Powiedzieć NM o tym co czuję?

25.04.07, 13:35
zastanawiam się nad wyjściem z sytuacji, w której od jakiegoś czasu się
znaleźliśmy, a wybierane przeze mnie sposoby wyjścia są tylko połowiczne
i problem narasta..
Mam bardzo kochanego partnera, którego nie potrafię okłamywać i który widzi
kiedy mnie coś trapi i wtedy on pyta co jest, dlaczego jestem smutna..
a ja jestem smutna z powodu... jego przeszłości, jego dziecka.. tego że będąc
z nim tak naprawdę jestem często sama.. tego że dostosowuję się do planów,
które on układa pod Małą, mam wątpliwości,a moje obawy dotyczące wspólnej
przyszłości wciąż narastają...
Problem w tym, że nie mówię mu o tym bo wiem, że kocha Małą, ona kocha jego i
są blisko ze sobą związani i nie chcę aby mu było przykro.
Do tej pory jakoś sobie z tym radziłam ale teraz chyba mam kryzys bo
najchętniej uciekłabym od Małej, babci, dziadka i od niego samego też.. choć
na chwilę...
Ta sytuacja jest patowa bo z jednej strony ja nie umiem sobie z tym poradzić,
nie chcę porozmawiać z nim żeby opowieści o moich uczuciach nie potraktował
jak próby rozdzielenia go z Małą, może i zrozumiałby ale po co jemu mówić,
jak i tak pewnie niczego to nie zmieni.
Z drugiej strony ja chciałabym mieć weekend tylko dla nas, bez Małej ale
wiem, że ona będzie za nim tęskniła i on będzie myślał co u niej..
Rozumiem jego uczucia, rozumiem uczucia Małej ale trochę to wszystko tak
teraz jest, że odsunęłam na bok swoje uczucia, a one dobijają się do mojej
głowy i stąd taki nastrój...
a w dodatku on to widzi i pyta, a ja się wykręcam pracą itd.. ale pewnie nie
dam rady długo tak...

Nie mówię bo wiem, że on tak niewiele może zrobić, nie chcę żeby musiał choć
na jedno popołudnie wybierać
    • barbara001 Re: Powiedzieć NM o tym co czuję? 25.04.07, 14:15
      Witaj, to bardzo fajnie, że masz kochanego i czułego partnera. Jak sądzę,
      gdybyś powiedziała mu, że potrzebujesz czasu który spedzalibyście razem, tylko
      razem, zrozumiałby. I nie oceniłby tego w ten sposób, że chcesz odsunąć go od
      małej. Bo fakt, że kobieta wiąze się z mężczyzną z przeszłością nie oznacza, ze
      musi angażować się w tą przeszłość totalnie cała sobą. Mezczyzna zakładający
      nowy związek musi w tej sytuacji pogodzić potrzeby partnerki i swojego dziecka.
      A nic w tym złego, że poświęciłby jeden wekeend tylko dla ciebie i siebie. Mała
      nie zbiednieje od tego i nie umrze z tęsknoty. Może Twój M nie wie, że
      potrzebujesz takiego czasu tylko dla was i rozpływa się w radości, że znalazł
      partnerke, która nie ma nic przeciwko jego dziecku ( bo i tak jest). Wasz
      związek jest nazwę to odrębną komórką, niezależną od przeszłości M, i dla
      pielęgnowania takiego związku jest niezbedny czas tylko dla was. Ja bardzo
      lubię spędzać czsas z corką mojego M. Ale też wniosłam apel o wyjazdy w duecie,
      a jak nie mam ochoty na dziecko w domu to po prostu o tym mówię ( zdarza się to
      kiedy mam duzo pracy albo mam złe samopoczucie bo coś tam, rzadko bo rzadko ale
      mam)I jeżeli jest taka mozliwość to układamy wizyty małej w domu tak żeby i
      małej i nam obojgu to pasowało. Nie jestem zadrosna (już nie jestem)o czas
      dziecka i ojca bo ...co mi to by dało? Nic. A tak mam czas na swoje hobby,
      znajomych. Chociaz w sumie mała spędza u nas mnóstwo czasu, odwiedza ze mną
      moją rodzinę, chadza ze mna na plotki do moich kolezaneksmileW takiej sytuacji mój
      M kiedy naprawdę nie mam ochoty na dziecko w domu nie protestuje bo nie ma
      powodu. Wie, że akceptuję dziecko i swietnie się dogadujemy ale tez szanuje
      moje czasowe niedyspozycje, muchy w nosie lub nadmiar pracy. Polecam rozmowę z
      Twoim M. Na pewno zrozumie, a tak pewnie nie domysla się co cię gryzie, a to
      tak naprawde nic wielkiego, chyba większość macoszek przechodziła taki etap.
      • mikawi Re: Powiedzieć NM o tym co czuję? 25.04.07, 14:27
        dodam tylko, że nawet w pełnych rodzinach z własnymi dziećmi, dobrze jest dla
        zdrowia psychicznego i związku, gdy rodzice mają czas tylko dla siebie bez
        dzieci, więc nic w tym dziwnego ani nienormalnego, że chcesz mieć taki czas z
        partnerem; proponuję ustalenie jakiś sensownych zasad, jak podzielić czas aby
        było go i dla ojca z małą i dla was tylko razem
        • poxywka Re: Powiedzieć NM o tym co czuję? 25.04.07, 14:48
          i jeszcze dochodzi fakt, ze zwykle na poczatku trwania zwiazku jest czas aby
          nacieszyc sie soba a w takiej rodzinie juz na starcie jest dziecko - w pewnym
          sensie; aby przezyc to co kazdej parze potrzebne niewatpliwie potrzeba czasu
          tylko dla siebie; dla osoby, ktora jest rodzicem bywa to trudne (dla mnie np)
          bo z jednej strony cieszy czas we dwoje z drugiej tesknota za dzieckiem nie
          znika; ale da sie - dziecku na pewno nic przez to nie ubedzie
          pozdrawiam
          poxywka
    • breath08 Re: Powiedzieć NM o tym co czuję? 26.04.07, 08:44
      dziękuję Wam,
      nie napisałam, skąd opory żeby mu powiedzieć.
      Zdarzyło się, że z jego ust usłyszałam, że "wiedziałam w co wchodzę", że "nie
      powinnam być zaskoczona tym że on na święta dziecko bierze" i w kazdej rozmowie
      on zaczyna jakby bronić jej, choć takiej potrzeby nie ma, bo nigdy przeciwko
      niej nie stanęłam, niczego nie żądałam, nie prosiłam.
      I wtedy atakuje mnie i ja przestaję wierzyć w to co mówi o naszej przyszłej
      rodzinie.. o marzeniach..
      a wczoraj była moim zdaniem potrzeba żebyśmy spotkali się choć na chwilę, bo
      nie da się rozwiązywać takich problemów przez telefon, ale on napisał że jest
      z "problemem" i nie może (razem z Małą u dziadków) choć moim zdaniem nic by się
      jej nie stało gdyby zasnęła z babcią na przykład..
      ale nie porozmawialiśmy.
      Moje rozżalenie potęguje to, że zarzucił mi, że nie zaplanowałam naszego
      wczorajszego spotkania wcześniej, a teraz mówię że choć na chwilę i to jest
      poniżej pasa. Tylko że ja chciałam się spotkać żeby przerwać te kłótnie,
      porozmawiać i jakoś to skleić. Ale nie było to widać na tyle ważne.
      Przepraszam, że wylewam żale. Zjem coś słodkiego, pewnie będzie lepiej smile
      • barbara001 Re: Powiedzieć NM o tym co czuję? 26.04.07, 10:58
        Czyli nie mieszkacie razem jak rozumiem? Mam takie wrażenie,że twój M zachowuje
        się dokładnie tak samo jak mój, kiedy ktoś cokolwiek mówił na temat jego córki,
        a nawet do dzisiaj się zdarza, że zwrócenie uwagi dziecku na niestosowane
        zachowanie kończy się nerwowym bronieniem córci przez tatusia, a potem tatuś
        przyznaje racje np. mi, a dziecko stoi i nie wie już co ma robić, kopać tą
        ścianę dalej czy nie?
        Tyko ze mój M popełnia jeden zasadniczy błąd, wszystko dzieje się przy córce. To
        chyba taki syndrom tatusia. Uporczywe rozmowy dają czasem rezultaty ( u nas
        wynik sie poprawił po 4 latach). Może Twój M też tak reaguje. Ważne jest aby
        nauczył sie oddzielać ojcostwo od partnerstwa. Może masz chwilowy dołek, ale
        spróbuj z nim pogadać na spokojnie.
      • triss_m7 Re: Powiedzieć NM o tym co czuję? 26.04.07, 11:07
        Zjedz ale tylko kawaleczek, odetchnij gleboko i... umow sie z nim na powazna
        rozmowe. Nie dus niczego w sobie bo nieuregulowane problemy ciagna sie w
        przyszlosci. Faceci mysla w inny sposob niz kobiety zatem nie licz ze czegos
        sie domysli. Po prostu powiedz mu w czym problem. Przygotuj sie do tej rozmowy,
        trzymaj emocje na wodzy, wywaz kazde slowo zebys TY nie zalowala potem
        wypowiedzianego glupstwa.
        Twoj facet powinien nauczyc sie dzielic czas pomiedzy Ciebie a dziecko. Mam
        nieodparte wrazenie ze dzialasz wbrew sobie, pod jego "dyktando", wg. jego
        pomyslow na spedzanie czasu - wlasciwie to niewiele masz do powiedzenia w
        Waszym zwiazku - po cichu, grzecznie sie dostosowujesz. Kobieto, wiecej
        pewnosci siebie! To on ma za soba "przeszlosc" i to on powinien o
        Ciebie "walczyc".
        Powodzenia!
      • dyderko Re: Powiedzieć NM o tym co czuję? 26.04.07, 11:23
        Wygląda na to że twój facet naczytał się bajek o złych macochach i nie umie
        sobie wyobrazić że nie masz nic przeciwko małej. Albo na początku zrobiłaś coś
        co pozwala mu na takie reakcje. Jeśli próbowałaś go odsunąć od własnego dziecka
        to możesz mieć problem bo cokolwiek powiesz on może Ci to wypomnieć (i nie wiem
        jak odzyskać można stracone zaufanie), natomiast jeśli to jego uprzedzenia to
        musisz z nim porozmawiać i próbować wszystko wyjaśnić.
        Ja bym przygotowała się i na następnym spotkaniu, gdy byłaby możliwość
        pogadania zaczęłabym właśnie od kwestii Twojego stosunku do niej, niech Ci
        odpowie na kilka pytań. Czy kiedykolwiek zrobiłaś coś złego jego córce? Czy
        kiedykolwiek coś przeciwko niej mówiłaś? Powiedz, że czujesz się źle w sytuacji
        gdy każde Twoje słowo odbiera jako atak na małą, bo nie ma szans na normalną i
        szczerą rozmowę między Wami.
        Powiedz że nie chcesz ich rozdzielać ale chcesz mieć partnera a nie tylko być
        dodatkiem do jego związku z małą. Że jeśli chce być z kobietą to musi tak
        podzielić swój czas by być i z nią i z córką. Jeśli nie potrafi tego pogodzić
        to nie ma prawa się z nikim wiązać póki córka nie będzie samodzielna, bo przed
        tym momentem nie ma szans żeby zbudował jakikolwiek związek. Związkiem jest
        bycie razem, wspieranie się, wspólne planowanie, a to jest nie możliwe jeśli
        zawsze najpierw układa plany wobec córki a potem dopiero wobec Ciebie. Że aby
        Wasz związek ewoluował a nie gasł musicie mieć od czasu do czasu coś tylko
        swojego, jakieś wspólne wypady, wspólne przeżycia i to takie tylko Wasze.
        Jeśli możesz sobie pozwolić na to to powiedz że on wiedział że wiąże się z
        kobietą która ma potrzebę bliskości, intymności, poczucia bycia ważną, że
        potrzebujesz związku który będzie Twoją przyszłością a nie tylko uzupełnieniem
        jego ojcostwa. Że on nie uprzedzał Cię że jego związek z córką będzie
        pierwszoplanowy przed związkiem z Tobą.

