zolzulla
11.05.07, 15:45
Jestem tu że tak powiem "świeżynką" gdyż niedawno odkryłam to forum

Ale do
rzeczy. Jestem macochą weekendową latorośli płci pokrewnej mojej w wieku 12
lat.. Ale co mnie tu sprowadza.... Otóż że tak powiem moje przyszłe dzieci w
świetle obecnego dziecka mojego NM. Jesteśmy razem już 3 lata, planujemy ślub
i co za tym idzie własne potomstwo (ja nie mam dzieci) i tu zaczęły się
schody gdy dowiedziała się o tym była zona i obecna córka. Zaczęły się
telefony, płacze i pretensje ze strony Obu Pań, że jak to możliwe że NM chce
założyć "Nową Rodzinę". Nie musze tu chyba cytować epitetów jakie zostały
użyte w związku z zaistniałą sytuacją przez eks. Nie wspomniałam jeszcze iż
mógł się do tego przyczynić fakt iż jestem od mojego NM młodsza o 12 lat i
nie byłam przyczyna rozpadu jego małżeństwa. Czuję się delikatnie mówiąc
bardzo nie komfortowo w całej tej sytuacji. Córka NM potrafi się z Nim nie
spotkać w że tak powiem ramach protestu w związku z planowanym dzieckiem a
była żonka.... to aż szkoda gadać co Ta potrafi na wywijać.
Drogie doświadczone koleżanki co ja że tak trywialnie powiem powinnam z tym
klopsem zrobić??