powrót and off topic......

01.05.07, 21:14
Minęło sto lat jak nie pisałam.Macochą już nie jestem,w moim życiu wile się
zmienia.
Jestem w Polsce i tu już zostanę.
Związek zawsze niesie za soba jakieś trudności,a związek z mężczyzną z
dziećmi tym bardziej.
Ja nie wytrzymałam ,może dlatego że jestem gówniara jeszcze,a może po prostu
to nie było dla mnie.
Pozdrawiam tylko wszystkie macochy i niemacochy,next i ex.
Długo nie pisałam ,bo to już nie moje forum,ale nikt mi nie odmówi
doświadczenia jakie zdobyłam i to doświadczenia z punktu widzenia młodej
dziewczyny.
Buziaki Dziewczyny!!!!!!!!!!!!!
Wiele z Was dało mi do myślenia i na zawsze zapamiętam doświadczenia związane
z tym okresem mojego życia.
Dziś pracuję ,mieszkam w Polsce,od października zaczynam dalsze studia i
poznałam też kogoś ....
Jeszzce się bronię przed Nim,przed związkiem ,ale teraz zaprosiłam Go do
siebie na weekend....
Brakuje mi tego forum,ale niczego więcej nie żałuje,poukładałam sobie życie
trochę troszkę ,kto wie na ile....
jeszcze dorosnę .
Dużo mi dałyście Macoszki.
Wielki szacunek
    • chalsia Re: powrót and off topic...... 01.05.07, 22:00
      powodzenia w nowym życiu smile))
      Chalsia
    • ciemnanocka Re: powrót and off topic...... 01.05.07, 23:25
      wiesz co lykaenasmile ja tez raz zrywalam z moim jeszcze wtedy niemezemsmile))
      • natasza39 Re: powrót and off topic...... 01.05.07, 23:36
        ciemnanocka napisała:

        > wiesz co lykaenasmile ja tez raz zrywalam z moim jeszcze wtedy niemezemsmile))

        Oj zrywała, zrywałasmile
        Przezywałysmy razem na forum to rozstaniesmile
        JAk tam mama cyculina?
        A Tobie lykaenko wszystkiego dobrego w nowym układzie.
        Myslę, że dziewczyny tak młode, świeże, przed którymi wszystko jeszcze, takie
        jak Ty nie powinny sie pakować w takie trudne związki.
        Nam starym wyjadaczkom po przejściach jest trudno, a co dopiero takim jak Ty
        lykaenko, która potrzebuje faceta tylko dla siebie.
      • chalsia Re: powrót and off topic...... 01.05.07, 23:37
        hi hi hi, myśmy z moim niemężem zrywali dwa razy, po drugim razie stalismy się
        małżeństwem, a po trzecim zerwaniu staliśmy się dla siebie eksami.
        Chalsia
        -----
        Jednak niektórzy ludzie to gady.
      • weronka77 Re: powrót and off topic...... 01.05.07, 23:45
        Ja zrywam,ale siła perswazji M działawink Więc rozejm a potem znowu zrywamwink
        • natasza39 Re: powrót and off topic...... 02.05.07, 00:02
          weronka77 napisała:

          > Ja zrywam,ale siła perswazji M działawink Więc rozejm a potem znowu zrywamwink

          Wiesz co weronka?
          Lubię Cię za niesamowite wręcz przekonanie, że co byś nie zrobiła, zawsze to
          Twoje musi być na wierzchu.
          Ja tez kiedyś taka byłamsmile
          Sztuki kompromisu zaczęłam uczyć się grubo po 30-stce.
          Masz jeszcze na to czas....
          • weronka77 Re: powrót and off topic...... 02.05.07, 00:07
            Koziorożce tak już mają. Że zawsze musi być "ich" na wierzchuwink Przecież nie
            ustąpię 38 letniemu facetowi spod znaku LWAwinkZawsze się "stawiam" i wygrywam;-
            ) Łatwiej mi bo przecież nie od dzisiaj wiadomo że nie przejmuję sie zdaniem
            innychwink Mama tez mi coś przebąkuje o kompromisie,ale faktycznie mam na to
            czaswink Póki co facet się popdporządkowuje-jak przestanie,pomyślę o
            kompromisiewink))
            • natasza39 w temacie znaków niebieskich:). 02.05.07, 00:19
              Uważaj z tymi lwami!

              Jako przedstawicielka tego znaku oświadczam Ci, ze drażnić lwa można do momentu
              kiedy wkurwiony odgryza rękę u samej dupci.
              Delikwent po chwili dopiero kapuje, że nie ma ręki.
              Na tym polega sztuka zemsty lwa...
              Stary lew traci refleks, ale kły pozostają.

              BTW. Koziorożce sa mi znane z racji tego, iż mój brat jedyny i kochany to
              koziorożec. Gdyby jednak był moim mężem to nie rękę, ale łeb bym mu odgryzła.
              Nastepnym razem poszukaj pierdołowatego byka. On znosi wszystkie wyskoki
              koziorożców.
              • weronka77 Re: w temacie znaków niebieskich:). 02.05.07, 00:24
                wink Byka rzuciłam dla tego LWAwink))Ten Lew stary i udręczony jestwinkBYkiem
                chyba właśnie i jakimś innym znakiemwinkŚwięty spokój ceni przede wszystkimwink
                COś w tym musi być bo10 lat temu miałam narzeczonego z tego samego dnia i
                miesiąca co aktualny LEW ale 10 9 lat młodszego od tego.NIestety zdarzył się
                wypadek ni nie dane Nam było dalsze życie razem...Przeznaczenie czy co ten
                terażniejszy LEw?
                • natasza39 Re: w temacie znaków niebieskich:). 02.05.07, 00:28
                  weronka77 napisała:

                  > wink Byka rzuciłam dla tego LWAwink))Ten Lew stary i udręczony jestwinkBYkiem
                  > chyba właśnie i jakimś innym znakiemwinkŚwięty spokój ceni przede wszystkimwink

                  Oj dla mnie "święty spokój", to sprawa podstawowa.
                  Stare koty lubią ciepło i spokój.
                  Nie sugeruj się jednak wyleniałą grzywą lwa. Spokój spokojem, można nawet za
                  stara wyleniałą grzywę poszarpać, byle na ogon nie nadepnąćsmile
            • weronka77 no chyba że... 02.05.07, 00:20
              zmienię partnerawink To bardziej prawdopodobne niż opanowanie sztuki kompromisu;-
              ) Idzie lato,pięknych młodzieńców nie brakujewink))))))))))))))A ja jestem
              otwarta na wszelkie propozycjewink
              • natasza39 Re: no chyba że... 02.05.07, 00:23
                weronka77 napisała:

                > zmienię partnerawink To bardziej prawdopodobne niż opanowanie sztuki kompromisu;
                > -
                > ) Idzie lato,pięknych młodzieńców nie brakujewink))))))))))))))A ja jestem
                > otwarta na wszelkie propozycjewink

                Doradzam byka.
                Ty masz rogi, on ma rogi.
                Najwyżej się pobodziecie, koziorożec ma dłuższe, więc jest na wygranej pozycji.
                JAk mu przyprawisz dodatkowe nie papnie się nawet.
                Zas lew z rogami, sama przyznaj, wyglądałby idiotycznie.....
                • weronka77 Re: no chyba że... 02.05.07, 00:25
                  eee może nie tak żlewink Stary LEW miał już megaporoże przyprawione prze EKSwink
                  I atrakcyjnie nawet wyglądał nie powiemwink)))
                  • natasza39 Re: no chyba że... 02.05.07, 00:30
                    weronka77 napisała:

                    > eee może nie tak żlewink Stary LEW miał już megaporoże przyprawione prze EKSwink
                    > I atrakcyjnie nawet wyglądał nie powiemwink)))