        No a możesz jeszcze spróbować rozpocząć własne życie bez oglądania się na niego
        i jeśli jego, pozostały po zaplanowanych spotkaniach z córką, czas będzie
        kolidował z Twoimi planami to mówić mu bez ogródek że nie masz czasu wtedy ale
        masz kiedy indziej. Ale musisz się liczyć, że niekoniecznie facet zacznie się
        do Ciebie dostosowywać. On może zrezygnować z Ciebie, wprawdzie jeśli tak się
        stanie to, moim zdaniem, nie jest wart Twojego zachodu ale my kobiety
        uwielbiamy się umartwiać i poświęcać dla nieczułych facetów.

        Natomiast jeśli chodzi o wczoraj (czy już przedwczoraj), to wybacz ale jeśli
        obiecał małej spotkanie, że on z nią wieczorem będzie to nie mógł jej zostawić
        z dziadkami. Obiecał, więc musiał dotrzymać słowa bo tylko wtedy mała będzie
        się czuła kochana i bezpieczna jeśli będzie wiedziała że zawsze może na swojego
        ojca liczyć.
    • breath08 Re: Powiedzieć NM o tym co czuję? 26.04.07, 12:36
      Nigdy nie próbowałam ich od siebie odsunąć, nigdy nie powiedziałam Małej
      niczego, co mogłoby ją zranić czy jego tym bardziej.
      I faktycznie jest tak, że zawsze się dostosowuję a nawet jeśli mam inne plany
      to je zmieniam.
      Z Małą mam dobre kontakty, lubimy się ale ostatnio ona zaczęła być tak
      zazdrosna, że nawet na sekundę nie możemy się przytulić albo porozmawiać bo od
      razu przybiega, przytula się, pyta o różne rzeczy, czasem nie wie co
      powiedzieć, byle tylko żebyśmy my nie rozmawiali sami.
      A mój NM nie zauważa, że Dziewczynka robi z nim co chce. Nie jest taka mała
      (8lat). Nie komentuję bo wiem, że potrzebuje tej bliskości bardziej niż
      dziecko, które ma rodziców na co dzień.
      A nie mieszkamy razem bo pracujemy w innych miastach i widujemy się w weekendy.
      Ostatnio nie bywamy w ogóle sami..
      A batona zjadłam, całego i gdybym jeszcze miała, to drugi też by się przydał smile

      acha, NM jest z Małą od początku tygodnia u dziadków. Tam nocują. I uważam, że
      mógłby wyrwać się na dwie godziny bo to ważne dla naszego związku (robiliśmy
      tak odkąd sie znamy, staraliśmy się rozwiązywac problemy w miare jak się
      pojawiały, chcieliśmy, żeby już było dobrze. Oboje wsiadaliśmy w auta i
      spotykaliśmy się w połowie drogi). A kiedy powiedział, że przyjedzie Mała
      krzyczała "niiiieeee", a było to już wieczorem i szła spać.

      Nie wiem Dziewczyny, to trudne bardzo.
      • triss_m7 Re: Powiedzieć NM o tym co czuję? 26.04.07, 13:30
        Bardzo powaznie z nim porozmawiaj czego on chce od zycia. Jesli widzi w tym
        zwiazku marginalne miejsce dla Ciebie to nie pakuj sie w to. Nikt przeciez nie
        oczekuje od niego ze przestanie kochac swoje dziecko badz zupelnie zaprzestanie
        kontaktow ale jak kazda kobieta chcesz i POTRZEBUJESZ(!) byc dla swojego
        mezczyzny ta najwazniejsza. Niech Ci tylko nie probuje mydlic oczu ze
        rywalizujesz z mala czy inne tego typu pierdoly bo to prosta wymowka. Milosc do
        kobiety jest zupelnie czyms innym niz milosc do dziecka. Walcz o siebie... albo
        odejdz.
        Powodzenia.
    • breath08 Re: Powiedzieć NM o tym co czuję? 07.05.07, 13:01
      no i po raz kolejny przyszło mi przełknąć kamień goryczy..
      powiedziałam..
      ale NM rozpływał się w zachwytach nad tym, jaki to dobry kontakt ma jego córka
      ze mną i jak mogłoby być trudno gdyby ona mnie nie akceptowała.. i że o to
      dziecko nikt nie dba, jest samo i trzeba tak..
      wiem.. wiem..
      zaraz potem wyjechaliśmy na długi weekend ze znajomymi (bez Małej) i plaster
      przyklejony do rany.. nie wiadomo tylko na jak długo..
Pełna wersja