coccolona
01.06.07, 16:50
Witam wszystkie macochy, jestem tu nowa.
Od ponad roku zyje z mezczyzna, ktory byl zonaty i ma dwojke dzieci (dziew 9 ,
chlop 12 lat).
Dzieciaki sa sympatyczne, grzeczne, nie mam im nic do zarzucenia. Niestety
czasami pojawiaja sie u mnie
negatywne odczucia wzgledem nich. Po prostu dla mnie zawsze beda dziecmi innej
kobiet. Nic na to nie poradze.
Staram sie nie myslec o nich zle, bo kocham mojego mezczyzne. Wiem, jak bardzo
on kocha swoje dzieci. Uwazam, ze to wspaniale.
Jezeli zdarzy mi sie negatywnie, niesprawiedliwie pomyslec o tych dzieciach,
to pozwole sobie na tym forum o tym napisac. Tak w ramach psychoterapii

Wy
mi wtedy wyperswadujecie, ze nie mam racji, ja to zrozumiem i bedzie ok.
A teraz pierwszy problem. Moj M widuje dzieci raz w miesiacu. Czasami zdarza
sie, ze 2 razy. Zyja z matka i jej facetem w innym miescie, 180 km od naszego
miasta. Dla mnie nie ukrywam ton a reke, ze tak rzadko. Nie jestem gotowa na
wlasne dzieci, a tym bardziej na cudze w moim zyciu.
Zdarza sie czasami, ze dieci bywaja u nas na noc, dwie lub trzy. No i wlasnie.
Na poczatku moj M rozkladal im lozka, takie przenosne, w naszej sypialni, bo
tak chcialy. Nie bardzo mi sie to podobalo. Za ktoryms razem poprosilam M,
zeby dieci spaly w pokoju obok. Po prostu nie chce nikogo poza moim M w
sypialni, to jedyne miejsce w domu, gdzie mam swoja intymnosc. Zgodzil sie i
nastepnym razem juz dzieciaki spaly w innym pokoju. Spytaly tylko dlaczego ale
nie grymasily.
Niestety ostatnio mala przed pojsciem spac poprosila ojca, czy moze spac u nas
w sypialni. Moj M chwile sie zastanowil, nie spytal mnie nawet o opinie i
rozlozyl lozko dla malej w naszej sypialni. Zrobilo mi sie przykro z tego
powodu. Nie wzial mnie w ogole pod uwage. Na pewno bym nie powiedziala nie,
gdyby spytal.
Czy sadzicie, ze nieslusznie poczulam sie zle z tego powodu? Czy nie mam
racji, jezeli chodzi o spanie jego dzieci w naszej sypialni?