karolek773
09.04.07, 20:12
Witam.
jestem zupełnie nowa na tym forum. Czytałam czasami wpisy ale nie miałam
odwagi ani miejsca napisać...
Za niecałe 3 tygodnie mam wziąć ślub z mężczyzną, z którym jestem 11 lat i
który "przez mnie" się rozwiódł.Pan K. ma ze swoją eks 8-letnie dziecko i
kłopoty z widzeniami.w lecie zeszłego roku jego eks założyła sprawę o
zaprzeczenie ojcostwa( szybko się zorientowała...) i ode tej pory zaczęłą się
gehenna...On coraz więcej pije a każda sprawa w sądzie ma finał przy
butelce...Ja jeszcze wytrzymuję, ale nie wiem czy ten slub ma sens. Tak
naprawde mam wrażenie, że jego eks dyktuje cały czas warunki , nak jakich
mamy żyć. Że cały czas żyje w trójkącie. Mój M nie widział dziecka od
wrzesnia zeszłego roku i od tej pory ma nieustającą depresję....Niestety sąd
jest opieszały i mimo świadków i opinii kuratora nic sie nie dzieje, eks mimo
wyroku sądu nie pozwala ojcu na kontakty z dzieckiem. A ja nie wiem co robić.
mam już tej sytuacji dość i nie wiem czy ten slub to dobry pomysł i czy
wytrwam....Niby "widziały gały co brały", ale czemu to takie trudne?????
Może któraś z Was ma podobne doświadczenia i podzieli się nimi ze mną....
może powinnam uciec z przed ołtarza????
Pozdrawiam wszystkie macochy- te "doszłe i te " niedoszłe"....