dobrze czy zle??

18.06.07, 16:13
Pisze bo sama mam obawy przed tym co zrobilam.Ale to wszystko tylko dlatego
ze nie chce kiedys uslyszec ze zabralam jego dzieciom ojca.

Wczesniej pisalam ze moj nie chce sie beze mnie nigdzie ruszac, zalozyl sobie
smycz i nie chce sie jej pozbyc.

Moj ostatnio widzial sie z dziecmi w grudniu ubieglego roku, ja teraz jestem
w 36tc i wkrotce porod.Uprosilam mojego zeby pojechal odwiedzic dzieci w
Polsce no ale oczywiscie nie chial sam jechac wiec ja mu natlumaczylam sie ze
nie moge jechac bo to bardzo meczaca droga i jeszcze zaczne rodzic a wtedy co
On zrobi i ze jak bedzie dziecko to przeciez z malenstwem nie bede sie tlukla
1200km do Polski.Po dlugich moich namowach i tlumaczeniu stwierdzil ze
pojedzie w nocy w czwartek a w niedziele wroci do mnie bo nie chce mnie samej
zostawic w domu.Takze uprosilam go o 2dni z dziecmi.
Czy dobrze zrobilam?? Moze nie??? sama nie wiem

Bedzie mi i jemu przykro jak wyladuje w szpitalu a go nie bedzie bo bardzo mu
zalezy zeby ze mna rodzic.

    • mrs_ka Re: dobrze czy zle?? 18.06.07, 17:14
      Nie wiem, czy źle czy dobrze, ale sama sytuacja wyjściowa wydaje mi się dziwna.
      Wspaniale, że Twój mąż odczuwa z Tobą taką więź, ale mniej wspaniale, że jego
      więź z dziećmi jest upośledzona. Używam słowa "upośledzona", bo jeśli dorosly
      facet, ojciec dwójki dzieci nie widzi tychże dzieci od siedmiu (!!!) miesięcy i
      na dobrą sprawę nie czuje parcia na kontakt- no to przepraszam, ale co jest
      grane? Dość hm...kuriozalne wydaje mi się, żeby to partnerka namawiala swojego
      faceta, aby był łaskaw spotkać się z własnymi, osobistymi dzieciakami.
      Owszem, milo to o Tobie świadczy i w ogóle, ale jak to świadczy o nim?

      a.

      ps. i nie obawiaj się, nie urodzisz do niedzieli wink Ludzki umysł to potęga sama
      w sobie, po prostu porządnie się poafirmuj wink
Pełna wersja