Jaka jest procedura rozwodowa? prosze o pomoc

03.05.07, 09:05
Dziewczyny,
od kilku miesiecy jestem w zupelnie nowym swiecie bedac w zwiazku z
chlopakiem, ktory nie pozamykal swoich wszystkich spraw.
Zakochalismy sie i wiem ze bedziemy razem. Sytuacja jest o tyle trudna ze M ma
dwoje dzieci (5 i 14) i zone od 15 lat z ktora jest tylko w nieformalnej
separacji od 7 miesiecy. Kilka razy wyprowadzal sie z domu, mieli mase
malzenskich problemow, maja rozdzielnosc majatkowa po jednym z przejsc. Niby
wiem na czym stoje, ale w sumie nie wiem jak wyglada rozwod, ile to moze
trwac, jakie sa szanse na zalatwienie tego szybko i bezbolesnie.
Wiem ze prawie-ex wie o mnie, mysli ze to przejsciowe, doniedawna ostro
walczyla o M blagajac go by jesli nie kocha jej 'to chociaz byl ojcem dla
dzieci'. Nawet po paru latach nagle zaczela do niego pisac milosne smsy i
zostawiac karteczki z wyznaniami w kieszeniach.
M jest dla niej wiecej niz uprzejmy, super delikatnie rozmawia przez telefon,
nigdy nie wspomina mojego imienia, nie przyznaje sie ze jestesmy razem, mija
temat, wymijajaco odpowiada.... to wszystko sprawia ze sie czuje lekko
nieswojo, a on mowi ze to dlatego zeby jej nie rozdrazniac i zeby nie robila
klopotow przy rozwodzie.
Caly czas daje jej tyle pieniedzy na dom i dzieci ile dokladal sie gdy
mieszkal z nimi. Dzieci zabiera gdzies na pare dni, abo chociaz spedza caly
weekend, oczywiscie z dala ode mnie, bo to wymogla na nim ex. Ja jestem
niemoralna i moge zakazic tym dzieci.

Czy w ogole wchodzi w gre rozwod bez orzekania o winie?
Kto i jak okresla sposob i czestotliwosc spotkan dzieci z ojcem?
Ile to wszystko moze trwac?
Czy sa powolywani swiadkowie? I kiedy?

Boje sie tego. NIe wiem jak to przezyje. M najwyrazniej boi sie ex i tego co
ona moze wymyslic. A ja boje sie ze on podda sie zeby tylko nie przechodzic
tej calej szopki, mimo iz jestem pewna ze sie kochamy i nam na sobie zalezy.

Bardzo prosze pomozcie

weronika
    • nikatara Re: Jaka jest procedura rozwodowa? prosze o pomoc 03.05.07, 09:11
      Zapomnialam dopytac, czy przed pozwem o rozwod trzeba starac sie o jakas sadowo
      uznana separacje? Jak to wyglada czasowo, finansowo, formalnie?
      • kleo1 Re: Jaka jest procedura rozwodowa? prosze o pomoc 03.05.07, 09:59
        Jest na orum bardzo dużo tematów na ten temat, wejdź w wyszukiwarkę.
        Powodzenia smile
    • nikatara Re: Jaka jest procedura rozwodowa? prosze o pomoc 03.05.07, 16:17
      Przepraszam ze zawracam glowe, ale naprawde szukalam na forum, przegladnelam
      wszystkie watki jakie ukazaly sie po wpisaniu 'sprawa rozwodowa, separacja,
      pozew o rozwod...' i bylo wszystko tylko nie konkrety ktore mnie interesuja.
      Przegladam teraz artykuly prawne ze strony www.macochy ale gubie sie w tych
      okresleniach i nie wiem co to wszystko znaczy w praktyce.
      Czy ja jako zainteresowana moge sie sama udac do jakiegos prawnika zeby sie
      dowiedziec jak to wyglada? Czy taka oglna informacja jest platna?
      Wiem powinnismy pojsc oboje, ale jak ja teraz zaczne o tym mowic to znowu
      uslysze ze naciskam, a tymczasem nie wiem na czym stoje i czy to rzeczywiscie
      jest tak banalnie proste i szybkie, ze 'gdy tylko sprawa dojrzeje, to migiem sie
      to zalatwi'.
      No mam stres.
      Ale to forum to taka ulga. Ze nie sama jestem z tym wszystkim. No i wiem gdzie
      zaczynaj sie kolejne schody.
      Dziekuje
      • barbara001 Re: Jaka jest procedura rozwodowa? prosze o pomoc 03.05.07, 16:51
        1.sprawa rozwodowa moze odbyć się bez wcześniejszej separacji
        2.czasami rozwód trwa szybko a czasami długo, to zalezy od rozwodzących sie,
        walki o majatek, dzieci itd., no więc róznie z tym bywa
        3. możesz pójść do prawnika, dlaczego nie, tylko po to zeby wywiedzieć się jak
        to sie odbywa, porady są czasem płatne a czasem nie, w niektórych miastach
        funkcjonuja punkty darmowych porad
        Sama się nie rozwodziłam ale z obserwacji wygląda to mniej więcej tak: jedna
        strona składa pozew o rozwód, z orzekaniem o winie albo nie ( jeśli z
        orzekaniem to koszty rozwodu pokrywa winny, jeśli bez orzekania to po połowie
        kazda ze stron). Potem trzeba czekać jak sa wyznaczy rozprawę (jeśli sa dzieci
        tych rozpraw sa zazwyczaj dwie, choć nie zawsze. No i na pierwszej rozprawie
        sad zapaznaje się ze stronami, wysłuchuje że nie chcą już być razem , zadaje
        pytania czy nie ma szans na zejscie się albo tym podobne, z kim sa dzieci, czy
        strony izgodniły płtności i wszystko co z wychowaniem dzieci się wiąże jesli
        tak, to jest to koniec pierwszej rozprawy. Potem się czeka na drugą, sad
        informuje kiedy i wtedy o ile strony nadal chca rozwodu orzeka o ustaniu
        związku i już. To jest wersja soft, w przypadku kiedy obydwie strony chcą
        rozwodu, ustaliły sobie kwestie płatności alimentów (bo jesli nie to odbywają
        się kolejne sprawy ale chyba już w innym sadzie), nie szarpią się o stary
        telewizor i zgodnie maja się dosyć. Ale kazdy rozwód to trochę inna bajka.
        Formalnie to powinno wyglądać mniej więcej tak.
        • barbara001 Re: Jaka jest procedura rozwodowa? prosze o pomoc 03.05.07, 16:54
          Acha, opłta za rozwód to kwestia sadu i wykazanych zarobków obydwu stron. Jak
          ludzie zarabiaja dużo to płacą dużo, jak mało to mało, a jak ktos jest ubogi to
          bywa, że na podstawie pisma z prosbą o umorzenie kosztów sad wyraza na to zgodę.
          • nikatara Re: Jaka jest procedura rozwodowa? prosze o pomoc 03.05.07, 17:14
            Basiu, dzieki. To jest mniej wiecej to o co mi chodzi.
            Dodatkowe pytanie:
            On teraz bez rozwodu czy separacji, a ja.... no taka kochanka (fatalnie to
            brzmi) czy w zwiazku z tym ze on odszedl 'do mnie' albo tez 'przeze mnie sie
            rozszedl' chociaz problemoy byly od lat, to czy moze to byc jakos wyciagane w
            sadzie, czy ex moze szukac jakis swiadkow, robic wenezuelski serial.

            Dziekuje
            • natasza39 Re: Jaka jest procedura rozwodowa? prosze o pomoc 03.05.07, 17:31
              Może.
              A po za tym, to on, a nie Ty powinnaś sie tym martwić.
              • kleo1 Re: Jaka jest procedura rozwodowa? prosze o pomoc 03.05.07, 17:41
                Właśnie(dotyczy wypowiedzi Nataszy).
                Nie zawaracasz głowy, po to jest forum. smile Nie chciałam by wyszło jak wyszło.
                Ex może robić nawet 2 seriale jak się nie pogubi...

                Pozdrawiam ciepło
            • barbara001 Re: Jaka jest procedura rozwodowa? prosze o pomoc 03.05.07, 17:41
              Lepiej brzmi ...narzeczonasmile
              Jak najbardziej moze być wyciągane w sadzie z kim małzonkowie aktualnie są i
              jakie są okoliczności nowych związków. Na rozprawie mojego M sądzina spytała M
              o to, czy spotyka się z kimś i czy planuje brać kolejny ślub, czy dziecko mnie
              zna i jak mnie odbiera. Eksowej o takie rzeczy nie pytała, ciekawe dlaczego. A
              to M składał pozew więc może dlatego. Ale eksowa nasza nie robiła zadnych
              problemów, bo ten rozwód wtedy jej wisiał. Potem troche zaczęła, ale było juz
              po ptakach. Tyle ze jezeli nastąpił trwały rozkład pozycia to żaden sąd nie
              uchyli prosby o rozwód, bo obiektywnie rzecz biorąc, po to ktoś składa taki
              pozew by ten rozwód otrzymać i zacząć życie bez tej byłej połówki. Jak pisałam
              wczesniej czasem się to wlecze bo ludzie sobie rózne rzeczy wywlekają i o
              rózności walczą. I dopóki sad nie rozpatrzy i nie rozstrzygnie, co komu i w
              jakich czesciach się nalezy, to bywa że trwa.
              • natasza39 Re: Jaka jest procedura rozwodowa? prosze o pomoc 03.05.07, 18:00
                barbara001 napisała:

                >Jak pisałam
                > wczesniej czasem się to wlecze bo ludzie sobie rózne rzeczy wywlekają i o
                > rózności walczą. I dopóki sad nie rozpatrzy i nie rozstrzygnie, co komu i w
                > jakich czesciach się nalezy, to bywa że trwa.

                Generalnie może potrwać nawet parę lat, jak się małżonce odwidzi i powie, że
                kocha męża i gotowa jest mu wszystko przebaczyć.
                Serio, nie straszę.
                A może skończyć się na pierwszej rozprawie po 20 minutach.


          • chalsia Re: Jaka jest procedura rozwodowa? prosze o pomoc 03.05.07, 23:29
            > Acha, opłta za rozwód to kwestia sadu i wykazanych zarobków obydwu stron. Jak
            > ludzie zarabiaja dużo to płacą dużo, jak mało to mało, a jak ktos jest ubogi
            to
            >
            > bywa, że na podstawie pisma z prosbą o umorzenie kosztów sad wyraza na to
            zgodę


            przepisy się zmieniły i jest stała opłata za sprawę rozwodową - wynosi 600 zł
            niezależnie od dochodów obu stron.
            Chalsia
            • barbara001 Re: Jaka jest procedura rozwodowa? prosze o pomoc 03.05.07, 23:37
              A to przepraszam, nie wiedziałam, ja całe szczęście już nie w temaciesmile
    • natasza39 Jest takie forum.... 03.05.07, 18:09
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=46155
      Tylko zamknięte. Myślę, że tam uzyskasz więcej odpowiedzi na Twoje pytania.
      Na tym forum jest dużo dziewczyn w podobnej do Ciebie sytuacji, ale głównie inne
      problemy są poruszane.
    • natasza39 A tu masz linki o prawie w tym temacie. 03.05.07, 18:10
      separacja.pl/
      e-prawnik.pl/prawo/vortal.php/bT10JnQ9NDA5OCZ2dD0yJnY9MjExJnB2PTIxJmNpZD0xMTE2
      • nikatara Re: A tu masz linki o prawie w tym temacie. 03.05.07, 19:28
        Dziewczyny,
        bardzo bardzo dziekuje.
        Faktycznie narzeczona brzmi lepiej.
        Wiem ze to on powinien sie tym zajmowac i interesowac, ale na razie to odklada,
        bo ex (spokojna i rozsadna dziewczyna wg NM)zaczela prac mozgi dzieciom i on
        dostal prawie zawalu na ich paniczne reakcje, teksty i obawy - dzieci fajne (z
        opisu) i podobno madre ale splatane sprzecznymi informacjami, jak to bywa.
        Na moje niesmiale proby ponaglania, slysze ze najpierw z dziecmi musi sie
        ulozyc, ze ex musi sie troche uspokoic.... 'a poza tym to formalnosc, wiec jak
        juz bedziemy gotowi, to zajmie to sekunde'....
        a ja po prostu chce i musze wiedziec jak to wyglada i na co sie psychicznie
        przygotowac.
        Zglosilam sie na tamto forum Nataszo 39.
        bede tez podczytywac co kto pisze u 'macoch', duzo duzo dobrych rad od was
        wszystkich.Fajnie miec takie wsparcie.
        Wielkie dzieki wszystkim
        • natasza39 Re: A tu masz linki o prawie w tym temacie. 03.05.07, 19:41
          nikatara napisała:
          > Na moje niesmiale proby ponaglania, slysze ze najpierw z dziecmi musi sie
          > ulozyc, ze ex musi sie troche uspokoic.... 'a poza tym to formalnosc, wiec jak
          > juz bedziemy gotowi, to zajmie to sekunde'....

          Sorry, ale taka argumentacja mnie powala.
          • nikatara Re: A tu masz linki o prawie w tym temacie. 04.05.07, 06:45
            Nataszo, mnie tez!!!!! Odpuscilam na jakis czas, zbieram informacje i mam zmiar
            przeprowadzic kolejna powazna rozmowe.
            Zoladek mi sie sciska na mysl o tym ze znowu uslysze ''przeciez juz o tym
            rozmawialismy, po co bic piane, wiesz jak jest, nie naciskaj''. No a ja chociaz
            kocham, to boje sie ze inwestuje swoje uczucia w Piotrusia Pana.
            Mysle ze z konkretnymi informacjami w zanadrzu, rozmowa bedzie bardziej
            konstruktywna. Ale boje sie. Nie chce byc namolna a tak potrzebuje wiedziec na
            czym stoje.
            trzymam kciuki sama za siebie
            • anastazjapotocka Re: A tu masz linki o prawie w tym temacie. 04.05.07, 11:24
              Rozwodziłam się dwa razy i to ja chciałam rozwodu. Nigdy i z nikim nie miałam
              dzieci, a jednak łatwo i przyjemnie rozwodów dostać nie mogłam. Dlaczego? Bo
              moi byli mężowie nie zamiarzali mi dać rozwodu w ogóle. Trwało to za każdym
              razem parę lat.

              U Ciebie będzie najprawdopodobniej tak, że tamta kobieta nie zgodzi się na
              rozwód. Już teraz wysyła mężowi miłosne SMS-y, a dzieci wpadły w panikę. Może
              być naprawdę ciężko. Pan oczekuje od Ciebie wyciszenia się i pozostania w
              ukryciu. Właściwie nawet rozsądnie, tym bardziej, że możesz zostać uznana przez
              sąd za kochankę i rozwód byłby z winy pana (ja bym sobie nie podarowała na
              miejscu żony, wywlokłabym Ciebie na światło dzienne przed sądem, bo ja wredna
              jestem).

              Małżeństwo przechodzi ostry, wieloletni kryzys.
              Ale może dać im szansę?
              Może lepiej wycofaj się po prostu, może oni jeszcze się dogadają?
              Może lepiej poszukaj sobie pana bez przeszłości i zobowiązań, albo przynajmniej
              JUŻ PO ROZWODZIE?
              Tak jak jest - nie wiadomo jak się to zakończy i kiedy się zakończy, a Ty
              będziesz w samym centrum cyklonu i tak naprawdę to Ty zapłacisz za wszystko
              najwyższą cenę.
              Pan bagatelizując sprawę zwyczajnie Cię okłamuje.
              Nic nie pójdzie gładko.

              Jego żona może mieć mój okropny charakter, poradzisz z tym sobie?
              Nie chciałam Ci sprawić przykrości, ale lepiej, żebyś wiedziała co Cię może
              czekać.
              • nikatara do Anastazji 04.05.07, 20:29
                Anastazjo, napisalam na priva. Daj znac czy doszlo, bo cos mi sie skasowalo.
                Dziekuje
              • bemari Re: A tu masz linki o prawie w tym temacie. 04.05.07, 20:50
                Druga twarz Anastazji - tę bardzo cenię.Potrafisz być rzeczowa i rozsądna, a
                przy tym pełna humoru.
    • anirac Re: Jaka jest procedura rozwodowa? prosze o pomoc 05.05.07, 11:03
      Dosyc bliski to dla mnie temat. Niedawno sama tu pisalam ze swoim problemem i
      dziewczyny zareagowaly fantastycznie.
      Nikatara, przede wszystkim chyba sama musisz sie upewnic czy chcesz to ciagnac,
      czy dasz rade. Tak jak pisze anastazja, zastanow sie czy masz na to sily.
      Pogadaj z Piotrusiem Panem (nomen omen - na swojego tez tak czasami mowie smile i
      jednak postaw warunki, na poczatek pozew o rozwod. Koszt 600 zl. Czekanie na
      pierwsza rozprawe w zaleznosci od miasta moze trwac i 4 miesiace. Czy jego zona
      zgodzi sie na orzekanie bez winy? To zalezy jak Twoj chlop to rozegra. Jesli on
      lozy na utrzymanie to moze uda mu sie dogadac z byla, ze zachowa sie fer wobec
      niej i dzieci, ale w zamian nie bedzie prania brudow w sadzie. Z mojego
      dosiadczenia - caly proces rozwodowy trwal prawie rok, chociaz zgoda jako taka
      byla ze strony eksi, bez orzekania, ale ona postanowila namietnie nie stawiac
      sie w sadzie na rozprawach, zalatwiala jakies zwolnienia i przekladano sprawe
      na kolejne miesiace. I z wlasnego doswiadczenia powiem Ci, ze facet NIE MOZE
      sie bac bylej zony. Bedzie chcial miec swiety spokoj i nie ruszac trudnych
      tematow, tylko, ze wtedy to Ty bedziesz poszkodowana. Przerabialam takie
      unikanie mojej osoby w rozmowach. Przez 2 lata walkowalam, ze tak nie mozna, az
      wreszcie rozstalismy sie na jakis czas bo ja psychicznie wysiadalam (juz dawno
      bylo po rozwodzie, ale ja dalej bylam tematem zbyt drazliwym). Moj chlop to
      przemyslal, wrocil, przeprosil, zaczal zmieniac nastawienie i jest duuuuzo
      lepiej. Zacznij od rozwodu, to podstawa, zebys nie stracila szacunku do samej
      siebie. Ale czy Ty tego naprawde chcesz?
      • nikatara Re: Jaka jest procedura rozwodowa? prosze o pomoc 05.05.07, 13:10
        Anirac,
        bardzo dziekuje. Totalnie sie zalamalam glosem rozsadku Anastazji.
        Bardzo kocham tego mojego faceta. On idealizowal cala sytuacje i dlatego teraz
        kazda kloda pod nogi jest takim szokiem.

        Odpuscilam mu troche dreczenie tematem ale mysle ze juz czas zeby znowu pogadac.

        Ex nie zgadza sie na moje zblizanie sie do dzieci. NM myslal ze one same beda
        chcialy jesli z nimi pogada przy dogodnej okazji.
        Ta rozmowa odbyla sie wczoraj. Skonczyla sie histeria, placzem i jego dluuuugim
        milczeniem mi w sluchawke (wyjechali na weekend za miasto).
        Boje sie ze on wymieknie. Coreczka jest oczkiem w glowie i nie ma rzeczy ktorej
        by nie wymogla na tacie. I boje sie ze dzieci wymusza na nim cos co mnie zalamie.

        Z drugiej strony on jest teraz dla nich takim ojcem jakim jeszcze nie byl, ma
        wiecej czasu i 100% -owo poswieca sie dla nich. Do ex-domowego budzetu doklada
        sie tyle ile przed wyprowadzka, a dzieci maja dodatkowo co tylko zapragna.

        Nie wiem czy ex bedzie potrafila odpuscic i darowac sobie wenezuelski serial. Ma
        ogromne wsparcie w rozwscieczonych swoich rodzicach, ktorzy NM nigdy nie
        akceptowali (oni wpadli gdy mieli po 17 lat) ale takiej zniewagi jak jego
        odejscie nie daruja. A ex jest pod wielkim ich wplywem.

        Dzieki za szczegoly czasowo-finansowe dotyczace rozwodu.
        Bardzo bardzo licze na to ze dzieci sie uspokoja (ile to moze trwac?) ze ex
        pogodzi sie z sytuacja, ... ze znormalnieje nasze zycie.

        Mnie najbardziej zalamuje to ze silny i pozbierany na co dzien facet, z biegunka
        i wymiotami laduje w lazience po spotkaniach z dziecmi i sluchaniu co nowego im
        mamusia naopowiadala. On chce wszystkich uszczesliwic. A ja bym chciala zeby
        choc troche mocniej powalczyl o nas.

        pozdrawiam i dziekuje za wszystkie posty
    • lilith76 Re: Jaka jest procedura rozwodowa? prosze o pomoc 07.05.07, 10:10
      Patrząc na reakcję twojego faceta ciężko to widzę. Zapewne ex zna go jak własną kieszeń (15 lat razem robi swoje) i doskonale wie gdzie uderzyć, by miał biegunkę non stop. Po tylu latach małżeństwa może jej się nie mieścić w głowie, że mogłaby by żyć sama, bo "od zawsze" miała mężczyznę u boku.
      Wersja optymistyczna jak u nas - M się wyprowadził, jego żona po kilku tygodniach spotykała się już z kimś nowym, po trzech miesiącach uznała, że mogę mieć kontakt z jej dziecmi, tylko nie chciało im się pozwu składać ("bo co to za różnica"). Po dwóch latach ona złożyła pozew bez orzekania o winie, M nie kłócił się o wysokość alimentów, rozprawa trwała pół godziny i over.
      Wersja pesymistyczna (jak u mojej koleżanki) - żona twierdzi, że męża bardzo kocha, na kolejnych rozprawach rozwodowych nie pojawia się przedkładając zwolnienie lekarskie i rzecz ciągnie się już 1,5 roku.
    • dyderko Re: Jaka jest procedura rozwodowa? prosze o pomoc 08.05.07, 10:02
      Może nie być łatwo. Ale wszystko się może zdarzyć... Szczerze mówiąc wyjść
      rzeczywiście jest wiele.
      On może odejść z domu i jak wszystko się ułoży, ona ułoży sobie życie to rozwód
      będzie za wspólną zgodą. Ale to może trwać i wiele lat, nie wiem czy jesteś
      gotowa tak długo czekać w niepewności co do swojego statusu u jego boku.
      On może złożyć wniosek do sądu i zaczniecie walczyć (w tym momencie to już
      razem). Też może trwać wiele lat ale zawsze będziesz kobietą z którą jest (choć
      niektórzy mogą Ci rzucić w twarz że Ty zniszczyłaś małżeństwo).

      Ale może być i inaczej, opowiem Ci jak u mnie było, a raczej u mojego NM. Też
      małżeństwo nie istniało od lat. Wiele razy odchodził ale wtedy zaczynały się
      gierki, granie dziećmi, szantaże i wracał.
      Jak spotkał mnie to zamieszkaliśmy razem. Wiedział że nie będzie łatwo,
      ostrzegał mnie, początkowo on właśnie zamierzał przeczekać, rozwieść się jak
      już wszystko będzie uspokojone. Ona zaczęła swoje sztuczki, prośby, groźby,
      dorzucanie do rzeczy które miał jeszcze odebrać różnych pamiątek (np. pierwszy
      ząb córki), nawet chwyciła się pomysłu ze wzbudzaniem zazdrości. Napuściła
      dzieci (widocznie niewystarczająco z nimi rozmawiał) i to powtórnie podziałało,
      wrócił.
      Ponieważ ja uznałam jego odejście za koniec znajomości (unikałam go), uznał że
      albo to przerwie to chore małżeństwo albo będzie dawał się manipulować.
      Powtórnie porozmawiał z dziećmi, wyprowadził się z domu (nie do mnie), znowu
      porozmawiał z dziećmi, złożył pozew, następna rozmowa. Jak przyszedł do mnie to
      z pozwem w ręce i informacją że jego dzieci uznały że ma prawo do własnego
      życia (z tym że oboje są już nastoletni).
      I teraz najważniejsze: ona chyba uznała że zadziałała zazdrość. Powiadomiła go
      że jak on odszedł to jest wolna chce sobie życie ułożyć, niech się natychmiast
      wynosi z jej życia i nigdy się jej na oczy nie pokazuje. Jeszcze tuż przed
      rozwodem żądała żeby przyspieszał rozprawę (!) bo chce się od niego uwolnić, bo
      ma kogoś i chce być wreszcie szczęśliwa. Na rozprawie dumnie mówiła że chce
      rozwodu i nie chce go widzieć. Wieczorem po sprawie dzieci usłyszały, że ich
      ojciec je porzucił. Od tego czasu rozpoczęła się wojna podjazdowa na wyzwiska,
      przykrości, złośliwości i małe świństwa.
      Wygląda mi na to że ona liczyła że zazdrość podziała i on będzie chciał walczyć
      o tą która ucieka. Przeliczyła się, nie walczył i najtrudniejszą batalię ma za
      sobą. Na termin rozprawy czekał prawie pół roku. Sprawa (jedna) trwała niecałe
      pół godziny. Dzieciom udało się wszystko powyjaśniać i teraz mają ze sobą nawet
      lepsze i głębsze kontakty niż w czasach gdy mieszkali razem. Ja uznałam że
      jeśli nie poczuwam się to słowa „dziwka” i pokrewne mnie nie dotyczą.
      • nikatara Re: Jaka jest procedura rozwodowa? prosze o pomoc 08.05.07, 11:56
        Lilith76, bardzo dziekuje. Licze i trzymam kciuki sama za siebie zeby sie
        skonczylo tak jak u was.
        Dyderko, dzieki za Twoja opowiesc. Wszystko co do tej pory przeczytalam pozwala
        jakos ustawic sobie glowe, przygotowac sie na rozne scenariusze. Wierze ze to
        sie uspokoi, ze dzieci zrozumieja ojca, ze ex zrozumie ze krzywdzi je tak
        manipulujac nimi, ze NM przestanie dawac sobie wchodzic na glowe i zacznie
        troche odwazniej walczyc o nas.
        Na razie nie wtracam sie i czekam jak to sie ulozy.
        To czekanie trudne jest okropnie ale nie umiem wpywac na niego, manipulowac,
        przyciskac, prosic... nie chce stac sie mucha ktora brzeczy o jednym. Wierze ze
        mu na tyle zalezy ze zmobilizuje sie i zadziala.
        Dziewczyny, naprawde pomoglyscie
        dziekuje
Inne wątki na temat:
Pełna wersja