A wyobraźcie sobie....

16.05.07, 16:20
że Wasi pasierbowie/[asierbice dorastają.
Zakładaja swoje rodziny, maja dzieci...
Układy były od zawsze normalne lub znormalniały, są wręcz sympatyczne i po
resztkach dawnych animozji exowo-macochowo-dzieciowych ani śladu.
No i pasierb/pasierbica, dorosła istota już robi Wigilię dla całej rodziny, na
która zaprasza:
- mamę z ojczymem i jego synem z pierwszego małżeństwa
- tatę z macochą i ich wspólną córkę


Wszyscy piją legendarny barszczyk, dzielą opłatkiem, obdarowują prezentami,
śpiewaja kolędy.
No przecież to jest możliwe.smilesmile
    • barbara001 Re: A wyobraźcie sobie.... 16.05.07, 16:23
      No , a pod choinką błyszczą się prezenty, cała góra. I eksowa od żony ojca
      dostaje krem na pryszcze i zmarszczki, a żona ojca od eksowej rajstopy na
      żylaki, trzy rozmiary za dużesmile
      • pom Re: A wyobraźcie sobie.... 16.05.07, 16:28
        Eeee nie....smile)
        Myślę, że panie daja sobie neutralne prezenty, ewentualnie wypytują
        syna/pasierba co najlepiej by kupić.
        Napisałam, że animozje, czyli także chęć wyzłośliwienia się, minęła.
      • anastazjapotocka Re: A wyobraźcie sobie.... 16.05.07, 17:27
        Bingo!
        • anastazjapotocka Re: A wyobraźcie sobie.... 16.05.07, 17:29
          Bingo dotyczy oczywiście tych żylaków.
    • mamba30 Re: A wyobraźcie sobie.... 16.05.07, 16:27
      myslę, że to niestety mzonki, aczkolwiek ja osobiście nie miałabym nic przeciw
      takiemu układowi. W pierwszym roku po odejściu od exa, zawsze składałam
      wszelakie życzenia zarówno jemu, jak i jego mamie oraz pamiętałam, aby syn też
      tak czynił. W momencie, gdy oni okazali brak klasy, bo mnie olewali na maxa, ja
      zaprzestałam ze swojej strony tych gestów.
      • pom Re: A wyobraźcie sobie.... 16.05.07, 16:30
        Sądzę, że to nie musi być utopia zaraz.
        Osobiscie wyobrażam sobie taki układ u nas.
        Wigilie robi mój pasierb i siedze sobie z eksią przy stole prowadząc rozmowę na
        temat soczystości pstrąga i doprawienia sałatki.smile
        a przy okazji i wspólnego chłopa można obgadac.big_grin
        • mamba30 Re: A wyobraźcie sobie.... 16.05.07, 16:44
          he he.... u nas to nie przejdzie, stałam się dziunią, ku...wą i szm...tą (i
          cała reszta znanych nam inwektyw) w momencie, w którym mój chłop (jeszcze NM)
          odmówił exi powrotu na jej łono. Dla ścisłości - ona znalazła sobie młodego
          kochasia, puściła się, zażądała rozwodu, rozwód dostała, chłop się wyprowadził,
          bo mnie poznał, a jej sie potem odwidziało smile))

          Z racji jej paskidnego charakteru dzięki dziecięciu ich przeżywałam
          cotygodniowe piekiełko (ojciec się okazał doopą wołową niestety) i na chwile
          obecna taka sytuacja w mim przypadku wydaje się być właśnie utopią. Wiem też,
          że M by nigdy na taki układ nie poszedł.

          Jeżeli chodzi o mojego exa i jego nexię, to też mi krwi napsuli, ale ja mam
          trochę inne podejście do tematu, niż mój M. Jeżeli zaczęliby się wreszcie
          poprawnie zachowywać wobec sytuacji, to ja nie widzę osobiście przeszkód smile Ale
          ja miętkie serducho niestety mam smile
          • jowita771 Re: A wyobraźcie sobie.... 16.05.07, 17:05
            masz podobną eksie do naszej. co prawda jeszcze nie zgłosiła chęci powrotu, ale
            też były pretensje do M, że rozwód z jego winy, bo sobie kogoś znalazł. tez
            eksia odeszła do kochanka, ale to nie przeszkodziło jej zrobić M awantury, że
            się ze mną związał, nawet jego rodzicom się skarżyła. ale tupet maja niektóre
            baby.
            • mamba30 Re: A wyobraźcie sobie.... 16.05.07, 17:56
              u nas ( a właściwie u eMa i ex) rozwód się odbył bez orzekania, M chciał
              szybkie cięcie zrobić. Winna oczywiście była ewidentnie ex i jak ona nawet po
              rozwodzie wyjeżdżała do kochanka, to M zostawał z dzieckiem - taka sama
              sytuacja była, jak byli małżeństwem, o czym M się dowiedział na końcu, he he...
              jak zawsze...

              Exiara nie ma pretensji do M, że to jego wina, natomiast mnie traktuje jako
              najgorszego wroga, bo on się do mnie wyprowadził Exiara chciała mieć ciastko i
              zjeść ciastko, czyli exa w domu, który zostaje zawsze z dzieckiem i się nim b.
              zajmuje oraz płaci, płaci i jeszcze raz płaci i kochanka poza domem.

              Exię szlag trafił, że jej już ex a mój obecny M śmiał kogos poznać na poważnie,
              śmiał się zakochać i do tego wyprowadzić z domu. Biedna miała ból straszny, już
              z poniedziałek po tym, jak M w niedzielę odwoził córkę, miała problem i
              wydzwaniała, o której w piatem zabierze dziecko. Dodam, że dzieciaka tak
              nastawiła, że ja pierdzielę. Od kilku tyg. nie mam z pasierbicą kontakótw i
              jest mi z tym zajefajnie, jak to młodzi mówią. 2 i pół roku wystarczy, żeby
              mieć dość wystawiania ręki oraz odbierania "kopów i policzków"...

              Teraz jakoś na dniach bodajże (dokładnej daty nie znam) exiara wychodzi za tego
              swojego małolacika z jednostki. Sama nie wiem, czy dobrze robi, bo jeszcze 2
              lata temu twierdziła do eMa, że on się "tylko do ruch...nia nadaje i że ona go
              nie kocha...."..... hmmm..... no comment
              • jowita771 Re: A wyobraźcie sobie.... 16.05.07, 18:48
                u mojego M rozwód też był bez orzekania o winie. mój M był juz wtedy ze mną,
                dziecko w drodze, do czego on sie zreszta przyznał przed sądem. eksia
                twierdziła uparcie, że nie ma nikogo, chociaz tez była już w ciąży. kłamała jak
                z nut.
                ogólnie zła jest na mojego M, że śmiał o niej zapomnieć. żałosna jest z
                tekstami w rodzaju "a przecież mówiłeś, że zawsze będziesz mnie kochał, tyle są
                warte twoje słowa", śmiech na sali.
            • kasian27 Re: A wyobraźcie sobie.... 20.05.07, 22:17
              ja niedlugo bede miala taka sytuacje. chrzciny u pasierbicy.
        • jowita771 Re: A wyobraźcie sobie.... 16.05.07, 16:55
          pom napisała:

          > Osobiscie wyobrażam sobie taki układ u nas.
          > Wigilie robi mój pasierb i siedze sobie z eksią przy stole prowadząc rozmowę
          na
          > temat soczystości pstrąga i doprawienia sałatki.smile

          sałatkę przygotowała żona pasierba. oczywiście wiele sałatce brakuje, o czym
          obie panie, eks i next, natychmiast informują obecnych. pstrąg tez nie jest
          taki, jak trzeba. biedna żona pasierba uwija się, żeby się gościom podobało,
          ale to na nic. teściowa i jakby_teściowa są bezlitosne. po latach walki obrały
          wspólny front.
    • babe007 Re: A wyobraźcie sobie.... 16.05.07, 16:30
      A ja znam taką rodzinę smile. Zarówno on jak i ona mają rozwiedzionych rodziców,
      którzy ponownie wstąpili w związki małżeńskie. I tak na Wigilii oprócz pani i
      pana domu oraz ich trójki dzieci są cztery pary dziadków! W pełnej komitywie i
      bez żadnych fochów!
    • lilith76 Re: A wyobraźcie sobie.... 16.05.07, 16:30
      Komuś się w końcu musi udać smile
    • joanna9969 Re: A wyobraźcie sobie.... 16.05.07, 16:57
      Ja mogla bym z eksia przy stole nawet i dzis
      kobieta jest mi calkowicie obojetna i mam nadzieje
      ze na wzajem .
      Duzo wiekszy problem mial by z tym moj M
      bo on zwyczajnie baby nie lubi
      i zle by sie czul w jej towarzystwie
      czy to na imprezie na 200 ludzi czy na 10 .
      Ale moze kiedys....


      • barbara001 Re: A wyobraźcie sobie.... 16.05.07, 19:06
        U nas też raczej nigdy taka sytuacja nie nastąpi. Tym bardziej że eksowa ma
        święta w nosie i rzadko je spędza wogóle, Wigilię to chyba tylko ze względu na
        małą i swoich rodziców, ale i wtedy raczej siedzi sobie z boku i czyta książkę.
        Ale jakby juz to wymysliłam jaki prezent przewrotny mogłabym podarować eksowej
        na gwiazdkę- bilet lotniczy na za godzine do ciepłych krajów. Jak ją znam to
        pognałaby z wywieszonym, w myśl zasady jak mi ktoś coś funduje trzeba szybko
        brać zanim się rozmyśli.
    • olga721 Re: A wyobraźcie sobie.... 16.05.07, 20:48
      A ja raz tak miałam. Może nie aż tak, jak zakłada Pom na początku wątku, ale
      siedziałam z ex przy jednym stole i to u niej w domu. Przyjechaliśmy z mężem do
      jego córki aby dać jej komputer. Exi miało nie być w domu. No cóż, zrobiła nam
      niespodziankę i czekała na nas. Weszliśmy do środka a ona przygotowała mały
      poczęstunek. Ja należę do tych kulturalnych, więc grzecznie się zachowywałam.
      Chwilkę pogadałyśmy o d.... maryni a mąż w tym czasie podłączył córce komputer.
      Oczywiście moje baczne oko zwiedziło całą chałupę i wiedziałam, że z
      opowieściami o wiecznym syfie w domu mąż nie przesadził. Poza tym piloty w
      folii powiedziały mi już o wszystkim.
      Exia była bardzo miła i uprzejma. Widziałam, że chce się zaprzyjaźnić a ja
      durna pi.... myślałam, że ona na serio taka miła. Przekonałam się o tym na
      sprawie sądowej, która odbyła się niedługo po tym spotkaniu. Po tej sprawie nie
      odzywam się do niej do dzisiaj ale to opowieść na inny wątek.
    • phidyle Re: A wyobraźcie sobie.... 16.05.07, 21:47
      Moj ojciec mial przed moja mama inna zone a z nia corke. Rozstali sie dosc
      burzliwie, bo ona go zdradzila, ale potem zyli w zgodzie i co wiecej ex bardzo
      sie polubila a nawet zaprzyjaznila z moja mama. Wszyscy czesto sie spotykalismy,
      ja, mama, tata, moja siostra, corka taty i eksi oraz dzieci eksi z nowego
      malzenstwa i jej nowy, mlody maz. Po smierci taty albo ja chodzilam do domu
      mojej siostry albo ona do mnie a do dzis mama i ex taty sie spotykaja i nawet
      razem byly kilkakrotnie na wakacjach w tropiku. Bylam tak przyzwyczajona do
      takich ukladow, ze naturalnie oczekiwalam ich rowniez wchodzac w obecny zwiazek,
      gorzko sie zawiodlam, bo moj facet ma zlosliwa, zla ex, ktora mnie nienawidzi,
      choc sama chcaila rozwodu a ja pojawilam sie po dwoch latach od ich separacji.
    • natasza39 Re: A wyobraźcie sobie.... 16.05.07, 22:26
      Nie pamiętam już która dziewczyna, bo to było jakiś czas temu, ale miała właśnie
      takie układy. Spędzali razem święta i imieniny, a nawet świniaka na spółkę
      kupowalismile
      • nini6 Re: A wyobraźcie sobie.... 17.05.07, 08:38
        golden fish miała silny pęd do zaprzyjaźniania się z eks
    • dyderko Re: A wyobraźcie sobie.... 17.05.07, 08:55
      Też sobie tego nie wyobrażam... ex zbyt dyszy nienawiścią by miało to szanse
      powodzenia. Ale... gdyby spotkała kogoś i była szczęśliwa, gdyby charakter jej
      pod wpływem tego szczęścia złagodniał (bo podobno pamiętliwa jest okrutnie),
      gdyby córka chciała mieć święta z całą rodziną (bardziej córkę o chęć łączenia
      rodziny niż syna podejrzewam), gdyby się córka naprawdę postawiła... to może.
      Jak by mój NM został do tego przekonany to ja bym nie oponowała (szczęście jego
      dzieci jest jego szczęściem), zżarłabym opakowanie validolu i poszła!
    • kicia031 Re: A wyobraźcie sobie.... 17.05.07, 09:22
      Mila wizja.
      Z mojego punktu widzenia no problem. Moge zasiasc do slolu z Exem, Nexia, Exia
      i jej Nextem bo choc jestem pamietliwa, to jednak przewaza ciekawosc, jak by
      takie zebranie funkcjonowalo...
    • triss_m7 Re: A wyobraźcie sobie.... 18.05.07, 13:13
      Jakos nie mam takich marzen. Moj M takze nie ma takowych.
      Dobrze nam tak jak jest. Swieta z pasierbica moga byc ale z exia - nigdy.
      Sorry, na glowe nie upadlam i nie bede stwarzac na sile czegos na co ani nie
      mam ochoty ani nie jest mi do szczecia potrzebne.
      Uwazam ze daleka, grzecznie (chociaz exi obce sa takie zachowania) i to
      wszystko na co mnie stac w stosunku do niej.
      • konkubinka Re: A wyobraźcie sobie.... 18.05.07, 13:39
        u mnie sa takie uklady-u mnie jako pasierbicy i u mojego syna tez pewnie
        beda,wystarczy chciec sie postarac.
    • luna67 Re: A wyobraźcie sobie.... 18.05.07, 22:25
      Kochane dziewczynki, dla chcacego nic trudnegosmile To zalezy od ludzi, czy umieja
      isc na kompromisy, zapomniec niesnaski i schowac urazy do kieszeni.

      Ja z moim Exem robimy urodzinki wszystkich naszych dzieci, oblewamy wazde dni
      np. zdane prawojazdy, egzaminy itd., zapraszamy cala nasza rodzine i wybieramy
      restauracje. Natomiast u Exi mojego M jest to niemozliwe, ona promieniuje dalej
      nienawiscia, zawiscia i wrogoscia (dluzej niz Czarnobyl)smile
      Wiec nie licze na wspolna wigile w przyszlosci, i wiem, ze pasierbica
      prawdopodobnie nas nie zaprosi na wigilie, gdyz ona nigdy nie bedzie gotowac (po
      Exi ma "uczulenie" na wysilek i stres zwiazany z nimsmile.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja