elfi
01.06.07, 19:29
Droga mambo od jakiegos czasu obserwuje to forum. Wlasciwie przeczytalam juz
wiekszosc watkow. Zadziwiaja mnie Twoje wypowiedzi. Widac, ze wszystko masz
dobrze poukladane.
Z postow wynika, ze jestesmy w podobnej sytuacji. Moj NM tez ma corke. Bardzo
chcialabym (dla niego i dla siebie) nauczyc sie panowac nad zlymi emocjami.
Poki co mam straszny problem z zaakceptowaniem malej. A szczegolnie tego, ze
moj NM jezdzi do eks na spotkania z dzieckiem. Rzadko bierze ja do nas jak ja
jestem w domu ( wlasciwie raz sie zdarzylo). Strasznie mnie to wkurza.
Chcialabym zeby mala mnie poznala, wiedziala ze jestem kims waznym w zyciu
taty. Chcialabym zeby wprowadzil mnie do tej czesci jego zycia. Poza tym
jesli w przyszlosci mala ma do nas przyjezdzac na dluzej, to wazne jest
zebysmy sie poznaly.
A tak, te wszystkie sytuacje doprowadzaja mnie do niekontrolowwanych napadow
zlosci. Powiedzialam mu pare bardzo przykrych slow nt. jego dziecka i ex.
Ostatnio moj NM wzial sobie wolny poniedzialek ( on pracuje w kazdy weekend)
i spedzil go z mala u nas w domu i akurat jak wrocilam to ja odwiozl.
Wszystko to rodzi we mnie takie mysli ze on nie traktuje mnie powaznie.
Mala ma 3 lata i jest efektem wpadki, moj NM nigdy nie byl z matka malej.
Jaki jest klucz do pozytywnych emocji w takich sytuacjach. Jak nalezy sie do
tego ustosunkowac zeby przestac sie zadreczac glupimi myslami?