elfi
07.04.07, 19:05
Dziwnie to brzmi, ale jest coraz gorzej. Ona ma 3 lata i jest niczemu winna.
ale sytuacja w jakiej sie znalazlam, sprowadza wszystko wlasnie do tak zlych
uczuc.
Jestesmy z m prawie 3 lata. On nigdy nie byl z matka swojej corki. Staramy
sie o dziecko od 2 lat. Klinika leczenia nieplodnosci itp. Im dluzej to trwa,
tym bardziej zle to przezywam. Coraz bardziej denerwuje sie gdy ona z nami
przebywa. Nie moge przezyc jak on patrzy na nia. Jak ona do niego "tatusiu"
albo "a gdzie mamusia"? A ja ? Ja jestem nikim - tak twierdzi matka m
(systematycznie mi to powtarza). Baba ma racje. Nie naleze do rodziny. Jestem
kims obok.
Dzis jest wlasnie taki dzien. Dostalam @. Znowu.... Nie moge sobie poradzic z
moimi uczuciami. Jutro swieta, najpierw u ,mojej rodziny - beda zachwyty ze
kuzynka jest w ciazy. Potem m z corka. I ja - czyli nikt. Bo nawet nie
kobieta, skoro podstawowych funkcji nie moge spelnic.
A moj m bardzo pragnie miec ze mna duzo dzieci, nie wiem czy nie zostawi mnie
niedlugo dla jakiejs z szerokimi biodrami, zdolnej do reprodukcji.
A czas leci....