rozkazy Exi

21.05.07, 10:38
daawno się nie odzywałam... jakoś wszystko się powoli układało...
teraz niestety muszę się wygadać.
Dla przypomnienia: jestem macochą weekendową i co drugi weekend. Tak było do
tej pory. Teraz nie wiem co będzie dalej... jak to się mówi pożyjemy
zobaczymy.
Ale do sedna: wczoraj Exia oświadczyła NM, że teraz będzie musiał Małą
codziennie do szkoły zawozić i odbierać, bo ona zmienia pracę. Trzeba będzie
ją po szkole odwozić do Exi, po to aby rano znowu po nią jechać! Dla mnie
absurd. Nie ma mowy o tym, żeby MAła spała u nas, bo Exia nagle tego sobie
nie życzy. Do tej pory nie było to problemem. To że zmienia pracę na gorzej
płatną i z dużo dłuższym dojazdem to jej sprawa, chociaż jest to
zastanawiające. Ale wkurza mnie jedno: ZERO ustaleń z NM, zero liczenia się z
czasem NM, z jego pracą. NM oczywiście bez słowa polecenie przyjął. A w domu
zgrzytanie zębami jak to zrobić? Pozostaje nam jedno albo on się zwolni z
pracy albo ja, albo jego mama. Exia pracowała na zmiany do tej pory. I
ustalone było, zresztą to był jej pomysł, że jeden tydzień jest jej a drugi
NM. W tygodniu NM Małą odbierała najczęściej ze szkoły mama NM, bo tak
ustalała zmiany w pracy żeby było ok. Mała nie chce słyszeć o samodzielnym
powrocie do domu chociaż szkoła od nas oddalona jest o jakieś 500 m... no i
to nieszczęsne odwożenie Małej do Exi na 21.00 Po co??? Chyba po to żeby nie
stracić alimentów i mieszkania...
    • anka26.07 Re: rozkazy Exi 21.05.07, 11:01
      no wlasnie sama sobie odpowiedzialas te wszystkie wymysly ex i jeszcze
      odwozenie dziecka o 21 do domu po to zeby nie stracic alimentow bo przeciez jak
      mala by byla u was to na co placic matce alimenty skoro i tak dziecko jest u
      was i to wy dajecie dziecku jesc i miejsce do spania
      • agula_d Re: rozkazy Exi 21.05.07, 11:49
        napewno nie je nic u Exi, bo ona w lodówce ma pleśń i stwaitełko sad( niestety
        na dziecko niewiele wydajesad(
    • lilith76 Re: rozkazy Exi 21.05.07, 11:23
      Powiem ci jak to jest u nas.
      Kiedy jeszcze mieszkali razem, ex po latach wychowaczego znalazła szybko pracę, ale często musiała zostać po godzinach, nie wyrabiała się do przedszkola do 17.00 (w Wawie to nie takie trudne jak się do 17.00 pracuje). Dzieci odbierały sąsiadki. M się wkurzył, udało mu się zmienić godziny pracy z 9.00-17.00, na 8.00-16.00 i teraz to on odbiera dzieci.
      Dziś, M odbiera dzieci, przyprowadza je do nas, daje jeść, a 18.00-19.00 eks je zabiera.



      Spróbujcie ustalić jakiś kompromis. Sama piszesz, że jakiś dotąd istniał.

      Tak bywa - to matka ma się dostosować ze swoją pracą do szkoły dziecka, nie ojciec uncertain To fajna perspektywa na przyszłość i dla ciebie.
      • agula_d Re: rozkazy Exi 21.05.07, 11:48
        lilith76, nie oczekuję że matka się dostosuje ze swoją pracą, ani z
        czymkoliwiek, oczekuję że nie będzie wymagała żeby to inni, wszyscy, zawsze
        dostosowywali się do niej. Wszystko można ustalić i uzgodnić. I kompromis byłby
        tu najlepszym rozwiązaniem. Ale ona ma to gdzieś... dziecko ma gdzieś i jestem
        pewna że dziecko jest z nią tylko dla alimentów i mieszkania i to mnie wkurza!
        I wkurza mnie jej bezkompromisowość, żądania i rozkazy. I ja i NM przede
        wszystkim w każdej chwili jesteśmy gotowi na kompromis, niestety Exia ma to
        gdzieś, bo ona już dyspozycje wydała wink)
        • kasztanka5 Re: rozkazy Exi 22.05.07, 19:41
          agula_d napisała:

          > Ale ona ma to gdzieś... dziecko ma gdzieś i jestem pewna że dziecko jest z
          nią tylko dla alimentów i mieszkania i to mnie wkurza!
          > I wkurza mnie jej bezkompromisowość, żądania i rozkazy. I ja i NM przede
          > wszystkim w każdej chwili jesteśmy gotowi na kompromis, niestety Exia ma to
          > gdzieś, bo ona już dyspozycje wydała wink)

          Co do zadan i rozkazow, to sie w zupelnosci zgadzam, tez bym sie wkurzala.

          Natomiast w daleko posuniete wnioski, ze matka ma dziecko przy sobie (starajac
          sie pracowac i nie byc tylko na utrzymaniu exa) DLA ALIMENTOW, jest wg mnie
          mocno przesadzone. sad(
          Zadam Ci pytanie agula - a jak ona to dziecko kocha?

          • agula_d Re: rozkazy Exi 23.05.07, 08:53
            Może i kocha, nie wiem.
            W każdym razie jej zachowanie, niestety nie wskazuje na to, żeby jakoś
            szczególnie zależało jej na dziecku.
            Do tej pory, co drugi weekend Mała była z nami a co drugi teoretycznie z matką.
            Od pół roku, nie spędziła z nią ani jednego weekendu, bo wtedy kiedy wypada
            tzw. jej weekend oddaje dziecko do babki, ciotki, byle nie do nas. W tzw. jej
            tygodniu jej matka zaprowadza Małą do szkoły i odbiera, czasami widzą się po
            południu, bo Exia wpadnie tam na chwilę, ale normalnie śpi Mała wtedy u babki.
            Ciągle Małej powtarza jej ze jest gruba, tak ze 9 latka wstydzi sie powiedzieć
            ile waży.
            Exia dostaje niemałe alimenty, a nigdy nic nie kupi jej do ubrania ani nawet
            obiadu nie ugotuje. Lodówka jest zawsze pusta. Na śniadanie kupuje jej słodką
            bułkę albo batona, obiad je w szkole (oczywiście płaci NM), kolacje je u nas
            albo u babki (matki NM).
            Jak Mała jest chora nigdy nie poszła jeszcze z nią do lekarza, no nie,
            skłamałabym: raz jak NM nie miał możliwości ze względu na pracę, dał jeje
            dodatkowe pieniądze na wizytę i ubłagał to się zdecydowała. O tym żeby chociaż
            jakiś syrop na kaszel kupić w aptce nie ma mowy. Do stomatologa nie, na
            wycieczke z klasą nie, do kina nie, na zajęcia dodatkowe jakiekolwiek nie.
            Wszystko na nie.
            NIe wiem czy tak robi kochająca matka? A teraz jeszcze rezygnuje z
            tzw. "swoich" tygodniu. Czyli już nie będzie Małej jej matka miała w tych
            tygodniach na głowie, bo NM przejumuje zawożenie i odbieranie Małej ze szkoły
            ciągle i zawsze. Będzie ją odwoził do Exi po 21, bo do mieszkania przyjechać
            wcześniej nie może żeby Małą położyć, bo Exia sobie tego nie życzy. Więc po co
            jej dziecko na noc????? Wytłumacz mi proszę. Czyżby z wielkiej rodzicielskiej
            miłości????????
            • barbara001 Re: rozkazy Exi 23.05.07, 09:05
              Z tego co piszesz, matka nie wypełnia swoich obowiazków. Nie uzytkuje pieniędzy
              z alimentów zgodnie z przeznaczeniem, czyli na dziecko, nie sprawdza się jako
              opiekun skoro dziecko cały czas jest pod opieką babci lub Waszą, nie dba o
              rozwój dziecka(brak zajęc pozalekcyjnych, czy choćby zachety aby dziecko w nich
              uczestniczyło, a może mała nie chce sama z siebie?). To dziecko funkcjonuje w
              zyciu dorosłych jak kukułcze jajo, niestety. Na wycieczkę szkolną nie dlaczego,
              bo trzeba się dołozyć a matka nie chce dać na to pieniędzy?
              To w zasadzie finansujecie sama eksię, może dlatego mogła pozwolić sobie na
              mniej płatna prace? (troche zartuję, na smutno)
              Czy nie zastanawialiście się nad przejęciem opieki?
              • agula_d Re: rozkazy Exi 23.05.07, 09:23
                Barbara001 Mała chce i uczestniczy w zajęciach pozalekcyjnych, ale tylko dzięki
                NM. Bo matka, już nie mówię żeby się chociaż do nich dołożyła, nawet nigdy nie
                chce jej zawieźć czy odebrać. O dołożeniu się do czegokolwiek nie ma mowy.
                Zdaję sobie sprawę z tego że finansujemy eksie. I wkurza mnie to
                niemiłosiernie. Do tego jej rozkazy i żądania... i uległość NM... dla dobra
                dziecka...
                Nad przejęciem opieki zastanawiamy się i jesteśmy zdecydowani. W czerwcu
                podejmiemy konkretne kroki. Trochę późno, ale NM boi się reakcji ex, łez, a
                najbardziej boi się ze ex będzie szantażowała Małą emocjonalnie bo ciągle to
                robisad( A dziecko kocha swoją matkę, co jest zrozumiałe.
                • barbara001 Re: rozkazy Exi 23.05.07, 09:38
                  Wcale nie wydaje mi sie żeby było późno na przejecie opieki.
                  To, że dziecko jest związne z matką, to jest oczywiste, i skoro ta Wasza eksia
                  jest takim człowiekiem jak ja opisujesz to podejrzewam, że nie tylko dziecko
                  będzie nastawiane ale i w sądzie może urzadzić niezły pokaz gorących uczuć i
                  jednoczesnie krzywd jakie ją w życiu spotkały. Na Waszym miejscu dokładnie
                  zpoznałabym się z pobudkami jej postępowania, dlaczego zmieniła prace itd. A
                  jakie stanowisko w tej sprawie obiera babcia? bo to jest czyja matka, Nm czy
                  eksowej? Byłaby świetnym świadkiem.
                  Była mojego M też przez jakiś czas tak się zachowywała, M postraszył odebraniem
                  dziecka, swiadkami i mimowolnymi uczestnikami takich zdarzeń byli rodzice
                  eksowej, ale do sadu by nie przyszli, chociaż do dzisiaj są tam awantury z
                  powodu niefrasobliwości eks i jej podejścia do obowiązków, ale swiadczyć
                  przeciwko córce nie mogliby.
                  • agula_d Re: rozkazy Exi 23.05.07, 09:43
                    Niestety to jest matka Ex i napewno NM w niczym nie pomoże. Teraz MAła miała
                    komunię to nawet nie matka ex nie odpowiedziała mu dzień dobry. Nie raz źle
                    mówi do Małej o NM, wiemy, bo wtedy Mała dzwoni i prosi żeby ją stamtąd zabrać,
                    bo "babcia źle o Tobie tatusiu źle mówi, a ja nie chcę tego słuchać".
                    sad( trudne to wszystko.
                    • barbara001 Re: rozkazy Exi 23.05.07, 09:58
                      No tak, to na jej wsparcie nie możecie liczyc.
                      Myslę, ze powinniście przygotowac się do wystąpienia o opieke albo o ustalenie
                      innych zasad opieki nad dzieckiem. Nie wiem jak to można zrobić. Ważne jest to,
                      żeby dziecku było dobrze, bo moze wystarczy ustawić eks do pionu, a może nie.
                      Tu na pewno ktoś Wam poradzi, bo ja nie wiem jak się do tego zabrać.
                      Szkoda mi tej Waszej małej.
                • kicia031 Re: rozkazy Exi 23.05.07, 10:58
                  Wiesz co, tak sobie mysle o naszych własnych doświadczeniach – nam tez się
                  wydawało, ze Exia nie zajmuje się mala jak należy, podobne histirie
                  śniadaniowe – 7-latka musiala sama się szykowac do szkoly, bo mama spala do 16
                  (nie pracowala na nocna zmiane, dodam, bo nie pracowala w ogóle wink) i kupowala
                  sobie po drodze slodka bulke zamiast sniadania. I mnóstwo innych kwiatkow, o
                  krtorych już pisac nie będę, bo nie w tym rzecz. Mala mówiła, ze owszem,
                  chętnie zamieszkalaby z nami – do czasu az rzeczywiście nie trzeba było podjąć
                  decyzji. Wtedy się okazalo, ze jednak kocha mame, kocha swego młodszego brata i
                  chce mieszkac z nimi… Mojach chłopa bardzo to walnelo po glowie, ale ja to
                  teraz rozumiem.
                  Wiec zastanowcie się, czego rzeczywiście Mala chce.
                  A co relacji z Exia, to nie wiemy, co małżonkowie uzgodnili podczas rozwodu –
                  pewnie ty tez tego wszystkiego nie wiesz. Nie wiemy, co było powodem zmiany
                  pracy, ani co powoduje, ze exia w tak ograniczonym zakresie zajmuje się corka.
                  Dla twojego zdrowia psychicznego jednak rodzalabym ci pozostawic twojemu mezowi
                  załatwienie tej sprawy i wszystkich innych, jakie się pojawia. Tak będzie
                  lepiej dla wszystkich, oczywiście możesz mu doradzic, jeśli o to poprosi i do
                  tego bym się ograniczyla…
          • mamaadama4 Re: kasztanka 27.05.07, 14:44
            Nasza eksia miała przez jakiś czas dzieci chyba tylko dla kasy, bo jak do sądu
            wpłynęła sprawa o przejęcia opieki to jej pierwszym pytaniem było "czy w tej
            sytuacji ona nadal będzie dostawać alimenty". Zdarzają się takie egzemplarze.
      • anastazjapotocka Re: rozkazy Exi 21.05.07, 13:13
        Nie zgadzam się z Tobą Lilith w żadnym razie.
        Otóż eksia zapomina, że jest już rozwiedzina. ROZWIEDZINA, czyli jest samotną
        matką i sama ma obowiązek zmierzyć się ze swoimi problemami, organizacją
        własnego czasu, ponosić konsekwencje własnych postanowień.
        A to oznacza, że skoro samowolnie (bo jest samodzielna, suwerenna i tak dalej)
        zmieniła pracę na gorzej płatną i w gorszym wymiarze godzin, bo taki miała
        kaprys - to teraz sama - suwerennie i niezależnie niech martwi się o odbieranie
        dziecka ze szkoły.
        Zarówno były mąż jak i jego pani (matka pani, siostra, dżdżownica) ma prawo
        eksi w odpowiedzi na jej żądania zaofiarować co najwyżej gest Kozakiewicza.
        No chyba, że nowa rodzina z własnej woli zechce pomóc suerennej i niezaleznej
        eksi w rozwiązywaniu jej problemów.
        To już ich sprawa.
        Do czego ich zresztą nie namawiam, jako że "w miarę jedzenia apetyt rośnie",
        tak więc żądania i kaprysy eksi także mogą przyjąć dziwaczne i mało realne
        rozmiary.
        Za własne decyzje trzeba płacić.
        Chciała być samodzielną mamusią to jest. Z dobrodziejstwem inwentarza.
        • lilith76 Re: rozkazy Exi 21.05.07, 13:26
          Piedzielisz anastazjo miła.
          Wytrysk zobowiązuje. Ojcem się jest na długie lata.
          Wytrysk w drogi rodne danej kobiety zobowiązuje - ojcem dziecka danej kobiety jest się na długie lata.

          > Zarówno były mąż jak i jego pani (matka pani, siostra, dżdżownica) ma prawo
          > eksi w odpowiedzi na jej żądania zaofiarować co najwyżej gest Kozakiewicza.

          Jedynie z byłym mężem się nie zgadzam.
          Jeśli ludzie łączą dzieci, to trzeba się umieć dogadać.

          ako że "w miarę jedzenia apetyt rośnie",
          > tak więc żądania i kaprysy eksi także mogą przyjąć dziwaczne i mało realne
          > rozmiary.

          Nie przenoś własnych doświadczeń na ogólną populację.

          > Za własne decyzje trzeba płacić.

          Aha
          To była żona ma płacić za własne decyzje.
          Ale nowa żona - związek z rozwiedzionym - nie???
          Od dziś masz ode mnie nowy nick - "moralność Kalego"







          Do autorki wątku - nie chodzi aby ex weszła na głowę, ale aby wypracować jakiś kompromis. Jeśli będzie robić trudności, to jej problem. Nie można wszystkiego im podporządkować.
          • anastazjapotocka Re: rozkazy Exi 21.05.07, 13:36
            Lilith, chyba Ci zaszkodził upał. Taka dotąd byłaś kulturalna i choć raczej
            nasze poglądy bardzo się różniły, potrafiłaś wypowiadać się z klasą.
            Nie obchodzi mnie, jaki u Ciebie mam nick.
            Bardzo mnie rozczarowałaś.
            Nie pogladami - wolno Ci mieć swoje - tylko formą wypowiedzi... z magla...
            • morskie_oko Re: rozkazy Exi 21.05.07, 13:45
              A ja myślę, że tu problemem jest postawienie przez eks sprawy w ten sposób jak
              to opisała agula, czyli w sposób nieznoszący sprzeciwu. A wiadomo, nikt nie
              lubi stawiania przed faktem dokonanym i to jeszcze w taki sposób. A przecież
              można normalnie porozmawiać, powiedzieć na spokojnie, że zmieniłam pracę i
              teraz skomplikuje się kwestia odbierania dziecka, i że będzie wdzięczna za
              większe wsparcie eksa. Jasne, że dziecko ma oboje rodziców i oboje powinni sie
              czuć odpowiedzialni na odbieranie dziecka ze szkoły i zorganizowanie pracy tak,
              aby można to było zrobić, ale chyba matka mogłaby jakoś ustalić to z ojcem na
              spokojnie, a nie na zasadzie "a teraz się martw". I to jest chyba główny
              problem a nie niechęć ojca do większej opieki nad małą, tak mi się wydaje.
              • agula_d Re: rozkazy Exi 21.05.07, 14:07
                morskie_oko masz całkowitą rację.
                Chodzi mi o sposób przedatwienia sparwy przez Ex. NM nie ma najmniejszej nawet
                niechęci do zajmowania się własnym dzieckiem. Chciałby aby Mała była z nami
                ciągle. Ex nie pozwoli na to... z wiadomych względówsad
            • lilith76 Re: rozkazy Exi 21.05.07, 13:53
              Nigdy nie twierdziłam, że rośnie ze mnie dzidzia piernik.


              Wbrew pozorom często używam dosadnego języka. Chyba im głębiej w PMS.
              Lubię jak ktoś odbiera formę, a nie treść.
          • kicia031 Lilith 22.05.07, 09:25
            Dzieki za rozsadna wypowiedz. Podziwiam, ze potrafisz to tak zgrabnie ujac, co
            wielu z nas tylko przychodzi do glowy.
        • kimbeli Re: rozkazy Exi 21.05.07, 14:37
          ROZWIEDZINA, czyli jest samotną
          > matką i sama ma obowiązek zmierzyć się ze swoimi problemami, organizacją
          > własnego czasu, ponosić konsekwencje własnych postanowień.


          Anastazjo, ja też jestem rozwiedziona. W każdym momencie i w każdej mojej
          decyzji uwzględniam ten fakt. Nigdy w niczym nie poprosiłam o pomoc mojego
          byłego męża, zawsze radziłam sobie sama we wszystkich moich problemach.
          Mój były mąż rozwiódł się też ze swoimi dziećmi i co za tym idzie, one też nigdy
          nie mogły liczyć na jego pomoc i opiekę. Nawet jeżeli sam się do tego zdeklarował.

          O tym, ze zostanę samotną matką nie ja decydowałam - to on odszedł od rodziny, a
          mnie zostało jedynie ten fakt przyjąć do wiadomości. Nikt się mnie o zdanie nie
          pytał. Teoretycznie mogłam nie zgodzić się na rozwód, ale co by to zmieniło?

          On za to nigdy nie uwzględniał nas w swoich planach. Nigdy żadnych decyzji,
          które bezpośrednio uderzały w nas, z nami nie konsultował. Przykład z ostatnich
          tygodni: wiedząc o tym, że na czas mojego wyjazdu jego matka zajmuje się
          chłopcami, podrzucił jej kolejnych dwoje dzieci (swoja córkę i córkę swojej
          obecnej/byłej już? żony). Starsza pani ma na głowie czworo dzieci, w tym
          trzylatkę i rozwydrzoną pannice, która nikogo nie słucha i bardziej dla niej
          odpowiedni jest poprawczak.

          Co do zmiany pracy: miała taki kaprys, albo nie. Zbyt mało wiemy o tym, żeby
          wyrokować. Może musiała, może z tym związane jakieś plany osobiste, a może praca
          daje jej większe perspektywy. Samotna matka ma i tak trudniej na rynku pracy,
          ale zrozumie to tylko inna matka. Niekoniecznie samotna.
          • anastazjapotocka Re: rozkazy Exi 21.05.07, 15:16
            Kimbeli, nie zamierzałam sprawiać Ci przykrości.
            Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że w życiu różnie się układa.
            Ty piszesz, że nigdy o nic nie prosiłaś byłego męża, a więc tym bardziej
            niczego mu nie narzucałaś.

            Mnie chodzi o formę przyjętą przez tamtą eksię: "musisz, masz zrobić"... a niby
            dlaczego? Były mąż niczego nie musi, oprócz płacenia alimentów.
            Całą resztę robi, bo chce.

            Przykro mi, ale taka jest prawda.
            Oczywiście możemy się wspólnie pooburzać na rzeczywistość - tylko idee sobie, a
            życie sobie, niestety.
            Ja jestem też zwolenniczką ratowania małżeństwa za wszelką cenę, jeśli w zwiąku
            są dzieci - nawet za cenę wyrzecznia się siebie. Może też być tak, że sobie
            teoretyzuję, bo jak wiadomo - ja nie mam dzieci.

            Ale wiesz? Miałam kiedyś dwa ogromne psy wychowywane w domu z dużym ogrodem. W
            wyniku życiowych okoliczności zamieszkałam z nimi i mężem w kawalerce. I to
            przez parę lat. A ponieważ pracowałam, w czasie lanczu przyjeżdżałam do domu,
            aby je wyprowadzić. Wstawałam codziennie o 5.30, aby sobie psiska rano
            pospacerowały w pobliskim parku nie płosząc i nie strasząc nikogo. Psy nie były
            już takie młode, miewały biegunki, bolały je stawy i uszy. Wiem, co to
            wstawanie w nocy... I takie tam inne. Oczywiście, mogłam je oddać, uśpić...
            Teraz mam kota, 12-latka cierpiącego na brodawczaki, które go czasem bolą.
            Kocisko jada też nocami, przy czym za każdym razem robi wściekły raban, bo...
            nie lubi jeść sam i trzeba go głaskać po pleckach. I też noc w noc wstaję...

            Wychodzę z założenia, że skoro podjęłam decyzję (mądrą, głupią, litościwą) to
            muszę ponieść konsekwencje. Zresztą, to tylko mały przykład z mojego życia.
            Bo także kiedyś płaciłam za chorego męża wysokie alimenty - też z konsekwencji.

            Wybacz, jeśli mimowolnie sprawiłam Ci przykrość.
            • babe007 Re: rozkazy Exi 21.05.07, 15:26
              anastazjapotocka napisała:

              Były mąż niczego nie musi, oprócz płacenia alimentów.
              > Całą resztę robi, bo chce.

              Były mąż nic nie musi wobec byłej żony (no chyba, że ma zasądzona NA NIĄ
              alimenty - wtedy płacenie tychże jest jego jedynym obowiązkiem wobec NIEJ). Ale
              na Boga, czy rzeczywiście uważasz że JEDYNYM obowiązkiem OJCA wobec dzieci (po
              rozstaniu z ich matką) jest przelew raz w miesiącu? Tak wiele się mówi na tym
              forum o sprowadzaniu (przez byłe żony) ojców do roli bankomatu. Teraz właśnie
              TY tego dokonałaś.
            • kimbeli Re: rozkazy Exi 21.05.07, 15:26
              Nie ma sprawysmile)
              Na Ciebie nie potrafię się gniewaćsmile

              Wpienia mnie za to podejście niektórych byłych tatusiów (piszę to z pełną
              świadomością) i ich nowych żon. Alimenty zapłacone - to po sprawie, o resztę
              nich sie ich matka martwi. Ojciec rozwiódł się z żoną i z dziećmi.

              Mam znajomą, która miała takie podejście, teraz jest już byłą zoną. I nic z tego
              nie moze zrozumieć, że jej mąż ma już trzecią, młodą żonę, i dziećmi się nie
              interesuje. Trening czyni mistrza - on to przetrenował w małżeństwie z nią.
              Dzieci z pierwszego związku nie była w ich życiu. Teraz w niebyt odchodzi ona i
              jej potomstwo.


            • morskie_oko Re: rozkazy Exi 21.05.07, 15:31
              anastazjapotocka napisała:
              > Były mąż niczego nie musi, oprócz płacenia alimentów.
              > Całą resztę robi, bo chce.

              Chyba żartujesz????? A to dziecko to jego jest, czy sroce spod ogona wypadło?
              Ojciec musi nie tylko łożyć na dziecko, ale i je wychowywać, zapewnić opiekę
              itp. Nie wierzę po prostu własnym oczom, że można coś takiego napisać.
              • chalsia Re: rozkazy Exi 21.05.07, 16:15
                > itp. Nie wierzę po prostu własnym oczom, że można coś takiego napisać

                Akurat takie słowa ze strony Anastazji specjalnie mnie nie dziwią.
                Chalsia
              • tautolog Re: rozkazy Exi 21.05.07, 17:44
                "Nie wierzę po prostu własnym oczom, że można coś takiego napisać"

                Oczywiście grono klakierów za chwilę zacznie atak, że dokuczam biednej
                anastazji, że się przyczepiłem.
                Nie wiem skąd to zdziwienie, przecież ta pani tego typu poglądy głosi
                konsekwentnie odkąd się pojawiła.
                Naturalnie kończąc każdy swój wywód: "chcę żebyś widziała jak cię szanuję"
                "podziwiam cię" "imponuje mi to co piszesz" "kocham cię"
                Tandetna socjotechika.
                • kasia_kasia13 Re: rozkazy Exi 23.05.07, 17:15
                  > Oczywiście grono klakierów za chwilę zacznie atak, że dokuczam biednej
                  > anastazji, że się przyczepiłem.
                  > Nie wiem skąd to zdziwienie, przecież ta pani tego typu poglądy głosi
                  > konsekwentnie odkąd się pojawiła.

                  Dokladnie. I do tego Nastka ma wiele zwolenniczek.
            • natasza39 Re: rozkazy Exi 21.05.07, 21:13
              Przyznam się szczerze, że chylę czoła w obliczu opisanej "martyrologii" jaka
              przeszłaś z psami.
              Powiem tak... Wzruszyła mnie twoja, anastazjo historia.
              Exie maja lepiej. Zawsze mogą bachora wlepić ojcu, babci, nexi.
              A posiadanie psa, czy kota to zdecydowanie większa odpowiedzialność.
              Przecież nie pójdzie sie do pana ojca takiego pieseczka po alimenty na przykład.

              A tak na poważnie....
              Owo porównanie odpowiedzialności za psy, czy kota z porównaniem jej do
              odpowiedzialności (czyt, zasranego obowiązku) za dziecko matki. Scedowanie na
              nią wyłącznie tej opieki, skoro ojciec żyje i ma się dobrze, jest mniej więcej,
              tym jakbyś w hospicjum opowiadała chorym na raka, ze doskonale ich rozumiesz, co
              przechodzą, bo ty tez byłaś ciężko chora, jak miałaś swędząca wysypkę na tyłku
              po zjedzeniu kraba.
            • ajmj Re: rozkazy Exi 22.05.07, 06:39
              anastazjapotocka napisała:

              > dlaczego? Były mąż niczego nie musi, oprócz płacenia alimentów.
              > Całą resztę robi, bo chce.


              nie, no wiekszej bzdury dawno nie przeczytałamsmile
              Ojcem nie przestaje sie być, jesli robi tak jak pisesz wyżej to jest tylko
              bydlak nie ojciec. NIE zajmuje sie dziecmi - BO CHCE , ale MUSI to robić. Bo to
              sa JEGO dzieci.

              Czyli co? Zdaniem niektórych Ludzie sie rozwodza, kazde moze, ale nie musi -
              oddajmy dzieci od razu do domu dziecka!

              I pewnie, ze najlepiej zawsze sie dogadac z byłym małżonkiem, pewnie, ze nie
              zawsze mozna, pewnie, ze nieraz raz jedno, raz drugie przegnie, ale dzieci
              zawsze będe ich, zawsze OBOWIĄZKIEM OBYDWOJGA rodziców będzie JE wychować! A
              nie tylko matki, czy samotnego ojca, a drugi z rodziców tylko moze, ale nie
              musi...
          • chalsia OT - Kimbeli 21.05.07, 16:17
            oooooo, to się chyba trochę u Ciebie pozmieniało - Twoi synowie u teściowej -
            czy coś się stało, że już nie teściowa z Twoim partnerem u Ciebie w domu z
            chłopcami?

            I cóz to się stało u eksa, że podejrzewasz, że jego druga żona może już być
            następną eksią?
            Chalsia
            • kimbeli Życie 21.05.07, 21:22
              Pokomplikowało się wszystko, co pokomplikować się mogłosad(

              Żona mojego byłego, jak się tylko zorientowała, że ze spadku nici, pewnego
              pięknego dnia się spakowała i znikła. Rozwiała się jak sen srebrny.

              Byłemu zostały długi - jeszcze sam nie wie ile, i dwoje dzieci. Dzieci podrzucił
              mamie, a przed wierzycielami się pewnie ukrywa. No chyba, że i sam znikł. Co nie
              byłoby chyba najgorszym rozwiazaniem.
              Babcia z dnia na dzień obarczona została kolejną dwójką dzieci i koniecznością
              spłaty długów.

              Póki nie znajdzie szkoły z internatem dla starszej dziewczynki chłopcy są u
              mojego narzeczonego.
              A wszystko tak ładnie się rozwijałosad(
              Babcia po odejściu cioci zamieszkała znowu u mnie. Narzeczony mógł się nawet
              zająć normalnie pracą, bo świetnie sobie radziła z chłopcami. Moi synowie są
              normalnymi nastolatkami, ale to co powie babcia jest święte. Jestem w kraju -
              przyjechałam planowo, nie awaryjnie - ale muszę Mamie pomóc to wszystko
              poukładać. Wygląda tak, jakby za chwile miała się załamaćsad((

              • chalsia Re: Życie 22.05.07, 00:25
                > Babcia z dnia na dzień obarczona została kolejną dwójką dzieci i koniecznością
                > spłaty długów.

                a czemu ma płacić za syna długi (pominąwszy ewentualną dobrą wolę)???
                Chalsia

                ps. żal tamtych dzieci
                • kimbeli Re: Życie 22.05.07, 01:13
                  Chalsiu, obawiam się, że TAKIE długi się płaci. Mam tylko nadzieję, że
                  wierzyciele poszukają najpierw tych, którzy te długi zaciągali.
                  Były próbował policzyć, ile mają do oddania, ale on - matematyk!! - nie był w
                  stanie. Wychodzą jakieś koszmarne pieniądze,które nie wiadomo na co poszły.
                  Mieszkanie cały czas nie spłacone, alimentów nie płacił - co zrobił z pieniędzmi
                  pewnie nie wie. Nawet mnie się nie mieści w głowie, jak można tyle pożyczyć.

                  Babcia też musi zadecydować, co zrobić z dziećmi. Na razie z ich rodzicami nie
                  ma kontaktu. Chce poszukać dla starszej dziewczynki szkoły z internatem, chociaż
                  to formalnie jej wnuczka (były adoptował córkę żony). Ja też myślę, że to
                  najlepsze rozwiązanie.
                  Młodsza jest na tyle mała, że niewykluczone że zamieszka z nami. Jest przecież
                  siostrą moich chłopców.
        • chalsia Re: rozkazy Exi 21.05.07, 16:19
          > Za własne decyzje trzeba płacić.
          > Chciała być samodzielną mamusią to jest. Z dobrodziejstwem inwentarza.

          ja akurat nie pamiętam historii autorki wątku, więc byc może eksia "chciała być
          samodzielną mamusią".
          A co jeśli nie chciała i stała się nią nie na swoje życzenie?
          Chalsia
    • jowita771 Re: rozkazy Exi 21.05.07, 12:23
      mój M w sytuacjach, gdy eksia próbowała wydawać rozkazy, odpowiadał jej w
      podobnym tonie. ona bez pytania o jego plany rzucała hasło "przyjedź zaraz, bo
      muszę z tobą porozmawiać", a on na to "nie". awantury były, ale teraz eksia juz
      wie, że rozkazywać może swojemu psu, a nie byłemu mężowi.
    • ewunia92 Re: rozkazy Exi 21.05.07, 13:54
      Wiesz, może najlepiej i w sumie najtaniej będzie wynająć kogoś do odporowadzania dziecka do szkoły? Jest tyle emerytów, ktorzy chętnie dorobią parę groszy. A za to eks nie będzie miala prawa nic Wam narzucać i dziecko będzie miało opiekę.Przeciez duzo rodziców tak robi bo nie zdąża odebrac dzieci z przedszkola ponieważ pracują do 17. Przemyślcie to!Wożenie też kosztuje a ile nerwów i dostosowywania się.
      • barbara001 Re: rozkazy Exi 21.05.07, 16:46
        Matka może musiała zmienic pracę, kto ja tam wie, a ojciec fakt, nie jest tylko
        od płacenia alimentów. Ale nie może być tak, że leci na telefon eksowej i robi
        co sobie ta obca w końcu baba zazada, to tak jakby leciał na rozkaz sasiada. A
        nie lata prawda?
        Nasz eksowa też przez jakiś czas myślała, że jest cały czas na topie. Teksty w
        stylu: a co to byłej zonie to się zadne pieniądze nie należa? Badx u mie o 17
        musimy porozmawiac.Przywieź dziecko o 15. Przywieź lalkę bo X zapomniała.
        Przywieź o 16 fotelik bo wyjeżdzam. No i nauczyła się. Maz jej odpowiadał:
        chcesz porozmawiac? przyjedź , zapraszamy, bedziemy w domu o 18.30. Chcesz
        fotelik? przyjedź proszę, Barbara jest od 15 w domu, chetnie ci przekaze.Lalka,
        leży i czeka do odebrania. Ani razu nie skorzystała, i juz przestała, całe
        szczęscie.
        • barbara001 Re: rozkazy Exi 21.05.07, 16:51
          Ach i w sprawie tej niedobrej eksowej, zastanawia mnie ten kombinowany układ
          dnia, w odniesieniu do dziecka, to dziecko musi ledwo zyć ze zmęczenia, ten
          odwozi do szkoły, ta odbiera, ktos inny i gdzie indziej podaje obiad, i późnym
          wieczorem do spania w kolejne miejsce. Szkoda mi tego dziecka. Takie przewożone
          ja paczka. To jest działanie na jego korzyśc czy szkodę, bo mnie się wydaje że
          na szkodę, tylko.
          • agula_d Re: rozkazy Exi 22.05.07, 08:57
            Barbara001 zupełnie sie z Tobą zgadzam. Szkoda mi Małej, która rano musi
            wstawać skoro świt, późnym wieczorem wraca do domu, bo mamy przed 21 jeszcze
            nie ma, a co najgorsze Exia nie pozwala na to, żeby Mała spała u nas. Rano
            miałaby o godzinę snu dłużej, wieczorem wcześniej kładłaby się spać. Po szkole
            jest zawsze u nas, obiad też jest u nas. Do tej pory było tak co drugi tydzień,
            na przemian, raz u matki, raz u nas, oczywiście za poleceniem Ex. Skoro Exia
            musiała czy chciała nieważne, ale skoro już zmieniła pracę, mogłaby wziąć pod
            uwagę dobro własnego dziecka i łaskawie wyrazić zgodę na nocowanie u nas. Ale
            to oznaczałoby że Mała nocuje u nas codziennie... i w głowie Exi rodzi się
            obawa (tak się domyslam) że mogłaby wtedy nie dostać alimentów, a co gorsze
            musiałaby się wyprowadzić z mieszkania, które jest własnością matki NM. I tylko
            dlatego, z takiego powodu nie ma serca dla własnego dziecka i każe przewozić ją
            rzeczywiście jak... paczkę. I złości mnie to niemiłosiernie.
        • babe007 Re: rozkazy Exi 21.05.07, 16:51
          No i nauczyła się. Maz jej odpowiadał:
          > chcesz porozmawiac? przyjedź , zapraszamy, bedziemy w domu o 18.30. Chcesz
          > fotelik? przyjedź proszę, Barbara jest od 15 w domu, chetnie ci
          przekaze.Lalka,
          >
          > leży i czeka do odebrania. Ani razu nie skorzystała, i juz przestała, całe
          > szczęscie.


          No dobra, a co w sytuacji, jeżeli tylko jedna strona (ojciec) jest
          zmotoryzowana, a dziecko małe i brak ulubionej lalki to tragedia?
          • zonka77 Re: rozkazy Exi 21.05.07, 17:42
            > No dobra, a co w sytuacji, jeżeli tylko jedna strona (ojciec) jest
            > zmotoryzowana, a dziecko małe i brak ulubionej lalki to tragedia?


            To chyba nie o to chodzi. Chodzi o to że jedmej osobie się wydaje że może
            dysponowa czasem drugiej osoby wg własnego widzimisię i usiłuje pokazac za
            wszelką cenę kto tu rządzi i kto ma kogo słuchac.

            Ja akurat wiem cos o tym bo mój M od czasu do czasu przerabia z ex takie
            sytuacje i ręczę że nigdy nie chodzi ani o prawdziwą potrzebę ani nawet o nic
            ważnego tylko dokładnie o próbę rządzenia motywowaną stałą ideologią ex pt
            "dopóki ja się zajmuję dzieckiem to ty się podporządkujesz"

            • chalsia Re: rozkazy Exi 21.05.07, 17:55
              poza tym jak dziecko małe jest, to nie dziecko jest odpowiedzialne za
              sprawdzenie czy wszystkie jego zabawki, lekarstwa etc, zostały spakowane na
              powrót do domu.
              Skoro ojciec zapomniał zapakować ważną lalkę czy leki czy szczoteczkę do zębów
              i pastę, to po prostu powinien oddać jak najszybciej.
              Chalsia
          • barbara001 Re: rozkazy Exi 21.05.07, 20:15
            babe007 napisała:

            > No i nauczyła się. Maz jej odpowiadał:
            > > chcesz porozmawiac? przyjedź , zapraszamy, bedziemy w domu o 18.30. Chces
            > z
            > > fotelik? przyjedź proszę, Barbara jest od 15 w domu, chetnie ci
            > przekaze.Lalka,
            > >
            > > leży i czeka do odebrania. Ani razu nie skorzystała, i juz przestała, cał
            > e
            > > szczęscie.
            >
            >
            > No dobra, a co w sytuacji, jeżeli tylko jedna strona (ojciec) jest
            > zmotoryzowana, a dziecko małe i brak ulubionej lalki to tragedia?


            Wszystko można załatwc , nawet o 12 w nocy, nawet dowiezienie lalki(w naszym
            przypadku ta lalka to jest tylko taki preteskt, po odwiezieniu dziecka okazuje
            się,że lalki nie ma, mama- a gdzie twoja lalka? zabrali ci? No i co ty teraz
            zrobisz bez tej lalki? , dziecko- nagle czuje że bez tej lalki zyć nie może i
            eks wysyła wiadomej tresci esemesa, na to ojciec dzwoni i rozmawia z córką,
            która o tej lalce w ciągu 3 minut zapmniała, bo wie że lalka jest u nas,
            bezpieczna), ale rozumiem,że piszesz ogólnie. Więc uważam, ze wszystko można
            załatwić, tylko jest taka jedna miła forma: Słuchaj, X zostawiła u ciebie
            lalkę, mogłbyś przywieźć, tęskni za nią. Przepraszam, że nie powiedziałam
            wcześniej o foteliku dla dziecka, a teraz mam góre pakowania i nie wyrobię się,
            czy nie mógłbyś...?
            O to chodzi. Teksty:daj, przywieź, zapłać, działaja jak płachta na byka. Bo
            jednocześnie wiekszość eks jakby usłyszała takie zwroty w swoją stronę to
            ugotowałaby się z wściekłości.
            • babe007 Re: rozkazy Exi 22.05.07, 09:32
              Teksty:daj, przywieź, zapłać, działaja jak płachta na byka. Bo
              > jednocześnie wiekszość eks jakby usłyszała takie zwroty w swoją stronę to
              > ugotowałaby się z wściekłości.

              Tu sie z Tobą zgadzam. Ja poprostu odniosłam wrażenie, że to taka przepychanka,
              zeby pokazać "kto tu rządzi"...
    • m-jak-magi Re: rozkazy Exi 21.05.07, 21:47
      rozwiedziona kobieta to samotna matka. tatus nic nie musi i inne tego rodzaju
      bzdety ...
      zapachnialo mi mongolda .......

      wracajac do tematu.
      uwazam ze problem nie w eksi ale w twoim malzonku. calkiem naturalnym sie
      wydaje ze eksia widzac kompletny brak oporu ze strony twojego malznonka bedzie
      sie starala poszerzac swoje terytorium i coraz wiecej oczekiwac i
      egzekwowac "swoje" prawa.
      tego rodzaju dzialania trzeba oczywiscie ukrocic.
      obowiazek opieki nad dzieckiem ( wbrew temu co sie niektorym wydaje ) spoczywa
      na obojgu rodzicow - niezleznie od faktu czy sa malzenstwem czy nie ( no chyba
      ze jedno ma ograniczona wladze lub calkowity jej brak )
      chodzi jednak o to ze w kwestiach zwiazanych z opieka nad dzieckiem trzeba sie
      konsultowac i umawiac tak aby kazda ze stron miala mozliwowsc realizowac swoje
      plany. jesli takich mozliwosci nie ma to kompromis o jakim mowila lilith jest
      po prostu nieodzwony.
      zeby jednak nastapil kompromis trzeba podjac dyskusje. ty sama stwierdzilas ze
      twoj szanowny bez szemrania godzi sie na wszystnie rozkazy eksi.
      obawiam aie ze jesli dalej tak bedzie to oczekiwania eksi beda sie mnozyc a
      twoj m w milczeniu bedzie sie dostosowywal.
      ja bym sie zbuntowala osobiscie i wymusila na m bardziej zdecydowana postawe w
      stosunku do rosnacych oczekiwan eksi.
      • agula_d Re: rozkazy Exi 22.05.07, 09:07
        tłumaczy mi że to dla dobra dziecka... to poddaństwo i uległośćwink
        widzę że będę musiała z nim porozmawiać...

        dzięki dziewczyny.
        • kimbeli Re: rozkazy Exi 22.05.07, 09:34
          Agula, nie znam się na relacjach macochowych, bo macochą nie jestem, zdaję sobie
          jednak sprawę, ze złożoności problemu. Być może ojciec boi się podejmowania
          jakichkolwiek kroków, żeby matka dziecka nie utrudniała mu z nim kontaktów.
          Matka, widząc że pojawiła się inna kobieta w życiu dziecka, "testuje przestrzeń"
          - patrzy na co może sobie pozwolić i na co liczyć ze strony ojca dziecka i jego
          nowej partnerki.
          Ale najprawdopodobniej nie radzi sobie ze wszystkim. Wy jesteście oboje, ona
          pewnie sama.

          Z innej beczki.
          W moim środowisku, niestety, rozwody są dość częstym zjawiskiem. Czasami
          zastanawiam się, czy te młode dziewczyny, które chyba nie w pełni świadomie
          wchodzą w taki układ, wiedzą co je czeka. Niby ludzie rozwodzą się z "kulturą",
          dzieci nie głodują, ani nie są dyskryminowane, ale właśnie wymóg "okazania
          klasy" piętrzy nierozwiązaneproblemy. I jak już cos wybucha, to z wielkim hukiem.

          Ostatnio kuzyn mojego ukochanego na kilka tygodni przed weselem córki dowiedział
          się od niej, że ona go na swoim ślubie widzieć nie chce, bo nie było jego w jej
          życiu. Od niego to ona miała tylko pieniądze. I tak niech pozostanie.
          Faktycznie A. skoncentrowany na kolejnych, coraz młodszych partnerkach, i
          nadążaniem za nimi, zaniedbał kontakty z córką całkowicie.
    • agula_d Re: rozkazy Exi 22.05.07, 09:03
      Chyba tak, przynajmniej powinien.
      Nie wiem burza, może Ciebie nie obchodzi Twój facet, ani jego dziecko jeśli je
      ma, ani ich problemy, ale mnie tak. I zawsze będę próbowała pomóc tym którzy są
      dla mnie ważni.
      A problem zawsze leży po dwóch stronach. Istnieje jedank takie piękne słowo:
      kompromissmile
      • poxywka Re: rozkazy Exi 22.05.07, 09:39
        agula chyba zle zrozumialas burze; nie chodzi o to ze Ciebie ma to nie
        obchodzic ale nie mozesz rozwiazywac problemu za NM - w ten sposob jego
        umiejetnosc radzenia sobie jedynie sie pogorszy a exia wymysli kolejna rzecz;
        skoro NM zgadza sie na wszystko, dla exi to co uzgodnili jest wlasnie
        kompromisem; pewnie w ich zwiazku to ona miala silniejszy charakter a nie on;
        jak zwiazek sie konczy to pod tym wzgledem nic sie nie zmienia bo zalezni sa od
        siebie nadal poprzez wspolne dziecko; i nadal jedna ze stron dyktuje warunki;
        obojetnie czy to exia czy ktos inny NM musi sie nauczyc mowic 'nie';
        Zgadzam sie ze oboje rodzice maja obowiazek zajac sie dzieckiem i nie widze
        powodu dla ktorego matka mialaby jedynie ponosic trudy godzenia pracy z
        wychowaniem dziecka ale w tym ukladzie zaczyna je ponosic glownie Twoj NM -
        czyli daje sie wykorzystywac; skoro macie taka przewage ze exia mieszka w
        mieszkaniu rodzicow NM to naprawde sa spore mozliwosci negocjacji; jesli sie
        okaze ze Twoj NM nie poczul sie jeszcze wystarczajaco wykorzystany to ani Ty
        ani jego matka nie powinniscie mu pomagac w tym na co sie zgodzil; po jakims
        czasie sam dojdzie do wniosku ze to za wiele
        pozdrawiam
        poxywka
    • lilith76 Re: rozkazy Exi 22.05.07, 09:21
      Pocieszę cię.
      Sytuacja z dzisiejszego ranka - jedno z dzieci ma do szkoły na 8.15, drugie na 8.50. Wczoraj eks dzwoni i mówi, że nie będzie jechać autobusem do szkoły dwa razy i żeby M jedno z dzieci zawiózł samochodem. Zawiózł. Ale zastanawialiśmy się, dlaczego nie można było na 8.15 zawieźć obojga dzieci, a drugie zostawić na te pół godziny na świetlicy...
      Ot, kobieca logika.
    • agula_d Re: rozkazy Exi 22.05.07, 11:22
      zastanawiam się nad tym wszystkim już od jakiegoś czasu... i wiem burza4 ze
      masz rację. Nie jest to niestety takie prostej jak mogłoby się wydawać....
    • mamba30 Re: rozkazy Exi 22.05.07, 13:36
      burza4 napisała:
      > poczytaj to forum. Zauwazysz pewną regułę - najmniej problemów w związkach
      mają
      >
      > te macochy, które wypracowały schemat pt "twoje dziecko - twoje
      obowiązki/twój
      > problem, ja MOGĘ pomóc, ale od wielkiego dzwonu i jest to wielki gest z mojej
      > strony a nie zasrana powinność, bo to nie moja piaskownica i nie moje
      zabawki".
      >
      >

      Nic dodać, nic ująć smile)
    • anastazjapotocka Re: rozkazy Exi 22.05.07, 16:52
      Ojciec nie jest bankomatem, ale za takowy często jest przez byłą żonę uważany,
      więc nie warto w tej kwestii kuszyć kopii.
      Natomiast jestem przeciwniczką traktowania byłego męża jako krnąbrnego
      służącego, który ma być gotowy na każde skinienie.
      Uważam, że w tym konkretnym przypadku eksia tak się właśnie zachowuje.
      Skoro zmianiła pracę na gorszą i teraz wymaga od byłego męża dodatkowych usług,
      to jest po prostu i arogancka i śmieszna. Inna rzecz, jak się w tym przypadku
      zachowa ojciec dziecka, który ma już nową rodzinę. Z kontekstu wynika, że ten
      pan podporządkuje się byłej żonie i tu powstaje pytanie: skoro jest taki uległy
      i spolegliwy - po co rozwodził się z matką swojego dziecka?

      Obowiązkiem ojca po rozwodzie jest płacić alimenty i utrzymywać sympatyczne
      kontakty z dzieckiem oraz łożyć na jego wykształcenie i zdrowie (ale nie ze
      szkodą innych dzieci).
      Po za tym, jeśli nowa żona zgadza się na rolę pomocy służącego dla eksi - to
      już jej sprawa.
      Rażącego chamstwa na temat moich zwierzaków nie komentuję. Autorzy niech sobie
      siedzą w szambie, które jest ich naturalnym środowiskiem.
      • pom Re: rozkazy Exi 22.05.07, 19:25
        W jednym Anastazjo masz rację.
        Że ojciec musi na dziecko płacić, reszta zaś zależy od jego dobrej woli.
        Zgadza się. Pod względem prawnym. Owszem.
        Natomiast cała inna, banalna reszta, czyli odpowiedzialność ojcowska za własne
        dziecko, ma głęboko w doopie względy prawne.
        Jest coś takiego jak elementarna przyzwoitość wobec istot, które się do życia
        powołało. A jak to mówią, człowiek jest odpowiedzialny za to co oswoi.
        Jako miłośniczka zwierząt wyczuwasz subtelne podobieństwo.

        A dziecko to nie tylko przewód pokarmowy. To także psychika, duch, osobowość.
        Resztę sobie sama dopowiedz.
        • m-jak-magi Re: rozkazy Exi 22.05.07, 19:47
          pom, bardzo ladny i madry post.
          pozdrawiam
          magi
        • tautolog Re: rozkazy Exi 22.05.07, 21:43
          Czapką ziemię zamiatam.

          > A dziecko to nie tylko przewód pokarmowy. To także psychika, duch, osobowość.
          > Resztę sobie sama dopowiedz.

          To duże odkrycie, tym zdaniem mogłaś anastazję bardzo zaskoczyć.
      • agula_d Re: rozkazy Exi 23.05.07, 09:32
        Anastazjo, NM jest jak najbardziej chętny do opieki własnym dzieckim i do
        wychowywania Małej. Chciałby nie tylko łożyć na nią, ale uczestniczyć w jej
        życiu. I tak się dzieje.
        Boli mnie tak jak mówisz traktowanie go jak krnąbrnego służącego, który ma być
        gotów na każde skinienie... i tak jest. Jest gotów na każde skinienie, bo...
        dobro dziecka...
        Nie potrafi bronić się przed ex. Jak na nich patrzę to zastanawiam się jakim
        cudem udało mu się odejść???
        • poxywka Re: rozkazy Exi 23.05.07, 10:15
          > Jest gotów na każde skinienie, bo...
          > dobro dziecka...
          nie nie agula, jest gotow na kazde skinienie bo nie umie sie przeciwstawiac exi
          w sprawach dotyczacych dziecka; dobro dziecka jest tylko pieknym
          usprawiedliwieniem i nie ma z tym nic wspolnego; poki on nie bedzie chcial
          zrezygnowac z roli w jaka wszedl poty z niej nie wyjdzie; wcale sie nie dziwie,
          ze exia stawia kolejne zadania skoro on je wszystkie spelnia bez slowa
          pozdrawiam
          poxywka
          • anastazjapotocka Agula. 23.05.07, 10:46
            Powiem Ci tak.
            Na tym forum jest zbyt wiele roszczeniowo nastawionych eksi, abyś miała szansę
            na uzyskanie rozsądnej rady. Rady takiej, która nie zamieniałby Twojego
            osobistego życia w koszmar.
            Wszystko musi mieć granice - dyspozycyjność Twojego męża wobec byłej żony
            także. Ja tu nie widzę pretensji dziecka do ojca, bo ojciec się wywiązuje.
            Tu są ustawiczne pretensje eksi do Twojego męża, a pośrednio do Ciebie, bo to
            Ty zastanawiasz się, czy i jak mogłabyś służyć eksi w jej ekstrawagancjach.
            Nawet zastanawiasz się, czy nie wpakować w służbę własną matkę.
            Jak sobie chcesz. Powtarzam Ci. Jeśli nie postawisz jasno granic, których nie
            wolno przekraczać Twojemu mężowi (on ma nową rodzinę, do diabła!), tak długo
            (czytaj: całe Twoje życie) będzie bezpłatną służbą dla eksi. Nie ważne, że
            dziecko urośnie - będzie sto innych powodów, aby wezwać niewolnika do służby, a
            jak niewolnik nieco mało wydolny - to partnerkę niewolnika. A co.
            Twoje życie zamieni się w horror i terror bez końca, wpędzisz się w lata i być
            może - okaleczona i rozgoryczona (ale na przykład już z dwójką własnych dzieci)
            odejdziesz od mężczyzny, który wpakował Cię w jakiś chory związek w seksualnej
            komunie.

            Komentarze niejakiego szambologa zwyczajnie olej, bo to psychopata i zwykły
            troll.

            Piękne są słowa pań o subtelności psychiki dziecka.
            To wielka szkoda, że się RODZICE DZIECKA WCZEŚNIEJ NAD TYM NIE ZASTANOWILI.
            Przed rozwodem.

            A wmawianie Ci, że to Ty teraz powinnaś się z tym liczyć to zwykła hucpa.

            Mnie na niczym nie zależy: na poklasku na forum, na zdobyciu wyznawczyń. Nie
            jestem chalsią i nie mam zapędów do bycia guru.
            Mówię Ci prawdę, bo znam życie.

            I nie widzę żadnej różnicy pomiędzy wstawaniem do dziecka czy do chorego psa.
            Może tylko taką, że pies był mój, a dziecko zdrowe jak koń (no chyba, że się
            nawaliła i musiała sobie przetrzeźwieć).

            Nie życzę Ci źle.
            Tyle bedziesz miała z tego związku, ile sobie sama wywalczysz.
            • lilith76 Re: Agula. 23.05.07, 11:46
              Jeśli nie postawisz jasno granic, których nie
              > wolno przekraczać Twojemu mężowi

              Ze służącego jednej, stanie się służącym drugiej.


              Facet powinien SAM nauczyć się asertywności i stawiania granic.
              Chyba, że chce się mieć Felicjana Dulskiego w domu.
              A to, jak widać, model wiecznie żywy.
              • anastazjapotocka Re: Agula. 23.05.07, 12:37
                To i tak jest Felicjan jak żywy. Lepiej żeby troszczył się o nową rodzinę, bo
                starej i tak już nie udało mu się utrzymać.
                W takim przypadku przynajmiej Agula nie będzie robiła za uniżoną służkę byłej
                żony Felicjana. Ani Agula, ani jej matka.
                Jak dla mnie - to i tak sukces.
            • tautolog Do Moralności Kalego 23.05.07, 12:04

              > Komentarze niejakiego szambologa zwyczajnie olej, bo to psychopata i zwykły
              > troll.

              Pisałem już: przestań pić!, bo logika szwankuje.
              Komentuje twoje wpisy, a nie autorki wątku.
              Ja troll, to ciekawe.
              Tylko dlaczego coraz więcej osób w prywatnej korespondencji sugeruje mi, że ty i
              Mangolda to jedna i ta sama osoba.

              Oczywiście permanentnie deklaruję gotowość do dyskusji z tobą na temat
              moralności i etyki.



              > I nie widzę żadnej różnicy pomiędzy wstawaniem do dziecka czy do chorego psa.
              > Może tylko taką, że pies był mój, a dziecko zdrowe jak koń (no chyba, że się
              > nawaliła i musiała sobie przetrzeźwieć).

              Dbając o swój image, a także z zawodowego obowiązku muszę ci to napisać: jeszcze
              nie jest za późno, to się da leczyć.


              p.s. dla entuzjastów bukmacherki, stawiam 3:1, że post Moralności Kalego nie
              zostanie wycięty
            • kasztanka5 Re: Agula. 23.05.07, 12:35
              Z calym szacunkiem Anastazjo, ale

              anastazjapotocka napisała:

              > Mówię Ci prawdę, bo znam życie.

              Znasz i ciagle jednak przezywasz swoje zycie i doswiadczenia. A te jak wiadomo,
              kazdy ma swoje.

              Nie biore do siebie stwierdzenia, ze "za duzo jest roszczeniowych eksi na
              forum", no nawet gdybym nie byla neks, to nie mialabym prawa pisac? Nie o to
              chodzi. Wydaje mi sie, ze podajesz rady, ktore wpasowalas w swoj schemat (ot,
              chociazby te, gdzie odradzasz aguli zamieszanie JEJ matki w odprowadzanie
              dziecka, gdy ona tymczasem pisala o JEGO mamie). Jako osoba doswiadczona
              powinnas wiedziec, ze nie wszystko wyglada tak, jak to probuje przedstawic
              jedna strona, prawda? Bo dlaczego niby dziewczynka nie chce sama chodzic do
              szkoly w momencie, gdy ma do niej 500 metrow? Mnie sie wydaje, ze moze dziecko
              wymaga wiekszej opieki emocjonalnej, a nie ciaglej checi rozdzierania w te i
              nazad. I to zarowno ze strony matki, jak i ojca. sad(
              Byc moze matka dziecka musiala zmienic te prace na gorzej platna i dalej
              polozona z roznych przyczyn, a nie wlasnego widzimisie? Ja tez kiedys musialam
              odejsc, poniewaz "panu wlascicielowi" sie wydawalo, ze ma prawo lapy wyciagac
              do samotnej matki. Bo ona niby taka sama i biedna, ze mu sie z radoscia
              podlozy, malo tego - ze o niczym wiecej nie marzy, by sie jej status materialny
              podniosl.

              Jezeli chodzi o agule to proponowalabym rozmowe z eksia na zasadzie - sluchaj,
              to i to moge zrobic. Tego i tego nie, i musisz sobie z tym poradzic.
              Jak to w zyciu.


              PS.
              Wiem, ze wszystko co napislaam powyzej moze byc, a nawet bedzie uzyte
              przeciwnko mnie. smile)
              • mrs_ka Re: Agula. 23.05.07, 12:48
                "> Wiem, ze wszystko co napislaam powyzej moze byc, a nawet bedzie uzyte
                > przeciwnko mnie. smile)"

                zlaeży chyba przez kogosmile
                Nie poczuwam się do bycia ani "roszczeniową eksią" ani "ryczącą trzydziestką"
                ani kimkolwiek, kogo nalezy dla bezpieczeństwa ometkować odpowiednią etykietą,
                bo nadto wyczerpujące intelektualnie jest przyjęcie, że ludzie są różni,
                podlegają w różnych okresach swojego życia różnym ideom, a sam status cywilny i
                materialny naprawdę niczego nie dowodzi. Mam przesyt dyskutowania z powyższym
                podejściem, bo widzę, że niektórzy naprawdę są niezdolni do większej otwartości
                i to zarówno polemicznej, jak i życiowej.
                W Twoim poście uderzyło mnie to, że tak naprawdę bronisz rzeczy bardzo prostej.
                Czyli rozmowy opartej na zupelnie nieprzekoncypowanych założeniach, która nie
                zadręcza się mózgologią stosowaną, a stara się zwyczajnie osiągnąć porozumienie.

                W zupełności się z Tobą zgadzam. Mam niekiedy wrażenie, ze zbyt dużo uwagi
                poświęcamy sprawom z gatunku "ile aniołów mieści się na czubku szpilki". Można
                to sobie przetłumaczyć na: czy jeśli podejmę działanie X eks żona mojego meża
                pomyśli sobie o mnie źle(lub dobrze), co za pięć lat zaowocuje wygraną PO, a
                indeksy giełdowe skoczą o miliard procent, to przełożenie sumy oczek dwóch
                sześcianów da skutek pozytywny czy negatywny?
                Zdanie powyższe jest oczywiście bez sensu, ale pokazuje też, jak zwodnicze bywa
                nadmierne wymóżdżanie.
                Kiedy kupujemy za ciasne pantofle to albo zanosimy je do szewca albo wywalamy.
                Raczej nikt nie zastanawia się nad dalekosiężnymi skutkami w kontekście czegoś
                tam, tylko ukierunkowany jest na cel pod tytułem: niech moje stopy przestaną
                mnie boleć. Może warto czasem podejść do problemów w rodzinach rekonstruowanych
                właśnie na zasadzie: problem, diagnoza, rozwiązanie?
                Przeszkadza mi, że eks oczekuje ode mnie tego i tego, mówię jej więc, co ja na
                to i razem staramy się ustalić jakiś kompromis.
                Najeżanie się a priori na bezsensowność dialogu, głupotę eks, złe chęci eks,
                cośtam cośtam eks oraz złe warunki atmosferyczne wydaje mi się niepotrzebnym
                komplikowaniem spraw, które mogłyby się okazać całkiem proste, jeśli tylko dac
                im szansę.
                Tak więc ja zaczęłabym od prostych metod, a jeśli te zawiodą- zastanowiłabym się
                nad bardziej wydumanymi środkami.


                a.
            • chalsia Re: Agula. 23.05.07, 13:01
              > Na tym forum jest zbyt wiele roszczeniowo nastawionych eksi, abyś miała
              szansę
              > na uzyskanie rozsądnej rady. Rady takiej, która nie zamieniałby Twojego
              > osobistego życia w koszmar.

              ciekawe, bo w tym wątku jedynie 3 osoby to exie nie będące jednoczesnie
              macochami.
              Chalsia

              ps. a głosy sugerujące, że w takiej sytuacji jaka jest być moze najwłaściwszym
              działaniem byłoby przejęcie opieki nad dzieckiem uważam za słuszne i nie
              oznacza to, że z tego powodu życie autorki zmieni się w koszmar.
              • chalsia errata 23.05.07, 13:07
                > ciekawe, bo w tym wątku jedynie 3 osoby to exie nie będące jednoczesnie
                > macochami.
                > Chalsia

                już 4 smile
                • babe007 Re: errata 23.05.07, 13:25
                  chalsia napisała:

                  > > ciekawe, bo w tym wątku jedynie 3 osoby to exie nie będące jednoczesnie
                  > > macochami.
                  > > Chalsia
                  >
                  > już 4 smile

                  A ich "roszczeniowa postawa" polega na tym, że nie chcą się zadowolić jedynie
                  alimentami, a oczekują, że ojciec dzieci będzie dla nich rzeczywiście OJCEM (a
                  nie bankomatem).

                  BTW stwierdzenie, że "jedynym obowiązkiem ojca jest płacić alimenty" oburzyło
                  nie tylko te 4 "parszywe owce" wink.
    • nangaparbat3 Re: rozkazy Exi 27.05.07, 01:07
      Ex nagle zmienia pracę na gorszą i slabiej płatną. Nie wiemy, dlaczego to robi -
      i nie wiedzieć skad niektorzy interpretuja jej decyzję jako kaprys. Naprawdę
      trudno w to uwierzyc.
      Sadzilabym raczej, ze zostala do takiej zmiany zmuszona. Tak bywa. Ale kiedy
      trzeba zmienic prace na gorszą, łatwo o nerwy, o poczucie, że ma sie dość.
      Wtedy łatwo tez o forme mało dyplomatyczną.
      • agula_d Re: rozkazy Exi 28.05.07, 10:19
        Już wiem dlaczego odeszła i zmieniła pracę. Oczekiwała awansu, a nie chcieli
        jej w firmie w ten sposób docenić. Uniosła się honorem i poszukała pracy w
        której może się rozwijać...
        Rozumiem że chce się rozwijać i awansować, ale teraz na NM wymusza kolejne
        pieniądze tekstem: "chcesz żebyśmy głodem przymierały"??!!!
        Macie jakieś pytania?! Bo mi ręce opadły...
        • barbara001 Re: rozkazy Exi 28.05.07, 10:30
          No to wychodzi mi na to, że zmiana pracy i związane z tym zmiany w opiece nad
          dzieckiem sa uzasadnione. Też bym zmieniła pracę.
          Ale wydaje mi się, ze i w takiej sytuacji można poukładać sprawy tak, żeby
          kazdy mógl byc zadowolony. Może dobrym rozwiązaniem byłoby zatrudnienie
          opiekunki, która odwoziłaby dziecko, przywoziła ze szkoły, dawala obiad itd. I
          ustalenie z eks zasad, że np. kiedy kończy później prace dziecko nocuje u Was,
          kiedy kończy wcześniej u niej. Czytałam, że dotąd na takie rozwiązania się nie
          godzila, ale teraz jest inaczej, może do niej to przemówi, przecież nie może
          być tak, że matka skazuje dziecko na codzienną tułaczkę, dziecko na walizkach,
          dla dobra małej trzeba to ustalić bo dorosły zyjący w ten sposób żyje w
          wiecznym bałaganie, raz tu, raz tam, zaraz trzeba się zbierać gdzie indziej,
          dorosłemu doskwiera takie życie a co dopiero dziecku.
          • agula_d Re: rozkazy Exi 28.05.07, 10:52
            niestetysad( skazuje...
            może i opiekunka byłaby dobrym rozwiązaniem. Niestety nas juz na to nie stać.
            Ex, dostaje niemałe alimenty. NM nie zostaje nawet na rachunki za nasze
            mieszkanie... a ja... nie bardzo uśmiecha mi się jeszcze opiekunkę do Małej
            opłacać...Mam się wyrzec wszystkiego, zrezygnować nawet z najmniejszych
            przyjemności bo Ex sie nie chce porozumieć i pójśc na kompromis dla dobra
            własnego dziecka? W imię czego i z jakiej przyczyny ja muszę znać słowo
            kompromis a Ex może dyktować warunki wszystkim wkoło i rozstawiać wszystkich
            wkoło???
            Jakby tego było mało, w ostatniej rozmowie tel usłyszałam od Ex ze jestem "tępa
            jak tabaka w rogu" bo nie spełniłam jej polecenia i nie odeszłam od NM
            (myślałam że pęknę ze śmiechu, a takie polecenie Ex wydaje mi średnio raz na
            miesiąc w nadzieji że wreszcie jej posłucham, bo wtedy NM wróci do niej, ona
            jest o tym przekonana).
            Polecenia to ona lubi wydawać i rządzić też lubi... i kierownikiem chciałaby
            być, a w usprawiedliwieniu do szkoły córka pisze przez "u"wink)
            Ambicja to nie wszystko...
            • barbara001 Re: rozkazy Exi 28.05.07, 11:31
              Wiesz, nie jestem zwolennikiem latania do sądu z kazdym nieporozumieniem, choc
              przyznaję się bez bicia, że stosowalismy takie metody na zasadzie postraszenia
              eks i ustawiania jej do pionu, co dało efekt a pozew ostatecznie nie został
              złozony i czeka sobie w szufladzie na wszelki wypadek. Ale jak czytam to co
              piszesz, to na Waszym miejscu jednak pokusiabym się o uregulowanie opieki nad
              dzieckiem za pomoca Instytucji Wyzszej. Bo jeżeli matka dziecka, z czystej
              złośliwości nie współpracuje z ojcem, co przekłada się tylko i wyłącznie na
              niewygodę dziecka to nie widzę innej mozliwosci pertraktacji niz z udziałem
              osób trzecich. We względnie normalnych stosunkach między eksami taka sytuacja
              byłaby rozwiazana w mgnienu oka. Zmieniłam pracę, bo musialam ale mam teraz
              trudnosci w opiece nad dzieckiem, to składamy się na opiekunkę, lub dziecko
              nocuje u ojca co drugi dzień, bo matka pracuje na zmiany itp. A w sytuacji
              gdzie jedno z rodziców wykorzystuje sytuację aby przy okazji szczypnac bylego
              złośliwie w tyłek, to z wychowywaniem wspólnym i działaniem ku dobru dziecka
              nie ma nic wspólnego. A opcja żebyś Ty lub Twoja(?) matka rezygnowały z pracy
              bo ktos dziecko musi odebrać ze szkoły to już jakaś kompletna bzdura. To z
              czego będziesz płaciła za mieszkanie, skoro po opłaceniu alimentów NM już
              niewie zostaje? Jak się rodzice nie moga dogadać w sprawie opieki nad
              dzieckiem, a dziecko przy tym jest traktowane jak paczka dostarczana na
              godzinę, to wybacz, ale wydaje mi sie, że Nm nie ma za bardzo wyjścia i musi
              wesprzeć się czyms w negocjacjach z byłą żoną, skoro sam nie potrafi postawić
              jasno warunków, które sprzyjałyby dziecku i nie wywarcałyby przy okazji do gory
              nogami zycia rodzinnego.
Pełna wersja