no dobrze-określcie, jak to jest

30.05.07, 12:33
Fakt, pasierbowie nie dziedzicza po macochach, ojczymach, przyznaję, choc pewnie to zmienią. Ale jesli wspólny majatek powstał przez np 40 lat a wczesniej jakis mały procent majątku był z poprzednich czasów ( bo to były inne czasy i mało kto miał duzo) no i przychodzi moment tego podziału, to wtedy, ta druga osoba, która przez 40 lat pracowała, zbierała, tworzyła a jest już stara i ma mniejsze zdecydowanie dochody, musi np sprzedać dom, cały dorobek aby podzielić się ,czymś co jest w całości niepodzielne aby spłacić tych nienawidzących ją pasierbów bo przecież widadomo, ze nie poczekają na podział po jej/jego smierci. Ja sobie tego nie wyobrażam! nie będe miała na to sił ani mozliwości a wiem, ze moje dzieci nie będą naciskać na ewentualnie mojego M, po mojej smierci.
A poza tym drugi problem: jesli nie jesteśmy rodziną z pasierbami, to po co to forum!!!! po co my sie nimi przejmujemy?? po co tyle płaczu, smutku przy odrzuceniu, czemu musimy sie z nimi liczyć i dostosowywać ( ja teraz spędzę samotnie kolejny weekend bo M jedzie do wnuka) a 6 poprzednich miał zajętych. Po co to? jak nie rodzina to dajmy sobie spokój, nie myślmy o nich, niech się inni martwią, matki, dziadki, ciotki, wujkowie( rodzina) Czyli jak nie rodzina, to bardzo dobrze, niech nasi M bawią sie sami lub z innymi na komuniach, weselach, chrzcinach u swoich dzieci..........tylko jakos tak dziwnie widze nie tylko u mnnie, w naszych rodzinach, M sa pełno prawnymi członkami i towarzyszą nam najczęściej w takich uroczystościach jako nasi mężowie. A może sie mylę? może tylko u mnie tak jest?
Ja Wam macochy dziekuję, że jesteście- ja wchodzę w swoją skorupkę a majątku dzielić w razie czego nie będę. Zamknę szlaban , wyłączę telefon, zmienię numer i wtedy ja nie będę rodziną!Hi hi ulżyło mi smile)))
    • bez44 Re: no dobrze-określcie, jak to jest 30.05.07, 12:57
      Ja mam nadzieję jeszcze pozyć trochę, ale mam jeszcze sprzed 2 związku majatek,
      który jest odrębny - ale tak na wszelki wypadek chcę zrobić testament, żeby
      właścicielem byl tylko i wyłącznie mój potomek. A teraz?? Całe szczęście, że dom
      jest tylko i wyłącznie na męża (chociaż chciał zrobić właścicielem swojego syna,
      ale adwokat mu odradził). Ale i tak mi skóra cierpnie. Już teraz słyszałam od
      teściowej, że ten dom będzie pasierba - a na pytanie: "co z nami?" jakoś dziwnie
      zamilkła. MOże mam się gdzieś teleportować? Jakoś nikt nie bierze pod uwagę, że
      w dom cały czas wkłada się pieniądze, a nie robię rachunków, że to z mojej
      pozyczki, a to z Twojej - to by była totalna paranoja. Ale czasami jakoś tak
      dziwnie. Niby mój dom, moje miejsce, ale tak nie do końca.
      • natasza39 Re: no dobrze-określcie, jak to jest 30.05.07, 13:09
        bez44 napisała:

        >Ale i tak mi skóra cierpnie. Już teraz słyszałam od
        > teściowej, że ten dom będzie pasierba - a na pytanie: "co z nami?" jakoś
        dziwnie zamilkła. MOże mam się gdzieś teleportować?

        I Ty godzisz się na taka niepewność?
        Maz powinien jakoś zabezpieczyć Cię np. zapisem dożywotniego prawa do
        mieszkania w części domu.
        A tym, ze nie myslisz akurat o kwestiach spadków, śmierci etc. Akurat to może
        dopaść każdego niezaleznie od wieku. Wiem cos o tym, bo majac 38 lat zostałam z
        dnia na dzień wdowa i ćwiczyłam dokładnie te kwestie.
        Nauczyłam się po tym jednego. Nie mozna nic zostawiać na potem, ani odwlekać.
        U mnie jest akurat inna sytuacja. Dom jest mój, stoi na mojej ziemi i
        wybudowany jest głównie za moje pieniądze, ale M wsadził w niego serce, pracę
        i pieniądze, na które tez nie ma rachunku. Teoretycznie, po mojej śmierci
        dziedziczyłby wyłacznie mój syn, choc go kocham ponad zycie i uważam, że jest
        dobrym człowiekiem, nie chytrym, to jednak wolę zabezpieczyć na wypadek mojej
        śmierci, mojego M, bo nie chciałabym aby kiedyś, na starość wyladował na
        bruku.
    • natasza39 Re: no dobrze-określcie, jak to jest 30.05.07, 12:58
      Z tą "rodziną" to zależy. Ty akurat masz paskudne doświadczenia z
      bycia "rodziną" dla pasierbicy. Ktoś inny będzie miał inne. Nawet własne,
      rodzone dzieci bywają wredne dla rodziców, niewdzięczne i chciwe. No ale własne
      pomimo tych wad się kocha, bo w końcu sa cząstką nas samych i po kimś ta
      wredotę mająsmile
      Co do kwestii dziedziczenia...
      Zawsze uważałam, tak jest również przyjęte w naszej rodzinie, że jeśli umiera
      jedno z małżonków, a istnieje po zmarłym część majątku do podziału na dzieci,
      to te dzieci powinny jednak "zaczekać" z jakimiś spłatami, gdy w grę wchodzi
      mieszkanie , dom itp. Trudno mi sobie wyobrazić aby np. moja mam po smierci
      taty miała mnie natychmiast spłacać z mieszkania ze swojej nędznej renty, która
      jej na zycie nie wystarcza. Trudno rónież wymagać, aby ktoś kto mieszkał w domu
      przez parenaście lat sprzedawał nagle ten dom, bo się spadkobiercy nie moga na
      spłatę doczekać.
      To chyba kwestia jakiś ludzkich uczuć. Albo się je ma albo nie.
      Osobiście mam w pracy kolegę, który ma te kwestie w dupie i zarządał od ojca
      natychmiastowej spłaty części spadku po zmarłej matce. Syn rodzony zreszta,
      zaden pasierb. Człowiekiem się jest zatem, albo się nim nie jest i nie ma to
      nic w spólnego z tym czy jesteśmy pasierbami, czy nie.
      Jesli się jednak ma taka sytuację, ze w razie smierci któregoś ze
      współmałzonków dzieci zmarłego będa chciały przysłowiowa krew wypić można się
      przed tym zabezpieczyć wcześniej prawnie.
      Mozna przecież sporządzić testament, poczynic wczesniejsze darowizny a konto
      spadku. Generalnie zrobić tak, aby nikogo nie skrzywdzić, ale nie postepowac
      tez w mysl zasady: a jak umrę to niech się ci co zyja martwią.

      Pomysł wyłaczania telefonów i zamkniecia się przed światem w takiej sytuacji
      jest opcja na krótko. Myslę, ze o wiele rozsadniej jest usiąśc teraz i
      zastanowic się co i jak jesi któregoś z Was zabraknie.
      A za swoje dzieci, z całym szacunkiem, tez głowy nie dawaj, bo jak to mówia
      starzy ludeczkowie za dzieci i męza to raczej się głowy nie stawia, bo ja można
      stracićsmile
    • anastazjapotocka Re: no dobrze-określcie, jak to jest 30.05.07, 13:07
      Ewuniu, mam za sobą 20 lat z moim mężem - obie jesteśmy więc w podobnym wieku.

      Co do majątku: od każdej macochy zależy, jak sobie tę kwestię ureguluje i oby
      zrobiła to jak najszybciej. W związku małżeńskim najlepsza jest rozdzielność i
      nie ma cudów: ŻADEN pasierbiatek PO TOBIE nie będzie dziedziczył (na razie
      prawo mamy pod tym wzgledem rozsądne). Twój testament MUSI być przez każdy sąd
      respektowany i jeśli w testamencie ustanowisz spadkobiercami własne dzieci lub
      kuzynkę - tak się stanie i pasierbiatki nie mają prawa nawet do zachowku po
      Tobie.

      Jeśli na rozdzielność w związku już za późno (z różnych powodów) - w razie
      śmierci Twojego męża (jeśli umrze on bez testamentu) będziecie wszyscy
      dziedziczyć tak, jak stanowi aktualne prawo.
      Nie wiem, czy Ciebie to satysfakcjonuje.

      Warto pomyśleć o kwestiach materialnych jak najwcześniej, żeby nie stało się
      tak, jak piszesz. Zamknięcie się w czterech ścianach też nic nie da, bo po
      prawomocnym wyroku spadkobiercy przyjdą do Ciebie z komornikiem i Policją.

      Poruszyłaś bardzo ważną kwestię, z której młodsze Macoszki nie zdają sobie być
      może sprawy, lub lekceważą kwestie materialne. A szkoda.
      Jak mówię: warto o tym pomyśleć wcześniej, aby pewnego dnia nie obudzić się na
      bruku. Wszak śmierć zabiera nie tylko starców.
      • ewunia92 Re: no dobrze-określcie, jak to jest 30.05.07, 14:03
        kochane koleżanki macochy smile to nie o to chodziło do końca. jestem w pełni świadoma praw spadkowych. Testament w tym wypadku nie zabezpiecza do konca bo jest jeszcze zachowek.I tu zaczynają sie problemy jesli wredni pasierbowie postanowia zniszczyc czarownice macochę, np! Nawet jesli M zabezpieczy mnnie ( nie poruszam sprawy w druga stronę aby nie gmatwać)to i tak musze spłacic zachowek.Teraz jesli mamy np duzy dom, pole, sad, ogrody, samochody ( nie mowie o sprzęcie, wyposażeniu)ma to duża wartośc hipotetycznie finansową.No to zachowek mimo testamentu będzie dużą sumą.Teraz przyjmujemy,że starsza osoba, ktora przepracowala dla tego domu wiele lat, musi jakos to spłacić. W rodzinie jednak najczęściej normalne dzieci, nie żądaja takiej spłaty, przeciez wiemy, ze nam nie ucieknie najczęściej. Ale pasierbice czarownicy- tak! I tu chciałam pokazać problem: rodzina, czy nie rodzina? A co z rodzinnymi uroczystosciami? Pomijacie ten wątek( jednak chyba najbardziej boimy sie co będzie po.....). Wierzcie mi, z doswiadczenia mojej kuzynki wiem, ze nie ma mozliwości uregulowania wczesniej testamentem. Zachowek rozbija wszystko. To nie te czasy, kiedy stary samochód kosztował więcej niż nowy, kiedy mozna było wszystko sprzedać prawie od ręki.Oczywiście ten szlaban i telefon, to takie sobie babskie poprawienie nastroju przed samotnoscia weekendową. Szczerzenie zębów smile)))) Lubie jak piszecie do mnie Ewuniusmile))))))))
        • natasza39 Re: no dobrze-określcie, jak to jest 30.05.07, 14:45
          No z zachowkiem, to juz jest tak, ze się nalezy jak chłopu ziemia po reformie
          (pomijam zadkie przypadki wydziedziczenia, bo do takiego czegos trzeba mieć
          podstawy prawne i to mocne).
          Tutaj trzeba się niestety pogodzić z tym, ze cały wasz wspólny majatek to
          dorobek jego równiez, a zatem do części tego dorobku, jak najbardziej prawo ma
          równiez jego dziecko, czy dzieci.
          Jednak jesli to sa sady, samochody itd, etc., to raczej nie grozi Ci
          wyladowanie na bruku. Po prostu sprzedasz częśc tego majatku i zapłacisz ten
          zachowek.
          To niestety, jakbys pasierbicy nie lubiła, będa jej pieniądze i nic na to nie
          poradzisz.
          Myslałam, że raczej chodzi o jakis mały domek, na który pasierbica dybie.
          W tym przypadku potraktowac ów zachowek musisz jak dług do spłacenia.
          A długi należy oddawać.
          Dla pocieszenia mogę Ci powiedzieć, że:
          1. Pieniądze nie ręka, odradzają się, jak się pomyśli. Co prawda "amputacja"
          pewnych kwot niektórych boli bardziej niż ciachnięcie organu, ale da się z tym
          żyć.
          2. Wszystkich pieniedzy do grobu się nie zabierze.
          3. Jak juz dostanie ten zachowek, będziesz mogła ja wogóle wykreslić ze swego
          zycia, bo w tym momencie przestanie dla Ciebie istnieć.
      • ewunia92 Re: no dobrze-określcie, jak to jest 30.05.07, 14:06
        ochane koleżanki macochy smile to nie o to chodziło do końca. jestem w pełni świadoma praw spadkowych. Testament w tym wypadku nie zabezpiecza do konca bo jest jeszcze zachowek.I tu zaczynają sie problemy jesli wredni pasierbowie postanowia zniszczyc czarownice macochę, np! Nawet jesli M zabezpieczy mnnie ( nie poruszam sprawy w druga stronę aby nie gmatwać)to i tak musze spłacic zachowek.Teraz jesli mamy np duzy dom, pole, sad, ogrody, samochody ( nie mowie o sprzęcie, wyposażeniu)ma to duża wartośc hipotetycznie finansową.No to zachowek mimo testamentu będzie dużą sumą.Teraz przyjmujemy,że starsza osoba, ktora przepracowala dla tego domu wiele lat, musi jakos to spłacić. W rodzinie jednak najczęściej normalne dzieci, nie żądaja takiej spłaty, przeciez wiemy, ze nam nie ucieknie najczęściej. Ale pasierbice czarownicy- tak! I tu chciałam pokazać problem: rodzina, czy nie rodzina? A co z rodzinnymi uroczystosciami? Pomijacie ten wątek( jednak chyba najbardziej boimy sie co będzie po.....). Wierzcie mi, z doswiadczenia mojej kuzynki wiem, ze nie ma mozliwości uregulowania wczesniej testamentem. Zachowek rozbija wszystko. To nie te czasy, kiedy stary samochód kosztował więcej niż nowy, kiedy mozna było wszystko sprzedać prawie od ręki.Oczywiście ten szlaban i telefon, to takie sobie babskie poprawienie nastroju przed samotnoscia weekendową. Szczerzenie zębów smile)))) Lubie jak piszecie do mnie Ewuniusmile))))))))
        • mikawi Re: no dobrze-określcie, jak to jest 30.05.07, 14:14
          Natasza i mmm napisały wszystko.
          Moim zdaniem wszystko zależy od konkretnej sytuacji i relacji na linii macocha -
          pasierb, ale w przeważającej większości relacje te nie należą do bliskich i
          ciepłych, a nawet jeśli - to szczerze mówiąc głowy nie dam, że po śmierci ojca
          jego dziecko z szacunkiem potraktuje macochę i odpuści kwestie spłaty przed jej
          śmiercią. Tak jak napisała mmmm - tu nie ma relacji takich jak między dziećmi i
          rodzicami, bo macocha to obca dziecku osoba i żadnych skrupułów wobec niej
          dziecko miec nie będzie, zwłaszcza jak się będzie rozchodzić o ciężką kasę, w
          końcu się dziecku NALEŻY, prawda? Brzmi znajomo?
        • m-m-m Re: no dobrze-określcie, jak to jest 30.05.07, 14:24
          Testament w tym wypadku nie
          zabezpiecza do konca bo jest jeszcze zachowek.

          Chyba, że pasierbowie oraz ich dzieci zostaną w tym testamencie wydziedziczeni -
          wtedy zachowek się nie należy, ale jest inny problem: każdy testament, ten
          notarialnie spisany można w sądzie podważyć jeśli ktoś się uprze.



          Wierzcie mi, z doswiadcze
          > nia mojej kuzynki wiem, ze nie ma mozliwości uregulowania wczesniej
          testamentem


          Tak jest.


          I tu chciałam pokazać problem: rodz
          > ina, czy nie rodzina? A co z rodzinnymi uroczystosciami


          A teściowa to rodzina, czy nie rodzina?
          Dla mnie to rodzina baaardzo daleka, nawet jeśli obok mieszka.
          Taka rodzina "piąta woda po kisielu", jak wujek szwagra.
          A uroczystości: to zależy, jakie były kontakty miedzy byłą żoną, a byłym mężem,
          jak się rozstali itd.
          Znam z reala bardzo dziś starą owodowiałą macochę, którą opiekuje się 4-o
          pasierbów (własnych dzieci nie ma), ale to zasługa ojca tych pasierbów, który
          wiele lat robił wszystko, by nauczyć ich szacunku dla niej i był w tym
          nieugięty. Dziś zabierają ją na święta i opiekują się prawie jak matką choć
          nigdy ich nie wychowywała. Ale to jedyny znany mi pozytywny przykład.
          Dla jednych wszyscy są jedną wielką rodziną (tak bywa rzadko), dla innych -
          muszą lawirować między tymi układami.
    • m-m-m Re: no dobrze-określcie, jak to jest 30.05.07, 13:34
      A poza tym drugi problem: jesli nie jesteśmy rodziną z pasierbami, to po co to
      forum!!!!


      Jesteśmy taką "rodziną" dla pasierbów jak i dla teściowych.
      Nie wiąże nas z nimi pokrewieństwo tylko powinowactwo, z punktu widzenia prawa
      to dwie różne sprawy.
      Forum jest po to, by uświadomić sobie, że właśnie nie mamy obowiązków rodzica
      wobec pasierbów, wszystko co robimy dla tych dzieci (tak jak dla teściów) jest
      z naszej strony wyłącznie dobrowolne. I jako ekstras dla swoich M.
      A tu często panowie zapominają, że mitem jest, iż wszystkie dzieci nasze są i
      że ani dziecko nie kocha wybranki swojego tatusia, ani ta wybranka nie kocha
      pasierba, a w związku z tym zakres tolarncji macochy dla pasierba i pasierba
      dla macochy jest o wiele mniejszy niż gdyby była to rodzina biologiczna.
      Związek z dzieciatym to konkretne ograniczenia - temu też służy to forum.
      Służy też uświadomieniu macochom, że dzieci z poprzedniego związku to niejako
      trwały stan w życiu M., a w związku z tym jest np. problem alimentów na te
      dzieci, ale też służy pokazaniu, że macocha absolutnie niemusi być np. darmową
      opiekunką tychże dzieci.
      • natasza39 Re: no dobrze-określcie, jak to jest 30.05.07, 13:55
        m-m-m napisała:
        > Jesteśmy taką "rodziną" dla pasierbów jak i dla teściowych.

        I o tesciowych krążą kawały, a o macochach "bajeczki".
        I tak jak teściowe w zyciu są często lepszą rodziną (opisywana np. w watku
        kimbeli), tak i sa pasierby, które uwielbiaja własne macochy czy babcochy.
        Jednak zarówno kawały o teściowych nie wzięły się z próźni, tak i w bajkach
        jest trochę prawdysmile
      • ewunia92 Re: no dobrze-określcie, jak to jest 30.05.07, 14:16
        Zgadzam się tu z Tobą, ze wszystkim ale.........Wiemy i akceptujemy fakt posiadania dzieci i rodziców i wszystkich związanych z nimi problemów. Od teściów nam niechetnych mozemy sie odizolować, jestesmy dorosli. Choc przyznam, ze ja byłam z moją eks teściową do końca w bardzo dobrych stosunkach, choć miałyśmy paroletnią przerwę, to byłam z nia do samej jej smierci. I straciłam zyczliwego mi przyjaciela( ale jako młoda byla podła teściowa smile)Obecnych teściów traktuje z szacunkiem i troską, choc bardzo sie różnimy ale nie ma żadnych problemów. Ja na prawdę nie jestem konfliktową osoba i bardzo mnnie bawi i wyobrażam sobie uklad mojej przyjaciółki o ktorym pisałam: pierwsza żona z drugą żoną pierwszego mężą-przyjaźnią się. I chyba dlatego ta nienawiść i jej akceptacja, brak stanowczego przeciwstawienia sie przez M, mnie po tylu latach poraża! A forum jest cudowne!!!!!!!!
        • m-m-m Re: no dobrze-określcie, jak to jest 30.05.07, 14:28
          Od teściów nam niechetnych mozemy sie odizolować, jestesmy dorosli

          Od pasierbów też, choć trudniej jeśli jest się macochą/ojczymem całodobowym.
    • marioladabr Re: no dobrze-określcie, jak to jest 30.05.07, 15:17
      Czytam z uwagą i mam jedno pytanie do bardziej doświadczonych macoch. Z tego co
      piszecie w tym wątku wywnioskowałam, że skoro mój M ma 3 synów z poprzedniego
      małżeństwa to CI synowie mogą uzurpować sobie jakieś prawo do majątku, który w
      tej chwili tworzymy wspólnie z M? Majątek jest niewielki, raptem mieszkanie
      samochód i motor, ale czy po śmierci mojego M będę musiała płacić cokolwiek
      pasierbom? Oni mają matkę, która też ma mieszkanie i samochód. Mój M płaci
      regularnie alimenty i nie rozumiem z jakiej racji miałabym cokolwiek im płacić
      po jego śmierci? Takie jest prawo?
      • mikawi Re: no dobrze-określcie, jak to jest 30.05.07, 15:28
        jeśli mieszkanie, samochód i motor należą do was obojga (czyli nie należą
        wyłącznie do ciebie) to po śmierci męża połowa wartości całego majątku (czyli
        połowa przynależna mężowi) zostanie zgodnie z prawem podzielona po równo między
        ciebie i jego synów (czy wy macie wspólne dzieci?). W efekcie Tobie przypadnie
        1/4 z połowy męża, a 3/4 z jego połowy należeć będzie do jego synów.
        • marioladabr Re: no dobrze-określcie, jak to jest 30.05.07, 15:33
          mamy syna, a czy jest możliwość zabezpieczenia się przed tym dzieleniem? Tylko
          przepisanie na mnie?
          • m-m-m Re: no dobrze-określcie, jak to jest 30.05.07, 15:38
            Jeśli pasierbowie się uprą, to mogą Ci wytoczyć proces o bezpodstawne
            wzbogacenie się, jeśli mąż wcześniej przepisze wszystko na Ciebie.
          • mikawi Re: no dobrze-określcie, jak to jest 30.05.07, 15:42
            W takiej sytuacji zgodnie z dziedziczeniem ustawowym połowa majątku (czyli
            połowa męża) będzie dzielona pomiędzy żonę (ciebie) oraz wszystkie jego dzieci,
            z zastrzeżeniem, że tobie nie może przypaść mniej niż 1/4 spadku, tak więc
            pozostałe 3/4 zostanie podzielona między dzieci (wszystkie).
            Co do zabezpieczenia się - można spisać testament, ale tak jak dziewczyny
            pisały powyżej - wtedy synom męża będzie się należał zachowek - czyli połowa
            tego co odziedziczyłyby zgodnie z ustawą (o ile byliby pełnoletni w chwili
            otwarcia spadku, jeśli byliby niepełnoletni należałoby im się w ramach zachowku
            2/3 tego co zgodnie z dziedziczeniem ustawowym).
            Kwestia przepisania wygląda tak, że najpierw powinniście ustanowić z mężem
            rozdzielność majątkową, a dopiero potem na ciebie przepisać mieszkanie, jako
            jedyną właścicielkę. Wówczas po śmierci męża, mieszkanie nie podlega
            dziedziczeniu bo nalezy wyłącznie do ciebie a z mężem nie miałaś wspólnoty
            majątkowej, natomiast gdybyś to ty zmarła pierwsza - mieszkanie dziedziczą w
            stopniu równym twój mąż i wasze dziecko. A po śmierci męża, jego część
            dziedziczą jego wszystkie dzieci - chyba, że spiszesz testament, w którym
            jedynym spadkobiercą uczynisz wasze dziecko z zapewnieniem mężowi dożywotniego
            korzystania z tego mieszkania a mąż nie będzie dochodził od waszego dziecka
            zachowku.
      • m-m-m Re: no dobrze-określcie, jak to jest 30.05.07, 15:34
        Tak, takie jest prawo, że po Twoim M. dziedziczysz Ty jeśli jesteś jego żoną
        oraz wszystkie jego dzieci (nie ważne czy ślubne, czy nieślubne, czy z
        aktualnego, czy z poprzedich związków), czyli mając wspólny majątek z M. i
        dorabiając się go niejako pracujesz też na większy spadek dla swoich pasierbów,
        nawet jeśli ojciec ich wszystko na Ciebie zapisze w testamencie, to: a) jeśli
        ich nie wydziedzczy (a wydziedziczyć można tylko pod konkretnymi warunkami) to
        płacisz im tzw. zachowek, czyli jakś część z majątku, która by im przypadła,
        gdzyby testamentu nie było i dzidziczenie odbywało się z ustawy); b) jeśli ich
        wydziedziczy to i tak znam co najmniej kilka przypadków gdy to zupełnie legalny
        testament notarialny został skutecznie obalony przed sądem przez osoby
        pominięte w tym testamencie.
        Nawet jeśli mąż zapisze wszystko na Ciebie, a będziecie mieli rozdzielność
        mająttkową to po jego śmierci i tak pasirbowie moga próbować wtoczyć Ci proces
        cywilny z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia się i też być może będziesz musiała
        ich spłacać.
      • babe007 Re: no dobrze-określcie, jak to jest 30.05.07, 15:34
        Synowie twojego męża wraz z dniem rozwodu nie przestali być jego dziećmi i
        dziedziczą po nim na takich samych zasadach jak ewentualne dzieci z waszego
        zwiazku (wszak w tym samym procencie twój mąż byłby ich ojcem ;-P). To po Tobie
        pasierbowie nie będą dziedziczyć (no chyba, że umrzesz przed swoim mężem -
        wtedy pośrednio to co on odziedziczy po tobie, po jego odejściu przypadnie im w
        udziale). Nie ma w tym nic trudnego do zrozumienia. To że odziedziczą coś po
        matce nie powoduje, że nie mają dziedziczyć po ojcu. To chyba oczywiste...
        • marioladabr Re: no dobrze-określcie, jak to jest 30.05.07, 15:37
          a czy nasz syn i ja również będziemy mieli prawo do tamtego mieszkania (teraz
          mieszka w nim eksia z synami, ale prawnie jest chłopa)?
          • m-m-m Re: no dobrze-określcie, jak to jest 30.05.07, 15:41
            Jeśli małżonkowie nie dokonali formalnego podziału majątku, czyli nadal
            właścicielem mieszkania jest tylko Twój mąż, lub on i jego była żona, to w
            jakiejś częśći tamto mieszkanie (ale tylko w częśći będącej własnością chłopa)
            bedzie dzidziczone przez Ciebie i wszystkie dzieci chłopa.
          • babe007 Re: no dobrze-określcie, jak to jest 30.05.07, 15:41
            Logicznie rzecz biorąc, jeżeli de jure mieszkanie jest jego to podlega
            dziedziczeniu przez ciebie i wasze dziecko. Ale może niech wypowie się jakaś
            prawniczka...
            • marioladabr Re: no dobrze-określcie, jak to jest 30.05.07, 15:48
              dzięki za wyjaśnienie - nigdy o tym nie myślałam i mój M pewnie też nie... a
              czas leci i warto się nad tym zastanowić. Na razie pozmieniał zapisy w polisach
              ubezpieczeniowych, ale może warto pomyśleć wcześniej również o innych rzeczach.
              Co do odpowiedzi i refleksji autorki wątku co do imprez to myślę, że nie będę
              uczestniczyć w różnych uroczystościach rodzinnych szczególnie pasierbów. No
              chyba że jeszcze teściowie będą żyć i naszego synka będą zabierać, albo
              stosunki naszych dzieci będą na tyle dobre że będą się zapraszać, ale na razie
              są za mali żeby wszystko przewidzieć.
              • ajmj Re: no dobrze-określcie, jak to jest 30.05.07, 17:50
                Hm... Nie do końca chyba wyrzuci ja na bruk. Będą musiały sie dogadac przed
                Sądem i każda raczej bedzie chciała zachować co swoje na zasdadzie "odwal się
                od mojego, ja odwoale sie od twojegowink" Bo przecież jesli mąż Marioladabr jest
                w dalszym ciągu współwłaścicielem mieszkania eksi, to i marioladabr z ich synem
                dziedziczy po częsci tamto mieszkanie a eksi chyba ne do końca się to moze
                podobać. Wiec uwazam, ze w takiej sytuacji marioladabr moze spać w miare
                spokojnie.
                • anastazjapotocka Re: no dobrze-określcie, jak to jest 30.05.07, 19:09
                  Jeśli jest żoną, to oczywiście może spać spokojnie, bo z pewnością nie skusi
                  się na część pasierba.
                  Ale jeśli jest konkubiną - to marny jej los!
                  • marioladabr Re: no dobrze-określcie, jak to jest 31.05.07, 14:16
                    anastazjapotocka napisała:

                    > Jeśli jest żoną, to oczywiście może spać spokojnie, bo z pewnością nie skusi
                    > się na część pasierba.
                    > Ale jeśli jest konkubiną - to marny jej los!

                    Jestem żoną, więc w miarę spokojnie się czuję.
      • anastazjapotocka Re: no dobrze-określcie, jak to jest 30.05.07, 15:44
        Moja eksia oraz jej siostra, po śmierci ojca natarczywie domagały się od swojej
        własnej matki natychmiastowej wypłaty części spadku na nie przypadający.
        Chodziło o mieszkanie, które ich matka - zmuszona przez córki - sprzedała "od
        ręki" za 500 tys. dolarów.
        One otrzymały należną im część. Moja eksia straciła wszystko na giełdzie, a jej
        siostra - przeciwnie: zainwestowała w dwa mieszkania i dziś ma wielokrotność
        otrzymanej sumy. Wiekowa matka mojej eksi zamieszakła w dwóch małych i ciasnych
        pokoikach w blokowisku - do czego nie może się (podobno) do dziś przyzwyczaić.
        A ponieważ ma niewielką emeryturę i moją pasierbicę (pracującą dorywczo) z jej
        w ogóle nie pracującym konkubentem na karku (pasierbica dostała od ojca
        niewielkie mieszkanko, ale babcię doi niemiłosiernie), więc pieniądze ze spadku
        po mężu topnieją z miesiąca na miesiąc.
        I to są jej własne córki i jej własna wnuczka.
        Tak więc nie ma reguły, co do serca spadkobierców.

        Odpowiadając na pytanie Marioladabr: tak. Jego synowie dziedziczą po ojcu.
        Jeśli ojciec umrze przed uzyskaniem przez nich pełnoletności, w ich imieniu
        wystąpi prawna opiekunka dzieci: była żona, matka tychże i po prostu będzie
        skutecznie dochodziła ich części spadku. A jeśli nie jesteś jego żoną, a tylko
        konkubiną - to eksia wyrzuci Cię na bruk. Na mocy prawa.
    • monika333 Re: no dobrze-określcie, jak to jest 31.05.07, 08:42
      Słuchajcie, a co w przypadku, gdy np.mój mąż napisze testament na mocy którego
      ja dostanę mieszkanie, w którym obecnie mieszkamy, a jego syn (czyli mój
      pasierb ) drugie mieszkanie? Mieszkania były kupione przez mojego męża jeszcze
      przed ślubem, za środki z podziału majątku z poprzedniego małżeństwa. Czy w
      takim przypadku też należy sie zachowek?
      Matko moja, nie myślałam o tym do tej pory. Rzeczywiście trzeba jakoś te
      sprawy pozałatwiać...
      • m-m-m Re: no dobrze-określcie, jak to jest 31.05.07, 10:44
        Wartości mieszkań moga być różne, i to które jest droższe będzie trzeba spłacić.
        NIe liczy się ilość rzeczy, tylko ich wartość.
    • jowita771 Re: no dobrze-określcie, jak to jest 01.06.07, 10:19
      u nas problem spadku wypłynął po śmierci ojca. w oststnich tygodniach
      opiekowałyśmy się nim na zmianę - ja, siostra i macocha. trzeba było być przy
      nim 24 godziny na dobę. kiedy umarł macocha poprosiła mnie o rozmowę. siedziała
      na kanapie, pomiędzy moim bratem i siostrą. powiedziała, że po śmierci taty
      należałoby podzielić dom, że w zasadzie musiałaby mnie spłacić. i że jej dzieci
      zdecydowały się zrzec spadku na jej korzyść i że ona nie ma pieniędzy.
      powiedziałam, że ja też się zrzeknę i nie musi sie martwić żadnym spłacaniem.
      powiedziała, że jakby miała, to by mi dała i że jak kiedys będzie miała jakieś
      pieniądze, to mnie spłaci. potem sie rozpłakała, że wszystko było na ojca, że
      gdyby było na nią, to nie musiałaby płacić jakiegos podatku, że to
      niesprawiedliwe.
      po jakimś czasie rozmawiałam z ciotkami na podobne tematy i napomknęłam, że
      biedna ta moja macocha, miałam na mysli ten podatek. ciotki dziwnie na mnie
      popatrzyły, jednej się wyrwało, że z tym przepisywaniem to o coś innego
      chodziło. pociągnęłam za język i się dowiedziałam, że jak mój ojciec umierał i
      był na silnych środkach, nie poznawał nas, był nieprzytomny, ona chciała, żeby
      przepisał na nią dom. nie miała odwagi sama z nim o tym rozmawiać. poprosiła
      kuzyna taty. powiedziała, że boi sie, że będzie musiała mnie spłacać, że jej
      dzieci się jakoś dogadają, ale gorzej ze mną. kuzyn powiedział, że następnego
      dnia porozmawia. rano pojechała do niego moja ciotka, siostra taty, żeby go
      poprosić, żeby nie rozmawiał z moim tatą. powiedziała, że jeżeli mój ojciec
      podpisze coś takiego, a przed śmiercią zda sobie sprawę, to umrze z wyrzutami
      sumienia, że mnie tak potraktował. kuzyn powiedział, że on też to przemyslał i
      nie załatwi tego. przeprosił macochę i z tatą nie porozmawiał.
      jak się o całej sprawie dowiedziałam, było mi strasznie przykro.
      najzabawniejsze w całej sytuacji, że teraz oni na zmianę albo się kłócą, kto ma
      zostać w domu, albo nikt nie chce, bo wszyscy planują osiąść zagranicą. jak
      jedno zaczyna planować, że tu sobie dobudówke postawi, to drugie mówi, że
      przecież dom jest w połowie jego. przykro patrzeć.
Pełna wersja