Stare dzieci kontra nowe dzieci...

11.05.07, 15:45
Jestem tu że tak powiem "świeżynką" gdyż niedawno odkryłam to forum smile Ale do
rzeczy. Jestem macochą weekendową latorośli płci pokrewnej mojej w wieku 12
lat.. Ale co mnie tu sprowadza.... Otóż że tak powiem moje przyszłe dzieci w
świetle obecnego dziecka mojego NM. Jesteśmy razem już 3 lata, planujemy ślub
i co za tym idzie własne potomstwo (ja nie mam dzieci) i tu zaczęły się
schody gdy dowiedziała się o tym była zona i obecna córka. Zaczęły się
telefony, płacze i pretensje ze strony Obu Pań, że jak to możliwe że NM chce
założyć "Nową Rodzinę". Nie musze tu chyba cytować epitetów jakie zostały
użyte w związku z zaistniałą sytuacją przez eks. Nie wspomniałam jeszcze iż
mógł się do tego przyczynić fakt iż jestem od mojego NM młodsza o 12 lat i
nie byłam przyczyna rozpadu jego małżeństwa. Czuję się delikatnie mówiąc
bardzo nie komfortowo w całej tej sytuacji. Córka NM potrafi się z Nim nie
spotkać w że tak powiem ramach protestu w związku z planowanym dzieckiem a
była żonka.... to aż szkoda gadać co Ta potrafi na wywijać.
Drogie doświadczone koleżanki co ja że tak trywialnie powiem powinnam z tym
klopsem zrobić??
    • mikawi Re: Stare dzieci kontra nowe dzieci... 11.05.07, 15:51
      to ja może też tak zapytam trywialnie - czy zamierzasz czekać na pozwolenie
      byłej żony NM i jego córki na swoje macierzystwo, czy tę decyzję podejmiecie
      jednak tylko we dwoje z NM?
      • zolzulla Re: Stare dzieci kontra nowe dzieci... 11.05.07, 15:57
        Oczywiście że podejmujemy tą decyzje sami. Ja raczej nie potrafię złapać do
        tego wszystkiego dystansu. Biorę bardzo do siebie te wszystkie "uwagi" eksi i
        spółki. To mnie męczy i to bardzo. Chwilami również czuje się jak bym żyła w
        związku nie tylko z NM ale również z eksią.
        • mikawi Re: Stare dzieci kontra nowe dzieci... 11.05.07, 16:01
          no to masz odpowiedź na swoje pytanie - złap dystans, przestań się emocjonować
          zdaniem eks na temat TWOJEGO życia, kwestie fochów córki z powodu waszych
          planów ma rozwiązywać jej ojciec a nie Ty. Proste?
          • zolzulla Re: Stare dzieci kontra nowe dzieci... 11.05.07, 16:08
            Złapać dystans.... to nie będzie proste przynajmniej dla mnie sad
            Ale masz moja droga w 100% racje, po winnam to zrobić bez 2 zdań.
            Co do córci to czasami serce mi się kraje jak potrafi NM zarzucić focha w
            związku z planami.
        • nsc23 Re: Stare dzieci kontra nowe dzieci... 11.05.07, 16:02
          zolzulla,
          mysle, ze Eks Twojego NM przejdzie. Po prostu moze dopiero teraz sobie
          uswiadomila, ze Ty i Twoj NM to powazna sprawa. Moze nie do konca sobie zdawala
          sprawe z tego, na ile powaznie myslicie o wspolnej przyszlosci i teraz dopiero
          sie zorientowala. Nie bierz sobie jej uwag do serca i po prostu skup sie na
          swoim zwiazku i na decyzjach, ktore naleza tylko i wylacznie do Ciebie i
          Twojego faceta.
    • joanna9969 Re: Stare dzieci kontra nowe dzieci... 11.05.07, 16:23
      Drogie doświadczone koleżanki co ja że tak trywialnie powiem powinnam z tym
      > klopsem zrobić??

      Nic .
      Konsekwencja rozwodu jest to ze stara rodzina sie rozpada , a co za tym idzie
      kazdy z partnerow ma pelne prawo do ulozenia sobie zycia na nowo a byla
      druga polowa nie ma juz tu nic do gadania .
      Gorzej z dzieckiem ktore byc moze (wiem ze to malo przyjemnie) ale chowalo
      gdzies w serduszku nadzieje ze jednak sie rodzice jendnak zejda.
      Mysle ze twoj chlop musi duzo rozmawiac z cora i wytlumaczyc jej
      (to juz duza panna) ze to ze on bedzie mial nowa rodzine nie wplynie
      na ich wzajemne stosunki.
      Powodzenia i glowa do gory.
      • zolzulla Re: Stare dzieci kontra nowe dzieci... 11.05.07, 16:45
        To oczywiste ze myślała ze rodzice sie zejda smile ja pewnie żywiłabym taką samą
        nadzieje. Ale ile czasu może trwać adaptacja do nowej rzeczywistości?? Trwa już
        3 lata czy to nie wystarczający czas ażeby sie ze wszystkim pogodzić!
        • tautolog Re: Stare dzieci kontra nowe dzieci... 11.05.07, 16:49
          Jak widać nie, zwłaszcza w przypadku 9-letniego dziecka.
        • mikawi Re: Stare dzieci kontra nowe dzieci... 11.05.07, 16:57
          z tego co opisujesz niżej wynika, że dziecko być może i pogodziło się z faktem,
          że rodzice nie będą razem ale w związku z bzdurami wpajanymi przez matkę boi
          się, że tata będzie miał nowe dziecko a ona pójdzie w odstawkę. Typowa zazdrość
          jak między rodzeństwem - tylko maksymalnie zwielokrotniona dzięki matce, która
          jak widac skutecznie pozbawia dziecko resztek poczucia bezpieczeństwa, jeśli
          takowe zostały po rozwodzie rodziców. Ojciec małej musi tłumaczyć, tłumaczyć a
          jeszcze lepiej okazywać, i jeszcze raz okazywać córce, że ją kocha i jest ona
          dla niego ważna a drugie dziecko będzie dla niej bratem/siostrą a nie rywalem
          do serca taty. I nic się nie zmieni między tatą a córką w związku z pojawieniem
          się malucha. Wiem, że prosto napisać, trudniej zrealizować, musisz zrozumieć,
          że postawa dziecka wynika z czegoś - z poczucia braku bezpieczeństwa i
          zazdrości o nowego członka rodziny taty. A takich kobiet jak eksia nie
          rozumiem, niestety sad
    • lilith76 Re: Stare dzieci kontra nowe dzieci... 11.05.07, 16:32
      Tłumaczyć dziecku, że nadal pozostanie ważne, kochane, wyjątkowe dla ojca.
      I rzeczywiście - nabrać dystansu!
      Jeszcze kilka lat, a pasierbica pójdzie w świat i założy własną rodzinę. O zgodę tatusia się pytać nie będzie.
      • zolzulla Re: Stare dzieci kontra nowe dzieci... 11.05.07, 16:42
        Oczywiście że dziecku sie tłumaczy ,że jest w dalszym Ciągu bardzo ważna dla
        Tatusia, że Tatuś ją kocha bardzo, że jak mówi że "pójdzie w odstawkę" jak brat
        lub siostrzyczka sie pojawi to są wierutne bzdury..... Oczywiście. T jednakże
        chodzi o buntowanie dziecka przez Eksie. W mojej głowie sie nie mieści ileż
        można mieć w sobie jadu, zgryźliwości i jak wogóle można wciągać dziecko w
        sprawy że tak powiem między dorosłymi. Exia potrafi młodej powiedzieć ze skoro
        Tatuś ma nową panią to juz jej nie kocha...O ZGROZO!! Ta kobieta działa na mnie
        jak płachta na byka.... Powinnam w tym miejscu jeszcze dodać ze eksia jest od
        momentu rozwodu czyli 4 lata jest sama. Może stąd sie bierze ta nienawiść.... i
        ta wrogość do mnie. Jak i pies pogrzebany moze być również w kwestii wieku....
        jestem od niej młodsza o 10 lat.
        • barbara001 Re: Stare dzieci kontra nowe dzieci... 11.05.07, 17:12
          Uważam, że:
          1. niektóre byłe żony uzurpują sobie prawa bo byłych małzonków i fakt, ze owi
          śmieli podjąć decyzję o nowej rodzinie wywołuje w nich furie, bo mają poczucie
          (i słuszne), ze sa tylko przeszłością, a chciałyby być teraźniejszoscią nie
          rezygnując rzecz jasna ze swoich praw do wolności.
          2. niektóre byłe żony uważają, ze mimo rozwodu sam fakt posiadania wspólnych
          dzieci stawia je na wysokiej pozycji u bylego męża w życiu i są bardzo
          rozgoryczne, kiedy ten rezygnuje i kieruje uwagę w stronę innej kobiety.
          3. nie ma nic gorszego niż zła, samotna eksia, zazdrosna nie tylko o wdzięki
          nowej partnerki eks męża ale też zazdrosna jako kobieta o czyjeś szczęście.
          4. Być może Twój wiek gra rolę, choć podejrzewam że chodzi po prostu o Twoje
          istnienie (osobiście znam pewną panią, która odeszła od meża i do dziś
          realizuje się w szczesliwym związku ale nie ustaje w sledzeniu co tam panie u
          byłego słychac, i jak jej eks spotykał się z jakąś młoda panienką smiała się
          złośliwie że pieluchy zmienia, a jak zwiżała się z kobietą w swoim wieku, a
          była zona młodsza była od niego parę lat zaledwie, umierała ze smiechu że teraz
          spotyka się z babcią, wniosek- niezaleznie z kim by się nie spotykał i tak
          znalazłaby coś zabawnego i uszczypliwego).
          5. Gadanie eks jest okropne i tu duża rola Twojego narzeczonego, aby dziecko
          wiedziało jak jest naprawdę.
          6. Nie przejmowac się eksiami i fochami nastolatek tylko zakładać szczęśliwą
          rodzinęsmile
          • joanna9969 Re: Stare dzieci kontra nowe dzieci... 11.05.07, 17:25
            nic dodac nic ujac
        • ewunia92 Re: Stare dzieci kontra nowe dzieci... 12.05.07, 13:37
          zolzulla ja mam to od 20 lat, nienawiśc eks i pasierbic a pewnie niedługo ich dzieci. Jesli nie potrafisz się zdystansować, to wierz mi lepiej zmienic męża na takiego bez przeszłości, niż znosic tyle lat to wszystko. Dbaj o swoją pozycję w rodzinie, nie daj się poniżać ani ustawiać. Mój eks nie ma takich problemów bo nie ma żadnych kontaktów z nami ( sam nie chciał miec kontaktów z dziećmi) a mnie nic zupelnie nie obchodzi co się z nim dzieje. Ale ma SPOKÓJ! Ja natomiast jestem zona w drugim życiu mojego mężą.To pierwsze to jego dzieci i wnuk a tam mnie nie ma.Trzymaj sie i stawiaj na swom jak długo masz siły i Ci na tym zależy.
          • zolzulla Re: Stare dzieci kontra nowe dzieci... 12.05.07, 20:18
            Ewunia92 smile
            Cóż…..
            Wiele razy w sytuacjach że tak powiem „kryzysowych” zastanawiałam się czy nie
            lepiej rzucić tego wszystkiego w diabły. Jak Bóg mi miły chwilami z zazdrością
            patrzyłam jak, że tak powiem równolatkowie patrzą sobie czule w oczy widząc w
            nich wszystkie swoje marzenia bez cienia postępującej przeszłości. Ileż razy
            myślałam … Czy mnie nie „stać” na faceta bez byłej żony i obecnej córki. Czyż
            nie łatwiej byłoby budować swoją przyszłość na czystej karcie, aniżeli mieć
            zawsze za plecami „COŚ” z życia NM. Jednakże serce nie sługa….. Jestem tu gdzie
            jestem i przeraża mnie to co czasami widzę. Jak najbardziej dbam o moją pozycje
            w rodzinie i nie pozwolę sobie ażeby ktokolwiek dyktował mi to co mam robić.
            Zastanawia mnie jednakże jedno.
            Zauważyłam że w związku z ostatnio napiętą sytuacją i fochami córuni NM
            zaczęłam mieć negatywny do niej stosunek. Delikatnie mówiąc drażni mnie. Jej
            wieczne, to mi się nie podoba, tego nie chce, nie, nie i jeszcze raz nie….
            Ostatnio złapałam się na tym że z ulgą i wielkim wewnętrznym zadowoleniem
            przyjmuje fakt iż córka NM nie przyjedzie do nas. Jak już jest to z trudem
            przychodzi mi „nawiązanie pozytywnej relacji”. Strasznie mnie to martwi, gdyż
            na dłuższą metę jak widzę może doprowadzić to do czegoś negatywnego…
            • ewunia92 Re: Stare dzieci kontra nowe dzieci... 14.05.07, 14:25
              No i to jest to o czym ja piszę. Jesli oczekujesz mądrej rady od starej ewuni, to jej nie mam..............najlepszy okres mojego małżeństwa przypada na okres spokoju od pasierbic, ktore obraziły się na ojca bo smiał sie ożenić. Ot i tyle!
              Moja stara i bardzo doświadczona pzrez zycie przyjaciółka zawsze mi powtarza: miej to gdzieś, zdystansuj się.Co Cię to obchodzi! Rób tak jak by ich nie było. Wiem że to się tak nie da ale sobie powtarzam, powtarzam, powtarzam ( i nadal jestem wściekła) pozdrawiam
    • jowita771 Re: Stare dzieci kontra nowe dzieci... 12.05.07, 09:32
      nie daj się, eksia będzie musiała się pogodzić, że jej się nikt o zdanie w tej
      sprawie nie pyta.
      nasza dowiedziała się o nas, gdy mieszkalismy juz razem i byłam w pierwszych
      tygodniach ciąży. próbowała nas pokłócić, zapowiedziała mojemu M, że zniszczy
      nasz związek, że on jeszcze popamięta. co ciekawe, to ona go rzuciła dla
      innego. potem jeszcze były wyrzuty, że rozwód był przez niego, bo sobie babę
      znalazł, to już było dla nas kompletnie niezrozumiałe. oprócz tego pretensje,
      że przecież mówił, że nie może bez niej żyć, a tu związek z inną. i dwa razy
      próba sił, typu "przyjedź natychmiast, musimy porozmawiać", jeden raz to było,
      jak ona była u siebie, tysiące km od nas, a ja w dziewiątym miesiącu ciąży. nie
      wiem, co ona sobie myslała, że on wsiądzie w samolot i pofrunie?
      wcale się nie przejmujcie jazdami obcej baby. przejdzie jej, będzie musiało.
      • dominika303 Re: Stare dzieci kontra nowe dzieci... 12.05.07, 18:42
        zolzulla smile
        nie daj sie zwariować smile))
        jeśli dojrzeliście do dziecka - to do dzieła smile)
        a fochami exi i młodej się nie przejmuj. tak to juz jest, ze exia czasami jest
        zazdrosna o byłego (sic) a młode zaczyna uzurpować sobie ojca na wyłączność .
        Ale tak na zdrowy rozum - zalezy ci na ich zgodzie, czy raczej na szczęśliwym
        związku z NM??

        pozdrawiam
        • zolzulla Re: Stare dzieci kontra nowe dzieci... 12.05.07, 20:27
          Dominika 33 smile
          Ależ staram nie dać się zwariować ze wszystkich sił, i mam nadzieje że wygram
          tę wojnę wink. Uzurpowanie sobie ojca na wyłączność, tak, z tym właśnie mam teraz
          problem z którym nie do końca wiem jak sobie poradzić.
          Tak na zdrowy rozum to rzecz jasna jestem egoistką i zależy mi na własnym
          szczęściu!!! Aczkolwiek boję się co będzie gdy nasz pociecha przyjdzie na
          świat, nie wiem czy będę potrafiła znosić „fochy” córuni i czy nie skończy się
          to karczemną awantura (a wybuchowa ze mnie dziewczyna).
          Ale mam nadzieje ze moje „czarnowidztwo” z czasem odejdzie do lamusa smile
          Pozdrawiam Dominisia
          • santangelo77 Re: Stare dzieci kontra nowe dzieci... 24.05.07, 14:09
            Zolzullka,
            ja powiem Ci tak: tak jak sobie to wszystko czytam, to prawie jakbym siebie
            widziala.
            My jesteśmy ze sobą od 3 lat, obecnie oczekujemy dziecka, i szykujemy wspólne
            mieszkanie - w sensie mieszkania a nie zamieszkania.
            Też tak jak Ty miałam okres zniechęcenia potwornego do Młodego, szczególnie jak
            olewal mnie, nie potarfił się ani przywitać ani pożegnać, nie chodzilo mi o
            wylewność nie wiadomo jaką - ale choćby zwykłe "cześć".
            W pewnym momencie ja się wkurzyłam i powiedziałam NM- albo coś z tym zrobisz,
            albo inaczej organizujcie sobie czas wspólny.
            Podziałała błyskawicznie "męska rozmowa" - żeby Młody uważał na słowa, na to co
            robi itd.
            Natomiast to, ze Eks czy Córa NM stroją fochy - to normalne chyba niestety.
            Niewiele kobiełek z tego forum ma calkiem normalne exie - taki które potrafią
            się odciąć od byłych mężów, i dać im ulożyć sobie życie.
            Ja byłam już nazywana i lafiryndą i zdzirą, i czym tam jeszcze - i też się tym
            przejmowałam. A w pewnym momencie - po długich wieczorach spędzonych na tymże
            forum, i opisach przeżyć kobiełek - stwierdziłam: ale co mi to da? Co mi da to,
            ze będę się denerwowała? martwiła? itd... i od pewnego czasu staram się nie
            wnikać, żyć po swojemu i realizować to co sobie załozyliśmy.
            Dystatns - o czym piszą dziewczyny - jest mocno wskazany - ale Ty sama musisz
            się go nauczyć.
            Jeśli Młoda Cię drażni - staraj się moze ograniczy kontakty.
            Młody mojemu NM wypalił w zeszłym roku: Tata wróc do nas.. - ja się poczułam
            wtedy strasznie, nawet nie wiesz jak strasznie.
            A teraz - jak widzi że jestem w ciąży - nieco zawiedziony że to nie będzie
            braciszek - ale dopytuje dlaczego np biegam ciągle do łazienki, czy mi się pić
            nie chce i czy dzidzia kopie.
            A ja nawet rok temu też w chwili zniechęcenia myślałam sobie: po cholere mi to?
            po co mi facet z przeszłoscią? też czułam sie neikiedy jakby nas było troje -
            ja mówię na to ten 3 oddech na szyi - teraz staram się nie myśleć o tym, i
            stworzyć dom, w którym wszyscy będą czuli się dobrze i gdzie będzie miłość.
            Zapytaj sama siebie - co dla Ciebie jest ważniejsze - czy wspólne życie i chęc
            stworzenia wspólnego domu? Czy też wolisz się poddać i poszukać kogoś innego?
            A przede wszystki porozmawiaj ze swoim NM i powiedz mu co czujesz - ale bez
            nacisku - powiedz że czujesz się zmęczoan taką sytuacją i czy on widzi jakieś
            tego rozwiązanie.

            Głowa do góry - wierz w siebie i w Was a na pewno wszystko się ułoży.
            A nie każda życiowa droga musi być usłana różami smile
            Pozdrawiam serdecznie,

    • kmkasia Re: Stare dzieci kontra nowe dzieci... 23.05.07, 22:35
      proponuję brzydko mówiąc "olać" towarzystwo i robić swojęsmile Jak się zaczniesz
      przejmować tym co mówi ex czy pasierbica to oszalejesz.
Pełna wersja