szukam kogos w podobnej sytuacji

21.04.07, 15:30
    • prote77 Re: szukam kogos w podobnej sytuacji 21.04.07, 15:35
      witam
      mam 29 lat i od 5 jestem męzatka, moj maz jest wdowcem z trojka dzieci/teraz 20,17,14/ razem mamy synka trzy latka.
      szukam kogos w podobnej sytuacji z kim mogłabym pogadac wiele osob mysli ze mnie rozumie ale nikt nie ma nawet podobnej sytuacji wiec rady zdaja sie na nic.
      Myslałam ze z biegiem czasu problemów bedzie mniej ale jak sie okazuje jest ich coraz to wiecej i wiecej, coraz czesciej mam tero serdecznie dosc ale sytuacja skomplikowala sie bardziej gdy maz wyjechal za granice i zostalismy sami.
      Pozdrawiam wszystkie macochy i prosze o kontakt kogos kto chciałby pogadac o swojej rodzince albo poprostu o niczym. Buzka
      • kasian27 Re: szukam kogos w podobnej sytuacji 21.04.07, 15:55
        wiele dziewczyn ma podobna sytuacje, moj M tez ma swoje dzieci i mamy
        wspolnego synka. kilka dni temu zostalam 28-letnia babcocha. pozdrawiam
      • mamaika Re: szukam kogos w podobnej sytuacji 22.04.07, 12:00
        Całodobowo mam dwie 13 i 16 lat , z tym że mój rozwodnik , mama dzieci nie
        żyje , trzecia z nami nie mieszka - dorosła . Problemy mam w ilości znacznej i
        same smile. Pozdrawiam
    • prote77 Re: szukam kogos w podobnej sytuacji 22.04.07, 14:41
      U mnie sie jakos dziwnie wszystko pierdaczy, dobrze ze jest mały który jest przeswietnym dzieckiem i sypie takimi tekstami ze kazda chwile smutku potrafi zamienic w radosc. Poczatkowo chcialam stworzyc jakis normalny dom chcialqm zeby dzieci cos mialy, fajnie spedzaly czas ale widze ze poprostu maja to w du... mam ostatnimi czasy takiego doła ze jakby pociag wpadł to tydzień by go nie znaleźli.
      Najstarszy mojego meza studiuje i mieszka ze swoja dziewczyną ale z tego powodu ze oceny mial jakie mial poszedl na prywatna uczelnie, a ja myslalam ze jak nam troszke lepiej finansowo to niech sie uczy - teraz slysze od meza ze ty chcialas zeby poszedl wiec nie mow nic wiecej. Zbieram po garbie za to ze chcialam dobrze, juz nie pierwszy raz zreszta. Boje sie ze jeszcze pare jakis akcji i odizoluje sie od tych dzieci, boli mnie ze sobie zyly wypruwam a kazdy ma to w duszy i jakos tak coraz mniej sie staram juz nie przeszkadza mi jakis tam recznik na podłodze lub cos innego co przed rokiem zaraz bym prała. Jakies to zycie stalo sie beznadziejne i zaczynam watpic ze kiedys bedzie lepiej. Czesto sie zastanawiam czy nasz zwiazek ma jakies szanse, z mezem jest mi ok ale wiekszosc roku przeciez jest za granica. Nie wiem co robic, nie mam zamiaru ciagle wycigac reki pierwsza - ale tez cagle boje sie uslyszec cos w stylu :nie jestes moja matka odwal sie; . Pisze tak jakos bez ladu i skladu ale tak jakos nieposkladanie sie czuje. Pozdrowionka
      • m-m-m Re: szukam kogos w podobnej sytuacji 23.04.07, 11:03
        Kochana, w tej chwili moim zdaniem najważniejsze jest by Twój mąż wrócił z
        zagranicy i wziął się za wychowywanie swoich dzieci.
        Chyba, że akceptujesz bycie bezpłatną i niedocenianą opiekunką jego nastolatków.
        Dałaś się wrobić w taki układ, weszłaś w ten zwiazek z nierealistycznymi
        nadziejami.
        Żebyś sobie żyły wypruła nigdy nsatoletni pasierbowie nie docenią Twojej pracy
        dla nich, bo nie traktują Cię jak matki, bo jak matki Cię nie kochają. A Ty
        dajesz im jak matka, ale jak matka niczego od nich nie otrzymujesz, stad Twoja
        frustracja.
        Twój mąż jest wygodny: po tych kilku latch przyzwyczaił się, że bez zająknienia
        wykonujesz wokół jego dziei gigantyczną pracę wychowawczą i opiekuńczą i teraz
        będzie bardzo trudno uświadomić mu, że ani jemu, ani jego dzieciom względem
        wychowania tych dzieci nic się im od Ciebie nie należy, że to co wokół jego
        dzieci robisz, jest prezentem dla niego i że za tę pracę powinnaś być doceniona
        i on powinien to traktować jako coś nadzwyczajnego z Twojej strony.
        Ale jeśli nie chcesz popaść za niedługo w depresję to moim zdaniem musisz go z
        tej zagranicy ściągnąć i zmusić do wychowywania jego dzieci.
        • anastazjapotocka M-m-m... 23.04.07, 11:43
          nawet nie masz pojęcia jak się cieszę, że jesteś!
          Bardzo mi Ciebie brakowało, a Forum bez Twojego chłodnego pragmatyzmu i
          zdrowego rozsądku bardzo traciło na atrakcyjności...
          • m-m-m Re: M-m-m... 23.04.07, 11:59
            No tak, miałam troszkę wolnego smile
            Ciebie też z dawno nie czytałam Anastazjo, też gdzieś się zapodziałaś big_grin
            • anastazjapotocka Re: M-m-m... 23.04.07, 13:17
              Ja, jak zwykle pracuję niewolniczo.
              Dzisiaj czekam na akceptację materiałów przez kontrahenta i się troszkę obijam.
              Miło Cię widzieć.
        • prote77 Re: szukam kogos w podobnej sytuacji 24.04.07, 11:41
          dokładnie tak wyglada moja sytuacja a co do depresji to juz tylko kroki dzielą
          mnie od tego, wiem ze nie jest to wina tych dieci bo my podjelismy taka decyzję
          ale niedługo albo sobie albo im cos zrobie jak jedno w miare spokojnie to
          drugiemu odwala. I własnie dokładnie czuje sie jak cholerna służaco i do tego
          żle opłacana- pozdrowionka
          • m-m-m Re: szukam kogos w podobnej sytuacji 24.04.07, 12:14
            To, że razem podjęliście tę decyzję, nie oznacza, że była to decyzja dla obojga
            korzystna. Niech Twój mąż wraca i zabiera się za wychowywanie i obsługiwanie
            swoich nastolatków.
    • 71sonia prote77 27.04.07, 08:28

      • 71sonia Re: prote77 27.04.07, 08:29
        za szybko entersmile
        napisałam na priv
Inne wątki na temat:
Pełna wersja