lilith76
07.05.07, 14:22
Proszę o nie wykasowywanie ze względu na tytuł wątku, bo nieopatrznie dano mi moda i go przywrócę
Czytam ostatnie kłótnie na forum, modny, wiodący teraz trend i wcale nie czuję się tożsamą z linią tego forum.
Ale, kurde, dlaczego, skoro też nie sprzątam po pasierbach (robią to same), gotuję rzadko (robi to ich ojciec), dystansuję się (gdy są na weekend idę do przyjaciółek, zamykam się w pokoju i czytam), nie daję sobie wejść na głowę (ojciec pilnuje by mnie szanowały), jak coś chlapną to wzruszam ramionami. Czyli żyję tak jak trzeba - nie poświęcam się, olewam ciepłym moczem. I, o zgrozo, nadal lubię i martwię się o pasierby.
Skoro teoretycznie powinnam się solidaryzować, to czemu nie czuję się tu ok?
I chyba wiem.
Kiepska ze mnie gospodyni domowa, towarzyszka życia i matka zapewne. W tym cały mój sukces.
Część forumowiczek była w życiu tresowana na gejsze i weszła w tę rolę zarzynając się dla nowej rodziny, kiedy ja miałam postawę "mnie to wali". Moją postawę mocno wspiera mój facet uważający, że jego dzieci, to jego problem i on ma się nimi zajmować. One wybrały być może mężczyzn nastawionych na coraz to bardziej doskonalony typ gejszy, którzy lubią mieć wszystko gotowe. Bo ja mam straszną wadę - dla mojego "misia-pierdzisia" też nie jestem gejszą. Ja to raczej katalizator domowych usterek, przypaleń, katastrof. W moim przypadku "leżeć i pachnieć", to po prostu być czy nie być bezpieczeństwa tego domu.
Dlatego mnie stać na to żeby pasierbiątka lubić, zajmować się nimi, spędzać czas. BO NIE MUSZĘ.
I dlatego bliżej mi zaczyna być exiom.
Sorry.