                    I co?
                    Chodził z nim długo?
                    Nie sądzę....
                    Dowodem na to jesteś Ty.
                    • weronka77 Re: no chyba że... 02.05.07, 00:35
                      wink Nie chodził bo w celu odreagowania na drugi dzień był już z jej najlepszą
                      przyjaciółkąwink To było trochę "przede mną"wink "chodził" z nią chyba długowink
                      Przynajmniej do momentu w którym mnie nie "wparowałam" jawink NAjśmieszniejsze
                      jest to ze ja byłam "po słowie" z jego kolegąwink ALe wszystko diabli wzięli i
                      znowu mam LWA,który teraz strzeże stada aż do przesadywinkOj chyba podpowiem
                      kolegom temat na programwink
                      • natasza39 Re: no chyba że... 02.05.07, 00:42
                        weronka77 napisała:

                        > wink Nie chodził bo w celu odreagowania na drugi dzień był już z jej najlepszą
                        > przyjaciółkąwink

                        Rozumiem go doskonalesmile
                        JAk się partner/ka lwa skundla, on nie płacze po krzaczorach i nie daje "drugich
                        szans". Finito. Nie ma!

                        >ALe wszystko diabli wzięli i
                        > znowu mam LWA,który teraz strzeże stada aż do przesadywink

                        Oj weronka, tak źle nie ma, chyba. Stary lew chyba oczka mruży na chwilkę.
                        Ale powiem Ci, ze i tak będzie wiedział. Lwy już tak maja...
                        Kocia intuicja.

                        >Oj chyba podpowiem
                        > kolegom temat na program;-

                        No może niepowaznie będzie, ale zawsze śmieszniesmile))))
                        • weronka77 Re: no chyba że... 02.05.07, 00:46
                          Śnieszniejsze tematy już były.
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=58246626&a=58246626
                          Naprzemian z kolegą szukaliśmy gości do programu...I wiesz ze się znależli?
                          tylko o jedną parę za mało....
                          • natasza39 Re: no chyba że... 02.05.07, 00:50
                            Te mediacje są faktycznie śmieszne.
                            Jak ja składałam papiery rozwodowe, to żaden mediator nie przekonałby mnie żebym
                            je wycofała.
                            No chyba, ze ktoś z rozwodu robi sobie straszak w stylu Halinki Kiepskiej.
                            Wtedy taki jajcarz-mediator może ma sens.
                            Poważni ludzie chyba wiedzą że to koniec i przyjmują to do wiadomości.
                            • weronka77 Re: no chyba że... 02.05.07, 00:56
                              Wiesz co,najwięcej chętnych to byli właśnie faceci którzy chcieli odzyskać żonę
                              za wszelką cenę..nawet po rozwodzie.POtem się okazywało że nieżle tej żonie
                              dali w kosć przemocą fizyczna,psychiczną i różnymi świństwami...Jednak dość
                              dużo par któr nie mogly się porozumieć ale chciały mimo wsyzstko-tylko niestety
                              tam najczęściej był problem alkoholowy czyli nie podchodzący pod mediacje bo to
                              napierw leczyć trzeba.NIemniej jednak temat na czasie bo teraz wszystkich
                              potencjalnych rozwodnimó wysyła się do mediatora żeby spróbować odnależć
                              porozumienie.Nawet nie wiesz ile jest Halinek Kiepskich-nasłuchałam się
                              historii od mediatorów z całej Polski....Różnych sposobów się ludzie
                              imają,najczęściej jednak nie w imię miłości;-((( Aczkolwiek mediacja w studio
                              okazała się niewykonalna ze względó etycznych choćby..
                              • natasza39 Re: no chyba że... 02.05.07, 01:02
                                weronka77 napisała:

                                Różnych sposobów się ludzie
                                > imają,najczęściej jednak nie w imię miłości;-(((

                                Znam to z autopsji. Ta "miłość" w 99,9% sprowadza się do wymiaru materialnego
                                niestety.
                                To jest tak: "Nie mogę zgodzić się na rozwód bo męża/żonę bardzo kocham i nie
                                wyobrażam sobie bez niego/niej życia. Jednak jak zgodzi się zostawić dom i
                                samochód i przyzna się, że tylko on/ona są winni rozkładu, to ja się ewentualnie
                                zgodzę"

                                Zdanie autentyczne z rozwodowej sprawy. Sąd pospadał z krzeseł.
                                • weronka77 Re: no chyba że... 02.05.07, 01:07
                                  eee tutaj była argumentacja że dzieci sa małe i wogóle nie wypada bo co znajomi
                                  i ludzie powiedzą( do udziału w programach typu talk show zgłaszają się ludzie
                                  z małuch miejscowości i wsi głównie).Z kasą i domem oraz samochodem to już było
                                  pozałatwiane bo wiarołomni meżowie chcąc udobruchać żony przepisywali na nie
                                  wszystko łącznie z firmąwink
                                  • natasza39 Re: no chyba że... 02.05.07, 01:18
                                    weronka77 napisała:

                                    > eee tutaj była argumentacja że dzieci sa małe i wogóle nie wypada bo co znajomi
                                    >
                                    > i ludzie powiedzą( do udziału w programach typu talk show zgłaszają się ludzie
                                    > z małuch miejscowości i wsi głównie)

                                    Co ludzie powiedzą?
                                    Ale taka Hela z Pcimia nie zastanowi się, że jak wywleka brudy w tv to gorszy wstyd?
                                    Chęć "sławy" nawet kosztem kompromitacji w szerszym tego słowa znaczeniu to juz
                                    zjawisko jak w USA. W programach Jerrego Springera to samo widać.Byle tylko
                                    pokazać się w tv.

                                    >Z kasą i domem oraz samochodem to już było
                                    > pozałatwiane bo wiarołomni meżowie chcąc udobruchać żony przepisywali na nie
                                    > wszystko łącznie z firmąwink

                                    Powiem krótko... Debile.
                                    Gdybym nawet była "wiarołomna" to w zyciu nie kupowałabym tak wolności.
                                    Widac okrutnie spieszyło się im z deszczu pod rynne.
                                    • weronka77 Re: no chyba że... 02.05.07, 01:24
                                      Ależ oni wrócić chcieli do żonwink Dlatego wszystko przepisywaliwinkI kajali się
                                      nieżle.ALe żony nieugięte były.I dobrzewink
                                      • natasza39 Re: no chyba że... 02.05.07, 01:34
                                        weronka77 napisała:

                                        > Ależ oni wrócić chcieli do żonwink Dlatego wszystko przepisywaliwinkI kajali się
                                        > nieżle.ALe żony nieugięte były.I dobrzewink

                                        A to takie buty!
                                        Misie chciały "odkupić" swoje winy...
                                        Ale żony były "nieugietę" tylko w kwestiach powrotu, czy wogóle?
                                        Jeśli tylko w kwestii powrotu, to mi sie przypomina taki tekst:

                                        "Kobieta jest jak tajfun, przychodzi ciepła i wilgotna, a potem zabiera ci dom,
                                        samochód i odchodzi pozostawiajac zgliszcza"

              • weronka77 generalnie to;-) 02.05.07, 00:38
                narzekać nie mogę bo Lew znosi dzielnie targanie grzywy,szarpanie za
                ogon,przycinanie pazurów i łańcuchwink Byk dawno by już pobódł i stratował.A
                przywiązać na postronku to by się nie dał na pewnowink Czas docenić LWa chybawink
                • natasza39 Re: generalnie to;-) 02.05.07, 00:45
                  weronka77 napisała:

                  >Czas docenić LWa chybawink

                  Doceń. Niczego tak one nie lubią, jak uwielbienia i docenienia.
                  Bez przesady, pamiętaj że to jednak kot i zawsze będzie chadzał własnymi
                  drogami, o których Ty nie będziesz miała pojęcia.
                  • weronka77 Re: generalnie to;-) 02.05.07, 00:48
                    a niech chadzawink NIestety nie ma na to szano bo: po pierwsze,zawsze drepta za
                    nim dwuletnie lwiątko; po drugie on tego lwiątka pilnuje na każdym kroku i nie
                    odstępuje; po trzecie wreszcie-najzwyczajniej na świecie nie chce mu sięwink Bo
                    lewniwy jest oj bardzowink))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja