agula_d
21.05.07, 10:38
daawno się nie odzywałam... jakoś wszystko się powoli układało...
teraz niestety muszę się wygadać.
Dla przypomnienia: jestem macochą weekendową i co drugi weekend. Tak było do
tej pory. Teraz nie wiem co będzie dalej... jak to się mówi pożyjemy
zobaczymy.
Ale do sedna: wczoraj Exia oświadczyła NM, że teraz będzie musiał Małą
codziennie do szkoły zawozić i odbierać, bo ona zmienia pracę. Trzeba będzie
ją po szkole odwozić do Exi, po to aby rano znowu po nią jechać! Dla mnie
absurd. Nie ma mowy o tym, żeby MAła spała u nas, bo Exia nagle tego sobie
nie życzy. Do tej pory nie było to problemem. To że zmienia pracę na gorzej
płatną i z dużo dłuższym dojazdem to jej sprawa, chociaż jest to
zastanawiające. Ale wkurza mnie jedno: ZERO ustaleń z NM, zero liczenia się z
czasem NM, z jego pracą. NM oczywiście bez słowa polecenie przyjął. A w domu
zgrzytanie zębami jak to zrobić? Pozostaje nam jedno albo on się zwolni z
pracy albo ja, albo jego mama. Exia pracowała na zmiany do tej pory. I
ustalone było, zresztą to był jej pomysł, że jeden tydzień jest jej a drugi
NM. W tygodniu NM Małą odbierała najczęściej ze szkoły mama NM, bo tak
ustalała zmiany w pracy żeby było ok. Mała nie chce słyszeć o samodzielnym
powrocie do domu chociaż szkoła od nas oddalona jest o jakieś 500 m... no i
to nieszczęsne odwożenie Małej do Exi na 21.00 Po co??? Chyba po to żeby nie
stracić alimentów i mieszkania...