pies - niemacochowy duzy problem...

04.05.07, 18:58
pisze tutaj, bo problem jest duzy, a kurcze tu wiele roznych osob i moze ktos
wpadnie na pomysl jak go rozwiązac...
Kilka lat temu dalismy z moim bratem mamie na urodziny psa. Sznaucera
sredniego. Jeszcze wtedy mieszkalam z rodzicami, bylo wszystko oki. Z psem
chodzilam na szkolenie, niestety wiadomo - by szkolenie cos dalo, wszyscy
domownicy konsekwentnie musza przestrzegac wpajanych tam zasad... niestety
zasad przestrzegalam tylko ja... Pies byl strasznym tchorzem i pewnie dlatego
stal sie bardzo agresywny...
moi rodzice nad nim nie panują. pies rzuca sie na sasiadow, na inne psy, nie
mozna go na smyczy utrzymac...
raz juz byla u rodzicow policja w sprawie psa.
dzis u mamy byla drugi raz. powiedzieli, ze jak sytuacja sie powtorzy to sie
spotkaja w sadzie grodzkim...
moja mama (65 lat) strzepek nerwow, przed kazdym wyprowadzeniem psa prawie
zawalu dostaje, tata twierdzi, ze to mamy pies i umywa rece.
mama placze mi w sluchawke, ze nerwowo nie wytrzyma...
i cholera ja nie wiem co robic?????????
czy 7-letniego psa da sie jeszcze nauczyc czegos??? sa takie smycze dla
agresywnych psow z pradem (wiem, strasznie brzmi).
ja psa nie moge wziac, moi sasiedzi tez negatywnie do niego nastawieni, male
dziecko, a co najwazniejsze, maz o tym nie chce slyszec... praca mojego brata
wymga licznych podrozy - psa nie wezmie.
ja siedze i rycze, bo zdaje sobie sprawe, ze byc moze trzeba bedzie psa oddac
(komu??? gdzie???????) a moja mama na srodkach uspokajajacych...
tylko nie chodzi mi o komentarze typu "nieodpowiedzialni ludzie" itp.
Doskonale zdaje sobie sprawe, ze zrobilam wielki błąd dając mamie psa.
Nie wiem, czy jego agresja to charakter, czy po prostu sposob wychowania. w
mojej rodzinie nikt agresywny nie jest, raczej spokojni ludzie.
Nie wiem co mam robic. Kompletnie.
Mąz moj mowi "uspic" za co bym mu w leb dala, ale z kolei oddac komus to tez
mi serce sie kraje, bo to pies fotelowo kanapowy i do budy tez sie nie nadaje.
ech zle mi strasznie.
Mama mowi, ze odda do schroniska, bo psychicznie nie wyrobi...
sad(((
    • kleo1 Re: pies - niemacochowy duzy problem... 04.05.07, 19:35
      Napisze Ci coś co Cię raczej zasmuci, my mieliśmy agresywnego rotweilera...
      mieliśmy, bo chyba po niecałych dwóch latach trzeba było go uśpić. Pogryzł moją
      koleżankę, rzucał się na dzieci(była na smyczy, ale jednak). Nie wiem czy da
      się coś zrobić, mam wątpliwości...
      • kleo1 Re: pies - niemacochowy duzy problem... 04.05.07, 19:39
        Chciałam jeszcze dopisać... nikt nie weźmie agresywnego psa, zostanie tylko
        schronisko...
        • yuka66 Re: pies - niemacochowy duzy problem... 04.05.07, 20:19
          Mysle, ze najlepiej by bylo gdybys sie zwrocila o pomoc do dobrego
          behaviorysty. Wejdz tez na www.dogomania.pl, tam pewnie tez uzyskasz wiele rad.
    • natasza39 Re: pies - niemacochowy duzy problem... 04.05.07, 20:23
      Zgadzam się, niestety, z Twoim mężem ciemnanocko.
      Jeśli macie oddawać do schroniska lub "komuś" 7-letniego psa, to lepiej jest go
      uśpić.
      Moi rodzice tez maja takiego walniętego psa i chociaż kocham zwierzęta, to
      gdybym miała taki dylemat, jak Ty teraz, to uważam, że uśpienie psa jest
      humanitarne w tym przypadku.
