Szok, szok, szok!!!:-(((((

01.05.07, 19:07
Jestem naprawde w szokucrying((((((((

Odebralismy dzieci w czwartek, zarezerwowalam hotel na Majorce na 4 dni, zeby
mile spedzic wolny czas. Bylo naprawde bardzo milo, pogoda super, pierwszej
kategorii hotel, amnimacja dla dziedzi pierwszorzedna.

Wrocilismy do domu przed 2-ma godzinami, ja zabralam sie za rozpakowywanie sie
walizek, moj M za poczte, maly za swoje „samochodziki”, a mala za telefon do
mamy.

Bylam w sasiednim pokoju i niestety przy nie zamknietych drzwiach uslyszalam,
czego nigdy bym nie chciala uslyszec: „mamo, szkoda, ze pojechalismy, bylo
bardzo nudno, hotel pod psem, zero rozrywek, w domu nie bylo by tak nudno, no
i ta ..... (moje imie) hexa (czarownica) mnie wkurza”.

Szok!!!!!!sad((
A jeszcze w samolocie wszyscy bylismy tego samego zdania; „ze bylo naprawde
super!!!”, dodam, ze do niczego sie nie wtracalam, jeszcze im zamawialam dania
ktore najbardziej lubia. Oniemialam, poczulam straszne klucie w piersi,
myslalam, ze snie, zapytalam sie malej wiedzac, ze ma mame przy telefonie: „
no kochana, pochwal sie mamie jaka mielismy razem frajde”, mala powiedziala do
mamy, „no to do jutra”, odlozyla telefon i tak jakby sie nic nie stalo poszla
do ogrodu sie bawic.

Pod wplywem szoku opowiedzialam mojemu M, jak mala poinformowala mame o naszym
pobycie, moj M spojrzal na mnie i skwitowal, ze chyba zle ja zrozumialam,
przeciez latala po calym hotelu i zachwycala sie jak Laskowiak „ mamusiu jak
tu ladnie, mamusiu jak tu pieknie”. Zaproponowalam mojemu M zeby sam z nia
porozmawial i sie przekonal.

Bylam zla na sama siebie, gdyz mielismy dwie alternatywy;1. wyjazd we dwujke
(ja i moj M), lub 2. wyjazd z dziecmi mojego M, gdyz jedziemy w lipcu z moja
cora i synami na Kube, wiec wybralismy pierwsza, zeby przynajmniej troche im
to wynagrodzic. Za 2 tygodnie mial byc drugi wypad z dziecmi do Hiszpani na
tydzien.

Po rozmowie z mala moj M wyszedl bardzo smutny, nie chcial mi powiedziec o co
malej chodzi. Ale po nagminnym naleganiu pasowal. Okazalo sie, ze bylo fajnie,
ale bezemnie bylo by lepiej, gdyz mala jest w dalszym ciagu bardzo zazdrosnacrying((((

Boze teraz siedze i wyje jak wariatka, dlaczego tak jest, im sie czlowiek
wiecej stara tym bardziej sie wszystko piepszy. Przeciez mala ma swojego tate,
co tydzien tylko dla siebie, nie uczestnicze w spotkaniach, u nas tyko je i spi.

Teraz gnebi mnie sumienie, gdyz kazalam malej sie spakowac i isc do mamy
jezeli moja obecnosc przyprawia ja o mdlosci, no i powiadomilam ja, ze czekam
na przeprosiny, gdyz ja jej nic zlego w zyciu nie zrobilam, wrecz przeciwnie,
gdyz to ja place za te extrasy.

Zobaczymy pozyjemy, dzieci maja przyjsc za tydzien znowu na 3 dni.

Ale teraz sie zastanawiam, czy ja tego tak naprawde chce, dochodze do wniosku,
ze robie to, dla mojego M, ktorego kocham ponad zycie. Gdyz dzieci nic nie
doceniaja, wszystko im sie nalezy obojetnie od kogo by to bylo.

Nie wiem jak mam sie zachowac, jezeli ona mnie nie przeprosi, odpuscic? Nie
odzywac sie? A moze zachowac sie tak jakby sie nic nie stalo? Wiem, ze jestem
durna, ale ja pomimo jej zachowania ja lubie (jeszcze) i mi jej szkoda
(chociaz sama nie wiem za co, moze dlatego, ze ma glupia matke?).

Kocham mojego M, ale czasami (jak teraz) poszlabym w pi.du, daleko, daleko.
Jestem bardzo impulsywnym czlowiekiem i boje sie, ze jak mi bedzie za duzo, to
naprawde tak zrobie i bede tego zalowala (a moze i nie?).

Zeby ta sytuacje podsumowac napisze tylko; jestem bardzo atrakcyjna kobieta z
wlasnym ja, z wyzszym wyksztalceniem, z trojka doroslych juz bardzodobrze
ustytowanych dzieci (czyli bez zobowiazan). Moj M reprezentuje to samo co ja
tylko z balastem (niewychowane dzieci). Kuzwa jak to pisze to jestem bardziej
zla na siebie, dlaczego ja sobie taka droge zyciowa wybralam, wiec koncze i
prosze o rady.


    • pom Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 01.05.07, 19:51
      Olej księżniczkę.

      Koniec z ekstrasami z Twojej kasy.
      Zero spełniania życzeń, nawet najmniejszych, takich jak ulubione potrawy itp.
      Koniec miłych pogawędek i inicjowania rozmowy.
      Żadnego uszczęśliwiania na siłę.

      Zdawkowość ale nie wrogość.

      Młoda jest zazdrosna ale ma prawo do swych uczuć. Ty masz prawo do swoich. Nie
      jest Wam po drodze, zatem ogranicz swoje relacje z nią do minimum bez okazywania
      wrogości.

      Ta mała powinna Ci być bardziej obojętna - wówczas to, co przekazuje matce nie
      będzie Cię tak bardzo ranić.

      A zresztą, patrz niżej

      ||
      ||
      \||/
      \/

      "(...) a wielbić (...) to należy siebie, tylko wtedy człowiek na tym dobrze
      wychodzi."
      by Dominika 303
      • luna67 Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 01.05.07, 22:10
        om napisała:

        > Olej księżniczkę.

        Latwo powiedziec, dzieci sa u nas bardzo czesto, nie wyobrazam sobie zycia pod
        jednym dachem bez slow. Ale wiem, ze tym razem nie ustapie, zawsze to ja do niej
        przychodzilam (jak sie bez przyczyny dasala).

        Tym razem musze zacisnac zeby i do przodu.
    • natasza39 Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 01.05.07, 20:01
      Musi Ci być bardzo przykro, ale ostatnio ja podobny jak Ty szok przeżyłam w
      stosunku do własnego dziecka.
      Mój M był ostatnio w domu ponad 1,5 miesiąca, bo miał zaległy urlop. Teraz od
      paru dni znów pojechał do pracy, a pracuje ponad 300 km od domu.
      Mój syn, lat w końcu 19, wydawałoby się dorosły juz człowiek powiedział mi
      wczoraj coś co mnie osobiście wcięło.
      "Dobrze, że go nie ma, w domu jest taki spokój...."

      Myślę sobie co jest kuźwa. Niby się dogadują, niby wszystko jest ok, a tu nagle
      taki "kwiat"!
      Otóż, po wzięciu młodego na spytki okazało się, ze nie chodzi o mojego M w
      szczególności, tylko o faceta jakiegokolwiek przy mnie w ogólności.

      A zatem, droga luno, to nie chodzi o ciebie w szczególności. Chodzi o
      jakakolwiek babę obok ojca. Choćbyś stanęła na głowie, to zawsze tak będzie, no
      przynajmniej do czasu kiedy dzieci dorosną i założą własne rodziny.
      Wcale nie oznacza, że Cię nie lubią. Wcale nie oznacza, ze nie było fajnie.
      Ale najfaniej byłoby jakby zamiast Ciebie i taty była mama i tata.
      Duża w tym wszystkim jest rola Twojego M. Tak jak ja tłumaczę swojemu dziecku,
      że to co było nie wróci i że teraz mój M jest najwazniejszym facetem w moim
      zyciu, a on nadal i na zawsze pozostanie moim synem, tak on musi tłumaczyć to
      swoim dzieciom.
      Nie wiem czy się z tym pogodzą, nie wiem czy to zaakceptują, ale kiedys na pewno
      to zrozumieją.
      Przecież nie poddasz się i nie rzucisz M, bo jego dzieci wolałyby tylko z nim i
      pewnie ze swoja mamą wakacje spędzić.
      Pokaż dziewczynie, że ci jest przykro, ale przecież nie obrazisz sie chyba za to
      na dziecko, które jest tylko dzieckiem i zamiast najlepszej nawet na świecie
      macochy wolałoby po prostu mamę i tatę własną i rodzoną.


      • a.bc Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 01.05.07, 20:17
        Nie dziwie się,że jest Ci przykrosmile
        Wiesz co nic na siłę, dzieci mają prawo spotykac sie ze swoimi rodzicami ale
        niekoniecznie musza spotykac sie z partnerami rodziców- jak sie dzieciakowi nie
        podoba to wypad!
        Uważam,że powinnaś zastosować konsekwentnie 1 rzecz- nie podobaja sie wyjazdy
        to nie musisz jeżdzić! Jest to brutalne w stosonku do tego dzicka ale niestety
        one tez musza sie nauczyc ,ze ich czyny powoduja takie a nie inne konsekwencje.
        Zycie jest brutalne i czasami trzena odpuścić a czasami zwyczajnie przycisnąć
        Powodzenia

      • luna67 Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 01.05.07, 22:37
        natasza39 napisała:

        "> Musi Ci być bardzo przykro, ale ostatnio ja podobny jak Ty szok przeżyłam w
        > stosunku do własnego dziecka.

        O wlasnym dziecku juz nie pisze, ja tez ostatnio przezywam "dasy" majej corki na
        mojego M. Ale swojemu dziecku (obojetnie ile by nie mialo lat) jakos zdrowo
        uchodzismile
        Ostatnio moja cora widzac corke mojego M na jego kolanach, szczebiacaca do
        mojego M cos na uszko (dziewczyna dosc wyrosnieta lat 12, no prawie 13),
        zaproponowala uraczenia swego pokoju w celu wiadomychsad(((((((((((((((( Ja
        pelna niesmaku, moj M zszokowany, corka mojego M rozbawiona. Przy rozmowie moja
        corka zaczela nas "uswiadamiac" jak to wedlug niej wygladalo (mi by nawet nigdy
        to do glowy nie pszyszlo). I tak z dnia na dzien sa potyczki pomiedzy nimi,
        wiem, ze nie sa wrogie, moja cora ma za bardzo duze poczucie humoru i do tego
        nic co ludzkie nie jest jej obcesmile.

        "przecież nie obrazisz sie chyba za to na dziecko, które jest tylko dzieckiem i
        zamiast najlepszej nawet na świecie
        > macochy wolałoby po prostu mamę i tatę własną i rodzoną."


        Obrazac, nie mam sie zamiar, ale lekcji musze jej udzielic. Nie wiem, czy nawet
        dziecko moze sobie cos wyobrazic, tego czego nie przezylo; a mianowicie mame i
        tate razem. Rozstali sie jak mala miala ok. 3 latka, i wiem, ze nic z tego czasu
        nie zostalo jej w pamieci.

        > Przecież nie poddasz się i nie rzucisz M

        Wiesz Nataszo, cos za czesto o tym ostatnio mysle, jak by bylo gdyby..., a
        kocham mojego M do szalenstwa. Jak juz pisalam, jestem w goracej wodzie
        kapanasad jak mi cos nie pasuje to siup; odmiana.

        Jeszcze nigdy mojej dezycji nie zalowalam, ale boje sie i zarazem wiem, ze
        kiedys moja "kosa" (pewnosc siebie) trafi na "kamien"(glebokie rozczarowanie
        podjetej decyzji)sad
    • m-jak-magi Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 01.05.07, 20:49
      oj skoczyloby mi cisnienie. nie dziwie sie twojemu rozgoryczeniu.
      prawda jest jednak taka ze kimkolwiek bys nie byla i jakakolwiek byc nie byla
      to fakt iz nie jestes jej mama czyni osoba niepozadana na tego typu "imprezach"
      niesety to podstawowy cien bycia macocha - matka nawet najgorsza i najpodlejsza
      zawsze bedzie na piedestale a my chocbysmy stawaly na glwowie w najlepszym
      ukladzie mozemy liczyc na akceptacje.
      ja mam do takich spraw dystans - powtarzam sobie ze to dziecko i zachowuje sie
      jak dziecko. wprawdzie malo w moim macochowaniu takich moementow ale jak juz
      sie zdarzaja to gonie do roboty m - to jego rola zeby tlumaczyc dziecku ze nie
      jestem wrogiem i nalezy mi sie szacunek.
      • luna67 Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 01.05.07, 22:54
        m-jak-magi napisała:
        > to fakt iz nie jestes jej mama czyni osoba niepozadana na tego typu "imprezach"

        O tym wiem magi, nie uczestnicze na imprezach ojciec - dzieci, maja wolna reke,
        gdzie, kiedy, jak, ale jak juz cos funduje to chyba mi wolno skosztowac "wlasnej
        roboty tortu". A moze sie myle? moze jestem od pieczenia tych tortow, ale nie
        wolno mi ich kosztowac, bo fason straca i dobra optyke?smile

        Magi, ja nie potrzebuje mojego M jako tlumacza dla dzieci (13 i 10 lat),
        rozmawiamy jednym jezykiemsmile jakby nie bylo te 20 lat na obczyznie robia
        swojesmile, dzieci nie sa glupie i wiedza, ze nie jestem wrogiem, a szacunek maja
        nawet do przyrody, oddaja ja w formie opieki nad futszakami (kroliki), ktore
        dostaly odemnie w prezencie.
        • m-jak-magi Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 02.05.07, 10:55
          skoro to wszytsko rozumiesz to zignoruj taka sytuacje ( chociaz wiem ze trudno
          bo mnie rowniez takie slowa wkurzyly na maxa. tak na dobra sprawe to usylszalas
          cos co nie bylo dla ciebie przeznaczone.
          byc moze dziewczynka czula sie winna przed matka i chciala jej tym zrobic
          przyjemnosc. moze uznala ze powinna powiedziec matce ze nie bawila sie dobrze w
          twoim towatzystwie bo myslala ze przyznajac iz bylo super zrani ( zdradzi )
          swoja matke.
          co innego gdyby slowny atak byl skierowany bezposrednio do ciebie lub
          powiedziany w taki sposob zebys ty to uslyszala.
          na takie zachowanie powinnas zareagowac ostro ( z pewnoscia to robisz )bo jak
          kazdy zaslugujesz na szacunek.

          a czy potrzebujesz m jako swojego tlumacza ??
          moja pasierbica jest amerykanka i rowniez nie mam najmniejszych problemow zeby
          sie z nia komunikowac natomiast w podobnych sytuacjach do twojej nie angazuje
          sie bezposrednio w sprawe tylko prosze m o "mediacje", bo najtrudniej jest byc
          adwokatem w swojej sprawie. zakladam ze jako ojciec jest bardziej wiarygodny w
          swoim przekazie i moze rozmawiac z corka nie poglebiajac konfliktu.

    • joanna9969 Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 01.05.07, 21:35
      I to wlasnie wracamy do watku Alicji , i pytania czy warto
      sie poswiecac dla pasierbow , nie warto !! .
      Bo czy bedziemy sie we wszystkie strony wyginac i zlotym papierem
      pupe podcierac i tak dostaniemy w cztery litery.I tak bedziemy
      zle.
      Dla tego ja sie nie poswiecam , akceptuje jestem
      przyjaznie obojetna ale sie nie poswiecam .


      • luna67 Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 01.05.07, 23:09
        joanna9969 napisała:

        czy warto
        > sie poswiecac dla pasierbow , nie warto !! .

        Nie raz sie zastanawialam nad tym pytaniem, nie tylko w stosunku do pasiebow ale
        tez do moich dzieci, doszlam do tego samego wniosku, tak mi sie przynajmniej
        wydawalo. Nie wymagalam, nie oczekiwalam wdziecznosci, gdyz nigdy nie mialam z
        ta niewdziecznoscia do czynienia. Byly male zgrzyty, nie bralam je pod uwage,
        ale tym razem mnie naprawde zabolalo.
        Zlapalam sie na tym, ze jednak gdzies jakis kacik w moim muzgu czekal
        nieublagalnie na namiastke tej wdziecznosci, no i co? i sie zawiodlsad
        • chalsia Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 01.05.07, 23:16
          przecież to stara prawda - nie nalezy się poswięcać dla dzieci - własnych
          także, bowiem dzieci wdzięczności za to nie okażą. Czemu - bowiem sie same na
          świat nie pchały.
          Chalsia
          • luna67 Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 02.05.07, 00:01
            chalsia napisała:

            "dzieci wdzięczności za to nie okażą. Czemu - bowiem sie same na
            > świat nie pchały.

            no to nalezy dzieci uswiadomic, jakie mialy cholerne szczescie rodzac sie, ze na
            nich wlasnie trafil los, posrod milionow (chyba miliardow plemnikow w ciagu
            zycia tatusia) nie mowiac juz o niezliczonych jajeczekach mamusismile.

            • natasza39 Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 02.05.07, 00:12
              Wymóg "wdzięczności" rani albo rodziców, albo upierdala dzieci.

              Jak dzieci chcą żyć dla siebie własnym życiem, to cierpią rodzice "opuszczeni"
              przez niewdzięczne (w dużym cudzysłowiu "niewdzięczne" dzieci), albo cierpią
              dzieci dorosłe już i obarczone odpowiedzialnością za rodziców.
              Nie oczekujmy wdzięczności własnych dzieci, czy pasierbów.
              Wychowujmy je dla innych, nie dla nas.

              Przykłady?
              Moja przyjaciółka poświęciła wiele dla dzieci. Dziś 24-letnie panny oczekują, ze
              matka matka nie będzie spotykała się z facetem, bo on im się nie podoba.
              "Ukarały" ja tym, ze aktualnie traktują ja jak powietrze.
              I przykład z drugiej strony...
              Moja matka, dziecko matki, która opuścił mąż i dla którego ta "matka Polka",
              moja babka w swym mniemaniu poświęciła się, dziś jest upieprzona opieką nad
              złośliwą i niezaradną starą 90-letnia kobietą, która całe życie oczekiwała od
              niej "wdzięczności".
              Wychowujmy dzieci. Tylko tyle.

              Luna, głowa do góry. Nie jesteś "heksa". Kto jak kto, ale Ty na pewno nie!

        • joanna9969 Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 02.05.07, 03:15
          widzisz luna mi sie wydaje ze z dziecmi naszymi i pasierbami
          to jest tak ze podczas gdy najgorsza matka zawsze bedzie
          dla dziecka matka tak najlepsza macocha pozostanie zawsze tylko macocha .
          Mi kiedys madra ciotka dala rade zebym sie za bardzo nie angazowala
          emocjonalnie w mlada bo mnie moze czekac bardzo bolesne rozczarowanie.
        • joanna9969 Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 02.05.07, 03:38
          A twojej pasierbicy nastepnym razem powiedzialabym tak
          ze chetnie zabralabym ja na jakies tropikane wakacje
          ale poniewaz wiem ze ona sie tam nudzi i jeszcze musi
          spedzac ten czas w twoim fatalnym towarzystwie to
          ja jej tego oszczedze ...
          A teraz ja juz lece "na wspolna"
    • weronka77 Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 02.05.07, 00:42

    • weronka77 Luna.. 02.05.07, 00:42
      Jesteś dobrym człowiekiem.podziwiam Cię.
      • luna67 Re: Luna.. 02.05.07, 10:58
        weronka77, nie wiem czy jestem dobrym czlowiekiem, ja sie tylko staram, co nie
        jest i tak doceniane.

        Nie raz jak siedze sama w domu, gdyz moj M wyparzyl w teren z dziecmi, bidole
        sama nad sobasmile; "a po co mi taki facet, z ktorego nie mam pozytku".

        Nie raz jak bylam chora, to nie mial mi kto przyslowiowej szklanki wody podac,
        gdyz nadszedl czas wizyty dzieci, no i nalezaloby dzieciom cos atrakcyjnego
        zafundowac. Wiec siedzialam w domu z jednej strony szczesliwa, ze moj M wyparzyl
        gdzies z dziecmi (mialam spokoj), ale z drugiej strony mialam do niego zal, ze
        nie ma go przy mnie. EEEEeeeehhhsad

        Ps
        Chyba na wiosenna depreche troche za pozno? co?

        • mamba30 Re: Luna.. 02.05.07, 11:19
          luna67 napisała:
          > Chyba na wiosenna depreche troche za pozno? co?


          Zdecydownie tak. Myślę, że po prostu dojrzewasz do tego, żeby zdac sobie
          sprawę, jaka jest naprawdę Twoja pasierbica. Głową muru nie przebijesz i
          choćbys nie wiem jak sie starała, to jeżeli młoda ma takie a nie inne
          nastawienie i charakter, to nic pozytywnego nie osiągniesz. Ja po 2 latach
          przestałam zabiegać o dobre relacje, a po 2,5 roku olałam sprawę. W tej chwili
          mnie nie interesuje, że matka ją za słabo ubrała, że młoda może zmarznąć. Wisi
          mi kalafiorem czy zje obiad i ile zje. Olewam fakt, że się nudzi. Mam w doopie
          wtawanie w niedzielę o 7 rano, żeby młodej podac śniadanie. Leżę w łóżku tyle,
          ile mam ochotę, nie kupuję drobiazgów w prezencie, bo i po co, skoro i tak nie
          zostanie to docenione?? Polecam dokładnie to samo.
    • triss_m7 Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 02.05.07, 11:26
      Luna kochana,
      Wiem ze Ci przykro bo ostatnio spotkala mnie podobna sytuacja.
      Tak jakos jest, ze im wiecej sie starsz (dogadzac dzieciakom) tym bardziej
      dostajesz po glowie. Mnie bylo przykro ale bez przesady. Odpusc sobie, zachowuj
      sie poprawnie ale bez fajerwerek. Nie trzeba toczyc wojny, moze byc po prostu
      grzecznie. Ja tez lubilam pasierbice ale po jej ostatnich wybrykach nie moge
      juz tego powiedziec. Gdy byla mala to zawsze sobie jej wyskoki tlumaczylam ale
      teraz (moze nie jest dorosla ale na tyle duza by zdawac sobie sprawe ze swojego
      postepowania) nie mam na to najmniejszej ochoty. Zal mi mojego M bo on to tez
      dostrzega i jest mu przykro.
      Odpusc, przestan sie starac i nadskakiwac - po co Ci to? Malo masz wlasnych
      problemow? Nabierz dystansu, zamiast skupiac uwage na wyszukiwaniu przyjemnosci
      dla niej wez kapiel z bombelkami smile

      Niepotrzebnie tylko powiedzialas jej ze to Ty placisz extrasy. Dzieci nie
      powinny byc mieszane w finanse, poza tym chcialas to zaplacilas - to juz nie
      jej sprawa.
      Luna, masz swoja klase to nie znizaj sie do poziomu nadasanej dziewuchy nawet
      jesli mala Cie nie przeprosi. Nie zmieniaj sie w jedze ale wyhamuj z tym
      dogadzaniem. Zachowuj sie poprawnie ale bez ostentacji.
      Pozdrawiam i powodzenia!
      • anastazjapotocka Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 02.05.07, 11:52
        Powiem Ci Luno, jak dojrzała kobieta dojrzałej kobiecie.
        NIE WARTO starać się dla TEJ pasierbiatki. Ona już się nie zmieni - a jeśli
        tak, to na gorsze. Zarówno paiserbiatka jak i jej matka już wyznaczyły Ci Twoje
        miejsce w szeregu: jesteś dojną krową, bankomatem i dostarczycielką drogich
        ekstrasów i luksusowych rozrywek. A robisz to , bo MUSISZ, bo taka jest CENA ZA
        ICH OJCA I MĘŻA. One już podsumowały, podliczyły, zawyrokowały, a Ty możesz się
        zarżnąć finansowo i na śmierć zapłakać. Według nich Ty NA TO ZASŁUŻYŁAŚ.
        Na ten ból i rozczarowanie, na wszystko, co najgorsze.
        Nie pytaj mnie o logikę takiego rozumowania tamtych pań. Nie znam jej i nie
        rozumiem. Ale znam skutki i wierz mi, ŻAŁUJĘ DZISIAJ każdego grosza ponad to,
        co sąd zasądził, a co wydaliśmy na pasierbiatkę.

        Jesteś wrażliwa, lubisz miły nastrój i harmonię w domu.
        Przy pasierbiatce nic z tego nie będzie.
        Nikt mi nie wmówi, że pasierbiatka NIE ROZUMIE CO ROBI.
        Ona jest fałszywa i dwulicowa, bo tak ją ukształtowała jej własna matka.

        Co ja bym zrobiła na Twoim miejscu?
        Pieniądze męża należą do niego i niech sobie z nimi robi co chce (oczywiście,
        nie wolno mu działać na Twoją niekorzyść. Wyda wszystko na córcię, a Ty go
        dożywiaj). ŻADNYCH pieniędzy więcej z Twojej kieszeni dla pasierbiatki: nawet
        na krem na pryszcze. KONIEC.
        Pasierbiatka u Was w domu?
        Proszę bardzo. Chcesz przygotować posiłki, to zrób to. Chcesz jeść przy
        wspólnym stole - Twoja wola. Nie musisz się do pasierbicy odzywać, rozmawiać
        możesz z mężem, a cały dzień możesz siedzieć z książką w innym pokoju.
        Unikaj jej jak zarazy.
        Uwierz mi, nic z Twoich starań (aby było miło) już nigdy nie będzie. NIGDY.

        Po prostu usiądź i zastanów się, jak zorganizować sobie życie BEZ PASIERBIATKI.
        Bądź od dziś lepsza dla siebie i dla swoich własnych dzieci - to nic, że są one
        dorosłe. TO TWOJE DZIECI, a pasierbiatka jest obca i taką już pozostanie na
        wieki wieków.
        • bemari Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 03.05.07, 01:57
          Anastazjo! Coraz gorzej z Tobą.Albo masz tak naprawdę złe doświadczenia, albo
          (bardziej prawdopodobne)tak boisz się utraty swojej pozycji.Księżniczki swojego
          faceta.Oj lubisz Ty mieć poczucie bycia gwiazdeczką.
          • anastazjapotocka Bemari 03.05.07, 12:11
            no coś takiego, rozszyfrowałaś mnie, jak ja to przeżyję?
            • weronka77 Żadna ona Bemari tylko Bet66;-) 04.05.07, 00:49

              • anastazjapotocka Re: Żadna ona Bemari tylko Bet66;-) 04.05.07, 14:01
                To ona jeszcze żyje?
                Dziękuję, Weronko.
        • bemari Anastazjo i Weroniko! 04.05.07, 16:16
          Nic wspólnego z panią Bet nie mam.Zawsze wypowiadam się w swoim imieniu.
          Natomiast mam akurat w domu trzynastolatkę - ogólnie dziewczyna super(opinie
          zewnętrzne),ale jak to nastolatka - też potrafi palnąć głupstwo bez
          zastanowienia.Potem żałuje.Ostatnio też jojczyła na wspólnym wyjeździe - te
          zmienne nastroje!
          Być może pasierbica Luny jest wyjątkowo paskudna, ale podkręcanie emocji i
          twierdzenie, że nie warto się starać, bo dziewczyna zmieni się na gorsze, to
          już nadinterpretacja.

          W poście Anastazji zdenerwowały mnie takie "Kwiatki":
          Jesteś wrażliwa, lubisz miły nastrój i harmonię w domu.Przy pasierbiatce nic z
          tego nie będzie.
          Unikaj jej jak zarazy.
          Taka jest cena za ich ojca i męża.Według nich ty na to zasłużyłaś.Na ten ból i
          rozczarowanie, na wszystko, co najgorsze.

          No proszę, jak ty błyskawicznie wyciągasz wnioski.Czyli wrażliwa macocha
          powinna po jednym głupim telefonie wykopać pesierbicę? Bardzo to wrażliwe.



          • weronka77 hmm... 04.05.07, 23:10
            ...w liście nicków Bet sporządzonych przez moderatorów i adminów jest i
            Bemari...Może go "odmałpowała"? Napisałam tak ponieważ liste dostałam drogą
            mailową jakiś czas temu..Prawda-nie jest aktualizowana.
            • bemari Re: hmm... 04.05.07, 23:20
              Weronko!Może dlatego, że zaczyna się na be.Możemy tu sobie dyskutować(po to
              jest forum),możemy mieć rózne poglądy, ale nie odbieraj mi tożsamości.Wkurzona
              na maxa napisałam, że Ty to bezkresneniebo.Oczywiście, że nie.Nie mylę Ciebie.I
              Ty mnie nie myl.Proponuję zawieszenie broni....w kwestii nicków.W innych
              sprawach z całą sympatią możemy osro się pospierać!Pozdrawiam!
    • luna67 Re: No i mi sie oberwalo:-((((( 02.05.07, 18:29
      No i doigralam sie. Dzwonila do mnie Exia z pretensjami, jakim prawem
      teroryzuje jej corke, ona ma teraz stres, bo zarzadalam nieuzasadnionych
      przeprosinsad
      Naturalnie corka M przedstawila mamie sytuacje odbiegajaca od rzeczywistosci
      (fantazje to ona ma), nie mialam nawet okazji przy tym wrzasku i wyzwiskach,
      przedstawic autentyczny przebieg sytuacji, wiec odlozylam sluchawke.

      Cos we mnie peklo, jestem zla na sama siebie i bardzo, ale to bardzo
      rozczarowana. Ale zarazem spadl mi jakis kamien z serca: tak jakby ktos mnie
      zwolnil od roli zabiegania o wzgledy dzieci M.

      Ach i jeszcze jedno, zakomunikowalam mojemu M, ze nie jedziemy z dziecmi za dwa
      tygodnie, a on sie zapytal, no to moze on tylko z dziecmi?, nie potrzebowalam
      odpowiadac na to durne pytanie, widzial ja chyba po mojej minie.
      • jayin Re: No i mi sie oberwalo:-((((( 02.05.07, 18:35
        Luna,

        Ja myślę, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło...

        pozdr.
        J
      • natasza39 Re: No i mi sie oberwalo:-((((( 02.05.07, 19:50
        luna67 napisała:

        > No i doigralam sie. Dzwonila do mnie Exia z pretensjami, jakim prawem
        > teroryzuje jej corke, ona ma teraz stres, bo zarzadalam nieuzasadnionych
        > przeprosinsad
        > Naturalnie corka M przedstawila mamie sytuacje odbiegajaca od rzeczywistosci
        > (fantazje to ona ma), nie mialam nawet okazji przy tym wrzasku i wyzwiskach,
        > przedstawic autentyczny przebieg sytuacji, wiec odlozylam sluchawke.


        I dobrze zrobiłaś, że odłozyłaś.
        Swoja drogą następny przykład tego, że głupia mamusia, to największe
        nieszczęście jakie może przytrafić się dziecku.
        Madra i na poziomie kobieta zadzwoniłaby do next, a najlepiej do ojca dziecka i
        spokojnie zapytała o co chodzi. A ta z ryjem i pretensjami na wejściu.
        W takim układzie nie masz nic sobie do zarzucenia. Bez wyrzutów sumienia możesz
        olać towarzystwo.


    • mamaika Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 03.05.07, 11:29
      Rada jEst jedna, olej to równiutko i daruj sobie wyjazdy wspólne. Ja byłam na 2
      i mimo,że obecnie jestem całodobówką chłopu powiedziałam,że NIGDY nie pojadę na
      wyjazd wspólny . Ja tez do cholery potrzebuję odpocząć
      • barbara001 Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 03.05.07, 13:27
        Wiesz Luna, na początku jak przeczytałam Twój post to pomyślałam sobie, boszsz
        jaka wredna ta pasierbica. Ale potem pomyślałam sobie, że rzeczywiście mogło
        być tak jak piszą dziewczyny, ze dziewczynka przed mamą rysuje nieco inny obraz
        Waszego życia i wręcz na miejscu(w jej polityce postępowania) jest narzekanie i
        przedstawianie w złym świetle czasu spędzonego z Wami. Bo mam nieodparte
        wrażenie, że większość dzieci, których rodzice się rozwiedli i mają dwie nowe
        rodziny to tacy mali dyplomaci (głównie w w układach, gdzie ci rodzice nie
        bardzo się ze sobą dogadują, nie generalizuję, ale tak mi się tylko wydaje). I
        rzeczywiście taki mały ktoś przy mamie bardzo uważa, żeby nie zachwycać się za
        bardzo wakacjami z tatusiem i macochą, bo takiej mamie może byc przykro, może
        być zła czy co tam jeszcze może jej dolegać. Nie wiem jak rodzinnie wygląda eks
        Twojego M, ale wydaje mi się, że szczególnie taka sytuacja może wystąpić jak
        tata ma nową rodzinę a mama nie. Albo tata funduje dzieciom wyjazdy a mamy na
        to nie stać. Córka mojego M też przed mamą gra, dla dobra sytuacji. Mimo, ze
        jest jeszcze mała, zauważyliśmy, że dawkuje mamie radości związane z wyjazdami
        czy super niespodziankami. Nie opowiada jej też co robimy u nas w domu ( troche
        to smutne, ze dziecko nie może mamie opowiedzieć wszystkiego co robiło przez
        tydzień pobytu u taty, ale sama uznała że tak jest lepiej).
        Uważam, ze dobrze zrobiłaś prosząc M o wsparcie i rozmowę z córką, masz
        słuszność domagając się przeprosin i masz prawo zmienić w obecnej sytuacji
        plany wyjazdowe.Ale jak będziesz miała kiedyś okazję, a z córką M nie pójdzie
        na noże to spróbuj pogadać z nią i wyczaić czy jej zachowanie nie jest
        spowodowane tym, ze tak naprawdę jest między młotem a kowadłem. Córka mojego M
        jest i ja to rozumiem i ...szanuję. Były już takie sytuacje, że na płacz mi się
        zbierało i wściekłość mną targała (np. kiedyś opisywana przeze mnie sytuacja na
        przedstawieniu na zakonczenie roku). I mimo tego,że postawiłam pewne zasady,
        dzięki którym dziecko wie jak ma się zachować w trudnych sytuacjach, to też są
        dowodem dla eks, że my jako rodzina istniejemy i robimy wspólnie różne fajne
        rzeczy i to ,że ją szlak trafia, że byliśmy w na wakacjach w fajnym miejscu to
        jest jej problem, problem dorosłej osoby, która nie radzi sobie z zawiścią. A
        to, że mała ukrywa przed matką niektóre zdarzenia lub przedstawia je w dużo
        bardziej nędznej wersji, rozumiem, i cóż szczerze mówiąc mam to w nosie, bo
        nasze to to co razem zobaczylismy i przeżyliśmy. I myśle, że powinnaś jakoś
        dotrzeć do sedna, dlaczego ta mała tak oszukuje, a może gra przed Tobą, chociaż
        wątpię, bo nie dałaby rady tak emocjonalnie udawać radości przez kilka dni
        wakacji. Obstawiam pierwszą wersję. A zmiany w Twoim postępowaniu rozumiem jak
        najbardziej, macocha też człowiek i masz prawo zamanifestowac swoje
        niezadowolenie i żal.
        A eksiarę olej. Co byś nie zrobiła to zawsze w jej mniemaniu będziesz winna
        wszystkich plag i krzywd jej dzieci. Szkoda zachodu na takie coś.
        • barbara001 Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 03.05.07, 13:42
          I jeszcze chciałam coś dodać: być może córka Twojego M podała nie do końca
          prawdziwy powód jej słów. Powiedziała, ze jest zazdrosna o Ciebie, ok, trochę
          może jest, ale też nie ma powodu by czuć się zagrożoną. To nie jest malutkie
          dziecko w końcu.I dużo widzi a jeszcze więcej rozumie i kombinuje sobie jak
          sobie wszystko poukładać.I być może jest jej tak bardzo głupio, że ta rozmowa
          się wydała i zrobiła się z tego taka afera, ze próbowała bronić się i podała
          taką typową przyczynę- odwieczny konflikt córki i macochy, walka o względy
          taty. Tyle że w większości przypadków to nieprawda. Ale prawdopodobna. Więc tak
          sobie myslę, że może skłamała, bo jej głupio i chciała wyjść z twarzą. Bo
          wyobrażam sobie, ze gdyby przyznała, że np. nie mówię mamie wszystkiego bo jest
          zła(czyt. zazdrosna) to obnażyła by uczucia matki, którą kocha i jakoś tam może
          chcieć chronić. I może być jej wstyd, że mama złości się jak u taty i Luny jest
          fajnie.
          • natasza39 Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 03.05.07, 13:54
            Masz całkowita rację barbaro!
            To jak najbardziej może być powód takiego właśnie zachowania.
        • luna67 Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 03.05.07, 22:01
          barbara001 napisała:

          > Nie wiem jak rodzinnie wygląda eks
          > Twojego M, ale wydaje mi się, że szczególnie taka sytuacja może wystąpić jak
          > tata ma nową rodzinę a mama nie.

          Sytuacja rodzinna Exi jest ok, tnz. wyszla za maz, urodzila terazniejszemu
          mezowi drugie dziecko, na pierwsze dziecko (kochanka) placi moj M, gdyz nie
          zaprzeczyl ojcostwa do 6 mies. po urodzeniu, a moj M nawet nie wiedzial, ze
          zonka zabawia sie z sasiadem podczas gdy on zapierdzielal na rodzine.

          "Albo tata funduje dzieciom wyjazdy a mamy na
          > to nie stać."

          Mame tez stac na wyjazdy, gdyz moj M placi wysokie alimenty na dzieci (na jedno
          nie swoje), maz Exi tez pracuje, do tego interesu dokladaja sie tez dziadkowie z
          obu stron, za szkole prywatna placi moj M. Po odtraceniu alimentow, szkoly
          prywatnej, ekstrasow, komputerow, itd, itp., nie zostaje mojemu M praktycznie
          nic, to mojego M nie stac na takie wyjazdy (to ja za nie place).
          Ale to nie gra zadnej roli, chcialam, zeby moj M tez mial cos z tego ojcostwa,
          zeby dzieci mialy kiedys mile wspomnienia.
          Jak bedziemy wkoncu mieli juz dawno wyczekiwane dziecko, to niestety tylko ja
          bede sie finansowo o nie troszczylasmile

          "Córka mojego M też przed mamą gra, dla dobra sytuacji."

          piszac "tez", wychodzisz z takiego zalozenia, ze moja tez sie z tego samego
          powodu tak a nie inaczej zachowujesmile ja mam inne przyklady w otoczeniu.
          Nie wiem ile twoja pasierbica ma lat, moja ma 13 lat i moim zdaniem mozna juz od
          niej wymagac normalnego i szczerego zachowania.

          Barbaro ja wychowalam 3-jke dzieci, i nie moge powiedziec; ze mi sie nie udalo.

          Nie mam zamiaru isc na pasierbice z nozem (tak jak napisalas) i ona na mnie
          chyba tezsmile ale wiem, ze nie stoi miedzy mlotem i kowadlem.

          Mam takie wrarzenie, ze jest w 7-mym niebie, jak jej mama sie wyladowuje na
          mnie. Nie chcialam o tym pisac, ale byl taki maly incydent (nie jeden) z nia i z
          jej matka; mama przyszla po nia, ona przy ubieraniu butow szepnela mamie cos na
          uszko a mama z pretensja do mnie; dlaczego mala nie jadla kolacji?! Ale mala nie
          powiedziala mamie, ze kolacja byla na stole, ze mala cos sobie ubzdurala i nie
          chciala jesc. Widzialam na jej twarzy zadowolenie, i maly usmieszek, jest to
          mala manipulatorkasmile ale myslalam, ze sie zmienila.

          Ja naprawde od prawie 5 lat juz wszystko wyprobowalam, od przymilania, do
          bezslownych weekendow i doszlam do wniosku, ze ona mnie naprawde nie lubi, a
          teraz wiem, ze mnie nigdy nie polubi. Prawde muwiac nie musi, ale niech mi
          wiecej zycia takimi zachowaniami nie umila.

          Ps
          a myslalam, ze wrogiem nr.1 jest moja bogu ducha winna corka (18 lat). Moja cora
          o malo sie nie wyprowadzila z domu przez niasad((

          Dam malej jeszcze jedna szanse, gdyz potrafi byc naprawde milym dzieckiemsmile,
          ale po waszych wypowiedziach juz nie wiem czy to zachowanie jest szczeresad

