po pierwszym spotkaniu

22.04.07, 15:57
w czwartek było pierwsze spotkanie z jego córką. Byłam przerażona, nie mogłam
spać, dlatego czytałam do rana Wasze/Nasze forum. Byliśmy na imprezie
otwartej, gdzie było dużo hałasu i dużo ludzi, zatem nie było okazji by
porozmawiać czy nawiązać bezpośredni kontakt z Młodą. Na razie oswajałyśmy
się ze sobą. Młoda bacznie mnie obserwowała, ja starałam sie być miła,
aczkolwiek nie nachalna ze swoją "przyjaźnią". Wiem, że niebawem będzie mnie
czekać bardziej bezpośrednie spotkanie. No właśnie, staraliście się
zaprzyjaźnić z dzieckiem swojej drugiej połówki? Jak się w ogóle zachowywać?
    • prote77 Re: po pierwszym spotkaniu 22.04.07, 18:09
      Hej
      z włsnego doswiadczenia wiem ze nie staraj sie na poczatku byc osoba która na kazde skinienie młodej leci, dogadza jej i chce sie zaraz zaprzyjaźnic. Ja popełniłam ten bład i chciałam dobrze np. gotowała super rzeczy, przekonywałam ich ojca do róznych rzeczy na ich korzysc, wyreczałam ich w roznych rzeczach - no i nauczyłam a teraz tego skutki mam ze jak nie krzykne głośniej to nikt nic nie ruszy.
      Zachowuj sie naturalnie, badz miła. Ja mam duzo dobrych chwil w tym nowym domu /jestesmy ze soba 5 lat/ ale czasami sama sobie zarzucam ze za duzo sobie pozwoliłam na poczatku.

      ŻYCZE POWODZENIA - u mnie bylo ciezki 3 dzieci, ale najgorzej jest do tej pory z dziwczynka /teraz 14 lat/ i dalej tak jest.
    • lilith76 Re: po pierwszym spotkaniu 23.04.07, 09:14
      To chyba zależy od dziecka. Trzeba iść za jego temperamentem i otwarciem na świat.
      Mała (wtedy 6 lat) po kilku sekundach wzięła mnie za rękę, chciała żebyśmy razem rysowały i zasypała mnie deszczem zdań, opowiadań.
      Mały (wtedy 4 lata) był cichutki i trzymał się taty. Kontakt z nim dało się powoli, delikatnie chwycić dopiero po jakimś czasie.
    • anastazjapotocka Re: po pierwszym spotkaniu 23.04.07, 09:40
      Rada, aby nie zaprzyjaźniać się, jest bardzo dobra.
      Mam za sobą także ten błąd bycia wzorową macoszką, miluchną i gotową na każde
      skinienie pasierbicy. Nawet byłam tak głupia, że gotowałam 3 różne zupy i 3
      różne drugie dania na każdy obiad.
      Nie wiem po co, bo i tak dziewczyna mówiła do ojca, że ona chce do McDonalda
      i... jechali. Obiad zjadałam sama w towarzystwie psów. I dobrze.
      Ubrania pasierbica miała tak drogie i w takiej ilości, że zakrawało to już na
      groteskę...
      Wielkim wysiłkiem sfinansowaliśmy jej płatne studia, bo nie chciało jej się do
      stacjonarnych solidnie przygotować - za duży stres dla niej.
      Dzisiaj (po solidnym kopie w tyłek) ma tylko tytuł inżyniera, o magisterium ani
      słychu... pewnie znowu ma stres.
      A efekt moich starań?
      Zero życzeń dla mnie choćby na święta, o urodzinach czy imieninach w ogóle nie
      ma co mówić.
      Nigdy nie zapytała o moje zdrowie, czy zdrowie swojego ojca, choć mąż jest po
      ciężkiej chorobie.
      Za to przysłała wczoraj maila do ojca, że jest PRZEMĘCZONA i chce na wycieczkę
      do krajów arabskich (razem ze swoim niepracującym konkubentem lat 27) i ojciec
      ma jej tę wycieczkę zasponsorować - tylko żeby luksusowo było!

      Uwierz mi, naprawdę nie warto.
      To, co sobie na początku wywalczysz - to Twoje.
      Jak oddasz pole - przegrasz.
      Czy będziesz się starać, czy olejesz - i tak musisz cały czas pamiętać, że to
      jest cudze dziecko, a nie Twoje i, że wszystko zależy od matki dziecka i jej
      manipulacji. Twoje możliwości wpływania na sytuację są i tak mierne, więc po co
      się starać?

      Bądź zajęta tylko sobą, a dobrze na tym wyjdziesz.
      Każda inwestycja w siebie jest opłacalna.
      Każda inwestycja w pasierbiatki - jest śmiertelną głupotą.
      • lilith76 Re: po pierwszym spotkaniu 23.04.07, 16:20
        Nawet byłam tak głupia, że gotowałam 3 różne zupy i 3
        > różne drugie dania na każdy obiad.
        > Nie wiem po co, bo i tak dziewczyna mówiła do ojca, że ona chce do McDonalda
        > i... jechali. Obiad zjadałam sama w towarzystwie psów. I dobrze.

        Sorry, anastazjo, ale w tej sytuacji to skompromitował się twój mąż...
        Taką ma córkę jaką sobie wychował.
    • khaldum Re: po pierwszym spotkaniu 23.04.07, 09:56
      Jak poprzedniczki odradzam stawanie na głowie żeby zdobyć sympatię pasierbów. Za
      chwilę się okaże, że pióra w d.... to dla nich za mało.

      Bądź sobą, nie ulegaj, nie dawaj im wszystkiego co chcą. Przedstaw zasady jakie
      panują w waszym domu i konsekwentnie wymagaj, aby to on dostosowali się do
      waszych zasad, a nie Ty do ich oczekiwań.

      Dzieci umiaru nie znają, a ich oczekiwania galopują jak tabun spłoszonych koni.

      Będzie ciężko, ale jedno muszą zrozumieć, ty nie jesteś ich koleżanką, choć
      pewnie będą sie do Ciebie zwracać po imieniu.

      Przygotuj się na to, ze będziesz sprawdzana na okrągło, jak daleko mozna się
      posunąć w roszczeniach i manipulacjach.

      Kup sobie chusteczki, bo i popłaczesz przez nie.

      I dzielna bądź. Po roku wszystko powinno się unormować, jeśli Ty i Twój M.
      będziecie razem w zespole.

      powodzenia
    • kicia031 Re: po pierwszym spotkaniu 23.04.07, 15:54
      Mysle, ze najwazniejsze jest, zeby byc soba. jesli jestes wylewna, badz taka -
      jesli z natury jestes osoba zdystansowana - nie staraj sie udawac kogos innego,
      dzieci szybko wyczuwaja falsz.

      Co do rad, jakie dziewczyny ci daja - ja mam zyupelnie inne doswiadczenia. Nie
      mam corki, a zawsze chcialam miec i corka mojego partnera jakos tam wypelnia te
      luke - ma tylko 12 lat, ale interesuje sie ciuchami, kosmetykami - tu na razie
      bardziej teoretycznie. Chodzimy razem na zakupy, na ktorych czesto probuje mnie
      na cos naciagnac, a ja zgadzam sie albo nie, bez wyrzutow sumienia, a ona
      przyjmuje to bez problemu. Teraz mam malego synka, wiec moge jej poswiecic
      mniej czasu, ale jakos to nigdy nie byl problem.

      Nie staje na glowie - w zyciu nie wpadloby mi do glowu gotowac 3 roznych zup do
      wyboru, moj partner zreszta bierze udzial w gotowaniu, staramy sie dzielic
      obowiazkami, ale tez nie traktuj jej jakby byla dla ciebie niewazna, bo w ten
      sposob nie stworzycie bliskiej wiezi.
      I jeszcze jedno - nie przejmuj sie fochani i humorami. dzieci tak maja i ie
      jest to skierowane do ciebie osobiscie, choc oczywiscie nie moze to
      usprawiedliwiac nieuprzejmosci i braku szacunku.

      Nastaw sie pozytywnie - bedzie dobrze.
    • cleopa Re: po pierwszym spotkaniu 23.04.07, 20:35
      Mój facet ma córkę 13 letnia ja tez mam mniej wiecej w tym wieku wiec...
      Pasierbice poznalam tak:Mloda po prostu przyszlanas odwiedzic (gdy juz
      wiedziala ze ja jestesmile ) ja akurat piekalam jakies racuszki na obiad i tak
      przy okazji w kuchni sobie z Mloda gadalysmy o wszystkim i o niczym ...facet
      dyskretnie wyszedl do pokoju..Potem juz Mloda za każdym razem jak wiedziala ze
      jestem u jej ojca przychodzila smile
      Zawsze mnie pozdrawia jak rozmawia z tatą prze telefon smile Nie mam jakis
      traumatycznych przezyc smile Lubie ja i ona mnie...Wzielam faceta z przeszlościa i
      musze sie liczyc ze ta przeszlośc bedzie uczestniczyc w naszym zyciusmile Zreszta
      my lubimy tak rodzinnie na grilla ,na plywalnie czy do zoo,kawiarni na lody z
      naszymi mlodymi smile)
      Ale w d*** wlazic faktycznie nie trzeba badż soba smile
    • tulcymea dzięki za rady 24.04.07, 19:35
      Wydaje mnie się, że duży udział w tym partnera jak dziecko odnosi się do
      macoszki i jak się zachowuje. Ja przecież nie będę wychowywać 13letniej
      pannicy, mogę pomóc, wspomóc, poradzić, doradzić, ale to On jest jej ojcem i ma
      prawo nakazywać i zakazywać. Dzięki za rady o tzw. przyjaźni, faktycznie jak od
      razu nie zaznaczę granic, to Młoda może mi zacząc wchodzić na głowę, a okres
      buntu i dojrzewania dopiero przed nami.
Pełna wersja