z innej beczki ...

21.05.07, 15:37
Mam pytanie - bo sama doświadczeń w tej kwestii nie mam.
Apropos weekendu z Małą. Grywamy sobie ostatnio w różne gry planszowe, z Małą
i czasami też z dziadkami. Niestety często zamienia się to w nerwówkę, a
właściwie prawie zawsze ... a to z takiego powodu, że Mała (lat 8 prawie)
zupełnie nie umie przegrywać. Ulg jej nie dajemy, chyba że gra jest
trudniejsza to ktoś jej pomaga. Ale zazwyczaj po pierwszym przegranym ruchu
jest złość, następnie płacz i nie pomaga spokojne tłumaczenie że na tym
polega gra, raz ona wygrywa raz my i ma być przyjemnie a nie stresująco bo to
jest zabawa. Tłumaczymy że skoro my też przegrywamy to może też powinniśmy
płakać itd, itp. Przy kolejnym razie ona obiecuje że nie będzie już
histeryzować jak jej nie pójdzie - ale sytuacja się powtarza. No chyba że
wygrywa to oczywiście nie. Stąd moje pytanie do bardziej doświadczonych - czy
to kwestia wieku,charakteru - może trzeba to przeczekać, albo jakoś inaczej
tłumaczyć?
    • barbara001 Re: z innej beczki ... 21.05.07, 16:23
      Tłumaczyć i jednoczesnie przeczekać. Nasza mała takie dramaty robiła jeszcze
      rok temu, miała 7 lat, teraz widzę przeszło jej, odkąd zaczęła szkołę. Jeszcze
      teraz jak przegra to się nadyma i najchetniej zmieniła by zabawę, ale nie ryczy
      już. Ale jej brat cioteczny, starszy bo ma z 9-10 lat cały czas tak reaguje na
      przegraną w chińczyka.
    • lilith76 Re: z innej beczki ... 21.05.07, 16:25
      To samo miała córka mojej przyjaciółki - posuwała się do oszukiwania, przesuwania pionków na plaszy. Tak samo w szkole - musiała byc najlepsza w klasie inaczej wpadała w stres.
      Kiedyś przychodzę do nich i słyszę potworny płacz dziewczynki. Widzę jak gra zalana łzami z tatą w karty i właśnie straciła jakieś drobne grosze. To tylko tata uczył ją przegrywać...
      Wtedy miała 8 lat.
      Nie wiem jak jest teraz po roku.


      Syn mojego NM (7 lat) jeszcze na początku roku miał kłopoty na świetlicy, bo co rusz płakał, szedł do kąta obrażony, bił dzieci, z którymi przegrywał. Po kilku tygodniach sytuacja uspokoiła się. W domu, kiedy gramy w karty, przegraną przyjmuje ze spokojem.

      Takie dzieci się zdarzają. Nie pozostaje nic innego jak spokojnie, cierpliwie tłumaczyć za każdym razem, że przegrana się zdarza każdemu.
      • barbara001 Re: z innej beczki ... 21.05.07, 16:38
        My jeszcze w domu, coć może to głupie ale u nas działa, kiedy ktos wygrywał, a
        dziecko nie, smialismy się, ze - kto wygrywa ten jest ryba, kto wygrywa temu
        głowa sie kiwa itp. I dziecko nie zawsze chciało wygrac bo byłoby ryba, a jka
        ktoś wygrał to musiał zrobić rybe i zazwyczaj to bardzo głupio wyglądałosmile Do
        dzisiaj mamy takie powiedzonka, ktore maja za zadanie rozładowac sytuację jeśli
        robi się ciężkawa.
        • lilith76 Re: z innej beczki ... 21.05.07, 17:02
          Ja powtarzam "kto nie ma szczęścia w kartach, ten ma szczęście w miłości". Nie wiem czy dla 7-mio latka to istotne, ale na 9-cio latce robi wrażenie smile
        • ewunia92 Re: z innej beczki ... 21.05.07, 19:31
          a u nas, kto wygrywa jest pierwszy a kto przegrywa ma złoty medal.No i nie ma poszkodowanych( wnuki w to wierzą) smile)
    • kleo1 Re: z innej beczki ... 21.05.07, 17:19
      Spokojnie, jak byłam mała, a beska ze mnie była(może jest jeszcze czasem... )
      zawsze jak przegrywałam to ryczałam, nie docierało do mnie, że to gra. smile
      • mara68 Re: z innej beczki ... 22.05.07, 08:21
        Dzięki za podpowiedzi. Jakoś nie do końca pamiętam jak to ze mną było z tym
        przegrywaniem w wieku lat 8 - ale nie było chyba tak ostro, z płaczem itp. Może
        to też kwestia tego że Mała jest jedynaczką i jest przyzwyczajona że jej się
        dużo należy uwagi, prezentów itp.- bo to jedyne dziecko w rodzinie. Zresztą ja
        byłam wychowywana w bloku - pełno dzieci dookoła + brat, a w dużej grupie
        obrażanie się i płacze "nie były na miejscu", bo z obrażalskimi i beksami nikt
        się nie chciał zadawać. No ale Mała ma inaczej - z dziećmi widuje się głównie w
        szkole, albo sporadycznie przy okazji urodzin swoich lub innych dzieci. Zapewne
        wyrośnie z tego - przy najbliższej okazji wypróbuję metody które proponujecie
        Pozdrawiam
Pełna wersja