          Wiem, ze to co napisalam jest nieskladne, ale wybaszcie, chyba mnie jakies
          paskuctwo zlapalo no i goraczka tez jestsad
          • phidyle Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 03.05.07, 22:16
            Moj pasierb wykrecil podobny numer. Ma jedenascie lat. Zawsze sie staralam, aby
            dobrze sie u nas czul, wyjazdy, drobne prezenty, jedzenie jakie lubi. Myslalam,
            ze stosunki sa miedzy nami poprawne. Podczas swiat mieszkal z nami przez dwa
            tygodnie, w ciagu ktorych oczywiscie robilismy, to, na co on mial ochote.
            Myslalam, ze bylo fajnie. Tak samo jak Ty mialam przyjemnosc uslyszec rozmowe
            chlopca przez komorke z matka,podczas ktorej opowiadal, jak bardzo go denerwuje,
            jaka jestem glupia i wredna.
            Od tej pory moj pasierb jest dla mnie powietrzem. Znosze go bo musze ale ode
            mnie nie dostanie nawet kawalka chleba i zrobie wszystko, zeby nic z mojego
            majatku nie mialo szans znalezc sie nigdy w jego rekach.Nie ma mowy o zadnych
            wyjazdach razem. Nienawidze takiej klamliwosci i obludy, wolalabym, zeby
            powiedzial mi w twarz, jaka jestem glupia.
            Ja mam ojczyma, ktorego szanuje i nigdy nie pozwolilam sobie na zadne
            niewlasciwe zachowanie, dzieki temu jestesmy rodzina, jezdzimy razem na wakacje
            itd. Moj pasierb nie bedzie mial takiej rodziny na wlasne zyczenie.
          • barbara001 Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 03.05.07, 22:31
            Nie mam zamiaru przekonywac Cię do swoich teorii, bo są tylko teorie, jak
            napisałam, tak sobie ogólnie myslalam jakie mogą być przyczyny zachowania
            Twojej pasiebicy. I oczywistym jest, że kazda z nas zna swoją sytuację
            najlepiej bo zna rózne wydarzenia, klimat im towarzyszący i wiele innych
            drobiazgów, ktore wpływają na ocenę sytuacji. Pisząc to zastanawiałam sie
            tylko, biorąc pod uwagę moje doswiadczenia, wyszło mi ze niekoniecznie to musi
            być mała diablica. A jednaksmile Moja pasierbica ma 8 lat. Lubimy się bardzo. Ale
            były już pewne nieprzyjemności zwiazane z takim własnie zachowaniem. Tyle że u
            nas to była taka strategia zachowawcza dziecka, które za kazdym razem jak
            mówiło cos dobrego o pobycie z nami to dostawało burę i szybko zorientowała
            się, że nic tak nie cieszy jej matkę (która tak na codzień jest dość ponurą i
            mało uśmiechniętą osobą) jak fakt, ze u nas było tak sobie, bo w domu
            najfajniej. No i zeby nie dostawać bury i widziec zadowolenie matki zaczeła
            ukrywac wiele faktów i cóz, pogodziliśmy się z tym, bo co mozemy zrobić. Szkoda
            nam tylko dziecka, bo mam wrażenie że w szlachetnej sprawie trochę
            kłamczuchuje. Ale przykro mi, że Twoja pasierbica okazała się być taką
            przewrotną osóbką. Może z czasem jakoś się ułozy, chociaż podejrzewam, że
            zawsze bedziesz patrzyła na nią z pewną podejrzliwością.
          • maxxi26 Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 04.05.07, 10:13
            Czy w sytuacji gdy taki atrakcyjny wyjazd zafundowałoby się nawet najbliższej
            osobie z rodziny (siostra, brat, siostrzenica), to nie oczekiwałoby się za
            niego chociażby trochę wdzieczności i podziękowania? Tym bardziej jezeli taki
            wyjazd funduje się osobie, wobec których nie ma się obowiązków, a robi się to
            żeby sprawić przyjemność danej osobie. Luna - również na początku zastanawiałam
            się czy dziecko nie ma konfliktu lojalnosci wobec matki, ale wobec tego co
            napisałaś, chyba te wątpliwości straciłam. Jest to w końcu dziecko 13 letnie, a
            nie 4 latek. Czy pasierbica choć usiadła z Tobą - powiedziała, ze było fajnie i
            że dziękuje? Zdaje sie, ze nie. Jeżeli by tak zrobiła, można by sie zastanowić,
            czy wobec matki nie stara się nieco dezawuować atrakcyjnosci wyjazdu. Ale TY
            jedynie za swoimi plecami usłyszałaś, co usłyszałaś. Ja na Twoim miejscu, tak
            jak już dziewczyny pisały, oszczędziłabym sobie robienie przyjemności
            pasierbicy. Chciałaś, starałaś się - nie wyszło - trudno.
            • chalsia Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 04.05.07, 11:01
              zaraz zaraz, nie porównuj - pasierbica NIE BYŁA przed wyjazdem informowana o
              tym, że Luna funduje jej wyjazd i gdyby nie ona, to by wcale nie pojechała.
              Tak więc komentarze Nsc (??) są jak najbradziej na czasie.
              Chalsia
    • nsc23 Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 03.05.07, 23:15
      Luna,
      Tak jak dziewczyny wypowiadajace sie przede mna nie znam Twojej sytuacji, ale
      jako osoba postronna moge ocenic ja z dystansu.
      Wydaje mi sie, ze tak emocjonalnie reagujesz na sytuacje, bo uslyszalas cos,
      czego nie mialas uslyszec. Jak sama powiedzialas, mala mowila to do mamy przez
      telefon, kiedy byla przekonana, ze nikt jej nie slyszy. Z tego powodu rowniez
      ona ma prawo byc zla, bo jezeli ma lat 13 to pewnie jest dodatkowo
      przewrazliwiona na punkcie swojej prywatnosci, a teraz ma prawo podejrzewac, ze
      ja podsluchujesz.
      Po drugie, mala w Twoim towarzystwie mogla robic 'dobra mine do zlej gry'. Moze
      na prawde jej sie nie podobalo, moze sie wynudzila jak mops, nie kazdemu
      dziecku wakacje w hotelu pasuja. Ale postanowila przy Tobie nic nie mowic, bo
      nie chciala Ci zepsuc wyjazdu. To co wiesz, wiesz przez przypadek i gdyby nie
      to, ze uslyszalas ta rozmowe, to mialabys za soba fajny weekend. Docen to, ze
      mala nie lazila calymi dniami marudzac, ze sie nudzi.
      Po trzecie, moim zdaniem, rzucanie argumentami, ze Ty za to placisz jest
      uderzeniem ponizej pasa. Zdecydowalas sie za cos zaplacic to ok, Twoja sprawa,
      ale mala nie powinna o tym wiedziec, a tym bardziej nie powinno byc to uzyte
      jako argument przeciwko niej. W koncu nie mozesz od niej oczekiwac, ze sama za
      siebie zaplaci. Dodatkowo kazdy prezent/wycieczka od Ciebie bedzie teraz dla
      niej mniej przyjemny, bo wie, ze w kazdej chwili mozesz uzyc argumentu
      pieniadza przeciw niej.
      To tylko moje zdanie, z pozycji obserwatora.
      • luna67 Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 04.05.07, 13:40
        nsc23 napisała:

        "mala mowila to do mamy przez
        > telefon, kiedy byla przekonana, ze nikt jej nie slyszy. Z tego powodu rowniez
        > ona ma prawo byc zla, bo jezeli ma lat 13 to pewnie jest dodatkowo
        > przewrazliwiona na punkcie swojej prywatnosci, a teraz ma prawo podejrzewac, ze
        > ja podsluchujesz.

        Alez kochana, przeciez ja nie mam zamiaru zamykac jej drzwi jak ona telefonuje,
        to ona powinna o to zadbac, moze mialam do tego jeszcze uszy sobie zatkac?smile
        bez przesady, ona musi sie na bledach uczyc, i moim zdaniem na drugi raz bedzie
        o tym pamietalasmile. A na dodatek, dalam szybko o sobie znac, ze slysze, a moglam
        do konca "podsluchiwac"smile


        "> Moze
        > na prawde jej sie nie podobalo, moze sie wynudzila jak mops, nie kazdemu
        > dziecku wakacje w hotelu pasuja. Ale postanowila przy Tobie nic nie mowic, bo
        > nie chciala Ci zepsuc wyjazdu. "

        No nie mialam zamiaru opisywac co do joty jak organizowalismy czas, powiem
        tylko, ze wypozyczylam auto i jezdzilismy na zmiane na wycieczki (wyspa mala
        wiec nie sposob sie zgubicsmile, raz ja sama na zakupy (raczej nudne dla dzieci),
        a raz moj M z dziecmi na plaze "Balamann", a ja w tym czasie odpoczywalam).

        No ale wieczory byly niestety wspolne; ja z moim M przy drinku, a dzieci mialy
        frajde z innymi dziecmi na animacji. Program totalnie zorganizowany, wiec dzieci
        nie mialy prawa sie nudzic i sie nie nudzily, o godz. 23:00 w locie na lozko
        zasypialysmile Porobilam kupe zdjec i na kazdym zdjeciu dzieci usmiechniete od
        ucha do ucha, mam zamiar odbitki wrzucic do skrzynki pocztowej Ex, tak na
        pamiatkesmile(wlasnie duza koperta czeka na wrzucenie).

        > Po trzecie, moim zdaniem, rzucanie argumentami, ze Ty za to placisz jest
        > uderzeniem ponizej pasa. Zdecydowalas sie za cos zaplacic to ok, Twoja sprawa,
        > ale mala nie powinna o tym wiedziec, a tym bardziej nie powinno byc to uzyte
        > jako argument przeciwko niej.

        Ja mam inny poglad na wychowanie, moja corka tez wie za co ja, a za co moj Ex
        placi (jak sie zlituje), wiec dlaczego dzieci mojego M nie mialy by o tym
        wiedziec jak same sie pytaja - nie rozumie dlaczego mial by byc to argument
        przeciwko jej, przeciez nigdy jej tego nie wypomne i nie wypominalam (gdyz
        wyjazd byl ok. (wedlug mnie, niech wam bedzie) i nie zaluje tego), ja mam tylko
        do niej zal za jej zachowaniesad

        Eeech, jestem glupia chyba, jest mi jej teraz szkodasad, bedzie miala ciezko w
        zyciusad



        • nsc23 Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 04.05.07, 15:48
          ale powiedzialas, ze 'poinformowalas ja, ze nie zrobilas nic zlego, a wrecz
          przeciwnie, bo to Ty placisz za te ekstrasy'. Dla mnie to jest wlasnie
          wypominanie.
          Widocznie roznimy sie pogladami w tym wzgledzie, bo mala mojego nigdy nie wie,
          kto stoi za prezentem, zawsze dostaje go od swojego taty, nawet jezeli sa to
          prezenety urodzinowe (tylko tu tez jest kwestia tego, ze wiele rzeczy, ktore
          dostaje mala sa kupowane przez moja mama, wiec utrzymywanie jej w przekonaniu,
          ze prezenty sa ode mnie byloby klamstwem.)
          Ja postanowilam, ze pieniadze nigdy nie beda argumentem miedzy mna a mloda,
          wiec po prostu i zwyczajnie nie wie, co jest z czyich pieniedzy kupowane.
    • m-m-m Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 04.05.07, 10:07
      A jeszcze w samolocie wszyscy bylismy tego samego zdania; „ze bylo naprawde
      super!!!”,


      Hmm...raczej to było Twoje i Twojego M. zdanie.

      Przeczytałam Twój post i wszystkie dotychczasowe komentarze.
      Moim zdaniem Luna powinnas ograniczyć do minimum kontakty z dziewczyną oraz
      uciąć jej wszystkie z Twojej kieszeni finansowane extrasy.
      Naiwnie liczyłaś na wspólną rodzinę. Kubeł zimnej wody wylał Ci się na głowę.
      Lepiej teraz niż wcale.
      Masz nauczkę na przyszłość: koniec z inwestycjami w córkę Twojego M.
      • luna67 Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 04.05.07, 13:59
        m-m-m napisała:

        > Hmm...raczej to było Twoje i Twojego M. zdanie.

        Zapewniam cie, ze to dzieci caly lot opowiadaly podekscytowane, co przezyly, z
        kim sie zapoznaly, ze pojedziemy jeszcze raz na taka wycieczke, a ja mialam lzy
        w oczach widzac ich radoche i mojego M.

        > Moim zdaniem Luna powinnas ograniczyć do minimum kontakty z dziewczyną oraz
        > uciąć jej wszystkie z Twojej kieszeni finansowane extrasy.

        Och latwo sie mowi, mi zalezy bardzo na tych dzieciach, chociaz wiem, ze
        stracilam przez nie tyle nerwow (przez te 5 lat), moze to przyzwyczajenie?.

        Jak mam sie od nich odizolowac? jak sa u nas co tydzien i wciagu tygodnia
        przywozi je moj M po szkole? Fakt jest, ze mamy duzy dom, ale zawsze dzieci
        bawia sie w salonie lub w mojej pracowni, tam gdzie ja najczesciej przebywam.

        Zaczne chyba od odciecia finansowegosad

        Dziekuje dziewczyny za wasze odpowiedzi, jestescie naprawde kochane i madre
        zyciowosmile)).
        • anastazjapotocka Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 04.05.07, 14:06
          Luna, przecież to proste: odizoluj się psychicznie, emocjonalnie i finansowo.
          Po polsku: niech Cię to wali.
          Ciało jest, a duch - w obłokach. Od razu poczujesz się zdrowsza.
          Dzieci męża to jego problem.
          Masz swoje, może będzie miło, jak więcej czasu spędzisz z córką? Tym bardziej,
          że dziewczyna też nie miała lekko z powodu TWOICH pasierbiatek, a więc coś
          jesteś jej winna...
          • luna67 Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 04.05.07, 22:47
            anastazjapotocka napisała:

            > Masz swoje, może będzie miło, jak więcej czasu spędzisz z córką? Tym bardziej,
            > że dziewczyna też nie miała lekko z powodu TWOICH pasierbiatek, a więc coś
            > jesteś jej winna...

            Dzieki anastazjo, wlasnie bylam dzisiaj z moja cora na "lodach", no i z jej
            chlopakiem, bylo zajebiscie!!!:wink Odwozac do domu "chlopca" (lat 20, och zeby
            nie te lata, i nie chlopak mojej cory, to...smile) wstapilam na kawe do pszyszlych
            tesciow mojej cory, wspaniali ludziesmile.

            Po przyjciu do domu, pasierbiatka z pytaniem;" gdzies tak dlugo byla?" no i te
            rozbrajajace "niewinne" oczeta. Nie wiem jak mam sie odizolowacsad, bylo by
            prosciej jakby sie z ojcem poza domem spotykalysad

            Jestem w stanie walki sama z sobasad, moja cora juz dawno to towarzystwo olala,
            zeby nie zwariowac. Ja jej w tym pomoglam, ale kto mi w tym pomoze?

            Znajomi i rodzina mowia, ze jestem rozsadna, wiec czekam jak rozsadek wezmie
            gore nad rozumemsmile

            Ps
            ana uwielbiam twoj rozsadeksmile
            • pom Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 04.05.07, 22:54
              > Po przyjciu do domu, pasierbiatka z pytaniem;" gdzies tak dlugo byla?"

              A dlaczego zapytała? może warto było zagaić o to własnie?
              Może dobrze by było odpowiedzieć, że nie o wszystkim musi wiedzieć? Oczywiście
              delikatnie.

              > a jej w tym pomoglam, ale kto mi w tym pomoze?

              my smile
              • luna67 Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 04.05.07, 22:58
                pom napisała:

                > > a jej w tym pomoglam, ale kto mi w tym pomoze?
                >
                > my smile

                No kuwa, az lzy mi polecialy, jestescie wspanialesmile dzieki!
                • natasza39 Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 04.05.07, 23:14
                  luna67 napisała:

                  > No kuwa, az lzy mi polecialy, jestescie wspanialesmile dzieki!

                  Luna, to Ty jesteś wspaniała babeczka!
                  I mów sobie to każdego dnia, na dzień dobry!
                  • luna67 Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 04.05.07, 23:26
                    Nataszo, a ten twoj 19-sto latek musi byc napewno dumny z takiej mamy.

                    • natasza39 Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 04.05.07, 23:30
                      luna67 napisała:

                      > Nataszo, a ten twoj 19-sto latek musi byc napewno dumny z takiej mamy.

                      No tośmy się połechtały na koniec dniasmile
                • pom Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 04.05.07, 23:22
                  Małe korepetycje, całym szacunkiem, u Mmm - i będziesz jak nie ta Luna.smile

                  I nie daj sobie wmówić, że wspaniałość to bycie frajerem do końca dni swych.
                  • luna67 Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 04.05.07, 23:32
                    chcialam sie wlasnie pochwalic, ze robie postepy w naucesmile jutro wybywam na
                    polowe dnia z domu, synus sie zareczyl (nareszcze) no i jest balanga.

                    Ale mam znowu problem, moj M musi zostac z dziecmi i jestem zmuszona isc samasad((
                    jakby bylo ok. z dziewuszka mojego M, to poszlibysmy razm.
                    • pom Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 04.05.07, 23:37
                      Jak musisz iść sama - pójdziesz sama. Normalna rzecz.
                      Ale zapytaj, czy chcieliby iść z Tobą - zaznaczając, że nie ma przymusu.

                      U nas jest tak, że bardziej kumpluję się z jednym pasierbem. Fajny chłopak i
                      lubię go. Drugi jest z innej bajki ale zawsze pytam, czy chciałby w czymś
                      uczestniczyć. Ma wolny wybór - jak nie ma życzenia mnie oglądać to odmawia.
                      Ale zawsze każdy ma furtkę i każdy zawsze działa bez nacisków.
                      • luna67 Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 05.05.07, 00:29
                        chyba pojde samasad

                        Jest dwojka pasierbiatek, dziewczynka bystra, inteligentna, przytulacha, ale
                        zciemnia i klamie jak najeta (tak jak wyzej).

                        Maly lat 9 (syn nie M), "zywe srebro", ma rozpoznany znikomy autyzm. Najpierw
                        byl nadpobudliwy wedlug lekarzy, dostawal silne lekarstwa (na watrobe sie
                        rzucilo), ale cos sie nie zgadzalo z tabela HSDL, wiec wymyslili autyzm.

                        Sama nie wiem, dla mnie byl przed braniem tych swinstw (tabletek) normalnym
                        chlopcem, ale teraz po lekarstwach nie umie z nim nawiazac kontaktusad((
                        • bemari Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 05.05.07, 00:52
                          Tak trzymaj, Luna.Mam nadzieję, że mała jest po prostu zwykłą fumiastą
                          nastolatką, która ma problemy ze sobą, a nie z Tobą.I przygotuj się, że jeszcze
                          parę niezłych tekstów usłyszysz.Ja tam mam nadzieję, że moje nie będą tak
                          wredne jak ja potrafiłam być.A mały - mój jako sześciolatek miał zdiagnozowane
                          ADHD.Potem był genialny.Teraz miły facet.Norma.Czekam, co jeszcze.
    • at.at Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 05.05.07, 00:37
      Witam! Widze, ze nie tylko ja sie mocno zdziwilam w majowy weekend...

      Jestem z moim M od prawie roku, mam 2 pasierbice. Starsza mieszka z moim M,
      mlodsza ze swoja mama na drugim koncu Polski. Na majowke spotkalismy sie u jego
      rodzicow, M, ja i jego mlodsza corka (14 lat). Wyjezdzalismy juz wczesniej
      razem, bylismy na nartach, mala bywala u nas, wyjazd z nami obojgiem nie byl dla
      niej nowosocia. Po kilku dniach pobytu u rodzicow M cos w nia wstapilo. To byla
      po prostu chodzaca zazdrosc. M nie mogl zrobic kroku bez niej, wisiala na nim,
      przytulala sie, wynajdywala mu rozne zajecia, zeby tylko robil cos z nia, nie ze
      mna. Kwestionowala kazda moja opinie na jakikolwiek temat zwiazany z nami- nie
      moglam powiedziec "my", bo zaraz byla kontra.

      Nie bardzo wiedzialam, jak mam na to reagowac. Mieszkam chwilowo za granica i
      spotkania z M to takie chwile wykradzione codziennosci. Mala zdawala sie to
      akceptowac, na poczatku pobytu zgadzala sie na wycieczki i wszystko jej sie
      podobalo. Potem podobalo jej sie tylko to, w czym ja nie bralam udzialu.
      Najbardziej mnie dotknelo gdy M strescil mi swoja rozmowe z nia na temat
      wakacji. M spedzi lato ze mna, a ze miejscowosc jest ladna, nad morzem,
      zaproponowalismy malej, zeby tez sie zabrala. Teraz ona usilowala przekonac M,
      ze beze mnie bedzie im tam lepiej (nawet jesli cala idea lata za granica wziela
      sie stad, ze ja tu jestem), ze ona nie chce jechac, skoro ja tez bede. M
      postawil sprawe bardzo jasno- ja i on spedzamy lato razem, mamy dla niej
      propozycje, moze z niej skorzystac, ale nie musi. Nie ma alternatywy, zmiany
      planow, itd.

      Nie wiem jak mam sie zachowac. Na poczatku ona zdawala sie akceptowac cala
      sytuacje, M i jego zona rozstali sie kilka lat temu i to nie ja bylam powodem
      rozstania, a jego zona. Gdy wydawalo sie, ze wszystko idzie fajnie, ona zaczela
      mnie postrzegac jako rywalke... M twierdzi, ze to minie, ale ciezko mi wyobrazic
      sobie 3 tygodnia z nia przy takim zachowaniu. Mamy dla niej na 2 tyg szkole
      jezykowa z internatem w tej samej miejscowosci, ale teraz ona wspomina, ze ona
      by wolala z tata, nie w szkole.

      Ja staralam sie nie reagowac na jej zachowanie, ale boje sie, ze w pewnym
      momencie nie wytrzymam i wtedy moze byc zle. Nie chce stawiac M w sytuacji, gdy
      bedzie musial sie opowiedziec po jednej ze stron. Choc to brzmi absurdalnie,
      przeszkadza mi tez fakt, ze ona jest fizycznie wierna kopia swojej matki... W
      tej sytuacji, po prostu mnie to irytuje.

      Pod koniec pobytu zostawilismy ja u dziadkow i M odwiozl mnie do domu, mielismy
      okazje pogadac. On moze nie widzi tego tak czarno jak ja, ale ja sie boje, ze
      nie wytrzymam, wybuchne i ja skrzywdze jakims idiotycznym zarzutem... Ona mnie
      tak prowokuje... Jak mam reagowac???
      • luna67 Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 05.05.07, 00:48
        at.at witamy,

        odpisze jutro, gdyz sie oparow amareto nawdychalam od weronki77 i oczy mi sie
        kleja (jak ktos czytal watek "wreszcie", autorki bezkresneniebo, to wie o co
        chodzismile))
        • weronka77 Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 05.05.07, 00:51
          Nikt Ci kurna nie kazał ze mną gadaćwink Na dodatek zaamarettowionejwink
      • m-jak-magi Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 05.05.07, 09:52
        ignorowac. w koncu dzialania dziewczynki zmierzaja do tego zeby do jakiejs
        reakcji cie sprowokowac.
        po co ?? dasz jej tym samym do zrozumienia ze jest dla ciebie rywalka.
        ignoruj a odpusci. gdyby jednak sparwy zaczely wymykac sie spod kontroli i
        dziewczynka zaczelaby okazywac ci brak szacunku - popros m o szybka reakcje.
        raz zignorujesz tego rodzaju postawe w stosunku do siebie to dasz jej tym samym
        ciche przyzwolenie na kolejne.
        mylse ze zachowanie dziewczynki jest wypadkowa mlodzienczego buntu - tyle ze
        rodzice maja sposoby i metody zeby z tym walczyc - ty niestety w stosunku do
        nieswojego dziecka takich metod zastsowac nie mozesz.
      • luna67 Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 05.05.07, 20:36
        at.at jestes z twoim M dopiero od roku, i do tego nie mieszkacie razem, wiec nie
        widze problemu, a jak juz go teraz masz, to co bedzie jak zamieszkacie razem?

        Teraz ona usilowala przekonac M,
        > ze beze mnie bedzie im tam lepiej (nawet jesli cala idea lata za granica
        > wzielasie stad, ze ja tu jestem), ze ona nie chce jechac, skoro ja tez bede. M
        > postawil sprawe bardzo jasno- ja i on spedzamy lato razem, mamy dla niej
        > propozycje, moze z niej skorzystac, ale nie musi. Nie ma alternatywy, zmiany
        > planow, itd.

        Tu jak widze juz sytuacja sie wyklarowala, ino tak trzymac, madry facetsmile

        ">Gdy wydawalo sie, ze wszystko idzie fajnie, ona zaczela
        > mnie postrzegac jako rywalke... M twierdzi, ze to minie, ale ciezko mi
        > wyobrazic sobie 3 tygodnia z nia przy takim zachowaniu.

        Nie minie (to moje zdanie), z takich zazdrosnych panieniek wyrastaja chorobliwie
        zazdrosne kobietysmile U mnie z roku na rok jest coraz gorzejsad
        To twoj M powinien nad nia popracowac, i pokazac jej, ze nie jestes dla niej
        zadna konkurencja .

        Pytasz jak masz reagowac? olej, ja jestem wlasnie na dobrej drodze. Teraz widze,
        ze bylam tylko wykorzystywanasad do obiadkow, placenia zachcianek, sprzatania,
        prania i innych ekstrasow.

        Od dzisiaj u mnie strajk, nawet nie posprzatalam po pasierbiatkachsmile,
        Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, ze moj M sadzi, ze przesadzam, on nie
        chce zebym sie odizolowala od jego dzieci i boi sie tegosad Ale ja naprawde mam
        juz wszystkiego dosyc, jestem naprawde zmeczona nie mam na nic silysmile
        • mangolda Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 06.05.07, 10:16
          Teraz widze
          > ,
          > ze bylam tylko wykorzystywanasad do obiadkow, placenia zachcianek, sprzatania,
          > prania i innych ekstrasow.
          >
          > Od dzisiaj u mnie strajk, nawet nie posprzatalam po pasierbiatkachsmile,
          > Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, ze moj M sadzi, ze przesadzam, on nie
          > chce zebym sie odizolowala od jego dzieci i boi sie tegosad Ale ja naprawde
          mam
          > juz wszystkiego dosyc, jestem naprawde zmeczona nie mam na nic silysmile

          Izolować się nie musisz, możesz od czasu do czasu uciąć sobie pogawędkę z
          bachorkami, np. o pogodzie smile W żadnym wypadku jednak po nich nie sprzątaj, ani
          nie funduj im już nic. Jeśli będziesz w tym konsekwentna to pasierbięta
          przestaną Was nachodzić, bo na mój gust to Twój eM boi się utraty darmowej
          kucharki, sprzątaczki i sponsorki, a Ty masz dbać o SWOJĄ rodzinę, a nie obce
          bachory, po nich to niech on sam obie sprząta. Zobaczysz, że kiedy wycofasz
          swoje wsparcie pasierbięta znikną z Waszego życia.
          • weronka77 ;-)) 06.05.07, 14:33
            Święte Słowa Mangolda.
    • pucia14 Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 06.05.07, 19:21
      wiem,ze jest Ci przykro ale myślęze podchodzisz do tego zbyt osobiscie.moze to
      jedyny sposób w który ta mała usiłuje zapewnić swojamamę że ją kocha
      najbardziej mimo wycieczki zToba a im bardziej jej sie ta wycieczka spodobała
      tym bardziej ona czuje sie winna wobec matki że jązdradza...i kłamie. dzieci
      często nie radzą sobie z takimi sytuacjami. nie myślze nie wiem oczym
      mówię.moja najmłodsza córka tez miała taki okres ze na kobiete ojca mówiła - ta
      wredna a czas z nią spędzony opisywała jako straszny.wierzyłam w to nawet do
      momentu gdy starsza córka pdsłuchała kiedyś zwierzenia pocieszki i wydała ją że
      pół dnia spędziła(najmłodsza) na kolanach next mojego byłego. musiałam
      przeprowadzić długa rozmowę z moim dzieckiem tłumaczac że to co do mnie czuje
      nie przeszkadza lubić i szanowac innych ludzi nawet tych za którymi ja nie
      przepadam< ze ja nie bedę jej za to mniej kochać ani się na nia gniewać. moze
      to po prostu o to chodzi.
      • nsc23 Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 06.05.07, 22:17
        Gratuluje podejscia i mam nadzieje, ze matka dziecka mojego faceta tez tak
        mysli/bedzie myslec. Bardzo dojrzala postawa.
      • perelka.80 Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 09.05.07, 08:54
        Moim zdaniem nie ma się co martwić zachowaniem pasierbicy, ale wartoby było
        przeprowadzić z nią szczerą rozmowę w cztery oczy. Musi wiedzieć, że mówiąc
        swojej mamie nieprawdę, sprawiła Ci pzykrość. Niech się przyzna czy
        rzeczywiście się jej nie podobało i jakie miała oczekiwania odnośnie tego
        wyjazdu. Jeśli powie, że było OK, to niech wyjaśni dlaczego kłamała matce.

        Dzieci niestety są zmienne i nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że swoim
        zachowaniem ranią. Pasierbica pewnie zna stosunek swojej matki do Ciebie (która
        wg mnie zazdrości Ci, że jesteś tak wspaniałą, atrakcyjną i zaradną kobietą i
        że umiesz utrzymać przy sobie faceta, którego ona może nadal kocha), i nie
        mogła jej opowiedzieć innej historii o wyjeździe, bo wiedziała, że matka będzie
        wkurzona. A tak usatyswakcjonowała ją....

        Córka mojego mężczyzny, z którym byłam jakiś czas temu miała 5 lat. Gdy była u
        nas na weekend, wyśmienicie się bawiła ze mną i moją córką. Często się do mnie
        przytulała, mówiła, że mnie kocha i pytała czy może mówić "mamo".
        A kiedyś, gdy siedziałam na kolnach u jej taty, który coś mi szeptał do ucha, z
        zazrości uszczypnęła mnie w pierś. Po raz pierwszy od ojca dostała manto i ...
        obraziła się na mnie. Choć popieram jego reakcję, bo takiego zachowania nie
        można puszczać płazem. Dziecko musi znać swoje granice.

        Pozdrawiam, życzę dogadania się z Pasierbicą i wyjaśnienia przyczyny, dla
        której się tak zachowała.

        A.
        • atrust Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 09.05.07, 11:46
          Nie wiem czy tak samo rozumiemy slowo manto.W moich stronach oznacza
          bicie,uderzenie,lanie.Jesli to samo znaczy u was to wybacz,ale trzeba nisko
          upasc zeby cos takiego dziecku zrobic i szczycic sie tym na forum.Dziewczynka
          miala tylko 5 lat,nie zaslugiwala na manto za uszczypniecie w piers.
          • perelka.80 Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 09.05.07, 17:15
            Wrcając do mojej poprzedniej wypowiedzi, w naszym przypadku "manto" oznaczało
            klapsa w tyłek od ojca, który zrobił to po raz pierwszy w życiu (ja również
            nigdy nie zbiłam mojej córki). Córka robiła się coraz bardziej złośliwa i
            należało jej pokazać granicę. Poza tym została przeprowadzona z nią poważna
            rozmowa, pomimo iż miała tylko 5 lat. Każde dziecko musi wiedzieć jakie
            zachowanie jest poprawne, a jakie niedozwolone. Jeśli się odpuści i nie zwróci
            na to uwagi, to za 5-10 lat wejdzie nam na głowe...
            Poza tym dziecko powinno mieć świadomość tego, że nawet SŁOWA ranią.

            Pozdrawiam
            A

            • chalsia Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 09.05.07, 23:09
              > Poza tym dziecko powinno mieć świadomość tego, że nawet SŁOWA ranią.

              a klapsy nie ????
              Chalsia
            • m-jak-magi Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 10.05.07, 10:00
              jestes zalosna - naprawde.
              mysle ze tego rodzaju teorie zachowaj dla siebie.
              domyslam sie ze kara cielesna dla dziecka jest bardzo dydaktyczna - pokazuje
              wlasnie JAK SIE POPRAWNIE ZACHOWYWAC.
              • jayin Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 10.05.07, 11:07
                A mnie zawsze z kolei dziwiło - skąd takie demonizowanie KLAPSA?

                Jak dla mnie co innego jeden klaps - a co innego "poważna kara cielesna" - bo ta mi się faktycznie kojarzy z jakimiś drastycznymi i niepotrzebnymi metodami przemocy wobec dziecka.

                Mało to popularne w dobie wychowań bezstresowych - ale nie jestem przeciwna klapsom. W ogóle.

                ...Szczególnie jak patrzę na niektóre z tych "bezklapsowych" dzieci, które teraz mają po -naście lat.
                • m-jak-magi Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 10.05.07, 11:45
                  demonizowanie nie sadze?? zwlaszcza jesli klaps pojawia sie po raz pierwszy
                  przy osobach trzecich. wydaje mi sie ze takie dzialanie jedynie poniza dziecko.
                  tak sie akurat sklada ze mam lat 35 a moi rodzice nigdy nie stosowali wobec
                  mnie kar cielesnych i ja osobiscie jestem im przeciwna.
                  dla mnie sa jedynie przykladem slabosci doroslych - dac w dupe najprosciej -
                  szybko i po sprawie. wziac dziecko na strone i wyjasnic co zrobilo zle tak zeby
                  mialo wewnetrzna potrzebe przeproszenia za swoj postepek to jest sztuka.
                  dajac dziecku klapsy doprowadzamy do tego ze boi sie robic zle nie dlatego ze
                  rozumie "istote swojego wystepku" ale dlatego ze boi sie kolejnego manta.
                  • jayin Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 10.05.07, 12:45
                    Kwestia podejścia.

                    Wg mnie - trzeba we wszystkim zachować umiar przede wszystkim. I w karaniu i w "bezstresie".

                    Nie wszystko da się wytłumaczyć słownie. Owszem - przykłady i SKUTECZNE tłumaczenie najlepiej wychowują (chociaż ciekawe ile osób by skłoniło się do takiego "wychowawstwa" na przykładach, jak w "Wiosna, lato, jesień, zima... i wiosna" z tymi zwierzaczkami...smile

                    Nie chodzi mi w żadnym razie o agitowanie w temacie: "Klaps - skuteczną i podstawową metodą wychowawczą!". Po prostu - jak słusznie zauważasz, jako oznaka slabosci i niemocy rodzicielskiej - czasem się zdarza. I nie ma co z tego wówczas robić afer, czy ostracyzmu, czy innego kamieniowania tego, co klapsa dał dziecku. Tego dotyczy moj tekst o "demonizowaniu". Co wcale nie jest rownoznaczne z tym, ze jest to dla mnie METODA wychowawcza sama w sobie.

                    "Akurat się składa", że moi rodzice różnie podchodzili do wychowywania swoich dzieci. Klapsy też bywały. I jakoś nie skrzywiło to ani mnie, ani mojemu rodzeństwu psychiki, zdrowia, ani postrzegania "dobro-zło" w kontekście "kary i strachu".
                    • chalsia Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 10.05.07, 13:00
                      > "Akurat się składa", że moi rodzice różnie podchodzili do wychowywania swoich
                      d
                      > zieci. Klapsy też bywały. I jakoś nie skrzywiło to ani mnie, ani mojemu
                      rodzeńs
                      > twu psychiki, zdrowia, ani postrzegania "dobro-zło" w kontekście "kary i
                      strach
                      > u".

                      a moje dziecko boi się swojego ojca, między innymi z powodu klapsów. Inny powód
                      to to, że miał okazję widziec na swoje oczy, jak ojciec szarpał matkę).
                      Chalsia
                      • jayin Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 10.05.07, 13:59
                        dużą różnicę czyni ogolne nastawienie rodzica do dziecka. i do drugiego rodzica też. inaczej dziecko reaguje na klaps, czy naganę słowną (bo nie tylko "lania" czy klapsów się dzieci boją... czasem krzyczenie na nie bywa bardziej opłakane w skutkach później) od rodzica, który zrobi to żartobliwie chociażby, ale z naganą w głosie, albo od rodzica, który dziecka nie bije - ale klaps się przytrafi nie za mocny - a inaczej od rodzica, ktory jest na dziecko wsciekly wręcz i tą złość okazuje - wtedy nawet lekki klaps bywa odebrany przez dziecko jako "kara cielesna" - ta negatywna i zła. Wszystko więc chyba zależy od całości
                        stosunkow w domu - a nie od klapsa. Bardziej wplywa na jego "odbior" całokształt domowy, a nie jedna sytuacja. Jedno dziecko odczuje to jako kare, ale wie ze nie musi sie bac - tylko pamietac o tym, ze zrobilo zle - a inne odczuje to jako dotkliwy lęk przed rodzicem, ktory wykorzystuje swoja przewage - domową i siłową. Wszystko "zależy"...
                    • m-jak-magi Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 10.05.07, 13:20
                      miedzy wychowaniem bezstresowym a karami fizycznymi jest jeszcze ogromne pole
                      do popisu.
                      uwazam ze dzieci nalezy dyscyplinowac i nie ulegac wszytskim kaprysom ale kary
                      cielesne sa najmniej skuteczne i osobiscie uwazam ze powinno sie od takich form
                      karania dzieci uciekac.
                      moj tato stosowal fotel kar - jak przeskrobalam siedzialam na fotelu i
                      myslalam. zadawal pytania czy zrozumialam i czy przeprosze - bylam akurat
                      bardzo upartym dzieckiem wiec potrafilam siedziec godzinami.......

                      nie wiem jak bedzie ze mna - moze kiedys puszcza mi nerwy i sprzedam klapsa
                      mojemu synkowi - wiem jednak ze bedzie to objaw mojej frustracji a nie srodek
                      wychowaczy.

                      cokolwiek by nie mowic - chwalenie sie jak to 5letnia dziewczynka dostala manto
                      po raz pierwszy w zyiu bo uszczypnela jakas pania w piers jest dla mnie
                      zenujace.
                      nie ma sie czym chwalic doprawdy, bo uwazam ze reakcja ojca byla bardzo na
                      wyrost.
                      • jayin Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 10.05.07, 14:09
                        > cokolwiek by nie mowic - chwalenie sie jak to 5letnia dziewczynka dostala manto po raz pierwszy w zyiu bo uszczypnela jakas pania w piers jest dla mnie
                        > zenujace.

                        To prawda. Chwalenie się tym jest żenua. Aczkolwiek ja odczytałam to raczej w tym wątku jako "informację" tylko.

                        > nie ma sie czym chwalic doprawdy, bo uwazam ze reakcja ojca byla bardzo na wyrost.

                        To też chyba zależy od naszych własnych poglądów i sposobów wychowywania dzieci. Dla jednych będzie to reakcja przesadzona, dla innych - niewłaściwa (bo powinna być kara inna np.), a jeszcze dla innych - za mało skuteczna. Ilu ludzi - tyle opinii.
        • m-jak-magi Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 09.05.07, 11:50
          proponuje sad kapturowy nad pasierbica luny a potem manto.
          albo inwigilacja i zeznania przy zapalonej zarowce a potem manto.

          boze co za zenada ......................
    • ewunia92 Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 09.05.07, 12:18
      Bardzo dobrze Cię rozumiem. Mam takie doświadczenia od 20 lat!!! Nie dosyć,ze przez prawie rok robiłam za mamusię 16 letniej córki mojego M, to jestem teraz czarownicą, która śmiała dotknąć brzucha ciężarnej pasierbicy( zrobiłam to w odruchu serdeczności, pytając jak malutki?) do tego stopnia, że miała cięzki poród przeze mnie a matka lekarka i teściowa pielęgniarka zlewały brzuch wodą święconą! Efekt jest taki, że moje wnuki kochaja mojego M jak najukochańszego dziadunia a jego wnuk nie bywa u dziadka. Muszą się spotykać poza domem, najczęściej u jego eks. Kończy się to tak, ze zwsze wraca nabuzowany( sądzę, ze czuje się w jakiś sposób pokrzywdzony) a ja jestem tego powodem i ofiarą. W święta po takiej wizycie, ja juz nie miałam świąt ale za to ciś 160/100. Dodam, ze M. jest bardzo dobrym dziadkiem dla moich wnuków. Żałuję bardzo, że wtedy zdecydowałam się wziąść pasierbicę do domu, trzeba było jejkazać wracać do matki, która ją wyrzuciła z domu. Sama szukam pomocy i rad jak postępowac z dorosłymi juz pasierbicami. Dopiero teraz trafiłam na to forum i dobrze bo można się wyżalić a i ktoś może poradzi. Ja osobiście, jak widzisz mam długie doświadczenie i wiele prób nawiązania przyjaznych stosunków ale zawsze przegrywałam przy ich matce. Na ślubie też nie byłam. Nie mozna liczyć tu na pomoc M.Oni dla spokoju kontaktów z dziecmi zawsze nas poświęcą. Przygotuj sie na to i chyba myslę,z e te wypowiedzi radzące: miej to gdzieś! zyj swoim życiem, ceń siebie i swój spokój, udawaj, ze nic się nie stało, bądź ponad to - sa najmądrzejsze. Choć najtrudniejsze do wykonania. Myślę też, ze takie wypisanie się bardzo pomaga w wyładowaniu żalu i poczucia krzywdy. To taka psychoterapia. Więc piszmy, żalmy sie i wspierajmy nawzajem. Pozdrawiam
      • chalsia Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 09.05.07, 13:08
        > Nie mozna liczyć tu na pomoc M.Oni dla spokoju kontaktów z dziecmi zawsze nas
        > poświęcą.

        na całe szczęście mylisz się. Twój M akurat jest/był niewydolny wychowawczo,
        ale są inni. Albo też ich partnerki - macochy, ptrafiły im przemówić do rozumu,
        że prawidłowe wychowanie nie oznacza usuwania pyłków spod stóp dziecka.
        Chalsia
        • ywwy Re: 09.05.07, 13:41
          Może twoja pasierbica obawia się reakcji własnej matki i mówi po prostu matce
          to co ona pragnie usłyszeć!Może eksia jest po prostu zazdrosna, że jej rodzone
          dzieci wspaniale z Wami wypoczywają i źle znosi relacje dzieci przepełnione
          szczęściem, że dobrze się z Wami bawiły i wtedy w jakiś sposób odgrywa się na
          nich.Eksie czasem ciężko znoszą, że im byłym w nowych związkach się układa,
          nawet potrafią mieć żal do rodzonych dzieci, że chętnie jeżdżą do macoch
          itp.Takie dzieci są poddawane terroryzmowi psychicznemu, szkoda słów sad
          Moja eksia potrafiła zwymyślać moją pasierbicę, że ta jej z radością opowiadała
          o naszym wspólnym wypadzie do teatru i restauracji...Krzyczała, że matki już
          nie kochasz, nie potrzebujesz ( dowiedziałam się o tym niedawno). Teraz
          rozumiem, czemu potem miesiącami wygłaszała peany na cześć swojej mamybig_grin nawet
          miałam wrażenie, że ma wielką ochotę zepsuć wszystko co robimy razem.Ale
          traktuję ją jak duuużego dzieciaka, po prostu nie zwracam uwagi.
          I Ty też nie reaguj, chyba, że powie Ci to prosto w oczy!
          I właśnie dlatego, tak z przekory jeżdziłabym od czasu do czasu z dziećmi M,
          zwłaszcza, że macie ku temu warunki smile
          Weekend na Majorce, Luna, nie znam człowieka, który by nie był z tego
          zadowolony !
        • ewunia92 Re: Szok, szok, szok!!!:-((((( 10.05.07, 09:55
          Zapewne masz rację. Niewychowalny na pewno bo akceptował i akceptuje tę sutuacje a wiele jeszcze gorszych również,np zawiadomienie przez tę sama córke,ze zmienia nazwisko w związku z nieprzyjemnością uzywania jego nazwiska po wiadomosci o naszym ślubie, choc juz 10 lat byliśmy razem. Ręce mi opadały. Ale są i takie pasierbice, choć mało kto w takie bajki uwierzy, no może z wyjątkiem mojego teścia, który nie zapomniał jej tego i nie wybaczył. Ale ja na swoje usprawiedliwienie mam niewiele poza tym, ze aby nie odbijało się to na kontaktach naszych z moimi dziećmi zmuszona byłam wiele gorzkich pigułek przełknąć. Mysle,ze teraz po wielu latach parę razy( nie 2) zastanowiłabym się nad pewnymi decyzjami. Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja