domisia26
14.05.07, 09:53
Dawno mnie tu nie było, powrót z zagranicy, potem remont mieszkanka, zajecie
sie rolnictwem, i nie było czasu sie odezwać się. Myślałam, że, wszystko
Bedzie ok, z ex był spokój przez jakiś czas, a dwa tygodnie temu przeżyłam
szok, i byłam tak wściekła ze miałam zamiar jechać i napluć tej małpie w
twarz. Sprawa taka, po powrocie z Holandii i odkryciu, próby wyłudzenia przez
ex 7500 tysiąca zł, na niby aparat słuchowy dla małej, mój M próbował
skontaktować sie z, ex, aby ustalić kilkudniowy kontakt z małą, jak byliśmy u
jego rodziców, a przede wszystkim przekazać małej ciuszki, które kupiliśmy.
Mój M wysłał list z zapytaniem, czy jest taka możliwość, i poprosił o
dokumentacje z rzekomego leczenia dziecka na głuchotę, chociaż juz dobrze
wiedzieliśmy ze z małą jest wszystko ok, oraz wysłaliśmy zaproszenie Malaj na
urodziny, naszego synka, którego mała dobrze zna. Niestety nie odpisała, ale
powiedziałam mojemu abyśmy pojechali pod dom ex i aby mój poszedł zobaczyć
czy mała jest, okazało sie, że mała jest i juz czekała z ex na, mojego M, ja
pojechałam z nim, bo mnie o to poprosił, żeby nie wystąpiło miedzy nim a ex,
ścięcie, bo jeszcze cos nie daj bóg przy dziecku mu sie wyrwie i mała będzie
cierpiała. Ex zawsze była zazdrosna o to ze mała ma dobry kontakt ze mną i że
to ja zawsze robie zakupy, i prezenty małej i dlatego szlag ja trafiał, bo to
tatuś powinien a nie ja, niestety mój M, pracuje daleko wiec kwestiami
ciuchów czy tez prezentów, zajmuje sie ja.
No, ale do sedna sprawy przechodzę, zabraliśmy jego córkę, spędziliśmy z nią
kilka godziny, chociaż widać było ze jest sterowana, bo jej zachowanie sie
zmieniło, daliśmy jej ciuchy, i mój M ja odwiózł, bo ona juz chciała do
matki. Nawet nie podziękowała zresztą nigdy nie dziękuje za prezenty, ona
myśli ze to nasz obowiązek. Drugi dzień spędziła z nami na urodzinach,
naszego syna, to ze nawet czekolady mu nie dała to, było dla nas normalne, bo
ex przecież nie wyda dwóch zł na naszego syna, ale my musimy wydawać kasę na
prezenty dla jej córki. Po kilku dniach naszego pobytu u mamy M, wróciliśmy
do domu, no i dostaliśmy list, który napisała, kilka dni wcześniej, i co
byłam przerażana tym, co ona pisze na temat, mojego M, i mnie. Posadza nas o
znęcanie sie nad jej osobą, psychicznie, napisała, że mój M chciał sie z nią
spotkać, w celach prywatnych i wiadomych a nie w kwestii córki( mój M
poprosił o spotkanie z nią, aby wyjaśnić, sytuacje, córki, która idzie do
innej szkoły no i jej potrzeby), i że ja sie na takie gierki daje nabierać, z
tego sie śmiałam, bo ja wiem zawsze o wszystkim, mój M nie ma przedemna
żadnych tajemnic, Ale najgorsze mnie zabolało, tak, że sie popłakałam, ex
napisała ze ja nienawidzę małej i że jestem o nią zazdrosna i ze ex jest
przerażona ze Mała przebywa w moim towarzystwie, bo ja sie musze nad nią
pastwić się, i że pastwie sie tym nad ex. Wiecie, co szlag mnie o mało nie
trafił, napisała ze mała mnie nie lubi, i nie chce widzieć sie ze mną tylko z
ojcem.
Aż sie popłakałam, myślałam, że pojadę i napluje jej w twarz, najlepsze jest
to ze ona pisała ten list przed naszym przyjazdem wiec nie powinna dać małej
mojemu wiedząc ze ja będę. Zawsze jak mała jest z nami mój M i ja sie jej
pytamy, czy chce gdzieś jechać z tata sama, czy chce być ze mną tata i naszym
synkiem, zawsze mówi ze mamy być razem i miło spędzaliśmy, czas, lody
wycieczki, itp. Bawiła sie z naszym synkiem zawsze, nie było z jej strony
żadnych, protestów, ona ma 11 lat i sama podejmuje decyzje, czasami ja sama
mówię jej, że pojedzie tylko z tatą, chce żeby spędziła z nim tylko czas,
wiec wszystko zawsze było ok. A tu takie słowa w moja stronę. Byłam w szoku,
to ja zawsze troszczyłam się sie o to by mój M miał kontakt odkładałam swoje
plany, aby on mógł tam jechać, kupowałam wyprawki do szkoły, bo mój M
niestety pracuje kilkaset kilometrów od domu i niestety, jego praca nie
pozwala nawet na małe zakupy. Troszczyłam sie o to, aby czas spędzany z nią
był dla niej bardzo szczęśliwy, mój M robił wszystko, aby mała była w tym
czasie szczęśliwa, to ja się martwiła załatwiałam lekarzy opłacałam jej
wizyty, bo ex miała w dupie.
Teraz myślę ze to wszystko nie miało sensu, staranie sie o to, aby jego córka
była, szczęśliwa, aby miała tyle samo, co nasz syn, i nie czuła sie gorsza,
obdarzyłam ją dużym uczuciem, i co mam w zamian,??. Wiem ze to są słowa ex,
list był praktycznie o ex a nie o małej, o małej była tylko ta wzmianka, no i
jeszcze to ze ex ma nerwówkę, jak mój po mała przyjeżdża, bo zastanawia sie
ile znów, rozczarowań będzie miała córka po wizycie z tata. No i tylko w
liście o nie o tym jak my sie nad nią pastwimy się, i znęcamy, i że mój M,
pakuje sie w jej życie, butami i ja kontroluje( kontakt mojego z nauczycielką
córki i lekarzami nie na rękę ex, bo on wie wszystko o małej. Mój M
postanowił po tym liście ze zmniejszy kontakt z córką, bo ex zachowuje sie
skandalicznie a on nie chce mieć z nią żadnych kontaktów, no i niestety przez
jej zachowanie ucierpi dziecko. On nie będzie mnie narażał na takie stresy
przy mojej chorobie, i nigdy więcej nie odbierze listu od ex. Ma dość. Ja tez
mam dość i powiedziałam sobie, że dam spokój sobie z tym wszystkim. Przez ex
zostanie skrzywdzona mała a nie przez nas. Chce mieć święty spokój. Nie wiem,
co wy na to, wiem ze pisze chaotycznie, ale na sama myśl o tym, zaczynam sie
wściekać przy moim stanie to niewskazane.
Dziewczyny napiszcie co ja robie nie tak, żle, może zerwać kontakt z małą, a
mój M jak bedzie chciał to bedzie sie z nia kontaktował,???? ja mu niczego
nie zabraniam chociaz ja kupuje wszystko małej z nim wszystko ustalam
telefonicznie, zamiast spedzać czas z nim i naszym synem , jak on wraca z
wyjazdów do domu namawiam go na wyjazd do małej aby tez z nią pobył, może to
jest złe, juz nie wiem o co w tym wszystkim chodzi, mała jest przy mnie
normalna wykazuję chec bycia w moim towarzystwie, i mysle ze ex jest o to
zazdrosna.