    • luna67 Re: pies - niemacochowy duzy problem... 04.05.07, 21:51
      ciemnanocko, mialam kilkanascie lat temu takiego zwariowanego psa (tez prezent),
      nie dal sie ulozyc nikomu.
      Balam sie o moje dzieci (byly jeszcze male), i dalam ogloszenie do gazety:
      "Nienormalny pies, mlody, moze jeszcze do ulozenia (?), narazie bardzo grozny,
      do oddania w dobre rece" (nie zartuje) no i sie znalazl wlasciciel placu
      sprzedazy aut, ktory wziol psa do pilnowania placu w nocy (w dzien byl w duzej
      zagrodzie z innymi psami. Mial zycie jak z bajki, duzo zarcia (bo lakomczuch i
      do tego gruby), towarzystwo (ktore zawsze lubil), duzo wybiegu, no i swieze
      powietrze cale lato. Zyl bardzo dlugo i odwiedzalam go bardzo czesto (ale bez
      dzieci).
    • pom Re: pies - niemacochowy duzy problem... 04.05.07, 22:34
      Ciemannocko - uśpić psa zawsze zdążycie - rozpatrywanie tego jako jedynego
      wyjscia, nie jest dobrą wizytówką człowieka sad
      Na początku może być farmakologia - u zwykłego ale dobrego weta.
      Następnie psycholog zwierzęcy, w necie znajdziesz coś z pewnością.
      Może faktycznie ogłoszenie - agresywność psa nie w każdym wypadku jest wadą.
      • coccodrilla Re: pies - niemacochowy duzy problem... 04.05.07, 22:46
        Nocko, polecam super wetke - dr Lidie Lewandowska - jest specjalistka od
        behawioryzmu i pomogla juz wielu zwierzom. Ma naprawde wspaniale podejscie do
        zwierzakow i wieeeelkie sercesmile A tu strona Lecznicy Oaza, w ktorej przyjmuje dr
        Lidia:

        www.lecznica-oaza.prv.pl/
        Powodzenia!!!
    • weronka77 Re: pies - niemacochowy duzy problem... 04.05.07, 22:47
      Ja bym najpierw zapytała o poradę weterynarza,potem pewnie zadzwoniłąbym do
      Związku Kynologicznego i szukałą kontaktu z włąścicielami psów tej rasy.Na
      pewno jest jakieś wyjście-uśpić zwierzę....nieee.Ja kiedyś wzięłam ze
      schroniska Alaskana.Smutny w klatce siedział.Tak się rozochocił że szalał w
      domu pod moją nieobecność i wył na balkonie tak że sąsiedzi dostawali
      szału..Nie można było nawet do sklepu wyjść..silny był niesamowicie,wyrywał
      wszystko,szarpał,gryzł-skala zniszczeń była ogromna.Zawieżliśmy go do babci w
      góry alr tam niestety w dowód miłości zrywał się ze smyczy i przynosił w
      ofierze...zaduszone kury z okolicznych gospodarstw...POtem zabraliśmy go do
      znajomych do Balnicy w Bieszczadach i tam zakochał się w oswojonej wilczycy-
      towarzyszce nowego włąściciela Bona(tak miał na imię) który był myśliwym.Mieli
      malutkie śliczne pieskowilkiwink Balnica tak oddalona od cywilizacji że biegał
      po lasach,połoninach ale....zazdrosny był i turystom którzy chcieli wynająć
      pokój obsikiwał buty,atakował...No i oddali go do leśnika po ukraińskiej
      stronie-nawet się Bono ucieszył....Wkrótce potem uciekł podczas
      spaceru...Podobno jest w ..Rumunii u myśliwego..Ale tej ostatniej wersji nie
      potwierdzę-z ukraińskim leśnikiem kontaktu nie mam.
      • luna67 Re: pies - niemacochowy duzy problem... 04.05.07, 22:55
        az sie wzruszylam, nie jeden czlowiek chcial by miec takie buje i urozmaicone
        zyciesmile))

        Kocham psy, "wychowalam" sie z nimi i ten moj grozny pies z przed kildunastu lat
        to alaska malamut (przepiekny, silny i duzy pies).
    • kati27 Re: pies - niemacochowy duzy problem... 05.05.07, 00:21
      Może rzeczywiście kontakt z wetem da Ci jakiś pogląd na dalsze działanie. Ja mam
      tylko koty. ale weterynarz którą odwiedzam jest bardzo życiowa, dodatkowo
      pracuje w schronisku więc może z takimi przypadkami miała już do czynienia. Ona
      przyjmuje na osiedlu młodych, to jest do góry za Media Markt i w lewo za
      meczetem. Nazywa sie Dominika Sontag-Patoga. Ostrzegam - potrafi zagadać na
      śmierć smile
      • anastazjapotocka Re: pies - niemacochowy duzy problem... 05.05.07, 12:05
        Porozmawiaj z weterynarzem na temat kastracji psa. Zabieg niedrogi, u
        normalnego weterynarza kosztuje niewiele, a zostanie wykonany bezboleśnie i
        czysto. Zwykle kastracja załatwia całkowicie problem agresji u zwykłego,
        kanapowego psa. Pewnie lekarz zapisze też psu łagodne środki uspakajające dla
        zwierząt.

        Wkurzyłaś mnie tym postem. Myślałam, że masz fajnego ojca.
        • barbara001 Re: pies - niemacochowy duzy problem... 05.05.07, 13:05
          Myslę, że jest jeszcze jedno wyjście. Moja koleżanka ma własnie takiego psa,
          agresywny do ludzi i zwierząt, po szkoleniach, ktore nic nie dały (mimo że cały
          dom sumiennie sie stosował, pies odporny na naukę był niestety). W domu robił
          demolkę taką, ze lekarz kazał go kamerować jak jest sam, bo przyczyny nie mógł
          znależć. I w końcu stanęli przed wyborem , uśpienie wariata czy jeszcze jedna
          szansa czyli- poprawczak dla psów. I spróbowali z tym poprawczakiem. No i pies
          zyje, nadal ma swoje jakieś tam jazdy, ale dużo łagodniejsze, nie jest łatwy
          ale już do opanowania. Koleżanka na uropie własnie przebywa ale napisałam do
          niej smsa, podam ci jak odpisze namiary na ten poprawczak.
          • barbara001 Re: pies - niemacochowy duzy problem... 05.05.07, 13:15
            Nocka, na priva ci wysłałam bo kolezanka podała tel do pana od tego poprawczaka.
            • pola_negri Re: pies - niemacochowy duzy problem... 06.05.07, 18:15
              Ciemnanocko, wejdź na forum dogomania.pl Napisz o psie, opisz jego zachowanie i
              kłopoty, jakie sprawia. Możesz otrzymać tam radę, a w ostateczności grono
              dogomaniaków znajdzie dla psa dom, może nawet u wielbicieli tej rasy. Są tam
              skupiska fanów owczarków, rottków, kaukazów i wszelkich innych ras - starają się
              zawsze w swoim gronie pomagać psom ulubionej rasy.
              • arwena_11 Re: pies - niemacochowy duzy problem... 06.05.07, 19:55
                Witam, i przy okacji gratuluję pięknej córy.
                A co do tematu, to niektórym agresywnym psom pomaga kastracja. Tak twierdziła
                weterynarz mojego psa. Mówiła, ze to zmniesza poziom testosteronu, a
                więc "hormonu agresji". Nawet sie śmiała, ze niektórym facetom by to też się
                przydało jak machają łapami do kobiet.
                Podobno psy robią się łagodne i takie miśkowate ( ja mam wilczura po kastracji,
                ale ciężko stwierdzić różnicę, bo zawsze był miśkowaty - może dlatego że miał
                tylko jedno jądro od początku, bo drugie zostało w brzuchu ).
                Pozdrawiam
                • barbara001 Re: pies - niemacochowy duzy problem... 06.05.07, 21:18
                  Ale to sznaucerka,kobietka znaczy sięsmile
    • wielodzietna30 Re: pies - niemacochowy duzy problem... 08.05.07, 11:00
      Polecam książkę Jan Fennell "Zapomniany język psów" - jest do kupienia w
      księgarniach internetowych. Są w niej podane bardzo dobre przykłady
      postępowania z różnymi psami, agresywnymi również, i jak skłonić je, aby uznały
      swojego właścicela za przywódcę stada, którego należy słuchać. Uśpić psa zawsze
      zdążysz.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja