Pierwsze spotkanie z jego dziecmi

05.06.07, 11:07
Chcialabym sie Was poradzic jestescie doswiadczone w tej kwesti.Od prawie 2
lat jestem z rozwodnikiem ktory ma dwoje dzieci.jak do tej pory nie mialam
jeszcze okazji poznac jego dzieci ,gdzie corka ma 14 lat a syn 9. Kiedy
chcielismy poznac mnie z jego dziecmi ich matka zabronila nam argumentujac to
wystawieniem dzieci na stres.Bzdura jakas ale ok!! Pomozcie mi jak zrobic
zeby dzieci mogly wkoncu mnie poznac, dodam ze jestem w 8 miesiacu ciazy i
zalezy Nam zeby dzieci poznaly mnie i wkrotce swoja siostrzyczke.
Ojciec dziecka widuje sie z nimi rzadko z tego wzgledu ze mieszkamy 1200km od
nich.
    • natasza39 Re: Pierwsze spotkanie z jego dziecmi 05.06.07, 11:14
      Jak mieszkacie 1200 km od matki i dzieci, to niech ojciec po prostu weźmie je
      do was na tydzień, dwa i poznaja Cię u Was.
      Czy matka zgadza się na wakacyjny pobyt dzieci u ojca?
      • anka26.07 Re: Pierwsze spotkanie z jego dziecmi 05.06.07, 11:23
        Niestety wakacje nie wchodza w rachube.Najlepiej to jej by pasowalo gdyby On
        przyjechal i siedzial z nia przez te dwa tygodnie. Ona nie pogodzial sie z tym
        ze juz nie sa razem i caly czas niedaje nam spokoju
        • natasza39 Re: Pierwsze spotkanie z jego dziecmi 05.06.07, 11:31
          anka26.07 napisała:

          > Niestety wakacje nie wchodza w rachube.Najlepiej to jej by pasowalo gdyby On
          > przyjechal i siedzial z nia przez te dwa tygodnie. Ona nie pogodzial sie z
          tym
          > ze juz nie sa razem i caly czas niedaje nam spokoju


          No cóż, typowe.
          Absolutnie niedopuszczalne jest takie "bawienie się w rodzinę" przez dwa
          tygodnie. I mam tu na mysli przede wszystkim dobro dzieci, które moga sobie za
          wiele wyobrazić i mogą potem zyć nadzieją, że tatuś z mamusią znów będą razem.
          Albo wakacje tylko dzieci z ojcem z dala od ex i next, czyli Ciebie, albo
          ojciec zabiera dzieci do siebie.
          Oczywiście można walczyć sadownie o prawo do spędzenia z dziećmi wakacji, czy
          wybranych świąt, ale pójcie na wojnę i wygranie bitwy niekoniecznie będzie
          ozaczało zakończenie walk podjazdowych przez exię.
          Co do nadziej ex, że oni znów będą razem, to czym prędzej jasno i wyraźnie twój
          M da jej do zrozumienia że to niemożliwe tym lepiej dla niej samej i dzieci.
          Spędzenie czasu wraz z dziećmi i z ex to najgorsze rozwiązanie. To juz lepiej
          wogóle nie poznawać dzieci niż fundowac im taką emocjonalna huśtawkę a sobie
          samy na przyszłość jazdy ex, w której rozbudzą się nadzieje na powrót.
          • anka26.07 Re: Pierwsze spotkanie z jego dziecmi 05.06.07, 11:39
            Jego dzieci dobrze wiedza ze tatus z mam juz nie beda razem i same mu to
            powiedzialy.Ex pisze sms niestety nie dotyczace dzieci co jest bezsensowne jak
            juz napisze to to ze go kocha, ze teskni, ze nie daje sobie rady z tym ze nie
            sa juz razem albo sms dotyczace pieniedzy- zeby nie zapomnial wyslac alimentow
            albo ze ma za malo i jej brakuje.Tylko ze ona zawsze byla sama bo On od
            poczatku malzenstwa i przed nim przebywal za granica panstwa.Nigdy nie
            pracowala i nauczyla sie wygodnictwa.A od rozwodu sie jej skonczylo ale i tak
            moim zdaniem ma za duzo bo na 2 dzieci 1500zl.
            Ex nie chce dopuscic do tego zeby dzieci mnie poznaly obawiam sie ze Ona boi
            sie ze dzieci mnie polubia.A do sadu nie bedziemy szli bo to niepotrzebny stres.
            Czy mam dac sobie spokuj i zosatwic te cala sytuacje?? Mamy nie nalegac na to
            by dzieci mnie poznaly i swoja siostrzyczke??
            • lilith76 Re: Pierwsze spotkanie z jego dziecmi 05.06.07, 12:01
              Róbcie to etapami - najpierw niech ojciec spędza wakacje z dziećmi sam w miejscu neutralnym, niech je zabierze na jakieś wczasy.
              Za jakiś czas, weźmie sam na te wczasy trójkę swoich dzieci.
              Na końcu przyjdzie czas na wspólne poznanie się.

              Jeśli matka nie będzie chciała puścić dzieci nawet na wakacje tylko z ojcem, poza miejscem zamieszkania, to wyjścia są dwa:
              - sądowne ustalenie prawa do wakacji,
              - czekanie, aż dzieci same wyrażą taką chęć i matka nie będzie ich w stanie powstrzymać, ale wtedy mogą być już w takim wieku, że ojciec będzie dla nich tylko sponsorem, a nie partnerem wakacyjnym; od pewnego wieku dzieci wolą wyjeżdżać same;

              Ja bym się odważyła na opcję nr 1, ale to niewygodne i boli. Obawiam się, że bardziej tatę niż dzieci.

              A do sadu nie bedziemy szli bo to niepotrzebny stres
              > .

              Dla WAS.
              • anka26.07 Re: Pierwsze spotkanie z jego dziecmi 05.06.07, 13:04
                powoli i do celu

                Mysle ze wiek corki mowi sam za siebie Ona ma 14 lat i jest nastolatka ale mimo
                tego jest za ojcem.Syn mam ojcu za zle ze zostawil mame ale on ma 9 lat wiec to
                zrozumiale.Mam nadzieje ze nie bedzie tatus traktowany jak sponsor chociaz
                prezent dla dziecka za 750 euro to dla mnie przesada.Ale nie odzywam sie w
                sprawie robienia dzieciom prezentow bo dla mnie te dzieci bardziej by sie
                cieszyly gdyby tatus przyjechal je odwiedzic
            • natasza39 Re: Pierwsze spotkanie z jego dziecmi 05.06.07, 12:03
              Strasznie dobrze znasz tą swoją ex. Wiesz czy jest i czy była wygodna czy nie.
              Wiesz co mysli, czego się boi. To jakaś Twoja przyjaciółka była, czy co?
              To tak trochę sarkastycznie napisałam, bo pewnie nie mieszkasz w Polsce, więc
              informuję, Cię, że 1500 zł na dwójkę dzieci w wieku szkolnym to nie jest
              oszałamiajaca kwota.
              Przyzwoita, ale nie oszałamiajaca. To niecałe 400 euro.
              A co do reszty...
              To ojciec powinien zadbać i użyć wszystkich sposobów aby jego dzieci, te z ex i
              te z Tobą wzajemnie się polubiły i poznały.
              Ty nie naciskaj.
              Swoją droga, jeśli piszesz o tym, ze ojciec był cały czas za granicą, to te
              dzieci raczej go nie znają. On jest dla nich bytem wirtualnym przysyłającym
              kasę i prezenty.
              Zatem więzi sa między nimi niewielkie.
              To matka w tym przypadku, była ich rodzina jedyna i niestety musicie się liczyć
              z jej zdaniem. Nic na siłę. On (twój mąz) musi najpierw sam odbudować więzi z
              dziećmi. Na poznawanie nexi i przyrodniego rodzeństwa przyjdzie czas jak
              poznaja własnego ojca.
              • anka26.07 Re: Pierwsze spotkanie z jego dziecmi 05.06.07, 13:10
                nataszo nie znam tej kobiety osobiscie widzialm ja tylko na zdjeciu.Strasznie
                duzo zanim poznalam sie z moim slyszalam o nich a to dzieki mojej kolezance
                ktora wczesniej znala mojego.Pozniej on sam opowiadal mi jaka to kobieta i ze
                jest wdzieczny jej tylko za to ze wychowuje ich dzieci.Swoj slub z ex uwaza za
                zyciowa porazke ale kiedys byly inne czasy i pannna z dzieckiem na wsi to byl
                wstyd!!Piszesz ze 1500zl to nie jest duzo moim zdaniem za duzo mieszkaja na wsi
                wiec oplat praktycznie nie ma.Skoro udalo jej sie kupic za alimenty samochod to
                widocznie ma za duzo pieniedzy dodam ze wczesniej Moj kupil jej skode nowa z
                salonu zeby dzieci nie jhezdzily autobusami ale niestety jak sie dowiedziala ze
                jestesmy razem oddala mu samochod i kupila sobie inny.Nie wiem co chciala tym
                pokazac?? chyba ze ma za duzo kasy.Oczywiscie dzieci sa zwiazane z matka tak
                bardzo ze robia wszystko pod jej dyktando.Obawiam sie ze czestsze spotkania z
                dziecmi beda trudne do zrealizowania a to dlatego ze mamy daleko i jeszcze
                firme na glowie
                • kasztanka5 Re: Pierwsze spotkanie z jego dziecmi 05.06.07, 13:26
                  anka26.07 napisała:

                  Piszesz ze 1500zl to nie jest duzo moim zdaniem za duzo mieszkaja na wsi
                  >
                  > wiec oplat praktycznie nie ma.Skoro udalo jej sie kupic za alimenty samochod
                  to
                  >
                  > widocznie ma za duzo pieniedzy dodam ze wczesniej Moj kupil jej skode nowa z
                  > salonu zeby dzieci nie jhezdzily autobusami ale niestety jak sie dowiedziala
                  ze
                  >
                  > jestesmy razem oddala mu samochod i kupila sobie inny.Nie wiem co chciala tym
                  > pokazac??

                  Abstrahujac od tego, co chciala pokazac (bo przeciez nie wiem), kojarzy mi sie
                  takie powiedzenie "dziad, ale honorowy".
                  A jezeli zas mowa o tym "za duzo", to pozostaje jedynie nadzieja, ze "Twoj" sie
                  opamieta. Bo dzieci nawet jak na wsi mieszkaja, to trawy latem, a siana zima
                  jesc nie powinny. sad(
                  Czasami jak czytam to ... cholera mnie bierze. sad(
                  • anka26.07 Re: Pierwsze spotkanie z jego dziecmi 05.06.07, 13:40
                    Nie bulwersuj sie bo jak to ujol czlowiek zajmujacy sie prawem obowiazek
                    utrzymywania dzieci lezy po obu stronach opjca jak i matki i to ze matka
                    wychowuje dzieci nie zwalnia jej z obowiazku ich utrzymywania tu mowa o pracy
                    ktora mogla by podjac.Z tego co mi wiadomo kobieta jest bardzo wygodna. Jedno
                    z dzieci przebywa w domu tylko na weekend bo mieszka w internacie *koszt
                    400zl/mc.Drugie dziecko podrzuca do rodziny i dupe wozi po miescie.Mogla by
                    chociaz zarobic na te tipsy co ma i na nowe ciuszki ktore non stop kupuje nie
                    pomijajac paliwa do auta ktore tez kosztuje, fryzjer tez kosztuje a co miesiac
                    tam siedzi.To my wysylamy na dzieci a nie na jej zachcianki!!
                    • kasztanka5 Re: Pierwsze spotkanie z jego dziecmi 05.06.07, 13:48
                      Wiesz, ja sie nie bulwersuje, bo to Wasze pieniadze. Mierzi mnie jedynie, ze
                      ludzie tak swietnie wszystko wiedza i cudze kieszenie tak dobrze znaja.

                      Czasami wrecz rozumiem, ze te tipsy i ten "raj", ktory ona ma moze Cie po
                      oczach walic i mozesz ewentualnie blado wobec niej wypasc.

                      Zycze jedynie, by Twoje dziecko nie musialo nigdy wysluchiwac do czego jest
                      zobowiazane, bo Ty za to placisz.

                      No i milej pierwszej wizyty. Powiesz, ze za duzo dostaja na koncu pierwszego
                      spotkania czy juz na wstepie? smile)
                      • anka26.07 Re: Pierwsze spotkanie z jego dziecmi 05.06.07, 13:59
                        Zle mnie zrozumialas, ja nie uwazam ze dzieci maja za duzo bo najlepiej bylo by
                        dla nich gdyby rodzina byla pelna. Ja im taty nie zabralam a alimenty dopuki
                        nie byly ustalone sadownie to wynosily dobrowolnie 2000zl.Jak dla mnie to
                        dzieciom nalezy sie milosc a pieniadze sa sprawa doroslych.Jakim prawem matka
                        wydaje pienadze dla dzieci a jak jej brakuje to pisze ze ma malo a pozniej
                        okazuje sie ze kupila samochod.Okna wymienia juz rok i co gdzie sa te
                        pieniadze??
                        A ja przy niej blado mnie wygladam dopuki moglam to pracowalam sama na siebie
                        mimo iz moj mi zabranial bo twierdzil ze on zarabia wystarczajaco.
                        Skoro chcialam wydawac to zarabialam na siebie mogla by ta kobieta wziasc
                        przyklad ze mnie i tego sobie zycze z calego serca.
                        • kasztanka5 Re: Pierwsze spotkanie z jego dziecmi 05.06.07, 14:06
                          Widzisz, ja nie pisze tutaj po to, by sie klocic. Tylko jestem zdania (jak
                          napisalam), ze nawet gdyby matka dzieci wydawala na nie (tylko i wylacznie te
                          pieniadze), to w pewnych sytuacjach jest to naprawde bardzo malo. Wiem, bo mam
                          dziecko w szkole sredniej zreszta, ktore mnie lekka reka kosztuje te 1500
                          zlotych. I musze na to zarobic 9nie mowiac o innych dzieciach).
                          A swoja droga, to ja tez bym chciala miec mozliwosc ingerencji w alimenty.
                          Eks mojego NM pije za to.
                          I co? I nic...
                • braktalentu Re: Pierwsze spotkanie z jego dziecmi 06.06.07, 13:26
                  W związku z sutuacją mieszkaniową podobną do tej, którą ma była żona Twojego M.
                  (zamieszkanie na wsi) bardzo proszę o informacje co poza odłączeniem mediów i
                  rezygnacją z ogrzewania w zimie chroni przed ponoszeniem opłat za prąd, gaz i
                  podatki od nieruchomości. Będę wdzięczna za wszelkie informacje.

                  Gdyby udało Ci się wydobyć tajemnicę Jej gospodarowania pieniędzmi, podziel się
                  nią z nami koniecznie. To musi być zaiste niezwykle gospodarna kobieta, skoro z
                  1500PLN utrzymuje dzieci, siebie (na niezłym poziomie) i samochód, który
                  zresztą też sama kupiła.

                  Nawet starałam się to jakoś podsumować:

                  jedno dziecko - 400 PLN/miesięcznie (w tym internacie oczywiście dają
                  podręczniki i ubrania, a także opłacają weekendy w domu)
                  drugie dziecko u rodziny - 400 PLN/miesięcznie (bo to jak w internacie,
                  wszystko rodzina załatwi, a te 400 PLN to na podręczniki i ubrania)
                  fryzjer - 30 PLN miesięcznie (bo to tani, wsiowy fryzjer)
                  tipsy - 80 PLN miesięcznie
                  RAZEM 1500 -(400+400+80+30)= 590 PLN

                  Jak wiemy gazu i prądu Exia nie zużywa (bo dzieci w domu nie ma, to i wydatki
                  mniejsze). Wodę ma ze studni, która nigdy nie wymaga oczyszczenia. Podatek od
                  nieruchomości Exi nie dotyczy na mocy specjalnego gminnego prawa o Exiach.

                  Teraz wszystko jasne. Bo jak sobie uświadomiłam ile forsy zostaje Exi na
                  jedzenie, to i sprawa szamba się rozwiązuje (nie ma czym napełnić, to i wywóz
                  niepotrzebny). A i Twój niepokój o spotkania M. z Exią taki jakiś bardziej
                  uzasadniony, bo przy tych pieniądzach, to Ona musi mieć fantastyczną figurę-smile
                  • natasza39 Re: Pierwsze spotkanie z jego dziecmi 06.06.07, 15:21
                    braktalentu, oplułam monitor ze śmiechusmile

                    A co do szamba, jak wiadomo, na wsi ich nie ma tylko chodzi sie z pewnością za
                    stodołę, a zatem odpada również ta kwestiasmile
                    Co prawda nie orientuje sie w cenach tipsów, bo takowych nigdy nie posiadałam
                    (ale to chyba zrozumiałe, bo nie pobieram alimentów, a tylko te co je biorą mogą
                    sobie na nie pozwolić), ale nawet Twoje wyliczenie jest nieścisłe, bo exia z tej
                    bajki chodzi do fryzjera co tydzień, a zatem zostaje jej nie 590, tylko 500 zł.
                    I z tego jeszcze zaoszczędziła na samochód!
                    Jak nic kobita powinna się zgłosić do Zyty Gilowskiej. Taki talent finansowy
                    wymaga doprawdy promocji ogólnokrajowej.
                  • anka26.07 Re: Pierwsze spotkanie z jego dziecmi 06.06.07, 15:37
                    No musze Cie rozczarowac jesli chodzi o oplaty to Ona ich nie robi tylko My
                    Na ubrania i ksiazki tez dajemy my!!!
                    Na wakacje, wycieczki szkolne tez dajemy my!!
                    Samochod kupila za pieniadze Mojego.Wyprzedala podnosnik do samochodu, kemping
                    ktory byl kupiony dla dzieci, nawet betoniarke.
                    Jak podrzuca dziecko rodzinie niestety nie zostawia pieniedzy bo to akurat nie
                    przyszlo by jej na mysl!a dziecko zostawi u siostry mojego wiec jestesmy
                    b.dobrze poinformowani.
                    Opal ma zime zakupujemy My!!!
                    Co do szamba to go nie ma bo wies jest skanalizowana
                    A co do figury Exi to wiele do zyczenia, nie jest Ona dla mnie zadna
                    konkurentka.

                    • braktalentu Re: Pierwsze spotkanie z jego dziecmi 06.06.07, 17:34
                      Rozumiem, że to takie prezenty od Twojego M (te opłaty), opłacane po uiszczeniu
                      należnych alimentów. Trzeba było od razy napisać, że Twój M. sponsoruje Exię
                      kwotą 1500 PLN miesięcznie.
                      Mnie by to dało do myślenia. Czułe SMS-y i jeszcze ta kaska co miesiąc...
                      • anka26.07 Re: Pierwsze spotkanie z jego dziecmi 08.06.07, 11:36
                        Ja nie mam o czy tutaj myslec bo ona mi nie zagraza a pozatym Moj sie smieje z
                        tych smsow i sam mnie o nich informuje.No coz zostalo jej tylkjo sobie popisac
                        a My cieszymy sie soba i nasza dzidzia- jeszcze w brzuszku.Poza tym On sie z
                        nia sam na sam nie spotyka wiec jestem spokojna.Pozdrawiam
    • anastazjapotocka Re: Pierwsze spotkanie z jego dziecmi 05.06.07, 12:17
      Na Twoim miejscu dałabym sobie spokój.
      Matka pewnie nie zgodzi się na pobyt dzieci u Was, a wizyta Twojego męża u
      dzieci (przy takim nastawieniu eksi) skończy się dla Ciebie tylko stresem.
      Dodaj do tego sobie miłosne SMS, które eksia zacznie namiętnie wysyłać i...
      pokłócicie się. Twój mąż zacznie się tłumaczyć, Ty go będziesz podejrzewać i w
      rezultacie znienawidzisz jego dzieci - jako przyczynę przykrości.
      Lepij już płaćcie alimenty i wysyłajcie prezenty. Dzieci mogą się z ojcem
      kontaktować drogą mailową. Jak nie mają komputera - to trzeba im kupić. I
      opłacić Internet.
      Spodziewasz się dziecka, więc zaden dodatkowy stres nie jest Ci potrzebny. A
      rodzeństwo może na razie także poznać się drogą elektroniczną. Zainwestuj w
      aparat cyfrowy i cześć.
      Trzymaj się cieplutko.
      • anka26.07 Re: Pierwsze spotkanie z jego dziecmi 05.06.07, 13:16
        Anastazjo dzieci od dawna maja swoje komorki kttore moj im kupil by miec z nimi
        kontakt.Niestety sms odbierala matka dzieci i obawiam sie ze nawet ich nie
        informowala ich o nich.dzieci tez nie pisza do niego.Po wizycie gdy kupil
        dzieciom karty do telefonow za 100zl otrzymal 5 sms od corki i tylko tyle nic
        wiecej.Ex za to nie oszczedza na wypisywaniu smsow.
        Ja nie chce zeby moj sam jezdzil do Polski na te spotkania wystarczy ze pojade
        z nim bede spokojniejsza ale w obecnej chwili nie jest to dobry pomysl a On
        chcialby odwiedzic dzieci i co ja mam zrobic??
        • lilith76 Re: Pierwsze spotkanie z jego dziecmi 05.06.07, 14:20
          > Ja nie chce zeby moj sam jezdzil do Polski na te spotkania wystarczy ze pojade
          > z nim bede spokojniejsza ale w obecnej chwili nie jest to dobry pomysl a On
          > chcialby odwiedzic dzieci i co ja mam zrobic??

          A po co chcesz się za nim wlec?
          Jak boisz się o swoje terytorium to mu wypal swoje inicjały na czole wink
          Widzę tu jakąś niezgodność - niech odwiedza dzieci, ale z tobą. Czy tu aby interes dzieci jest najważniejszy, czy twój spokój?

          GDYBY CHCIAŁ SKORZYSTAĆ Z WYPIELĘGNOWANEJ ZA JEGO FORSĘ EX ZROBIŁBY TO JUŻ DAWNO, DAWNO TEMU. Nawet byś się nie domyśliła.

          Niech na razie priorytetem będzie kontakt dzieci z ojcem, a nie twój stan posiadania.
          • m-m-m Re: Pierwsze spotkanie z jego dziecmi 05.06.07, 14:56
            Widzę, Anka, że chyba czujesz się zagrożona, skoro na spotanie z dziećmi też
            chcesz jechać. Nie ufasz swojemu M. ?
            • anka26.07 Re: Pierwsze spotkanie z jego dziecmi 05.06.07, 18:30
              Ja mu ufam tu nie chodzi o to zebym byla na spotkaniu z jego dziecmi jak
              wczesniej jakas macocha napisala przyjdzie czas na to ze je poznam.Dlaczego mam
              nie jechac do Polski skoro jest ku temu okazja ja tez mam rodzine w Polsce i
              chetnie ja odwiedze.Nie jestem zazdrosna o jego ex bo jak by byla taka extra i
              w ogule to by sie nie rozstali.
              ja nie napislam tutaj po to zeby sie pozalic tylko zapytac jak powinno wygladac
              takie poierwsze spotkanie czy nalezalo by by Moj zapytal czy zechcialyby mnie
              poznac i swoja siostrzyczke a moze powiadomic je ze jak przyjedzie to chce zeby
              dzieci poznaly mnie i dzidziusia
          • anka26.07 Re: Pierwsze spotkanie z jego dziecmi 05.06.07, 18:35
            Nie wlec sie, bo to moj chce zebym z nim byla a nie ja go blagam zeby mnie
            zabral.Nigdy mu nie powiedzialam ze jak chce odwiedzac dzieci to tylko ze mna
            wrecz przeciwnie na poczatku nawet nie chcialam zeby dzieci wiedzialy o mnie .
            Mi zalezy tylko na tym by dzieci mialay kontakt z ojcem a jak ja powiem ze nie
            jade to moj mnie samej nie zostawi i znow dzieci beda poszkodowane.Wiem o tym
            bo przez pierwszy rok jak mieszkalismy razem ja nie chcialam jezdzic do Polski
            i niestety ale przez rok nie odwiedzal dzieci
            • lilith76 Re: Pierwsze spotkanie z jego dziecmi 06.06.07, 09:20
              > Ja nie chce zeby moj sam jezdzil do Polski na te spotkania wystarczy ze pojade
              > z nim bede spokojniejsza



              > bo to moj chce zebym z nim byla

              a jak ja powiem ze nie
              > jade to moj mnie samej nie zostawi


              To co w końcu?
              • anka26.07 Re: Pierwsze spotkanie z jego dziecmi 06.06.07, 13:08
                czego nie zrozumialas?? Moj mnie zawsze ciagnie wszedzie ze soba jak ja mowie
                ze nie jade to on zostaje w domu.Zawsze jak wyjezdza z domu do pracy to jestem
                niespokojna a to jest na miejscu wiec 1200km to bardzo daleko i bym sie
                niepokoila ze cos sie stanie np.zasnie za kierownica, a jak jedziemy do Polski
                to kierujemy na zmiane.
                • lilith76 Re: Pierwsze spotkanie z jego dziecmi 06.06.07, 13:37
                  Czyli chcesz powiedzieć, że jeśli ty nie będziesz mogła być na spotkaniach z dziećmi, to twoj M NIGDY się z nimi nie spotka?
                  Od początku waszego związku ani razu się z nimi nie spotkał?


                  Wracam do początku wątku - niech najpierw ojciec zbuduje dobre relacje z dziećmi SAM, potem nie włącza swoją drugą żonę.
                  A ty się tak zafiksowałaś na tej swojej obecności.


                  Zawsze jak wyjezdza z domu do pracy to jestem
                  > niespokojna a to jest na miejscu wiec 1200km to bardzo daleko i bym sie
                  > niepokoila ze cos sie stanie np.zasnie za kierownica

                  Zrozumiałe.
                  Każda by się niepokoiła, ale nie każda przykleja się w związku z tym do partnera.
                  • anka26.07 Re: Pierwsze spotkanie z jego dziecmi 06.06.07, 15:24
                    Chcialam powiedziec ze jak ja nie pojade z nim do Polski to on sam tam nie
                    pojedzie.Oczywiscie ze spotyka sie z dziecmi ale zawsze jedziemy razem do
                    Polski ja mu nie zabraniam spotkan.To raczej ja nalegam na jego kontakt z
                    dziecmi bo uwazam ze obie strony tego potrzebuja, to ja wysylam kartki na rozne
                    okazje, to ja wysylam sms w jego imieniu.Nie chce robic z siebie super kobietki
                    ale dzieki moim namowom ojciec zaczol odwiedzac dzieci.Zdarzalo sie tak ze
                    bylismy w Polsce a On nie chcial jechac do dzieci ok 350km bo ja wolalam byc z
                    moja rodzina.I skoro ja nie chcialam jechac te 350km to on tez sie nie ruszyl.
                    Przykre jest to ze widzenia ze swoimi dziecmi uzaleznia ode mnie. Ja sie z tym
                    zle czuje ale On twierdzi ze beze mnie nigdzie sie nie bedzie pokazywal.
                    • natasza39 Re: Pierwsze spotkanie z jego dziecmi 06.06.07, 15:32
                      anka26.07 napisała:
                      > Przykre jest to ze widzenia ze swoimi dziecmi uzaleznia ode mnie. Ja sie z tym
                      > zle czuje ale On twierdzi ze beze mnie nigdzie sie nie bedzie pokazywal.

                      Wow! To ja tu widzę nie problem w exi, ale w Twoim mężu.
                      On sie nie dzieciom POKAZYWAć, tylko powinien je WYCHOWYWAć.
                      Zdecydowanie, po tym co napisałaś teraz, ex jest w tym układzie niewinna. Facet
                      wynajduje 1000 powodów żeby po prostu olewać dzieci.
                      On się z nimi nie czuje związany. JAk siedział za granica non stop to stał się
                      sam i na własne zyczenie tylko płatnikiem przelewu comiesięcznego.
                      Jak dla mnie beznadzieja.
                • natasza39 Re: Pierwsze spotkanie z jego dziecmi 06.06.07, 15:28
                  anka26.07 napisała:

                  > czego nie zrozumialas?? Moj mnie zawsze ciagnie wszedzie ze soba jak ja mowie
                  > ze nie jade to on zostaje w domu.Zawsze jak wyjezdza z domu do pracy to jestem
                  > niespokojna a to jest na miejscu wiec 1200km to bardzo daleko i bym sie
                  > niepokoila ze cos sie stanie np.zasnie za kierownica, a jak jedziemy do Polski
                  > to kierujemy na zmiane.

                  Mój M dojeżdża do pracy samochodem, do stolicy, ok 400 km. Ponieważ ma
                  specyficzną pracę trasę ta wykonuje przynajmniej 4-5 razy w miesiącu (tam i z
                  powrotem to jakies 800 km). Do dzieci jeździ jakies 300 km w jedna stronę.
                  Gdybym chciała się o niego martwić tak jak Ty, musiałabym zwolnić się z pracy,
                  rzucic wszytko w diabły i trzymać go za raczkę podczas tych podróży.
                  Nie mówiąc już o zonach, matkach wszelkiego rodzaju przedstawicieli handlowych
                  którzy miesięcznie tłuka się po drogach robiac po pare tysięcy kilometrów.
                  Albo jesteś nadopiekuńcza, albo wyszukujesz pretekstu, żeby nie zwalniać smyczy
                  swojemu męzowi.
                  Juz nie mówiac o tym, że tak jak Ci pisałam w pierwszym poście. On najpierw musi
                  własne dzieci poznać, a one musza się do niego przyzwyczaić i na tych
                  spotkaniach Ty naprawdę jestes zbędna.
                  • anka26.07 Re: Pierwsze spotkanie z jego dziecmi 06.06.07, 15:42
                    Oczywiscie ze na spotklaniach jestem zbedna i nigdy nie nalegalam zeby na nich
                    byc wczesniej juz pisalam o tym.Mam nadzieje ze uda mi sie jakos zalatwic
                    sprawe wyjazdow i ja mu smyczy nie zakladam to raczej on sam ja do mnie
                    przyczepil
        • natasza39 Re: Pierwsze spotkanie z jego dziecmi 06.06.07, 15:35
          anka26.07 napisała:

          > Anastazjo dzieci od dawna maja swoje komorki kttore moj im kupil by miec z nimi
          >
          > kontakt.Niestety sms odbierala matka dzieci i obawiam sie ze nawet ich nie
          > informowala ich o nich.dzieci tez nie pisza do niego.

          W sumie to o co chodzi, skoro w innym poście piszesz, że i tak Ty te sms-y
          pisałaś, bo ojciec miał to gdzieś, to traktuj to tak: "Ty pisałaś jako on, a ex
          nie odpisywała jako dzieci"
          • anka26.07 Re: Pierwsze spotkanie z jego dziecmi 06.06.07, 15:44
            To co mam olac cala sytuacje przestac sie starac o kontakt z dziecmi???
            To ja sie staram kombinuje jak zrobic zeby bylo dobrze a i tak pewnie uslysze
            ze jestem ta najgoirsza
            • natasza39 Re: Pierwsze spotkanie z jego dziecmi 06.06.07, 16:11
              anka26.07 napisała:

              > To co mam olac cala sytuacje przestac sie starac o kontakt z dziecmi???

              Masz to olać!
              Ja tak zrobiłam. Nie namawiam, nie nalegam, ale nie utrudniam. Chce jechac to
              jedzie, nie chce nie jedzie. Kiedys mnie to bolało, teraz juz nie.
              Jakby mi powiedział, że nie pojedzie do nich jak z nim nie pojadę, to bym go
              chyba smiechem zabiła.

              > To ja sie staram kombinuje jak zrobic zeby bylo dobrze a i tak pewnie uslysze
              > ze jestem ta najgoirsza

              Nie jestes najgorsza, tylko, że dobrymi chęciami, to jest piekło wybrukowane,
              • anka26.07 Re: Pierwsze spotkanie z jego dziecmi 08.06.07, 11:40
                Dziekuje Natasza zaczne myslec o sobie i dzidzi a nie tym co daleko
    • ewunia92 Re: Pierwsze spotkanie z jego dziecmi 06.06.07, 14:06
      Daj sobie spokój. Nie uda Ci się głową rozbić ściany. Masz teraz spokój, ciesz się na swoje dziecko. Wierz mi nie wychodzą na zdrowie macochom na siłę robione kontakty z pasierbami.
      • anka26.07 Re: Pierwsze spotkanie z jego dziecmi 06.06.07, 15:27
        Nic na sile, ale czy ja mam przestac nalegac na kontakty ojca z dziecmi??

        Rozumie to ze ojciec musi odbudowac wiez miedzy soba i dziecmi, ale jak ja nie
        bede chciala jezdzic do Polski to On sam nie pojedzie i nigdy te wiezi nie
        zostana odbudowane.Boje sie ze jak urodzi sie nasze dziecko to tamte dzieci
        pojda w odstawke. Juz slyszalam od znajomych takie opinie a tego bym nie chciala
        • nsc23 Re: Pierwsze spotkanie z jego dziecmi 06.06.07, 15:31
          Moze ja sie nie znam, ale mi sie wydaje, ze tu problem polega na tym, ze Wy
          jestescie jedno do drugiego przyssane i nie chcecie puscic. Ty sie boisz, jak
          on sam do pracy idzie (?!), on nie chce bez Ciebie nigdzie jechac. Na Milosc
          Boska, ludzie dorosli chyba powinni sobie z czyms takim radzic?
        • natasza39 Re: Pierwsze spotkanie z jego dziecmi 06.06.07, 15:40
          anka26.07 napisała:

          > Nic na sile, ale czy ja mam przestac nalegac na kontakty ojca z dziecmi??

          Ty masz ich tylko nie utrudniać.

          >
          > Rozumie to ze ojciec musi odbudowac wiez miedzy soba i dziecmi, ale jak ja nie
          > bede chciala jezdzic do Polski to On sam nie pojedzie i nigdy te wiezi nie
          > zostana odbudowane.


          Naprawdę wierzysz w to, co piszesz?

          >Boje sie ze jak urodzi sie nasze dziecko to tamte dzieci
          > pojda w odstawke. Juz slyszalam od znajomych takie opinie a tego bym nie chcial


          Niektóre "macochy" licza na to i jedynie dlatego robią sobie z facetami dzidzie.
          JEdnie w tym celu. A Ty sie kobieto tym martwisz?
          A tak na powaznie.... Z kim się kobieto zwiazałaś?
          Nie Ty masz się tym martwić, żeby więzi zostały odbudowane, a dzieci nie poszły
          w odstawkę.
          To jest kłopot, męża, ex i ewentualnie jego rodziny (np. matki).
          Ty masz tylko nie utrudniać, a możesz delikatnie zachęcać.
          Jesli on uzależnia twój przyjazd z odwiedzinami dzieci, to jak dla mnie to jest
          dziwne niezmiernie.
          > a
          • chalsia Re: Pierwsze spotkanie z jego dziecmi 06.06.07, 15:47
            a na na Twoim miejscu bym się poważnie zastanowiła nad zachodzeniem w
            ciążę/kontynuacją tego związku - skoro jedynie dzięki Twojemu zaangażowaniu i
            popychaniu męża on się z dziecmi widuje, to rozważ i taki scenariusz, że macie
            dziecko wspólne i się rozstajecie. I co? Skoro on bez Twojego wsparcia de facto
            olewa dzieci, to i Wasze tez może być w takiej sytuacji. No chyba, że jego
            kolejna partnerka będzie równie ludzka i tak zaangażowaną nexią jak Ty (a
            takich wcale nie jest dużo).
            Chalsia
          • anka26.07 Re: Pierwsze spotkanie z jego dziecmi 06.06.07, 15:51
            utrudnieniem jest to ze on musi mnie wszedzie miec przy sobie ja sie staram ale
            nie moge robic wszystkiego co on chce!!!
            Dzieki pewnie ktos musial mi napisac ze to nie ja mam sie tym martwic!!
        • lilith76 Re: Pierwsze spotkanie z jego dziecmi 06.06.07, 15:43
          Zaczynam odnosić lekkie wrażenie, że twojemu mężowi jakoś nie zależy na kontakcie z dziećmi. Być może nigdy z nimi kontaktu nie miał - ciągle w trasie.
          To fajnie, że chcesz go motywować, ale powoli zamieniasz się w mamuśkę leniwego dzieciaka. Bo już widać, że jego procesy zyciowe są ograniczone i zbytnio się nie przemęcza.

          Boje sie ze jak urodzi sie nasze dziecko to tamte dzieci
          > pojda w odstawke. Juz slyszalam od znajomych takie opinie a tego bym nie chcial
          > a

          Gorzej, okaże się, że to będzie twoja wina uncertain
          Gorzej, gdy wam nie wyjdzie, oleje wasze dziecko tak samo. Bo się spoci.


          I też mam wrażenie, że wasz związek jest jakiś klaustrofobiczny. Jedność, bliskość - ok. Ale u was to zaczyna trącić "patologią".
Inne wątki na temat:
Pełna wersja