Jak radzicie sobie z brakiem szacunku..

15.06.07, 11:01
Doda jeszcze ze chodzo pasierbice która ma 16 lat.. wiem trudny wiek ale juz
trace wszelkie pomysły..A tata jaj tata ...albo nie słyszy albo nie chce albo
jes akurat zajęty ..A ona taty i swojego rodzenstwa tez nie oszczedza.Jestem
macochą całodobową i czasem jak mąż wyjeżdza to myśle ze zwariuje..Jak wy
sobie z tym radzici lub poradziłyscie..
    • m-m-m Re: Jak radzicie sobie z brakiem szacunku.. 15.06.07, 11:28
      ..A tata jaj tata ...albo nie słyszy albo nie chce albo
      jes akurat zajęty ..


      Tu jest sedno problemu. Bez jego zdecydowanego poarcia i wzięcia się za
      wychowywanie córki absolutnie nic nie zrobisz.
      Musisz zacząć od ustawienia faceta. On musi zmienić pracę na taka, która
      umożliwi mu opiekę nad nastoletnią córką, anie obarczać tym osoby postronne.
      Jak zmiana pracy nie jest możliwa musi rozważyć zorganizowanie jej innej
      opieki, ale nie kosztem macochy.
      Klucz do rozwiązania jest U OJCA. I od niego wymagaj bez kompromisów zajmowania
      sie dziewczyną.
      • kasiaksena Re: Jak radzicie sobie z brakiem szacunku.. 15.06.07, 12:46
        podpisuje się pod m-m-m, też uważam, że powinnaś położyć nacisk na pogadankę z
        facetem, to w końcu on jest Ojcem, u mnie sytuacja jest łatwiejsza, bo chłopcy
        nie mają więzi emocjonalnej z matką i od początku ja będąc z ich ojcem byłam
        jakby "nową mamusią", nie mogę narzekać, jedyny problem tkwi w tym że nie
        możemy mieszkać na stałe razem spotykamy się regularnie w weekendy, ale oni
        przyjeżdżając do nas wiedzą, że są zasady, których trzeba przestrzegać, to było
        powiedziane przeze mnie i M na samym początku, pozdrawiam,
    • mamaika Re: Jak radzicie sobie z brakiem szacunku.. 15.06.07, 16:58
      A ja może ciut inaczej . Jeżeli Ty ostro nie zareagujesz czy nie reagujesz to
      będziesz tak dalej mieć. I reakcja ma dotyczyć nie tylko pasierbicy ale i
      chłopa. Nikt nie wywalczy dla Ciebie szacunku oprócz Ciebie samej. Jestem
      całodobówką dziewczyny mam problematyczne i tez 16 i 13 . Jak jasno wyznaczasz
      granice i jak jasno mówisz czego chcesz a czego nie , pomijając fakt
      oczywisty ,że swojego chłopa musisz oduczyć spychologii na Ciebie obowiązków
      wychowawczych to wierz mi będzie o niebo lepiej . A generalnie to przedstaw
      konkretniejszy problem albo zdarzenie bo strasznie to ogólnikowo brzmi. I
      generalnie trzymaj się ciepło
      • wisienkowa Re: Jak radzicie sobie z brakiem szacunku.. 19.06.07, 13:22
        Prosisz bym napisała coś więcej ..To jest po prostu tema rzeka .A i jeszcze mój
        brak czasu mam male dziecko .Problem tkw chyba w tym ze M na pewne rzeczy nie
        zwraca uwagi ale to przez prace której ma za dużo .I obowiązek wychowania spada
        na mnie .Ale on nie rozumie tego ze ja nie dam rady sam wychować jego dzieci
        .Jak prosze M by pasierbica nie zwracała sie nawt w złości do mnie ONA ,to M
        twierdzi ze nie słyszał.No i dym gotowy.
        • m-m-m Re: Jak radzicie sobie z brakiem szacunku.. 19.06.07, 14:16
          I obowiązek wychowania spada
          > na mnie .


          Nie wykonuj go. Nie masz żadnego obowiązku. On musi zmienić pracę. Jak nie to
          Ty zmień faceta na innego, bo temu sie poprzewracało w...
        • luna67 Re: Jak radzicie sobie z brakiem szacunku.. 19.06.07, 22:15
          wisienkowa, jestesmy chyba w takiej samej sytuacji, z paroma roznicami, ze u
          mnie ta sytuacja bedzie za 3 lata, no i odwiedziny mamy co pare dni, i mam czas
          na wyciszenie sie, zebrania nowych sil na nastepna wizytesmile

          I przyznam sie bez bicia, nie wytrzymalabym z nia pod jednym dachem 24 godz. na
          dobesmile

          Ja od paru dni ze wzgledu na nie do wytrzymania atmosfere w domu, spowodowana
          "bezstresowym" wychowaniem pasierbicy stoje na sciezce wojennej z moim M.
    • kasia_kasia13 Re: Jak radzicie sobie z brakiem szacunku.. 15.06.07, 17:46
      Moim zdaniem masz problemy z facetem. Nie wynika to tylko z tego posta, ale i z
      poprzednich, ktore utkwily mi w pamieci:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=62005403&a=62005403
      z tego postu zapamietalam stwierdzenie NM, ze "od czegos mnie ma".

      No i chyba ten pan jest depotyczny:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=62459484&a=62459484
      Duzo pracy przed Toba.
      • barbara001 Re: Jak radzicie sobie z brakiem szacunku.. 20.06.07, 10:47
        Rzeczywiście Wisienkowa kluczem do rozwiązania tej sytuacji jest radykalne
        cięcie. Zmiana pogladów twojego meża i wytyczenie zasad dla pasierbicy a w
        zasadzie dla całego domu. Odnoszę wrażenie, że Ty jesteś taka "przepraszam, że
        zyję", a w skrytosci ducha cierpisz z powodu braku szacunku wogóle. Nie jestem
        w takiej sytuacji, ale chyba jakbym była to zbuntowałabym się po całości. Jak
        facet nie docenia to może doceni jak mu zabraknie. Nie mówię o rozstaniu, mam
        na myśli wyłączenie się z tych czesci wspólnego życia gdzie sa konflikty. Z
        podniesioną głową wdrożyłabym ich zachowanie do swojego repertuaru i
        spróbowałbym pokazać im jak to fajnie kiedy ktoś cię obraża i niedostrzega.
        Skoro oni swoim zachowaniem doprowadzają do braku zyczliwości i zrozumienia w
        domu to pokaz im jak to jest kiedy ktos im funduje takie przyjemnosci. Jak nie
        zrozumieją powodów Twojego zachowania to im wytłumacz. Nie można tak dać się
        zagonić w kąt. Albo jestescie rodziną albo oni potrzbują pani do opieki nad
        dzieckiem i prac domowych.
        • m-m-m Re: Jak radzicie sobie z brakiem szacunku.. 20.06.07, 11:07
          Albo jestescie rodziną albo oni potrzbują pani do opieki nad
          dzieckiem i prac domowych.


          A jak potrzebują pani do opieki i prac domowych to takie usługi są całkiem
          słono płatne.
          Niech szanowny małżonek spróbuje zatrudnić kogoś na Twoje miejsce i zobaczy ile
          to kosztuje utrzymanie domu w czystości i użeranie się z cudzym dzieckiem.
          • natasza39 nie mówiąc już o tym, że żadna pani do pomocy 20.06.07, 11:49
            w domu nie będzie pracowała w domu, gdzie jest pomiotłem.
Pełna wersja