Duzy problem z EX

08.05.07, 05:41
Witam,

Od pieciu lat jestem macocha bezkontaktowa. Moj problem jest bardzo zlozony
i chyba bede musiala zaczac od poczatku.Dziesiec lat temu rozwalil sie zwiazek
mojego chlopaka z matka ich dzieci. Mial niespelna osiemnascie lat,kiedy
urodzilo sie im pierwsze dziecko,a po roku drugie.Nigdy nie mieli slubu.
Niestety zwiazek nie przetrwal z roznych powodow. Matka mieszka z dziecmi w
mieszkaniu ojca mojego chlopaka i dziedziczy je po Nim. Moj chlopak i ja(tu
sie poznalismy) mieszkamy za granica,regularnie placimy alimenty i stoczylismy
dwie wojny o to,zeby dzieci mogly tutaj przyjechac do nas na wakacje. Niestety
bez skutku. Moj chlopak uslyszal od bylej,ze dzieci go nienawidza i nie chca
go znac,a ona nigdy dzieci nie pusci,bo sie boi,ze je zatrzyma przy sobie.
Przeszlismy nad tym do porzadku dziennego,bo kazda proba nawiazania kontaktu z
dziecmi konczyla sie wyciaganiem i praniem starych brudow w obecnosci dzieci.
Tak bylo do tego roku. Teraz Ex sie skarzy,ze dzieci (13 i 14 lat) maja jego
charakter,zwlaszcza syn,ktory po niej jest zdolny ,a po ojcu pyskaty i
leniwy(co jest bezpodstawnym pomowieniem!!)
i ze chce mu oddac na wychowanie,co by oznaczalo,ze dziecko zmieni kraj i
srodowisko i ze zamiast mieszkac w 80 metrach,bedzie z nami mieszkalo w 24
metrowym studio,zaznaczajac przy tym,ze syn jednak nie chce jechac i ze
powiedzial jej,ze ucieknie od nas.Probowalismy z nia rozmawiac i
postanowilismy wziac dzieciaka,ale nagle sie rozmyslila i miesiac temy wyslala
sms-a,ze jej syn ja blagal,zeby go nie oddawala ojcu. Przez piec lat
znosilismy wyzwiska,szantazowanie,grozby srednio raz w miesiacu. Efektem tego
jest moja nerwica i zszarpane nerwy. Do tego dochodzi ogromny brak poczucia
bezpieczenstwa,na jaki pomysl jeszcze wpadnie Ex,ktora juz straszyla
odebraniem praw,podniesieniem alimentow,przywiezieniem dzieci itd.
Jak powiedzialam,miesiac temu sie rozmyslila,a dzisiaj znowu przyszedl sms,ze
ona czeka az moj chlopak zabierze dwoje dzieci i wysle jej papiery ze zgoda na
ewentualny podzial dzieci.
Tak jest od pieciu lat. zaznaczam jeszcze raz,ze przedtem byly karczemne
awantury,ze nie da dzieci,a teraz sa awantury,ze on zyje jak kawaler ,a ona
sama je wychowuje. Wypiera sie tez,ze nie buntuje dzieci,tylko ze ich syn trzy
lata temu napisal do ojca,ze musi uwazac jak z nim rozmawia,bo mama nie
toleruje ich kontaktu.
Po drodze byl jeszcze jeden pomysl Ex,zeby zabral na stale dziecko,kiedy maly
mial 10 lat,po pol roku tez sie wycofala.
Chcialam poprosic o pomoc,jak sobie z tym radzic,bo ja juz nie nadazam za tym
wszystkim. Razi mnie to ,ze maly jest straszony,ze jak bedzie niedobry to
pojedzie do ojca za kare. Razi mnie to ,ze ktos opluwa mojego chlopaka ,ktory
jest wspanialym czlowiekiem,i razi mnie jej niekonsekwencja w stosuknu do nas
i do dzieci,najpierw zabranianie kontaktow,potem grozby,ze nauczy go jak byc
ojcem i mu odda dzieci.Moge machnac reka na to,ze zyje i powodzi jej sie
lepiej niz nam za granica,ze my nie mamy urlopu od paru lat,bo nas na to nie
stac,ze moj chlopak nie byl w Polsce od dziesieciu lat i ze jest to fizyczna
niemozliwoscia przy jego trybie pracy. Jedyne czego teraz chcemy to swietego
spokoju. Nie pomagaja odpowiedzi,ze nie zyczymy sobie z nia kontaktu,bo to sa
pyskowki i wrzaski,wyzwiska i grozby,ona jest nieugieta. prosze poradzcie mi
,co mam z tym zrobic? Jak sie bronic? zmiana telefonu nie wchodzi w rachube,bo
to jest telefon sluzbowy. Jak mam zyc,kiedy ktos wpycha nam poczucie winy,ze
budujemy swoje wlasne zycie, poczucie winy,ze mamy swoje problemy tutaj na
miejscu,ze nie chcemy sie wdawac w awantury. Ja sama zyje w przeswiadczeniu,ze
jedynym rozwiazaniem tej sytuacji musi byc brak kontaktu z matka,a przez to i
z dziecmi. Czy mam zyc ze swiadomoscia,ze jestesmy zbyt slabi i nie
udzwignelismy ciezaru pierwszego zwiazku i odcinamy sie od niej jak tylko
mozemy? Ja caly czas sie boje,ze jezeli syn mojego chlopaka sie stoczy,to
bedziemy za to odpowiedzialni,bo powinnismy zacisnac zeby,tracic zdrowie i
dawac sobie wtykac chamskie i ponizajace uwagi i znosic zmiennosc EX
awantury,ze przyslane spodnie dla syna maja za szerokie nogawki. Mysle ze
trzydziesci smsow dziennie raz w miesiacu z takimi epitetami to chyba za duzo
jak na nas. Moj chlopak mysli powoli nad pozwaniem jej da sadu,za znecanie sie
nad nim,ale do tego trzeba adwokata ,a na to nas niestety nie stac.
Prosze was jedynie o rade jak z prawnego punktu widzenia i na taka odleglosc
mozemy rozwiazac ta sprawe czy mozemy jakos zabronic Ex wyzwisk o grozb, i jak
z moralnego punktu widzenia mam sie uporac z ta odpowiedzialnascia
spoczywajaca na mnie jako kobiecie,ze jestesmy jej cos winni,i dla dobra
dzieci mamy to wszsytko znosic.Mysle,ze sa jakies granice przyzwoitosci i
szacunku dla drugiego czlowieka i ze przy tak skandalicznym traktowaniu ojca
przea matke dzieci, trudno zbudowac normalne relacje z nastolatkami. Prob bylo
naprawde bardzo duzo. Dodam jeszcze,ze Ex nigdy nie uwzgledniala mnie jako
osoby i nie zapytala czy ja sobie zycze wychowywac jej dzieci,ze kilka lat
temu przez pol roku nastawialam sie psychicznie na przyjazd i wychowywanie
dziecka tylko po to,zeby potem uslyszec,ze syn jednak nie przyjedzie.Czy
musimy placic tak wysoka cene i takim kosztem utrzymac kontakt z matka dzieci
tylko po to,zeby srednio co kilka lat zmieniala zdanie co do wizyt dzieci u
nas?My juz podjelismy decyzje,ze jednak nie, tylko sumienie gryzie i ten
ciagly lek na dzwiek przychodzacego sms-a,po ktorych ja sie cala doslownie
trzese od stop do glow. Dodam jeszcze,ze ja gonie resztkami sil i jestem
psychicznie wykonczona przez ta sytuacje. Czy naprawde tak trzeba karac ojca
dzieci za to,ze im sie nie poukladalo i nie jest istotne tutaj z czyjej
winy,bo to bylo dawno temu i nie chce oskarzac nikogo o zaistniala
sytuacje,jedynie szukam rozwiazania jak sobie poradzic z tym
wszsystkim.Osobiscie nie czuje sie tez na silach,zeby wychowywac na stale
dwoje zbuntowanych nastolatkow i boje sie ,ze prawnie moze nam oddac dzieci na
sile,nic na to nie poradze,ze nie chce brac odpowiedzialnosci za dwoje obcyh
mi dzieci,ale to tez oczywiscie wzbudza we mnie dlawiacy lek,ze moje
postepowanie jest niemoralne. Jednym slowem,jestem wielkim wyrzutem sumienia
tylko dlatego,ze wspaniale mi sie poukladalo zycie z moim chlopakiem i ze od
czasu do czasu pozwalamy sobie na beztroski smiech i chwile szczescia,w
momencie kiedy Ex (na wlasne zyczenie) wychowuje samotnie dwoje dzieci
    • aga-aga3 Re: Duzy problem z EX 08.05.07, 08:54
      Nie widzę powodu, żeby ojciec brał nastoletnie dzieci do siebie tylko dlatego,
      że ich matka nie potrafi ich wychowac i traktuje je jak za zabawki. Bo inaczej
      takiego jej postepowania nie można wytłumaczyć. Bo jak ma z nimi problem to
      oddac chce ojcu potem ileś razy zmienia zdanie. Co innego jakby coś jej się
      stało i poprostu dziecmi nie miałby sie kto opiekowac. Nie dajcie się wciągac w
      te jej gierki poprostu. Jak zaczyna być agresywana przez telefon poprostu
      odkładajcie słuchawkę, nie odpowiadajcie na jej głupie smsmy i może dobrze by
      było, żeby Twój chłopak porozmawiał z dziećmi i wyjasnił im cała sytuacje , sa
      na tyle duże że można z nimi porozmawiać.Niech powie jak on to widzi i
      dlaczego ( jak mamusia nastepnym razem wpadnie na pomysł oddawania wam dziecka
      i się nie zgodzicie) , nie może wziąśc do siebie. Niech też uprzedzi jej
      nastepny krok , który będzie łatwy zresztą do przewidzenia to znaczy, mamuska
      będzie wmawiac dzieckiom, że ojciec ich nie chce. Myslę, że musi porozmawiac(
      chociaż przez telefon jak sam nie może osobiście przyjechać do polski) z
      dziećmi i przygotowywac je na ekscesy ich mamy.Pozatym tak naprawde ich matrka
      nie chce ich oddac ojcu na wychowanie( bo gdyby chiała już by tak zrobiła), te
      zagrywki sa po to, żeby uprzykrzać mu zycie. Wiele samotnych kbiet nie może
      przeżyć tego że ich byłym zycie się układa a im nie i doskonale wiedza jak
      uprzykrzac życie im niestety.
      I odnośnie wychowywania przez ciebie jego dzieci to nie muszisz na to się
      godzic. Jest róznica jak już pisałam, między tym gdy dzieci traca matkę i "
      macocha" musi się liczyc z tym, że kiedys bedzie je musiała wychowywac, a tym,
      że Ex jest niezrównoważona i dzieci traktuje jak " zabawki". Nie dawajcie się
      wciagać w gierki sfrustrowanej kobiety.
    • lilith76 Re: Duzy problem z EX 08.05.07, 10:10
      Matka dała d... wychowawczo i teraz chce zbuka podrzucić ojcu - tak to wygląda.
      Jak dzieci były śliczne i mówiły wierszyki na przyjęciach, to tata był be, jak sprawiają kłopoty to niech je sobie bierze i naprawia, a dobre dziecko mama zabierze potem spowrotem. Zapewne te jej pomysły od oddaniu wam dzieci wychodzą po jakiejś awanturze w szkole, czy wybryku dzieciaka.

      Nie zazdroszczę wam.
      Najlepiej byłoby utrzymywać teraz tylko kontakty z dziećmi - sms-y, maile, a matkę ignorować. Dzieciom trzeba wytłumaczyć jak wygląda sysuacja, w miarę delikatnie.


      Mamusia zdaje sobię sprawę, że jak dziecko będzie z wami ona będzie bulić alimenty? Wot, jeronia losu.
      • barbara001 Re: Duzy problem z EX 08.05.07, 12:21
        Ja równiez uważam, że ojciec powinien uregulowac swoje stosunki z dziećmi,
        które w końcu nie są małe, widzą, słyszą , rozumieją. Dopiero wtedy można olać
        ich matkę. Bo z tego co widzę, to ona jest tą najbardziej kontaktującą się, w
        jakim stylu pomijam. A 10 lat to barzdzo długo, czy naprawde Twój Nm nie
        zdobędzie się na krótki wyjazd do dzieci? Przez telefon i mailowo nic tak
        naprawdę nie można sobie wyjasnić, jeśli wojna toczy się tak długo, i
        przysparza Wam tyle trosk to czy nie warto szarpnąć się na ten wyjazd do Polski
        i połozyć temu kres? Jak góra nie chce do Mahometa to niech Mahomet do góry...
        Na odległość to sobie można co najwyzej buziaczki przesyłać a nie regulowac
        stosunki rodzinne. Pomyśl jakbyś się czuła, gdybys była na miejscu tych dzieci.
        matka zaciekła w swojej walce, ale na miejscu, a ojciec daleko, oczerniany (w
        myśl zasady nieobecni racji nie mają)i przez 10 lat nie przyjechał do dzieci.
        Ja rozumiem, że praca, koszty itd, ale to jest az 10 lat. Dla tych dzieci to
        wiecej niż one zyją.
    • atrust Re: Duzy problem z EX 08.05.07, 13:22
      Nie jestem macocha,tylko pasierbica.Mam juz wlasna rodzine.Zdaje sobie sprawe,ze
      moja ocena waszej sytuacji,moze byc nieobiektywna.Jednak jako matka 12,5 letniej
      corki,rozumiem chociaz w niektorych sprawach zachowanie Ex twego chlopaka.
      Jestescie rozzaleni,ze matka nie zgodzila sie na przyjazd dzieci do was na
      wakacje.Czemu miala sie zgodzic?Ojciec przez minimum piec lat ich nie
      widzial,nie znal ich potrzeb,zainteresowan,nagle chce zafundowac po tak dlugim
      okresie wypoczynek.Matka mogla sie obawiac,czy jej byly partner da rade sie nimi
      zaopiekowac.Czy to tak trudno zrozumiec?
      Masz prawo czuc sie zmeczona cala sytuacja,nie chciec wychowywac tych dzieci.I o
      ile rozumiem ciebie i emocje w zwiazku z tym,ktore przezywasz,to tego
      zrozumienia nie ma u mnie dla twego chlopaka.Ojcem jest do doopy.Nie wyobrazam
      sobie jak mogl przez dziesiec lat nie widziec wlasnych dzieci.Na to nie ma
      ZADNEGO wytlumaczenia.Zaistnialej sytuacji w glownej mierze jest winny Twoj
      chlopak. Powinien juz dawno odwiedzic dzieci i porozmawiac z Ex i na pewno choc
      czesc problemow by przestala istniec.
      I prosze Cie nie zagladaj w kieszen swojej Ex.To,ze lepiej jej sie powodzi niz
      wam,nie jest jej wina.
      • agasm27 Re: Duzy problem z EX 10.05.07, 00:20
        Artust,dlaczego na mnie naskakujesz jak na mala dziewczynke? Jak tak wyglada
        wsparcie i pomoc ,to ja dziekuje bardzo,ja juz wystarczajaco jestem zalamana ta
        sytuacja,zeby jeszcze przyjmowac takie oskarzenia. Mam uwazac na kazde slowo,bo
        pisanie o tym,ze Ex stac na wakacje jest zagladaniem jej do kieszeni???
        Wybacz,ale ja nawet nie wiem,gdzie ona pracuje i ile zarabia!Nie interesuje
        mnie to,ja tez nie obchodza nasze sprawy finansowe,my sie wywiazujemy i ona nie
        robi nam zadnych awantur z powodu pieniedzy. Po za tym,czy ja mowilam ,ze
        jestem rozzalona,ze dzieci nie przyjada??? Pisalam tylko o tym co sie ze mna
        dzieje,kiedy matka co rusz zmienia zdanie. Myslisz,ze to dla mnie latwa
        sprawa,kiedy ciagle ktos mowi o tym,ze dzieci przyjada na stale albo na
        wakacje,a potem to odwoluje???Sorki,ale ja zalu nie czuje,bo tych dzieci na
        oczy nie widzialam.
        Masz racje moj facet jest do doopy,bo za malo zarabia i jest strasznym
        frajerem,ze nie stac go nawet na weekend wakacji. A prace ma rozjazdowa i
        wszystkie wakacje,ferie i swieta to jest najlepsze sezon, w jego zawodzie,a w
        jakim ,to juz nie musze sie tlumaczyc. Moj narzeczony jest do doopy,bo roczne
        koczty utrzymana firmy za granica to oplata rzedu kilku tysiecy euro i zamiast
        je przewalic na wakacjach z dziecmi,pokornie odprowadza je do skarbowki.No i
        jeszcze jakim prawem ma miec opieke medyczna i emeryture,najlepiej to rzucic i
        jechac 2500 tys kilometrow do Polski. W ogole po co wyjezdzal? Mogl spokojnie
        siedziec bez pracy w Polsce,wywalic Ex ze swojego wlasnego mieszkania z
        dziecmi,brac je na lody co tydzien i po sprawie. Wtedy tatus by byl w porzadku
        za to ,ze takim kosztem utrzymal kontakt z dziecmi i zostal w Polsce!!!
        Po za tym,to ona zaproponowala,zeby wziac dzieci na wakacje,nie my i to na caly
        miesiac,nie pytajac nas o to czy damy sobie rade i czy to nie za dlugo.
        Po za tym nie zrozumialas mojej wypowiedzi. Ja nakreslilam sytuacje z dziecmi
        tylko po to,zeby powiedziec ,co czuje i jakie emocje mna targaja i raczej praw
        do oceniania mojego chlopa to ty nie masz. Po za tym,tez mialam ojczyma,moj
        wlasny ojciec swoim maloletnim dzieciom kazal do mnie mowic ciociu,zeby mama
        jego zony nie dowiedziala sie ,ze ma corke z pierwszego malzenstwa. To taka
        mala dygresja. Reszcie macoszkom bardzo dziekuje za duuuze zrozumienie i
        wsparcie. Podczytuje was od kilku lat smile
        • atrust Re: Duzy problem z EX 10.05.07, 12:30
          Agasm nie bylo moja intencja dowalic w zaden sposob.Jasno napisalam,ze rozumiem
          Twoje emocje.Jednak nigdy nie zrozumiem postepowania Twojego partnera.Ex ma
          teraz problemy z dziecmi i to nie jest tylko jej wina.Winny jest rowniez
          ojciec,ktory jest wspolodpowiedzialny za wychowywanie swoich dzieci.Sama
          napisalas,ze ich matka nie robi awantur o kase,tylko nie radzi sobie z dziecmi
          i pewnie chce,zeby ten ojciec przyjezdzal do kraju i widywal sie z nimi.I
          mysle,ze to wlasnie czesciowo uleczyloby i ciebie,moze i te sms by
          ucichly.Naprawde ciezko jest wychowywac wiele dzieci w tym wieku.U mnie w domu
          2 dni temu byla wlasnie mala awanturka z corka.Rozmawialam z nia,tlumaczylam,w
          koncu krzyknelam nic do niej nie docieralo.Ojciec wszedl do jej pokoju i kilka
          zdan powiedzial spokojnie,kulturalnie.Mala w sekundzie sie zmienila,placz i
          histeria minela i wcale nie wyrazil zgody na to co
          chciala.Pieniadze ,maile,telefony nie zastapia dzieciom spotkan z ojcem.
          Nie obraz sie,ale zadam Ci pytanie:wybaczylabys swojemu ojcu 10-letni okres nie
          widzenia,nie spotykania sie z Toba z powodu pracy?
          Nie mam praw do oceniania Twego partnera,ale czy naprawde uwazasz,ze tylko Ex
          jest winna za cierpienie,ktore przezywasz,a Twoj partner co zrobil,zeby
          poprawic ta sytuacje?
          Co do zycia na obczyznie.Nie trzeba mi tlumaczyc,zyje wlasnie 3500
          tys.kilometrow od Polski,tez placimy podatki.Tak naprawde nasza rodzine
          utrzymuje tylko moj maz(moj dochod jest smiesznie maly,pracuje tylko 4 godz.w
          tygodniu),tak wiec nie co jestem zdziwiona tym co piszesz.Przeciez do Polski
          mozna pojechac nie tylko w wakacje czy swieta.U nas tez tak jest,ze w sezonie
          letnim chlop moze zarobic wiecej.No wlasnie moze,ale nie korzystamy z
          tego,pieniadze sa wazne-to prawda-ale wyjazd do Polski wazniejszy.Mamy tam
          rodzine,znajomych i podtrzymywanie tych wiezi jest dla nas najwazniejsze.
          Zreszta w wakacje wracamy do kraju na stale.Obecna sytuacja na rynku pracy w
          Polsce nie jest tak tragiczna jak to przedstawiasz,zwlaszcza dla mezczyzn.
          Z tego co napisalas,Twoj partner nie zarabia kokosow za granica.I sadze,ze tyle
          samo moglby zarobic teraz w kraju.
          Wiem jedno bedac na miejscu Twego narzeczonego,bym wyjechala nawet na urlop i
          porozmawiala z Ex i dziecmi.Poswiecilabym iles tam euro,zeby byl nawet 1%
          szansy,ze moj wyjazd moze przyczynic sie do spokoju mojej obecnej rodziny,nie
          mowiac juz o frajdzie jaka by mialy dzieci.

          • chalsia Re: Duzy problem z EX 10.05.07, 12:46
            zgadzam sie w pełni z Atrust.
            Chalsia
          • agasm27 Re: Duzy problem z EX 10.05.07, 17:33
            Atrust,przyjmuje,co powiedzialas,przepraszam za moje emocje,bylam troszke
            roztrzesiona zarzutami,ktore skierowalas pod naszym adresem.Wiem,ze jej ciezko
            wychowycac dwojke dzieci,rozumiem jej racje jako kobieta,dlatego tez mam takie
            dylematy zwiazane z ta cala sytuacja.Nie tylko moj narzeczony zawalil.
            Uwazam,ze Ex tez zawalila. Zlikwidowala komorke dziecka,kiedy dowiedziala
            sie ,ze syn rozmawia z ojcem,teraz syn na pytanie matki czy chce porozmawiac z
            tata,mowi nie. Moj narzeczony zawalil w jednym,wierzyl w cuda,ze jego dzieci to
            tak madre sa,ze nie dadza sobie wmowic niczego i nadal beda kochaly tate. na
            moje pytanie dlaczego nie ustali odwiedzin dzieci u nas przez
            sad,odpowiedzial,ze za pozno,bo dzieci beda swiadczyly przeciwko niemu i
            powiedza,ze nie chca zobaczy c ojca,tylko po to zeby nie stracic milosci matki!
            Ex zawalila,bo postawila dzieciom ultimatum albo mama albo tata,ze w chwilach
            wscieklosci krzyczala do dziecka,jestes taki sam ja tato.
            Moj narzeczony tez wychowywal swoje dzieci,kiedy ich matka jezdzila do pracy do
            Niemiec,nie mozna powiedziec,ze nie bral zadnego udzialu w ich dorastaniu i ze
            nie angazowal sie w rodzine,a jej wyjazdy byly dlugie i trwaly po trzy
            miesiace. Jedno pracowalo w Polsce,a drugie w Niemczech. Co do rynku pracy,to w
            Polsce naporawde nie mamy szans na jakiekolwiek zajecie,wiadomo,ze moj
            narzeczony nie ma skonczonych studiow w sytuacji,kiedy zostal mlodym ojcem. Sam
            sobie stworzyl stanowisko pracy tutaj i raczej niezle sobie radzi. Wysokosc
            alimentow zostala zadzadzona Ex przez sad i jest to naprawde niemala kwota,w
            koncu syn moze pojechac na kolonie za granice.
            Ja rozumiem mojego chlopa,rozumiem bo kilka lat temu uslyszal,ze jego obowiazki
            ojca sprowadzaja sie tylko do placenia alimentow i ze ma ich zostawic w spokoju.
            teraz zal mi Ex bo obudzila sie nagle i uswiadomila sobie,ze nie da rady,ze za
            duzo na siebie wziela,a jej towarzysz zycia nie ma zadnego autorytetu w oczach
            dzieci bo i jakim prawem!!Tylko,ze mozna spokojnie porozmawiac,bez krzykow
            wyzwisk i grozb,nie straszyc kara boska i pieklem za to,ze teraz moj facet nie
            rzuca wszystkiego nie wsiada w samolot i nie leci jej pomagac wychowywac
            syna,ktory tak naprawde juz ma daleko gdzies tatusia i jej odgrazanie sie ze
            jeszcze bedziesz plakal ,ze nie masz dzieci juz w tym momencie stracilo na
            waznosci,bo relacja z dziecmi zostala zaprzepaszczona przez jej glupote.
            Nie usprawiedliwiam tez mojego narzeczonego,ale na litosc boska czy mam go za
            to ukrzyzowac i zostawic dlatego ze nie podolal obowiazkoml rodzica??? Czy to
            ma go skreslic jako czlowieka? Moglabym wysuwac takie pretensje do jego matki i
            ojca,w koncu byl niepelnoletni ,kiedy zostal ojcem,a Ex byl starsza od niego.
            Ta sytuacja i tak jest juz wystarczajaco chora,bo moja przyszywana tesciowa
            zyje w poczuciu winy,ze jej zaniedbania wychowawcze w stosunku do starszego
            syna i brak odpowiedzialnosci odbily sie strasznie na calej rodzinie. A
            zapewniam cie,ze jest tego swiadoma. Ja nie mam tutaj zadnej roli do
            odegrania,jedynie szukam rozwiazania tak,zeby nie skrzywdzic nikogo. Jezeli
            stoje przed perspektywa wychowywania cudzych dzieci,bo tak ex postanawia w
            srode,to czy powinnam sie zobowiazac do tego albo jezeli dzieci nie zobacza
            taty bo Ex tak postanowila w piatek ,to czy mam przestac powaznie traktowac ta
            kobiete czy moze czekac na dalsze jej poczynania. Wychowywanie dzieci
            partnera,to ogromna odpowiedzialnosc i wielkie zmiany,nie mozna z tego robic
            jakiegos cyrku i zmieniac zdanie co dwa dni,nikt nie powiedzial,ze ojciec
            dziecka nie poczuwa sie do wychowywania tylko jak ma to zrobic skoro cala ta
            awantura to tylko bicie piany i chec udowodnienia tatusiowi jaki jest
            beznadziejny,a dzieci i tak nie dostanie,wiec po co to wszystko???
    • joanna9969 Re: Duzy problem z EX 08.05.07, 15:55
      Wasz problem stary jak swiat i znany wszystkim macoszkom
      to ex ktora nie ulozyla sobie zycia i ma zal do calego swiata
      a do ex w szczegolnosci o to .
      Zazdrosc o to ze on kogos ma a ona nikogo poza
      dwoma nastolatkami ktorych wychowanie faktycznie nie moze byc latwe.
      Na to niestety wplywu nie macie .
      Jedynie co mozecie zrobic to utrzymac kontakt z dziecmi i tylko
      z dziecmi (sa na tyle duze ze jest to mozliwe)
      , wyjasnic im sytuacje (te dzieci nie sa male), Idealnie byloby zeby twoj
      chlopak jednak pojechal do Polski , jestem pewna ze co by sie
      nie dzialo to przez 2 tygodniowy urlop swiat sie nie zawali .
      Uwiez mi ze odkad moj M kontaktuje sie bezposrednio tylko ze swoja
      corka (13 lat ) to awantury pomiedzy ex i M sie skonczyly.
      Zrobic wszystko zeby maksymalnie zminimalizowac kontakty z ex.
      Ignorowac , ingnorowac i jeszcze raz ignorowac .
      SMS kasowac ,telefon odkladac az ex w koncu straci pare .
Pełna wersja