pieniądze dziecka

17.05.07, 13:17

    • dyderko Re: pieniądze dziecka 17.05.07, 13:24
      A może coś więcej? ;P
    • swieta_1 Re: pieniądze dziecka 17.05.07, 13:34
      Bardzo śmieszne- wciskanie enter, przed napisaniem treści.
      Ale do rzeczy;
      z trochę innej strony, mój Młody ma rentę po Ojcu swoim, kwota 570zł, zmienia się około 7-15 zł na rok. No wiem, nie jset to mało, "dziecko" ma lat 16,5, swoje potrzeby itp, mozna temat rozwijać w dowolnie wybranym kierunku, ale ja o czymś innym.
      Dziwi mnie jak słyszę że alimenty w wysokości 500 zł to mało, że na wyliczenie prądu, mieszkania, ubrania, podręczników, wyjazdów letnich tudziez zimowych, butów, ubrań ma wpływ na wysokość alimentów. Mój Syn też zużywa prąd, księżki potrzebuje, w ubraniach chodzi i buty na swoje wielkie stopy zakłada. ZUS nie pytał i pyta czy ja mam na wszystko, bo co to kogo obchodzi.
      Ok, potrafię zrozumieć- w miarę jedzenia apetyt rośnie, ale może by tak lekko zastanowić się czy aby to nie przesada z wysokościami kwot.
      Mój M tez płaci alimenty -500,00 , z własnego "pomysłu" i potrzeby kupiłam Małej, kilka ciuchów (kwota około 350 zł- jak dla mnie sporo), podręczniki tez kupujemy. Tylko że mnie szanowny ZUS nie pyta czy mi wystarcza i czy mam na wszystko.
      Teraz jestesmy z moim M, ale był czas, że byliśmy sami z Młodym, nie miałam kogo podawać do sądu o podwyższenie kwoty, musiało mi starczyć to co miałam. Wcale nie było mi smiesznie. A renta wtedy była jeszcze niższa.
      Może i czepiam się - ale zrozumieć czasami nie potrafię.

      >
      • barbara001 Re: pieniądze dziecka 17.05.07, 13:48
        Zus i inne urzedy nie pytają, dają i już. A sytuacja z alimentami jest inna.
        Jeden tata czy mama zarabia 20 tysiecy i alimenty w wysokosci 3 tysięcy
        miesiecznie na dziecko są ok, inny zarabia 1500 i po odliczeniu kosztów na jego
        utrzymanie i opłaceniu alimentów w wys. 300 zł zostaje mu naprawde niewiele na
        zycie, nie mówiąc o ekstarsach dla dziecka, a jeszcze jak ma ich więcej niż
        jedno? Jedne dzieci uczęszczaja na liczne zajęcia dodatkowe, edukacyjne lub
        takie , które sa konieczne dla ich prawidłowego rozwoju (logopeda, korekta
        itp), inne muszą lub świetnie organizują się za pomocą nieodpłatnych zajeć w
        szkole czy ogniskach środowiskowych. Jedne mamy wychowujace dzieci nie maja
        powodów aby ojcom wyliczać kazdą kroplę wody zuzytą przez dziecko a inne maja
        do tego pełne prawo i wyliczaja. Nie można porównywać zasądzonych ren do
        prywatnych rodzinnych sytuacji i płynących z nich wysokości alimentów.
        • swieta_1 Re: pieniądze dziecka 17.05.07, 14:00
          Nie, Barbaro, tym razem nie do końca zgodze się z Tobą.
          Masz rację, jak zarabia 20 tys niech daje wiecej i ja to rozumiem, jest ok.
          Ale co do zajęć dodatkowych, logopedów, apartów ortodontycznych ( co akurat dotyczyło moego Młodego - góra i doł, kosztowało 2000zł+ wizyty comiesięczne), zajęć dodatkowych; językowych, korepetycji, konie itp, to chyba dotyczy każdego dziecka. To mojemu nie przysługuje bo ma rentę państwową? Bo państwa nie interesuje jaki będzie jego dorosły obywatel? jak matka daje sobie radę z jego potrzebami. Moje dziecko- moja sprawa, ok. Tylko jak czytam że tacie wzrosły dochody (ciekawe skąd taka informacja) o 100 czy 200 zł i natychmiast trzeba oddać sprawę do sądu o podwyższenie alimentów to taki pytanie mi po głowie lata - średnia pensja - 2600, to jak to się ma do zarobków Pani w kasie supermarketu ~ 720zł, jak to się ma do renty dzieci ?
          • barbara001 Re: pieniądze dziecka 17.05.07, 15:19
            swieta_1 napisała:

            > Nie, Barbaro, tym razem nie do końca zgodze się z Tobą.

            Masz pełne prawosmile

            > Masz rację, jak zarabia 20 tys niech daje wiecej i ja to rozumiem, jest ok.
            > Ale co do zajęć dodatkowych, logopedów, apartów ortodontycznych ( co akurat
            dot
            > yczyło moego Młodego - góra i doł, kosztowało 2000zł+ wizyty comiesięczne),
            zaj
            > ęć dodatkowych; językowych, korepetycji, konie itp, to chyba dotyczy każdego
            dz
            > iecka. To mojemu nie przysługuje bo ma rentę państwową? Bo państwa nie
            interesu
            > je jaki będzie jego dorosły obywatel?

            tak, Panstwa nie interesuje jaki bedzie jego obywatel, ma to gdzieś, Chalsia
            słusznie niżej napisała, renty to pieniądze z podatków, liczone według
            szablonu, podzielone na ilość głów i juz. Nikt nie mówi że to sprawiedliwe czy
            ludzkie, tak po prostu jest, i ja mimo tego ze tez mi sie to moze do końca nie
            podobać moge to skomentować tylko w taki sposób, dalej moja władza juz nie
            siegasmile

            > Tylko jak czytam że tacie wzrosły dochody (c
            > iekawe skąd taka informacja) o 100 czy 200 zł i natychmiast trzeba oddać
            sprawę
            > do sądu o podwyższenie alimentów.....

            jak pisałam wczesniej sa sytuacje gdzie rodzice walczą o kazdą złotówkę dla
            dziecka, jak np. zakładając zupełnie ogólnie, ojciec płaci 300 zł,
            nieregularnie, rzadko widuje sie z dzieckiem, zero wakacji, zero ekstrasów, to
            kurcze sama bym wnosiła o podwyższenie, jakbym źle zyła z eksem to by mi
            wisiało, przynajmniej mogłabym dzieciakowi zafundowac coś watościowego. A bywa
            że matka rozumie trudną sytuację ojca, lub sama zarabia na tyle dobrze że takie
            200 stówy więcej wyszarpane w sądzie to za duzo zachodu i nie fatyguje się.


            to taki pytanie mi po głowie lata - średnia p
            > ensja - 2600, to jak to się ma do zarobków Pani w kasie supermarketu ~ 720zł,
            j
            > ak to się ma do renty dzieci ?

            I tak to bywa, że jedne dzieci jedne dzieci nosza aparaty ortodontyczne a inne
            nie, jedne uczą się angielskiego prywatnie, innym musi wystarczyć angielski w
            szkole, jedne spędzają wakacje na Majorce a inne na podwórku.
            Nie mówię że to sprawiedliwe i nie dyskutuję z Tobą, że by Cię do czekokolwiek
            przekonywac. Pisze tylko jak według mnie wygląda światsmile
            Temat nawet dosc aktualny, moja kolezanka mieszka W Anglii parę lat, tam
            samotna matka dostaje od Państwa dom, ile tych dzieci ma + ona + salon, tyle
            dom ma pokoi, opieka społeczna bardzo pomaga finansowo takim kobietom, wiele z
            jej kolezanek nie legalizuje związków i tak zyje, ze statusem samotnej.
            Leczenie dla kobiety w ciąży, marzenie, mili lekarze, super kliniki, na koszt
            Państwa. A ja, w tym naszym ku....prorodzinnym kraju dostałam skierowanie do
            kliniki leczenia niepłodności. Tylko dlatego, że poza monitoringiem już nic
            lekarz ze mną nie może zrobić bo nie ma jak. A w klinice wiadomo, wszystko
            płatne. Ale hasla mamy górnolotne- kraj sie starzeje, damy becikowe, kobiety
            zaciążajcie!!! Tylko jak, skoro na dzień dzisiejszy stac mnie na jedną wizytę i
            podstawowe badania, a co dalej? Pewnie sobie uskładam, a wtedy bedę miała 150
            lat i zasuszone przydatkismile Ja wiem, że nasz kraj jest do dupy, i w sprawie
            rent i wielu innychsad
      • e_r_i_n Re: pieniądze dziecka 17.05.07, 13:55
        No tak to jest - ZUS patrzy na przeszłość (czyli podstawy odprowadzania
        składek), sąd na teraźniejszość. Więc zbieżnosci nigdy nie bedzie.
        Inan sprawa to ocena alimentów wg jednego szablonu - nie ma obiektywnej skali
        podzialu alimentów na glodowe, odpowiednie i wysokie. Bo i nie ma obiektywnej
        skali oceny poziomu zycia czy potrzeb. Dla jednych kokosy to 3 tys na reke, dla
        innych marne grosze to wszystko poniżej 10 tysięcy.
        No i rzecz, o której niektóre samodzielne nie pamiętają chyba - ich eks przez
        fakt wzięcia rozwodu nie dostaje nagle podwyżki z 2 tys na 20.
      • anastazjapotocka Re: pieniądze dziecka 17.05.07, 14:01
        To ja Ci odpowiadam: 500 zł na zdrowe, pełnosprawne dziecko - to nie są małe
        alimenty, tylko alimenty zupełnie przyzwoite.
        Urzędnik w Urzędzie Marszałkowskim (wykształacenie wyższe) zarabia około 1300-
        1750 zł brutto. Lekarz, nauczyciel lub pielęgniarka - jeszcze mniej.
        Z zasady alimenty w wysokości 500 zł nie satysfakcjonują tylko eksie, ale to
        już wszystkie wiemy.
        Eksie piszą: "gołe 500 stów i szlus", a jednocześnie mówią, że dziecko spędza u
        ojca kilka dni w tygodniu.
        Ja rozumiem, że w tym czasie dziecko siedzi w kątku: żadnych gier i zabaw
        (tatko pożałował), co najwyżej pokrywka i drewniana łyżka do zabawy (jak wredna
        macocha nie widzi). No i oczywiście żadnego posiłku, soczku, czekoladki, gumy
        do żucia... Do dyspozycji głodnego i spragnionego dziecka są tylko i wyłącznie
        resztki z wczorajszego obiadu, które zła i niechlujna macocha zapomniała
        wyrzucić...
        No i NIGDY żadnego Mac Donalda, pizzy z tatą, o piłce lub koszulce czy zwykłym
        baloniku mowy nie ma.
        No, Macoszki... Na grochu nam tu zaraz przyjdzie klęczęć i o niebie raz na
        zawsze zapomnieć...
        • swieta_1 Re: pieniądze dziecka 17.05.07, 14:04
          Anastazjo :- )))), baaaardzo lubię Twoje odpowiedzi. Ide do kąta, klęczeć i biczować się.
      • dyderko Re: pieniądze dziecka 17.05.07, 14:04
        Cała sprawa ZUS-u i wszelkich opiek społecznych w naszym państwie jest co
        najmniej „zakatarzona, o ile nie chora”. Jest to wszystko tak ułożone że
        właśnie najbardziej potrzebującym jest najłatwiej zginąć w trybach maszyny.
        Rozumiem Twoje rozżalenie, bo Twój syn, nie dość że całkiem nie ma ojca i nigdy
        go mieć nie będzie to jeszcze na swoje, często nie cierpiące zwłoki, potrzeby
        nic więcej poza tym co jest nigdy nie dostanie. Obawiam się że jedyna dobra
        strona sytuacji Twojego syna to to że ZUS raczej nie zbierze się i nie ucieknie
        do Irlandii (albo w bliżej nieznane miejsce na globie) skąd nie byłoby jak
        ściągnąć tych alimentów.
      • chalsia Re: pieniądze dziecka 17.05.07, 14:50
        wybacz, ale ZUS nie zarabia na niczyje dzieci, są to pieniądze od wszystkich
        płatników ZUS i podatków (którym zwisa generalnie, czy Iksińskiemu to starczy
        czy nie, powinien się cieszyć, że w ogóle dostaje). Niezyjący tata oczywiście
        zarabiać nie może.
        Natomiast żyjący - jak najbardziej może, i może się też starać by zarabiać
        więcej, jeśli jest taka potrzeeba.
        I taka jest prosta róznica.
        Chalsia
        • swieta_1 Re: pieniądze dziecka 17.05.07, 15:13
          Nie mam co wybaczać; ojciec dziecka 20lat pracował i odprowadzał składki, nie chorował, a jeśli szadł do stomatologa to prywatnie i płacił.
          Nie wydaje mi się żeby gorsze były dzieci "półsieroty" i nic im sie już nie należy, bo ojciec nie żyje.
          Nie może być różnic między dziećmi, każde dziecko powinno dostać to co najlepsze.
          • mikawi Re: pieniądze dziecka 17.05.07, 15:18
            poza tym często czytam u samodzielnych, że ich dzieci są pokrzywdzone brakiem
            ojca na codzień, więc należy im wynagradzać ten brak godziwymi (czytaj
            wysokimi) alimentami. Dziecko swiety nie ma ojca "na codzień" - ono go już w
            ogóle nie ma...
          • e_r_i_n Re: pieniądze dziecka 17.05.07, 15:18
            System emerytalno - rentowy w Polsce jest taki, jaki jest - generalnie placimy
            kase na teraźniejszych emerytów i rencistow, a nie odkładamy na przyszłość
            swoją i dzieci.
            Dlatego też dobrze zabezpieczyć dziecko jakąś polisa. Wtedy bedzie mialo to, co
            najlepsze.
            Renta z ZUSu jest jakąś tam średnią składek odprowadzonych przez Twojego męża,
            wiec jakkolwiek to brutalnie zabrzmi, jest taka, na jaką on zapracował.
          • babe007 A ja nie rozumiem... 17.05.07, 15:24
            ...co ma na celu ten wątek. Jeżeli stwierdzenie, że renty rodzinne są za niskie
            i powinny być wyższe - to zgadzam się (a co mi tam wink ). Ale jakoś w swojej
            nieufności ;-P czytam "dlaczego inni mają mieć 1000 alimentów skoro moje
            dziecko ma 500 renty" a to już nie brzmi fajnie...
            • e_r_i_n Re: A ja nie rozumiem... 17.05.07, 15:32
              babe007 napisała:

              > ...co ma na celu ten wątek.

              Wyżalenie się?

              I stwierdzenie, ze moze nie do końca przemyślane jest stwierdzanie, że alimenty
              w wysokości 500 zł są glodowe?
              • swieta_1 Re: A ja nie rozumiem... 17.05.07, 15:42
                tylko o to mi chodziło, ładne to erin ujełaś.

                MOIM (każdy ma prawo do własnego) zdania, 500stów głodowe nie jest.
                Ale nie jest tez żadnym luksusem.
              • babe007 Re: A ja nie rozumiem... 17.05.07, 15:46
                Jakoś nie zauważyłam, żeby atorka wątku uważała, że to co dostaje od państwa
                było kokosami (raczej żal - zapewne uzasadniony, że nie jest to więcej) czemu
                więc dziwi się, że ktoś mając 500 alimentów stara się o ich podniesienie
                (jezeli ojciec ma dobre zarobki). Widzę tu "staropolski" sposób myślenia. Taki
                jak w dowcipie (zreszta nie śmiesznym ale - niestety - bardzo prawdziwym)

                "Amerykanin modli się do Boga.,, Mój sąsiad ma wspaniały dom, mądre dzieci,
                piękną kochającą żonę. Spraw, Panie, żebym i ja kiedyś osiagną to wszystko".
                Polak sie modli. "Mój sąsiad ma wspaniały dom, mądre dzieci, piękną kochającą
                żonę. Spraw, Panie, żeby dom mu mu sie spalił, dzieci stoczyły, a żona
                sk...wiła".

                PS. Alimenty w wysokości 500 MOIM ZDANIEM może nie są głodowe, ale na 100% nie
                należą do astronomicznych (np. w moim przypadku pokryłyby ca 1/3 kosztów
                utrzymania dzieci).
                • e_r_i_n Re: A ja nie rozumiem... 17.05.07, 15:50
                  Ale nie uwaza tez tego za glodowe kwoty. I tylko tyle. 500 zł, jak sama
                  piszesz, to nie jest kwota głodowa. Czy ktoś napisał, że astronomiczna? Nie
                  zauwazyłam.
            • swieta_1 Re: A ja nie rozumiem... 17.05.07, 15:46
              Nic podobnego nie napisałam. Jak ma duze dochody, niech płaci dużo, ja mu żałować nie będę.
              tylko pisanie "głodowe"500zł wkurza mnie.
              Moje dziecko za te "głodowe" musi przeżyć a inne już nie. No bez przesady.
          • kasia_kasia13 Re: pieniądze dziecka 17.05.07, 16:34
            > Nie może być różnic między dziećmi, każde dziecko powinno dostać to co
            najlepsz
            > e.

            Niesety, ale roznice sa i beda. I co innego dostanie dziecko milionera a co
            innego dziecko, dajmy na, listonosza.
            A czy wysokosc renty nie zalezy przypadkiem od tego, ile zarabial ojciec, gdy
            zyl? A jesli chcial bardziej zabezpieczyc dziecko, mogl wykupic dodatkowe
            ubezpieczenie.
          • chalsia Re: pieniądze dziecka 17.05.07, 16:37
            > Nie może być różnic między dziećmi, każde dziecko powinno dostać to co
            najlepsz
            > e.

            to mam jedyną radę - wsiądź w maszynę czasu i cofnij się do komuny- tam też z
            założenia wszystkim miało być po równo.
            Tak każde dziecko powinno dostać to co najlepsze, i każdy daje (normalny
            rodzic) tyle ile może. Tylko, że ten poziom "ile może" się różni.

            Ad meritum - tak właśnie jest, że w kontekście, który poruszyłaś rzeczywiście
            dzieci półsieroty mogą mieć gorzej niż te z rodzin rozwiedzionych. Pamiętaj
            jednak, że jest olbrzymia rzesza matek, które otrzymują alimenty PONIZEJ tych
            500 zł.
            Chalsia
          • poxywka Re: pieniądze dziecka 18.05.07, 11:43
            to sie nazywa postawa psa ogrodinka....
            nie wpadlabym na porownanie alimentow do renty rodzinnej z zusu; a emerytury
            uwazasz sa sprawiedliwie rozdzielane ? zus to nie jest organizacja, ktora stoi
            na strazy sprawiedliwosci ani tez nie pilnuje aby miedzy dziecmi nie bylo
            roznic; to jest firma ubezpieczeniowa!! do tego jest to specyficzna (czyt.
            zlodziejska) firma i z jej uslug nie mozna zrezygnowac; naprawde nie ma
            znaczenia czy ojciec dziecka chorowal czy nie i czy jego dziecko bedzie mialo
            pieniadze na stomatologa; jak wiadomo firmy ubezpieczeniowe dbaja by placic jak
            najmniej a nie by placic sprawiedliwie;
            a co do tego ze nie moze byc roznic miedzy dziecmi...jak na razie mamy
            glodujace dzieci w afryce, wiele maluchow w patologicznych rodzinach oraz pelne
            domy dziecka; uwazasz ze te dzieci nie powinny dostac tego co najlepsze ?? sek
            w tym, ze gdy dziecko nie ma rodzicow nie ma nikogo kto by o nie zadbal oprocz
            instytucji, ktore daja mu tyle,aby nie umarlo z glodu; ; gdy dziecko jednak
            rodzicow posiada to oni powinni sie o nie troszczyc jak najlepiej;a to ze Twoje
            dziecko dostaje za malo nie znaczy ze wszystkie powinny dostawac za malo tylko
            dlatego zeby Twoje dziecko nie bylo pokrzywdzone; Twoje dziecko powinno
            dostawac wiecej ale w tym kraju to raczej utopia
            pozdrawiam
            poxywka
            • barbara001 Re: pieniądze dziecka 18.05.07, 11:57
              Ależ poxywko, święta nie napisała że jej syn dostaje za mało, problem w tym, ze
              dziecki skazane na rente s skazane na rentę li i jedynie, a dzieci, które sa
              alimentowane przez rodziców mają szansę na podwyższanie kwoty w miarę
              poprawiającej się sytuacji materialnej tego , który te alimenty ma zasądzone.

              I chociaż nie jest to porażająca kwota, to stała i pewna. Bez upokorzeń i
              zagladania sobie w portfel. I zgadzam się, ze fajnie by było, gdyby np.
              półsieroty (czy sieroty ) były objęte jeszcze jakims dodatkowym funduszem,
              wspomagającym ich potrzeby, ale tak nie jest i w sumie to niejedna matka
              otrzymuje na swoje dziecko dużo mniejsze alimenty, a już nie kwalifikuje sie do
              pewnych ulg. Np. u pasiebcicy mej w szkole takie dziecko płaci połowę stawki za
              obiady, płaci mniej za wycieczki itp., reszte dokładane jest z funduszu szkoły.
              Pamiętam na studiach półsierota za akademik płaciła tylko 1/3 kosztu. Córka M
              bedzie się musiała zadowolic alimentami na jakie nas będzie stać, zadnych ulg,
              bo obydwoje rodzice zyją, i byc może nigdy ta kwota nie przekroczy 500 zł.
              • poxywka Re: pieniądze dziecka 18.05.07, 13:08
                no ja w zadnym wypadku nie odnioslam wrazenia aby swieta byla zadowolona z tego
                ze dostawala jedynie 500 zl a wczesniej nawet mniej; pisala ze jej nikt nie
                pytal czy to wystarczy wiec musialo wystarczyc i ze latwo nie bylo; i ja wierze
                bo moja matka tez dostawala na mnie rente rodzinna i nie przypominam sobie
                kokosow w domu; 500zl nie jest glodowe ale np dla osoby ktora nie ma mieszkania
                i wynajmuje je w warszawie, rodzicow ma daleko to juz prawie glodowe -
                opiekunka do dziecka to co najmniej 1000zl miesiecznie; dla kogos kto mieszka z
                rodzicami w malej miejscowosci i nie dosc ze ma male oplaty to nie musi bulic
                za opiekunke to moze byc calkiem sporo; dyskusje na ten temat sa bezcelowe bo
                sytuacje rodzin zbyt sie roznia; nie rozumiem jedynie dlaczego zyjacy ojciec ma
                nie zapewnic dziecku lepszych warunkow niz by mialo gdyby nie zyl ?? mamy
                rownac w dol ?
                pozdrawiam
                poxywka
      • natasza39 Moje dziecko tez ma rentę. 18.05.07, 09:51
        W jego sytuacji, akurat jest wyższa niż ta opisana przez Ciebie.
        Przypuszczam, że gdyby ojciec zył napewno mój Młody nie dostawałby nawet połowy
        z tego co teraz.
        W przypadku dzieci pobierajacych rentę po ojcu sprawa jest przynajmniej na tyle
        jasna, że:
        1. Renta wpływa im na konto co do dnia, raczej nie ma zadnych spóźnień,
        2. Dziecko nie może kombinować, że się uczy, jak de facto wcale się nie uczy.
        Albo przyniesie zaświadczenie z uczelni, że jest studentem, albo dostanie figę.
        Bardzo wychowawcze i mobilizujace dla dziecismile
        3. Matka od początku wie, że musi się utrzymywać sama, bo renta jest dziecka i
        tylko dziecka. Bardzo mobilizujące dla matkismile
        4. Lepiej być półsierotą i iść do tatusia raz do roku na grób i zapalić mu
        śweczkę, niż mieć np. olewającego tatusia, który niby zyje, ale i tak go nie ma
        w życiu dziecka, albo tatusia za którego trzeba się przed znajomymi wstydzić.

        Reasumując lepiej mieć nawet niska rentę z ZUS-u zawsze ściągalną, niż
        przysłowiowe gruszki na wierzbie.


        Inna sprawą jest to o czym piszesz w podtekście. Czyli dlaczego renta MUSI
        wystarczyć, a alimenty MOŻNA podwyższać.
        Ale tego, tym bardziej w aspekcie czy 5 stów to duzo czy mało, nie
        rozstrzygniemy.
        Tym bardziej, że punkt widzenia zmienia się w zależności od tego, po której
        stronie siedzimy.

    • domisia26 Re: pieniądze dziecka 17.05.07, 18:46
      niektórzy ojcowie płacą 300 zł niektórzy 500zł a jeszcze inni kilka tysiecy, a
      jeszcze inni nic nie płacą. Tylko nie bierzecie pod uwage że niektórzy ojcowie
      płacąc 300 zł alimentów, partycypuja w dodatkowych kosztach utrzymania, z
      własnej woli i nie narzekają. zazwyczaj matki dzieci, chciałyby kupe kasy i
      jeszce ojciec ma łożyc dodatkowo, i nie interesuje ich to ze aktualnie były
      partner lub mąz ma nowa rodzinę, ex wychodzi z załozenia zeby zapierniczał do
      dodatkowej roboty bo jej dziecku nalezy sie wiecej niż, obcemu bachorowi, bo
      jej dziecko jest same. Tylko dlaczego połowa exsiar utrzymuje sie z pieniedzy
      dziecka i nie rusza dupy do roboty. Bo to zwykła wygoda jak ktos na nie łoży.
      Niektóre kobiety wychodza z założenia ze facet ja skrzywdził, i że powinien
      odpokutować kasa na dziecko, do tego zabronic mu lub ograniczyc kontakt z
      dzieckiem. Kobiety te wychodza z założenia że obecna partnerka lub żona powinna
      zapierniczac do pracy bo ex musi wiecej dawać na jej dziecko a obecna partnerka
      niech zarabia i wydaje na ich wspólnego dzieciaka. A kobieta ta bedzie
      siedziała w domku ex bedzie dawał a ona, bedzie wydawała. Szanuje te kobiety
      które potrafią dogadac sie z exsem, pracują nie wykorzystuja sytuacji, i nie
      mówia ze ex nie powinien miec wiecej dzieci bo ma z nia jedno czy kilka i musi
      je utrzymywac a nie jakies nowe. Szanuje te kobiety za to że potrafią sie
      czeszyc z tego ze ojciec dziecka chociaz mało płaci alimentów bo ma nowa
      rodzine, pomaga dodatkowo, w miare swoich możliwości finansowych.
      300zł czy 500 zł alimentów czy renty nie jest duza kwota, ale czasami tak bywa
      a bywa często ze rodziny 5 osobowe, utrzymują sie z kwoty 300 czy 500 zł. A
      znam wiele takich rodzin, znam rodzine która miała 1200 zł emerytury przy
      chłopcu po porażeniu muzgowym kończyn dolnych i górnych, i z Państwa czy opieki
      społecznej nie należało sie mu nic, bo owa emerytura powinna im wystarczyc, a
      gdzie leczenie tego chłopca gdzie rechabilitacja, leki na padaczke, to wszystko
      z emerytury i długów w bankach i warto było po 10 latach walki, bezpłatnych
      zajęć dodatkowych, chłopca którego lekarze po urodzeni nie dawali szans zycia,
      chodzi o własnych siłach. I matka tego chłopca ciezko zachorowała na kręgosłup,
      i miaa mase długów ale nikomu sie nie żaliła że ma tylko tyle pieniedzy, bo jej
      sie nie nalezało, jest szczęśliwa bo syn chodzi i żyje. My czasami patrzymy na
      to ze to nam sie nalezy, wyliczamy koszty utrzymania tak kolosalne czasami
      zawyzone aby wyskubac kase ale nie bierzemy pod uwage że, nie którzy ludzie
      maja tylko 500 zł na utrzymanie rodzin.

      Chłopiec Mateusz lat 21 mój kuzyn, wspaniały dzieciak tyle walki i nie na darmo
      dla niego liczy sie życie a nie pieniadze.
      • domisia26 przepraszam ze to błędy 17.05.07, 18:52
        • kowalka33 do domisi 18.05.07, 11:54
          Jasne ja tez tego nie rozumiem kazda samotna powinna zrozumieć że jak facet ma nowa rodzinę to wystarczy 300 i pomoc nalezy to docenić -otóż kochana domisiu nie kazdy to docenia bo zycie nie jest tak spokojne i szczesliwe jak domisiowy zakątek.
    • lilith76 Re: pieniądze dziecka 18.05.07, 10:08
      święta_1, nie bądźmy hipokrytkami - gdyby się okazało, że jest możliwośc zwiększenia wysokości tej renty, to byś to zrobiła i nagle okazało by się, że dotychczasowa kwota to za mało wink
      Każda by tak zrobiła.
      • swieta_1 Re: pieniądze dziecka 18.05.07, 12:55
        Jasne Lilith, że masz 100% racji smile.
        To nie w tym rzecz. Najbardziej wkurza mnie "głodowo", tylko li jedynie.
        Jak dostał 320 na początku, moja pensja wtedy około 1000zł, a czynsz musiałam placić 527, to nie było mi do śmiechu. Mogłam sobie przeklinać, wyzwać, rościć pretensję do wszystkiego i wszystkich... albo wziąć się za siebie i robotę.

        Ale wziąwszy pod uwagę wszystkie dodatkowe aspekty, rozumiem i też bym wolała napisać i dostać więcej, tak poprostu, więcej i już.
        • konkubinka Re: pieniądze dziecka 18.05.07, 13:36
          moja chrzesnica stracila niedawno matke.Dziewczynka ma cztery latka i zadna
          renta jej sie nie nalezy.Nie wypowiadam sie wiec w sprawie tego porownania i
          tego co nam funduje panstwo.Nasze panstwo nie jest prorodzinne i tyle.Nie jest
          tez łatwo tym powaznie chorym jak i tym, ktorzy musza pochowac kogos
          bliskiego , bo czesto nie maja pieniedzy na miejsce na cmentarzu.Takie mamy
          panstwo jakie mamy.Na mundurki tez biedakom nie dorzuca.
          Ale przy alimentach chodzi o tatusia, ktory zyje i czesto ma sie
          swietnie .CHoc ja osobiscie nie przeliczam wszystkiego na pieniadze , bo w tej
          sytuacji mojemu dziecku bardziej oplacalaby sie renta niz alimenty.
          • lilith76 Re: pieniądze dziecka 18.05.07, 13:58
            Tak samo z moimi siostrami ciotecznymi po nagłej śmierci ciotki sad
            Zabrakło kilku miesięcy składek.
            I nie dlatego, że moja ciotka siedziała w domu i się obijała, bo ma wiele lat pracy. Nie podpada pod szablon (5 lat składkowych w ciągu ostatnich 10 lat). Dlatego, że jako żona (wtedy alkoholika) z pięciorgiem dzieci miała małe szanse na legalną pracę sad
Pełna wersja