Proszę o pomoc...

04.04.07, 11:11
Muszę napisać część wystąpienia i proszę Was o zdanie w tej sprawie.
Mój serdeczny Przyjaciel ma dłuższy wykład na międzynarodowej konferencji w
sprawie rodziny.
Jest jedynym Polakiem poproszonym o wystąpienie, więc spoczywa na nim spora
odpowiedzialność. zZrócił się do mnie o pomoc na temat:
Prywatna firma (działalność gospodarcza) a rodzina.

Nie mam dzieci, jak zapewne pamiętacie, moja pasierbica to dorosła kobieta,
więc moje spojrzenie jest stronnicze. Rodzina to też dzieci z poprzednich
związków. Firma - to praca, odpowiedzialność, brak czasu, pieniądze do
podziału... albo i nie.

Proszę więc wszystkie Panie prowadzące własne firmy, aby napisały mi jak
sobie radzą z czasem, dziećmi, jak sobie radzą z czasem przeznaczonym dla
mężów, dzieci mężów...
Czy da się to wszysto pogodzić i CZY WARTO?
Ta miedzynarodowa dyskusja ma na celu zwócenie uwagi państw europejskich na
problemy rodzin prowadzących własny biznes i wyrównanie szans w państwach
członkowskich.

Dziękuję za uwagę.
Anastazja.
    • khaldum Re: Proszę o pomoc... 04.04.07, 12:43
      luzik, da się żyć

      Tydzień, czyli pon - piatek
      6,00 pobudka
      6,00 6,20 prysznic robienie kawy
      6, 20 - 6, 50 CZAS DLA SIEBIE tzn, kawa, makijaż, przegląd poczty, forum macochy itp
      7,00 do 8, 00 budzeni, ubieranie, śniadanie dla członków rodziny
      8,00 do 8,30 rozparcelowanie członków rodziny po załadach pracy, przedszkolach
      9 do 14 praca na etat i zdalne sterowanie firma prowadzoną, że się praca mieści
      w tym samym budynku gdzie rodzice mieszkają, dorażna pomoc dla nich
      14 odbiór dziecka podanie obiadu część pierwsza czyli zupa
      15 do firmy, dziecko na zajęciach dodatkowych, odbieram ja, babcia, ciocia albo
      zaprzyjaźniona mama i dostarcza latorośl do firmy
      17,30 wybycie z firmy do domu. Po drodze zakupy, spacer z dzieckiem plac zabaw
      jak pogoda dopisuje
      18, 30 dociera głowa domu z firmy, jak może to on robi zakup i odbiera dziecko z
      zajęć dodatowych, wtedy ja na 1 h do rodziców sprawdzić jak sobie moi kochani
      poudarowcy radzą,
      ok 19 obiado-kolacja czyli 2 danie, albo kolacja na ciepło
      do 20 czas wspólny zajęcia w podgrupach, jakieś sprzątanie, zabawa, dyskusje lub tv
      20 dziecię do łóżka, chłop zmywa po kolacji, pranie z pralki rozwieszane,
      wstawione rano przed wyjściem
      od 21 nauka, praca, rozmowa z chłopem, inne tam takie jakiś film, szykowanie
      obiadu na dzień kolejny

      24 spać

      SOBOTA
      czas dla rodziny, kino, spacer, wspólna pływalnia, sprzątanie gruntowne domu, po
      po południu firmy na tapetę, siedzimy z chłopem i o firmach, jego i mojej
      gadamy, sparawdzamy papiery, podejmujemy decyzje

      NIEDZILA
      dzień spokoju i relaksu, śniadanie w piżamach, później jakiś film familijny z
      deską do prasowania, dzieci zajęcia w podgrupach, chłop odpoczywa, naprawia
      kontakty itd, po południu mała wycieczka, spacer, teściowie, rodzice, znajomi
      albo zjazd na uczelni

      poniedziałek galopik od nowa

      sytuacje inne czyi np wyjazd służbowy, dziecko do babci na służbę na 2 dni, a
      sąsiadka ptaszki dogląda.


      życie towarzyskie, gdzieś spontanicznie wkładane, sprawy urzędowe w trakcie
      przemieszczania się, zakupy większe w weekendy,
      chłop w razie możliwości tzn kiedy nie musi wyjeżdżać w interesach pomaga w domu

      no i jakoś się to kręci

      ****************************
      Życie po udarze
      • anastazjapotocka Re: Proszę o pomoc... 04.04.07, 13:20
        A... To teraz rozumiem, dlaczego jest tak mało kobiet w biznesie...
        Do tej pory myślałam, że tylko ja mam przerąbane... ale przy Tobie to ja raczej
        leń wzorcowy jestem...
        Pozdrawiam Cię serdecznie i jeśli to ma dla Ciebie jakąś wartość:
        PODZIWIAM CIĘ.
        • dominika303 Re: Proszę o pomoc... 04.04.07, 14:17
          Ja dzieci nie mam, córka NM pozostaje z mamuńką, bez możliwości jej widywania
          przez nas, lub chocby mojego.

          A więc 7.30 budzimy się, robimy kawkę, prysznic, śniadanie + kilka papierosów.
          Przemieszczamy się do pokoju komputerowego - to nasza firma i pracujemy .
          Ok 13 robię wypad na miasto - poczta, urzedy itp + zakupy na obiad. Ok 15
          obiad.Pozniej praca. Kolacja. Praca .Wiadomosci w tv i praca do pożna z reguły
          tak do ok 23 . - pozniej prysznic i sen wink

          I od nowa wink

          Weekend wypad z reguły w góry lub nad jezioro smile)
          Czasami kino lub film na dvd.

          Zycie towarzyskie ucierpiało tak, ze nie mamy kogo zapraszać - wszyscy dookoła
          dzieciaci, a mnie jakos widok ciamkającego bąbla na przeciwko mnie przy kolacji
          ze znajomymi nie powala na kolana sad
      • khaldum i jeszcze jedno 04.04.07, 14:26
        na pytanie czy warto:

        WARTO, bo z samej pensji było by ciężko, o jakichkolwiek perspektywach rozwoju
        już nie wspomnę.
        że zatrudniamy ludzi, jest łatwiej. Księgowość, papierologia leżą w naszej
        gestii, sprzedaż i obsługa klientów, oraz wszystkie zawieź przywieź, sprawdź
        należy do pracowników
    • pom Re: Proszę o pomoc... 04.04.07, 16:33
      Radzenie sobie z czasem:
      z czasem (hehe) człowiek uczy się czas kompresować - nie wiem, jak to się dzieje
      nabywa umiejętności robienia kilku rzeczy na raz
      Ale i tak bywa go stanowczo za mało

      Radzenie sobie z dziećmi:
      mam jedno dziecko i na więcej się nie zdecyduje bo - patrz wyżej. Nieodzowna
      jest pomoc osoby trzeciej - babci, cioci, dobrej opiekunki, koleżanki,
      kogokolwiek, komu można zaufać i powierzyć własne dziecię.

      Czas dla partnera:
      jak dziecię pójdzie spać, czyli od godziny. 20.00. Często rozmawiamy ze sobą
      bawiąc się z dzieckiem przed jego snem, o ile dziecko nie próbuje nas zakrzyczeć.smile

      Czas dla dzieci mężów:
      co drugi weekend - sobota, niedziela

      Czy da się pogodzić:
      tak, choć jest cholernie ciężko i pogodzenie wszystkiego odbywa się kosztem
      wolnego czasu dla siebie, własnych rozrywek, często zdrowia.

      Czy warto:
      Tak. Bo frustracja niespełnienia w którejkolwiek z ról jest większa niż
      zmęczenie codziennością. Ale bywa też i tak, że chciałoby sie wsystko rzucić w
      cholerę i odpocząć, zająć wyłącznie dziećmi i obiadkami...

      Moim skromnym zdaniem, polska matka pracująca ma przejebane.
    • anastazjapotocka Re: Proszę o pomoc... 04.04.07, 17:49
      No, ja nie wiem, czy się Przyjaciel ucieszy. Napiszę mu prawdę. Coś takiego -
      mówiąc szczerze - podejrzewałam. W końcu wiem, ile sama pracuję... A mam tylko
      dwa koty, którym jest naprawdę obojętne, czy jestem zmęczona czy wypoczęta.
      Kładą się na kolanach i śpią, czasu im nie trzeba poświęcać.
      Trochę mamy (kobiety biznesu) pod górkę...
      Chociaż, mówiąc szczerze i tak Was podziwiam, że łączycie biznes z bycie Mamą.
      • bemari Re: Proszę o pomoc... 04.04.07, 21:38
        U nas to wygląda tak, że mąż pracuje do 18-19, ja zjawiam się w domu trzy razy
        w tygodniu o 15, dwa o 19.Dzieci już większe - 12-18 lat, ale troje.
        W dni kiedy jestem wcześniej gotuję(część mrożę), prasuję,rozmawiam,piorę,
        odpytuję z lekcji.W międzyczasie załatwiam sprawy firmu przez internet.
        Kiedy mnie nie ma, one sprzątają i odgrzewają obiad.
        Raz w tygodniu przychodzi pani od gruntownych porządków(okna, podłogi - metraż
        250 m).
        Moje dzieci sprzątają swoje pokoje, karmią psa, myją samochody, sprzątają po
        posiłkach w kuchni.
        W ogrodzie pracujemy razem głównie w soboty.W soboty poza tym dzieci mają
        lekcje języka, ja kurs.Obiad gotuje mąż.
        W niedziele robimy coś pysznego na obiadek(wedle życzenia), a potem to co kto
        lubi.
        W sumie w tej chwili każdy u nas robi to, co w danej chwili jest konieczne.
        Nikt nie domaga się pełnej obsługi.
        Dzieci uczą się dobrze, mają sporo zajęć dodatkowych.Codziennie wieczorem
        siadamy razem i gadamy o minionym dniu.Bardzo lubimy ten rytuał.
        Za to na telewizję czasu mamy mało.
        Jak jesteśmy razem, to dla siebie, a nie obok.
        Mój mąż jak zjawia się w domu, to cały czas poświęca dzieciakom.
        W sumie doopiekowane są, bo pogodne, z pasjami, bez problemów wychowawczych.
        Od 21 czas dla nas.O 23 spanko(albo coś koło spanka).
        Dla mnie to normalny tryb życia.
        Mimo zalatania nie mijamy się.
        Jesteśmy jedną załogą, która zna cenę życia na dobrym poziomie.Na to trzeba
        zapracować.
        Razem z mężem zarabiamy naprawdę dobrze,ale nie rozpuszczamy młodzieży.Oni też
        mają obowiązki.W sumie dużo więcej niż dzieci moich mniej zamożnych
        koleżanek.Syn korzysta z samochodu pod warunkiem, że posprząta garaż i autko
        umyje albo drewno wrzuci do kotłowni.Płot też naprawi albo ogród
        przekopie.Dziewczyny gotują i prasują(na razie proste rzeczy).
        Zawsze im powtarzamy, że na dostatnie życie zarabia się głową, ale fizyczne
        umiejętności też są potrzebne.
        I dzięki temu moje dzieci nie mają czasu na głupoty.
        My też.
        Czas wolny spędzamy tam gdzie chcemy, ale ze świadomością, że to czas
        wypracowany.Zasłużony.Cenimy go.
        Resume :można pogodzić rodzinę i biznes, choć to niełatwe.Ważna jest logistyka
        i myslenie, że rodzina jest najwazniejsza.Nie ma tłumaczenia, że jestem zajęta
        i brak czasu na dzieci.
        Ponieważ moje dzieci funkcjonują bardzo dobrze, mogę zajmować się firmą..
        Godzę to.Jak będą schody, wypadam do sprawdzania zeszytów i rozmów
        wychowawczych.




        • anastazjapotocka Dziękuę 07.04.07, 11:40
          Bardzo Wam dziękuję za pomoc.
          Moją część wystąpienia można podsumować następująco:
          - zbyt wysokie koszty pracy;
          - za mało przedszkoli;
          - zbyt wysokie podatki;
          - za dużo wymaganych koncesji, zgód i zezwoleń.
          Państwo powinno się bardziej przyłożyć i wreszcie pomóc przedsiębiorczym
          Polkom, bo one na tę pomoc naprawdę zasługują.
          Jeszcze raz Wam bardzo dziękuję.
Pełna wersja