i to ona nim dyrygowała...

        no i nie mogę uwierzyć, w opis, że facet był spokojny I JEDNOCZESNIE
        znerwicowany - bo to się kupy nie trzyma. Mogę uwierzyć, że był znerwicowany a
        wszystkie emocje kisił w sobie by zachować pozór bycia spokojnym. Co też jest
        beznadziejne.
        Chalsia
        • delika1 Re: Nerwy rozwodnika 02.04.07, 14:36
          ile czasu jesteście razem?I czy jest to diametralna zmiana?
    • kicia031 Re: Nerwy rozwodnika 02.04.07, 15:14
      Kocham mojego faceta.
      Ale nie dziwie sie, ze Exia z nim nie wytrzymala.
      Rozwiedziony facet rozni sie od rozwiedzionej kobiety, bo z innych powodow
      rozwodza sie kobiety i mezczyzni, i nie jest to roznica dzialajaca na korzysc
      mezczyzn.

      Wiec moze zastanow sie dobrze, bo on sie nie zmieni na lepsze, tylko co
      najwyzej na gorsze, w miare jak zgodnie z angielskim przyslowiem, familiarity
      bedzie breed contempt.
    • chalsia Re: Nerwy rozwodnika 02.04.07, 15:48
      > mój co prawda źle o eksi nie mówił, ale z opowieści znajomych wyłaniał się
      > obraz uciśnionego przez heterę biedaka, któremu wszyscy współczuli. Ja po
      paru
      > latach pożycia podziwiam eksię za morze cierpliwości, bo ja już teraz mam
      > często ochotę mu łeb ukręcićsmile

      no i znowu wyjdzie, że jest uciśnionym biedakiem smile
      Chalsia
    • jayin Re: Nerwy rozwodnika 02.04.07, 22:08
      Może ma jakiegoś "stresa zewnętrznego" i teraz mu się nakłada wszystko na raz trochę? o ile zaczął się tak zachowywać jakiś czas temu nagle, a nie od początku tak działał felernie...

      Ogólnie to ja mam tylko jedną metodę na tych których kocham, a mnie irytują swoimi fochami i nerwami... DO trzech razy sztuka. Trzy razy max podejdę i spróbuję pogadać jak obie strony sa w miarę spokojne, i ugłaskać te nastroszone kolce i starać się wyjaśnić "o sso chozzi?", czemu obrywam za damski ch..., za przeproszeniem. Jak się nie wyjaśni, a sytuacja nadal mnie irytuje i nadal obrywam nie wiem za co i mam już szczerze dość tego - to pozostaje jedno: machnąć ręką na delikwenta, niech sobie ochłonie, albo dojrzeje do pogadania. "Nerwy - to do konserwy" - mawiała moja babcia do dziadka...smile Nie drażnić, ale też nie chodzić dookoła na paluszkach wokół Znerwicowanego Pana Domu. Chce się powyżywać, zamknij za sobą drzwi i włącz film. Idź na spacer. Powiedz, że wrócisz, jak mu minie, bo w takim stanie to on nie jest bynajmniej najprzystojniejszy i najciekawszy do oglądania. Niech sobie pofuka do ścian.

      Jeśli się nie da pomóc, trzeba przeczekać. A po jakims czasie sprobowac znowu, może się uda wyjasnic o co mu chodzi. Ale nie stresuj się tym za bardzo... Bo zjesz nerwy razem z nim. A nawet nie będziesz wiedziała dlaczego. I tak nie masz chyba na to większego wpływu, tzn. na te jego nerwy (w sensie przyczyny). On raczej odreagowuje jakies inne stresy na Tobie.

      pozdr.

      J.
      • pamig Re: Nerwy rozwodnika 04.04.07, 16:27
        Dzięki za odzew macoszki.

        Odpowiadam - w sumie to razem jestesmy ok.2 lat. Fakt, że był żonaty miał chyba
        znaczenie na początku, teraz juz mniej. Teraz wychodzą różnice w charakterach, a
        takie bariery jak była żona, dziecko, jakoś przestały się dla mnie liczyć, na
        szczęście.

        Na nieszczęście - widzę, że nie jest juz taki jak na początku nonszlancki i
        delikatny dla mniesadPewnie sentyment za fazą zakochania mnie dopadł, hehe
        Wiem, wiem, to typowe dylematy w prawie każdym związku.

        Zastanawiam się, zastanawiam nad wspólną przysżłością... Brakuje mi czasem bycia
        silną, niezależną singielką...a z drugiej strony nie chce stracić też tej
        rodzinnej przygody, więzi, perspektywy macierzyństwa i kompletnej rodziny,jaką
        sobie wymarzyłamwink

        No bo udało mi się przekonac się do dzieciatego i uzywanego a tu ta praca
        rozbija się o zwykłe konflikty typu:idź wynieś, pozamiataj,znowu zapomniałeś, a
        do mnie: że to nie moge mu zwrócić uwagi, bo to go denerwuje, bo mam być czuła,
        spokojna, i spolegliwa, wrrr, no i nie upierać się, że czegoś nie mówił, jeśli
        czegoś nie pamiętam, czy też wydaje mi się, że pamiętam, a nie pamiętam...?Ki
        diabeł?!

        no tak porobiło się u mnie dziwnie schematycznie marsowo-venusowo, a ja
        najpierw o partnerstwie w związku itd, idealistka ze mnie...

        No cóż, głowa do góry - temat do analizy i do pracy nad sobą mam, no i Wy
        potraficie mnie zainspirować jako, ze bardziej doświadczonewink

        Spokoju ducha i relaksu dla ciała - na wielkanoc życzę!
Pełna wersja