mój przyszły mąż.....

09.04.07, 20:12
Witam.
jestem zupełnie nowa na tym forum. Czytałam czasami wpisy ale nie miałam
odwagi ani miejsca napisać...
Za niecałe 3 tygodnie mam wziąć ślub z mężczyzną, z którym jestem 11 lat i
który "przez mnie" się rozwiódł.Pan K. ma ze swoją eks 8-letnie dziecko i
kłopoty z widzeniami.w lecie zeszłego roku jego eks założyła sprawę o
zaprzeczenie ojcostwa( szybko się zorientowała...) i ode tej pory zaczęłą się
gehenna...On coraz więcej pije a każda sprawa w sądzie ma finał przy
butelce...Ja jeszcze wytrzymuję, ale nie wiem czy ten slub ma sens. Tak
naprawde mam wrażenie, że jego eks dyktuje cały czas warunki , nak jakich
mamy żyć. Że cały czas żyje w trójkącie. Mój M nie widział dziecka od
wrzesnia zeszłego roku i od tej pory ma nieustającą depresję....Niestety sąd
jest opieszały i mimo świadków i opinii kuratora nic sie nie dzieje, eks mimo
wyroku sądu nie pozwala ojcu na kontakty z dzieckiem. A ja nie wiem co robić.
mam już tej sytuacji dość i nie wiem czy ten slub to dobry pomysł i czy
wytrwam....Niby "widziały gały co brały", ale czemu to takie trudne?????
Może któraś z Was ma podobne doświadczenia i podzieli się nimi ze mną....
może powinnam uciec z przed ołtarza????
Pozdrawiam wszystkie macochy- te "doszłe i te " niedoszłe"....
    • asia297 Re: mój przyszły mąż..... 09.04.07, 23:13
      Myślę,ze Ty sama znasz juz odpowiedz na swoje pytanie. Znacie sie juz długi okres czasu, ale moze jeszcze warto poczekac z tym slubem, az wyjasnia sie wszystkie sprawy z ex, no i przede wszystkim do czasu gdy w rozwiązywaniu problemów Twojego NM nie będzie pomagała butelka. Po co masz żałowac................
    • kai_30 Re: mój przyszły mąż..... 10.04.07, 01:18
      Nie pomyliły Ci się cyferki? Jesteś z nim 11 lat, ale on ma ośmioletnie dziecko
      z żoną?

      A co do Twojego pytania, to tak krótko i po łebkach: jeśli się zastanawiasz, czy
      to ma sens, to znaczy, że nie ma sensu. Wstrzymaj się albo odpuść całkiem.
      • kalina81 Re: mój przyszły mąż..... 10.04.07, 10:07
        wychodzi, że facet zdradził swoją kochankę ze swoją żoną i ma z ową żoną
        dziecko, które byc może nie jste jego. Hmm takiej sytuacji, chyba nie było
        jeszcze na forumbig_grin

        a tak na powaznie, to przeczytaj kai co napisałaś, sama dostrzegasz problemy i
        to niemałe, myślę, że najpierw Twój przyszły mąż powienien dojść do ładu sam ze
        sobą, a dopiero potem myśleć o łączeniu się z kimś wężłem małżeńskim.
        • kalina81 Re: mój przyszły mąż..... 10.04.07, 10:08
          nie kai, tylko karolek oczywiście, przepraszam za pomyłkębig_grin
    • triss_m7 Re: mój przyszły mąż..... 10.04.07, 10:23
      Witaj,
      Odpowiem Ci krotko (tak cytuje moja znajoma):
      "Jesli przy podejmowaniu jakiejs decyzji czujesz, ze boli Cie zoladek, to
      zrezygnuj, nie podejmuj jej."

      Skoro masz tyle obaw - przemysl to jeszcze raz baardzo dokladnie. Po co
      komplikowac sobie zycie. Ja bym sie wstrzymala.
      Powodzenia!
      • jayin Re: mój przyszły mąż..... 10.04.07, 10:32
        Triss ma rację (jej znajoma też smile

        Też mam taką zasadę... Jak nie jestem pewna w 100% - to nie podejmuję takiej decyzji ważnej. Jak są wątpliwości albo nawet mały odruch co jakiś czas, kiedy myślę o danej sprawie: "A moze lepiej nie...?" - to daję spokoj.

        Decyzja może być niezgodna z normami społecznymi, zasadami, opinią innych - ale TY MUSISZ być pewna jej na 100%.

        Jeśli nie jesteś - to albo nie decyduj się na to, albo poczekaj.
        • anastazjapotocka Re: mój przyszły mąż..... 10.04.07, 10:43
          No coż, moje prababki mawiały, że żadna porządna kobieta nie buduje własnego
          szczęścia na łzach innej kobiety...
          • olga721 Re: mój przyszły mąż..... 10.04.07, 10:55
            Brawo! Święta racja.
          • chalsia Re: mój przyszły mąż..... 10.04.07, 13:05
            > żadna porządna kobieta nie buduje własnego
            > szczęścia na łzach innej kobiety...

            jak widać mnóstwo jest kobiet nieporządnych

            Chalsia
            • anastazjapotocka Re: mój przyszły mąż..... 10.04.07, 13:12
              Niestety, to prawda. I nie jest to powód do dumy.
    • kasia_kasia13 Re: mój przyszły mąż..... 10.04.07, 11:01
      > z którym jestem 11 lat i
      > który "przez mnie" się rozwiódł.Pan K. ma ze swoją eks 8-letnie dziecko

      ???
      • weronka77 Re: mój przyszły mąż..... 10.04.07, 11:58
        ooo to towink Też sobie wczoraj liczyłam ale myślałam że coś żle przeczytałam.
    • ywwy Re: mój przyszły mąż..... 10.04.07, 13:17
      hmm, czyli jest możliwe, że to nie on jest ojcem.
      I Ty nie będziesz macochą
      • konkubinka Re: mój przyszły mąż..... 10.04.07, 13:41
        ja tez tak to odebralam-skoro byliscie razem kiedy urodzilo sie dziecko
        mozliwe , ze on nie jest ojcem.Czy ojcostwo bylo potwierdzone badaniami?
        Skoro facet zdradzal Cie z wlasna zona to chyba ten zwiazek nie jest od dawna
        udany?
        • babe007 Re: mój przyszły mąż..... 10.04.07, 15:58
          "Byliśmy razem" jest, jak widać, pojęciem względnym. Ja myślę (oczywiście moge
          sie mylić), że 11 lat temu ta pani została kochanką, a w między czasie (jakieś
          3 lata od momentu rozpoczęcia "bycia razem") panu w legalnym małżeństwie
          urodziło się dziecko.

          A co do niechęci bycia w trójkącie, hmmm, ja tu nie chcę nikogo oceniać, ale w
          ustach (z klawiatury) zakładającej wątek brzmi to "z letka" groteskowo...
        • luna67 Re: mój przyszły mąż..... 10.04.07, 16:07
          No to ja tez zaczne gdybac, czy nie bierzecie pod uwage sytuacji, gdzie zona nie
          wiedziala o kochance przez pare lat..., zaszla w ciaze wniebowzieta..., no a
          podem wyszlo szydlo z worka i ujawnil sie caly obraz podlosci meza. Szkoda mi
          tej zonysad
    • kicia031 Re: mój przyszły mąż..... 10.04.07, 15:06
      Ja tam sie nie dziwie, ze matka dziecka ma watpliwosci do zasadnosci kontaktow
      dziecka z osobami o watpliwym poziomie moralnym, nawet jesli jest to
      biologiczny ojciec - co do czego jak rozumiem tez sa watliwosci.

      Wiem, ze sa pogladay, ze dziecko powinno sie widywac z ojcem nawet jesli jest
      kryminalista i siedzi w wiezieniu, ja tych pogladow nie podzielam. Sytuacje
      uwazam za z gruntu niesmaczna i bardzo wspolczuje dziecku.

      A co cierpienia z powodu zycia w trojkacie, to naprawde nie rozumiem, dlaczego
      po 11 latach autorce watku przestalo to odpowiadac...
      • joa_nnap Re: mój przyszły mąż..... 10.04.07, 22:01
        pomijając wszystko inne - to, że coraz częściej pije martwiłoby mnie w
        wystarczającym stopniu, żeby zmienić decyzję o ślubie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja