Może ktoś coś słyszał

23.05.07, 10:22
Poszukuję pilnie szkoły z internatem (gimnazjum) dla dziewczynki.
Tak wiem, są oferty dość dobrych szkół prywatnych, ale dla nas one są
niedostępne. Nie z powodu konieczności płacenia za naukę i internat - z tym
sie liczę i nie to jest problemem - jej tam po prostu nie przyjmą. A jak
przyjmą, to zaraz pewnie wyrzucąsad((
Przeprowadziłam dzisiaj już kilka rozmów na ten temat i ręce mi opadły.
    • nsc23 Re: Może ktoś coś słyszał 23.05.07, 12:33
      Kimbeli,
      We Wroclawiu jest bursa przy liceach nr 5 i 7. Mozesz ja tam ulokowac i zapisac
      do dowolnego gimnazjum w miescie. LO 14 tez ma internat, ma tez gimnazjum (nr
      49 chyba).
      Jezeli z prywatnej szkoly mieliby ja zaraz wyrzucic to w panstwowej raczej tez
      miejsca nie zagrzeje. Z doswiadczenia wiem, ze w prywatnej trudniej wyleciec
      niz z panstwowej.
      • kimbeli Re: Może ktoś coś słyszał 23.05.07, 13:32
        Obdzwoniłam do tej pory chyba większość prywatnych gimnazjów z internatem w
        Warszawie, które zapewniają dobrą opiekę wychowawczą, i wygląda to bardzo
        nieciekawie. Dyskwalifikuje od razu pierwsze pytanie: jakie problemy wychowawcze
        są z dzieckiem? Powinnam od razu odpowiedzieć: chyba wszystkie. Najmniejszym
        zmartwieniem w tym wypadku jest fakt, że się nie uczy.
        Prywatna szkoła nie chce sobie brać na głowę głowę kłopotu, który może
        zniechęcić do niej innych rodziców i skłonić ich do zabrania dzieci. Myślałam, o
        szkole prowadzonej przez zgromadzenia zakonne. Jestem juzż umówiona na rozmowę i
        mam nadzieję, że sie uda.

        Co do państwowej, obawiam się, że tam nikt nie będzie chciał się dzieckiem zająć
        i mała będzie stracona na zawsze. Nie mam do niej specjalnie ciepłych uczuć, ale
        to przecież dziecko, które ponosi konsekwencje nieodpowiedzialności swoich
        rodziców. Moja Teściowa została nią obarczona wbrew swojej woli, to jednak nie
        oznacza, że jej dziecko nic nie obchodzi. Wręcz przeciwnie, chce jej zapewnić
        możliwie najlepszą opiekę i pomoc psychologa. Nie uważa jej za swoją wnuczkę,
        ale i dla jakiegokolwiek innego cudzego dziecka, podrzuconego jej przez parę
        kukułek, zrobiłaby wszystko co w jej mocy.
        • nsc23 Re: Może ktoś coś słyszał 23.05.07, 14:06
          Kimbeli, moze po prostu tak od razu im nie mow, ze jest az tyle problemow z
          mala? Nie wiem co Ci jeszcze poradzic, bardzo bym chciala jakos pomoc, bo
          widze, ze Ci strasznie zalezy, ale nie mam pojecia jak. Jak o czyms uslysze to
          dam znac.
          • kimbeli Re: Może ktoś coś słyszał 23.05.07, 14:19
            Dzięki za wszystkosmile)

            Problemami to ja się nie chwalęsad, ale po krótkiej rozmowie odnośnie wymagań
            stawianych dzieciom i zakresu współpracy z rodzicami sama widzę, że nie ma sensu
            aplikować.
            Nie usposabiam się źle do dziecka, sama jednak widzę, że dobrze nie jestsad(( Nie
            chcę jej zafundować kolejnej sytuacji, gdy po ewentualnym wyrzuceniu ze szkoły
            uświadomi sobie dobitnie, że nikt jej nie chce: ojciec biologiczny wyrzekł sie
            jje, matka i adopcyjny podrzucili obcej osobie, babka-niebabka oddała do szkoły,
            a szkoła wyrzuciła.
            Po czymś takim każdy by się załamałsad( Myślę, że pod pokładami arogancji i
            agresji jest w niej bunt dziecka, na którym nikomu nie zależy i którego nikt
            nigdy nie kochał.
            Nie mogę też ukrywać, przed kimś, kto będzie za nią odpowiedzialny, że mała nie
            ma żadnych zahamowań i zrobi wszystko to, co przyjdzie jej do głowy. Problem
            komplikuje fakt, że ona jest już pannicą (wyrośnięta i silna) a dodatkowo
            dzieckiem, które nie ma jeszcze 15 lat.
            • barbara001 Re: Może ktoś coś słyszał 23.05.07, 14:32
              Mnie też do głowy przyszły te nazaretanki, moja mamcia skończyła ta szkołęsmile,
              ale przypomniało mi się, ze z 5 lat temu znajomi rodziców mieli problem z taka
              zbuntowaną dziewczyną. I te nazaretanki przyjęły ją, z innych szkół została
              wywalona z hukiem, a siostrzyczki się zlitowaly. I dziewczyna tam szalała, żeby
              udowodnic swoim starym ze lekko z nią nie będzie, a siostrzyczki wzięly ją siła
              i godnoscią osobistąsmile Zwalczyły agresywne zachowanie, niechodzenie w mundurku,
              zielone włosy, łysą głowę, kolczyki w róznych miejscach i demonstracyjne
              alkocholowe próby sił. Jak im się to udalo nie wiem, pewnie łatwo nie było, ale
              dziewczyna teraz zdaje się cos studiuje, to chyba wyszla na ludzi.
              • kimbeli Re: Może ktoś coś słyszał 23.05.07, 15:00
                Dziekismile)
                Speóbuję, dodałas mi odwagi.
                Kuzyni mojej też teściowej bardzo chwalili tę szkołę, tyle że ich córka była
                ideałem. Pracowita, pobożna i grzeczna.
      • kimbeli Re: Może ktoś coś słyszał 23.05.07, 13:35
        Dziękuję za pomocsmile)

        Obawiam się, że Wrocław to dla nas za daleko, Mała byłaby tam zupełnie sama.
    • mamba30 Spróbuj może tutaj? Nic więcej mi do głowy 23.05.07, 13:49
      nie przychodzi.

      www.nazaretanki.pl/szkola/index.php/content/view/18/45?gclid=CNLP857xo4wCFSAwZwodt3zE3g
      • kimbeli Re: Spróbuj może tutaj? Nic więcej mi do głowy 23.05.07, 13:55
        dziękismile)
        Szkoła jest super - skończyła ją kuzynka mojej teściowej.
    • babe007 Re: Może ktoś coś słyszał 23.05.07, 13:54
      Jest jakaś szkoła pod Krakowem prowadzona przez siostry zakonne. Z tego co
      słyszałam (jakiś program w TV) jest to właśnie miejsce dla dziewczyn
      sprawiających trudności wychowawcze. Z pewnością to nie sielanka, ale podobno
      uczennice wychodzą na ludzi. Niestety nie pamiętam nazwy.
      • kimbeli Re: Może ktoś coś słyszał 23.05.07, 13:56
        Dziękismile)
        CZegoś takiego potrzebuję. Zaraz bedę szukać.
        • anastazjapotocka Re: Może ktoś coś słyszał 23.05.07, 14:36
          Lepiej nie ukrywaj problemów z dziewczyną. I tak się wszystko wyda, a Ty
          wyjdziesz na kłamczuchę. Lepiej niech Siostry same zdecydują, czy są na siłach
          zająć się tak trudną osobą.
          W ostateczności zostanie Ci świecki inernat dla trudnych dziewcząt w Sobótce
          pod Wrocławiem. Jak chcesz, poszukam Ci do nich numeru telefonu. Placówka
          dobra, warunki też. Czysto, schludnie, dostatnio. Robiłam tam wywiad i bardzo
          spodobały mi się wychowawczynie.
          • kimbeli Re: Może ktoś coś słyszał 23.05.07, 14:57
            Zespół Szkolno-Opiekuńczy Specjalny, Ośrodek Szkolno-Wychowawczy w Sobótce na
            ulicy Zamkowej? Jeśli tak, to już znalazłam w necie. Dziekuję. Zadzwonię jak nie
            wypali Warszawa.
            Wolałabym w warszawie, mam nadzieje, że po terapii z psychologiem byłby możliwy
            z nią jakiś kontakt. Ma przecież przyrodnią siostrę. Na razie trzeba ją raczej
            izolować - na samym początku ją pobiła. Poza tym zupełnie się młodszą siostra
            nie interesuje.
            Anastazjo, niczego ukrywać nie będę, bo tego ukryć sie nawet nie da. Choćby ktoś
            bardzo chciał.
            A przy tym chodzi przecież nie tylko o to, żeby brutalnie mówiąc, pozbyć się
            problemu, ale żeby uratować co się da. Ktoś kto będzie chciał ją wychowywać,
            musi wiedzieć na co się decyduje. Chciałyśmy poprosić o pomoc psychologa, ale
            nie możemy tego zrobić, bo nie mamy do tego prawa. Prawnik poradził nam, żeby
            oddać ją do domu dziecka, ponieważ przejmując nad nią sądownie opiekę jesteśmy
            za nią odpowiedzialne. Może kurator byłby jakimś rozwiązaniem.
            • mamba30 Re: Może ktoś coś słyszał 23.05.07, 15:24
              Kimbeli, wiem, że to nie Wasz problem a mimo wszystko robicie co w Waszej mocy,
              ale proszę w imieniu tej dziewczynki - nie oddawajcie jej do domu dziecka.
              • kimbeli Re: Może ktoś coś słyszał 23.05.07, 17:55
                Mambo, oddanie jej do domu dziecka nie wchodzi w grę - ja też przez to
                przeszłam. Sugerował nam to prawnik, żeby w ten sposób pozbyć się problemu, bo
                sytuacja jest nieciekawa. Tak tego jednak tak załatwiać nie będziemy, bo nie o
                to chodzi.

                Problem w tym, że my nic nie możemy zrobić - Młoda nie chodzi do szkoły. Wczoraj
                tak odepchnęła mamę, która nie pozwalała jej wyjść w nocy z domu, że babcia ma
                wybity bark. Miała zakaz wychodzenia, którym się oczywiście nie przejęła.
                Wróciła pijana w sztok. Teściowa zgłosiła sprawę na policję, że ktoś dziecku dał
                alkohol. Teraz musimy zgłosić porzucenie dziewczynek przez rodziców i
                ustanowienie opieki przez sąd. Chyba że się ten palant do tej pory znajdzie.
                • mamba30 Re: Może ktoś coś słyszał 23.05.07, 18:23
                  współczuję, naprawdę i jednocześnie bardzo Was obie podziwiam - Ciebie i Twoją
                  Mamę. Macie dobre serca, a o to czasami trudno na tym świecie. Nic więcej nie
                  napiszę, bo sama jestem obecnie w dole, na zakręcie czy czymkolwiek. Szkoda, że
                  nie ma przy mnie kogoś takiego, jak Wy, szkoda, że tak naprawdę nie ma nikogo
                  • kimbeli Re: Może ktoś coś słyszał 23.05.07, 18:28
                    Trzymaj się i będę Cię wspierać nie tylko wirtualnie.
                    Popukam do wyższych instancji.
                    • mamba30 Re: Może ktoś coś słyszał 23.05.07, 18:30
                      Dziekuję Ci bardzo, ale chyba na niewiele to się zda, ech
                    • nocula Re: Może ktoś coś słyszał 24.05.07, 15:44
                      Przepraszam ja nie od Waswink, ale może pomogę. Trochę daleko, bo Kraków, ale
                      osiągnięcia i sława niezła Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie -
                      Łagiewnikach www.milosierdzie.pl/ Cytuję ich strony:
                      "W 1989 roku władze państwowe zwróciły zgromadzeniu zakład wychowawczy dla
                      dziewcząt, który aktualnie nosi nazwę Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego. W
                      nim siostry prowadzą internat oraz 3 szkoły ponadpodstawowe: liceum oraz
                      zawodową szkołę fryzjerską i gastronomiczną dla dziewcząt w wieku 15-18 lat,
                      które potrzebują pomocy i odnowy moralnej".
            • anastazjapotocka Re: Może ktoś coś słyszał 23.05.07, 16:53
              To jest naprawdę dobry ośrodek. Trzymam kciuki.
              • konkubinka Kimbeli 25.05.07, 10:23
                jestes z Warszawy?Chodzi o Warszawe?
                • konkubinka Re: Kimbeli 25.05.07, 10:25
                  bo chyba moge Ci pomoc.Jakby co napisz na priv.
                  • kimbeli Re: Kimbeli 04.06.07, 14:32
                    Dziękuję serdeczniesmile) Odbierz, proszę, maila.
                    • konkubinka Re: Kimbeli 05.06.07, 10:07
                      nic nie przyszlo.Sprobuje ja do Ciebie na gazetowy.
    • kimbeli Re: Może ktoś coś słyszał 05.06.07, 10:15
      Nie odbiłosad(
      Pewnie coś znowu gazetowy szwankuje. Odpisze więc tutaj.
      Dzięki serdecznie za pomoc. Znalazłam jej szkołę, do której ona chodzić nie
      będzie - tatuś wrócił (relaksował się po przejściach), zrobił nam awanturę, że
      wtykamy nos tam, gdzie nas nie proszą, zabrał małą i zupełnie nie rusza go fakt,
      że dziewczyna ma rok z głowy.
      W zasadzie to nie moja sprawa, ale żal dziewczyny.
      • natasza39 Re: Może ktoś coś słyszał 05.06.07, 23:47
        kimbeli napisała:

        > Nie odbiłosad(
        > Pewnie coś znowu gazetowy szwankuje. Odpisze więc tutaj.
        > Dzięki serdecznie za pomoc. Znalazłam jej szkołę, do której ona chodzić nie
        > będzie - tatuś wrócił (relaksował się po przejściach), zrobił nam awanturę, że
        > wtykamy nos tam, gdzie nas nie proszą, zabrał małą i zupełnie nie rusza go fakt
        > ,
        > że dziewczyna ma rok z głowy.

        Po prostu piękne zakończenie wątku!
        Z lektury wszystkich wątków Twoich nasuwa się taki wniosek:
        Twój ex to padalec do kwadratu.
        Myślę, że gdyby był nadal Twoim mężem byłabyś teraz nieszczęśliwą i sfrustrowana
        kobietą. Sam nigdy nie rozwiodłabyś się z nim, bo za bardzo cenisz teściową,
        masz kompleks porzuconego w sierocińcu dziecka, które za wszelka cenę chce mieć
        rodzinę. Tkwiłabyś w tym małżeństwie jak na toksykologii w szpitalu, bez szans
        na wyleczenie.
        A zatem... kobieto! Twoja next Cię tylko odpadalczyła. Zachowała się co prawda
        jak niedouczony felczer, ale wycięła Ci czyrak na tyłku, który dziś rozrósłby
        się do wrzoda, który zjadałby Cie od środka.


        A historia z adoptowana córka Twojego exa powinna Ci pomóc zrozumieć pewne
        opisywane tutaj historie. Bardzo podobne jak ta, czasem nawet bardzo drastyczne.
        Tyle tylko, ze w roli adoptowanej córki występuje pasierbica, w roli Twojej
        macocha, która chce dobrze dla dziecka, w roli poniewieranej przez małą
        degeneratkę babci rodzony ojciec, a w roli exa-padalca mamuśkę, która wkracza
        nagle i oświadcza, że to jej dziecko i wszystkim gówno do tego jak je wychowuje.
        Tak tez w życiu bywa, niestety.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja